Dodaj do ulubionych

To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?!

25.03.04, 12:38
Bo ciągle słyszę, że już się nie obcian ani uszu, ani ogonów, że w całej
Europie to wręcz zabronione, to czemu w Polsce się na to pozwala, a nawet
popiera? Oto co wyczytałam na stronie hodowli owczarka beauceron:

" Ucho nie obcięte musi być nie sztywne ale mimo to być płaskie i raczej
krótkie; długość ucha nie obciętego musi być równa połowie długości głowy.
posiadając jednakową wartość - jakość PIES Z USZAMI OBCIĘTYMI BĘDZIE MIAŁ
PIERWSZEŃSTWO PRZED PSEM Z DŁUGIMI USZAMI"

No i jak to jest??? A co na to Związek Kynologiczny, przecież to sędziowie ze
Związku ustalają takie kryteria, czy ich nie obowiązują zalecenia
międzynarodowej federacji kynologicznej?
Może ktoś odpowie, bo ja nie mam i nigdy nie miałam psa rasy "obcinanej",
więc się orientuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mada Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.empik.pl / *.empik.pl 25.03.04, 12:51
      a czy jest jakiś argument za? (poza wątpliwym dla mnie bardzo, że pies z
      obciętymi uszami wygląda ładniej? - ja jak patrzę na takiego psa - szczególnie
      te amstafy czy cane corso - ostatnio bardzo modne - to mam wrażenie, że ten
      pies jest okaleczony...). Uszy obcina się psom wykorzystywanym do walk - żeby
      przeciwnik nie mógł chwycić za ucho (prymitywne zwyczaje - kto z normalynch
      ludzi popiera walki psów?!). Poza tym czytałam gdzieś przy opisie psychotypu
      dobermanów, że psy z obciętymi uszami są bardziej wyczulone na dźwięki, co może
      powodować podwyższoną nerwowość i agresję (te cechy były kiedyś bardzo pożądane
      u dobermanów, mających chronić karawany kupców przed rozbojami) - czy komuś
      normalnemu może zależeć na wpędzaniu własnego psa w nerwicę lub niekontrolowaną
      agresję? Ale chętnie zapoznam się z jakimś sensownym argumentem za?
    • Gość: lw Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.crowley.pl 25.03.04, 13:44
      ustawa o ochronie praw zwierząt zabrania okaleczania bez przyczyny,a wzorce ras
      jeszcze po staremu-jest rozbieżność,a z ochroną praw zwierząt to u nas
      cienko,tak jak z egzekwowaniem innych praw(bałagan ustawowy-pośpiech coby
      dostosować do Europy,brak.tzw.aktów wykonawczych,np.rozporządzeń,uchwał itp.-a
      sama ustawa nie określa dokładnie co,jak i kto ma nadzorować),a swoją drogą to
      nie uwierzycie ilu ludziom wet musi odradzać przycinanie uszu czy ogonków i nie
      licząc hodowców (ważna ocena na wystawie,jeśli pies ma dobrą budowę a o ocenie
      ma zadecydować długość ogona i uszu,to trochę usprawiedliwione)to bardzo często
      są to nabywcy nierodowodowych! rasowych!?!szczeniaczków na targowisku lub z
      tzw.pośrednictwa kynologicznego?!-bo będą bardziej rasowo
      wyglądały?????!!!!!!!!A potem chodzą takie nibyowczarkowate,z których miał
      wyrosnąć mały pinczerek,albo mieszanki rottwailera o sierści
      owczarkowatej,średniej,czaprak z krótkim ogonkiem.Ale profilaktyczna
      sterylizacja lub usunięcie "pęku" nadliczbowych pazurów powywijanych w 4 strony
      świata,żeby się łatwiej czepiały na spacerze-to już coś strasznego i niepotrzebnego.
    • Gość: Joanna Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.me.put.poznan.pl 25.03.04, 17:32
      jestem właścicielką dobermana z obciętymi uszami. Argument za: psy te
      (podejrzewam, że jak większość innych) bardzo lubią wodę i bardzo lubią pływać
      w różnorodnych zbiornikach. Uszy obcina im się po to, żeby po prostu na nie nie
      chorowały. I jeszcze jedno, byłam przy obcinaniu uszu mojego psa. Nie wyglądało
      na to, żeby go to w najmniejszym stopniu obchodziło. Zabieg był robiony pod
      narkozą, a jak już się obudził nawet nie pisnął.
      i jeszcze jedno dobermany są stosunkowo młodą rasą (ok. 100 lat) i pierwsze
      słyszę, żeby służyły do pilnowania karawan (???)
      Pozdrawiam wszystkich miłośników psów
      • Gość: lw Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.crowley.pl 26.03.04, 10:43
        argument o zdrowotności uszu odpada-owczarki niemieckie mają stojące uszy a i
        tak bardzo często na nie chorują(łatwiej wlatuje brud,wnętrze ucha narażone na
        drażnienie np.zimnego wiatru),zresztą choroby uszu związane są z predyspozycją
        rasową ale i osobniczą np.do alergii,i zaniedbaniem czystości(w stadach
        zwierzaki też sobie nawzajem wylizują uszy-wzmocnienie więzi+toaleta),a ile psów
        po przejściach z bólem pooperacynym i swędzącym gojeniem jednej z najbardziej
        ukrwionych i unerwionych części swego ciała nie pozwala nawet dotknąć uszu,żeby
        je można było wyczyścić- przycięcie uszu w żadnym wypadku nie zwalnia od ich toalety
        • Gość: ANka Niestety nie IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 17:56
          Owczarki niemieckie maja stosunkowo duze i miekkie uszy. Owczarek belgijski o
          zdecydowanie mocniejszym uchu, choruje ´na uszy´ znacznie rzadziej.
          Niestety jesli ucho jest klapniete, to po prostu nie ma naturalnego dla psa
          ksztaltu. Silne, dobrze stojace ucho jest zaleta i tym czego biologia tego
          zwierzecia tak naprawde wymaga.
          Mysle, ze powstanie zwierzat z oklaplymi uszami i takie rasy sa raczej efektem
          upodoban czlowieka do ´lagodnego´ wygladu troche szczeniecego, ale z punktu
          widzenia biologii wlasnie jest to pomylka.
          Pies ma ucho, ktorym powinien swobodnie manewrowac. Koncha ucha ma b. duze
          znaczenie w lokalizacji dzwieku nawet wowczas, gdy pies spi. Nietrudno chyba
          pojac, ze gdy ucho jest oklapniete i nie ma naturalnego ksztaltu ten proces
          przebiega trudniej.
          Problem w uchu nie generuje wpadajacy brud, tylko ten ktory trudniej z niego
          wypada. I to samo dotyczy wody- niestety.
          Psy raczej uszu sobie wzajemnie nie wylizuja. Najczesciej niestety podraznione
          ucho drapia same- lapa.
          Lizanie pyska to bardzo wysublimowana pieszczota i dopuszczalna w wyjatkowych
          sytuacjach. Iskanie sie to domena malp.
          • Gość: lw Re: Niestety nie IP: *.crowley.pl 07.04.04, 15:50
            Masz obsesję na punkcie uszu(owczarek belgijski o zdecydowanie mocniejszym
            uchu-i zapewne w ogóle jest naj,naj-kompleks hodowcy)-rozejrzyj się dookoła w
            przyrodzie jakie kształty mają uszy zwierząt i czy są one umieszczone pionowo do
            góry a może lekko na boki i z reguły bardziej obły niż ostry kształt
            (myszy,niedźwiedź,miś koala,miś panda,małpy,lwy,gepardy,lekko zaokrąglone ale
            dłuższe-kopytne,zające,a stojące to głównie psowate,choć hiena i likaon też ma
            miękkie i zaokrąglone uszy,a np.z kotowatych ryś stojące) no i jak ważna jest
            osłona ucha,która wg Ciebie nie dość,że nie ważna to jeszcze uniemożliwia
            wypadanie woskowiny(jakby ona wypadała)-wystarczy przyjrzeć się jak pokryte
            włosem jest ucho każdego z dzikich zwierzaków(no nie licząc uszu nietoperzy i
            małych gryzoni)-kształt ucha niepodważalnie zależy od tego w jakim środowisku
            żyje zwierzak i w jaki sposób wykorzystuje słuch,a więc dla psów strużujących
            korzystne jest inne ucho niż dla pływających i biegających (a myślisz czemu psy
            pasterskie,pływające,myśliwskie mają opadające uszy-żeby im tam nie powpadało to
            co nie powinno i aby chronić wnętrze ucha przed zakłuciem jakimiś gałązkami).I
            nie wiem jak ty obserwujesz psy i jak im czyścisz uszy-bo właśnie to,że sobie
            czyszczą w stadzie nawzajem pozwala przyzwyczaić psa do tego zabiegu,no chyba że
            jesteś wielką hodowczynią <jednego>owczarka belgijskiego,któremu nie ma kto tych
            uszu wylizywać.A problemy z uszami u owczarków (oraz innych ras i gatunków)są
            związane z innymi problemami zdrowotnymi jak już napisałam-skłonnością do
            alergii,zaburzeniami odporności, problemami z funkcjonowaniem nabłonków i
            wydzielaniem gruczołów łojowych)i brakiem higieny,która ma zastąpić wylizywanie,
            a nie tylko kształtem i budową ucha.A co zaczyna robić pies mniej odważny przy
            suczce do krycia-próbuje ją wylizywać po uchu,bo do pyska boi się podejść nie
            mówiąc już o próbie skoku?
            No i to chyba dobrze(bo to znaczy,że głównie piszą tu dobrzy właściciele,którzy
            takich rzeczy nie robią),że na tym forum nie wypowiedzieli się właściciele
            psów,którzy zdecydowali się na zabieg aby poprawić wygląd uszu,z których nie
            bardzo jedno chciało się układać i to obniżałoby ocenę psa wśród psów z nie
            kopiowanymi uszami gdyby nie zrobiono mu zabiegu,a i tak zabieg zakończył się
            niepowodzeniem,bo chrząstka była nieprawidłowo uformowana,mięśnie za luźne i
            ucho nie stanęło(to tak jak z dziedzicznym skróceniem mięśni i skręceniem na bok
            ogona np.u owczarków niemieckich)a ile pies się przy tym wycierpiał-wszczepianie
            plastikowych usztywniaczy,klejenie takiego ucha na różne sposoby a dobry hodowca
            i lek.wet.powinien wiedzieć i mieć świadomość tego że nie każde ucho stanie po
            zabiegu.
            Już nie wspominam nawet o tym jak się ma kopiowanie uszu które normalnie stają i
            wystarczło niewielkie zmniejszenie małżowiny żeby stanęły-te mają może i dość
            naturalny kształt i wielkość,ale co z tymi które mają tak krótko przycinane
            uszy,że jakby prawie ich nie miały(rasy,których wzorzec wywodzi się z ich
            uzytkowania do walk-kaukazy,staffordy)-i które ucho jest bardziej funkcjonalne i
            zdrowe-to prawie całkiem ucięte czy takie dłuższe jak u goldena,wyżła, nowofunlanda.
            A na te bzdury o wielkości ras psów to nie mam słów-czy w takim razie niedźwiedź
            gryzli jest jakimś wyrzutkiem natury,ułomną istotą,no bo przecież niedźwiedź to
            powinien wygladać tak jak malajski-drobniejszy,lżejszy,albo taka kapibara-
            największy gryzoń w porównaniu do ryjówki.I czy czasem pinczerom miniaturowym
            też nie przycina się uszu albo o przyjznym wyglądzie amerykańskich staffordshire
            terierów(a gdzie tu mowa o jakiejś tworzonej olbrzymiej rasie,która w związku z
            wielkością ma szczenięce uszy,żeby bardziej się podobały ludziom).I co to za
            pojęcie szczenięce uszy,skoro każdej rasy i nie rasowy szczeniak ma je inne.
            I całe szczęście że kwestia przycinania uszu i ogonów będzie odgórnie,przez
            bardziej świadomych a nie opętanych jakąś utopią ludzi,uregulowana.
    • Gość: ane.luko Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 20:57
      Jakkolwiek by było to i tak obcinanie uszu i/lub ogona to BARBARZYŃSTWO i nie
      ma znaczenia, że się to robi pod narkozą! Jak można pozbawiać psa jego
      świętości czyli ogona?! Co, u licha jest ważniejsze: pies czy kryteria Związku
      Kynologicznego? Parę razy widziałam "nieobcięte" właśnie dobermany. Poza
      wszystkim innym, wyglądały o niebo ładniej od "obciętych".
      • Gość: ... Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.solaris.ds.polsl.gliwice.pl 25.03.04, 21:21
        z tym obcinaniem...nigdy nie miałam piska z obcinanymi uszami...dlaczego? bo
        podobno trzeba te rany otwierać,aby były sztywniejsze i uszy laniej
        sterczały...dla mnie to jes t największy argument przeciw...czy potrafilibyście
        takiemu małemu bączkowi robić cos takeigo...takie duże oczy na was patrzą....
        • Gość: ANka To akurat jest bzdura IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 17:58
          Uszy sa mniej sztywne u szczeniat z niedoborem wapnia. I to dotyczy zarowno
          szczeniat z naturalnie stojacymi, jak i oklaplymi uszami
    • Gość: SaTaL Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.wrzos.wroc.pl 27.03.04, 11:19
      a ja mam wyzla niemieckiego,ktory ma obciety ogon.a jest tak miedzy innymi
      dlatego,ze wyzlom skraca sie sie je aby lepiej radzily sobie w praktyce
      polowania... hmm...w sumie to jakos tak nie wyobrazam sobie wyzla z dlugim
      ogonem...mnie sie podobaja obciete... a pies byl byl bardzo mlody w chwili
      zabiegu,ze nie ma to dla niego najmniejszego znaczenia.. pozdrawiam!
      • neeki Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! 28.03.04, 00:46
        no ja nie wiem czy nie ma dla niego znaczenia. to tak jakby mowic ze mozna
        dziecku obiciac ucho jak jest male.
        obcinanie uszu i ogona to barbarzynstwo .
        • Gość: SaTaL Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.wrzos.wroc.pl 28.03.04, 21:36
          no a taka pempowine ci obcinaja....fakt ze w pewnym sensie z musu,ale nie
          pamietasz jak to bylo...nawet o tym nie myslisz...
          • neeki Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! 30.03.04, 00:01
            pepowina a uszy to chyba jednak cos innego. jakby nie bylo czlowiek tez sie
            poddaje roznym zabiegom ratujacym zycie. jak mus to mus. ale narazac psa na
            cierpienie dlatego ze ktos ma takie widzimisie.
            najlepsze jest stwierdzenie jednej dziewczyny : a co gadasz, psa to nie boli bo
            dostaje znieczulenie ... ta ;)
            • Gość: Joanna Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.me.put.poznan.pl 30.03.04, 17:58
              Cóż, nie byłeś przy obcinaniu uszu mojego psa i nie możesz twierdzić, że to go
              bolało. Ja byłam, i uwierz mi potrafię zauważyć kiedy mojego psa cos boli, a
              kiedy ma to w głębokim poważaniu. Z tego co ja słyszałam od hodowcy i od
              weterynarza dla psa zabieg ten (w młodym wieku) porównywalny jest z obcinaniem
              paznokci. Być może się mylili. Nie jestem fachowcem.
              Ale powiedz mi, kiedy pies zaczyna dokazywać zaraz po wybudzeniu się, jest
              ciekawy świata i interesuje go wszystko, co go i bawi się dokładnie tak samo
              jak przed zabiegiem czy to oznacza, że ten pies cierpi???
              I dalej, dlaczego przykładacie ludzką miarę do psów - skąd wiadomo, że to psa
              boli? Tatuowanie podobno boli strasznie a mimo to wykonuje się je.
              I już na koniec, ludzie być może nie obcinają sobie uszu żeby ładniej wyglądać,
              ale robią inne rzeczy swoim dzieciom np. przekłuwanie uszu trzylatce ja uważam
              za barbarzyństwo. I co? Ukamionujecie rodziców za to?
              A tak na marginesie też nie wyobrażam sobie dobermana z długim ogonem.
              Pozdrowienia dla wszystkich psów i właścicieli.
              • neeki Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! 30.03.04, 21:06
                temu hodowcy i lekarzowi to proponuje przyciac uszy zobaczymy czy zrobi tak
                chetnie jak paznokcie.
                tatuowanie jest w inym celu, chodzi o zabezpieczenie psa. podobnie sterylizacja
                ma jakis cel. nie kosmetyczny.
                przy okazji to wyluzuj nikt na Ciebie nie wjezdza. przeklucie uszu to
                barbarzynstwo ? twa sekunde i w przeciwienstwie do uszu nie trzeba zakladac
                szwow. wiec skoro tak Cie boli serce o te 3letnie dziewczynki to moze pomysl i
                o psie
              • Gość: ANka Jeszcze do ciebie joanno IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 18:36
                Tatuownica ta do uszu jest na etapie kiedy sie to robi tak wielka, ze zajmuje
                prawie cale ucho. Sa rasy, ktore cierpia przy tym bardzo.
                Dzis czesto tatuuje sie inaczej. Poza tym jest nadzieja, ze powszechne stana sie
                chipy choc i z nimi sa pewne problemy.
                Ja przy tatuowaniu swoich szczeniat (na szczescie mojej rasie nic sie nie
                obcina) cierpialam potwornie i zawsze zabieralam gdzies daleko suke, zeby nie
                dostawala szalu, sluchajac piskow szczeniat.
                Obcinanie ogonow i obcinanie uszu to zupenie inna para kaloszy. Obcinanie ogonow
                jest drastyczniejsze. Ogon to przeciez integralna czesc kregoslupa. Jego
                zakonczenie tez jest calkiem niezle unerwione.
                Uszy obcina sie w znieczuleniu a o ile wiem weterynarz moze przepisac psu sroki
                przeciwbolowe. Poza tym prawidlowo zrobiony zabieg ogranicza do minimum infekcje
                a wiec i zrodlo ewentualnej bolesnosci.
                Mialas dobrego weterynarza i to sie liczy. Jezeli nie widzialas u psa apatii i
                objawow szczegolnego cierpienia zapewne nie bylo tak zle jak to tu nasi
                przyjaciele opisuja.
                Jestem za tym aby hodowcy postarali sie o male, mocne ucho u dobermana ale poki
                co pozostaje przed nimi bardzo duzo do zrobienia.
                • Gość: ANka Pamietaj jednak o czyms IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 18:38
                  ucho jest unerwione, paznokiec, w miejscu w ktorym przycinamy plytke nie- chyba
                  ze zrobisz to nieprawidlowo.
                  Na pewno nie jest to porownywalny zabieg.
            • Gość: Joanna I jeszcze jedno... IP: *.me.put.poznan.pl 30.03.04, 18:02
              Zanim znowu wjedziecie na mnie za to co napisałam powyżej, zastanówcie się
              proszę, czy Wy ZAWSZE jesteście wobec swoich psów w porządku i NIGDY, świadomie
              czy nie, nie sprawiacie im bólu dla własnego widzimisię, czy po prostu z
              wygodnictwa...
              • Gość: kicha Re: I jeszcze jedno... IP: *.empik.pl / *.empik.pl 01.04.04, 16:35
                No ja osobiscie - NIGDY!!! mozesz to sobie wyobrazic? mialam wielki dylemat
                moralny, czy poddac moja suke sterylizacji, bo wydawali mi sie, ze zabieg na
                zdrowym psie jest barbarzynstwem, nawet wykonywany dla jego dobra (suka nie
                rodzaca szczeniakow ma ok. 50% szans, ze zachoruje na jedna z "suczych" chorob -
                np. ropomacicze). Zdecydowalam sie dopiero po konsultacjach z dwoma
                weterynarzami! A wy po prostu cynicznie usprawiedliwiacie swoje okrutne
                zachcianki! (krotki ogon pomaga wyzlowi polowac! HAHAHAHA!!! obciete uszy sa
                lepsze dla dobermana ktory lubi plywac! HAHAHAHAHAHAHAH! gdyby tak bylo to
                krotkie uszy wyksztalcono by przede wszystkim wodolazom portugalskim i
                nowofunlandom!) I co to za tlumaczenie, my tak, a wy to nie? MY NIE!!!!
                • satal Re: I jeszcze jedno... 01.04.04, 21:26
                  ....a pomaga,pomaga... ktos napisal,zebysmy nie przykladali ludzkiej miary do
                  psiej...ale skoro pies po zabiegu budzi sie i nic nie pamieta,to jedyny bol
                  jest wlasnie w glowie czlowieka,bo on moze widzial zabieg,wie co sie stalo..i
                  to jest wlasnie przykladanie tej ludzkiej miary... a z pempowina...moze nie
                  mowmy o przyczynie czy to kosmetyka czy mus..bo przeciez efekty sa
                  najwazniejsze chyba....i w obydwu przypadkach nie ma negatywnego...nic nie
                  ma..tak jakby tego nie bylo. pozdrawiam all!
                  • Gość: anonim Re: I jeszcze jedno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 22:51
                    Co za bzdury gadacie!
                    Zgadzam się z większością. Obcinanie uszu i ogonów psom powinno być już dawno
                    zabronione! Sobie obetnijcie kawałek czegoś, to może inaczej zaczniecie gadać.
                    Wszystkie zwierzęta czują tak samo ból jak i my.
                    Po pierwsze: sama byłam kiedyś świadkiem, jak pies mojej koleżanki cierpiał po
                    obcięciu uszu, mimo iż sam zabieg był wykonywany pod pełną narkozą. Żałowali
                    bardzo, że narazili psiaka na takie tortury... słuchać już nie mogli, jak z
                    bólu skomlał! Powiedzieli, że gdyby mieli pojęcie, że pies będzie tak cierpiał
                    nigdy by na to nie pozwolili!
                    Po drugie: ok. 5 dniowym szczeniaczkom obcina się ogonki na ŻYWCA, bez
                    znieczulenia. Ból zwierzak napewno czuje i nikt mi nie wmówi, że 5 dniowy
                    zwierzaczek nie czuje bólu i że układ nerwowy nie jest jeszcze dobrze
                    rozwinięty... TO SĄ TYLKO I WYŁĄCZNIE BZDURY!!! Równie dobrze możnaby
                    powiedzieć, że noworodkowi ludzkiemu można coś obciąć (nie mam na myśli
                    pępowiny - z tego przykładu podanego przez kogoś to w ogóle śmiać mi się chce).

                    Ludzie decydują za siebie, czy chcą mieć operację plastyczną, czy nie...
                    Zwierzęta nie mają takiej możliwości, a jestem pewna, że gdyby umiały mówić
                    byłyby jak najbardziej przeciw! Myślę, że Wy też nie chcielibyście, aby robiono
                    coś wbrew Waszej woli. Prawda?

                    Jeszcze raz powtórzę: TEGO TYPU ZABIEGI, TO ZWYKŁE BARBARZYŃSTWO!!!

                    Aha, a co do robienia dziurek w uszach to według mnie ten przykład też jest
                    śmieszny i jeżeli uważasz to za barbarzyństwo, a obcinanie psom uszu i ogonków
                    za normalkę to wiesz co? Żal mi Ciebie... i brak słów. Dodam jeszcze, że przy
                    dzisiejszej technologi robienie dziurek w uszach wcale nie boli. To nie te
                    czasy, co przykładało się ziemniaka i wbijało samemu igłę! Tylko tyle powiem.

                    Proszę nie gadajcie już bzdur, po aż one w oczy kłują...
                    • Gość: ANka Jest w tym troche racji i troche bzdur IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 18:16
                      Obcinanie ogonkow - jest barbarzynstwem.
                      Choc pies ze zlamanym ogonem (bo genetycznie przypadl mu dlugi i cienki do
                      mocnego ciala i temperamentnej naturki) tez cierpi.
                      Bol kazdy odczuwa inaczej- nawet ludzie. Niemniej nie ma watpliwosci, ze
                      szczenieta cierpia i to bardzo.
                      Psom po operacji przycinania uszu mozna podawac srodki przeciwbolowe. Od tego sa
                      weterynarze. Jesli ktos przeprowadza taki zabieg, powinien i o tym pomyslec.
                      Ale jest i inny stereotyp i mit.
                      Obcinanie ogonow i uszu odbywa sie glownie u tych ras, dla ktorych przede
                      wszystkim nie ma to znaczenia estetycznego - ale FUNKCJONALNE.
                      Nie da sie ukryc, ze hodowcy pod naciskiem opinii publicznej zabrali sie za
                      selekcje w swoich rasach i jest szansa, ze pozadany krotki, mocny ogonek da sie
                      np. u Rottweilera wyhodowac.
                      Stojace uszy sa wazne dla psa bynajmniej nie z przyczyn estetycznych (choc
                      ludzie sie takich doszukuja). Przodek psa mial uszy stojace. Klapniete uszy to
                      wlasnie dobor hodowlany na ´milusi´ wyglad szczeniaczka, ktory to milusi wyglad
                      ani w zdrowiu ani w prawidlowym odbiorze bodzcow z zewnatrz mu nie pomaga.
                      Z tego samego powodu (nie estetycznego) ale bardzo praktycznego nie preferuje
                      sie bialych psow. Wiadomo nie od dzis, ze brak pigmentu jest scisle powiazany z
                      niedorozwojem receptorow i wiele psow bialych jest gluchych - i ma gorszy wech.
                  • neeki Re: I jeszcze jedno... 03.04.04, 21:34
                    glupota ludzka nie zna granic...
                    wez sobie pomysl ze masz operacje . wmowisz mi ze potem nic nie boli bo byla
                    pod narkoza ? ludzie przeciez kazda rana sie musi zagoic, no takiej bzdury to
                    jeszcze nie slyszlam
                    • Gość: ANka Nie da sie ukryc, ze to jest inwazja IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 18:07
                      choc nie ma tez porownania z ludzmi. Na psach wiele ran goi sie po prostu
                      znacznie szybciej i to JEST
                      • Gość: ANka fakt, choc nie mozna bagatelizowac IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 18:08
                        zadnego cierpienia.
                        Nie da sie jednak ukryc tez, ze dlugie ucho spaniela, w dodatku z kedziorkami,
                        az sie prosi o znacznie wiecej cierpien calkowicie przypadkowych. No ale spaniel
                        nie towarzyszy nam zwykle w chaszczach i dzikich ostepach, ale zwykle na kanapie.
                • Gość: ANka Wodolaz portugalski to szalenie zadka rasa IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 18:27
                  Nowofunland - jezeli o mnie chodzi to nie mam przekonania co do ras wodnych. Tzn
                  do ich szczegolnej specjalizacji. Mam wrazenie - z mojej praktyki, ze kazdy
                  spaniel, owczarek w podobny sposob poradzi sobie w wodzie, moze nawet lepiej,
                  niz przyciezkawy nowofunland.
                  W hodowli ras popelniano wiele pomylek. Niewatpliwie u Owczarka Niemieckiego,
                  chcac poprawic mu ruch, zrobiono mu wielka krzywde- bo z nieznajomosci
                  morfologii i fizyki wyniklo to iz narzucono mu budowe niefizjologiczna,
                  prowadzaca do dysplazji stawu biodrowego. Nowofunlandy sa juz bardziej
                  kwadratowe z tylu ale za to za ciezkie. Dla zdrowia powinny poruszac sie TYLKO w
                  wodzie, ale nie wiem czy mozna to uznac juz za ceche uzytkowa.
                  Lekanie sie sterylizacji u starszych suk to tez barbarzynstwo bo ropomacicze to
                  straszna choroba.
                  Naturalnym uchem u psa jest ucho postawione. To ze wyhodowano rasy o oklapnietym
                  uchu zewnetrznym to wlasnie byl zabieg tylko i wylacznie estetyczny.
                  Czesciej zas dzielo przypadku zwiazane z hodowla na psy duze, masywne, czesto
                  zbyt masywne w stosunku do pierwowzoru. Tak sie zaczelo ciecie uszu. Bo u duzego
                  , przerosnietego psa jest wieksze prawdopodobienstwo na wielkie ale i ´miekkie´
                  ucho.
                  A miekkie ucho to sa NA PEWNO czestsze infekcje- dlaczego to prosze sie zapytac
                  pielegniarek w szpitalach. Bo sa to oczywistosci.
                  Dodam jednak, ze tez jestem za selekcja na uszy naturalnie stojace, tyle, ze
                  trzeba sie liczyc z tym, ze ta selekcja bedzie powiazana ze zmniejszeniem
                  wzrostu psa. Bo takie sa zaleznosci.
                  Milosnikom pieknych, milusich olbrzymow zas przypomne ze posiadanie psa olbrzyma
                  to tez barbarzynstwo bo taki pies jest przecietnie bardziej niz inny narazony na
                  choroby stawow. Itd.
                  Po prostu trzeba miec swiadomosc konsekwencji wielu spraw i nie przyrownywac
                  wszystkiego to tego co nam wydaje sie straszne. Moze sie bowiem okazac, ze
                  kupujac olbrzyma i trzymajac go w malym mieszkaniu (albo jamnika w wiezowcu)
                  robimy rzecz znacznie straszniejsza.
    • Gość: Joanna Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.volkswagen.de 05.04.04, 15:25
      Miałam się już nie włączać do tego tematu, ale jednak...
      Mój pies nie wył z bólu, nawet nie zapiszczał. Czasami podczas zabawy potrafi
      się tak mocno uderzyć, że mnie to zaboli a on nie zwraca nawet na to uwagi.
      Być może rzeczywiście nie ma racjonalnych powodów do obcinania uszu, może moje
      informacje są nieprawdziwe. Zgadzam się. Ale jeżeli chodzi o tego hodowcę, o
      którym pisałam to utrzymuję z nim kontakt do tej pory i gwarantuję, że suki,
      które u nich widziałam (z obciętymi uszami) są szczęśliwsze niż niejeden z
      Waszych psów (nie obrażając nikogo).
      Cóż, ja obcięłam swojemu psu uszy i tyle. Miałam do tego prawo. Taką sobie
      wybrałam rasę. I takiego psa sobie wymarzyłam. Doskonale wiem, co mi napiszecie
      (wątek Ana-s nt. sprzedaży cocer - spaniela), więc możecie się nawet nie
      fatygować.
      A skoro tak bardzo kochacie zwierzęta to kto z Was nie daje swojemu psu i sam
      nie je mięsa? Bo przecież krówki też mają takie śliczne duże oczy, a świnki są
      takie zabawne...
      • Gość: ANka Joanno to jest tak IP: *.ifn-magdeburg.de 05.04.04, 18:06
        obcinanie ogonow jest drastyczne z cala pewnoscia. Odbywa sie bez znieczulenia
        ogolnego u szczeniat. Obcinanie uszu jest zdecydowanie mniej i nie zagraza zyciu
        szczeniat.
        Przyczyny obcinania? Bo nie zajeto sie na czas selekcja zwierzat o mniejszym
        silniejszym uchu. Ktos uzyskal zwierze o wlasciwych proporcjach i charakterze
        ale z zalamanych uchem. Jedyne co mu pozostalo to ucho przyciac. Nie przyciete
        nie tylko psuje walory estetyczne (ktore sa zdecydowanie mniej istotne z cala
        pewnoscia), ale zaburza przede wszystkim cechy uzytkowe psa. Pies broniacy stada
        czy dobytku czlowieka musial miec maksymalnie rozwiniete naturalne zmysly i byc
        maksymalnie czujny. Uposledzone ucho o innym ksztalcie niz u wilka ma
        niewatpliwie gorsze parametry akustyczne, zwlaszcza dla lokalizacji dzwieku.
        Inna sprawa to to, ze naturalnie tworzaca sie w uchu woskowina ma duzo gorsze
        ujscie z ucha zalamanego, i w wypadku zakazenia bakteryjnego, dostania sie tam
        wody po prostu warunki higieny takiego ucha sa gorsze.
        Niech sie panstwo madralinscy, twierdzacy iz zalamanie ucha nie ma wplywu na
        jego zdrowotnosc zastanowia dlaczego lekarze nakazuja wietrzenie ran ludziom.

        W warunkach o obnizonym dostepie tlenu i podwyzszonej temperaturze sa idealne
        warunki dla wzrostu bakterii.

        Inna sprawa, ze jestem zdecydowanie za hodowla ras o naturalnie mocnych, niezbyt
        duzych, stojacych uszach i tam gdzie trzeba mocnych, krotkich ogonach. Ale tego
        sie nie zalatwi przez jedno pokolenie. Laicy tego nie zrozumieja.
        • Gość: Joanna Do ANki IP: *.volkswagen.de 06.04.04, 14:03
          Dziękuję Ci bardzo za rzetelną i fachową informację. Okazuje się, że jednak w
          jakimś tam niewielkim stopniu miałam rację, mówiąc, że obcięcie uszu mojemu psu
          pomoże mu (być może) w przyszłości uniknąć chorób spowodowanych przez wodę. W
          wielu aspektach nie miałam racji i cieszę się, że wyprowadziłaś mnie z błędu.
          Zawsze jest dobrze dowiedzieć się czegoś nowego, a mam wrażenie, że Ty wiesz co
          piszesz.
          Weterynarz był dobry. Podobno najlepszy z możliwych :) I tak jak pisałam pies
          po zabiegu zachowywał się zupełnie normalnie. Zresztą stan "apatii" jest mu
          całkowicie obcy, ostatnio skąpał się w rzece, bo chciał dogonić kajakarza na
          skróty :)) Sama chciałabym czasami mieć tyle energii.
          Mam jeszcze pytanie (wiem, że hodujesz inną rasę niż dobermany, ale może
          będziesz mogła mi pomóc), chodzi mi mianowicie o karmienie(psina ma apetyt
          ogromny)czy jest sens karmić go "do oporu" tylko po to, żeby przybrał na wadze?
          (brat jest podobno 7 kg cięższy i 6 cm wyższy) i co wtedy z kośćmi, czy nie
          będą za bardzo obciążone? Dzięki z góry za info.
          Pozdrawiam. Joanna :)
      • Gość: anonim Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 18:52
        > Cóż, ja obcięłam swojemu psu uszy i tyle. Miałam do tego prawo.
        Nie powiedziałabym, że miałaś do tego prawo, ponieważ o ile mi wiadomo to to
        barbarzyństwo jest zabronione, czyli nie miałaś prawa do okaleczenia czującego
        zwierzęcia (no ale niestety w naszym chorym kraju Ustawa O Ochronie Zwierząt
        istnieje tylko na papierze).
        Poza tym z tego co piszesz, wnioskuję, że nie myślałaś o tym, czy pies będzie
        cierpiał, czy nie... liczyła się tylko twoja chciwość... liczyło się tylko to,
        czego Ty chcesz i żeby zwierzątko pasowało do wyposażenia domu... jesteś
        samolubna i myślisz tylko o własnej skórze!!!
        Powinnaś zauważyć też, że ze zwierzętami jest podobnie jak z ludźmi. Jedne ból
        okazują na zewnątrz, a jedne cierpią w milczeniu... zależy od psychiki! Na
        pewno nie wmówisz mi, że Twój pies w ogóle nie czuł bólu!
        Nigdy w życiu nie okaleczyłabym zwierzęcia dla własnego widzimisie...
        Co do hodowców to przemilczę... widać - mało widziałaś!
        Zresztą skoro popierasz Ana-s to nie dziwię się, że masz takie podejście do
        żywych i czujących istot... powiem tylko tyle, że takie postępowanie jest
        NIEODPOWIDZIALNE i BEZMYŚLNE!!! Ja tego wątku nie będę komentować, bo szkoda mi
        słow i mojego czasu. Nie ma takiej sytuacji, która zmusiłaby mnie kiedykolwiek
        do oddania lub sprzedania któregoś z moich ukochanych zwierzaków, które są dla
        mnie wszystkim i wszystko bym za nie oddała. Są pełnoprawnymi członkami rodziny
        i są dla mnie jak dzieci, więc mają takie same prawa! Decydując się na zwierzę
        musimy rozważyć wszystkie za i przeciw, grubo się nad tym zastanowić... z góry
        powinniśmy zadać sobie kilka pytań typu: Co by było gdyby... itp.
        Co do tego:
        > A skoro tak bardzo kochacie zwierzęta to kto z Was nie daje swojemu psu i sam
        > nie je mięsa? Bo przecież krówki też mają takie śliczne duże oczy, a świnki

        > takie zabawne...
        Chciałabym zauważyć, że odbiegłaś od tematu, ale odpowiem.
        Ja z całego serca kocham moje zwierzaki i dla tego karmię je odpowiednio do
        danego gatunku, żeby im krzywdy nie wyrządzić... wiadomo, że pies i kot to
        typowi mięsożercy, a królik to tylko i wyłącznie roślinożerca! Jeśli o mnie
        chodzi to jestem wegetarianką walczącą o prawa wszystkich zwierząt! Nie jem
        żadnego mięsa (nawet ryb itp.), jajka spożywam tylko i wyłącznie z naturalnych
        hodowli (gdzie kury nie cierpią), nie noszę skór pod żadną postacią i futer,
        używam tylko produktów cruelty-free (czyli nie testowanych na bezbronnych
        istotach i nie posiadająch w swoim składzie surowców pochodzących od zabitych
        zwierząt), itd. itp.
        Nie będę już więcej traciła czasu na prowadzenie dyskusji, która i tak prowadzi
        donikąd!

        Żegnam
        • Gość: Joanna Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.volkswagen.de 06.04.04, 12:34
          Prawo miałam, ponieważ o ile wiem, obcinanie uszu nie jest u nas jeszcze (póki
          co) zabronione. Jak będzie to następnemu dobermanowi nie obetnę. Ale nawet w
          krajach, gdzie obcinanie jest zabronione są sytuacje, kiedy dokonuje się tego
          legalnie. Ale to pewnie wiesz.
          Wnioskujesz źle z tego co piszę. Zanim zdecydowałam się na obcięcie uszu
          spytałam ludzi (którzy byli wg mnie kompetentni): dlaczego się to robi i co
          czuje pies. Osoby, które mi udzieliły tych informacji nie miały żadnego zysku
          ani w przypadku gdybym zdecydowała się obciąć mojemu psu uszy ani w przeciwnym.
          Być może jak już pisałam wyżej informacje te były niepełne, tudzież
          nieprawdziwe, zdarza się.
          A co do Twoich zarzutów. Dziewczyno, pohamuj się trochę w rzucaniu oskarżeń.
          Twoja reakcja jest z lekka histeryczna. Na litość boską gdybym była chciwa to z
          pewnością wolałabym zaoszczędzić te kilkaset złotych i jednak nie
          zdecydowałabym się na ten zabieg. Prawdopodobnie nie będę go wystawiać, bo nie
          mam na to czasu. A psa kupiłam z hodowli i z rodowodem tylko i wyłącznie
          dlatego, że po pierwsze marzyłam o dobermanie, a po drugie chciałam żeby pies
          był zrównoważony i w możliwie największym stopniu wolny od wad genetycznych.
          Pies kupiony na bazarze, albo od pokątnych handlarzy tudzież wzięty ze
          schroniska byłby obciążony większym ryzykiem. I jeszcze jedno - nie pasuje do
          wystroju domu obojętnie z obciętymi uszami czy nie. A już zarzutu, że myślę o
          własnej skórze nie rozumiem kompletnie.
          Jeżeli chodzi o wątek Ana-s, mamy inne zdanie na ten temat i wolno nam i Tobie
          i mnie. Ale Tobie nie wolno rzucać na nikogo oskarżeń, bo sama możesz zostać
          oskarżona o fanatyzm.
          Podziwiam Cię, jeżeli to co piszesz jest prawdą. Jeżeli rzeczywiście jesteś
          wegetarianką i dbasz o prawa wszystkich zwierząt to chwała Ci za to i w takim
          razie nie do Ciebie było kierowane moje pytanie.
          Na koniec - odrobinę równowagi w postach. Rzeczowa rozmowa jest od razu
          przyjemniejsza. Ja nie zaprzeczam, że w wielu przypadkach masz rację, podziwam
          Twoją silną wolę i miłość do zwierząt, ale krzykiem i obrażaniem nic nie
          zdziałasz. Lubię swojego psa, przebywanie z nim sprawia mi przyjemność, ale są
          od niego ważniejsze rzeczy w moim życiu. I tym się chyba różnimy.
          Pozdrawiam. Również Twoje zwierzęta.
          • neeki Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! 07.04.04, 18:38
            obcianie uszu jest prawnie zabronione!!!
    • Gość: fk Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! IP: *.mofnet.gov.pl 06.04.04, 15:31
      Czy to prawda że na zagranicznych wystawach psów nie są dopuszczane psy z
      obciętymi ogonami lub uszami. Tak przeczytałam w jakims wywaidzie z polskim
      hodowcą, który u mładszych swoich psób nie obcina już ogonów i uszu aby mogły
      one brać udział w zagranicznych wystawach. Jesli tak jest to myślę że za
      niedługi czas przyjmie sie to wcałej POLsce. I BARDZO DOBRZE.
      • a_na Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! 06.04.04, 16:20
        Rzeczywiście,np. w Niemczech nie można wystawiać psów urodzonych po 30.06.1998
        r. z kopiowanymi ogonami.
        Jestem przeciwniczką kopiowania i ogonów i uszu - ponieważ nie jest to zabieg
        ratujący życie - dlatego moje szczenięta są długoogoniaste ;-).I bardzo się
        cieszę,że nasza pani wet ma takie samo zdanie i nie wykonuje takich zabiegów ;-)
    • default Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! 07.04.04, 10:37
      Jeśli ktoś jest zainteresowany posiadaniem psa wystawowego, zdobywającego
      medale i dyplomy, a wzorzec rasy przewiduje obcięte uszy czy ogon, to nic
      dziwnego, że to obcinanie robi. Czego nie pochwalam absolutnie, skoro - jak
      pisano powyżej - międzynarodowa federacja kynologiczna wręcz zabrania takich
      praktyk. Nigdy nie uwierzę, że ma to jakieś uzasadnienie zdrowotne. Moim
      szczeniętom ucięto (w drugiej dobie życia) piąte palce na przednich łapach (na
      tylnych nie występują u tej rasy), bo podobno chartom trzeba ucinać, bo
      istnieje niebezpieczeństwo, że zahaczy i urwie w czasie biegów. Teraz już w to
      nie wierzę, w końcu nie tylko charty biegają i szybkość nie ma tu nic do
      rzeczy.Po prostu smukła charcia łapka wygląda jeszcze smuklej i zgrabniej bez
      tego sterczącego pazura i to jest cały powód.
      Tatuowanie to jednak co innego, to taki "dowód osobisty" jaki się daje psu, a
      nie wygląda wcale tak strasznie - robione w pachwinie (to chyba lepiej jak w
      uchu), w zasadzie można porównać z zastrzykiem - boli, ale to tylko krótkie
      ukłucie i już. Chociaż przyjemnie mi nie było, jak na to patrzyłam....
      • frunze Re: To jak to w końcu jest z tym obcinaniem?! 07.04.04, 15:55
        Zdziwiłam się na ostatniej wystawie (tej, co była teraz, w sobotę). Pierwsze
        wśród rottweilerów (nie wiem w jakiej klasie) miejsce zajął egzemplarz...z
        ogonem :))) Wyglądał cudnie.
        I nie ma tłumaczenia obcinania ogonów i uszu wystawą.
        Moj pies też powinien być kopiowany. Ale po co? Taki długi, puchaty ogon i
        klapnięte uszy sa fanastyczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka