Dodaj do ulubionych

Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym Foru

20.08.04, 02:31
Gosc Ida 18.08.2004 22:33 IP *net.wlnet.com.pl / 80.72.34.*

"Jestem psiarą,ale nie idiotką.Jeśli pies by choć warknął na mnie,czy też na
moje dziecko,już by go nie było w moim domu."

Raz warknie i skazuje go na wykopanie.Dziwic sie ze schroniska sa
przepelnione...

Obserwuj wątek
    • malwisienia Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 20.08.04, 07:34
      tez na to zwrocilam uwage, niektorzy ludzie powinni sobie po prostu kupowac
      gipsowe pieski,ktore sprzedaja przy autostradach, mieliby gwarancje, ze na
      nikogo nie warkna
    • Gość: magggie Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.energis.pl 20.08.04, 08:51
      Mnie też ta wypowiedź zmierziła trochę. Co prawda mój pies nigdy na mnie nie
      warknął i nie wiem jak to jest. Ale nie wyobrażam sobie jakie trzeba sumienie,
      żeby wywalić psa :-(
      • Gość: Basia Mój pies na mnie warczy i.......... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 09:06
        i nic.
        Warczy jak śpi sobie smacznie na moim fotelu, ja chcę usiąść na fotelu i
        delikatnie biorę go na ręce- wtedy on przez sen jeszcze warczy.... ale to takie
        słodkie :)). Całuję w łepek i już po warczeniu.

        • astra27 Mój pies 20.08.04, 09:21
          Ja mam sunię po ciężkich przejściach i przez pierwsze 2 miesiące non stop na
          nas warczała, jak chcielismy ja wytrzeć ręcznikiem to nawet ugryzła mojego
          chłopaka w twarz na szczęście to mała sunia więc obrazenia niezbyt duże. Jak
          się ją chciało wziąć na ręce to skowyt jakby ktoś psa zażynał. Ale chyba jak
          się bierze psa to człowiek liczy się z tym że pies ma różne zachowania ja
          akurat wzięłam psa z przeszłością i każde jej złe zachowanie po prostu
          przemilczałam bo każde skarcenie powodowało że stawała się jeszcze bardziej
          nerwowa, ale nigdy nie przyzsło mi do głowy żeby ja oddać. Wydaje mi się że
          jeśli własny pies na właściciela warczy oczywiście nie taki po przejsciach bo
          to róznie bywa to to jest ewidentny bład właściciela. Nie mówię tu o
          pomrukiwaniu bo moje psy a mam teraz dwójkę też jak ja to nazywam marudzą i
          zrzędzą powarkiwaniem od czasu do czasu ale robią to w sposób niegroźny.
          • indira Re: Mój pies 20.08.04, 20:26
            Pies po przejściach... proszę się nie dziwić, że reaguje agresją, ona się boi.
            Boi się, że znowu zostanie bardzo źle potraktowana. Miałam znajomego, który
            dostał 5-letniego psa, który był bardzo agresywny, ponieważ był źle traktowany
            przez poprzedniego właściciela. Po pół roku pies tak złagodniał, że przytulał
            się do znanych sobie ludzi i już nie atakował, nie gryzł (to był owczarek
            niemiecki). Pani sunia potrzebuje czasu, aby się przekonać, że nic złego jej
            nie grozi ze strony domowników. Wtedy złagodnieje. Gdyby Pani ją oddała, to
            tylko pogorszyłoby sprawę, pogłębiłoby w niej traumę. Piesek potrzebuje teraz
            miłości, cierpliwości i czasu. Na pewno złagodnieje i odwdzięczy się domownikom
            swoją miłością i oddaniem :)
    • pollka Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 20.08.04, 09:54
      autorka nie nadaje sie absolutnie na wlascicielke psa. Na kota tez, bo jak
      podrapie to tez wyladuje za drzwiami.
      • Gość: phi Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.04, 10:04
        Tez mam sunie po przejsciach - ze schroniska. Warknela na mnie 2 razy w swoim
        nedznym zyciu. Tak na powaznie, z pokazywaniem zebow i tak dalej. Byla to
        oczywista proba sil na samym poczatku. Tak jak nie jestem zwolenniczka bicia
        psow, dostala w pysk te 2 razy i od tego czasu jest spokoj.
        Nie chce teraz zostac oskarzona o bicie psow, absolutnie. Nie popieram,
        pietnuje i gardze. Ale w zadnym wypadku nie mozna sobie pozwolic na ro, aby
        wlasny pies (duzy, zaznaczam) budzil w nas strach. Psa trzeba sobie wychowac.
        Najlatwiej jest wyrzucic i wziac nastepnego. I potem sie dziwic, ze ten
        nastepny tak samo niereformowalny jak pierwszy. Ale tez mi sie trafiaja
        wybrakowane egzemplarze. Bo to oczywiscie nie jest absolutnie moja wina.
    • Gość: unto Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: 213.76.152.* 20.08.04, 13:01
      myśle że zbyt dosłownie bierzecie jej słowa
      może jej chodzi o to że nie dopuszcza sytuacji by pies dominował
      kiedy sie ma jamnika 7 kilowego to jest smiesznie gdy on warczy ludzie nie mają
      pojęcia o ułożeniu psa
      ale kiedy pies waży 75 kg to nie ma żartów i trzeba w pełni byc przewodnikiem
      stada sytuacja gdy taki pies zawarczy jest nie do pomyślenia i może własnie o
      to chodziło autorce tego posta
      • Gość: VIP-1 Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.cwshs.com 20.08.04, 13:11
        autorce tego postu napewno o to chodzilo
        problem w tym ze sa tacy zbzikowani
        wlasciciele psow ktorzy wszystko
        interpretuja po swojemu
      • pollka Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 21.08.04, 00:20
        Gość portalu: unto napisał(a):

        > myśle że zbyt dosłownie bierzecie jej słowa
        > może jej chodzi o to że nie dopuszcza sytuacji by pies dominował

        Wyrazila sie bardzo jasno- Napisala o warczeniu ,a nie rzucaniu sie.
    • eulalija Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 20.08.04, 13:28
      Może źle to zostało odczytane? To było to jedno zdanie czy wynikało z jakiegoś
      kontekstu?
      Moja ON-ka, generalnie rzecz biorąc, nie warczy. Nie umie i już. Jako młodszy
      psiak, w zabawie patykiem z innym psiakiem, troszkę próbowała powarkiwać ale
      już jej chęć na takie zabawy przeszła więc i warczenie się skończyło. Czasem
      powarczy sobie przez sen jak jej się jacyś wrogowie śnią. Inna rzecz, że raz
      mnie ugryzła. Miała wtedy między 5 a 6 miesięcy i całkiem jej się nie podobało
      wycieranie łap po spacerze. I ugryzła z premedytacją. I z premedytacją dostała
      lanie w postaci poszarpywania za grzbiet i klapsów na końcówkę pleców. Do tego
      naburczałam na nią i na koniec ją mocno odepchnęłam. Dopiero po tej "lekcji"
      poszłam do łazienki zrobić opatrunek. Od tamtej pory nie zdarzyło się nigdy, by
      na mnie szczaknęła (oprócz przywoływania - czasem z mężem polecamy jej zawołać
      drugą osobę - dobiega i poszczekuje), nie zdarza się również by wyszczerzyła
      zęby (a ma co wyszczerzać).
      Generalizując, może i poniosłam w pierwszej chwili klęskę wychowawczą ale
      wszystko się dobrze skończyło i moje babsko, choć rozpuszczone jak dziadowski
      bicz, doskonale wie, kto w tej sforze rządzi.
    • Gość: c Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.as.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 15:19
      No nie!!!!!!!!! Ja nie wiem jak to tak mozna napisać. :-(((((
    • Gość: liderek Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.04, 19:32
      za warczenie nie wyrzuciłabym bo to sposób porozumiewania się psów "zostaw
      mnie, jestem zły/zdenerwowany/coś mnie boli" natomiast za rzucenie się na
      człowieka niestety ale bym go uśpiła. nie wolno przecież dopuścić do sytuacij
      aby pies terroryzował dom
      • gapka Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 21.08.04, 00:25
        Gość portalu: liderek napisał(a):

        natomiast za rzucenie się na
        > człowieka niestety ale bym go uśpiła. nie wolno przecież dopuścić do sytuacij
        > aby pies terroryzował dom

        Moj jamnik kiedys ugryzl mnie bo zaskoczylam go jak wykradal slodycze z szafki.
        Podeszlam z tylu, a on w panice odwrocil sie i klapnal mnie w nos. Potem mialam
        taki duzy nos jak krasnal- nie moglam wyjsc z domu. Gdy spal i sie podeszlo do
        jego koszyka - tez mogl ugryzc. Zrobilam wszystko co w mojej mocy, wlacznie z
        kastrowaniem, nic nie pomoglo.Ale uspienie nie przyszlo mi do glowy, bo
        sytuacje byly dosc specyficzne.
        • mjot1 "Zbrodnia i kara" 21.08.04, 13:22
          Gratuluję wyczucia sprawiedliwości
          Za ugryzienie przypadkiem, niechcący – kastracja.
          Zemsta jest słodka. Prawda?
          A on oczywiście jest Ci wdzięczny i baaardzo Cię kocha.

          Najniższe ukłony!
          Zdegustowany M.J.
          • gapka Re: "Zbrodnia i kara" 21.08.04, 13:42
            mjot1 napisał:
            Wdzieczny jest bo uratowalam mu zycie. On weterynarza ugryzl pare razy.
            Tutaj jak ktos zglosi ugryzienie, psa sie usypia. Wyprosilam go,zgodzil sie -
            pod warunkiem ze pies bedzie wykastrowany.

            Mowisz o zemscie jako o czyms slodkim - moze dla Ciebie, zemsta jest mi obca.

            ps psa uratowalam od osoby ktora go okrutnie go traktowala.Wzielam go do
            siebie mimo ze mialam juz psa.

            • mjot1 Snując bezmyślnie... 21.08.04, 19:06
              ...myśl poprzednią... hi hi hi

              „Gdy spal (...) tez mogl ugryzc. Zrobilam wszystko co w mojej mocy, wlacznie z
              kastrowaniem, nic nie pomoglo.”
              Czy jesteś Gapko pewna, że zrobiłaś absolutnie wszystko?
              I czy jesteś Gapko pewna, że nie popełniłaś przy tym pomyłki?
              Moja, co prawda mizerna wiedza podpowiada mi, że czynność gryzienia dokonywana
              jest akurat nie tym, czego psiaka pozbawiłaś.
              Hmmm... Przypomina mi to lazaret z czasów „Dobrego Wojaka Szwejka” w którym
              najskuteczniejszą kuracją na wszystkie dolegliwości była lewatywa.

              Piszesz też: „Tutaj jak ktos zglosi ugryzienie, psa sie usypia.”
              A tutaj jedynie wyrzuca na zbity psi pysk do lasu.
              Ciekawe czyje postępowanie jest bardziej ludzkie w dosłownym tego słowa
              znaczeniu?

              Najniższe ukłony!
              „Dobroć” człowieka postrzegający jakby... odbitą w krzywym zwierciadle
              złośliwy M.J.
              • Gość: wawanka1 Re: Snując bezmyślnie... IP: *.chello.pl 21.08.04, 21:35
                > Moja, co prawda mizerna wiedza podpowiada mi, że czynność gryzienia
                dokonywana
                > jest akurat nie tym, czego psiaka pozbawiłaś.


                .....i tylko w tej kwestii masz racje - tak, pies nie gryzie siusiakiem! A
                Twoja wiedza jest rzeczyswiscie mizerna, skoro kastracje uwazasz za zemste.
                Moze warto uzupelnic troszke mizerna wiedze? A jesli jestes zwolennikiem
                wyrzucania do lasu to juz wspolczuje Twoim potencjalnym zwierzakom.
                Pozdrawiam
                • mjot1 Re: Snując bezmyślnie... 21.08.04, 22:29
                  Hmmm...
                  A owa „wiedza”, którą tak zachwalasz to czyj to jest punkt widzenia?
                  Czy masz na myśli mądrość Matki Natury czy może jedynie słuszny ludzki punkt
                  widzenia?
                  Wszak powszechnie wiadomym jest, że najlepsze dla zwierzaka jest być
                  wytrzebionym i siedzieć w klatce czterech ścian ze swoim umiłowanym przywódcą,
                  który raczy dać łakocie i nawet czasem w przypływie dobrego humoru pozwoli
                  powąchać się z jakimś drobiazgowo wyselekcjonowanym przedstawicielem gatunku.

                  Ach! Szczere dzięki za współczucie.
                  Za to, co przeszły naprawdę im się należy.
                  Te, które obecnie mam są właśnie owocem owej ludzkiej „miłości”. Miłości może i
                  wielkiej tylko... jakże króciutkiej.

                  Najniższe ukłony!
                  Ceniący zwierzaka w całości M.J.
              • gapka Re: Snując bezmyślnie... 22.08.04, 00:23
                mjot1 napisał:

                > ...myśl poprzednią... hi hi hi
                >
                > „Gdy spal (...) tez mogl ugryzc. Zrobilam wszystko co w mojej mocy, wlacz
                > nie z kastrowaniem, nic nie pomoglo.”
                > Czy jesteś Gapko pewna, że zrobiłaś absolutnie wszystko?

                Ta kastracja nie byla w wyniku na jego powyzsze zachowanie, ale z powodu
                agresji do innych. Ale nie widzialam zeby pomogla tez na powyzsze.

                Wzielam rade weterynarza ktory sie na tym zna. Byla albo smierc albo
                kastrowanie. Tutaj bardzo agresywne psy, ostatecznie sie kastruje. a moj byl u
                psiego psychiatry. Wydalam majatek(mimo ze jako studentka sie bieduje),ale
                chcialam wszystko zrobic. Kastracja byla w wyniku "rozkazu" weterynarz w
                odpowiedzi na to ze innych gryzl (nie mnie, bo tego mu nie mowilam)

                > I czy jesteś Gapko pewna, że nie popełniłaś przy tym pomyłki?
                > Moja, co prawda mizerna wiedza podpowiada mi, że czynność gryzienia
                dokonywana jest akurat nie tym, czego psiaka pozbawiłaś.

                a moja mizerna wiedza,zeby posluchac tych ktorzy maja wieksza wiedze, typu psi
                psychiatra i weterynarz.Dlatego z pierwszym sie widywalam, a co do drugiego nie
                bylo wyboru, musialam posluchac, bo psu grozila smierc.
              • gapka Re: Snując bezmyślnie... 22.08.04, 00:31
                mjot1 napisał:

                > Moja, co prawda mizerna wiedza podpowiada mi, że czynność gryzienia
                dokonywana jest akurat nie tym, czego psiaka pozbawiłaś.

                I tu sie roznimy - Ty bys wyrwal zeby psu, jestes pewien ze trafiles na dobre
                Forum??? Przypomne ze jest dla milosnikow zwierzat.

                ps kiedys widzialam na dokumentalnym niedzwiedzia na lancuchu przy nosie
                prwadzonego przez Cyganow - mial wszystkie zeby wyrwane :-(((((((((((
    • k_9 Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 22.08.04, 21:34
      Kazdy czlowiek jest inny. Kazdy ceni inne wartosci. Nas ludzi przegladajacych
      tego rodzaju strony, w wiekszosci, bulwersuja tego rodzaju wypowiedzi. Jednak
      to nie jest jeszcze straszna zbrodnia oddac zwierzaka do schroniska, bez wzgledu
      na powod. Znam - niestety - czlowieka (jezeli mozna go tak nazwac) ktory zatlukl
      psa tylko za to, ze tan wykradl mu jajko! to rozegralo sie na wsi gdy bylem na
      urlopie. Po co to mowie? po to aby zwroci uwage ze ta kobieta jest tylko glupia,
      sa gorsi.
      • zorba4 Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 22.08.04, 23:43
        Co za przedziwna logika!

        w ten sposob usprawiedliwiasz zabojstwo, bo przeciez to tylko zabojstwo
        Inni potrafia strasznie torturowac zanim zabija -
        a wiec sa gorsi, wobec tego nie przejmujmy sie zabojstwem.
    • Gość: molpydzik Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.client.comcast.net 28.08.04, 08:17
      Mój 8 letni, 5,5 kg ratlerek gryzie mnie bez opamietania, poglaszczesz go nie
      tak juz z zebami, przesuniesz jak spi - lepiej w bardzo grobych rekawicach,
      bedziesz zbyt nachalny- ugryzie, ale tylko mnie i moja mame, moj tata moze mu
      robic wszystko bardzo bardzo zadko go ugryzie, tylko bardzo glosno warczy i
      pokazuje zeby. Ale mi sie wydaje ze te rasy tak maja, bo one sie chyba boja ze
      mozesz je zmiazdzyc albo cos im zrobic, a no i moj tata tak go sobie
      wychowawal. Przeciez jak ktos od nas wychodzi, a w drzwiach sa klucze to pies
      po zamknieciu drzwi skacze na klucze i sie na nich wiesza, no i reaguje bardzo
      na bierz i zagryz jak ma misia i uslyszy zagryz to z calej sily trzepie lepkiem
      (zabawka jest w pyszczku)jakby chcial ja rozerwac. To smiesznie wyglada. Ale do
      pozadku tez sie go da doprowadzic:) czasami to calymi dniami spi :)
      • captroy1 Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 28.08.04, 11:56
        5,5kg to nie takie znowu malenstwo..A tak powaznie.Z malymi psami to jest
        tak..Jak kazdy pies probuje zadominowac w stadzie.Niestety wiele maluchow(o
        miniaturowych rasach) osiaga swoj cel.Co sie dzieje potem?Sa raczej
        nieszczesliwe.Nadmiar poczucia obowiazku nad stadem przytlacza go,a to powoduje
        frustracje.Dlatego czesto maluchy sa tak znerwicowane i dziamliwe.Czesto psy
        nie maja poczucia swojej wielkosci.Wiem to na przykladzie mojego terriere,jest
        mala,ale czesto probuje zasadzac sie na psy,ktore w rzeczywistosci stanowia dla
        niej bryle nie do przeskoczenia.
    • Gość: rrrr Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.chello.pl 28.08.04, 11:30
      Za warkniecie to bym psa nieoddala, moj po wzieciu ze schroniska ( 60kg) nie
      raz na mnie warknal. warniecie to jeszcze nie problem ( przynajmniej moim
      zdaniem). calkiem inaczej pewnie bym powiedziala gdyby "moje malenstwo" sie na
      mnie rzucilo ale nie mam tu na mysli zwyklego ugryzienia bo to juz tez z tym
      pieskiem przerabialam.
      Jednak mimo wszystko nie przejmowalabym sie co jakas kobieta powiedziala, bo ja
      potrafie powiedziec do mojego psa, ze go zabije jak porozciaga smieci, a tak
      naprawde to ostatnia rzecz jaka bym w zyciu zrobila
    • captroy1 Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 28.08.04, 12:13
      Wydaje mi sie ,ze opisywana osoba nie miala na mysli blachego warkniecia.Troche
      sie tu dramatyzuje.Chodzilo jej napewno o agresje psa.Gdyby pies z jakis
      powodow stawal by sie niebezpieczny dla mojego otoczenia,a ja nie moglbym temu
      zaradzic,tez bym go oddal.Psy czasami jak ludzie maja problemy z psychika.Nie
      ryzykowal bym.
      • Gość: vww Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 13:28
        A gdzie bys go oddał, captroy - mając na uwadze, że pies może być niebezpieczny?
        Tobie spada problem z głowy, psa już w domu nie ma - ale pozostaje świadomość,
        że ten pies może kogoś skrzywdzić. Co zrobić wtedy?
        • captroy1 Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 28.08.04, 14:03
          Oddac mozesz czytac jako uspic(jezeli sie nic nie da zrobic)
          • Gość: vww Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 14:24
            Ano właśnie tak to odebrałam.
            • Gość: Ida Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 28.08.04, 19:41
              A teraz małe sprostowanie.Primo:nie lubię,gdy ktoś cytuje moje wypowiedzi
              wyrwane z kontekstu(jest to chwyt poniżej pasa,w dodatku prymitywny,bo
              nastawiony na konkretną reakcję-w tym przypadku agresję),secundo:nie
              toleruję,gdy ktoś ocenia mnie i krytykuje,a nie raczy zapytać,jakie to psy mam
              u siebie w domu..Otóż,wyobrażcie sobie moi mili ,że posiadam sukę(kaukaza)oraz
              owczarka niemieckiego.Razem ważą około 130 kilo i jeśli chcecie bezpiecznie
              chodzić po ulicach,to moim obowiązkiem jest dopilnowanie,by psy nie warczały i
              nie rzucały się na ludzi.Wybacznie,miłośnicy zwierząt,ale,jeśli moje psy
              kiedykolwiek złamią tę zasadę,to znaczy ,że sobie z nimi nie radzę i poprostu
              je komuś oddam.Sytuacja ta jest oczywiście hipotetyczna,bo moje psy nie rzucają
              się na ludzi...Są łagodne,ale "zawsze w kagańcu",albo na ogródku.Z
              poważaniem.Ida
              • gymnorhina Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 28.08.04, 21:39
                no i bardzo dobrze, że odpowiedziałaś. Po pierwsze, są warknięcia i warknięcia.
                Po drugie, niepokojące to są właśnie pięciokilogramowe ratlerki, czy inny
                drobiazg, swobodny i bez kagańca (no bo chyba pies w kagańcu nie pogryzłby
                weterynarza?). Te małe są na ogół wielkie duchem, i potrafią zawisnąć u
                nogawki. A i do dużych psów startują z paszczą. I jakoś nie ma problemu. Duże
                też mogą być zgryźliwe, ale, moim zdaniem, zagrożenie nie jest wcale wprost
                proporcjonalne do rozmiaru.
                Po trzecie zaś, czekam z obawą, czy mój pies na mnie nie warknie, jak
                wydorośleje. Bo jest duży, i też uważam, że nie mogę mu na to pozwalać.
              • Gość: Agata Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: 81.21.194.* 30.08.04, 18:15
                IDO, zaniepokoiła mnie Twoja wypowiedź, że jeżeli okaże się, że z psem sobie
                nie radzisz to go oddasz. Komu oddasz?? Jeżeli psa nie umiałaś wychować to
                skazujesz go na poniewierkę lub śmierć. Sądzisz, że źle wychowanego psa ktoś
                weźmie "do towarzystwa"? Możesz go najwyzej oddać na wieś do budy, na krótki
                łańcuch, głodową dietę i bardzo krótkie życie. Albo do schroniska na wegetację
                na dwóch m2 betonu. Może go tam zagryzą albo zostanie zagryziony.
                Nie wyjaśniłaś nic twoim "wyjaśnieniem". Po co Ci wogóle dwa wielkie psy?
                Najpewniej do stróżowania. Więc nie sądzę byś wogóle zajmowała sie ich edukacją.
                • angel.28 Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 31.08.04, 15:14
                  Agata, calkowicie sie z Toba zgadzam. Tej pani przez mysl nie przejdzie ze pies
                  to czujace stworzenie. Ze moze byc przyjacielem. Traktuje je chyba czysto
                  uzytkowo. A byla pani kiedys, pani Ido w schronisku na Paluchu? "nie dziwic
                  sie ze schroniska takie przepelnione". Wierzyc sie nie chce, to pani mysli ze
                  wszystkie psy w schronisku zostaly "wykopane" jak to pani nazywa za warkniecie
                  na wlasciciela? Pani Ido, sa inne metody: mozna psa przywiazac w lesie do
                  drzewa, wyrzucic na autostradzie z samochodu,... do wyboru do koloru.
                  Wspolczuje pani psom.
                  • Gość: yoyo Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: 217.144.243.* 31.08.04, 20:02
                    Jakies wyrwane z kontekstu zdanie,i czlowiek jest zlinczowany.Zbiorowa
                    chisteria???
                    • maniia Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 02.09.04, 12:51
                      Gość portalu: yoyo napisał(a):

                      > Jakies wyrwane z kontekstu zdanie,i czlowiek jest zlinczowany.Zbiorowa
                      > chisteria???

                      yoyo, Twoje wypowiedzi sie nie licza, bo jak mozna szanowac kogos, kto nie zna
                      ortografii?

                  • bylla Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 01.09.04, 00:13
                    i co ciekawe, Ida napisala w innym watku ze jeden z psow to przybleda.
                    Nie wie jakie mial zycie, moze byl zle traktowany, ale co tam!! Ona to wywali
                    jak smie wrknac. Ido masz serce z kamienia!
                    • harbour Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 01.09.04, 03:29
                      bylla napisała:

                      > i co ciekawe, Ida napisala w innym watku ze jeden z psow to przybleda.
                      > Nie wie jakie mial zycie, moze byl zle traktowany, ale co tam!! Ona to wywali
                      > jak smie wrknac. Ido masz serce z kamienia!

                      Ido, zrob psu operacje zeby nie wydawal glosu - sa takie.
                      • gymnorhina Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 01.09.04, 10:34
                        wiecie co, to zaczyna być denerwujące. Ida wyraża się może trochę
                        bezkompromisowo, ale porusza ważny problem: odpowiedzialności za swojego psa i
                        jego czyny. Ale temat nie jest chodliwy, więc lepiej napadać na kobietę, że
                        taka okropna i sadystka. Najlepiej samemu mając w domu psa, który śpi w łóżku,
                        jest karmiony przy stole, robi co tylko chce, ale nie stwarza problemu, bo jest
                        niewielki. Ile jest takich osób, które nie mają problemu z dominacją psa, bo
                        nawet nie wiedzą, że ich pies dominuje. A jak czworonóg warczy, to się
                        odchodzi, bo piesek ma prawo do swoich uczuć. Skąd się biorą przypadki, że psy
                        pogryzły właścicieli? Lub obcych ludzi? No niech ktoś pomyśli i odpowie.
                        • angel.28 Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 01.09.04, 22:37
                          To nie tak jak piszesz. Jest odpowiedzialna za psy i to jest bardzo piekne i
                          bardzo jej sie chwali. Mnie przeraza wypowiedz w stylu "wykopie psa" oraz jej
                          opinia na temat schronisk dla psow. Polecam wstrzasajacy reportaz na forum
                          Zwierzaki - fotografie na temat schroniska w Krakowie. moze jestem troche
                          przeczulona na tym punkcie ale wierzcie mi - mam prawo.
    • Gość: VIP-1 no i swirki nowa ofiare se znalazly, hehehe IP: *.cwshs.com 02.09.04, 13:39
      czepiacie sie bez sensu
      bo kobieta waszym zdaniem
      niewlasciwe slowo uzyla
      a nie o to tu chodzi
      tylko o to ze psa nalezy krotko trzymac
      i nie pozwalac mu na jego zachcianki
      jest to po prostu zwierze
      ktore nalezy jako zwierze traktowac
      • Gość: mamonka Re: no i swirki nowa ofiare se znalazly, hehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 22:33
        Nareszcie głos rozsądku. Zwierz to zwierz, ale czasami jak człowiek też chce nam
        coś powiedzieć. Czsem warczy a nawet kąsa gdy boli, czasem warknięciem temu co
        niżej w hierarchi mówi odczep się. To właściciel powinien rozumieć swojego
        zwierza i wiedzieć kiedy puścic płazem a kiedy trzymać ostro. Ja czasem też
        warczę na męża. ;)
        • Gość: brutuska Re: no i swirki nowa ofiare se znalazly, hehehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.04, 15:30
          Mam dużego psa (doberman) i nie pozwalam by na mnie warczał nawet w zabawie. W
          sumie nawet gdyby był małym pieskiem nie tolerowałabym warczenia a zwłaszcza
          gryzienia. Mój pies warczy jedynie na zabawkę albo patyk lub w obronie przed
          innymi psami. Mimo to że nigdy nikogo nie ugryzł zawsze odpowiadam obcym
          ludziom że może ugryźć bo nie mam zamiaru użerać się z dziećmi, które chcą
          troszkę się "pobawić" ciągnąc psa za uszy czy włażąc mu na grzbiet. Jednak
          uważam że warknięcie to za mało żeby psa się pozbyć. Takich nawyków można
          oduczyć wystarczy trochę cierpliwości i konsekwencji.
          • harbour Re: no i swirki nowa ofiare se znalazly, hehehe 11.09.04, 00:22
            po co miec psa- lepiej kupcie se jakas zabawke, ktora nic nie czuje.

            A ta baba tez wykopuje swoje bachory z domu jak na nia warkna???
            Pies pochodzi od wilka i ma swoje instynkty - kupcie se kota

            • Gość: rrrr Re: no i swirki nowa ofiare se znalazly, hehehe IP: *.chello.pl 11.09.04, 05:10
              tez mam w domu owczarka kaukaskiego i jakos nie wydaje mi sie, ze jest to
              czepianie sie bez sensu. po pierwsze sa to psy, ktore maja przede wszytkim
              jednego wlasciciela, a druga moga tolerowac, ewentualnie sluchaja sie jej kiedy
              musza. jesli ja bylabym pewna, ze nieporadze sobie z jakims psem wzielabym pod
              uwage rase psa, z ktora bym sobie poradzila i z ktora nie ma wiekszych
              problemow wychowawczych. moim zdaniem owczarek kaukaski nie jest najlepszym
              psem dla osoby, ktora wychodzi z zalozenia, ze moze sobie nieporadzic
    • renik.w Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 11.09.04, 07:57

      Po pierwsze faktycznie nie wiadomo o jakim psie jest mowa !! , po drugie jeśli
      w domu jest małe dziecko to nie mozna dopuścić do agresji psa w stosunku do
      dziecka !! Po trzecie myślę że piszać "warknął na mnie" miała na myśli większą
      sprawę , a tak to się po prostu mówi . Ja nie lubie popadać w skrajności - mam
      dziecko , mam też zwierzęta psa i kota i każdy ma swoje miejsce w domu i nie
      dopuszczę żeby zwierzęta mi weszły na głowę , ani mój synek :)
      Ale napewno nigdy nie postawię dobra psa nad dobro dziecka !!! większość
      bezdzietnych osób tego nie rozumie.
      pozdrawiam
      • mary_an Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 11.09.04, 18:28
        Nie uwazam, ze mozna cos takiego, jak chęc wyrzucenia psa z domu w jakikolwiek
        sposob tlumaczyc. Moj wujek wzial sobie psa ze schroniska, ktory okazal sie
        bardzo agresywny, nawet w stosunku do wlascicieli, dziecko tez maja. I co? Nie,
        nie oddali go z powrotem do schroniska, tylko zapisali na szkolenie, zaczeli z
        nim cwiczyc, wychowywac (mieli smycz, ktora kopala go pradem, jak kogos
        atakowal) i w koncu go wychowali. Wiadomo, latwiej po prostu oddac i wziac
        nowego, ale kogos, kto tak postepuje nie nazwalabym "psiara" (w rozumieniu -
        osoba kochajaca psy). Jak sie zwierzeta kocha, to trzeba umiec poswiecic im
        czas, nawet najagresywniejsze rasy mozna odpowiednio ulozyc, ale wymaga to
        troche pracy i wysilku. Jezeli pies jest agresywny i nieposluszny wina lezy
        tylko i wylacznie po stronie wlasciciela.
        • agnida Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 12.09.04, 04:46
          tym bardziej ze agresja jest czesto symptomem strachu. A pies po przejsciach
          nie ufa nikomu. na wsi to podobno bija i zle traktuja zeby te agresje wyzwolic

          PS autorka watku napisala ze ma owczarka kaukaskiego.
          • Gość: Mamonka Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.04, 11:43
            Dla mnie podjęcie decyzji o wzięciu sobie zwierzaka to trochę jak " Ślubuję ci
            miłość, wierność i uczciwość, oraz to iż nie opuszczę cię aż do śmierci".
            • kaz_dra Re: Niepokojaca wypowiedz wlascicielki psa na tym 12.09.04, 14:22
              Gość portalu: Mamonka napisał(a):

              > Dla mnie podjęcie decyzji o wzięciu sobie zwierzaka to trochę jak " Ślubuję ci
              > miłość, wierność i uczciwość, oraz to iż nie opuszczę cię aż do śmierci".

              Strzał w 10!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka