narcyzpierwszy
22.06.08, 10:00
Zaczęły się wakacje. Coś muszę z sobą zrobić, tylko co? Miałbym taką ochotę pojechać do Torunia, Gdańska, odbyć sentymentalną podróż do miast mojego dzieciństwa – Bytowa, Chojnic i Słupska, poszwędać się po plaży w Ustroniu… Zostanę w domu – będę zrozpaczony, przemogę lęki i pojadę – będę zestresowany. Co roku jeżdżę do tego Torunia w poszukiwaniu straconego czasu, a znajduję tylko upiory przeszłości. Nawet Toruń przestał mnie cieszyć – tak źle jeszcze nie było. Cały rok cieszę się na ten wyjazd, a skoro tylko wysiadam na dworcu, ogarniają mnie wątpliwości: Co ja tu robię? Czy przyjechałem rzeczywiście dla Torunia, czy raczej po to, by uciec od miejsca zamieszkania? Czy ja sobie przypadkiem nie wmawiam, że w Toruniu jest mi lepiej? Przecież próbuję uciec od samotności, ale wszędzie zabieram ją z sobą. Błędne koło. Jak zawsze w moim życiu. erdmannz@interia.pl