Dodaj do ulubionych

Nieudane wesele

05.09.06, 09:36
Zwykle na forum slubnym dziewczyny sie chwala, ze wesele bylo swietne,
wszystko cudnie sie udalo i ze chcialyby raz jeszcze :) A znacie moze
przypadki, kiedy wesele okazalo sie totalna klapa?
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Nieudane wesele 05.09.06, 09:40
      Na forum o slubie i weselu byl watek o DJ-u, ktory wszytsko robil po swojemu:
      puszczal nie te muzyke, organizowal obciachowe zabawy (ktorych mialo nie byc)
      etc. Wszystko jest mozliwe...
      • bacha1979 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 09:45
        Chyba nie byłam na weselu, które mozna by było określlić kompeltenie nieudanym.
        Latem byliśmy u mojego kuzyna, młodzi nie dość, że znikneli na pół wieczoru-
        zdjęcia w studio, to wrócili pokłóceni. Zrobiło się troche kwaśno, tym
        bardziej, że panna młoda latała i otwierała każdą otrzymaną koperte, ale to
        takie wpadki drobne...
        I jeszcze jedno- to co dla jednego będzie niewypałem, drugiemu będzie bardzo
        odpwoiadać. tak więc udane czy nieudane wesele- to subiektywne odczucie.
        Ja w każdym razie, nigdy się nie wyszalałam tak jak na swoim.:)
        • antonio50 Słuchałem ostatnio audycji na ten temat 10.09.06, 03:09
          tu, w USA, gdzie mieszkam. Opowiadała specjalistka od przygotowywania przyjęć
          weselnych. Różnych- dla bogatych, biedniejszych, skromne i wystawne...
          Opowiadała, jak pewna panna młoda chciała być bardzo oryginalna i zażyczyła
          sobie olbrzymie ilości motyli w pasującym jej kolorze, które w odpowiedniej
          chwili miały wzlecieć do góry. Organizatorzy mieli duże trudności w
          zrealizowaniu tego pomysłu, ale "klient nasz pan". Wesele było w ogromnym
          namiocie, mnóstwo ludzi, świece, muzyka, super impreza. I na koniec gwóźdź
          programu...tysiące jednokolorowych motyli, które wzleciały do góry i po chwili
          wszystkie martwe opadły pod nogi przerażonych gości (opary). To musiał być
          horror:(!!
    • fireexit1 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 09:52
      na moim weselu obciachu narobila mi moja mama. Poniewarz przy stolach kazdy
      mogl usiasc gdzie chcial, nie bylo karteczek z nazwiskami (nie pomyslalam o tym
      wczesniej), i jakos sie tak stalo ze kelnerzy o 2 krzesla za malo ustawili,
      mama nagle nie mogla dla siebie znalesc miejsca ktore by jej odpowiadalo.

      Okazala swoje niezadowolenie bardzo demonstracyjnie, goscie sie speszyli, mi
      bylo b. przykro, bo nie dosc ze mi nic nie pomogla w przygotowaniach, to sie
      jeszcze przez to obrazila na mnie i na wszystkich, przestala ze wszystkimi
      rozmawiac, i krecila glowa z niezadowoleniem, i przez caly wieczor miala
      mine "srajaca".

      Naprawde byla to zenada mojego zycia i bylo mi b przykro. Nie zycze nikomu
      numerow takich od mamusi, obcy to co innego, ale wlasna matka, ech :-(((
      • marlena.k1 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 12:18
        u mnie wszystko bylo ok,tylko sam poczatek byl totalnym niewypalem,na
        blogoslawienstwo zapomnieli przybyc rodzice mlodego(dwa dni wczesniej prawie sie
        z nami poklocili jak ma wygladac blogoslawienstwo,jakies tam swiecenie woda
        itd,a ja mialam swoja wizje podziekowania za wszystko rodzicom i zeby zyczyli
        nam szczescia na nowej drodze zycia),no i do tego spoznili sie do
        kosciola,przybyli w momencie gdy zaczynala sie juz uroczystosc,no a na doklepke
        musielismy czekac na moja juz tesciowa pod restauracja na przywitanie woda i
        chlebem,poniewaz zdecydowala sie pojechac autobusem i dotarla jako jedna z
        ostatnich ,spacerujac sobie jeszcze powolutku w nasza strone z wozkiem(dzieckiem
        mojego meza sisotry)to bylo dla niej priorytetem.Jedynym slowem olali nas,ale
        coz i tak bywa.Pozniej juz nie interesowalo mnie jak sie zachowuja i co robia,bo
        byla swietna zabawa.
      • wogrodrycha Re: Nieudane wesele 06.09.06, 14:29
        to jakieś leszcze musiały być, bo się prosi gości o potwierdzenie przybycia.
        Wtedy wiadomo mniej więcej ile osób bedzie no ale jak z kilkudziesięciu
        przyszło 12 to coś chyba organizatorzy nie dopilnowali
    • sciuj Re: Nieudane wesele 05.09.06, 13:04
      Hm, nieudane wesele...mialam watptliwa przyjemnosc uczestniczyc w weselu, na
      ktorym jeden z gosci...umarl. Nie bylo co prawda przy tym Panny Mlodej,
      przypuszczam, ze dowiedziala sie o tym duuuzo pozniej (Pan, ktory pozegnal sie
      ze swiatem byl jednym z jej gosci, ale rodzina dalsza, niz blizsza)...
      • marlena.k1 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 13:12
        kiedys czytalam jak na jednym z wesel podrzucano panne mloda i tak zrobiono to
        niefortunnie ze welon wkrecil jej sie w wiatrak,ktory byl umocowany pod
        sufitem,welon okrecil jej szyje i udusil,ojciec dostal zawalu z tego
        wszystkiego,a mlody nie wytrzymal i sie powiesil-takie malo optymistyczne:(mam
        nadzieje,ze takich przygod nikt nie bedzie mial na swoim weselu.
        • atra1 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 13:15
          Nie wiem czy ta Twoja historia nie jest urban legend:) Bo też słyszałam, że u kolezanki, koleżanki, chyba, że jakims cudem to to samo wesele.

          Ale byłam na weselu, wiejskim w remizie z dość wysokim sufitem. Pana młodego podrzucali i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie było wentylatora o który zarył głową tuż przy oku. Skończyło się szyciem, ale tak poza tym to okaz zdrowia w tym momencie, szczęsliwy związek, dzieciaki i takie tam.
          • bacha1979 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 13:21
            Ale byłam na weselu, wiejskim w remizie z dość wysokim sufitem. Pana młodego po
            > drzucali i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie było wentylatora o który zarył
            gło
            > wą tuż przy oku. Skończyło się szyciem, ale tak poza tym to okaz zdrowia w
            tym
            > momencie, szczęsliwy związek, dzieciaki i takie tam.


            U nas było podobnie.:)
            Też było podzrucanie, szycie itp. Wizyta w szpitalu(ja w białej ślubnej sukni).
            No ale wrócililismy i bawiliśmy sie prawie do 6. :)
        • zdzichu-nr1 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 13:15
          hmmmm, na jednym z wesel jakie znam od moich znajomych, Pan Młody zerżnął po
          pijaku świadkową. Ze skutkiem zapłodnienia, niestety. Rozwód orzeczono w parę
          miesięcy po ślubie.
          • basiabjork Re: Nieudane wesele 05.09.06, 13:26
            Z roznych wzgledow nie wspominam dobrze mojego przyjecia - przez zbior roznych
            elementow - stresow, problemow organizacyjnych, niedogadania pewnych spraw.
            Ciesze sie, ze mam to z glowy. Gdybym wiedziala jak to bedzie wygladac to chyba
            bym sie zdecydowala na cichy slub, tylko z rodzicami i rodzenstwem. A forse
            wydala na basniowa podroz zycia.
            Gosciom sie jednak podobalo.
        • viinga Re: Nieudane wesele 05.09.06, 17:39
          pisano o tym w gazetach 2 lata temu- było to w województwie podkarpackim- tyle,
          że panna młoda została uderzona wentylatorem w szyje- reszta historii taka
          sama - więc pawnie ciut prawdy w niej jest.
      • 111nika Re: Nieudane wesele 24.09.06, 13:31
        sciuj napisała:

        > Hm, nieudane wesele...mialam watptliwa przyjemnosc uczestniczyc w weselu, na
        > ktorym jeden z gosci...umarl. Nie bylo co prawda przy tym Panny Mlodej,
        > przypuszczam, ze dowiedziala sie o tym duuuzo pozniej (Pan, ktory pozegnal sie
        > ze swiatem byl jednym z jej gosci, ale rodzina dalsza, niz blizsza)...

        tez bylam na takim weselu;-(
      • magda.aniol Re: Nieudane wesele 24.09.06, 20:20
        też byłam 2 września na takim weselu-zmarł brat cioteczny pana młodego, kiedy
        młodzi byli na zdjęciach.Niestety młodzi dowiedzieli się o tym od razu. Jakby
        tego było mało, po oczepinach na teren sali weselnej wtargneli dresiarze,
        którzy zarządali wódki. Kiedy ich wyproszono, młody skończył z rościętą głową
    • aanista81 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 13:23
      Gdy bylam jeszcze calkiem mala rodzice zabrali mnie na slub cioci. W pewnym
      momencie zaczelam sie zastanawiac dlaczego panna mloda ma czerwone buty i
      sukienka tez zaczyna byc czerwona mimo ze przed msza byla calkiem biala.
      Okazalo sie po prostu ze moja ciocia poronila w tym momencie. Kilka nastepnych
      dni spedzila w szpitalu, goscie sie szybciutko zmyli a ze mieszkalam w
      malutkiej miejscowosci to skandal byl na calego.
      Dlatego tez odkad zaczelam rozumiec co sie wydazylo sluby niezbyt dobrze mi sie
      kojarza.
      • annajustyna Re: Nieudane wesele 05.09.06, 13:45
        Moja ciocia dostala okres na wlasnym weselu, musiala wycofywac sie tylem z
        sali...Poza tym wujka brata podrywala niejaka cycata Elwira (ku jego wielkiej
        radosci), wiec jego zona zarzadzila opuszczenie wesela ok 21...A Elwira i tak
        uciekla wkrotce potem z jakims adwokatem (porzucajac meza, na ktorego 2. weselu
        tez byly cuda niewidy)...Poza tym wszystko sie super udalo...
    • nikitka78 Re: Nieudane wesele 05.09.06, 14:48
      Mój wujek-ksiądz opowiadał, że raz miał przypadek kiedy młody nie mógł podejść
      do ołtarza bo był po "jednym głębszym dla odwagi", ślub przełożono o 3 godziny
      goście pojechali się bawić a młodzi wrócili po ostatniej mszy żeby złożyć
      przysięgę.
      W drugim przypadku młody -żartowniś nie wiedział czy chce przysigać, ale jak
      usłyszał, że jeśli 3 raz powie "nie wiem" to będzie odwołany ślub to spoważniał
      i powiedział: tak. Ale młoda z wrażenia ledwie stała na nogach.
      A moja własna wpadka to zatrucie w czasie imprezy (zapomniałam wcześniej coś
      zjeść). Po 30minutach wyszłyśmy z siostrą zielone z łazienki, ja bo źle się
      czułam a siostra bo trzymała mi sukienkę :-)
      Za to goście świetnie się bawili
    • viinga Re: Nieudane wesele 05.09.06, 17:44
      Na nasz ślub mąż zapomniał obrączek- dobrze, że najpierw spotkalismy sie w moim
      domu na błogosławieństwie i teściowa o nie zapytała.
      Pan młody nie wiedział, gdzie je dał więc musiał wrócic sie po nie osobiście-
      przejeżdżał koło kościoła gdzie część gości była już zgromadzona- niektórzy
      myśleli, ze ucieka :))
    • morgen_stern Re: Nieudane wesele 06.09.06, 09:09
      Jak jeszcze raz przeczytam o wentylatorze zabijającym pannę młodą z
      zapewnieniem, "że to fakt autentyczny", to mnie chyba sczyści :-)))
      Przestańcie wreszcie powtarzać tę bzdurę.
    • agnrek Re: Nieudane wesele 06.09.06, 13:08
      10 lat temu byłam świadkową na takim.
      Państwo młodzi postanowili zaoszczędzić i zrobili je w remizie strażackiej w
      małej miejscowości na wschodzie Polski. Cała jej rodzina jest z Podlasia lub
      Katowic, jego - spod Zamościa. Zaprosili jakieś 50 osób, z czego przyjechało
      ledwie 20. Pan młody przywiózł tylko 8 gości ze sobą :) Poprosili wujka, żeby
      im znalazł zespół. Jaki zespół mógł znaleźć chłop ze wsi? A taki, że grało im
      śpiewało czterech dzadków, między innymi na akordeonie. Sala była na 100 osób,
      świeciła pustkami, goście się rozleźli. Na dole była impreza plenerowa, część
      stała cały czas tam, bo grajków nie dało się słuchać. Miał ich wieźć do ślubu
      kuzyn, a nie przyjechał. Po domem... 2 polonezy i trzy maluchy, więc wzięliśmy
      poloneza. Do oczepin nie było panien, ja z obowiązku złapałam welon.
      Panna młoda po weselu sie rozpłakała, że tak kiepsko było. Może jestem okrutna,
      ale... sami są sobie winni, mogli wszystko sami zorganizować lepiej, byłoby
      zupełnie inaczej.
      • agnrek Re: Nieudane wesele 06.09.06, 13:10
        Nie mieli zdjęć ani kamery - nie mają ani pół dobrego zdjęcia zrobionego.
        Sama musiałam ją uczesać i umalować, bo na tym też zaoszczędzili. Masakra.
        • ewik67 Re: Nieudane wesele 06.09.06, 13:58
          > Nie mieli zdjęć ani kamery - nie mają ani pół dobrego zdjęcia zrobionego.
          Taaa, nie ma to jak "profesjonalna" sesja zdjęciowa - panna młoda z sińcami i
          niewydepilowanym wąsikiem.

          > Sama musiałam ją uczesać i umalować, bo na tym też zaoszczędzili. Masakra.
          Akurat w masakrę po twoim malowaniu i uczesaniu wierzę.
          • agnrek Re: Nieudane wesele 06.09.06, 14:19
            Ile Ty masz wcieleń? ewik67, ewa741?
            Na forum emama tez obrażasz młode matki, kim Ty jesteś?
            Sfrustrowaną bezpłodną starą panną? Ślub, wesele i macierzyństwo cię bolą,
            widać, bo tylko tam się wpieprzasz i obrażasz.
            Nie odpisuj, mam cię w dupie.

            • ewik67 Re: Nieudane wesele 06.09.06, 14:43
              > Ile Ty masz wcieleń? ewik67, ewa741?
              Ewa741 obchodzi mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. Moze wysil swoja malutka
              głowkę, to jeszcze kilka wcielen mi przypiszesz.

              > Sfrustrowaną bezpłodną starą panną? Ślub, wesele i macierzyństwo cię bolą,
              > widać, bo tylko tam się wpieprzasz i obrażasz.
              > Nie odpisuj, mam cię w dupie.
              Dama w kazdym calu przemówiła. Tylko na tyle cię stać? Kurdupel z wąsami...

              • agnrek Re: Nieudane wesele 06.09.06, 19:53
                No popatrz, jakaś ewa741 w moim poście ze zdjęciami bluzgała i wyzywała od
                wąsiastych kurdupli, a teraz te same słowa Ty powtarzasz.
                Hmm, masz problem z zapamiętaniem, pod jakim aktualnie nickiem kogoś wyzywasz?
                Czy też jesteś tak mało oryginalna w doborze wyzwisk, że ewę741 powielasz?
                I jeszcze prymitywnie rżniesz głupa.
                • ewik67 Re: Nieudane wesele 06.09.06, 20:06
                  > Czy też jesteś tak mało oryginalna w doborze wyzwisk, że ewę741 powielasz?
                  Szkopuł w tym, ze jej wyzwiska idealnie oddają istotę rzeczy. Pierwszy raz
                  zauwazyłas, ze zostałas nazwana kurduplem? Gratuluje spostrzegawczosci.

                  > I jeszcze prymitywnie rżniesz głupa.
                  Lepiej rznąc księzniczkę? MOze kiedyś... Ale nie, musiałbym zostac kurduplem;pp
                    • ewik67 Re: Nieudane wesele 06.09.06, 21:23
                      > O, "musiałbym"?????
                      Mój błąd.

                      >Czyżbyś była męzczyzną?
                      Zdecyduj się, jesli mężczyzną to "był".

                      >Ja pierniczę, ale jazda.
                      piekne słownictwo, doprawdy tylko na taki rynsztok ztac księzniczkę...?
                      • agnrek Re: Nieudane wesele 06.09.06, 21:48
                        Wiesz, poziom za poziom, z tobą na innym nie można się porozumieć.
                        Ciągle tylko powtarzasz te same frazesy: księżniczka, dama, kurdupel, naprawdę
                        nie czytasz tego, co piszesz? W kółko to samo, nie znudziło ci się?
                        Ja padam ze śmiechu, wprost umieram, gdy cię podpuszczam, a ty się łapiesz na to
                        i mnie wyzywasz. Zabawę mam z ciebie na całego.
                        Młode foremki, które cię nie znają, a którym dokuczasz z niewiadomych powodów -
                        jeszcze z tobą rozmawiają i pewnie się przejmują, tylko w nich masz widownię.
                        Niestety.
    • wogrodrycha Re: Nieudane wesele 06.09.06, 14:53
      Kiedyś byłem na wiejskim weselu u kuzyna mojej byłej dziewczyny. Ojciec panny
      młodej się schlał ledwie po 1,5h od rozpoczęcia wesela, do tego stopnia że
      solidnie znieczulonego odwoziło go do domów 2 synów. Solidnie sie przy tym
      namęczyli bo gość nie panował nad kończynami. Z racji że na wiosze zapraszało
      się wszystkich którzy przyszli pod remizę w połowie wesela pojawił sie jakiś
      wsiowy element i dopiero wtedy zaczeła sie wiocha - wsiowe baby tańczyły na
      bosaka). Nikogo chyba nie trzeba mocno przekonywać jak wygladały stopy takich
      tańczących na bosaka baletnic - normalnie jak z czasów Chłopów Reymonta.
      Przyszedł też jakiś gostek w ognojonych walonkach prosto z obory (przynosząc
      specyficzny zapach, który pomimo wietrzenia utrzymywał się do końca wesela). Do
      tego przygrywał jakiś obciachowy zespół discopolo z debilnymi na maxa tekstami
      a z eunuchowatego głosu wokalisty do dzisiaj boki zrywam. Oczywiscie były też
      chamskie i debilne konkursy. Już w trakcie wesela rodzina pana młodego cicho
      szeptała po kątach że żal chłopaka ze wpadł w tak prymitywną rodzinę. Laskę
      poznał w swoim mieście ale wesele było na wsi. Ślub był efektem wpadki.
      • judith79 Re: Nieudane wesele 07.09.06, 11:50
        > Przyszedł też jakiś gostek w ognojonych walonkach prosto z obory
        w walonkach do obory? wiesz co to walonki?:P btw ja na swoim weselu (choc nie
        na wsi) tez tanczylam na bosaka, ale kicha:))
        • wogrodrycha Re: Nieudane wesele 12.09.06, 14:26
          Walonki to taki rodzaj czarnych gumowych kaloszy z szarą filcową wyściółką u
          góry (tak przynajmniej w moim regionie mówi się na takie obuwie). Rolnicy
          zwykle takie coś ubierają do prac w oborze. Przyznasz mi rację że ognojone
          walonki nie sa zbyt szczęśliwym obuwiem na wesele.
          Jeśli zaś chodzi o tańczenie gości na weselu na bosaka to jest to obciach. Po
          co wiec kupowałaś buty na wesele, trzeba było do kościoła czy USC też pójść na
          bosaka. Ciekawe czy byś sie zdecydowała ;-)
            • wogrodrycha Re: Nieudane wesele 13.09.06, 12:51
              Co do definicji walonek to masz rację bo to: ciepłe buty do kolan,
              nieprzepuszczające wody. Ich spód tworzony był ze skóry, natomiast cholewa z
              grubego filcu, tzw. wojłoka. Produkowane przez Rosjan, popularne i produkowane
              na masową skalę w czasie II wojny światowej (Wikipedia), niemniej w moim
              rejonie oraz tym gdzie odbywało sie "walonkowe wesele" ;-) mianem walonków
              nazywa się kalosze z filcową wyściółką.
          • judith79 Re: Nieudane wesele 13.09.06, 14:29
            nie wiem jak by ci wytlumaczyc mosciksiaze, ceremonia w usc jest czescia
            oficjalna a wesele nieoficjalna sluzaca do tego zeby sie dobze bawic, jesli
            buty maja za wysoki obcas albo sa poprostu malo wygodne to ciezko w nich
            tanczyc- lepiej je sciagnac i sie dobrze bawic niz siedziec za stolem albo
            kustykac po parkiecie, mam nadzieje, ze wystarczajaco jasno napisalam. swoja
            droga gdybym miala chec isc do usc w dzinsach i boso to bym poszla i nikomu nic
            do tego:P
          • bo-so na bosaka 13.09.06, 15:08
            chłopie!!!!!!!!! na bosaka jest debest
            skąd ty się urwałeś???
            nie tańczyłeś z dziewczyną? na bosaka? ona?

            jak już kto się wyrwie z tego swojego rodzinnego Zadupia Górnego to ho-ho
            wszystkie mody wyprzedza :)))) jest taki do przodu i wyrywny, bardziej papieski
            od papieża

            ale def. walonek potrafi sprawdzić w wikipedii ;)
            • wogrodrycha Re: na bosaka 14.09.06, 09:42
              eeee tam! dla mnie tańczenie na bosaka to obciach i mówcie co chcecie ale tak
              pozostanie. Pierwszy raz i jak na razie jedyny z takim czymś się spotkałem a
              byłem już na kilkudziesięciu weselach. Poza tym jak to wygląda - kreacje
              balowe, extra makijaż oraz ... brudne stopy z kurzem za pazurami (a fuj!). Poza
              tym ciapy z tych bab co nie potrafią sobie kupić wygodnych butów pozwalających
              na przetańczenie całego wesela w obuwiu. Z resztą wesele w remizie rządzi się
              swoimi prawami ;-)
              • judith79 Re: na bosaka 14.09.06, 09:54
                kurz za pazurami u stup? a to se trza dopiero szpony wychodowac, obetnij pazury
                i bedziesz mogl plasac na bosaka chocby i cala noc:P
                > tym ciapy z tych bab co nie potrafią sobie kupić wygodnych butów
                w przyszlym wcieleniu bedziesz kobieta, zycze musu noszenia 10-cio
                cm "wygodnych" obcasow.
              • luana4 Re: na bosaka 14.09.06, 11:36
                wogrodrycha napisał:

                Poza tym jak to wygląda - kreacje
                > balowe, extra makijaż oraz ... brudne stopy z kurzem za pazurami (a fuj!).

                Czyzby na prawde "poza tym" baby z wiochy mialy extra makijaz i kreacje
                balowe???

                > Poza tym ciapy z tych bab co nie potrafią sobie kupić wygodnych butów

                Widzisz? Moze te walonki to wcale nie byl taki zly pomysl?

                Ty wogrodrycha zalatujesz mi wiocha i to "poza tym" wieeeelka wiocha!




                >
                > na przetańczenie całego wesela w obuwiu.
              • mam6lat Re: na bosaka 23.09.06, 22:03
                własnie przeglądałm fotkize śluby klientki męża...
                młode dziewczyny...w wiekszosci po medycynie - jak panna młoda - tanczyły na
                bosaka i dobrze sie bawiły (W-wa)
    • agata781 Re: Nieudane wesele 06.09.06, 19:48
      Ojciec mojego szkolnego kolegi(mieszka dwa domy dalej)był muzykiem który grał na
      weselach własnie.Pech chciał że sąsiad zmarł kilka lat temu podczas jednego z
      takich wesel.Nie sądzę aby młodzi mile to wspominali.....
    • manieczka78 Re: Nieudane wesele 08.09.06, 10:00
      Na weselu chrzestny pana młodego najpierw zaprawił się alkoholem, w
      międzyczasie zachwowując się najgłośniej ze wszystkich gości. Potem nagle
      zaczął mu przeszkadzać śmiech i rozmowy znajomych państwa młodych, i wyskoczył
      do jednego z nich : głowa mnie boli więc zamknij się bo ci zaraz przyp.... Nie
      obyło się bez małych przepychanek. Fajna rodzinka :)
      • amoniaaa moja wpadka.... ;-) 08.09.06, 11:04
        a u nas wszystko było wspaniale.... tylko w kościele jak szłam pod ołtarza
        składać przysięgę, zsunęła mi się podwiązka i leżała na ziemiiiiiiiiii
        Kamerzystka dała ją świadkowej do torebki :) A mój głupi szwagier śmiał się i
        mówi do siostry: "Ty Moni stringi spadły..." Połowa gości która to widziała
        polewała równo ze śmiechu, a ja jak się później o tym dowiedziałam (bo nie
        zauważyłam że ta podwiązka mi spadła), to olałam totalnie... To był mój
        najpiękniejszy dzień w życiu i nie miałam zamiaru psuć sobie humoru jakąś tam
        podwiązką ;)
      • basiabjork Re: Nieudane wesele 08.09.06, 13:41
        To na pewno nie byl najpiekniejszy dzien w moim zyciu, nie wiem nawet czy nie
        prowadzi na liscie najgorszych:-) A co do tanczenia boso - bylam na boso prawie
        przez cale przyjecie, a wieczorem przebralam sie w dres... To dopiero obciach.
    • gugitsa Re: Nieudane wesele 08.09.06, 15:09
      moje wesele bylo swietne, nie powiem, ale dopiero po jakims czasie wychodzi
      wszystko na jaw i zbierajac wszystko do jednego wora wpadek, pomylek i innych
      takich, wychodzi, jaki byl ubaw i komedie moznaby bylo nakrecic...
      kilka przykladow z mojego weselicha:
      1. ksiadz udzielajacy nam slubu robil to pierwszy raz. w relultacie film
      wyglada bardzo dziwnie, bo nie dosc, ze klecha robil 5cio minutowe przerywniki
      na zadume (chyba, bo innego wytlumaczenia nie moge znalezc) to jeszcze w
      momencie wymiany obraczek najpierw nam je dal, a potem zabral.
      2. nie cierpie jak na weselach grane jest "winda do nieba". uwazam, ze to
      piosenka dla tych, co sie nie kochaja/maja kogos, kogo kochaja mocniej niz
      osobe, z ktora sie zenia/wychoda za siebie z przymusu. my nie spenialismy
      zadnego z powyzszych kryteriow i jawnie nie zyczylam sobie tego na moim weselu.
      orkiestra (choc swietna) nie uszanowala mojej prosby, albo - jak sie pozniej
      okazalo - prosba nie dotarla do nich. wyszlam z sali wsciekla.
      3. to samo tyczylo sie "goralu, czy ci nie zal?". goscmi malzowinka byli
      rodowici gorale. to tak jak w najwiekszej tesknocie za ojczyzna wysluchac hymnu
      w wykonaniu edyty gorniak... goscie wyszli z sali.
      4. zamiast kwiatow zbieralismy maskotki, ktore przekazalismy jednemu z
      pobliskich domow samotnej matki. jeden z kelnerow poprosil brata mlodego -
      swiadka, by ten podiwanil mu kilka, bo chcial dac dziewczynie. ten sam kelner...
      5. spil sie po imprezie, spal na trawsku za sala weselna po tym, jak probowal
      przeleciec laske z burdelu, lecz efekt bujania sie na niej "od tylu" wywolal
      reakcje wymiotna. w reultacie dostal po weselu niesamowita z"ebke, nie dostal
      pensji za przepracowana noc i wylecial z pracy (akurat tata pracuje w branzy
      gastronomiczej i fama poszla. gosc nie moze znalezc pracy w calym wojewodztwie).
      6. dziewczyna swiadka, laska z mojej klasy, zdzira niesamowita, ksiezniczka-och-
      i-ach, od kilku tygodni przed weselem wszystkim trabila, ze kupi sobie taka
      kreacje, ze jak wejdzie na sale, to na jej widok orkiestra przestanie grac.
      rezultat? kiecka jupiona na rynku za 70 zlotych w pstrokate barwy udajace
      pseudo-panterke. wstyd jak cholera. orkiestra nawet nie zwrocila uwagi na jej
      egzystencje a rodzina skwitowala, ze to byl najgorszy stroj na calej sali.
      ot, takie male wpadeczki, ktore nie mialy wplywu na to jak bawili sie goscie i
      my, bo kto glupi, to sie i przejmie i zepsuje sobie zabawe. inny potraktuje na
      poziomie ignorancji i bedzie bawil sie swietnie. nie?
          • abulcia Re: Nieudane wesele 15.09.06, 13:56
            a ja bylam na takim weselu, ze ponad połowa gości zatruła sie jedzeniem i
            dostała klasycznej s.... tzn. rozwolnienia ( w tym niestety ja). Męczyło nas
            tak jeszcze całą niedzielę a nawet dłuzej niektórych. Powód? - było gorąco, a w
            hotelu gdzie było wesele spało też bardzo dużo sportowców i obsłudze zabrakło
            im miejsca w chłodni zeby przechować wszystko. Żarcie się po prostu popsuło.
            Patrzyłam jak na stolach wszystko się zwija i zielenieje. Ja zjadłam tylko
            obiad a i tak zatrucie mnie nie ominęło...Dodam też ze wesele było zaplanowane
            juz rok wcześniej, dopracowany był każdy szczegół, limuzyna, droga suknia, etc
            miało być z pompą i rzeczywiscie było :) wszyscy je mieli zapamiętać długo i
            gwarantuję ze zapamiętają do końca życia :)
            Na dodatek obsługa tego miejsca miała wtyki w Sanepidzie i sprawa zostala
            zatuszowana...
            a wesele pomimo tego i tak byłoby kiepskie bo młodzi poszli na górę liczyć kase
            i robic zdjęcia i w ogóle nie było ich na sali. Nikt się nie bawił, zarcie było
            paskudne, orkiestra do bani....

    • barbie26 Re: Nieudane wesele 09.09.06, 17:35
      wesele gdzie jednnoosobowa "orkiestra " nawaliła sie błyskaicznie i to juz po
      dwóch godzinach! Szczęśliwie złożyło się, że ktoś z rodziny umiał troszkę grać ,
      no i przygrywał do końca. Mój kolega na innym weselu wszedł do toaletu i
      zobaczył tam namietnie całujących się panną młodą i świadka. Mial wtedy 17 lat(
      kolega oczywiście ) zapytał mamy czy powinien to komus powiedzieć.
      Odpowiedziała,że lepiej nie.
    • peresia Re: Nieudane wesele 10.09.06, 12:40
      Jedenaście lat temu byłam na ślubie i weselu koleżanki.
      Kosciół pełen ludzi, przyjęcie zorganizowane na ok 100 osób.
      Nagle proboszcz oświadcza, że ślubu nie udzieli, ponieważ pan młody nie
      dostarczył zaświadczenia o zapowiedziach z jego parafii - z drugiego końca
      Polski. Proboszcz dał się w końcu przekonać, ale rodzice młodych musieli
      przysięgać na krzyż. Ślub się odbył, zabawa weselna bardzo się udała.

      W pół roku po ślubie mąż bardzo ją pobił ( była wtedy w 3 miesiącu ciąży).
      Awanturom i rękoczynom nie było końca. Rozwiodła się i dzisiaj jest samotną
      matką.
      Ten ślub miał się nie odbyć...
        • saksana Re: Nieudane wesele 14.09.06, 08:40
          A ja skoro śpiewam na weselach to różne historie słyszałam, fakt: pozdlasie
          jakieś 10 lat temu, harce i hulanki weselne, panna młoda tańczy nagle
          poślizgnęła się i upadła udeżając głową o kant stołu - trup na miejscu; ojciec
          panny młodej widząc martwą córkę dostał zawału - trup na miejscu zaś pan młody
          z rozpaczy powiesił się w kiblu... Ja jak to usłyszałam pierwszy raz myślałam,
          że sama padnę trupem!
            • saksana Re: o Jezu... 14.09.06, 08:54
              o sory nie doczytałam wcześniejszych... A z kolei z własnego doświadczenia...
              pan młody zarąbał zębami w posadzkę i został bezzębów.. bogu dzięki na krótko,
              bo mama jednegoz gości była stomatologiem... kazała wziąć złamane zęby do ust
              aby znajdowały się w ślinie i w środku nocy przyklajstrowała je w swoim
              zagładzie od nowa :D
              • annajustyna Re: o Jezu... 14.09.06, 10:44
                Zlamane zeby to mozna gora przytwierdzic cwiekiem, a tak naprawde, to zrobic
                koronki na sztyft (o ile nie zlamaly sie za krotko)...Wiec wydaje mi sie, ze to
                tez legenda. Jestes ze Slaska, ze tyle udzwiecznien (zaglad)???
                • aiczka Re: o Jezu... 14.09.06, 11:22
                  Nieprawda. Moja koleżanka miała w podstawówce zderzenie ze ścianą z efektem
                  trójkątnej wyrwy w przednich zębach. "Proteza" została do nich przyklejona.
                  Mój kolega miał w dzieciństwie spotkanie z kijem hokejowym kolegi - jemu również
                  uzupełniono ubytek za pomocą kleju.
                  Faktycznie żadnemu z nich nie przyklejono własnych zębów (zresztą z wiekiem
                  trzeba było zmieniać doklejoną część, bo żywe zęby rosły), ale żyjemy w czasach,
                  w których udaje się czasem przyszyć komuś odcięty palec. Przyklejenie zęba
                  wydaje się prostsze (a fragment własnego na pewno lepiej pasuje niż sztuczny).
                  Przypuszczam, że tę metodę stosuje się głównie w zębach przednich (takie
                  połamali moi znajomi i zapewne również nieszczęśliwy pan młody, jeśli istniał).
                  • luana4 Re: Nieudane wesele... 14.09.06, 11:54
                    Bylam na jednym (mojej kuzynki), na ktorym pan mlody podczas skladania
                    przysiegi malzenskiej rozplakal sie jak male dziecko, niestety nie byly to lzy
                    radosci, a jak mi sam pozniej powiedzial; nie byl pewny swoich uczuc!
                    Panna mloda zakochana i najszczesliwsza osoba pod sloncem "prawdziwie"
                    zakochala sie dopiero rok po slubie w.....innym. On zalozyl rodzine, a ona
                    jeszcze szuka szczescia.
    • paul_ina Re: Nieudane wesele 24.09.06, 20:11
      Dwa lata temu byłam na weselu organizowanym przez hotel Qubus w Złotoryi. 60 osób, grajcy ładnie przygrywali, więc szybko się trawiło i dużo by się chciało pić. Niestety... przy stołach odbywała się walka o jedzenie i soki. Kotlety i inne potrawy były wyliczone chyba jedna sztuka na gościa, bo wystarczyło, że ktoś wziął dwa - dla innych brakowało. Ok. 19-ej goście nieżyczliwie zaczęli na siebie łypać i wytworzyła się ogólna atmosfera pilnowania, żeby nikt nie wziął "ponad przydział"...
      • mamusia79 Re: Nieudane wesele 25.09.06, 23:56
        też byłam na takim, na szczęście blisko mojego domu. Wyskoczyliśmy z mężem coś
        zjeść. Po drodze spotykaliśmy innych gości jak wracali z podjadania w domu. A z
        poprawin urwaliśmy się do knajpy. Było tam pół wesela:-)
        • lenchen Re: Nieudane wesele 26.09.06, 00:19
          Ja miałam okazję być na weselu, na którym przez całą noc przygrywała kapela
          klezmerska!! Czyli przez całą noc jęczały skrzypki wygrywając żydowskie melodie.
          Muszę dodać, że muzyka ta jest piękna, ale jeden utwór i wystarczy. Każdy utwór
          trwał około 10 min i wszystkie były tak do siebie podobne, że po 30 min
          wychodziliśmy na powietrze odpocząć, bo głowa pękała. Prawie nikt się nie bawił,
          nie tańczył, bo to nie było łatwe przy takiej muzyce. Co najśmieszniejsze - para
          młoda katolicy biorący ślub w kościele, chcieli taki zespół, żeby było
          oryginalniej. No i od tej oryginalności o 1.00 w nocy zwialiśmy do domu. A
          awersja do tego typu muzyki pozostała do dziś...
          • twitti Re: Nieudane wesele 27.09.06, 15:39
            Tak jak ktos napisalam udane lub nieudane wesele moze byc rozne w stosunku do
            roznych osob..

            U nas bylo prawie tak jak chcielismy wiec dla nas bylo udane - nie bylo muzyki
            weselnej (procz ok. 30 minut gdzie stery przejal swiadek jak nas nie bylo),
            przyjecie mialo trwac do ok. 24 i tak trwalo..

            Dla gosci moglo nie byl udane (mimo ze wiedzieli zze to nie bedzie wesele), bo
            nie bylo muzyki tanecznej (pewnie jak byla to sie super bawili bo wszyscy
            poszli tanczyc) i wiekszosc sie wykruszyla ok. 24 - dla nas dobrze - oni moga
            powiedziec ze bylo nudno...

            No i jeszcze pojechalismy na 1,5 h na zdjecia - dla nas trwalo to chwile dla
            nich bylo dlugoo...

            Tak wiec trudno powiedziec czy bylo to przyjecie wesele udane czy nie:)
    • kasia_kar Re: Nieudane wesele 02.10.06, 10:42
      U mnie była taka sprawa, że mieliśmy kierowcę z samochodem na 6 osób, który
      odwoził gości w nocy do domów (wesele pod miastem). Niestety ja nie miałam głowy
      żeby się nim zająć, a nie zleciłam tego nikomu z rodziny i facet przez całą noc
      nie dostał nic do jedzenia i skarżył się na nas (na młodą parę i ich rodzinę)
      gościom, których odwoził :/

      Jak się o tym dowiedziałam po fakcie to myślałam, że się pod ziemię zapadnę ze
      wstydu. Ale nie miałam szans wszystkiego dopilnować osobiście, a rodzina i tak
      była obarczona innymi obowiązkami :(
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka