witajcie, rozstalam sie z facetem miesiac temu po 9 latach zwiazku. Nie chce pisac o powodach rozstania, jest ono ostateczne i pogodzilam sie juz z ta mysla, po prostu wiem ze to wszystko nie mialo sensu. On nie byl ze mna szczery ani szczesliwy, tylko udawal, az boje sie myslec jak dlugo... Mam prace, paru znajomych z ktorymi spotykam sie od czasu do czasu. Kazdy ma jednak swoje zycie i sprawy, wiec pozostaje duzo samotnych i cichych wieczorow...
Czuje sie tak cholernie samotna, nagle zostalam w pustym mieszkaniu. Niewiem co bedzie dalej. Tak strasznie sie tego boje, ze juz nigdy nikogo nie pokocham. Patrze na facetow na ulicy i zaden mi sie nie podoba. Zawsze bylam bardzo wybredna co do facetow, nie chce pierwszego lepszego. A fajni sa juz zajeci, albo moze ukrywaja sie gdzies. Moim problemem jest tez to ze mieszkam zagranica, tutejsi faceci sa wogole beznadziejni, maja inna mentalnosc, wiec z nimi nie wiaze zadnych nadziei. Tak ze szansa na znalezienie kogos nikla...
Mam 30 lat, nie moge czekac w nieskonczonosc, chce miec rodzine i dzieci. Wokol same zakochane pary...
Echhh, tak mi dzis źle..

((