Dodaj do ulubionych

Na wahadle uczuć

26.09.08, 12:23
"Kochamy się, chcemy być ze sobą, ale perspektywa stałego związku
wzbudza w nas tak silny lęk, że rozstajemy się. Poznajemy kogoś
nowego i znów kończy się tak samo: boimy się samotności, ale
uciekamy przed bliskością. Jak odnaleźć klucz do rozwiązania tego
problemu?"


Lubię czytać Charaktery, to ciekawe czasopismo
Wkleję linka z artykułem, który daje do myślenia...

www.charaktery.eu/razem/692/Na-wahadle-uczuc/
Obserwuj wątek
    • dunka76 Re: Na wahadle uczuć 26.09.08, 12:49
      Salso mamy wiele ze sobą wspólnego. Sama wiesz. Inaczej nie dogadałybyśmy się
      tak wspaniale.
      Jedno nas na pewno różni. Ja nie lubię czytać Charakterów. Nie wierzę w żadne
      psychologiczne regułki, teorie i domniemania. Po prostu ludzie są różni, jedni
      się boją, a inni mają zawiązane ręce.
      Wiele pytań w życiu bez odpowiedzi. Nie ma mądrych. Ściskam Cię mocno na tyle na
      ile mam sił smile
      • krzychlater Re: Na wahadle uczuć 26.09.08, 13:15
        To nie uczucia, bo one zawsze są najsilniejsze i zwyciężają tylko obawa przed
        nowym przed zmianą dotychczasowego życia towarzyszy nam zawsze przy zmianie
        pracy, miejsca zamieszkania, długim wyjazdem, poznaniem nowych ludzi, badaniami
        okresowymi w pracy itp. Każdy różnie to przyjmuje
    • hesse.1 Re: Na wahadle uczuć 26.09.08, 13:32
      "<<Pomyśl o kimś, kogo bardzo kochasz, z kim jesteś bardzo blisko, o kimś, kto
      jest ci bardzo drogi i powiedz do niego w myślach: "Bardziej pragnę być
      szczęśliwy, niż mieć ciebie". Zobacz, co się dzieje. "Wolę być szczęśliwy, niż
      mieć ciebie. Gdybym miał możliwość wyboru, bez wahania wybrałbym szczęście". Ilu
      z was podczas wypowiadania tych słów czuło się egoistami? Sądzę, że wielu.
      Widzicie, co z nami zrobiono? Zobaczcie, jak w was wdrukowano myślenie: "Jak
      mogę być takim egoistą". Ale spójrzcie, kto tu jest egoistą. Wyobraź sobie
      osobę, która mówi do ciebie: "Jak możesz być takim egoistą, że wybierasz
      szczęście zamiast mnie?" Czy nie miałbyś ochoty wówczas jej odpowiedzieć:
      "Wybacz, ale jak możesz być takim egoistą, żeby wymagać ode mnie, bym wyżej
      cenił ciebie od szczęścia?">>"
      ANTHONY DE MELLO
      Temat świetny,tylko szkoda,że obecnie mam tak mało czasu. sad
      A Erik H. Erikson był za małolata moim "idolem". Po0zdrawiam. wink
      • salsa13 Re: Na wahadle uczuć 26.09.08, 13:44
        temat świetny, to fakt
        tylko dlaczego zawsze jest jakieś dlaczego?
        wciąż tylko stoimy przed wyborami i zawsze aby coś zyskać, musimy
        coś lub Kogoś stracić
        ja chyba zostanę na stare lata egoistkąsmile
        ja tam wybieram i szczęście i JA + TY CZYLI MY!!!

        tylko jeszcze jeden problem
        to wszystko zależy od tego: czym dla nas jest szczęście?
        • dunka76 Re: Na wahadle uczuć 26.09.08, 13:57
          "Prawdziwego nieszczęścia nie ma. Prawdziwe jest tylko szczęście, a szczęścia
          nie trzeba posiadać, szczęściem sie jest. Tyle, że w istnieniu ciągle czuję się
          niedosyt. I myślę, że autor tych słów zdawał sobie z tego sprawę (Stachura).
          Salsa egoizm czasem bywa zdrowy. Nie odmawiaj go sobie. Ja mam przyjaciela,
          który ciągle powtarza mi, że mam być egoistką smile
        • hesse.1 Re: Na wahadle uczuć 26.09.08, 13:59
          hmm..dlaczego jest dlaczego?Przecież to piękne.A ciągłe wybory?Przecież to
          piękne.Egoizm?Przecież to piękne.
          Zbyt dużo istotnych pytań w jednym czasie nie prowadzi do niczego
          dobrego.Zadawanie istotnych pytań to klucz.Powtórzę siesadkopiuj-wklej)<
          W bezmiarze myśli próbujemy odkluczyć zagadkę istnienia.
          Próbujemy rozumieć nierozumiane,odkryć nieodkryte.
          Potrzebujemy kluczy,które wprowadzą nas w świat niedostępny dla codzienności.
          Im częściej szukamy,tym pełniej rozwijamy właśnie tą codzienność.
          Ona jest częścią,fragmentem,najpospolitszym.
          Uczmy sie w niej być,aby odnaleźć najważniejsze...>
          Czasem co tak naprawdę tracimy?
          oczekiwania?
          nadzieje?(nie nadzieję)
          własne ego?
          kłamstwo?
          Co zyskujemy?
          Kogo?
          ehhhh....bezmiar możliwości i interpretacji przed nami..To piękne,bo to jest Życie.
          • salsa13 Re: Na wahadle uczuć 26.09.08, 14:54
            tak, tracimy nadzieję...
            i to piszę ja - czyli osoba, której ulubionym tematem od zawsze był
            temat: nadzieja.
            Wbrew temu, że nadzieja zawsze umiera ostatnia
            moja już umarła...
            • adamek-2 Re: Na wahadle uczuć 26.09.08, 22:02
              salsa13 napisała:

              > tak, tracimy nadzieję...
              > i to piszę ja - czyli osoba, której ulubionym tematem od zawsze
              był
              > temat: nadzieja.
              > Wbrew temu, że nadzieja zawsze umiera ostatnia
              > moja już umarła...
              Dziewczyno co z Tobą?
              Według mojej filozofii nadzieja nie umiera nigdy, to jest coś
              takiego czym się wyręczamy. To jest coś, co możemy obwinić za nasze
              nie powodzenia. Do nadziei odnosimy się trochę tak, jak do losu .
              Mówjąc mam nadzieję to, mam nadzieję tam to i z tym nam wygodnie.
              Moim zdaniem trzeba przestać mieć nadzieję, a poprostu to zrobić.
              Trudne to, ale możliwe i tu powinniśmy być egoistami.{ Ja bez
              nadziejnie próbuję to robić smilezastanawiam się co by było gdy bym
              robił to z nadziejąsmile)}?
              >
              >
              • salsa13 Re: Na wahadle uczuć 27.09.08, 08:16
                adamek
                ja to wszystko wiem...
                akurat mnie temat nadzieja nie jest obcy
                i może czasami piszę, tak jak piszę
                ale Uwierz, wiem co piszę

                dzisiaj w moim życiu trochę słoneczniej
                ale tylko trochę...
            • grzech_o_1 Salsi. Co się dzieje? 26.09.08, 22:20
              smile
    • grzech_o_1 Salsi. na ten temat napisano tomy, zapisano 26.09.08, 22:17
      tysiące stron i zużyto mnóstwo atramentu. I moje zdanie, prywatne
      oczywiście.
      Nic z tego nie wynika. Związek szczęśliwy, to piekielnie
      skomplikowana sprawa. Splot wielu czynników. Nie do określenia. Nie
      da się to usystematyzować i wtłoczyć w jakieś ramy. W żaden sposób.
      Związek jest szczęśliwy, a naraz rozpada się po 10 latach. Inny po
      30 latach, niespodziewnie. Dlaczego? Niczym się to na rozum,
      racjonalnie nie da wytłumaczyć.
      Inne związki sa dozgonne. Jak to wytłumaczyć?
      Nie da się Salsi. W żaden sposób.
      Pozdro Salsi.smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka