Dodaj do ulubionych

LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA

24.02.04, 17:38
Jeszcze nie mogę dojść do siebie...Mam 100 % pewności, że ten konował źle
leczył mojego psa, opowiadał głupoty o rzekomym niewykształceniu wątroby,
zatruciu, śpiączce wątrobowej itp....Sama do tego doszłam, poczytałam trochę,
poszperałam w internecie.... Najprawdopodobniej była to nosówka, postać
jelitowa (wymioty o żółtym zabarwieniu, osłabienie, apatia, senność, wyciek
ropny z nosa, brak apetytu).
Mam do Was pytania:
- czy pies powinien być odrpbaczany co 3 mies.? (mój konował, na pytanie,
dlaczego mija pół roku a on go nie odrobacza, odpowiedział, że absolutnie nie
ma takiej konieczności, bo ma miękki brzuch)
- jak często trzeba szczepić psa na nosówkę, parwowirozę? mój ostatni raz był
szczepiony 8 mies. temu - czy to nie za długo? pierwszą dawkę dostał, jak
miał 2 mies., kolejną jak miał 6 mies. (piesek żył 1,5 roku)

Boże, chroń naszych braci mniejszych przed takimi "lekarzami"...
MS
ps. zapytacie, dlaczego nie poszłam do innego lekarza? Do tej pory wywiązywał
się dobrze, tzn. wyleczył mu chorą nóżke, był na kazde wezwanie, poza tym
inny lekarz powiedził mi, ze on jest dobry...poza tym jeszcze - w końcu do
pieska wzywałam lekarza weterynarii, a nie krawcową...
proszę, niech ktokolwiek z Was odpowie mi na powyzsze pytania...
Obserwuj wątek
    • Gość: BlueBerry Re: LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.02.04, 20:42
      na poczatku - bardzo mi przykro ze spotkalo cie cos tak niedobrego.

      odrobaczanie - zalezy od tego jaki pies ma kontakt z innymi psami, czy jest
      wyprowadzany tam gdzie jest duzo innych odchodow. niektorzy zalecaja co 3
      miesiace, inni co pol roku. nie wiem co ma do tego miekki lub nie miekki
      brzuch - chyba bardziej brak apetytu, wymioty lub biegunka.

      szczepionki na nosowke i parawiroze - 1 raz w wieku 5-7 tygodni, potem - w 2/3
      miesiacu i w 4/5 miesiacu zycia, a potem co roku. (mam nadziej ze nic nie
      pokrecilam bo cytuje z tz. pamieci).

      a generalnie nie ma odpowiedzi na takie pytania i nie ma na to rady - sama mam
      psa, ktory ma duzo problemow zdrowotnych. nauczylo mnie to jednego - absolutnej
      nieufnosci do weterynarzy. doprowadzilo rowniez do skrajnej paranoii, kiedy to
      pies w zaleznosci od przypadlosci leczony jest u wyszukanego specjalisty od tej
      przypadlosci.
      a zaczelo sie juz na poczatku, kiedy to weterynarz opiekujacy sie hodowla
      usilowal mi wmowic ze ciezka dysplazja 5-miesiecznego szczeniaka nie jest
      genetyczna tylko spowodowana moim zlym zywieniem. potem mam za soba
      znieczulenie psa xylazyna po ktorej prawie zszedl oraz bledna diagnoze
      zerwanych calkowicie wiezadel jako zwichniecie kolana (leczone zastrzykami). to
      ostatnie kuku zrobil mi moj ulubiony "weterynarz rodzinny". na szczescie po
      tygodniu sama zorientowalam sie ze cos jest nie tak i pojechalam do
      specjalisty. wychodzi na to ze:
      - mozna liczyc na lut szczescia ze jednak trafi sie na fachowego weterynarza
      (ale ja nie wierze w to ze mozna byc fachowcem od wszystkiego)
      - samamu duzo czytac, szukac, dopytywac sie slowem ksztalcic
      - miec duzo kasy i kazda powazniejsza rzecz konsultowac przynajmniej u dwoch
      lekarzy
      kazda z tych drog sprawdza sie przy zdrowym psie, przy psie chorym prowadzi do
      paranoii.

      jeszcze raz - bardzo mi przykro...

    • inga_iga Re: LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA 24.02.04, 21:05
      moim znajomym tez weterynarz zabił psa stosujac zbyt duza dawke leku.
      nie wiem jak to zrobili ale załatwili psu sekcje zwłok i chca lekarzowi
      wytoczyc sprawe.
      nie wiem również jak to sie wszystko odywa i czy nie ubarwiaja bo,
      rozmawialismy krotka chwile przez tel,ale wydaje mi sie ze jest to faktycznie
      do zrobienia.
    • Gość: Lenka Re: LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA IP: *.chello.pl 24.02.04, 21:09
      A po co odrobaczać co 3 miesiące? No chyba że zachodzi podejrzenie że pies ma
      robaki.Ja odrobaczam przed szczepieniem.I to w zupełności wystarcza.
      Jesli chodzi o szczepienia to też nie wydaje mi się by coś było nie
      tak.Rozumiem że jesteż rozżalona po stracie psa,ale szukanie na siłę winnego
      chyba tego bólu nie ukoi.
      • kobbieta Re: LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA 24.02.04, 21:39
        Po pierwsze nie masz pewnosci czy on zabil go.Jezeli dotad sie sprawowal, i
        pies umarl, to pewnie byl w stanie nie do wyratowania. Lekarz nie jest
        cudotworca.

        Po drugie!!!! Jak mialas jakies podejrzenia, to trzeba bylo isc do innego
        lekarza. Ja sama bym poszla do minimum 3!
    • Gość: miki Re: LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA IP: *.icenter.pl 25.02.04, 07:31
      Ja tak jeszcze a propos wetów - już dawno doszłam do wniosku, że jak się ma
      zwierzaka to dobrze jest (wręcz wskazane) jak najwięcej samemu doczytać na
      temat różnych chorób i sposobów leczenia (i to zanim zaczną się problemy bo jak
      się ma wiedzę to wiele problemów można już na początku zauważyć i zapobiec im).
      Nie z książek dla hodowców a z książek dla wetów, naprawdę jak się chce to
      można do takich dotrzeć i wiele z nich jest przystępnie napisanych. Dobrze też
      mieć kogoś, nawet przez internet, kogo można dopytać o różne rzeczy i czy aby
      zwierzak dobrze jest leczony. Za dużo już słyszałam o wetach by im ufać (nawet
      kiedyś był wątek o sławnym chirurgu który kota doprowadził do śmierci prostym
      zabiegiem), w tej chwili mam zaufanie tylko do jednego weta i to dlatego, że
      sama sprawdziłam, że jest dobry (wyciągnął mi dwa koty z krytycznego stanu,
      widziałam go w akcji z innymi zwierzakami i wiem, że były dobrze leczone bo
      konsultowałam się z innym wetem i sama sporo czytałam na temat leczenia).

      Skoro macie zwirzęta to uczcie się o nich jak najwięcej, nie mówcie, że to
      sprawa lekarza a Wam nie jest potrzebna wiedza. Im więcej doczytacie (internet
      to też kopalnia wiedzy jak się dobrze szuka) tym większe szanse, że nie dacie
      zrobić krzywdy swoim futrzakom i będziecie potrafili bardzo szybko zauważyć
      niepokojące sygnały.
    • Gość: Lena Re: LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA IP: 212.180.154.* 25.02.04, 08:31
      Ja mam dziecko, psa, dwa koty i dwie papużki.I szczerze mówiąc tak samo w
      przypadku choroby któregoś ze zwierzaków jak i w przypadku choroby dziecka
      staram się zbierać opinie różnych lekarzy.Pewnie nie jest to najlepszy sposób,
      ale nie wyobrażam sobie ufać jednemu lekarzowi.
      A jeśli chodzi o szczepienia, to każdy z moich zwierzaków (oprócz papug) był
      szczepiony po raz pierwszy w życiu w ósmym tygodniu, po raz drugi w czwartym
      miesiący życia, no a teraz co rok.
      Odrobaczam też raz w roku, chyba że mam jakieś podejrzenia, co do robaków (brak
      apetytu, wymioty) to częściej.
      Raz w życiu jednemu z moich kociaków dałam kawałeczek surowego mięsa i przy
      kastracji okazało się, że mojego kotka zjadał tasiemiec!!A objaw nie było
      żadnych!!
      Poza tym strasznie ci współczuję i mam nadzieję, że nigdy więcej nic podobnego
      cię nie spotka.
      Powodzenia w życiu
    • neeki Re: LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA 25.02.04, 12:22
      niektorzy lekarze to straszne konowaly. gdyby byla surowa odpowiedzialnosc
      cywilna weterynarzy to moze by sie dwa razy zastanowili. w Gdyni przy
      schronisku jest lecznica. chodzilam tam kiedys z psem ( zaznaczam ze bylo to
      jakies 10 lat temu nie wiem czy cos sie zmienilo ). wyszly jej wloski wokol
      ogona. lekarz mnie tylko zapytal czy ma pchly. powiedzialam ze chyba nie (
      Diana miala gesta siersc jak husky, tam bylo trudno sie czegokolwiek
      dopatrzyc). a on na to OK i zaczal jej dawac zastrzyki na grzybice. chodzilam
      z psem ponad tydzien, smarowalam mascia. po powrocie z weekendu okazalo sie ze
      pies wyglada gorzej niz przed kuracja. przenioslam sie do lecznicy rowniez w
      Gdyni na ulicy Kieleckiej ( polecam ). lekarz o nic nie pytal tylko sam
      przejzal sierc. i okazalo sie ze bylo to uczulenie na pchly , bardzo czeste w
      tym okresie. jaki konowal pyta sie o pchly zamiast sam sprawdzic ? to tak jakby
      zapytac : ma pani raka ? nie ? a to spoko leczymy na co innego. w tej samej
      lecznicy chceli kotu mojej kolezanki amputowac noge, a inny lekarz bez problemu
      ja wyleczyl.
    • Gość: PsowaPani Re: LEKARZ ZABIŁ MI PIESKA IP: *.uz.zgora.pl 26.02.04, 12:30
      Weterynarze - jak i ogólnie lekarze - bywają gorsi i lepsi, tak że trzeba
      zawsze stosować zasadę "ograniczonego zaufania", samemu pewne rzeczy sprawdzać
      i dowiadywać się, ewentualnie konsultować się z innymi lekarzami. Przy tym
      wszystkim trzeba brać pod uwagę, że tak jak w przypadku malutkich dzieci, tak i
      w przypadku zwierząt lekarz jest w o tyle trudnej sytuacji, że pacjent mu nie
      powie niczego - czy go boli, gdzie go boli, czy ma apetyt, czy odczuwa mdłości -
      to wszystko musi stwierdzić na podstawie opisu właściciela i objawów, które
      nie zawsze są jednoznaczne. Ponadto często pacjent zjawia się już z
      zaawansowanym procesem chorobowym, bo właściciele często nie zauważają
      pierwszych objawów choroby albo je początkowo lekceważą (liczą, że to drobiazg
      i "samo przejdzie"), czy próbują "leczyć" na własną rękę.
      Na szczęście mam b. duże zaufanie do naszego doktora!
      Co do szczepień: nasz pies przyszedł do nas w wieku 7 tygodni i był po
      pierwszej szczepionce (nosówka, parwowiroza i coś tam jeszcze), wkrótce dostał
      następną i chyba po miesiącu trzecią, a od tego czasu dostaje ją raz w roku i
      raz w roku przeciw wściekliźnie.
      Odrobaczanie dostaje trzy razy w roku (co cztery miesiące). Może jeśli pies
      jest chowany na własnym terenie, gdzie nie bywają inne psy, to wystarczy
      rzadziej, ale w mieście, gdzie pies styka się z masą zwierząt i co gorsze, ich
      odchodów, to chyba konieczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka