angelus78
22.02.08, 16:01
Czy pomimo uśmiechu na twarzy czujesz się samotny i opuszczony? Ja
tak się właśnie czuje. Jest mi ciężko, źle i nie Mam ochoty do
życia. Pomimo tego iż mam dobra pracę, znajomych którzy są dla mnie
życzliwi, sliczną córeczkę jestem nieszczęśliwy i samotny. Moje
małżeństwo się rozpadło już praktycznie do końca. Nie wierze już w
prawdziwą milość, nie wierzę już w uczucia, mam dosyć. Bagaż
doświadczeń, krzywd doznanych w dzieciństwie to wszystko co Mam i co
pamiętam. Nikt nie potrafi mnie zrozumieć, nie potrafi mi pomóc.Nie
potrafię się cieszyć niczym, uśmiech na mojej twarzy jest wymuszony
do granic potęgi, humor przychodzi mi z trudem po którym chętnie bym
wszystko zwrócił. Płacz stal się moja codziennością, smutek jedynym
uczuciem jakie czuje. Nie mam ochoty do życia i czasem mam ochotę
uciec od tego wszystkiego. Mając prawie 30 lat jestem wrakiem i
strzępkiem człowieka, po załamaniach nerwowych, po leczeniu u
psychiatry i psychologa. Ale ja też pomimo czarnych myśli też chcę
być kochany i kochać. Pragnę aby mnie ktoś przytulił gdy mi źle,
chcę usłyszeć miłe słowo, chcę porozmawiać, wypłakać się gdy mi źle
i ciężko na sercu, chcę uczucia bliskości, ciepła, bezpieczeństwa.
Czy tak dużo wymagam?