zazdrość

24.03.09, 16:38
jest dobra, czy zła?
lubicie być zazdrośni?
lubicie jak ktoś jest o was zazdrosny?
czy zazdrość to uczucie podłe, uwłaczające godności? mam czasem wrażenie, że
jeśli ktoś okazuje swoja zazdrość, to przyznaje się do swojej 'małości'.
przecież, jeśli jesteśmy pewni drugiej osoby, to zazdrość chyba nie wchodzi w grę.
jakie są granice zazdrości? czy macie doświadczenia z chorobliwie zazdrosną
partnerką/partnerem?
co jest w nas takiego, że chcemy mieć osobę na własność - być dla niej caaałym
światem?
    • frip0 Re: zazdrość 24.03.09, 16:42
      ja jestem zazdrosny tlko o wzrost i to chorobliwiesad
    • 17lipiec1976 Re: zazdrość 24.03.09, 16:43
      odrobina zazdrosci jest ok. ale tylko odrobina.
      jezeli sie ufa, to nie ma zazdrosci, bo sie jest pewnym w 100%
      moj były nigdy nie byl o mnie zazdrosny, jak pytalam dlaczego to wlasnie mi tak
      odpowiadal. ja troche bylam zazdrosna.
      znam kobiete, ktora jest chorobliwie zazdrosna o meza. nie zycze nikomu tak
      zazdrosnego partnera, zwlaszcza kiedy nie ma ku temu zadnych powodow.
      • frip0 Re: zazdrość 24.03.09, 16:45
        niektórzy sa zaborczy wręcz -mam przykład w domu mojej siostrysad
        • 17lipiec1976 Re: zazdrość 24.03.09, 16:46
          a ja w domu bratasad
    • parabolka25 Re: zazdrość 24.03.09, 16:48
      Oj bywa z tym różnie.. Czasem lubię gdy ktoś jest o mnie zazdrosny... Lekka
      nutka zazdrości wg mnie jest wskazana. Przesadna zaś wszystko potrafi zniszczyć...
    • mar-ek_001 Re: zazdrość 24.03.09, 17:11
      zazdrość!!! w odpowiedniej ilości dodaje pikanterii i motywuje do działania,a ta
      chorobliwa to obłęd i to ona dużo niszczy
    • robert.83 Re: zazdrość 24.03.09, 17:12
      Bywam zazdrosny, bywam zaborczy.
      Nie lubię tego stanu. Lubię za to czuć lekką zazdrość o siebie.
      Mam pewne doświadczenia z toksyczną zazdrością i brakiem zaufania,
      takim niezasłużonym i takim zasłużonym. No upadla jak nic innego,
      tyle się nauczyłem.
      Po takich właśnie historiach człowiek uczy się doceniać wagę
      zaufania, zrozumienia i tolerancji. Zazdrość dotyka samego sedna
      relacji - jej siły, warunków, dominacji, dojrzałości, jakości.
      • ktoj-akto Re: zazdrość 24.03.09, 17:19
        Kiedy czytam, słyszę o lekkiej nutce zazdrości, chciałbym zadać pytanie o tym, jak wytycza się granice tej lekkości?

        Zazdrość to skaza na pograniczu patologii. Cechująca ludzi z wyraźną
        potrzebą dowartościowania. Słabeuszów, życiowych nieudaczników.
        • robert.83 Re: zazdrość 24.03.09, 17:26
          "Kiedy czytam, słyszę o lekkiej nutce zazdrości, chciałbym zadać
          pytanie o tym, jak wytycza się granice tej lekkości?"

          To nie matematyka. Nie ma obiektywnych granic.

          "Zazdrość to skaza na pograniczu patologii. Cechująca ludzi z
          wyraźną potrzebą dowartościowania. Słabeuszów, życiowych
          nieudaczników."

          Najwyrażniej posiadłes rażąco szerszą wiedzę na ten temat ode mnie.
          Nie mam nawet mglistego pojęcia jak dopasować podział na zazdrosnych
          i niezazdrosnych do podziału na ludzi sukcesu i życiowych
          nieudaczników. Pomóż mi z tym trochęsmile.

          • ktoj-akto Re: zazdrość 24.03.09, 17:50
            Masz rację, to nie matematyka. Dlatego dopuszczanie ułamkowej zazdrości jest nieuprawnione. Bo to jak częściowa ciąża. Pytanie było
            prowokacyjne. Ustawienie paradoksalne - jak paradoksu o łysym.

            Druga sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Zazdrość potrafią
            żywić TAKŻE ludzie odnoszący sukcesy. Tzw. ludzie sukcesu. Wobec Twojego sarkastycznego określenia "rażąco szerszej wiedzy" - nie wiem
            na ile serio - nie bardzo mam chęć na kontynuację tematu. Odsyłam Cię
            do googli, albo vikipedii. Prawdopodobnie zamieszczono gdzieś tam
            uczone wypowiedzi. Z pewnością skorzystasz także z wiedzy koleżanek i
            kolegów z forum.
            • robert.83 Re: zazdrość 24.03.09, 18:05
              Ok, pzyznaję się do minimalnej dawki sarkazmu. Nie to, żebym wątpił
              w jakość Twojego rozneznania w temacie (czytam to forum na tyle
              długo, żeby widzieć, że często piszesz coś -dla mnie osobiście-
              ciekawego)... Po prostu sam byłem na tyle daleki od takiego
              stwierdzenia, że wątpiłem w możliwość jego obrony. Zastanowiłem się
              nad tym w drodze do sklepu i przyszło mi do głowy coś takiego:

              Czyim "problemem/ciężarem" jest zazdrość? Ta taczej negatywna emocja
              pojawia sięwtedy, kiedy ktoś inny swoim zachowaniem ją generuje.
              Osoba zazdrosna przyjmuje więc na klatę ciężar przez siebie nie
              wytworzony, pozwala komuś robić sobie źle. Pod tym względem wykazuje
              słabość. Tak zrozumiałem Twoje słowa. Co powinna zrobić silna osoba?
              Zastanowić się nad źródłem... jest nim zachowanie drugiej osoby.
              Więc powinien to być problem tej właśnie drugiej osoby.
              Weźmy zdradę. Czyj to tak naprawdę problem? Moim zdaniem
              zdradzającego/zdradzającej. To jest osoba, która podejmując decyzję
              robi krzywdę (sobie i innym).
              • kawamija Re: zazdrość 24.03.09, 18:38
                robert.83 napisał:
                >
                > Czyim "problemem/ciężarem" jest zazdrość? Ta taczej negatywna
                emocja
                > pojawia sięwtedy, kiedy ktoś inny swoim zachowaniem ją generuje.

                poczekaj.....czy jesteś zazdrosny jako odpowiedz na zaistniałą
                sytuacje ? czy bywasz zazdrosny zanim coś sie wydarzy ?

                bo ja mysle o tej drugiej sytuacji....zobacz...nie zakładam złej
                woli drugiej osoby, mam tylko swiadomośc słabości znanych tez
                mnie ....rozumiesz ? bo jeśli juz pojawia sie konktetna sytuacja to
                trzeba ja rozwiązać i juz.....czy byliśmy o Nia/ Niego wczesniej
                zazdrośni, czy o tym mowiliśmy....ma juz historyczne znaczenie....

                > Osoba zazdrosna przyjmuje więc na klatę ciężar przez siebie nie
                > wytworzony, pozwala komuś robić sobie źle. Pod tym względem
                wykazuje
                > słabość. Tak zrozumiałem Twoje słowa. Co powinna zrobić silna
                osoba?
                > Zastanowić się nad źródłem... jest nim zachowanie drugiej osoby.
                > Więc powinien to być problem tej właśnie drugiej osoby.
                > Weźmy zdradę. Czyj to tak naprawdę problem? Moim zdaniem
                > zdradzającego/zdradzającej. To jest osoba, która podejmując
                decyzję
                > robi krzywdę (sobie i innym).

                Zdrada zabija....nie tylko winnego czyli zdradzającego....zabija
                związek i to jest najwieksza cena jaka się płaci...

                teraz sie zastanowiłam przez chwile.........czy to co ja próbuje
                napisac najlepiej okresla słowo zazdrośc.....hmm....bo ja nie mysle
                o sytuacji gdy jest mi zle z druga osobą, o jakims poczuciu
                zagubienia w tej sytuacji.....raczej mysle o takim podkreśleniu ze
                ta druga osoba jest super i czasem przychodzi jakiś lęk o stratę,
                który nie paraliżuje a podkreśla to , co dobre ....hmmm....nie mysle
                o czyms destrykcyjnym...

                musze jechac do domu.....raz jeszcze pomysle i napisze.........smile
            • rumunska_ksiezniczka Re: zazdrość 24.03.09, 18:49
              Zazdrość potrafią
              > żywić TAKŻE ludzie odnoszący sukcesy. Tzw. ludzie sukcesu.

              to już chyba zawiść. najgorsza odmiana zazdrości, czy coś zupełnie innego?
              • robert.83 Re: zazdrość 24.03.09, 18:55
                Nie. Zawiść jest wtedy, kiedy samemu nie osiągając celu cierpimy z
                powodu sukcesów innych. czy pokręciłem?
        • kawamija Re: zazdrość 24.03.09, 17:51
          ktoj-akto napisał:

          > Kiedy czytam, słyszę o lekkiej nutce zazdrości, chciałbym zadać
          pytanie o tym,
          > jak wytycza się granice tej lekkości?

          Pewność co do drugiej osoby jest jedynie marzeniem z czasów świata
          idealnego....Nie mogę byc pewna tego, co zrobi On gdy sama miewam
          słabości. A gdy je miewam...lub jedynie biorę pod uwagę ze moge je
          mięć, chciałabym by druga osoba przypomianała mi ze tęskni, ze
          czeka, ze ma nadzieje, ze to co robie jest dobre dla nas....Ja chce
          bywac zadrosna o Niego... jako konsekwencja bycia z Kims kto mi
          imponuje...więc pewnie moze imponowac i innym.....a więc.....

          > Zazdrość to skaza na pograniczu patologii. Cechująca ludzi z
          wyraźną
          > potrzebą dowartościowania. Słabeuszów, życiowych nieudaczników.

          W moim zakończonym małzenstwie nigdy nie byłam o exa
          zazdrosna....wpost przeciwnie do tego, co piszesz...uważałam ze
          jestem tak super, ze jak to można zdradzać mnie......łeee....jak
          to ? ? smile
          Dzis żałuje....jesli zazdrośc jest skazą, to mój poprzedni związek
          był tak obrzydliwe gładko poprawny,ze az się zrobiła z tego
          patologia.....chce odrobiny zazdrości.....o jej granicech bede
          rozmyslac pozniej........
          • ktoj-akto Re: zazdrość 24.03.09, 18:17
            Trochę to co piszesz przypomina sięganie prawą ręką do lewego ucha.
            Czyżbyś żałowała, że nie byłaś zazdrosna? Czyżby TO uratowało Twoje małżeństwo? Pogubiłem się trochę...

            Pewność nie jest idealizowaniem. Jest twardym, racjonalnym założeniem
            ludzi mądrych i zdecydowanych. Co nie wyklucza wariantu poniesienia
            klęski. Z zazdrością lub bez niej może być dokładnie identycznie.
            • kawamija Re: zazdrość 24.03.09, 18:24
              ktoj-akto napisał:

              > Trochę to co piszesz przypomina sięganie prawą ręką do lewego ucha.
              > Czyżbyś żałowała, że nie byłaś zazdrosna? Czyżby TO uratowało
              Twoje małżeństwo?
              > Pogubiłem się trochę...

              Czy by uratowało ? nie wiem....i nie da się tego sprawdzić
              teraz....wiem jedno...mimo ,ze nie byłam zazdrosna-> małzenstwo nie
              przetrwało....rozpatrywanie wzajemnych relacji na poziomie jednej
              płaszczyzny nie da odpowiedzi....bo jest wiele niuansów, wiele
              uświadomnionych i nieuświadomionych zależności....

              > Pewność nie jest idealizowaniem. Jest twardym, racjonalnym
              założeniem
              > ludzi mądrych i zdecydowanych. Co nie wyklucza wariantu poniesienia
              > klęski. Z zazdrością lub bez niej może być dokładnie identycznie.

              obyś miał racje....
    • aglajaaa Re: zazdrość 24.03.09, 17:38
      Zazdrość... ja zawsze głupia i naiwna wierzę i ufam... a później... i stąd chyba
      teraz to pragnienie dwuosobowego nieba... Pewności, która daje całkowity brak
      podejrzeń...

      A może ta zazdrość jest jednak dobra, bo pozwala dojrzeć, że coś się dzieje...
      Ale z drugiej strony, chyba nie pozwala dojrzeć tego, co dzieje się naprawdę.
      Ludzie stają się zaślepieni, ufają swoim podejrzeniom, zbyt często nie mając ku
      temu racjonalnych podstaw.
      • robert.83 Re: zazdrość 24.03.09, 17:47
        Zazdrość (tak prawdziwa) Cię zabije, daj sobie z nią spokój. To
        właśnie tu jest miejsce na "wszystko albo nic": ufasz i jesteś, nie
        ufasz i... kończysz sprawę. Lepiej ufać i się przejechać niż nie
        ufać i żyć w psychozie.
      • aglajaaa Re: zazdrość 24.03.09, 17:55
        Właśnie o tym piszę... o tej pewności i zaufaniu bez cienia podejrzeń.
        A ta dywagacja na temat "dobrej zazdrości" to takie badanie gruntu, jestem
        ciekawa co o tym sądzą inni... bo jak można utrafić, by było jej tylko odrobinę?
        No jak? Albo jej nie ma albo jest i kończymy sprawę (jestem zbyt zasadnicza w
        pewnych kwestiach)
        • robert.83 Re: zazdrość 24.03.09, 18:10
          Może pojęcie zazdrości przenika się tu z tęsknotą. Mówię o tym
          uczuciu, kiedy Twoja Pani idzie na imprezę pracowniczą, ale wraca
          przedwcześnie ze słowami "bez Ciebie nie chciałam tam być". Miłe?
          Fajnie tak wiedzieć, że jest jak jestsmile. Ale może też nie wrócić
          przedwcześnie i dobrze się bawić. Też miłe? No niby tak. Jak
          najbardziej akceptowalne... ale mogłaby cholera wrócićsmile.
          • ktoj-akto Re: zazdrość 24.03.09, 18:32
            A czemuż miałaby wrócić, jeśli dobrze się bawiła??? Nie nauczyłeś się
            tego, że radość kochanej, darzonej miłością osoby - jest także MOJĄ
            radością? Zazdrość prowadzi do zniweczenia takiej JEDYNIE SŁUSZNEJ
            postawy - do egoistycznego zaspokajania swojej próżności!!!
            • robert.83 Re: zazdrość 24.03.09, 18:35
              Wszystko to prawda. Ale... fajnie jakby jednak wróciłasmile.
              Zauważ, że nie pretenduję do miana idealnego partnera. Próżność...
              to chyba dobre słowo, zachłanność też.
          • mappi Re: zazdrość 24.03.09, 18:39
            ...zazdrość niejako łączy się egoizmem...bo czyż nie chcemy być
            szczęśliwi....czuć się dobrze...z Nią/Nim....na zawsze
            żeby nikt, nigdy, nigdzie nas tego nie pozbawił....
            i czy to jest uświadomione w nas...kiedy bywamy zazdrośni...
            czy to niejako z automatu...wyskakuje z szuflady i razi...
            hmm....
            nie każdy potrafi zdystansować się do swojego szczęścia....niektórzy z
            zachłanności...biorą i biorą...aż do zachłyśnięcia się


            nie wiem...tak mi się pomyślało smile
            • aglajaaa Re: zazdrość 24.03.09, 19:06
              Mappi, podążając za Twoją myślą (nie wiem, może gdzieś zboczyłam po drodze, jak
              zwykle zresztąwink) mogę o sobie powiedzieć, że jestem strasznie zazdrosna... bo
              jeśli zazdrość łączy się z egoizmem, a egoizm to nic innego jak pragnienie bycia
              szczęśliwym, które we mnie - jak i chyba we wszystkich ludziach - jest
              przeogromne...
              A wcale nie jestem zazdrosna, bo zazwyczaj cieszę się ze szczęścia innych (a to
              nie zazdrość) hmm.. zazdrość w innym wymiarze(?)
              Ale czy jestem aż tak zachłanna...
            • ktoj-akto Przepraszam a priori, że urażę 24.03.09, 19:08
              niektórych. Niby "co ludzkie nie jest nam obce", ale to truizm, banał
              Prawda jest taka, że ODRZUCIĆ zazdrość potrafią jedynie PRAWDZIWI mężczyźni i PRAWDZIWE 100-procentowe kobiety. I taki wzorzec powinien
              być celem KAŻDEGO człowieka. "Reszta jest milczeniem..."
              • rumunska_ksiezniczka Re: Przepraszam a priori, że urażę 24.03.09, 19:20
                ja się właściwie z tobą zgadzam, uważam, że zazdrość jest cechą ludzi, którym
                czegoś brakuje i boja się o swoja pozycję. ale bez okazywania zazdrości można
                wyjść na osobę, której nie zależy. z drugiej strony, to że zależy można pokazać
                na wiele innych sposobów.
                • ktoj-akto I pogadałaś 24.03.09, 19:24
                  z mądrym człowiekiem odpowiadając sobie samej !!!
                  • rumunska_ksiezniczka Re: I pogadałaś 24.03.09, 19:29
                    o co ci biega?! wink
                  • ktoj-akto Re: I pogadałaś 24.03.09, 20:57
                    Często mówisz mądrze, kumasz (jak to określają wybitne przedstawicielki małolatów). Czasem jednak zupełnie nie kojarzysz.
                    Już przywykłem, że taki z Ciebie amalgamat.

                    Tym razem udzieliłem Ci najwyższej pochwały, na jaką mnie stać. Jak
                    rasowej kobyłce, co to właśnie wygrała Wielką Pardubicką. A Ty masz
                    wątpliwości, czy domagasz się eskalacji komplementów?

                    P.S. Przepraszam, że wtrącam prywatę do poważnej dysertacji.
                    • rumunska_ksiezniczka Re: I pogadałaś 24.03.09, 21:00
                      no właśnie eskalacji komplementów wink
                      wiesz, że ja jestem na nie łasa, lubię być chwalona wink
                      przez ciebie, na oczach innych wink
              • mappi Re: Przepraszam a priori, że urażę 24.03.09, 19:26
                Aglajaaa...dla mnie to się jakoś przekłada...ta zazdrość i egoizm...
                przecież zazdrość nie wynika z faktu że chcemy by inni byli szczęśliwi ...ale z
                tego że my to szczęście chcemy zatrzymać dla siebie...nawet jeśli wydaje się że
                uszczęśliwiamy innych robimy to w pewnej mierze z własnej i dla własnej potrzeby...
                ...może nie do końca chodzi mi o egoizm przez duże "E"
                tak sobie teraz o tym myslę ale nie generalizuję...przecież na pewno są Ci 100%
                mężczyźni i kobiety

                być 100% prawdziwą kobietą/mężczyzną???...wzorzec? zapewne
                tylko żeby to było takie proste...
                żebyśmy się chociaż mogli otrzeć o te 99% w życiu
                smile
                • gapuchna Re: Przepraszam a priori, że urażę 24.03.09, 21:20
                  Rumunko, co tu snuć rozważania - wszyscy bywamy zazdrośni i sami budzimy uczucie
                  zazdrości. Tak jest psychika człowieka zbudowana i nic się nie poradzi na to.
                  Umieć tylko odpowiednio balansować, by sobie i innym krzywdy nie zrobić. Ot,
                  cały problem smile
                  • rumunska_ksiezniczka Re: Przepraszam a priori, że urażę 24.03.09, 21:21
                    złoty środek znaczy wink
                    • gapuchna Re: Przepraszam a priori, że urażę 24.03.09, 21:32
                      W rzeczy samej - widzisz, jak ja dziś lakonicznie się wypowiadam.... big_grin
                      Normalna Lakonka ze mnie (ale już nie grupa Laokoona hehehheh).
    • aqua1980 Re: zazdrość 24.03.09, 19:39
      Może kilka razy w życiu byłam o kogoś zazdrosna;
      ( o coś nigdy )
      i to raczej o siostrę niż o kogoś innego;
      i zawsze, zawsze to było upokarzające, uwłaczające uczucie.
      Mam nadzieję, że mi się udało nigdy go nie ujawnić,
      tylko stłumić w duchu albo tak przekształcić,
      że być może nie było wiadomo konkretnie o co chodzi.

      Natomiast raz pamiętam sytuację w której lekko,
      bardzo lekko zazdrosny o mnie mężczyzna,
      pocałował mnie publicznie, tak zdecydowanie, sugestywnie i zaborczo.
      Mmm, wiem, że to małe, wiem...,
      ale było mi wtedy świetniewink
      • aglajaaa Re: zazdrość 24.03.09, 19:41
        > Natomiast raz pamiętam sytuację w której lekko,
        > bardzo lekko zazdrosny o mnie mężczyzna,
        > pocałował mnie publicznie, tak zdecydowanie, sugestywnie i zaborczo.
        > Mmm, wiem, że to małe, wiem...,
        > ale było mi wtedy świetniewink

        takiej zazdrości to i ja zazdroszczęwinkwink
    • melka-melka Re: zazdrość 24.03.09, 21:37
      Wszystko ma swoje granice... zazdrość też. Taka zdrowa, normalna nie szkodzi w
      związku. Ważne,aby nie przerodziła się w chorobliwą.
      • ktoj-akto Wybacz Melko 24.03.09, 22:24
        Twoją mądrą wypowiedź mam chęć zagryźć łyżkami kawioru popijając szampanem z butelki. "Wszystko ma granice..." Ogłoś to w jakimś
        naukowym periodyku, a przyznają Ci Nobla. Tylko jedno pytanie:
        JAKĄ METODĄ WYZNACZASZ TE GRANICE? Kiedy kończy się normalna a zaczyna patologia?

        P.S. Naprawdę nie chcę Ci dokuczyć, ale trudno to przełknąć.
        • melka-melka Re: Wybacz Melko 24.03.09, 22:38
          Ja się nie obrażam. Normalna to taka, gdy nie podoba nam się,że ktoś spogląda z
          zainteresowaniem na naszą połówkę jabłka czy pomarańczy jak kto woli. A
          patologia? Gdy zaczyna nas śledzić, najlepiej zamknąłby nas w złotej klatce i
          nie pozwolił nikomu dotknąć. ma pretensję,że kolega się do ans uśmiechnął itp.
          Nie ma racji?
          • aqua1980 Re: Wybacz Melko 24.03.09, 22:53
            Chodzi właśnie o to, że nie powiedziałaś nic,
            z czym można by się nie zgodzić.
            Ot, ziemia jest okrągła.
          • ktoj-akto Re: Wybacz Melko 25.03.09, 01:57
            Całe szczęście, odetchnąłem. Jednak rozmawiamy różnymi językami.
            W stylu: pytanie - co to jest kiełbasa? odpowiedź - ząb śpiewaka.
            Wiem, powtarzam się, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy o tej porze. Druzgocąco udowodniłaś rację nie dostrzegając, że ja pytałem o sposób WYZNACZANIA GRANICY. Bo właśnie TO jest trudne do
            granic niemożliwości. Bo np. połączenie żółtego i zielonego daje kolor niebieski. Proces odwrotny jest nierealny. Nieprawdaż?

            P.S. Ktoś tu wmawia, że ziemia jest okrągła. Błąd - kulista. I tak to
            się kręci...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja