23.06.20, 21:42
Do wniosku, że.... jestem/może byłam/może w pewnym momencie się stałam /a może tylko bywam.... trzórzem. Nie to, że tego wcześniej nie podejrzewałam, ale teraz jakoś bardziej czytelne wydaje się to przekonanie.
Do wniosku doszłam po dzisiejszym spotkaniu z nieznaną mi dziewczyną (licelistka może studentka) która pytała o możliwości korzystania z dróg rowerowych. Jechała z Lublina do Wrocławia, bez zbytniego przygotowania mapowego(przyznała się, że nie bardzo umie korzystać z tego co jej oferuje telefon). Czy to przywilej beztroskiej młodości, prawa do popełniania błędów czy brak wyobraźni, przewidywania, doszukiwania problemów.Czy może bardziej postawa życiowa,charakter,odwaga.
Oczywiście wyprawa rowerowa to tylko symbol.
Pragmatyzm daje bezpieczeństwo przy minimum ryzyka, ale jednocześnie nie daje satysfakcji,nie daje możliwości sprawdzenia swoich mocnych stron, odkrycia tego czego czasem nie ma gdzie odkryć,zobaczyć siebie w innym świetle, udowodnić sobie....
Ot, taka refleksja wieczorna.
Obserwuj wątek
    • szarlotka_ja Re: Doszłam 23.06.20, 22:25
      Przyznam, że podziwiam takich ludzi wink. Moja siostra tak ma. Po prostu jedzie i już, chce zmienić pracę, to zmienia etc.
      Ja gdy się gdzieś wybieram to planuję każdy swój ruch (a trzeba przyznać telefony teraz są wielką pomocą). Nie mówiąc już o zmianie pracy, bo to w ogóle czarna magia w mym życiu wink
      • kevinjohnmalcolm Re: Doszłam 24.06.20, 00:51
        Tylko że te osoby, które idą na żywioł bardzo często pakują się w ogromne problemy i nie zawsze wychodzą z nich obronną ręką.

        Napiszę z punktu widzenia osoby uprawiającej sporty mocno ekstremalne. Ci, którzy poszli na żywioł spoczywają już na Powązkach. Między "tchórzem" a "bohaterem" jest jeszcze stan pośredni - profesjonalista, który robi dobre rozeznanie, bardzo dokładnie przygotowuje się do każdej przygody, tworzy plany awaryjne na każdą możliwą sytuację. Takim też udaje się przeżycie fantastycznej przygody, mają sporo zabawy, ale żyją zdecydowanie dłużej...
        • marcepanka313 Re: Doszłam 24.06.20, 06:12
          Tak się właśnie zastanawiam czy to brak doświadczenia a co za tym idzie negatywnych skutków takich działań, złych skojarzeń pcha ludzi do różnych wyborów,ryzyka.
          Czy przekonanie o swoich możliwościach, życiowy optymizm, skłonność do pewnego ryzyka to cecha wrodzona czy też z czasem mija,tak jak mija skłonność do sprawdzania siebie.
          Czy w człowieku cały czas jest jakiś zalążek do nieracjonalnych zachowań, czy z wiekiem ta potrzeba zanika.
          W skrócie.... czy w życiu.... powiedzmy w pewnym momencie życia jest jeszcze chęć do zachowań mało racjonalnych, ale z szansą na zmianę(oczywiście na dobrąbig_grin zmianę, jakby to nie brzmiało) czy raczej praktyczne... no trudno, jest jak jest, nie jest to moje spełnienie marzeń ale bezpieczne, znane choć niekoniecznie akceptowane.

          • witrood Re: Doszłam 24.06.20, 06:29
            W Australii spotkałem babkę z Polski, która od pół roku podróżowała przez Azję. Zaczęła zaraz po przejściu na emeryturę. Chciała jeszcze do Nowej Zelandii, ale kasa się kończyła. Więc może z wiekiem to nie mija. wink
            Spotkałem tam też Anglika koło 30, który rowerem od dwóch lat jechał z Londynu. Z drugiej strony znam dwudziestolatki, które na hasło spania w namiocie wpadają w histerię. wink
            • marcepanka313 Re: Doszłam 24.06.20, 06:50
              Czyli ciekawość życia nie mija z wiekiem.
              Chęć na zmiany również....
              • prawda_we_mgle Re: Doszłam 24.06.20, 08:50
                marcepanka313 napisała:

                > Czyli ciekawość życia nie mija z wiekiem.
                > Chęć na zmiany również....

                Myślę, że najbardziej jest to kwestia osobowości, ale po drugie: fazy życia...
                W młodości się zazwyczaj chyba dużo jeździ "niskobudżetowo"... Potem można już sobie pozwolić na droższe wyprawy, ale też często człowiek bywa zmęczony pracą... Ja w swojej grupie wiekowej (40+) obserwuję, ze albo ludzie na tym etapie przestali wyjeżdżać (nie chcę się, wolą remont zrobić, na działkę pojechać), albo właśnie rozbijają się po świecie jak szaleni..
                A na emeryturze, to wiadomo: jak ktoś sobie uzbierał kasy, to jeśli lubi podróżować - to do tego wraca... a jak nie - to żyje na minimum...
                Ja jestem też powiedzmy "tchórzem", ale takim dziwnym... jak mam dla kogo, to wszystko załatwiam, organizuję, idę jak burza (tak jakbym potrzebowała jako motoru samej świadomości, że on jest z tyłu)... A jak jestem sama - to mnie jakiś paraliż nachodzi i boję się sama pojechać nawet na dłuższą wyprawę rowerową...
                Może jestem po prostu typem stworzonym do życia w parze... nigdy jakoś okresy singielstwa nie powodowały u mnie wzmożonej aktywności, wręcz przeciwnie, jakaś mentalna przyczajka.
                • abc_meee Re: Doszłam 24.06.20, 18:16
                  no wlasnie a propos tych 40+.. cos w tym jest. Kurcze a mi sie marzy zeby kamperem gdzies pojechac, albo z namiotem na taki camping ze jak wylazisz z namiotu to widzisz morze.. (to cieplejsze wink. Ale nie wiem czy zdąże wink
                  • witrood Re: Doszłam 24.06.20, 18:46
                    Takaś zarobiona czy są inne przeszkody? Ja miałem w zeszłym roku wakacje namiotowo-kamperowe i były chyba najlepsze do tej pory. A jak w nocy obok namiotu łazi ci niedźwiedź, to już w ogóle w pamięci zostaje. wink Tegoroczne też namiotowo-wędrownicze, jeśli dojdą do skutku.
                    • silencjariusz Re: Doszłam 24.06.20, 18:49
                      Gdzie się wybierasz?
                      • witrood Re: Doszłam 24.06.20, 18:54
                        Na Islandię, jak się uda.
                        • silencjariusz Re: Doszłam 24.06.20, 18:59
                          Nie będzie zimno?
                          • witrood Re: Doszłam 24.06.20, 19:13
                            Może już trochę być.
                        • prawda_we_mgle Re: Doszłam 25.06.20, 15:38
                          witrood napisał:

                          > Na Islandię, jak się uda.

                          jaaa.... ale sam czy z towarzystwem??
                          Bo ja bardzo chętnie bym się dokleiła, jakby co... zawsze marzyłam.
                    • abc_meee Re: Doszłam 24.06.20, 20:13
                      Ogólnie różne. No to fajna sprawa. Jednak kamper lepszy byłby wink I też po co pamięć przeciążać..
      • marcepanka313 Re: Doszłam 24.06.20, 06:30
        szarlotka_ja napisała:

        > Przyznam, że podziwiam takich ludzi wink. Moja siostra tak ma. Po prostu jedzie i
        > już, chce zmienić pracę, to zmienia etc.

        No właśnie, tego mi brakuje, takiej odwagi, bo mimo, że po głowie czasem różne pomysły się kołaczą to trochę brak odwagi.
        Takie wrażenie, że ciągle gdzieś jakaś linka asekuracyjna, bo niby fajnie, że to bezpieczeństwo jest ale jednocześnie daje złudną swobodę. Niby wystarczy tylko wypiąć....

        > Ja gdy się gdzieś wybieram to planuję każdy swój ruch (a trzeba przyznać telefo
        > ny teraz są wielką pomocą). Nie mówiąc już o zmianie pracy, bo to w ogóle czarn
        > a magia w mym życiu wink

        Plany mają to do siebie, że niekoniecznie się spełniają.

        Kiedyś bardziej niefrasobliwe miałam podejście do planowania podróży, teraz mniej podróżuję.... wink
        Wiem tylko, że moja odwaga jakoś się stępiła, mimo, że duch do walki jest big_grin
        • obrotowy No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh... 24.06.20, 16:09
          marcepanka napisla:

          > No właśnie, tego mi brakuje, takiej odwagi, bo mimo, że po głowie czasem różne
          > pomysły się kołaczą to trochę brak odwagi.
          > Wiem tylko, że moja odwaga jakoś się stępiła, mimo, że duch do walki jest big_grin


          No to dobrze by nam sie podrozowalo smile

          - bo mnie odwaga nie stepila sie wcale
          (czasami przejade sie 180 km/h po Autostradzie - by sprawdzic, czy jeszcze potrafie,
          chociaz krotko, bo uwazam te zabawe za niebezpieczna i bez sensu...)

          natomiast nie mam juz woli podrozowania.
          - najwazniejsze z tego , co chcialem zobaczyc - zobaczylem:
          - od New Yorku, po Pekin i Kapsztad i...
          nic tam nie ma (dla mnie) specjalnego...

          a nie znalazlem nikogo, ktoby potrafil mnie przekonac, ze jeszcze warto cos przedsiewziac...

          ERGO: - wycieczka rowerowa do pobliskiego lasu - zupelnie mi wystarcza smile
          • silencjariusz Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 18:17
            "wycieczka rowerowa do pobliskiego lasu - zupelnie mi wystarcza"

            Mnie też.
            • marcepanka313 Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 19:51
              silencjariusz napisał:


              >
              > Mnie też.

              Tego się właśnie po Tobie spodziewałam.... wink
              • silencjariusz Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 20:11
                To chyba dobrze, że jestem taki stały w swych działaniach lub ich zaniechaniu, no nie?wink
                • marcepanka313 Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 20:14
                  silencjariusz napisał:

                  > To chyba dobrze, że jestem taki stały w swych działaniach lub ich zaniechaniu,
                  > no nie?wink


                  Jakby tu delikatnie powiedzieć.... dobrze, że Ty uważasz, że dobrze.... wink
                  • silencjariusz Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 20:17
                    Znaczy stałość nie jest już w cenie?
                    • marcepanka313 Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 20:20
                      silencjariusz napisał:

                      > Znaczy stałość nie jest już w cenie?

                      Raczej miałam na myśli przewidywalność.... wink
                      • marcepanka313 Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 20:22
                        marcepanka313 napisała:
                        >
                        > Raczej miałam na myśli przewidywalność.... wink


                        I żeby nie było, że nie doceniam.... wink
                      • silencjariusz Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 20:29
                        Co złego jest w przewidywalności? Lepiej żyć w niepewności?
                        • marcepanka313 Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 20:59
                          Ani przewidywalność ani niepewność nie jest dla mnie dobra. Zbytnia stagnacja mnie dobija, niepewność męczy
                          Dzień podobny do dnia, ten sam schemat, te same rytuały, czas przemijający niezauważalnie, kiedy trudno znaleźć coś co by wyróżniało jeden dzień, tydzień od drugiego....
                          Może po prostu ciągle czegoś oczekuję od siebie, od życia, szkoda mi czasu....
                        • apersona Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 21:17
                          silencjariusz napisał:

                          > Co złego jest w przewidywalności? Lepiej żyć w niepewności?

                          Całkowita przewidywalność to nuda, duża nieprzewidywalność - nie można na nim/niej polegać.
          • marcepanka313 Re: No to u Cię: - ani rozwaga - ani odwaga, eehh 24.06.20, 19:50
            obrotowy napisał:

            >
            > ERGO: - wycieczka rowerowa do pobliskiego lasu - zupelnie mi wystarcza smile


            A mnie nie....
            • obrotowy No to u mnie: - odwaga, ale i rozwaga. 25.06.20, 15:52
              marcepanka313 napisała:
              > A mnie nie....


              No to moge Ci podeslac te moje zdjecia z NY, Pekinu, czy Kapsztadu.

              - gdy dzis patrze na nie - kompletnie mnie nie ruszaja.

              ale rozumiem, ze chcialabys sama tego doswiadczyc,

              - gdy np. samolot wpada w turbulencje i zaczynasz sie modlic...

              ee...jakie te zycia sa powtarzalne...
              • marcepanka313 Re: No to u mnie: - odwaga, ale i rozwaga. 25.06.20, 19:51
                obrotowy napisał:

                > marcepanka313 napisała:
                > > A mnie nie....
                >
                >
                > No to moge Ci podeslac zdjecia z NY, Pekinu, czy Kapsztadu.

                Wyguglam sobie....


                > - gdy dzis patrze na nie - kompletnie mnie nie ruszaja.


                A myślisz, że mnie ruszą....?




                > - gdy np. samolot wpada w turbulencje i zaczynasz sie modlic...

                Bawisz się w misjonarza...?

                >
                > ee...jakie te zycia sa powtarzalne...

                Chociaż każdy myśli, że jest wyjątkowe/y....
    • stasi1 Re: Doszłam 24.06.20, 09:15
      Teoretycznie z Lublina do Wrocławia bez problemu w 3 dni przejedziesz. Oczywiście jeśli trochę jeździsz na rowerze., więc trafiają ci się tylko dwa noclegi. Więc bez problemu według słońca można przejechać tak w 4 dni
      • marcepanka313 Re: Doszłam 24.06.20, 20:00
        Raczej nie wyobrażam sobie wyruszać w trasę bez wcześniejszego łapania kondycji. To po pierwsze.
        Kwestia tego czy trasa to tylko pokonywanie kilometrów, żeby dojechać czy też pewien element zwiedzania, zbaczania, zahaczania, poznawania, poznawania tego co po drodze. Więc cała logistyka, żeby dojechać na czas, nie pobłądzić, mieć noclegi itp.
        Dlatego dla mnie samotna podróż rowerem nie jest dobrym wyborem, bo lubię wiedzieć, że w razie czego jest ktoś obok.
        • stasi1 Re: Doszłam 25.06.20, 08:41
          To ta dziewczyna też pewnie jeździ ponad 100km dziennie bez problemu. Każdy jedzie tak jak chce, może jej chodzi tylko o te pokonanie kilometrów? Ty tego nie robisz inni może ich to pasjonować.
          Kiedyś wyjeżdżamy nad morze, auto spakowane telefony nastawione na nawigację i klops. Mój telefon jak stoi w miejscu nie kojarzy stron świata. Niby trasa wyrysowana tylko w którą stronę? W lewo czy w prawo? Musiałem na mapie szukać powiększenia aby zobaczyć niby przez co jedziemy na początku.
          • marcepanka313 Re: Doszłam 25.06.20, 11:51
            Dlatego właśnie byłam pozytywnie zaskoczona jej postawą.
            Wydaje mi się, choć mogę się mylić, że jednak prościej jest jechać autem, bo autostrady(rower ma pewne ograniczenia w tym względzie), bo stan pogody, bo inny rodzaj bezpieczeństwa.
            • stasi1 Re: Doszłam 26.06.20, 08:33
              Pewnie ona nie chciała jechać do Wrocławia, chciała jechać rowerem. Wrocław może wypadł przy okazji. Za rok pojedzie do Gdańska, na rowerze oczywiście. Chyba że przejazd do Wrocławia jednak się nie powiedzie. Albo powiedzie i wyjdzie za mąż
              • marcepanka313 Re: Doszłam 26.06.20, 09:12
                Forumowy Sherlock Holmes....
                • stasi1 Re: Doszłam 29.06.20, 11:21
                  Czepiasz się, aż Cię nie poznaje
                  • marcepanka313 Re: Doszłam 29.06.20, 21:31
                    Noż kurde.... ja bym chciała być Holmsem.... wink

                    Cechą stałą kobiety,że zmienną jest.... wink
      • obrotowy to raczej trudne... 25.06.20, 15:54
        stasi1 napisał:
        > Teoretycznie z Lublina do Wrocławia bez problemu w 3 dni przejedziesz.


        po pewnym treningu - nogi dadza rade, ale doopa Ci sie odparzy.

        ja stawiam na 4 -5 dni.
    • e-zybi Re: Doszłam 24.06.20, 10:46
      "Doszłam...a może tylko bywam.... trzórzem. Oczywiście wyprawa rowerowa to tylko symbol. Ot, taka refleksja wieczorna."
      Nie sądzisz, że lepiej gdybyś faktycznie doszła wieczorową porą bez refleksji? Większa przyjemność i bardziej rozjaśnia to horyzonty myślowe wink
      • marcepanka313 Re: Doszłam 24.06.20, 20:02
        Człowiek bez forum to jak dziecko we mgle. tongue_out
        • e-zybi Re: Doszłam 25.06.20, 03:10
          Nie było forum, byliśmy, nie będzie forum, będziemy, ale...I Ty też masz rację wink
          • marcepanka313 Re: Doszłam 25.06.20, 06:41
            Nie było forum, miałam rację, jest forum, mam rację....
            Ty też masz rację, mówiąc, że mam rację.... wink
            • e-zybi Re: Doszłam 25.06.20, 07:09
              Czyli racja jest po naszej stronie. Gdyby politycy potrafili wziąć z nas przykład nie byłoby takiej głupawki wink
              • marcepanka313 Re: Doszłam 25.06.20, 08:22
                Politycy dużo mówią, mało słuchają, czasu nie starcza im na myślenie (że tak sobie pozwolę również na cytat), to gdzie jeszcze czas, na czytanie dobrych rad Zybiego na forum dla samotnych.... wink
                • e-zybi Re: Doszłam 25.06.20, 15:15
                  >Politycy dużo mówią, mało słuchają...

                  I w tym tkwi cały problem, ale by siedzieć na stołku to wystarczy...mówię, więc jestem wink
                  • marcepanka313 Re: Doszłam 25.06.20, 19:55
                    Doprecyzuję.... mówię.... przed wyborami to, co chcesz usłyszeć.... więc jestem
                    • e-zybi Re: Doszłam 26.06.20, 03:35
                      Racja...dopieszczenie tematu sprawia, że przekaz jest konkretny i czytelny dla wszystkich. Czasem mogę przymknąć oko na to kto, ważne by mądrze...jestem optymistą wink
                      • marcepanka313 Re: Doszłam 26.06.20, 09:14
                        e-zybi napisał:

                        ...jestem optym
                        > istą wink

                        Politycznym?
                        • e-zybi Re: Doszłam 26.06.20, 14:23
                          Nie politycznym, życiowym wink
                          • marcepanka313 Re: Doszłam 26.06.20, 21:21
                            Brawa dla tego pana....
                            • e-zybi Re: Doszłam 27.06.20, 05:03
                              Whatever, whatever...tak mam wink
    • samysliciel Re: Doszłam 24.06.20, 13:46
      marcepanka313 napisała:

      > Pragmatyzm daje bezpieczeństwo przy minimum ryzyka, ale jednocześnie nie daje s
      > atysfakcji,nie daje możliwości sprawdzenia swoich mocnych stron, odkrycia tego
      > czego czasem nie ma gdzie odkryć,zobaczyć siebie w innym świetle, udowodnić sob
      > ie....

      Trzymanie się bezpiecznej, znanej strony nie musi oznaczać braku satysfakcji. Wyjście ze sfery komfortu nie musi być jednoznaczne z pójściem na żywioł, w dobie internetu można wiele zaplanować, zweryfikować nie mając jeszcze w danej kwestii większego, bezpośredniego doświadczenia. Opierając się na własnych doświadczeniach wiem że zmiana pracy nie jest dla mnie problemem, jeśli czuję że się wypalam w jednym miejscu zdecydowanie łatwiej mi podjąć nową pracę jak męczyć się w starej i liczyć że coś się zmieni na lepsze (nikłe szanse przy założeniach danej firmy i fakcie że ci na górze tworzący klimat firmy zmieniają się rzadko). Co do miejsca gdzie mógłbym/chciałbym osiąść na stałe to jest kilka takich miejsc, praca nie stanowiłaby problemu, także relacje z ludźmi a raczej ich brak. Mając rodzinę i znajomych w mieście rodzinnym, dozuję te relacje oszczędnie, spotkać się te kilka razy w roku mogę bez względu na miejsce zamieszkania.
      Warto próbować nowego, poszerza się wtedy strefę komfortu i ma więcej możliwości w przyszłości, warto żyć w takim tempie które daje poczucie zmian, daje impuls, ale z drugiej strony pozwala też delektować się tym co dla nas cenne w tym otoczeniu, każdy dobiera sobie tę intensywność indywidualnie.
      Ostatecznie wszyscy idziemy z prochu w proch a mrowisko będzie funkcjonowało dalej. Coraz częściej dociera do mnie taka myśl, że wszyscy musimy egzystować dla szeroko rozumianego ogółu, trybik w trybik, a jeśli coś chcemy dla siebie, to już musimy wyszarpać. Może to tak odnośnie tej kampanii wyborczej jak to chcą o Nas zadbać elity polityczne... guzik, nasze dobro leży wyłącznie w naszych własnych rękach, głowach... oczywista oczywistość, jak mawiał klasyk, ale chyba często zapominamy o takim życiowym abecadle, w wyniku czego błądzimy.
      • marcepanka313 Re: Doszłam 24.06.20, 20:12
        samysliciel napisał:

        > marcepanka313 napisała:
        >
        > > Pragmatyzm daje bezpieczeństwo przy minimum ryzyka, ale jednocześnie nie
        > daje s
        > > atysfakcji,nie daje możliwości sprawdzenia swoich mocnych stron, odkrycia
        > tego
        > > czego czasem nie ma gdzie odkryć,zobaczyć siebie w innym świetle, udowodn
        > ić sob
        > > ie....
        >
        > Trzymanie się bezpiecznej, znanej strony nie musi oznaczać braku satysfakcji.

        Oczywiście, że nie. Brałam pod uwagę wariant, kiedy tej satysfakcji nie ma.


        > Warto próbować nowego,

        Tylko czasem lepsze jest wrogiem dobrego....
        Są rzeczy, których przeskoczyć nie można....
        Ale ja mówiłam, że tchórzem bywam.... wink

    • obrotowy Doszlaś i tak... do pozytywu. 24.06.20, 15:53
      marcepanka313 napisała:
      > Do wniosku, że....


      No to Doszlaś i tak... do pozytywnego wniosku

      byloby gorzej , gdybys doszla ... np. do kresu wyczerpania - zamieniajac sie z ta rowerzystka i padajac przed meta.
      • marcepanka313 Re: Doszlaś i tak... do pozytywu. 24.06.20, 20:18
        obrotowy napisał:

        > marcepanka313 napisała:
        > > Do wniosku, że....
        >
        >
        > No to Doszlaś i tak... do pozytywnego wniosku
        >
        > byloby gorzej , gdybys doszla ... np. do kresu wyczerpania - zamieniajac sie z
        > ta rowerzystka i padajac przed meta.

        No gdzie padła przed metą.... Phi....


        Zdarza mi się czasem szukać minusów w sobie czy w sytuacji, żeby jednak później widzieć pozytywy.... nawet malutkie....
        • obrotowy Re: Doszlaś i tak... do pozytywu. 25.06.20, 16:24
          marcepanka313 napisała:
          > Zdarza mi się czasem szukać minusów w sobie czy w sytuacji, żeby jednak później
          > widzieć pozytywy.... nawet malutkie....


          przyznanie sie do wlasnej slabosci - to szczebelek do przyszlego sukcesu smile
          • marcepanka313 Re: Doszlaś i tak... do pozytywu. 25.06.20, 19:52
            To już dawno powinnam być człowiekiem sukcesu....
            Gdzie jest haczyk....? wink
            • obrotowy Doszlaś i tak... do (drobnego) pozytywu. 26.06.20, 11:26
              marcepanka313 napisała:
              > To już dawno powinnam być człowiekiem sukcesu....
              > Gdzie jest haczyk....? wink


              we wszechogarniajacym paralizu.

              nie chodzi o to, by pokonac strach - bo tego sie nie da.

              - chodzi o to - by bojac sie, mimo to dzialac

              /to nie moje - to sentencja ktoregos ze znanych alpinistow/
              • marcepanka313 Re: Doszlaś i tak... do (drobnego) pozytywu. 26.06.20, 21:00
                obrotowy napisał:
                >
                >
                > we wszechogarniajacym paralizu

                No bez przesady

                >
                > nie chodzi o to, by pokonac strach - bo tego sie nie da.
                >
                > - chodzi o to - by bojac sie, mimo to dzialac
                >
                > /to nie moje - to sentencja ktoregos ze znanych alpinistow/

                Trzymając się terminologii wspinaczkowe.... nie zawsze się trafi w okienko pogodowe....
    • nerw_rdzeniowy Re: Doszłam 25.06.20, 21:56
      >Jechała z Lublina do Wrocławia, bez zbytniego przygotowania mapowego(przyznała się, że nie bardzo umie >korzystać z tego co jej oferuje telefon).
      To nie jest odwaga tylko głupota. Ciekawe co zrobi jak po paru dniach pedałowania zorientuje się ze jest w Pułtusku.
      • marcepanka313 Re: Doszłam 25.06.20, 22:46
        nerw_rdzeniowy napisał(a):

        Ciekawe co zrobi jak po paru dniach pedałowan
        > ia zorientuje się ze jest w Pułtusku.


        Może przedtem po prostu zapyta....
        • samysliciel Re: Doszłam 25.06.20, 22:57
          kto pyta, nie błądzi
          • kevinjohnmalcolm Re: Doszłam 25.06.20, 23:12
            samysliciel napisał:

            > kto pyta, nie błądzi


            Zależy kto i gdzie. W niektórych państwach tak nienawidzą obcokrajowców, że potrafią celowo wskazać zły kierunek gdy człowiek pyta o drogę...
            • samysliciel Re: Doszłam 25.06.20, 23:20
              zauważyłem, że niektórzy rodowici uważają obcych za idiotów, większość z nich poza znajomością własnego języka nie ma żadnych argumentów, ktoś się zdecydowanie postawi i robią wielkie oczy
    • searam Re: Doszłam 25.06.20, 23:55
      Najwidoczniej nigdy nie bilas sie z chlopakami na podworku...wink
      • marcepanka313 Re: Doszłam 26.06.20, 09:13
        Najwidoczniej.
    • tzn.aga Re: Doszłam 29.06.20, 19:06
      Ja się właśnie wspięłam na wyżyny swojej odwagi - za tydzień jadę sama w Bieszczady i zaczynam Główny Szlak Beskidzki.
      Noclegi mam zarezerwowane na 5 nocy, Bieszczady też nie są już takie puste jak kiedyś więc obiektywnie to żaden hardkor ale dla mnie to spore wyjście ze strefy komfortu.
      Jestem z siebie dumna.
      Jak wyjdzie w praktyce to zobaczymy wink
      • margott_2 Re: Doszłam 29.06.20, 19:38
        Podziwiam. Sama jeszcze nigdy się nie odważyłam. W tamtym roku byłam dzień sama w obcym mieście i było super
        • marcepanka313 Re: Doszłam 29.06.20, 21:37
          Tyle możliwości.... poznawania tego co wokół nas, tego co w nas.... tylko czasem tej iskry brak....
          Chociaż z drugiej strony, jeśli nie wiesz co tracisz to i żal jakby mniejszy....
          Z tym że przysłowia jednak mówią coś innego.... wink
          • tzn.aga Re: Doszłam 30.06.20, 20:39
            No własnie, ta iskra.
            Długo przed rozwodem zaczęłam sobie sama chodzić do kina, na koncert, na wystawę.
            Wtedy właśnie zobaczyłam co tracę.
            Teraz już tylko teatr mi został; nie wiem, jakoś tak głupio samemu.
            Ale wyjazd powyżej weekendowy to pierwszy taki.
            • abc_meee Re: Doszłam 30.06.20, 21:22
              Też tak miałam. A potem to jakoś siadło wszystko. Chyba ta potrzeba dzielenia się przeżyciami.. tego zabrakło i się wycofałam. W sumie masakra ..
              To była wtorkowa refleksja. ..
              • tzn.aga Re: Doszłam 30.06.20, 21:51
                Nie jedyna niezaspokojona to potrzeba. A żyć trzeba.
                O kurka, zrymowało mi się.
                • abc_meee Re: Doszłam 30.06.20, 21:55
                  a to echo grało... wink
              • uny Re: Doszłam 01.07.20, 09:08
                a nie możesz się dzielić tymi przeżyciami na niwie social media?
                od cholery podróżników płci wszelakiej można znaleźć w odmętach internetów -jest się z kim dzielić historiami i obgadywać zaobserwowane okoliczności przyrody.
                jak mawiała moja babcia -"z braku laku i kit dobry"
            • marcepanka313 Re: Doszłam 30.06.20, 23:04
              tzn.aga napisała:

              > No własnie, ta iskra.
              > Długo przed rozwodem zaczęłam sobie sama chodzić do kina, na koncert, na wystaw
              > ę.
              > Wtedy właśnie zobaczyłam co tracę.
              > Teraz już tylko teatr mi został; nie wiem, jakoś tak głupio samemu.
              > Ale wyjazd powyżej weekendowy to pierwszy taki.


              Tego wyjazdu to gratuluję.... Ja chyba nie nadaję się do samotnych wyjazdów.... albo nie wiem że się nadaję.... wink
              Z tym wychodzeniem gdzieś.... hmmm.... ja to dopiero mogę sobie ponarzekać.... jeśli gdzieś, coś to raczej idę wychodząc z założenia, że nikt nie będzie na mnie uwagi zwracać.... chociaż rzeczywiście zdecydowanie lepiej, przyjemniej jest kiedy masz kogoś obok....
              • tzn.aga Re: Doszłam 30.06.20, 23:17
                Jak tak obserwuję to dużo osób jest gdzieś w pojedynkę.
                Lata temu wydawało mi się dużo mniej.
                Można też czasem kogoś poznać w ten sposób.
                • marcepanka313 Re: Doszłam 01.07.20, 07:55
                  A może to jest tak, że kiedy jest się samemu na jakieś imprezie to podobnych sobie (samotnych) po prostu zauważamy....
                  Taka perspektywa.... wink
                  • e-zybi Re: Doszłam 01.07.20, 12:46
                    Ciału zawsze bliższa koszula wink
                    • marcepanka313 Re: Doszłam 01.07.20, 22:14
                      No chyba, że ktoś nosi pod koszulą podkoszulek.... wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka