Dodaj do ulubionych

smutny wniosek

13.10.13, 18:42
Dzisiaj to do mnie dotarło ze szczególną siłą i walnęło mną o podłogę...., że jak człowiek ma spieprzone dzieciństwo, a rodzice nie kochają bezwarunkowo, to w dorosłym życiu też wszystko się pieprzy, każda kolejna relacja, każdy związek i w zasadzie pozostaje wegetacja. Tylko po co mi serce w takim razie, jeśli mam być tylko roślinąuncertain

Adminów przepraszam za brudne słowa, jak chcecie to mnie wykasujcie........
Obserwuj wątek
    • hashimotka88 Re: smutny wniosek 13.10.13, 18:56
      Taaaaa w zaleznosci na jakiej glebie sie rozwijasz taka z Ciebie powstanie "roslina" ... Czasem lekko nieurodzajna, majaca braki... Czasem nie wszystko zalezy od nasiona ale na szczescie mozemy to zmienic. Tylko to trochr wymaga pracy i najwazniejsze trzeba dostrzec to ze kiedys sie zakwitnie a nawet wyda owoc i przestanie sie byc takim nieurodzajem suspicious

      Jak wiele zalezy od samego dziecinstwa... Tez to w ostatnim czasie zauwazylam. Nawet nie mialam pojecia... To co uznawalam za normalnosc tak na prawde bylo jedynie zwyczajnoscia nienornalna.
      Jak ja niekiedy widze u innych roznice...
      Jak wiele zalezy od relacji miedzy samymi reproduktorami a pozniej ich nasionkami...
      Mi zawsze brakowalo rozmow (teraz to wiem) pokazania siebie, swoich emocji. Kurcze... Nawet przytuluc sie z nini nie potrafie... Bo to nie jest dla mnie normlane... Hmmm nawet slowo dziekuje jest ciezko wypowiedziec komukolwiek... Ale w druga strone potrafimy idealnie...
      Czy najblizsi sa mi tacy bliscy?

      ...
      • anirat Re: smutny wniosek 13.10.13, 18:59
        Mi są bliscy, bardzo.
        • hashimotka88 Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:26
          Nasza bliskosc niestety troche daleka jest... Ale zadno nie umie okazac swoich uczuc do drugiej osoby...

          Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to ze czlowiek tyle lat nie wiedzial ze jest z nim cos nie tak... Kiedy sie dowiedzialam? Ano dwa lata temu jak sprobowalam wyrazac siebie bardziej otwarcie przez pisanie. Nie powiem co kiedys myslalam....ok. Zazdroscilam dzieciom ze potrafia tak pkynnie mowic... Ja dlugo nigduy nie mowilam.... Myslalam ze w mojej glowce styki sa niedopasowane... Nie wazne.... Zmiany zaczely sie pojawiac od pisnia z dwoma realnymi typkami smile duuuuzo im zawdzieczam. Dali mi piekne wprowadzenie, uswiadomili jakie moje myslenie jest niekiedy bledne.
          Wtedy zobaczylam ze potrafie mowic o sobie... Nie mam blokad. . I nie czuje sie skrepowana... Brak zbednych mysli, a ich miejsce zastapily inne, te lepsze, niekiedy gornolotne, czasem mnie same zaskakujace.

          Wczesniej nawet pisac nie potrafilam.... Malutko tego bylo, i tak w ciszy sobie zylam... Teraz "gledze" i nadrabiam zaleglosci w pisaniu.
          Tutaj poznalam nowa siebie. Moze niekiedy jest nawet za duzo w tym ekscytacji. Bylam niewyzyta pismaczo...teraz juz sie troche wyzylam smile czasem potrafie ta chcice okielznac suspicious czasem sie jej poddaje tongue_out i mnie bierze ochotka na pisanie, wtedy sie nakrecam.

          Chcialabym kiedys moc wyrazac siebie w mowie tak samo jak w pisaniu...
          To bedzie trudniejsze...

          Czemu tutaj wirtualnie bywa wiecej moich emocji? Wiecej jest mnie niz na jawie.... A mimo wszystko jestem tutaj tylko pod postacia liter..
    • anirat Re: smutny wniosek 13.10.13, 18:58
      To nie jest tak. To jednak chodzi o umiejętnośc pokochania i okazywania uczuć. Ja miałam fajne dzieciństwo, rodziców, którzy kochali i kochają, jesteśmy zżyci, ale nie umieli okazywać i sobie na wzajem i nam swojej miłości tak bezpośrednio. O uczuciach się nie mówiło, nie przytulało się za często nie całowało przy innych i tak to jest. Kiedy dziś myslę o swoim zyciu to myslę, że mam pewnien kłopot z okazaniem uczuc, miłości. Może być tak, że ktoś pomyśli, że jestem osiębła, niezainteresowana albo, ze ten ktoś mnie nie interesuje. Tak nie jest, ale ja chyba nie potrafię tego pokazac. A mężczyzna... wiadomo, prosty jest w obsłudze smile
      W trudnych chwilach jesteśmy bardzo sobie pomocni, ale tych uczuc nie okazujemy tak na zewnątrz. To jest problem w tworzeniu związku z 'obcym'.
      • organza7 Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:02
        Ani, a u mnie to właśnie jest tak, że każda jedna relacja mi się rozwala i nie wiem, czy podświadomie wybieram niewłaściwie i powielam ten sam błąd, czy powielam błędy, bo we mnie jest blokada, która ma podłoże w dzieciństwie. Jak by nie było, jest źleuncertain
        • anirat Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:05
          Jeśli masz tego swiadomośc i tylko swiadomośc a nie wiesz co z tym zrobić a na dodatek Ci to przeszkadza pozostaje Ci tylko znaleźć dobrego psychologa i "przepracować " sprawę. Inaczej nie ruszysz z miejsca.
          • organza7 Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:11
            Przepracowałam, ale widać niedostatecznieuncertain Chyba nigdy się tego bólu nie pozbędę i chyba nie powinnam nikogo tym obarczać... takie są te smutne wnioski na tę chwilę. To że chciałabym być z kimś nie oznacza, że powinnam, bo chyba raczej nie. Po co komuś zatruwać życie, jeśli moje już jest takie...
            • facet699 Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:19
              bo wszystko zaczyna się od zrozumienia
              • organza7 Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:24
                A głupia baba niewiele rozumie, zwłaszcza siebie... ale dziękuję za dobrą radę.
                • facet699 Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:28
                  .....i wysłuchania innych
                  • torado Halinka 13.10.13, 19:32
                    przytulam...i dopóki żyjesz Kochana to wszystko jest możliwe....nawet dać sobie radę z dzieciństwem, by wreszcie się od niego uwolnić. Buzial kiss
                    • organza7 Re: Halinka 13.10.13, 19:35
                      Dzięki Torka. Ale żyć to mi się za bardzo nie chce... idę się napić, a po dwóch drinkach zapewne się ululam i niczego bardziej mi dziś nie trzeba. Kochana jesteśsmile
                      • szarlotka_ja Re: Halinka 13.10.13, 19:44
                        To ja też poproszę coś do picia tongue_out
                        • organza7 Re: Halinka 13.10.13, 19:46
                          Wódkę mam, to znaczy piję, żeby się upić, to nie wiem czy Ci pasuje...
                          • torado Re: Halinka 13.10.13, 19:55
                            organza7 napisała:

                            > Wódkę mam, to znaczy piję, żeby się upić, to nie wiem czy Ci pasuje...

                            Kochana...ale mam nadzieję, że tylko dziś będziesz piła...tak dla rozładowania tego doła....
                            • slayer-ka Re: Halinka 13.10.13, 23:36
                              torado napisała:

                              > organza7 napisała:
                              >
                              > > Wódkę mam, to znaczy piję, żeby się upić, to nie wiem czy Ci pasuje...
                              >
                              Wódeczka.....oooo jak ja dawno nie ten....no....mmmmmmmmmm
                          • szarlotka_ja Re: Halinka 13.10.13, 19:57
                            Łeee, za wódką to ja nie przepadam suspicious
                            Chyba pozostanę dzisiaj przy mleku z czosnkiem bo coś mnie rozkłada uncertain
                          • silencjariusz Re: Halinka 13.10.13, 20:16
                            A Ty tak serio z piciem wódy? I co Ci da to, że się uchlasz?
                          • margott70 Re: Halinka 13.10.13, 21:08
                            Alkohol to taka sztuczka diabelska. Wydaje się,że znieczula a w rzeczywistości działa depresjogennie. Najpierw podnosi nastrój, a potem obniża poniżej wcześniejszego poziomu...
                            • silencjariusz Re: Halinka 13.10.13, 21:15
                              O to to. No i problemy nadal pozostają.
                              • facet699 Re: Halinka 13.10.13, 21:24
                                Powiedziałbym, że są nawet większe, a przynajmniej ja tak mam. Alko jest dobre ale aby świętować i cieszyć się a nie na smutki.
    • kira_koslin Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:35
      Relacje pieprzą się gdy nie słuchamy siebie a drugiej osoby.
      Pewne zdarzenia w życiu na pewno mają wpływ na nasz sposób postrzegania świata ale wszystko zależy jak bardzo jesteśmy szczerzy względem siebie i na jakie kompromisy jesteśmy w stanie pojść.
      relacje miedzyludzkie nie są zero-jedynkowe, są trudne, wymagają kompromisu i czasu...
      • organza7 Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:36
        Próbuję właśnie siebie usłyszeć... Dziękuję Kasiusmile
        • kira_koslin Re: smutny wniosek 13.10.13, 19:42
          Źle to trochę wyżej napisałam

          Chciałam napisać, że powinniśmy słuchać siebie i drugiej osoby. Inaczej to bezsensu.

          Nie da rady inaczej, każda relacja międzyludzka to kompromis
    • hashimotka88 Re: smutny wniosek 13.10.13, 20:03
      Ejjjj bo sie pogubilam uncertain
      Byly Bieszczady a teraz ich brak, chyba mi sie to nie przewidzialo...
      Tak szukam po watkach i nie ma... A ja dopiero teraz piwo mam zamiar sobie wypic suspicious na razie sie mrozi, nie chlodzi suspicious to straszne... Ale to bedzie moje drugie piwo po tyg uncertain za czesto pije... Co tydzien? uncertain
      mialam pic z innego naczynia, z pucharu ale sie nie udalo suspicious

      Ej. To mi sie chyba nie przewidzialo z tymi Bieszczadami suspicious
      To chyba w tym watku bylo wspomniane o nich slowo... Sie ulotnilo wink
    • samysliciel_2.0 Re: smutny wniosek 13.10.13, 22:42
      Ja to nazywam efektem niewygrzanego jaja, jedni sobie z taką sytuacja poradzą lepiej, drudzy gorzej, czkawką się jednak zapewne nie raz odbije...
      • hashimotka88 Re: smutny wniosek 13.10.13, 22:58
        No właśnie... jak człowiek nie miał zbyt wiele tego ciepełka czy teraz czasem nie ma większej potrzeby.... co innego jakby było stopniowo ogrzewane. Czy teraz na każde ciepło nie zareaguje dośc silnie, skoro było cały czas takie zziębnięte ?

        Ponoć córki ojców, którzy nie okazywali im zbyt wiele uczuć, szybko się zakochują, czasem w niewłaściwych osobach bo łatwo je zbarierować. Wystarczy ze facet wykaże trochę zaangażowania... Na mni to jednak nie działa tongue_out
    • slayer-ka Re: smutny wniosek 13.10.13, 23:35
      organza7 napisała:

      > Dzisiaj to do mnie dotarło ze szczególną siłą i walnęło mną o podłogę...., że j
      > ak człowiek ma spieprzone dzieciństwo, a rodzice nie kochają bezwarunkowo, to w
      > dorosłym życiu też wszystko się pieprzy, każda kolejna relacja, każdy związek
      > i w zasadzie pozostaje wegetacja. Tylko po co mi serce w takim razie, jeśli mam
      > być tylko roślinąuncertain
      >
      > Adminów przepraszam za brudne słowa, jak chcecie to mnie wykasujcie........

      Oj kochan się nie zgodzę.
      My to my a rodzice to rodzice.
      Znam masę przykładów, na to, że wzorca nie trzeba wcale mieć - żeby coś umieć stworzyć fajnego.
      Oj nie nie
      My to my
      • hashimotka88 Re: smutny wniosek 14.10.13, 00:09
        Czasem jest nawet wrecz na odwrot. Nie chce sie "wzorca" powilac wiec idzie sie w druga strone... Czasem.moze za bardzo. Np brak rozumienia - chce sie zrozumiec druga osobe.
        Jednak ja uwazam ze rodzice maja na nas duzy wplyw. Gdy oni sobie jie okazywali zbyt wiele uczuc, pozniej dzieciom tez bylo ciezko to i rowniez dziecko ma z tym problem. Relacje interpersonalne sa troche utrudnione. Skoro oni nie byli naszymi nauczycielami kyos musi nas tego nauczyc. Na sucho sie nie da... Samouk tez odpada...
        Ktos musi... A raczej dobrze by bylo gdyby taki sie znalazl.
        Taki nauczycuel ktory moglby pewne pustki uzupelnic smile

        DN - komus tam...
    • czarny.onyks Re: smutny wniosek 14.10.13, 00:02
      specially for yousmile
      www.youtube.com/watch?v=9m5mYFHwoE0
      a prawda jest taka....że nie ma recepty na szczęśliwe dorosłe życie......co człowiek to inne podejście do życia....
      dzieciństwo to jedno, ale pewne rzeczy sami możemy kształtować, choć...łatwo nie jest....

      ....ale Orga my kobiety jesteśmy silne...dzisiaj pozwalam Ci się smucić, ale jutro.....
      działaj kobietko...i przegoń złe myśli....
      • organza7 Re: smutny wniosek 14.10.13, 01:18
        Dzięki Onyksia...myślałam, że jak sie nawale w trupa, czego jeszcze nie próbowałam, to mi ulży. Niestety pospałam z godzinę i obudziłąm się z nieco ciężkim ale dalej myślącym łbem. Jakbyś znalazła kiedyś ten guzik, który ja zgubiłam, ten którym wyłącza się myślenie, to daj znać...
        • czarny.onyks Re: smutny wniosek 14.10.13, 20:09
          to już wiesz, ja też wiem, że to nie pomaga....
          kiedyś szukałam, i nie znalazłam..więc stwierdziłam, że trzeba zmienić to i owo...

          i zaczyna działać.....tfu tfu odpukaćwink


          a gorsze dni każdy miewa, fajnie wtedy mieć kogoś, przed kim można się wygadać...wypłakać, posłuchać słów pocieszenia, a czasem dostać kopa w tyłek...
          ...... by rano zacząć walczyć od nowa....o siebie, i swoje życie....
          • organza7 Re: smutny wniosek 14.10.13, 21:14
            Z tego zestawu, Onyksia, wybieram kopniaka w tyłek... chociaż nie wiem cholera, czy tam jest ten guzik??
            • czarny.onyks Re: smutny wniosek 14.10.13, 21:37
              to na kopniaka zawsze znajdą się chętniwink
              nie, nie.....myślenia nie da się wyłączyć, mimo, że boli...


              ale wtedy moja droga przynajmniej wiesz jedno....ŻYJESZ...suspicious
              • organza7 Re: smutny wniosek 14.10.13, 21:42
                Dzisiaj mam bardziej taką formę roślinnąuncertain
    • hashimotka88 Re: smutny wniosek 14.10.13, 01:19
      Ktos tez nie ma spania? Nie wiem co robilam.odczas rej godziny... Wiercilam sie...
      Przedtem pare groszkow sobie polecialo ale to dobrze. Cale straczki ciezko mi wydac. Tak jakos... Haha czasem lza (groszek) potrafi niezle zalaskotac. Mi sie przedtem czyli przeszlo godzine temu, taki jeden groszek toczyl po nosie suspicious musialam go zmiesc bo mnie gilgal.

      Nie moge zasnac choc powinnam, bo powknno mi sie chciec skoro przedtem sie chcialo.
      Normalnje jak sie klada to raczej zasypiam. Nie ma wielkich problemow z bezsennsocia.
      (kursor mi uciekl... Na koncu mialo byc umili... Moi mili.... A moze mili nie powinnam byla pisac...
      Chyba jest mi z cieplo uncertain moze jak otworze okno, zrobi sie chlodniej to mi sie bardziej umili... Moi
      • hashimotka88 Re: smutny wniosek 14.10.13, 02:28
        Warning! - nie warto czytac.
        Okno zamknelam. Troche chlodu wlecialo. Bylo calkiem poziome zamiast skosne. Teraz zastawilam mala szparke by nadal.chlod wlatywal. Dzisiaj cieplo dosc bylo i nadal ciepla noc mamy.
        Czemu w ogole pisze? Bo mnie wzielo. Tak jest mi o wiele latwiej. Ciezko mi pomyslec do siebie. Posrednio przez litery jest latwiej a przede wszystkim powstake wiecej mysli, ktorych ja sama nie znam. Jak chce sama myslec to jedynie muskam te mysli. Tutaj tworzy sie o wiele wiecej. Dlatego lubie pisac bo nie wiem vo powstanie. Teraz mialam taka potrzebe. Wypisze sie... Wklad mi sie skonczy i pewnie zasne. Tylko juz nie wiem o czym mialam pisac big_grin
        Ejjj chyba ja jednak lubie sie soba dzielic suspicious tak sie ostatnio zastanawialam czy nie jestem typem aby nazbyt skrajnym. W pewnych warunkach cicha a w innych zupelnie na odwrot. Gdzie ten zloty srodek... Juz chyba znam obie skrajnosci. Wypadaloby do niego dojsc. Na pewno w naturze pasuje mi przelozyc to co tutaj wystepuje. Gdy tak wziac kalke i odbic te litery na slowa mowione. (haha nie dziwie sie ze tak mnie ciagnie do pisania. Ja tylko tutaj tak na prawde moge poznac swoje mysli. Bez pisania nic na podobienstwo tego by nie powstalo.
        Nie tak dawno koty zamialczaly. Ja pierwsza uslyszalam a zaraz po mnie pies.
        Komar jeden mi przedtem brzdeczal. O tej porze? uncertain dziabnal mnie w noge, w prawa stope. Wkurzajace gdy czlowiek zaswieci swiatlo a ten nagle ucichnie ale za ktoryms zarem go piepsznelam. Teraz drugi bzyczy. Moze wlecial jak tamtego bilam przy zaswieconym swietke i oknie otwartym wink


        Ok. Nie czytam. Chyba sie zmeczylam tym pisaniem i dobrze. Wczoraj o 3 sie przebudzilam bo mlody grajek wrocil. Potem o 6 rano wstalam. Wtedy spac wlasnie chcialam.

        Spac.... Mam nadzieje ze teraz zasne, skoro te kiszace sie mysli (ktore jednak potrzebuja liter by sie uwolily) pozbylam sie.

        Jak ktos w ogole czytal to sory za bledy, niedorzecznosci ale nie wien czy ja juz nie pisze bardziej tylko dla siebie.
        Hahah moze w wordzie zaczne sobie pisac big_grin tez dobry patetnt. Tutaj wiem ze macie mnie dosc. Dzisiaj jednak mialam potrzebe ale ostrzeglam. Choc wtedy nie wiedzialam czy ostrzezenie bedzie potrzebne. Teraz wiem ze tak.

        Lzej... Spac....
    • finka9 Re: smutny wniosek 14.10.13, 08:25
      organza7 napisała:

      > Dzisiaj to do mnie dotarło ze szczególną siłą i walnęło mną o podłogę...., że j
      > ak człowiek ma spieprzone dzieciństwo, a rodzice nie kochają bezwarunkowo, to w
      > dorosłym życiu też wszystko się pieprzy, każda kolejna relacja, każdy związek
      > i w zasadzie pozostaje wegetacja. Tylko po co mi serce w takim razie, jeśli mam
      > być tylko roślinąuncertain
      >
      > Adminów przepraszam za brudne słowa, jak chcecie to mnie wykasujcie........


      Ostatnio zapanowała moda na szukanie sobie usprawiedliwień . Tymczasem najtrudniej się przyznać ,że sami zawaliliśmy sprawę.
    • witamina_b12 Re: smutny wniosek 14.10.13, 08:25
      Idąc tą ścieżką rozumowania to jak ktoś miał szczęśliwe dzieciństwo i kochających rodziców (vide ja) to powinien tylko szczęśliwe związki mieć… :p
      Wiadomo, że rodzina i otoczenie nas kształtują… ale jeśli nie jest to jakaś skrajna patologia (przemoc, alkoholizm itp.) to nie ma co obarczać ich winą za swoje niepowodzenia.

      Co nie zmienia faktu, że dzieciom należy okazywać miłość, mówić, przytulać itp. zwłaszcza, że to co dostaje się w zamian jest bezcenne.
      • hashimotka88 Re: smutny wniosek 14.10.13, 09:20
        Mi rowniez zawsze sie wydawalo, ze tylko patologie (typu alkoholizm, przemoc) moga az tak wplynac na czlowieka. Jednak czy slowo czasem nie ma zbyt duzej mocy? Czasem gdy slyszy sie wiele niemilych a tych pozytywnych calkowicie brak to niezle moze czlowieka zwichrowac. Czlowiek nawet moze sobie z tego sprawy nie zdawac. Wedlug mnie, troche to ma taki subkliniczny przebieg. Nie jest to takie jawne, zauwazalne. Jednak niszczy.
        Ok. Czasem moze tak byc ze ludzie nie potrafia okazywac sobie uczuc, pozytywnych emocji ale jak nie uciekaja za bardzo w druga strone to jest jeszcze w miare ok.

        Gorzej jak jest gorzej... Gdy nie jest to obojetne slowa, brak pozytywnego jego brzmienia a staje sie zlowrogie. Nie jest to pewnie jeszcze skrajna patologia ale jest, bo czlowiek jednak dostrzega swoje uposledzenia, blokady.
        Jejka....

        Co do slow bez przemocy. Czasem nawet nie musza tp byc niemile slowa. Znam taki przypadek - nadgorliwa matka nauczycielka, ktora potrafila narzucic swoje racje. Mialo byc jak ona chciala. Potrafila tak wyplynac na psychike ze druga strona miala poczucie winy gdy sprobowala zrobic cos po swojejemu. To bylo robione bez krzyku, bez przemocy, po "dobroci".
        Koles ciagle ma teraz poczucie winy za jakiekolwiek dzialania. Boi sie podejmowac inicjatywy. Ma problemy z luznymi relacjami - bo to przyjemnosc a on byl uczony ze to nie jest potrzebne. Warto robic cos co sie przyda. Taka matka. Perfekcjonalistka, ktora sama ma problemy by sobie dogodzic. Ooo dodac trzeba ze to pracocholiczka. Czy praca czasem nie jest w tym wypadku ucieczka od siebie? Jako nauczycielka powinna miec duzo wolnego. Jednak ciagle brala dodatkwe zajecia. Nawet na wkacjach. Jak miala wrocic do domu o wyznaczonej pkrze to i tak nigdy nie wrocila.

        Tak wiec nie tylko skrajna patologia ma duzy wpkyw. Czasem slowo, nawet niekoniecznie to niemile ale nie takie jak byc powinno...
    • organza7 Re: smutny wniosek 14.10.13, 10:24
      Nie szukam wytłumaczenia dla swoich problemów, jak ktoś powyżej zasugerował. Szukam raczej zrozumienia, dlaczego ciągle mi się przytrafiają te same błędy. Jestem dorosła i zdaję sobie sprawę, że wiele zależy ode mnie samej. A to, o czym wczoraj napisałam w chwili szczególnej słabości ma głębsze podłoże niż to, że mamusia nie chciała mi kupić nowej lalki. Kilka miesięcy to była poważna profesjonalna walka na ringu i wydawało mi się, że przeciwnik leży na deskach, ale niestety... chyba trzeba dalej walczyćuncertain Dziękuję za dobre słowa, bardzo mi są potrzebne, bo to takie zagrzewanie do dalszej walki o siebie......
      • robert.83 Re: smutny wniosek 16.10.13, 11:02
        Nie szukam wytłumaczenia dla swoich problemów, jak ktoś powyżej zasugerował. Sz
        > ukam raczej zrozumienia, dlaczego ciągle mi się przytrafiają te same błędy.

        Organza, nie chcę się czepiać, ale... chyba jednak szukasz wytłumaczenia. Może nie wymówki, ale wytłumaczenia tak.
        Trzymałbym się tego, co powiedziała Finka. Myślenie "dlaczego'we" może męczyć i prowadzić na manowce. Walka o siebie to też skupienie się na rzeczach, na które masz realny wpływ.
    • kaja.120 Re: smutny wniosek 14.10.13, 20:02
      nie do końca się z Tobą zgadzam. W takim razie połowa ludzkości byłaby zupelnie zdegradowana i niezdolna do uczuć, związków. Niewielki procent osób może się poszczycić wychowaniem w zupełnie zdrowych, kochających rodzinach . A też każde dziecko w rodzinie inaczej odbiera to co dostaje.
      Trzeba zawsze nad sobą pracować , niezaleznie czy rodzimy się w kochającej czy mniej kochającej rodzinie...
      • organza7 Re: smutny wniosek 14.10.13, 21:16
        Mówiąc "co dostaje" nie masz pewnie na myśli tego, co ja dostawałam, ale zostawmy to, nie będę się już nad sobą użalać. Bo to akurat w niczym mi nie pomoże.
    • witamina_b12 Re: smutny wniosek 16.10.13, 13:09
      do poczytania...
      oczami córki...
      oczami matki...
      • zielonooka38 Re: smutny wniosek 16.10.13, 13:21
        strasznie mi się smutno zrobiło gdy to przeczytałam crying
      • kira_koslin Re: smutny wniosek 16.10.13, 13:23
        ....smutne
    • waga_v.2.0 Re: smutny wniosek 16.10.13, 15:24
      zwalanie winy na nieudane dzieciństwo to jak stwierdzenie "nic się nie da z tym zrobić, tak już zawsze będzie", bo przecież czasu nie cofniesz
      to poddanie się walkoverem

      ja też miałam "spieprzone dzieciństwo" pod wieloma względami, ale w którymś momencie doszłam do wniosku, że nie zgadzam się na to, żeby zawsze było do dupy, żeby życie przechodziło mi koło nosa, a ja mam tkwić w jakimś nieciekawym miejscu
      i się zmieniło smile
      a raczej ja zaczęłam je zmieniać
      da się smile
      • hashimotka88 Re: smutny wniosek 16.10.13, 15:43
        Masz rację... da się...(ponoć, bo są takie przypadki) jednak na pewno jest ciężko, człowiek czuje się obco, niekiedy trochę bezsilny ... potrzebuje do tych zmian dużo siły... by naprwić co zostało źle złożone... Czasem musi dodać nowe elementy, czasem uzupełnić pustki. Myślę, że wszystkiego jednak nie da się zmienić. Czasem jakiś mały element może być trwale przyklejony za pomocą super glue... ale całość zmienić można... by lepiej funkcjonować...
        Siebie trzeba ulepszać, czasem poskładać na nowo. Najważniejsze by mieć do siebie instrukcję, wiedzieć jak zostało się kiedyś ułożonym. Od tego sie zaczyna by później stworzyć lepiej działającą machinę smile też mam nadzieję...
      • organza7 Re: smutny wniosek 16.10.13, 17:48
        Nie poddałam się. Walczę o siebie, ale z różnym skutkiemuncertain

        A spieprzenie spieprzeniu nierówne, każdy ma swoje problemy i chyba trudno je porównywać. Każdy z nas jest inny przecież... To tak jak ja bym powiedziała, że rozumiem co czuje, co przeżywa zgwałcona kobieta. Nikt nie jest w stanie w pełni zrozumieć pewnych rzeczy, jeśli ich nie doświadczył... Ale to tylko moje zdanie.
        • promyczek7773 Re: smutny wniosek 26.10.13, 17:31
          To wszystko jest bardzo smutne ale zawsze jest promyczek nadzieismile
          • organza7 Re: smutny wniosek 26.10.13, 17:49
            Mój właśnie zgasłuncertain
            • szarlotka_ja Re: smutny wniosek 26.10.13, 17:51
              Czemu zgasł?
            • kira_koslin Re: smutny wniosek 26.10.13, 22:39
              organza7 napisała:

              > Mój właśnie zgasłuncertain

              znowu...?
              • organza7 Re: smutny wniosek 26.10.13, 23:05
                A bo to tak jest jak się świeczkę w przeciągu stawiawink
                • kira_koslin Re: smutny wniosek 26.10.13, 23:07
                  organza7 napisała:

                  > A bo to tak jest jak się świeczkę w przeciągu stawiawink

                  czyli na własne życzeniesmile

                  Popraw się!
    • kasz0 zubozona roslina szybciej kwitnie 26.10.13, 20:43
      organza7 napisała:

      > jeśli mam być tylko rośliną

      Na to tez trzeba sobie umiec zapracowac.

      > człowiek ma spieprzone dzieciństwo

      Nie kazdemu bylo dane miec za darmo kurs survivalowy.
    • to_ja_pisze Re: smutny wniosek 26.10.13, 23:40
      Znam człowieka, który był wychowywany w domu dziecka i mimo to stworzył szczęśliwe małżeństwo, które nie zakończyło się rozwodem, wychował dwójkę dzieci i był szanowanym pracownikiem-obecnie jest emerytem, więc teoria taka sobie.
      • hashimotka88 Re: smutny wniosek 26.10.13, 23:46
        dokłądnie, to, że ktoś miał trudne dzieciństwo - nie skreśla człowieka, wrecz... taki człowiek moze mieć nawet lepiej... w niektórych przypadkach. Zauważyłam, że ludzi, którzy sami mieli problemi są wrażliwy na krzywdę innych, są wartościowymi osobami, oglólnie wrązliwymi. Oczywiście wiele zależy od samego człowieka. Jednak człowiek przebywajacy w trudnych warunkach czegoś się uczy... niestety ma również w sobie pewne luki ale można je załatać smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka