Gość: ela
IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
19.06.04, 15:23
Mam dom na wsi, jeżdżę tam najrzadziej na każdy wekend - zwykle zawsze wtedy
kiedy mam czas.
Stwierdziłam, że to idealne warunki do posiadania psa, takim więc sposobem
znalazłam się w posiadaniu psa rasy Husky.
Pies ma już rok. Do tej pory nie było problemów, a raczej do końca ostatnich
wakacji...
Pies przestał tolerować jazdę samochodem - nie sa się inaczej dojechać do
domku na wsi.
W samochodzie po prostu szaleje: piszczy (to mało powiedziane) wyje, skamle
zawodzi wręcz... poza tym skacze po siedzeniach uniemożliwiając mi jazdę
jeśli jestem sama w samochodzie.
Jazda z kimkolwiek jest niemożliwa bo nie znam nikogo (z rodziną włącznie) to
byłby w stanie wytrzymać to przez nawet 5 minut, bo dosłownie uszy pękają.
Poza tym jeździłam z nim codziennie do lasu na dalsze spacery - tego także
już nie mogę robić. Jeździliśmy nad jezioro i w bezpieczne miejsca żebym
mogła spuścić ze smyczy (w mieście sie nie da bo ucieka i wraca sobie kiedy
mu się podoba - to niebezpieczne).
CO MAM ROBIĆ???
na wieś przestałam jeździć, rodzice sami jeżdżą... na spacery nei chodzi -
tylko po mieście, ale co to za spacery? poza tym bez biegania...
Zawsze było wporządku - jak pies dorósł zaczął szaleć... nie wiem co mam
robić... oddam go chyba bo niewybiegany jest nieznośny w domu (zreszta jak
każdy husky)
Dodam że jeździł samochodzem codziennie od ukończenia 8 tygodnia życia na
codzienny spacer do lasu i zawsze było wszystko wporądku.
Choroby lokomocyjnej nie ma bo nawet po sytym posiłku nie wymiotował przez
1,5h jazdy. Bać się nie ma czego bo nie miałam nigdy wypadku ani stłuczki (to
też czasem może być powód)... jest przyzwyczajony do jazdy od maleńkości...
POTRAFI KTOŚ ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ ???
JAK TEMU ZARADZIĆ???
nie radzę sobie z tym już...