IP: *.teleton.pl 15.03.04, 20:48
takie mam rozpoznanie. Pies ma 13 lat. Właśnie dziś odpadło mu ok 10 cm2
skóry. Co mam dalej robić?
Obserwuj wątek
    • Gość: lw Re: rak krwi IP: *.crowley.pl 15.03.04, 23:03
      Nie jestem zbyt dobra z onkologii(na studiach w ogóle nie była omawiana terapia
      nowotworów,tylko na patologii ogólnie podział i wygląd),mogę się tylko
      domyślać,że prawdopodobnie chodzi o nowotwór naczyń krwionośnych-
      np.haemangiosarcoma lub haemangioepithelioma,bo to im towarzyszy powstawanie
      zakrzepów w naczyniach krwionośnych co wiąże się z zatykaniem tych naczyń i
      martwicą narządów np.skóry.Nowotwory rozpoznaje się po badaniu
      histopatologicznym zmienionej tkanki(co w przypadku nowotworow leżących
      wewnątrz ciała nie jest proste i często trudno poznać od razu,że jest jakiś
      nowotwór,a zwłaszcza w naczyniach).Ten nowotwór jest złośliwy,nie dość że się
      łatwo rozrasta,zajmuje tak ważne elementy jak naczynia,które rozprowadzają krew
      to jeszcze ich zmieniona ścianka aktywuje krzepnięcie krwi-jak powstają skrzepy
      to zatykają się naczynia(np.serca,nerek,płuc,wątroby,mózgu)a przez to
      wyczerpuje się zapas elementów odpowiadających za krzepnięcie krwi i może
      dochodzić do krwotoków.
      Te wszystkie zmiany są bardzo uciążliwe dla zwierzaka,biorąc pod uwagę wiek,nie
      wiem jak ogólne samopoczucie psa,to najlepiej będzie mu skrócić cierpienia.
      Jeśli nie masz pewności co do diagnozy,to można pójść do jeszcze jednego lekarza
      -zawsze to choć trochę łatwiej podjąć tak trudną decyzję jak eutanazja,jeśli ma
      się 200% pewności.
      Generalnie gdyby to nie był złośliwy nowotwór to w tym wieku,a to już ładny
      wiek Twojego psa,zwykle nie podejmuje się leczenia(chyba,że nie ma przerzutów i
      guz jest miejscowy-nadający się do chirurgicznego wycięcia a zwierzak "nadaje"
      się do znieczulenia).Starzejący się organizm ma bardzo małe zdolności
      regeneracji a zarówno chemioterapia jak i napromieniowanie(w Polsce z tego co
      wiem nie ma jeszcze możliwości radioterapii)powodują uszkodzenie komórek nie
      tylko chorych-nowotworowych,ale i pozostałych. Do tego narządy wewnętrzne
      (wątroba,nerki)też zwykle nie są już w pełni sprawne a to przez nie są wydalane
      metabolity leków i same leki też mogą działać uszkadzająco na te narządy.Tak
      więc często zwierzak po prostu nie wytrzymuje leczenia.Nawet preparaty
      pochodzenia roślinnego mogą być toksyczne jeśli wątroba i nerki nie są wydolne
      (piszę o tym,bo znałam właścicielkę 8 letniego corgi,która psu z nowotworem
      złośliwym w obrębie nosa-nie pamiętam dokładnie,ale na pewno był to rak-zatok
      nosowych lub śluzówki nosa-nawet w klinice przy uczelni nie zdecydowano się na
      leczenie,podawała vilcacor'ę-żył jeszcze ponad rok-nie wiem czy dzieki temu
      ziołu,czy sam był na tyle silny,ale w momencie rozpoznania pies miał tylko
      objawy z nosa-ciągłe kichanie,wtórne zakażenie bakteryjne rozpadającej się
      tkanki,które ustąpiło po antybiotykach i czasem krwawienie,nie było przerzutów,
      dobrze odżywiony-nie było widać wyniszczania przez nowotwór=wychudzenia).
      Czeka Cię bardzo trudna dla właściciela decyzja-postaraj się ją na spokojnie
      przemyśleć,jeśli pies cierpi,nie ma apetytu,wygląda na smutnego-to nie ma co
      przedłużać cierpienia,jeśli jest bardzo bojaźliwy to można poprosić lek.wet.do
      domu i/albo podać po wcześniejszym uzgodnieniu doustnie lek o lekkkim działaniu
      nasennym i uspokajającym.Jeśli pies jest bardzo wycieńczony chorobą,to trudno
      będzie znaleźć żyłę do podania środka nasennego(używa się barbituranu,a one
      muszą być dożylnie do pełnego uśpienia)ale można też po uspokojeniu lekiem
      doustnym przedawkować narkozę np.wziewną.Możesz wybrać lecznicę,która
      najbardziej będzie Ci odpowiadać,a nie wiem czy już kiedyś miałaś taką sytuację
      więc chyba dobrze wiedzieć jak to wygląda i się przygotować.Możesz być przy tym
      lub nie.Trzeba też zastanowić się co potem ze zwierzakiem-zwykle tylko duże
      kliniki mogą przyjąć ciało,małe nie mają gdzie przechować i jeśli już to
      umawiają firmę na dany dzień i +/- godzinę(do południa).Chyba,że masz możliwość
      we własnym zakresie-np.własny ogród,w niektórych miastach są już nawet
      cmentarze dla zwierząt.Na tyle mogę Ci pomóc-decyzję musi podjąć sam właściciel.
      • Gość: Smutna Re: rak krwi IP: *.teleton.pl 16.03.04, 08:23
        Dziękuję bardzo! Opiszę Ci przypadek mojego psa bo czuję że możesz mi pomóc.
        Pies jest rasy springer spaniel, ma 13 lat, jest w dobrej kondycji fizycznej,
        zadbany, dobrze odżywiony z maleńką nadwagą. W zaszłym roku pod skórą zrobiły
        mu się jakieś guzy wielkości fasoli dość zwarte, okrągłe. Weterynarze
        twierdzili że to byc może tłuszczaki. Nic sie nie działo. W tym roku w styczniu
        w ciągu 2 - 3 dni te wszystkie guzy pootwierały sie i zaczęła sie z nich
        wydobywać krew, ropa i jakaś brązowa wydzielina. Tych ran było kilka więc
        lekarz podjął decyzję o operacji. Podczas operacji usunięto mu 12 guzów.
        Wszystkie które były otwarte i te które znaleziono podczas operacji. Wysłano je
        na badanie do Akademii w Olsztynie i przyszedł wynik Firbomatis agresive. Nie
        mam przy sobie tego rozpoznania bo wędrujo ono po weterynarzach więc mogę sie
        mylić w dokładnej nazwie ale jakos tak to brzmiało. Po operacji całkiem Ladnie
        zagoiły mu sie rany, tylko jedna sie rozpaprała, ta w miejscu której odpadło mu
        wczoraj fragment skóry. Niestety juz po operacji zaczęły otwierać mu sie
        następne rany, . Teraz kiedy widzę krew na skórze odrywam mu taki miękki strup
        i pod spodem ukazuje się fragment ciała , w środku jest dziurka z której leci
        krew. Dostałam jakąś zasypkę więc mu zasypuję te rany i to sie jakos goi,
        zasycha. Ale wczorajszy ubytek skóry jest zbyt duży, boję sie sypac mu na tak
        rozległą ranę cokolwiek więc wczoraj przemyłam mu ją wodą utlenioną i
        spryskałam Oxykortem. I to wszystko co mogę zrobić. Czy on ma szansę że ta
        dziura mu sie zarośnie czy znowu poddać go operacji i zaszyć to? Sama nie wiem.
        Zal mi go znowu poddawać narkozie bo po ostatniej był bardzo smutny, ciężko
        wzdychał i patrzył na nas oczami które wszystko mówią. Niechcę go usypiać. Jest
        nadal wesołym pieskiem. Kochamy go bardzo i chcielibysmy aby jeszcze troche z
        nami pobył. Proszę , wlej odrobinę nadzieji w moje serce że może to nie jest
        bardzo złośliwe, może to wcale nie jest rak krwi ale cos innego. Będę wdzięczna
        za odpowiedż. Dziękuję jeszcze raz .
        • Gość: Marii Re: rak krwi IP: 195.150.133.* 16.03.04, 09:00
          Psom daje się chemię, tak jak ludzim, podobno dobrze to znoszą. Czy twój wet ci
          nie zaproponował? Porozmawiaj z nim. Jest jakaś chemia na nowotwory u psów.
          Gorzej z kotami bo znoszą ją źle! Konieczne porozmawiaj!!!!!!
          • Gość: Smutna Re: rak krwi IP: *.teleton.pl 16.03.04, 09:32
            Tak, weterynarz mówił mi o chemii ale jednocześnie sugerował że chemia pogorszy
            jakość życia tego psa. On jak na razie nie cierpi, po operacji odzyskał
            humor, "nie płacze", jest pogodnym, łagodnym psem. Jedyna uciążliwość to te
            okropne sączące sie rany i to stanowi mój najwiekszy problem. Czym to leczyć?
            Zasypka Acudex działa bardzo ładnie na te małe rany ale co robić z tymy
            wiekszymi? czy można zlewać to wodą utlenioną, rywanolem - z tym mam problem. Z
            góry dziękuję za każdą radę.
            • Gość: Lenka Re: rak krwi IP: *.chello.pl 16.03.04, 10:25
              Bardzo ci wspolczuje.Domyslam sie przez co przechodzisz.
              Ja mam 14 letnia cockerke.Miala 2 guzy sutka.Jeden bardzo duzy, otwarty i tez
              saczyla sie z niego ropa i krew.Przemywany byl rywanolem.
              Przed sylwestrem zostala zoperowana,duzy guz zostal usuniety(maly zostal).
              Operacja przebiegla bez komplikacji,sunia szybko wrocila do zdrowia.Guz nie byl
              badany,nie chce wiedziec.Lekarze sklaniaja sie ku temu ze byly niegrozne bo ona
              juz bardzo dlugo z nimi chodzila(kilka lat),a miala przeswietlane pluca i byly
              czyste.
              Naprawde nie wiem co ci poradzic.Chemia faktycznie moze go oslabic.A moze
              zasiegnelabys opinii innego weta.

              Wiesz jest taki serwis weterynaryjny:
              www.vetserwis.pl/index2.html
              Wiem, ze moze leczenie jak sie nie widzialo pacjenta nie jest najlepszym
              pomyslem,ale mozesz tym lekarzom wyslac maila z pytaniem.Oni udzielaja porad i
              konsultacji.Moze ci cos zasugeruja.

              Pozdrawiam :)
            • Gość: Flora pilnie kup IP: 213.25.91.* 16.03.04, 11:03
              pilnie kup olejek pichtowy - to jest wyciąg z jodły syberyjskiej. Ma wiele
              zastosowań, w tym przeciwnowotworowe. Daje sie do picia i do smarowania skóry,
              można robić kompresy. Ja mieszam z zaparzonym nagietkiem i skrzypem (w książce
              Jadwigi Górnickiej wyczytałam, że mają działanie przeciwnowotworowe)i tak w
              proporcji pół na pół na skóre (ja uratowałam sobie tak pierś przed rakiem -
              pies mnie dziabnął i było 90 % szans, że zrobi się rak - piersi są bardzo
              wrażliwe).

              Jak mieszkasz w Warszawie, to dostaniesz w Hali Mirowskiej tani z Lęborka (inne
              firmy mają drogi).
              Ewentualnie ten droższy to z kolei ma dołączoną książeczkę z opisami
              stosowania. Możesz kupić jeden drogi i potem już te tanie.
              Jakby co, to pytaj
              pozdrawiam
              • Gość: Smutna Re: pilnie kup IP: *.teleton.pl 16.03.04, 11:31
                Mieszkam w Szczecinie. Ten olejek to dostanę w aptece czy jakimś sklepie
                zielarskim? Czy mozna go stosować na rozległe rane spowodowane ubytkiem skóry?
                Dziękuję i pozdrawiam.
                • Gość: Flora Re: pilnie kup IP: 213.25.91.* 16.03.04, 13:04
                  pytaj w sklepach ziołowych, ze zdrową żywnością i aptekach.

                  Koniecznie zmieszaj z ziołami: nagietek, skrzyp (skrzyp trzeba pogotować z pół
                  godziny pod przykryciem bo to krzemionka. Potem wystudzasz i mieszasz 1/1 ).
                  Samego olejku nie dawaj, bo jest bardzo silny, ja kiedyś mało się nie
                  wściekłam - piekło i szczypało.

                  W sklepie mogą sugerować zmieszanie z olejem jadalnym, tak jak jest w
                  książeczce, ale to chodzi o masaż. Tutaj chodzi o nowotwór, a ja nie wiem czy
                  olej ma działanie przeciwnowotworowe.

                  [[Jak masz dostęp do książki Jadwigi Górnickiej (prof, medycyny, kt. leczyła
                  ziołami przez wiele lat) "apteka natury" lub podobny tytuł, to poczytaj,
                  wyłapiesz może jeszcze inne zioła przeciwrakowe. Mnie kojarzą się nagietek,
                  skrzyp, dziurawiec, sok brzozowy, huba brzozowa (wyciąg z tego nazywa się chyba
                  befungin i jest wskazany przy raku żołądka). ]]

                  Dawaj na zewnątrz i do picia. Jak dajesz do picia, to potem dawaj też trilac -
                  naturalne bakterie - dostaniesz w aptece bez recepty. To się daje przy
                  antybiotykach, a olejek ma takie działanie antybiotyczne. Jeśli bierze
                  jakieś "medyczne leki", to rób przerwę między nimi a ziołami - tak ze 2
                  godziny.
                  Na otwarte rany - jeśli nie są głębokie, to chyba możesz spróbować. Olejek ma
                  działanie znieczulające, odkażające, regenerujące. Ale koniecznie zmieszaj go,
                  nigdy sam na żywca.
                  Lekarze czy weterynarze mogą Cię krytykować ale oni się po prostu nie znają na
                  ziołach. Wyjątki od tej reguły są bardzo nieliczne. Nie przejmuj się tylko
                  walcz o psa.

                  Środki naturalne działają powoli, więc się nie zniechęcaj.
                  Ja piłam ostatnio dużo soku brzozowego (też w sklepach ziołowych) są różne
                  wersje - z dodatkiem dziurawca, dzikiej róży i inne. To jest smaczne, oczyszcza
                  krew, drogi moczowe, wersja z dziurawcem miała na opakowaniu napisane, że
                  wspomaga zwalczanie nowotworu. Może dawaj psu po troszku do picia, najpierw do
                  wody, jak się przyzwyczai, to zwiększyć dawkę, może sam sok będzie pić.


                  Olejek pichtowy ma dużo zastosowań, to warto jednak kupić z jeden droższy, to
                  sobie spokojnie poczytasz. Dobry jest też do aromaterapii - dasz kropelkę do
                  pojemnika z wodą i podgrzewaj tak by parowało w mieszkaniu. Pies sobie
                  powdycha, trochę się wzmocni.
                  Walcz. trzymam kciuki
            • Gość: Marii Re: rak krwi IP: 195.150.133.* 16.03.04, 12:37
              Jednak sputaj innego weta o tę chemię. Mój wet twierdzi, że psy ją dobrze
              znoszą i nie ma dyżego dyskomfortu ani fizycznego ani psychicznego. A na rany?
              No cóż, chyba jednak nieustający rivanol. Może jakas homeopatia. To można coś
              dobrać. Szkoda, że to Szczecin, nie znam tam żadnego dobrego weta.
        • Gość: lw Re: rak krwi IP: *.crowley.pl 17.03.04, 15:17
          Trochę mi nie pasuje końcówka nazwy-ale najprawdopodobniej chodzi o
          włókniak(fibroma).Przyjmuje się,że jest to nowotwór niezłośliwy-czyli wolno się
          rozwija,nie dający odległych=do innych narzadów)przerzutów.W ciągu ostatnich lat
          diagnostyka poszła do przodu i zmienia się klasyfikacja guzów i poza podaniem z
          jakiej tkanki wywodzi się guz(ten z tzw.tkanki łącznej,która jest praktycznie
          wszędzie-otacza wszystkie tkanki jako ochrona i spoiwo między tkankami)określa
          się złośliwość guza na podstawie wyglądu komórek(im bardziej "młode" komórki tym
          szybciej rosnący jest guz i bardziej złośliwy)-np.indeks mitotyczny-jak szybko
          komórki się dzielą tworząc nowe,ukrwienie.Określenie active z tego co doczytałam
          dotyczy m.in.ukrwienia guza i szybkości wzrostu w związku z tym-im więcej naczyń
          tym szybciej rośnie bo ma więcej substancji odżywczych.Podstawą jest więc wynik
          badania histopatologicznego.W takich rozpadających się guzach bardzo ważne żeby
          patolog porobił wycinki z różnych miejsc,żeby nie przeoczyć form złośliwych
          -np.fibrosarcoma(włókniakomięsak-z komórek tkanki tak młodych,że są nie do
          rozróżnienia od innych).Druga sprawa to tzw.kliniczna ocena złośliwości-jeśli
          guz szybko powiększa się,część jego obumiera i właśnie tworzy się ten płyn-z
          rozpadłych komórek guza-tych,które szybko obumarły bo pojawiło się mnóstwo
          nowych komórek nowotworowych,które wchłaniają wszystkie składniki odżywcze oraz
          krwi wypływającej z naczyń dochodzących do tej części guza,jest słabo
          odgraniczony od reszty ciała,powiększone są węzły chłonne -to guz mimo,że
          zbudowany z komórek potencjalnie mało niebezpiecznych jest jednak złośliwy.
          W przypadku guzów,które można usunąć najważniejsze jest ich wycięcie.Jeśli są
          niezłośliwe to mają grubą tzw.torebkę i łatwo je oddzielić od zdrowych komórek.W
          przypadku Twojego psa nie wiem,czy te na nowo sączące rany to wznowa-bo
          pojedyncze komórki nowotworowe zostały włąśnie w brzegach wokół wyciętych
          guzów,czy też po prostu osłabiona tkanka wokół guzów słabo się zrasta albo
          rozlizane szwy,albo nietolerancja materiału nici.Powinien to obejrzeć lekarz.Co
          do chemioterapii to nie znalazłam leków zalecanych do włókniaka,no bo to raczej
          guz niezłośliwy.Jest przetłumaczona niedawno książka "Onkologia małych zwierząt"
          -może jakiś wet już ją ma,ale najlepiej jest znaleźć weta,który już stosuje
          chemioterapię i ma doświadczenie-najwięcej specjalistów jest właśnie na
          uczelniach weterynaryjnych lub w dużych klinikach.Zanim jednak decyzja o
          chemioterapii-trzeba zrobić podstawowe badania-czy nerki,wątroba i serce(bo
          niektóre leki przeciwnowotworowe działają też uszkadzająco na serce)wytrzymają
          takie leczenie.
          Odnośnie homeopatii to z tego co wiem to leki przeznaczone do poprawy gojenia
          skóry mogą przyspieszać wzrost włókniaka-bo on właśnie wykorzystuje do wzrostu
          takie substancje,które normalnie odżywiają skórę.Raczej trzeba szukać leków
          pobudzających układ odpornościowy,który to właśnie czuwa i niszczy nieprawidłowe
          komórki(w tym nowotworowe,o ile dobrze pamiętam to nieprawidowych komórek
          powstaje 10 do szóstej dziennie)i ograniczy ten odczyn zapalny i wysięk-może to
          być np.weterynaryjny Theranekron,ludzkie leki są bardzo drogie np.TFX,
          interferony,albo zwykłe ale o mniejszej suteczności np.levamizol,echinacea.
          Jako uzupełnienie można podawać witaminę E(aktualnie dużo mówi się o
          przeciwutleniaczach),tłuszcze nienasycone ale tylko te z ryb-tran,bo roślinne
          pobudzają nowotwory.Są specjalne diety dla zwierząt z nowotworami,ale są one też
          wysokokaloryczne,bo zwykle stosuje się gdy zwierzak jest już wyniszczony przez
          nowotwór.
          Podumowanie:ustalić co jest powodem sączenia ran,jeśli wznowa-to czy da się te
          miejsca wyciąć tak aby nie było kolejnej wznowy,jeśli nie to może chemia-
          najpierw badanie krwi i ewent.serca-EKG(tym bardziej,że źle zniósł narkozę),
          jeśli nie chemia to leki wspomagające-pobudzjące układ odpornościowy j.w.W
          takich sączących i rozpadających tkankach szybko zasiedlają się bakterie-do dla
          nich pożywka,dużo białka-rivanol i inne specyfiki nie dotrą wgłąb tkanek,nie
          działają też na wszystkie bakterie(a może to włąśnie zostały bakterie w ranach
          po usunięciu guzów skoro była ropa)-jakiś antybiotyk o szerokim spektrum
          min.tydzień-dobrać tak,żeby dobrze go tolerował(nie wymiotował,nie był
          smutny-mdłości)-może być amoksiklav,enrofloksacyna, marbofloksacyna,
          cefaleksyna,doxycyklina,erytromycyna.Na tą dużą ranę opatrunek z hydrożelem lub
          Solcoseryl,ewentualnie czysty antybiotyk w proszku lub płynie do płukania
          (aerozole są zwykle drażniące,bo zawierają alkohol albo są za tłuste i
          utrudniają gojenie).W żadnym wypadku nie Oxycort-bo on zawiera-cort=steryd
          hydrokortyzon-opóźnia gojenie i hamuje układ odpornościowy.Powodzenia.
          • Gość: Smutna Re: rak krwi IP: *.teleton.pl 18.03.04, 21:02
            Nie wiem jak Ci dziękować. Tak dużej dawki wiadomości o prawdopodobnej
            przyczynie choroby mojego psa nie otrzymałam od żadnego weterynarza.. Mam przed
            sobą wynik badania histopatologicznego więc chcę Ci je dokładnie przepisać: w
            przesłanych guzach stwierdzono: ogniska martwicy skrzepowej, nacieki komórek
            jednojądrzastych leukocytów z jadrami segmentowanymi, komórek plazmatycznych i
            histiocytów. Występuje również rozplem tkanki łącznej, namnażanie się
            fibroblastów, obecność w tkance łącznej sporadycznie występujących komórek
            olbrzymich oraz duże ilości kolagenu. W niektórych guzkach występowały
            mikroropnie oraz ziarninowanie. Tkanka łączna i naciekające komórki tworzą
            struktury guzowate. Opisane zmiany wskazują na fibromatosis agresive
            (fibromatosis nodularis).
            Dla mnie jest to czarna magia a weterynarz ogólnie poinformował mnie jak
            będzie przebiegała choroba. Może nie chciał mnie straszyć ale radził
            przygotować sie na najgorsze.
            Te nowe rany powstają mu w różnych miejscach, nie są w bliskim sąsiedztwie ran
            pooperacyj więc sądzę że od czasu operacji powstały nowe guzy które teraz mu
            pękają.
            Zdaję sobie sprawę że sytuacja jest raczej beznadziejna ale chciałabym mu jakoś
            pomóc. Opatrunki z hydrożelu - super, zasypka którą dostałam od lekarza też
            ładnie mu zasusza mniejsze rany. Proszę napisz , co ja jeszcze mogę dla niego
            zrobić. A może rozpoznanie jest inne? Czekam na odpowiedż. Serdecznie
            pozdrawiam.
            • Gość: Flora Re: rak krwi IP: 213.25.91.* 19.03.04, 10:42
              cieszę się, że to co przepisał wet, jakoś tam pomaga psu.

              Czy udało Ci się znaleźć olejek pichtowy ? Jeśli tak, to też tym działaj, tak
              na przemian. Napisz, może coś jeszcze da się pomóc
              pozdrawiam
              • Gość: Flora p.s. IP: 213.25.91.* 19.03.04, 10:48
                zapomniałam dodać.
                olejek pichtowy i zioła - to nie to samo co środki homeopatyczne.
                Nie za bardzo tu jest miejsce aby to tłumaczyć, ale olejek pichtowy (z tego co
                wyczytałam w informacji) ma działanie przeciwnowotworowe, wiele innych,
                wzmacnia układ odpornościowy, poprawia stan skóry, gojenie ran - pisałam już,
                że wypróbowałam na sobie.
                To samo z nagietkiem - jest stosowany do gojenia ran i przeciwrakowo, nie jest
                więc regułą, że jak coś goi, to jednocześnie wzmaga raka. To jest uproszczenie.
                Tyle skrótowej informacji. Ty sama decydujesz, jak ratować psa
                pozdrawiam
            • Gość: lw Re: rak krwi IP: *.crowley.pl 19.03.04, 15:07
              znalazłam tyle,może warto podesłać te linki wetom u których leczysz swojego
              psa-są to dane z leczenia ludzi(rozpoznany jest guz o pośredniej złośliwości
              między fibroma a fibrosarcoma-włókniakiem a włókniakomięsakiem,reszta opisu to
              typowy tzw.naciek zapalny-jednojądrzaste o podzielonych jądrach to neutofile z
              krwi-one "zjadają bakterie i martwe komórki np.te z guza;są też komórki
              produkujące przeciwciała-plazmocyty;małe ropnie-czyli obecne są komórki
              bakterii-wtórna infekcja uszkodzonej tkanki,ziarnina-to właśnie nowa tkanka
              tworząca bliznę po uszkodzonym miejscu,z prawidłowej tkanki łącznej).Przyczyny
              tego guza są różne-niektórzy sugerują urazy,potwierdzono u ludzi tło
              genetyczne.Sama nazwa podobna do nazw do procesu zapalnego,właśnie pochodzi z
              tego,że te zmienione komórki trochę przypominają te z procesu zapalnego.
              Potwierdzono też obecność receptorów dla estrogenów na tych komórkach oraz
              udział enzymu cyklooxygenazy-2 w ich wzroście.Stąd możliwe także lecznie bez
              użycia cytostatyków(leków przeciwnowotworowych)-albo leki antyestrogennne
              np.tamoksyfen,octan medroksyprogesteronu albo przeciwzapalne(nawet sterydy-ale
              tu musi być pewnosć,że w tych rozpadłych ranach nie ma infekcji bakteryjnej)
              -opisano dobre rezultaty z tzw.niesterydowymi przeciwzapalnymi-np.indometacyną-u
              psów też się ją stosuje w zapaleniach reumatoidalnych stawów,połączona z
              witaminą C-bo ta witamina bierze udział w syntezie tkanki łącznej.Nie wiem czy
              to pies czy suczka-jeśli pies to trzeba sprawdzić jądra-czy nie wyglądają na
              zmienione,czy nie jest wnętrem-bo to mogłaby być przyczyna wzrostu ilości
              estrogenów,a u suczki czy nie ma np.cyst pęcherzykowych na jajnikach,jakieś
              długie cieczki-wtedy antyestrogeny powinny być skuteczne.Co do leków roślinnych
              to jeśli te nowe guzki tak szybko powstają to tylko jako dodatkowe,bo jak tu
              zresztą napisał ktoś,na efekty czeka się długo,może być za długo,są mniej
              skuteczne,ale i zwykle mniej toksyczne.Z homeopatyków np.Heel to jednak nie
              polecałabym tych do regeneracji skóry,bo tam są różne wyciągi z tkanek i mogą
              pobudzać te guzki do wzrostu.Ponieważ w leczeniu u ludzi działa też interferon
              jak napisano w opracowaniach,to mógłby być np.Engystol lub Echinacea
              compositum,może homeopata jeszcze coś by doradził.Zwykle są wypisane
              przeciwwskazania-nie podawać tych leków na których wypisano"choroby rozrostowe
              tkanki łącznej".
              Oto linki(jednak internet ma dość nowe publikacje i to z całego świata):
              www.annonc.oupjournals.org/cgi/content/full/14/2/181
              www.orpha.net/associations/ASD/anglaispro.html
              www.bccancer.bc.ca/HPI/ChemotherapyProtocols/Sarcoma/SATAM.htm
              www.thedoctorsdoctor.com:16080/diseases/fibromatosis.htm
              bvs.sld.cu/revistas/abr/vol40_1_01/abr091-200.htm
              www.aaos.org/wordhtml/2000news/c3-15.htm
              Może się jakoś uda.Powodzenia.
              • Gość: Smutna Re: rak krwi IP: *.teleton.pl 20.03.04, 21:00
                Dzisiaj byłam u innego weterynarza i usłyszałam "podejmuję sie leczenia tego
                psa". Trzymajcie kciuki za mnie i za mojega psa ! Dziękuję wszystkim za
                wszystko. Pozdrawiam serdecznie.
                • Gość: Marii Re: rak krwi IP: 195.150.133.* 21.03.04, 12:25
                  Napisz od czasu do czasu jak tam z twoim psiakiem. Koniecznie.
                  • Gość: Smutna Re: rak krwi IP: *.teleton.pl 27.03.04, 18:59
                    Po tygodniowej kuracji guzów pod skórą jest zdecydowanie mniej i są mniejsze.
                    Rany na skórze ładnie się goją. Mniejsce w którym odpadła mu skóra zabliżnia
                    się. Jest dobrze. Nadzieja że będzie zdrowy mój ukochany piesek wróciła. Jestem
                    szczęsliwa. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę dużo zdrowia Wam i Waszym
                    zwierzakom.
                    • Gość: Flora skrót informacji + gratulacje IP: 213.25.91.* 29.03.04, 14:13
                      gratuluję i trzymam kciuki za piesa, Tobie życzę cierpliwości.

                      Dorwałam informację dołączaną do olejku pichtowego i w dużym skrócie podaję to
                      co najważniejsze:

                      olejek ma działanie wzmacniające system odpornościowy, przeciwnowotworowe,
                      gojące rany, wspomagające leczenie wielu innych chorób.

                      zastosowanie w różnych krajach (piszę tylko niektóre z bardzo wielu):

                      choroby nowotworowe ; osłabiona odporność organizmu ;

                      choroby skóry; odleżyny; oparzenia;

                      kamica żółciowa, kamienie i pisaek w nerkach ; grypa; angina

                      gruźlica
                      i wiele innych

                      sposoby przyjmowania:
                      wewnetrznie: olejek rozpuścić w niewielkiej ilości wody lub soku (ok. 1/5
                      szklaniki), dodany do łyżki miodu lub cukru. Zażywać 3 razy dziennie najlepiej
                      przed posiłkiem 5-10 kropli. Nie przekracza się 30 kropli dziennie.


                      przy nowotworach:
                      terapia 45 dni. Brać 3 razy dz. po 10 kropel. Można też stosować kompresy na
                      miejsca chorobowo zmienione.- zaleca się przykładać zmoczony w olejku bandaż ,
                      kompres owinąć ręcznikiem i wygrzewać leżąc w łóżku przez 20-30 minut.

                      Tak jak już pisałam, dla psa to będzie za mocne - trzeba jednak ten olejek
                      złagodzić - albo ziołami albo tak jak radzą w książeczce oliwa lub olej(ja
                      jednak przy nowotworowcyh sprawach wolę zioła niż olej) spróbować w proporcji
                      1:1 lub 1 część olejku i 2 części ziół.

                      na końcu jest informacja,że firma Laboratoria Natury w żadnym przypadku nie
                      zaleca odrzucania leków przepisanych przez lekarza

                      cieszę się, że jest szansa na ratunek. pozdrawiam
                      • Gość: Smutna Re: skrót informacji + gratulacje IP: *.teleton.pl 12.04.04, 16:33
                        Chemia pomogła. Nie ma nowych guzów. Już nie jest "jedną wielką raną" chociaż
                        weterynarz powiedział że na całowite wyleczenie nie ma co liczyć. Olejek
                        pichtowy zdecydowanie odrzucił twierdząc że ma złe doswiadczenia ze stosowaniem
                        takich środków przy tak zaawansowanej chorobie nowotworowej. Jeszcze raz bardzo
                        dziękuję i trzymajcie za nas kciuki, może sie uda choć trochę polepszyć jakość
                        życia mojego psa.
                        • Gość: Smutna straciłam nadzieję IP: *.teleton.pl / 213.136.231.* 03.05.04, 15:52
                          Niestety, choroba jest zbyt zaawansowana. Rany za skórze zagoiły się ale są
                          przerzuty do organów wewnętrznych. Zaczyna się ostatnie stadium choroby.
                          Jeszcze podaję mu środki przeciwbólowe ale to nie będzie długo trwało.
                          • Gość: Maryla Re: straciłam nadzieję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 21:54
                            Trzymaj się i wspieraj swojego psa!

                            Mam podobną sytuację z moją 11-letnią kotką. 1 grudnia miała operację, wycięto
                            jej wszystkie guzy w piersiach jakie tylko były, ale niestety, guzy wróciły.
                            Nowotwór jest nieoperacyjny. Kotka strasznie schudła, ale wciąż interesuje się
                            jedzeniem, przychodzi po pieszczoty, obserwuje ptaki za oknem.

                            Pamiętaj, dopóki widzisz, że pies ma radość z życia, że chętnie Cię wita
                            machaniem ogona, że ma apetyt i chęć na spacer - daj mu szansę . Gdyby cierpiał
                            niepotrzebnie, to, oczywiście, nie możesz na to pozwolić, ale ja wierzę, że
                            będę widzieć, kiedy moja kotka już nie będzie chciała żyć. Nie jadę w tym roku
                            na wakacje, wiem, że to będą moje ostatnie wakacje z nią, pod warunkiem, że w
                            ogóle dożyje wakacji...

                            Bardzo, bardzo Ci współczuję. I twojemu psu też. Choć lepiej, żeby nasze
                            zwierzęta umierały wcześniej niż my, bo jak wytłumaczyć psu czy kotu dlaczego
                            jego właściciel już więcej do niego nie przychodzi? Co, oczywiście, niewiele
                            pomaga w sytuacji gdy nasz przyjaciel odchodzi.

                            Bardzo współczuję. Trzymaj się, dopieszczaj pieska póki możesz.

                            Pozdrawiam, Maryla
                            • Gość: Smutna Re: straciłam nadzieję IP: *.teleton.pl / 213.136.231.* 03.05.04, 22:38
                              Dziękuję za słowa współczucia. Ten pies to mój najwierniejszy, najkochańszy
                              przyjaciel. Całe swoje życie spędził przy mnie ,krok w krok za mną z miną i
                              oczami które wszystko wiedzą i rozumieją. Boże , jak ja będę mogła żyć bez
                              swojego "cienia ". Jest mi smutno, bardzo smutno. Nie wolno płakać gdy umierają
                              zwierzęta a moje łzy spadają na klawiaturę komputera. Dziękuję Marylko. Bardzo
                              Ci współczuję. Wiem jak to boli. Już wiem.
                              • Gość: lomas Re: straciłam nadzieję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 22:53
                                Jestem tu pierwszy raz i przeczytalam Twoja historie, niestety nie potrafie
                                Ci nic doradzic, ale mocno trzymam za Was kciuki.
                                Pozdrawiam Ciebie i Pieska
                              • Gość: Maryla Re: straciłam nadzieję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 15:18
                                Ale staraj się nie płakać przy piesku. One sa bardzo empatyczne, mądre,
                                wszystko czują. Moja kiciunia wyczuwa moje emocje, jak sie martwię, to ona o
                                tym wie. Twój piesio na pewno tez to potrafi. Niech on czuje, że jestes przy
                                nim, mówisz do niego itd., ale płakac będziesz potem, nie pokazuj mu swojej
                                straconej nadziei i rozpaczy. On to zauważy! A i tak jest mu pewnie cięzko...
                                Nie daj mu dodatkowych powodów do cierpień.

                                Ja tez sobie nie wyobrażam jak będzie wyglądalo życie bez Pumci. Każdego ranka
                                budze się i patrzę jak oddycha. Koszmarem jest takie życie z wyrokiem.
                                Ale dopóki piesio daje sobie radę na tych środkach przeciwbólowych - bądź z
                                nim. Zresztą zawsze będziecie razem, choć kiedyś już tylko myślami...

                                Trzymaj się mocno. Maryla
                          • Gość: lw Re: straciłam nadzieję IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 07.05.04, 16:27
                            Bardzo mi przykro,ale jedno jest pewne-zrobiłaś wszystko co dało się zrobić,to
                            jest bardzo ważne.Twój przyjaciel jest Ci za to na pewno wdzięczny.Życzę
                            wielkiej siły w tych trudnych chwilach,ale i pomimo wszystko radości z tych
                            jeszcze pozostałych dni-aby udało się je przeżyć jak
                            najlepiej,najpełniej.Oby,gdy nadejdzie kres wędrówki po tym świecie,był on
                            bezbolesny i szybki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka