Dodaj do ulubionych

Po co ludzie kupują psy?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 14:44
Taka refleksja nasunęła mi się podczas spacerów z moim psem. Mieszkam na
peryferiach dużego miasta, w dzielnicy nowych domków jednorodzinnych,w
okolicy malownicze pola, łąki i niewielki lasek. W większości mieszkają tu
ludzie dobrze, a nawet bardzo dobrze sytuowani, stać ich na piękne, modne,
rasowe psy, a te psy to m in. : seter irlandzki na krótkim łańcuchu przy
nędznej budzie, dwa nowofunlandy leżące całymi dniami na betonowym podjeżdzie
do garażu, owczarek podhalański, którego widuję od 10 lat żyje w kojcu, w
którym z trudem może się obrócić, a swojego własciciela widuje przez kilka
mnut dziennie podczas napełniania miski z jedzeniem, berneńskie psy
pasterskie i kilka huskych zamkniętych całymi dniam w kojcach, którymi nikt
nie interesuje się, nie wychodzi na jeden choćby spacer dziennie, a kontakt z
włascicielem ogranicza się do podania raz dziennie michy i niezliczona ilośc
owczarków niemieckich, wściekle ujadających na każdego mijającego ich
posesję, które na ostatnim spacerze były zapewne w szczeniectwie lub wczesnej
młodości. Ja ze swoim psem chodzę codziennie na 3 lub 4 długie, w promieniu
2-3 km, spacery, a na tych spacerach spotykam się regularnie z właścicielami
tylko kilku psów. A co z pozostałymi, których psy wiodą życie niczym nie
różniące się od tego w schroniskach, pozamykane a ciasnych kojcach, w
najlepszym wypadku spuszczane na noc? No więc, pytam się po co tym ludziom
psy?
Obserwuj wątek
    • albert.flasz Re: Po co ludzie kupują psy? 15.10.04, 15:01
      Cóż, mieć pieniądze - to jedno a dorosnąć do tego - to drugie. Miałem kiedyś
      lecznicę w takiej "nowobogackiej" dzielnicy...
      • comma Re: Po co ludzie kupują psy? 15.10.04, 15:15
        Ja mogę podać inny przykład, który przez lata mnie szokował. Charta
        afgańskiego, trzymanego w małym mieszkaniu w bloku. Pies ten wychodził
        wyłącznie na kilkunastominutowe spacery na krótkiej smyczy. Był potwornie
        zaniedbany - sierść w strąkach, okropny zapach. Obraz nędzy i rozpaczy.
    • Gość: Lenka Re: Po co ludzie kupują psy? IP: *.chello.pl 15.10.04, 15:16
      No coż, ja też mam podobne refleksje, z tym że nie odnoszą sie może one tylko
      do osób zamożnych.Nie rozumiem jak ktoś kto ma mało czasu może sobie kupić
      setera,husky,charta czy innego psa rasy wymagającej bardzo dużo ruchu.
      Zazwyczaj ludzie kieruja sie chwilowym kaprysem-podoba mi sie więc kupuje.
      A potem są przykre niespodzianki bo okazuje sie że pies niszczy w
      mieszkaniu,staje sie agresywny lub ucieka.Beztroscy okazują sie też właściciele
      posesji myślać ze jak mają ogród to już z psem na spacery wychodzic nie muszą.
      Bardzo wiele złego robi moda na dane rasy.Pokażą psiaka w reklamie i odrazu
      znajduje sie rzesza ludzi kupujacych sobie takiego samego.
    • polgebek Re: Po co ludzie kupują psy? 17.10.04, 00:24
      Anka napisala:

      owczarków niemieckich, wściekle ujadających na każdego mijającego ich
      posesję, które na ostatnim spacerze były zapewne w szczeniectwie lub wczesnej
      młodości. Ja ze swoim psem chodzę codziennie na 3 lub 4 długie, w promieniu
      2-3 km, spacery, a na tych spacerach spotykam się regularnie z właścicielami
      tylko kilku psów. A co z pozostałymi, których psy wiodą życie niczym nie
      różniące się od tego w schroniskach, pozamykane a ciasnych kojcach, w
      najlepszym wypadku spuszczane na noc? No więc, pytam się po co tym ludziom
      psy?

      4 razy na spacer? Wyglada ze jestes leniuch ktory siedzi na du... w domu i
      tylko wychodzi z psem. Ci bogaci moga pracowac na to co robia, wiec sie nie
      porownuj do siebie leniu. A jezeli oni nie potrafia opiekowac sie zwierzetami,
      moze zaofiaruj ze ich psy wezmiesz na spacer, przeciez siedzisz na dupie cale
      dnie.
      • maniia do Anki 17.10.04, 00:38
        ja mam trojke dzieci i dwa psy ze schroniska.
        Ale tez zajmuje sie psem chorej sasiadki staruszki.
        Anka, naprawde daje to duza satysfakcje ze mozna innym zwierzetom umilic zycie.
        Tutaj Ty ponosisz tez odpowiedzialnosc za to nieszczescie psow, bo biernie
        obserwujesz.Rob cos aktywnie, a nie krytykuj tylko.
        • potajemna Re: do Anki 17.10.04, 02:53
          tym bardziej ze masz Anko TYLKO jednego psa.
          • comma Dziwne opinie 17.10.04, 10:23
            Moi państwo, dziewczyna zwróciła uwagę na pewne zjawisko, które ją bulwersuje.
            I bardzo dobrze, że to zrobiła. Być może ktoś, kto ma zamiar kupić sobie
            psa, "bo mu się podoba", po przeczytaniu jej wypowiedzi zastanowi się, czy ma
            czas właściwie się nim zajmować. W końcu na to forum zagląda wiele osób
            noszących się z zamiarem sprawienia sobie psa. Doradzanie jej, by poszła do
            obcych ludzi i zaproponowała im wyprowadzanie ich psów - cóż, nie
            najszczęśliwyszy pomysł.
    • arrroma Re: Po co ludzie kupują psy? 17.10.04, 13:03
      wybacz, ale stawianie siebie jako wzorca (wyprowadzanie psa 4x na dzien)
      to co faktycznie ta kobieta robi caly dzien oprocz chodzenia caly dzien???
      Naprawde nie moze poswiecic go zwierzetom ktore sa nieszczesliwe?'Chociazby w
      schroniskach.
      • comma arroma 17.10.04, 14:00
        ja też mam psa. I mój czas poświęcony spacerom z psem wygląda przeważnie tak: 1
        spacer rano (20 - 30 min), drugi spacer popołudnie (1 - 1,5 h) trzeci spacer
        wieczór (45 min do godziny) czasami czwarty w nocy, jeśli pies o to prosi. Jak
        widać, trzy spacery to norma i wcale nie zabierają całego dnia. A jeśli mam
        wolny dzień, to spacerów jest więcej lub są dłuższe. Oprócz tego pracuję, mam
        rodzinę, spotykam się ze znajomymi. I nie próbuję nikomu ustawiać życia - bez
        urazy :-)
        • arrroma Re: arroma 17.10.04, 14:12
          comma napisała:

          > ja też mam psa. I mój czas poświęcony spacerom z psem wygląda przeważnie tak:
          1
          >
          > spacer rano (20 - 30 min), drugi spacer popołudnie (1 - 1,5 h) trzeci spacer
          > wieczór (45 min do godziny) czasami czwarty w nocy, jeśli pies o to prosi.
          Jak
          > widać, trzy spacery to norma i wcale nie zabierają całego dnia.

          pracujesz - to kiedy??
          • comma Re: arroma 17.10.04, 14:23
            Cały czas, proszę pani, cały czas :-)))))))))) A na serio, przelicz sobie, doba
            ma 24 godziny, pracuje się 8. Śpi drugie 8 :-) 3-4 godziny z psem - to 20. I
            jeszcze 4 godziny na rodzinę i przyjaciół. To oczywiście nieco żartobliwe i
            uśrednione. Są przecież soboty, niedziele, czasem spacer jest krótszy, czasem
            dłuższy, czasem nie spotykam się ze znajomymi... Masz psa?
            • mysiam1 Dziwna dyskusja... 17.10.04, 16:33
              ...to chyba nie o to chodzi, ile kto pracuje, ale o to, że kupiwszy psa bierze
              odpowiedzialność za jego tzw. dobrostan. Kupowanie psa, bo ładnie wygląda na
              reklamie albo w filmie to nieporozumienie, bez względu na to, ile pieniędzy
              należało na niego wydać (chociaż z drugiej strony jeśli osoby ciężko pracujące
              i przy tym dobrze zarabiające cenią swoje pieniądze, to psa kupionego za kilka
              tysięcy złotych powinni hołubić...).
              Niedaleko mojego domu jest wielka willa, z b. dużą działką, kortem tenisowym i
              sama nie wiem, czym jeszcze, bo jest otoczona wysokim murem. Przy samym płocie
              (akurat część osiatkowana) jest zagroda - jakieś 1,5 metra na 5. I w tej
              zagrodzie całymi dniami siedzi golden retriever. A właściwie nie siedzi - on
              ujada i rzuca się na siatkę na widok jakiejkolwiek żywej istoty. I co mam
              zrobić? Zadzwonić do furtki i nakłaść komuś do głowy o odpowiedzialności?
              • comma Mysiu, zgadzam się :-) 17.10.04, 16:51
                Ja kupiłam psa rok temu, a nie 5 lat temu, bo musiałam mieć pewność, że znajdę
                czas na opiekę nad zwierzęciem.
    • mjot1 Aż serce rośnie! 17.10.04, 19:06
      Tylu tu (na tym forum) można spotkać prawych ludzi, czułych na nieszczęścia
      maluczkich! No chodzące ideały niemalże!
      I pomyśleć, że Ktoś kiedyś nie mógł znaleźć jednego sprawiedliwego.
      Ot nie wiedział po prostu gdzie szukać. Tu kamieni by zabrakło w jednej chwili!
      Anka zwróciła uwagę na problem tak oczywisty, że aż niezauważany!
      Każdy łyk wie od zawsze, że psy mają się źle jedynie na wsi. Wszak to tam
      właśnie prosty nieokrzesany wieśniak metodycznie całymi dniami dręczy zwierza.
      Nie to co miasto gdzie światli mieszkańcy kochają wszystko, co żyje.
      I oto raptem wszystkim oczy się otworzyły i nawet winnego znaleźli.
      Kogo? Ano Ankę właśnie!
      Przecie Opatrzność dała nam rozum i my rozumni potrafimy z niego korzystać
      dając natychmiast skuteczne rady innym!
      Tak czytając zastanawiam się, dokąd nas ten „rozwój” cywilizacyjny
      doprowadzi...?

      Wracając do tematu.
      Anko. Piszesz: „...w okolicy malownicze pola, łąki i niewielki lasek”.
      Mam nadzieję, że w tym terenie nie puszczasz swego milusińskiego luzem?
      Boć wiedząc, że jest to teren zwierząt żyjących dziko szanujesz je przecie na
      równi ze swym psiakiem i dbasz o ich spokój.
      A jeśli nie to...
      Przyłączam się natychmiast do owej „światłej” części społeczności i rzucam się
      i ja z pazurami na biedną Ankę!

      Na marginesie.
      Nie wystarczy chcieć. Trzeba jeszcze mieć możliwość. I nie chodzi tu bynajmniej
      o szmal.
      Jeśli nie masz warunków, to u licha nie bierz psa.
      A jeśli jednak? To pamiętaj! że to żywa istota.
      Każdy zwierzak ma swoje potrzeby uczucia i odczucia. I wbrew pozorom pełna
      micha to nie jest jedyny warunek do pełni psiego szczęścia.

      Ach jeszcze jedno!
      Tak przy okazji...
      APEL, który wielokrotnie tu już zamieszczałem, ale jak widać (po lasach) za
      mało.

      „Polski miłośniku zwierząt”,
      jeżeli w bezgranicznej swej miłości wyrzucasz na zbity pysk swego
      milusińskiego! Uprzejmie i po stokroć Cię PROSZĘ:
      PRZYPNIJ MU KARTECZKĘ Z JEGO IMIENIEM!!!

      Przecież nie zbiedniejesz z tego powodu!
      Przecież wyrzucając liczysz się z tym, że ktoś tego biedaka znajdzie!
      Zapewniam Cię, że ułatwi to znakomicie nawiązanie nici porozumienia między
      zaszczutym, wystraszonym, pozbawionym swego terytorium i pana(?) psiakiem a
      jakimś przygodnym znalazcą nie pozbawionym jeszcze atawistycznych odruchów.

      Najniższe ukłony!
      W oparciu o własne doświadczenia. Proszący o zrozumienie M.J.
      • Gość: Anka Re:Po co ludzie kupują psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 20:51
        Tak mi przykro, że tylko kilka osób zrozumiało moją refleksję / dzięki Mysiam,
        Comma i mjot1/ Ludzie, przecież większość z Was zabiera udział w dyskusji tylko
        po to, aby dogryżć innym. No, ale co Wy możecie o mnie wiedzieć, więc nie
        obrażę się nawet o nazwanie mnie "leniem, tylko siedzącym na dupie".
        Ten "leń" to 45 letnia renciska, kobieta, która /do wypadku/ napracowała się
        już w swoim życiu. Kobieta, która ma męża,dwoje dorosłych dzieci, dwa koty,
        królika, akwarium 300l z 2o wielkich ryb i psa /tylko , żeby nie było, że się
        chwalę/ rasy husky syberyjski i ten pies jest naszym sposobem na życie. Ja nie
        wiem co to uczucie nudy, nie siedzę całymi dniami na dupie i nie gapię się na
        telewizornię. Jedni dbają o swoją kondycję wylewając litry potu w siłowni czy
        na boisku, a o naszą kondycję dba ukochany psiak , stąd te kilka spacerów
        dziennie, co dla psa rasy husky niezbędne minimum plus 2 razy w tygodniu mąż
        zabiera psa na przejażdżkę rowerem 10km trasą. Dzięki temu nasz pies jest
        szczęśliwy a my w doskonałej formie. Ten pies to nie wszystko, mam czas na
        pracę w domu na 1/2 etatu, sprzątam, gotuję, uprawiam ogród, pomagam dzieciom i
        na siedzenie na d... nie mam czasu, a zwierzęta były i zawsze będą dla mnie
        bardzo ważne i w miarę możliwości pomagam wszystkim porzuconym, głodnym /
        oprócz moich kotów dokarmiamy sporą gromadkę dochodzących i dzięki mojej
        interwencji 2 psy zle traktowane przez włascicieli zostały im odebrane.
        W moim domu zawsze był jakiś przygarnięty kociak czy pies, wiem, że wszytkich
        nie uratuję, ale nigdy nie byłam i nie będę obojętna na los żle traktowanych
        zwierząt. Miłość i szacunek do zwierząt wpajałam od najmłodszych lat moim
        dzieciom. Córka pracowała przez kilka lat jako wolontariuszka w schronisku dla
        zwierząt / obecnie studiuje zoologię na AR/.
        No nic... ale sie rozpisałam, zaraz idziemy na wieczorny spacer z psem, a inni
        w tym czasie rozwalą się przed TV i z piwkiem w ręku obejrzą jakis filmik.
        Pozdrawiam. Anka
    • potajemna do Anki 18.10.04, 00:12
      - Ano widzisz - nie pracujesz, a w swoim domu kazdy sprzata itd
      - Poza tym masz meza ktory tez psem sie zajmuje.
      • pierozek_monika Re: do Anki 18.10.04, 07:55
        Czyli to co piszesz, nie kłóci się z teorią że psa powinien mieć ten, kto ma na
        niego warunki (czasowe, finansowe, itd.)
    • saavage Re: Po co ludzie kupują psy? 18.10.04, 19:52
      Oczywiście masz rację i zgadzam się z Tobą całkowicie. Takie psy - pomniki -
      skazane na życie w bezruchu... :(
      Z drugiej strony co jest lepsze? Trzymanie psa w kojcu 2x2 metry czy
      wywiezienie tego samego zwierzęcia do lasu przywiązanie do drzewa i być może
      (jeśli nie to najgorsze) skazanie go na spędzenie reszty życia w schronisku?
      Osobiście nie opowiadam się za żadną opcją, uważam, że psa powinien mieć ten
      kto na niego zasługuje, ale pomyślcie, co jest gorsze?
      • Gość: Agata Re: Po co ludzie kupują psy? IP: *.bis.krakow.pl / 81.21.194.* 18.10.04, 23:48
        saavage napisała:

        > Oczywiście masz rację i zgadzam się z Tobą całkowicie. Takie psy - pomniki -
        > skazane na życie w bezruchu... :(
        > Z drugiej strony co jest lepsze? Trzymanie psa w kojcu 2x2 metry czy
        > wywiezienie tego samego zwierzęcia do lasu przywiązanie do drzewa i być może
        > (jeśli nie to najgorsze) skazanie go na spędzenie reszty życia w schronisku?
        > Osobiście nie opowiadam się za żadną opcją, uważam, że psa powinien mieć ten
        > kto na niego zasługuje, ale pomyślcie, co jest gorsze?

        No własnie! Ja cały czas sie zastanawiam co jest lepsze? Bywa, że litując sie
        nad biednym, "źle zaopiekowanym" psiakiem, przyczyniamy sie do jego
        nieszczęścia. Koło mnie mieszka (jak pewnie wszędzie) kilku pijaczków. Psy
        chodzą luzem - przecież nie stac ich na obroże czy smycze. Kiedy zalani w
        pestkę taczaja się po ulicy nie interesuja się wogóle psem. A psiak drepce za
        nimi pokornie. Pies nie jest szczepiony, odrobaczony, wykąpany. Naogól brudny i
        zapchlony. I czasem słyszę, jak widzowie mówią: "to trzeba zgłosic do TOZ,
        Strazy miejskiej, Schroniska. Powinni im odebrac te psy". No i co? Odbiorą,
        zaszczepią, odpchlą ale nie wykapią - przeciez i tak trafi do betonowego boksu
        do sześciu innych nieszczęśników, które wyprózniaja sie na miejscu, odpoczywaja
        na zas.... betonie, piją wode z zasikanej miski i widzą tylko kraty, beton i
        swoich nieszczęsnych pobratymców.
        No i co lepsze?
        • comma Re: Po co ludzie kupują psy? 19.10.04, 00:09
          Widywałam mężczyznę, życiowego rozbitka, który chodził po śmietnikach i
          przeszukiwał je, zbierając co tylko jego zdaniem miało jakąś wartość.
          Towarzyszył mu pies. Maleńka psina, potargana, sponiewierana. Ale z obróżką.
          Pies nie odstępował tego człowieka na krok. Uczucie do właściciela widać było w
          każdym jego ruchu i spojrzeniu. Czy odwzajemnione - trudno powiedzieć. Myślę
          jednak, że rozstanie z tym człowiekiem byłoby dla tego psa tragedią, nieważne,
          czy trafiłby do schroniskowej klatki, czy na puchowe poduszki.
    • mjot1 Re: Po co ludzie kupują psy? 19.10.04, 09:20
      Brawo! A jednak są głosy rozsądne.
      Jeśli tak stanąć z boku i spojrzeć na coś bezstronnie to wiele można dostrzec
      nieprawdaż? A przynajmniej wiele spraw już nie jawi się nam tak oczywistymi jak
      dotychczas.

      Pada pytanie: Więc co robić?
      Patrząc z boku i biorąc pod uwagę nie skutki widoczne, lecz przyczyny często
      można dojść do wniosku, że najrozsądniejszym wyjściem jest właśnie bezczynność!
      Po prostu nie róbmy już na wszelki wypadek nic! bo każde nasze działanie
      jedynie przysparza nieszczęść.
      Pomińmy tu praprzyczyny, czyli chwilę, gdy człowiek pierwszy raz zniewolił żywą
      istotę jak również i to, gdy ów człowiek w mniemaniu swym bogom podobny sprawy
      doboru naturalnego i ewolucji wziąwszy w swe ręce rozpoczął radosne dzieło.
      Powróćmy w czasy obecne i spójrzmy na siebie.
      Oto my „miłośnicy zwierząt”. W mniemaniu swym przecie lepsi od tych, którzy
      zwierzaka żadnego nie mają. Potrafimy okazać mu swą wyższość i dobroć
      oczywistą. Napędzani dobrem w nas tkwiącym budujemy schroniska. Karmimy tam
      zwierzaki a jakże, wszystko dla ich dobra. Karmę pozyskujemy z zabijanych
      uprzednio innych zwierząt a w międzyczasie trujemy gryzonie, bo to przecie
      szkodnik.
      My „miłośnicy zwierząt” potrafimy wybudować obóz koncentracyjny dla kotów w
      którym ten symbol wolności na naszych oczach ginie z dnia na dzień. Ale przecie
      my ochroniliśmy go od niechybnej śmierci pod kołami czy z rąk zwyrodnialca!
      A ileż ten kot pożyłby do chwili spotkania z tym zwyrodnialcem?
      Czy czasem nie tyle samo, co w tej naszej wykańczalni a może i nawet dłużej?
      A ten „zwyrodnialec” to nie człowiek przypadkiem?
      A czy ten może i krótki czas spędzony nie za kratami, lecz na wolności to nie
      byłby właśnie czasem szczęśliwym?
      Ileż trzeba mieć w sobie buty by mieć pewność, że się wie, by mieć pewność, że
      to właśnie jedynie my czynimy dobro?!
      A to nasze wmawianie innym, że przecież dla swego i dla zwierząt dobra
      koniecznie muszą wziąć sobie zwierzaka.
      Te wszystkie imprezy organizowane pospołu ze schroniskami na których to
      imprezach przy zastosowaniu wszelkich możliwych chwytów Bogu ducha winnym
      ludziskom wmawiane są biedne zwierzaki.
      Co sądzicie o tych „gracjach”, które w poczuciu pełnienia misji grając na
      uczuciach dzieci szczególnie, wciskają ludziom psiaka?
      Ileż z tych nieszczęść przechodzi tak z rąk do rąk jak butelka zwrotna?

      I to bezkrytyczne a sądzę, że i bezmyślne lansowanie mody na posiadanie
      zwierzątka!
      Tak na marginesie.
      Cofnijcie się pamięcią te dwadzieścia lat wstecz i pomyślcie…
      Czy uwierzylibyście gdyby ktoś Wam wówczas powiedział, że największe kokosy
      firmom produkującym golarki przyniesie produkcja sprzętu do golenia dla kobiet?
      Taaa… Mężczyzna goli jedynie twarz (jak na razie) a kobieta cała golić się może!
      Toż już nawet nastolatki to wiedzą i dzielnie stosują nakazy chwili!
      Wystarczyło jedynie kilka lat…
      Nie pozwólmy by jacyś zidiociali kreatorzy nami sterowali!
      Przecie do licha mamy mózgi! Ponoć?

      Czy ów sąsiad, który z jakichś tam powodów nie posiada o zgrozo! żadnego
      zwierzaka nie jest przypadkiem rozumniejszy od nas?
      Lansowanie durnych mód nakręca jedynie interes. Tworzą się hodowle, bo towar
      trzeba zapewnić.
      Hodowle te prowadzą oczywiście znawcy tematu, więc i sami miłośnicy. Oni tak
      przecie jedynie z miłości… Oni tak przecie kochają zwierzęta!
      Miłość wiele ma odcieni…
      I zrobienie komuś miłej niespodzianki poprzez danie w prezencie szczeniaczka
      lub kociątka przewiązanego ślicznie wstążeczką….

      Najniższe ukłony!
      Chaotycznie lecz to właśnie we łbie mnie się kołacze M.J.
      • pan_pndzelek Re: Po co ludzie kupują psy? 19.10.04, 09:44
        Popieram... golenie się przez kobiety. I nic zdrożnego w tym nie widzę. Ba
        zadziwiają mnie miłośnicy niestrzyżonego krzaczora... Nie widzę w tym
        roboty "kreatorów" a sam już dwadzieścia parę lat temu wybierałem kobiety
        ogolone...

        Co do reszty... popieram także...
      • comma Re: Po co ludzie kupują psy? 19.10.04, 09:53
        Pies jako prezent, przewiązany wstążeczką. Zgroza. Wiem co masz na myśli,
        Mjocie. Z tą mentalnością zetknęłam się, gdy zaczęłam wyprowadzać moją suczkę
        na pierwsze spacery. Maleńkie to było, nieułożone, nienawykłe do smyczy.
        Oświadczyłam więc synowi, że dopóki piesek nie nauczy się słuchać poleceń i
        chodzić przy nodze, wyłącznie ja będę go wyprowadzać. Tak też było. Nie
        pamiętam już, ile osób "współczująco" zagadywało: - no tak, kupiła pani pieska
        synkowi, a teraz samemu trzeba wychodzić... Tłumaczyłam wtedy, że nie synkowi
        pieska, tylko zwierzę do domu kupiłam i zanim powierzę je dziecku, muszę
        nauczyć pewnych zasad. Zresztą moja postawa dobrze zrobiła również synowi, bo
        bardzo starał się udowodnić, że jest duży i odpowiedzialny na tyle, iż mogę mu
        pozwolić wyprowadzić szczeniaczka. Oczywiście sprzątał za suczką i nie pozwalał
        osiedlowej dzieciarni na zagłaskanie jej na śmierć.
      • Gość: ell Re: Po co ludzie kupują psy? IP: *.saska.krakow.pl 19.10.04, 10:01
        Mjot, napisałes baardzo długi post. Ale czy mógłbyś w skrócie napisać, o co tak
        naprawdę ci chodzi? W czym tak ci zalazły za skórę schroniska i działacze z
        nimi związani?

        Taaak. Nicnierobienie jest najwygodniejsze. A jakie chlubne...

        Są przypadki i przypadki. Mam nadzieję, że nie negujesz tych oczywistych.
        • mysiam1 Re: Po co ludzie kupują psy? 19.10.04, 10:39
          Gość portalu: ell napisał(a):

          > Mjot, napisałes baardzo długi post. Ale czy mógłbyś w skrócie napisać, o co
          tak
          >
          > naprawdę ci chodzi? W czym tak ci zalazły za skórę schroniska i działacze z
          > nimi związani?
          >
          > Taaak. Nicnierobienie jest najwygodniejsze. A jakie chlubne...
          >
          > Są przypadki i przypadki. Mam nadzieję, że nie negujesz tych oczywistych.

          Myślę (a może jest inaczej...nie wiem...), że to, co mjot ma do zarzucenia
          schroniskom i działaczom, to trzymanie kotów w klatkach, traktowanie ich "per
          noga" (osławione są już telefony do schronisk z pytaniem o koty do adopcji i
          odpowiedź pracowników, że u nich kotów nie ma, podczas gdy jest ich
          przynajmniej setka...), są bo są, ale gdy chorują nikt na głowie nie staje z
          ich powodu... oczywiście pracują tam też ludzie kochający te zwierzęta, ale
          jest ich zbyt niewielu...Schronisko nie może odmówić przyjęcia kota, ale na
          pewno dla wielu lepsze jest krótsze życie na wolności, z jakąś pomocą człowieka
          (dożywianie, kontrola narodzin), niż powolna śmierć w klatce. Każdy, kto
          widział koty w schronisku wie, że cierpią o wiele bardziej niż psy...
          A działacze? Mnie też drażni wciskanie komuś psa na siłę - tu na forum także.
          Wystarczy post z zapytaniem o zwierzaka, a już odzywają się głosy nawołujące do
          brania psa ze schroniska - idea chwalebna sama w sobie, ale nie dla każdego
          odpowiednia - choćby dlatego, że pies po przejściach to często nie jest zwierzę
          odpowiednie dla rodziny z małymi dziećmi czy osób całkiem "zielonych". Cierpią
          potem i ludzie, zniechęceni do psa, który sprawia za dużo problemów
          wychowawczych i któremu trudno zapomnieć o przeszłości, i (albo przede
          wszystkim) psy, przerzucane z domu do domu, lądujące ostatecznie z powrotem w
          schronisku...
          A chyba nie o to chodzi, aby "nabijać statystykę" i wydawać jak najwięcej
          zwierząt ze schronisk. Trzeba to jeszcze robić mądrze.
          • Gość: Andy Re: Po co ludzie kupują psy? IP: *.aster.pl 19.10.04, 16:24
            Na jeden tylko watek Twojego wywodu odpowiem....
            Otoz kiedys mialem "psa po przejsciach".....
            Moja niezyjaca juz suka Diana, ktora sama zostawila pana swego i przybiegla do
            naszego domu.Opisywalem to ponad rok temu na tym forum, tuz po smierci psa.....
            Kazdy dzien z Diana to byl dzien ktory dla niej byl szczesliwym.Potrafila
            okazywac swoja wdziecznosc za spacery, jedzenie,letnie wyjazdy, kontakt z
            przyroda...Byla z nami wszedzie i zawsze.Czasami w odleglych zakatkach Puszczy
            Augustowskiej patrzylem na nia i myslalem sobie ze "szczescie to ta chwila co
            trwa".Inspirowala mnie jej mina, zachowanie i osobowosc.Dzis wiem ze tak bylo w
            rzeczywistosci.Ja, moja zona i dzieci-kochalismy ja jak w rodzinie kocha sie
            najblizszych.
            Uczyla nas kochac tez innych ludzi - dla mnie bylo nie do konca zrozumiale, ze
            spotkawszy swego pierwszego opiekuna, potrafila sama do niego podbiec i lasila
            sie okazujac przyjazn.Do faceta od ktorego doznawala upokorzen, cierpiala
            nieraz glod i niedostatek - ale byl jej panem.Zostawila go w koncu sama.
            Ktoz to potrafi zrozumiec?
            Pies jest symbolem wiernosci, niepojetej czasami dla nas samych.
            Kocha nas takich jacy jestesmy,
            Starajmy sie byc tego warci,
            /tak jakos mi sie zebralo na wspomnienia - o mojej Dianie, owczarku szkockim
            collie, ktorej serce juz nie bije dla nas.../
            Andy

            • mysiam1 Andy... 19.10.04, 18:01
              ...nie mam nic przeciwko psom "po przejściach" i gdybym była sama albo miała
              prawie dorosłe dzieci, tylko takie psy miałabym w domu. Jednak nie podoba mi
              się "nadgorliwość" niektórych, na pytanie "jakiego psa, jakiej rasy najlepiej
              kupić do domu, gdzie są małe dzieci?" uparcie odpowiadających "tylko psa ze
              schroniska" - nie zastanawiających się, czy taki pies dobrze będzie się czuł w
              domu pełnym hałasu i istot wykonujących nieprzewidziane ruchy - czy nie
              zareaguje agresją na widok nagle wyciągniętej w jego stronę małej rączki...
            • Gość: psiara Re: Po co ludzie kupują psy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 19:42
              Bardzo wzruszył mnie list Andy'ego. Żeby takich ludzi było jak najwięcej.
    • oziea Re: Po co ludzie kupują psy? 19.10.04, 10:48
      dlatego zagranica jest wprowadzana kastracja.
      Ale tez tutaj podnosza sie glosy ze to niesprawiedliwe taka "krzywde wyrzadzac"
      A ile by bylo mniej zwierzat w schroniskach!
      • Gość: mak Re: Po co ludzie kupują psy? IP: *.proxy.aol.com 24.10.04, 07:48
        czesc z tych wlascicieli to nowobogaccy,nie maja czasu dla swych
        rasowych,pozamykanych w kojcach psow ,bo robia w tym czasie kase, a pies
        poszczeka,zawyje,odstraszy potencjalnego zlodzieja,bardzo to jest smutne co
        napisala Ania,ale pokrywa sie ze stanem faktycznym.
    • mjot1 A co mi tam?! 21.10.04, 18:53
      „...a mowa jego bełkotliwa...”
      Macie rację. Niechybnie namieszałem...
      Może więc od początku?

      Może tak...?
      Obrazek nr1:
      Oto „piękny” pałac... Na wspaniałą mozaikę posadzki ciśnięta mięciusieńka
      śliczna poducha... na piernacie leniwie leży gepard. Pyszni się drogocenną
      obrożą, z której zwisa ciężki złoty łańcuch...
      Leży leniwie i mruczy zadowolony. Wszak ma wszystko. Wikt i opierunek a nad
      jego zdrowiem czuwa nieustannie osobisty lekarz.
      Skóra zdrowa, sierść marzenie... Widać, że nie brak mu niczego. Oczywiście jest
      wytrzebiony by mu hormony niepotrzebnie nie psuły błogostanu...

      A oto pies:
      Łowca, pasterz, stróż, obrońca, przyjaciel...
      Ot garść kilku specjalizacji... a może raczej funkcji?
      Przyjrzyjmy się tej ostatniej.
      Jest szanowany. Ma swe miejsce w rodzinie, jest przecie domownikiem. Ma swój
      prywatny kąt. Ma wikt i opiekę lekarską. Kilka razy dziennie wyprowadzany jest
      na spacer. Nawet w odosobnionym, w dokładnie wybranym miejscu ma możliwość
      sobie pobiegać. Jest kochany.
      Poświęca się mu tyle i czasu i środków i szczerej uwagi.
      O wyznaczonej porze posiłki.
      W wyznaczonym terminie badania, szczepienia, kosmetyka.
      O wyznaczonej porze spacer pod czujnym okiem klawisza.
      Jest zwierzęciem stadnym. Ma więc swoje malutkie stadko (co prawda złożone z
      osobników obcego gatunku, lecz jednak!)
      W stadzie tym ma wyznaczone (ściśle) miejsce w szyku.
      Ma oczywiście możliwość walki o zmianę miejsca w hierarchii, lecz wynik
      pojedynku jest znany, już dawno i z góry go określono. Dla dobra sprawy musi
      przegrać.
      A jeśli nie daj Bóg zwycięży? Dla niego oznaczać to może jedynie klęskę do
      unicestwienia włącznie.
      Jest zadbany syty i sprawny... Niechybnie jest szczęśliwy!

      A teraz zadanie.
      Proszę spojrzeć na oba te obrazki i znaleźć kilka szczegółów je różniących.
      Uwaga! Zadanie nie musi być rozwiązane samodzielnie. Pomoc jest dopuszczalna
      Wszak niektóre zwierzaki znają mowę ludzi a przynajmniej niektóre ze słów (to
      wiem).
      Natomiast niektórzy z Was rozumieją mowę swych pupili (ja niestety tego daru
      nie posiadam)
      Więc może skorzystać z konsultacji...?
      Dla ułatwienia proszę przypomnieć sobie znaczenie pojęć spotykanych w naszym
      języku takich jak np.: „psi los”, „pieskie życie”, „ty psie”, „zbity jak pies”
      itd.

      Najniższe ukłony!
      Jak zwykle za dużo piszący M.J.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka