Dodaj do ulubionych

pies na balkonie

IP: 217.8.186.* 08.10.04, 15:50
Witam,

Mam takie pytanie od jakiegos czasu zauwazylam, ze sasiadka trzyma swojego
psa na balkonie 1,5x1,5 piesek wyglada na mlodego owczarka podhalanskiego ale
nie znam sie na rasach. Czy takie psy zle sie czuja w mieszkaniu bo jest im
za goraco? Szkod mi go ,ze ta sam siedzi na tym balkonie szczegolnie gdy
patrzy przez drzwi balkonowe do mieszkania. Ale moze ta rasa lubi jak jest
chlodno czy to jest normalne?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: pies na balkonie 08.10.04, 15:58
      Z jednej strony niezbyt to ładnie trzymać psa na balkonie, ale z drugiej - moja
      koleżanka miała bernardyna i nawet w czasie chłodów domagał się wychodzenia na
      balkon (oczywiście nie leżał na betonie), bo w ogrzewanym mieszkaniu było mu za
      gorąco.
      Z trzeciej strony - taki pobyt na balkonie lepiej starannie dawkować, bo o
      zapalenie nerek itp. nie jest trudno.
      • Gość: goja Re: pies na balkonie IP: 217.17.46.* 08.10.04, 16:07
        No wlasnie o to mi chodzi na poczatku piesek mial kocyk ale po ktorejs nocy
        spadl mu do sasiadow na dol i od tego czasu juz spi na terakocie!
        Mam wrazenie, ze on tam spi cala noc bo jak ide spac to tam jest a jak wstaje
        rano to on tez tam jest. Nie sledze caly czas co sie z nim dzieje, ale jest tam
        stanowczo za dlugo jak na moje wyczucie, ale nie wiem jakie sa wymagania
        roznych ras, moze ten tak lubi, nie wiem ale mi go szkoda.

        • misiania Re: pies na balkonie 08.10.04, 16:37
          nie wiem, jak ze spaniem na terakocie w październiku, ale patrzyłam osłupiała,
          jak zaprzyjaźniony bernardyn spędzał noce w grudniu zeszłego roku. wyłaził on
          mianowicie z ocieplonej budy, kładł się na grzbiet i błogo chrapał.
          • Gość: VIP-1 Re: pies na balkonie IP: *.cwshs.com 08.10.04, 16:42
            ojej! i nie przeziebil sie biedaczek?
            • misiania Re: pies na balkonie 08.10.04, 17:11
              nie wiem, nie pisał do mnie ostatnio.
              • Gość: VIP-1 Re: pies na balkonie IP: *.cwshs.com 08.10.04, 17:13
                koniecznie zadzwon do niego
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: pies na balkonie 12.10.04, 01:36
              Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

              > ojej! i nie przeziebil sie biedaczek?

              Nie, nie przeziebił się. Biedaczek.
              Psy są bardziej, niż podobni tobie humanoidzi, przystosowane do życia
              w ekstremalnych warunkach, gląbie.
              Psy pomagają niewidomym, autystycznym i tym z uszkodzeniem okołoporodowym.
              A ty , dzwońcu, tylko nam, przeciętnym pomagasz,.... w ewentualnym zrozumieniu
              dewiacji mentalnej, zwanej kiedyś charakteropatią społeczną.EOT.
          • mysiam1 Re: pies na balkonie 08.10.04, 16:44
            Ja bym uważała - mój poprzedni pies był przez moich poprzedników (tzn. zanim go
            od nich odkupiliśmy)wypuszczany na balkon w zimie, bo "był ciekawski". Bardzo
            szybko nabawił się zapalenia nerek :-(
            • pan_pndzelek Re: pies na balkonie 11.10.04, 21:56
              To jakaś psia pierdoła była a nie pies... na nereczki się bidulek
              rozchorował... a u okulisty z nim nie byłaś? Podhalany, berneńczyki czy
              bernardyny mogą (a nawet wolą) spędzać czas na dworzu. Mało tego, serdecznie w
              dupie mają kocyki, kojczyki i inne pierdoły wymyślane przez infantylne
              opiekuneczki. Bernardyn i tego typu rasy najzwyczajniej w świecie wykopują
              jamkę w śniegu i tam mają temperaturę wyższą od zera... wystarczającą...

              A że pies tęsknie spogląda przez okno do mieszkania? Cóż, taka ich, psów,
              żebracza natura...
              • mysiam1 Re: pies na balkonie 11.10.04, 22:19
                pan_pndzelek napisał:

                > To jakaś psia pierdoła była a nie pies... na nereczki się bidulek
                > rozchorował... a u okulisty z nim nie byłaś?

                Tak psia pierdoła, spanielka, wystawiana przez państwa na betonowy balkon, po
                którym hulał wiatr, bo zaczęła się przykrzyć i wypadła już z roli pluszowej
                zabaweczki. Dostała zapalenia nerek, ledwie przeżyła. Do końca życia będzie
                kaleką, bo ta nerka już prawdopodobnie nie działa. Pobyt u tych państwa
                zostawił w niej jeszcze inne kalectwo - emocjonalne, którego my nie byliśmy w
                stanie "naprawić". To nie jest śmieszne.
                Widziałam też kiedyś owczarka niemieckiego, który w letnie dni lubił się kłaść
                na płytkach tarasu. Po paru latach miał tak zdeformowane stawy, że musiano go
                nosić po schodach.
                Duże psy, które wymieniłeś, są wytrzymałe na zimno, to prawda, ale jednocześnie
                mają bardzo wrażliwy układ kostny (długo rosną) i nie byłabym taka pewna, czy
                leżenie na betonie im po jakimś czasie nie zaszkodzi...

                • pan_pndzelek Re: pies na balkonie 11.10.04, 22:33
                  mysiam1 napisała:
                  > Widziałam też kiedyś owczarka niemieckiego, który w letnie dni lubił się
                  kłaść
                  > na płytkach tarasu. Po paru latach miał tak zdeformowane stawy, że musiano go
                  > nosić po schodach.

                  To nie od tego, wierz mi. Jeden z moich psów to owczarek niem. i co nieco już
                  wiem w temacie... to niestety ich choroba "zawodowa" pozostająca bez
                  najmniejszego związku z tym gdzie pies leży. To zaniedbania z okresu
                  szczęnięcego choć czasem nawet przy maksymalnej dbałości o psa też si tego nie
                  uniknie...
                  • mana72 Re: pies na balkonie 11.10.04, 23:38
                    moj pies ma 2,5 miesiąca - to owczarek niemiecki. i powiem wam cos - lezy na
                    tarasie - obok niego kocyk - martwię sie ze tak lezy - ale nic nie mogę zrobic.
                    • mysiam1 Re: pies na balkonie 11.10.04, 23:59
                      mana72 napisała:

                      > moj pies ma 2,5 miesiąca - to owczarek niemiecki. i powiem wam cos - lezy na
                      > tarasie - obok niego kocyk - martwię sie ze tak lezy - ale nic nie mogę
                      zrobic.
                      >

                      ...nawet wpuścić do domu...?....
                      • mana72 Re: pies na balkonie 12.10.04, 00:11
                        gdyby chcial byc w domu to by byl, wiesz?
                        • mysiam1 Re: pies na balkonie 12.10.04, 08:53
                          mana72 napisała:

                          > gdyby chcial byc w domu to by byl, wiesz?

                          Cóż, jeśli robisz zawsze tylko to, co chce pies, a nie to, o czym wiesz, że
                          jest dla niego dobre...to...ciekawa, za ile miesięcy napiszesz post, że nie
                          dajesz sobie z nim rady...Niech pomyślę...ma 2,5 miesiąca...ja obstawiam, że za
                          jakieś 4 miesiące...
                          • mana72 Re: pies na balkonie 12.10.04, 09:34
                            zadziwiające jest skąd w ludziach taka napastliwość - chciałabys zebym nie dała
                            sobie z nim rady prawda? :) ja wiem.. nic tak nie cieszy jak cudze nieszczęscie
                            mysiam. powiem ci cos. nigdy nie robię tylko tego czego chce pies. ale np
                            pozwalam mu na swobodę wyboru miejsca do spania. uzywasz wielkich
                            kwantyfikatorów typu "zawsze" i przez to popadasz w skrajnosci. ale
                            najwyrazniej nie miesci ci się w głowie ze pies moze wolec lezec na dworze niz
                            w salonie przed kominkiem.
                            • mysiam1 Re: pies na balkonie 12.10.04, 09:41
                              mana72 napisała:

                              > zadziwiające jest skąd w ludziach taka napastliwość - chciałabys zebym nie
                              dała
                              >
                              > sobie z nim rady prawda? :) ja wiem.. nic tak nie cieszy jak cudze
                              nieszczęscie
                              >
                              > mysiam. powiem ci cos. nigdy nie robię tylko tego czego chce pies. ale np
                              > pozwalam mu na swobodę wyboru miejsca do spania. uzywasz wielkich
                              > kwantyfikatorów typu "zawsze" i przez to popadasz w skrajnosci. ale
                              > najwyrazniej nie miesci ci się w głowie ze pies moze wolec lezec na dworze
                              niz
                              > w salonie przed kominkiem.

                              Nie, myślisz się, bardzo bym chciała, żebyś dawała sobie radę ze swoim psem, bo
                              nie zależy mi na tym, aby po naszym kraju biegały niewychowane psy. Już ich
                              wystarczy.
                              Oczywiście,można dać szczeniakowi możliwość wyboru, czy chce leżeć na betonie,
                              czy przed kominkiem. Można też pozwolić 2-letniemu dziecku siedzieć gołym
                              tyłkiem na zimnym tarasie, bo takie miejsce sobie wybrało i uważa, że TERAZ
                              jest mu tam dobrze.
                              Nota bene, za jedną z podstawowych komend w szkoleniu psa uważa się komendę "na
                              miejsce" i dobrze, żeby pies wiedział, gdzie to "jego" miejsce się znajduje.
                              • mana72 Re: pies na balkonie 12.10.04, 09:54
                                no tak.. żeby dodac sprawie dramatyzmu - porównajmy psa do dziecka :) czy tak
                                trudno ci uwierzyc ze nie robię mu krzywdy? ze uczę go i wychowuję? ze ktos
                                oprocz ciebie tez kocha zwierzęta i dobrze im zyczy?
                                nota bene mam tez dziecko i uwierz mi, dzieci mają niewiele wspolnego z psami.
                                jeden narod - jeden system tak?:)
                                • mysiam1 Re: pies na balkonie 12.10.04, 10:13
                                  mana72 napisała:

                                  > no tak.. żeby dodac sprawie dramatyzmu - porównajmy psa do dziecka :) czy tak
                                  > trudno ci uwierzyc ze nie robię mu krzywdy? ze uczę go i wychowuję? ze ktos
                                  > oprocz ciebie tez kocha zwierzęta i dobrze im zyczy?
                                  > nota bene mam tez dziecko i uwierz mi, dzieci mają niewiele wspolnego z psami.
                                  > jeden narod - jeden system tak?:)

                                  Nie twierdzę, ze robisz mu krzywdę. Uważam tylko, że to nie jest obojętne dla
                                  psiego zdrowia, a zwłaszcza dla zdrowia młodego pieska.
                                  • mana72 Re: pies na balkonie 12.10.04, 10:23
                                    przywiązę go więc w domu sznurkiem za łapę. o tak - to jest myśl !
                                    • pan_pndzelek Re: do Many72 12.10.04, 10:51
                                      Droga Mano! Myślę, że próba dyskusji z tą internautką (jak z większością tutaj)
                                      pozbawiona jest sensu. Zauważam bowiem w Twoich postach brak następujących
                                      elementów niezbędnych by forumowiczki-Zwierzęta nawiązały z Tobą przyjaźń:

                                      1. Nie używasz zwrotów - jaki śliczny, cip cip, kochaniutki, śliczniusi, puci
                                      puci, milusi.
                                      2. Nie dość dostatecznie reagujesz na potrzeby swojego pupila tj. nie wiżesz mu
                                      kokardki na główce i dupce, nie prowadzasz go do psychologa, nie przymuszasz go
                                      do spania w pierzynce na łóżeczku obok siebie.
                                      3. Nie stwierdziłaś jak dotąd jednoznacznie, że wszyscy ludzie to zbrodniarze a
                                      forum Zwierzęta to jedyna oaza dla prawdziwie miłujących całą faunę...

                                      Pozdrawiam
                                      Psa też...
                                      • mana72 Re: do Many72 12.10.04, 10:57
                                        hahahahahahahaha :):)))) cos w tym chyba jest
                                      • mysiam1 Re: do Many72 12.10.04, 11:04
                                        pan_pndzelek napisał:

                                        > Droga Mano! Myślę, że próba dyskusji z tą internautką (jak z większością
                                        tutaj)
                                        >
                                        > pozbawiona jest sensu. Zauważam bowiem w Twoich postach brak następujących
                                        > elementów niezbędnych by forumowiczki-Zwierzęta nawiązały z Tobą przyjaźń:
                                        >
                                        > 1. Nie używasz zwrotów - jaki śliczny, cip cip, kochaniutki, śliczniusi, puci
                                        > puci, milusi.
                                        > 2. Nie dość dostatecznie reagujesz na potrzeby swojego pupila tj. nie wiżesz
                                        mu
                                        >
                                        > kokardki na główce i dupce, nie prowadzasz go do psychologa, nie przymuszasz
                                        go
                                        >
                                        > do spania w pierzynce na łóżeczku obok siebie.
                                        > 3. Nie stwierdziłaś jak dotąd jednoznacznie, że wszyscy ludzie to zbrodniarze
                                        a
                                        >
                                        > forum Zwierzęta to jedyna oaza dla prawdziwie miłujących całą faunę...
                                        >
                                        > Pozdrawiam
                                        > Psa też...


                                        hahaha, Panie Pędzelku. Proszę zacytować moje wypowiedzi, które pozwoliłyby
                                        zaliczyć mnie do tego grona.
                                        • pan_pndzelek Re: do Many72 12.10.04, 11:22
                                          Ależ najuprzejmiej Panią proszę: "Oczywiście,można dać szczeniakowi możliwość
                                          wyboru, czy chce leżeć na betonie,
                                          czy przed kominkiem. Można też pozwolić 2-letniemu dziecku siedzieć gołym
                                          tyłkiem na zimnym tarasie, bo takie miejsce sobie wybrało i uważa, że TERAZ
                                          jest mu tam dobrze."

                                          Oczywiście nie jest istotne, że między dzieckiem a psem NIE MA ŻADNYCH
                                          PODOBIEŃSTW... Ale PrawdziwyObrońcaZwirząt zawsze w sytuacji krytycznej porówna
                                          psa do dziecka... I żeby była jasność: nie mówię o stopniu zaangażowania
                                          uczuciowego tylko o porównywaniu zachowań i możliwosci fizycznych dzieci i
                                          zwierząt... Idąc tym tropem powinnyście drogie Obrończynie pozwolić swoim
                                          dzieciom by jadły mocno cuchnącą padlinę, wszak psu to nie szkodzi...
                                          • mysiam1 Re: do Many72 12.10.04, 11:52
                                            pan_pndzelek napisał:

                                            > Ależ najuprzejmiej Panią proszę: "Oczywiście,można dać szczeniakowi możliwość
                                            > wyboru, czy chce leżeć na betonie,
                                            > czy przed kominkiem. Można też pozwolić 2-letniemu dziecku siedzieć gołym
                                            > tyłkiem na zimnym tarasie, bo takie miejsce sobie wybrało i uważa, że TERAZ
                                            > jest mu tam dobrze."
                                            >
                                            > Oczywiście nie jest istotne, że między dzieckiem a psem NIE MA ŻADNYCH
                                            > PODOBIEŃSTW... Ale PrawdziwyObrońcaZwirząt zawsze w sytuacji krytycznej
                                            porówna
                                            >
                                            > psa do dziecka... I żeby była jasność: nie mówię o stopniu zaangażowania
                                            > uczuciowego tylko o porównywaniu zachowań i możliwosci fizycznych dzieci i
                                            > zwierząt... Idąc tym tropem powinnyście drogie Obrończynie pozwolić swoim
                                            > dzieciom by jadły mocno cuchnącą padlinę, wszak psu to nie szkodzi...

                                            Wiesz co? Przeczytaj moje posty z tego forum, a potem wypisuj takie rzeczy,
                                            dobrze?

                                            • pan_pndzelek Re: do Many72 12.10.04, 12:05
                                              Ależ ja nie chcę czytać wszystkich Twoich postow "z tego forum"... ja się
                                              odnoszę li tylko do tego co pisałaś w tym wątku... Bo dyskutujemy TU i TERAZ o
                                              PEWNEJ KONKRETNEJ sytuacji... i w tej sytuacji właśnie zaczęłaś bez żadnego
                                              związku przywoływać przykład dziecka...
                                              • mysiam1 Re: do Many72 12.10.04, 12:13
                                                pan_pndzelek napisał:

                                                > Ależ ja nie chcę czytać wszystkich Twoich postow "z tego forum"... ja się
                                                > odnoszę li tylko do tego co pisałaś w tym wątku... Bo dyskutujemy TU i TERAZ
                                                o
                                                > PEWNEJ KONKRETNEJ sytuacji... i w tej sytuacji właśnie zaczęłaś bez żadnego
                                                > związku przywoływać przykład dziecka...

                                                Przykład dziecka przywołałam tylko po to, aby podkreślić, że tak, jak dziecku (
                                                dla mnie do pewnego etapu swojego życia niezbyt różniącego się od młodego
                                                zwierzątka; nota bene mam dzieci już całkiem spore) nie pozwala się na
                                                wszystko, BO CHCE, tak i psu nie powinno się pozwalać z tego samego powodu. I
                                                śmiem twierdzić, że pies jest całkiem szczęśliwy, gdy wie, że ktoś nim kieruje.
                                                • pan_pndzelek Re: do Many72 12.10.04, 12:30
                                                  mysiam1 napisała:
                                                  > śmiem twierdzić, że pies jest całkiem szczęśliwy, gdy wie, że ktoś nim
                                                  kieruje.

                                                  Tak jest! Ale pod warunkiem, że jest to JedynaPrawdziwaMiłośniczkaZwierząt z
                                                  Forum Zwierzęta gazeta.pl... W innym przypadku szczęście absolutnie nie wchodzi
                                                  w grę...

                                                  A tak poważnie to pies ma w dupie to czy ktoś nim kieruje czy nie i na pewno
                                                  nie od tego zależy jego poczucie szczęśliwości. A nawet wręcz przeciwnie, czy
                                                  widziałaś kiedyś smutne oczy szczeniaka, któremu (kierując nim) zabierasz
                                                  obgryzany właśnie but? Przecież w tych oczach jest bezbrzeżny smutek: oto ktoś
                                                  mi zabrał zabawkę... Do szczęścia pies potrzebuje BEZPIECZNEGO OTOCZENIA I
                                                  JEDZENIA a nie jakiegoś "kierowania"...

                                                  Poza antropomorfizacją zwierząt (zwłaszcza psów i kotów) nawiedzeni ich
                                                  miłosnicy popełniają jeszcze jeden błąd: przeceniają znaczenie własnej osoby
                                                  dla tegoż zwierzęcia...
                                                  • mana72 Re: do Many72 12.10.04, 12:38
                                                    i sam wdales się w bezsensowny spór :)
                                                    Są ludzie którzy nie pojmują ze zwierzę to zwierzę - mozna je szanować (i
                                                    trzeba, mozna je kochac ale ono zawsze pozostaje zwierzęciem. przypisywanie
                                                    zwierzętom ludzkich cech.. etc... etc.. etc..
                                                  • pan_pndzelek Re: do Many72 12.10.04, 12:40
                                                    mana72 napisała:
                                                    > i sam wdales się w bezsensowny spór :)

                                                    Fakt... na moim przykładzie widać, że łatwiej jest doradzać komuś ;)))
                                                  • mysiam1 Re: do Many72 12.10.04, 12:46
                                                    mana72 napisała:

                                                    > i sam wdales się w bezsensowny spór :)
                                                    > Są ludzie którzy nie pojmują ze zwierzę to zwierzę - mozna je szanować (i
                                                    > trzeba, mozna je kochac ale ono zawsze pozostaje zwierzęciem. przypisywanie
                                                    > zwierzętom ludzkich cech.. etc... etc.. etc..
                                                    Rzeczywiście...a ja twierdzę dokładnie odwrotnie, tak? Owszem, uważam, że pies
                                                    potrzebuje "kierownictwa", bo musi wiedzieć, gdzie w hierarchii
                                                    stada "ludzkiego" jest jego miejsce. To bynajmniej nie jest antropomorfizacja.
                                                  • pan_pndzelek Re: do Many72 12.10.04, 12:54
                                                    mysiam1 napisała:
                                                    > Owszem, uważam, że pies
                                                    > potrzebuje "kierownictwa", bo musi wiedzieć, gdzie w hierarchii
                                                    > stada "ludzkiego" jest jego miejsce.

                                                    Kolejny błąd w myśleniu. To nie ON potrzebuje "kierownictwa", to MY
                                                    potrzebujemy, żeby on znał to miejsce... Jego naturalną potrzebą jest
                                                    przewodniczenie temu stadu i to najchętniej by robił...

                                                    Ten błąd jest spowodowany jak sdzę właśnie przecenianiem roli własnej osoby...
                                                  • mysiam1 Re: do Many72 12.10.04, 13:00
                                                    pan_pndzelek napisał:

                                                    > mysiam1 napisała:
                                                    > > Owszem, uważam, że pies
                                                    > > potrzebuje "kierownictwa", bo musi wiedzieć, gdzie w hierarchii
                                                    > > stada "ludzkiego" jest jego miejsce.
                                                    >
                                                    > Kolejny błąd w myśleniu. To nie ON potrzebuje "kierownictwa", to MY
                                                    > potrzebujemy, żeby on znał to miejsce... Jego naturalną potrzebą jest
                                                    > przewodniczenie temu stadu i to najchętniej by robił...
                                                    >
                                                    > Ten błąd jest spowodowany jak sdzę właśnie przecenianiem roli własnej osoby...
                                                    >

                                                    Trudno, wobec tego niech będzie, że przeceniam swoją rolę. W moim domu to pies
                                                    będzie się uginał, a nie - ja. Nie w okrutny, a w mądry sposób.
                                                  • pan_pndzelek Re: do Many72 12.10.04, 15:32
                                                    Przeczytaj jeszcze raz uważnie i ze zrozumieniem w to co napisałem... Bo znowu
                                                    kompletnie nic nie zrozumiałaś... dla ułatwienia dodam nie pisałem o tym kto
                                                    się u ciebie w domu będzie uginał i przed kim tylko o potrzebach i
                                                    szczęśliwości... to taka podpowiedź...
                  • mysiam1 Re: pies na balkonie 12.10.04, 11:53
                    pan_pndzelek napisał:

                    > mysiam1 napisała:
                    > > Widziałam też kiedyś owczarka niemieckiego, który w letnie dni lubił się
                    > kłaść
                    > > na płytkach tarasu. Po paru latach miał tak zdeformowane stawy, że musian
                    > o go
                    > > nosić po schodach.
                    >
                    > To nie od tego, wierz mi. Jeden z moich psów to owczarek niem. i co nieco już
                    > wiem w temacie... to niestety ich choroba "zawodowa" pozostająca bez
                    > najmniejszego związku z tym gdzie pies leży. To zaniedbania z okresu
                    > szczęnięcego choć czasem nawet przy maksymalnej dbałości o psa też si tego
                    nie
                    > uniknie...

                    Nie, na przykład mógł to być reumatyzm.
                    • pan_pndzelek Re: pies na balkonie 12.10.04, 12:11
                      mysiam1 napisała:
                      > Nie, na przykład mógł to być reumatyzm.

                      No i tłumacz tu jak krowie na miedzy... tak, na pewno ten pies miał reumatyzm i
                      jeszcze dysleksję i ADHD...

                      To o czym pisałaś to jest efekt DYSPLAZJI, choroby na którą znaczna część
                      populacji owczarków niemieckich choruje (z powodu tzw. przerasowienia).
                      Dysplazję w stosunkowo wczesnej fazie rozwoju psa można wykryć i leczyć (co do
                      skuteczności leczenia się nie wypowiem, nie zawsze jest ono w każdym razie
                      skuteczne). Tyle tylko, że żeby wykryć trzeba CHCIEĆ a przede wszystkim trzeba
                      WIEDZIEĆ o niej. Być może właściciele psa o którym pisałaś nie byli
                      poinformowani przez hodowcę w sposób wystarczający a być może nie chcieli tego
                      leczyć bo to kosztuje...
                      • mysiam1 Re: pies na balkonie 12.10.04, 12:15
                        pan_pndzelek napisał:

                        > mysiam1 napisała:
                        > > Nie, na przykład mógł to być reumatyzm.
                        >
                        > No i tłumacz tu jak krowie na miedzy... tak, na pewno ten pies miał reumatyzm
                        i
                        >
                        > jeszcze dysleksję i ADHD...
                        >
                        > To o czym pisałaś to jest efekt DYSPLAZJI, choroby na którą znaczna część
                        > populacji owczarków niemieckich choruje (z powodu tzw. przerasowienia).
                        > Dysplazję w stosunkowo wczesnej fazie rozwoju psa można wykryć i leczyć (co
                        do
                        > skuteczności leczenia się nie wypowiem, nie zawsze jest ono w każdym razie
                        > skuteczne). Tyle tylko, że żeby wykryć trzeba CHCIEĆ a przede wszystkim
                        trzeba
                        > WIEDZIEĆ o niej. Być może właściciele psa o którym pisałaś nie byli
                        > poinformowani przez hodowcę w sposób wystarczający a być może nie chcieli
                        tego
                        > leczyć bo to kosztuje...

                        Tego nie wiem, a tym bardziej Ty również. Wiem natomiast, że o ile niektóre psy
                        są odporne na chłód, to już na wilgoć, a zwłaszcza zimna wilgoć są bardzo
                        wrażliwe. A że w naszym klimacie o nią nietrudno, uważam trzymanie psa na
                        balkonie za ryzykowne.
    • kamcia_79 Re: pies na balkonie 08.10.04, 18:15
      Za zimno mu pewnie nie jest, ale na pewno smutno. Jego własciciele to pewnie
      kolejni "miłosnicy" psów, którzy kupili urocza puszysta kulkę, a jak psiak
      troche podrósł to zaczął zawadzac w domu ;(
      • Gość: ula Re: pies na balkonie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:30
        no pewnie masz rację,potem wystawią go na ulicę i tak narodzi się kolejny
        bezdomny pies
      • Gość: goja Re: pies na balkonie IP: 217.17.46.* 14.10.04, 11:48
        Widze, ze rozpetalam dyskusje o psie ale to juz mnie wkurza.
        Dzisiaj o 2 w nocy pies obudzil chyba wszystkich w bloku bo piszczal i szczekal.
        W koncu wlasciciele sie obudzili i go wpuscili do mieszkania .. ale gdy wstalam
        rano o 7 to byl na balkonie i zaczal piszczec znow go wpuscili msam wrazenie ze
        dlatego zeby sasiedzi nie gadali.
        Ale to nocne budzenie mnie wkurzylo.
    • neta-b Re: pies na balkonie 10.10.04, 09:21
      Mój owczarek niemiecki (7 lat) bardzo lubi spędzać czas na balkonie, ale z
      pewnymi wyjątkami. Latem wychodzi tylko wieczorem lub rano, bo balkon mam
      południowy i jest zbyt gorąco. Jesienią i wiosną spędza tam dużo czasu ale sam
      informuje mnie szczeknięciem że juz che wejść do domu. Zimą tylko czasami
      wychodzi. Nigdy nie zostawiłabym psa na noc na zimnym balkonie. A co jaby padał
      deszcz? Niektórzy ludzie są bez serca.
      Ostatnio miałam okazję poznać u siebie na osiedlu "państwa kochających pieski"
      którzy wzięli psa ze schroniska i od 6 rano kiedy wychodzą do ok. 23.00 piesek
      biega po osiedlu.
      • Gość: wbx Re: pies na balkonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 09:36
        Mam owczarka niemieckiego i robi to samo. Mimo, że ma ciepłą budę leży na
        śniegu i się bawi, ale to normalne. Jak zmarźnie to idzie do budy, ale w domu
        nie znosi być. A z tymi stawami to tzw. dysplazja stawów, jest to choroba
        genetyczna owczarków niemieckich, którą pies ma od szczeniaka i albo ją ma albo
        nie.
        • Gość: Ida Re: pies na balkonie IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 12.10.04, 23:24
          Mój owczarek niemiecki mógłby leżeć na śniegu cały dzień.Gdy go odwołuję do
          domu,to dąsa się i nie chce wejść.Tylko ,gdy temp. spada poniżej 10 stopni
          poniżej zera chętnie siedzi w domu.W innym przypadku mógłby cały dzień siedzieć
          na dworzu. Nawet jak leje deszcz ,to nie chce wejść.Biega i skacze jak gdyby
          nigdy nic.Z kolei suka-owczarek kaukazki -ciepłolubna.Nikt by w to nie
          uwierzył,ale taka jest prawda...
          • mana72 Re: pies na balkonie 13.10.04, 09:16
            droga ido :) nie kazdy jest w stanie to pojąc :) - poczytaj mysiam
    • Gość: rawek3 Re: pies na balkonie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 15:30
      Najlepiej sąsiadkę na balkon

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka