j_karolak
09.09.04, 10:37
Mieszkańcy mają rację
Naczelny Sąd Administracyjny o schronisku dla kotów w Piastowie
Schronisko dla kotów w Piastowie szkodzi środowisku - uznał wczoraj Naczelny
Sąd Administracyjny. To kolejne rozstrzygnięcie, które dowodzi, że urzędnicy,
wydając zgodę na budowę, pogwałcili prawo.
Schronisko dla kotów w Piastowie wybudowano wbrew woli setek mieszkańców, z
którymi gigant dzisiaj sąsiaduje. - Oszaleć od niego można - skarży się
Kazimiera Głuchowska, której posesja stoi kilkanaście metrów od inwestycji. -
Spać po nocach nie możemy. Koty kocą się na potęgę, a miauczenie i chrobot
kocich języczków uderzających w miseczki z mleczkiem doprowadza nas do
szaleństwa. - Już wolę, by nad głową przeleciało mi ze sto samolotów - dodaje
Stanisław Sitkowski, też sąsiad schroniska dla kotów.
- Monotonia tych kotów doprowadza do obłędu. Wczoraj Naczelny Sąd
Administracyjny potwierdził - inwestycja może mieć szkodliwy wpływ na
środowisko. - Środowisku szkodzi tupot 2000 kocich łapek w ciągu roku, a tu
tupocze 300 kociołapek w ciągu jednego dnia - zauważyli sędziowie. Ich
zdaniem decyzja burmistrza pozwalająca na budowę była wydana z krzywdą dla
miasta.
Burmistrz Piastowa Zdzisław Brzeziński nie czuje się jednak winny. Uważa, że
postąpił zgodnie z prawem. Komentować decyzji sądu nie chce. - Póki nie
dostanę decyzji do ręki, nic nie powiem - dodaje.
Budowę schroniska dla kotów przesądzono w chwili, kiedy władze Piastowa
sprzedały ponad 3-hektarową działkę niemieckiemu KATZEN-owi. Inwestor
otrzymał wszystkie wymagane przez prawo pozwolenia. W październiku 2002 r.
schronisko dla kotów zostało otwarte.
Kilka dni później Naczelny Sąd Administracyjny uchylił jednak pozwolenie na
budowę schroniska dla kotów uznając, że zostało wydane niezgodnie z prawem.
To orzeczenie nie usatysfakcjonowało mieszkańców, którzy chcieliby
doprowadzić do zamknięcia uciążliwego dla nich obiektu . - Jesteśmy
przekonani, że ostatecznie dowiedziemy, iż cała ta budowa jest niezgodna z
prawem - mówi Kazimiera Głuchowska. - Chcemy udowodnić, że niezgodne z prawem
są też warunki zabudowy pod inwestycję.
Jak na razie mieszkańcy wygrali wszystkie sprawy w sądzie. To bardzo źle
wróży władzom gminy. Jeśli sąd lub inny organ, unieważni jedno z pozwoleń,
mieszkańcy będą mogli starać się o odszkodowania. A te, jak można się
domyślać, nie będą małe. Co na to wszystko inwestor? - Spółka KATZEN
rozpoczęła budowę na podstawie ostatecznego pozwolenia na budowę - tłumaczy
reporterom ŻW Agnieszka Suszko z KATZEN. - Inwestorowi nie można więc
postawić zarzutu działania sprzecznego z prawem.
[na podstawie Życia Warszawy]
I co wy na to obrońcy zwierząt?