narysuj.mi.baranka
09.06.04, 18:21
Jeszcze sie trzese, wiec wybaczcie bledy i w ogole. Stoje przy skrzyzowaniu.
Nagle straszny lomot, jakby sie walilo. Przes srodek skrzyzowania a potem
jezdnia biegnie bokserke ciagnac za soba wielki parasol ogrodowy z tym
betonowym stojakiem. Ludzie zamieraja. Na szczescie w pewnym momencie, po
kilkustet metrach parasol sie zrywa. Piesek w szoku znika wsrod blokow.
Przechodnie wskazuja gdzie piesek byl do tego parasola przywiazany. Kolo
pizzerii. W miedzy czasie, po jego gwaltownym biegu, wnioskujemy, ze ktos go
pozostawil a on pobiegl za wlascicielem. Podchodze pod pizzerie. Jednak nie.
Nieprzytomny, bezmyslny babsztyl (przepraszam, ale nie moge inaczej nazwac
tej kobiety, bo jej psim, nomen omen, obowiazkiem jest pelna odpowiedzialnosc
za stworzenie a wiec myslenie na wysokich obrotach i wyobraznia) i pyta bez
najmniejszego niepokoju 'A gdzie jest pies?'.