z.a.w.s.z.e.s.a.m
11.02.10, 19:44
Zabawnie, z perspektywy czasu, wyglądają problemy, które kiedyś spędzały sen z powiek. Czasem przerażająco zmiany, które w nas zachodzą.
Jako nastolatek byłem potwornie nieśmiały. Nie potrafiłem powiedzieć koleżance 'cześć' bez rumieńca na twarzy. Kochałem się, bodajże, w Ani. Nic specjalnego, ale miała największy biust w podstawówce. Oczywiście ona o tym nie wiedziała.
Patrząc na to teraz, myślę, że gdzieś to wszystko zgubiłem. Walcząc z nieśmiałością, przegiąłem w drugą stronę. Poza pewnością siebie widzę w sobie ,m.in., arogancję. Po drodze jeszcze zdążyłem nadrobić wczesne lata jeśli chodzi o związki. Osiągnięcia i dążenie do kasy to nic innego jak dowartościowywanie siebie. Tylko, że to nie tak miało być.