wielorak
27.06.07, 11:42
oto pewien artykuł.:
"Rozmawiałam dziś z moim ukochanym na temat wspólnego życia... Zanim sie
poznaliśmy zaczął starania o swój własny domek. Może już niedługo ziści sie
jego marzenie o własnych 4 ścianach... Pod warunkiem, że dostanie kredyt... i
tu zaczynają się schody....
Wyraźnie zaznaczył, że nie zgodzi się na związek bez podpisania umowy o
rozdzielności majątkowej, tzw. intercyzy... Z kilku powodów...
Po pierwsze... w przypadku, gdy coś nam się nie powiedzie, zawsze zostanie
moja pensja na życie... nikt nie zabierze tego, co należy do mnie...
Po drugie.... doświadczenie życiowe sprawiło, że ma ograniczone zaufanie do
kobiet i twierdzi, zę zostanie na lodzie,że wszystklo na co pracował zostanie
w rękach kobiety....
Może ma w tym troszkę racji... mam swój majątek, który chciałbym uchronić...
ale NIE ZGADZAM SIĘ Z TYM!
Decydując się na małżeństwo, czy wogóle związek na całe życie nie ma "JA",
"TY", "MOJE" "TWOJE".... jesteśmy tylko "MY" i "NASZE" !!! I tak powinno być...
Nie wyobrażam sobie, żeby w związku było coś oddzielne. Nie wyobrażam, żeby na
początku małżeństwa/związku zakładać rozwód/rozstanie.
Pragnę, abyśmy zestarzeli się RAZEM. Być ze sobą w dobrych chwilach, ale
wspierać sie w tych najtrudniejszych.
Nie chcę sytuacji tego typu, że kłócimy się o pieniądze... to moje, a to
Twoje.. to musimy kupić na moje nazwisko, a to na Twoje... Kłótnie o pieniądze
potrafią zniszczyć najpiękniejsze związki...
Poza tym tak czy inaczej ZAWSZE będę miala świadomość tego, że to jest JEGO
dom, że nie mieszkam u siebie... Powinniśmy dorabiać się wspólnie, nie chcę
iść do niego z niczym, zeby nikt potem nie wypominał...
Ale najważniejsze jest to, że pragnę, aby to miłość zdominowała nasz związek a
nie pieniądze!
Ale... Jest jeszcze druga strona medalu... :( Jeśliby wziąć pod uwagę jego
obawy o rozstaniu... oczywiscie tylko hipotetycznie... po rozstaniu zostanę z
niczym? Ja i moje dzieci oczywiście...
Nie chcę tego! I nie chcę intercyzy, lecz MIŁOŚCI, ZAUFANIA, SZCZĘŚCIA...
CZY JA PRAGNĘ CZEGOŚ NIENORMALNEGO?!?"
ze strony:
secretgarden.blog.onet.pl/2,ID222110311,index.html
co myślicie o rozdzialności? z jedej strony ta kobieta ma rację no i jeszcze
dodatkowo jak się jednej osobie coś stanie i umrze to druga przy rozdzialności
nie ma nic
ale czekam na opinie tych, którzy są za rozdzialnością, rozumię kiedy zakłada
się firmę itd