ma-ru-cha
28.11.04, 18:29
Proszę uprzejmie o wskazówki, co można zrobić w takiej oto sytuacji:
Z naszym osiedlem domków sąsiaduje działka pewnego pana, nazwijmy go posłem,
który jest bardzo ustosunkowany. Nie mieszka tam, ale trzyma jakieś narzędzia
oraz psy – trzy kundle pozbawione bud i często jedzenia oraz picia, które
wściekle ujadają całymi dniami i nocami. Mieszkańcy okolicznych domów mają
problemy ze snem i wypoczynkiem, dwoje wytoczyło nawet temu panu sprawę o
zaniechanie immisji, ale sąd uznał, iż psy towarzyszą człowiekowi od dawna i
zawsze szczekają, więc jeśli komuś to przeszkadza, to jest chyba nienormalny –
albo jakoś tak, w każdym razie sąd oddalił pozew. Oczywiście rozmowy z tym
burakiem od psów nie przynoszą żadnego rezultatu, on twierdzi, że nic mu nie
można zrobić i na razie to jest prawda. Sąsiad próbował truć te kundle, ale
są chyba nieśmiertelne, bo sypał im bez skutku, co tylko jest dostępne w
sklepach ogrodniczych. Moje pytanie jest następujące: co można zrobić w
takiej sytuacji, oczywiście poza zabójstwem tego posła. Osoby uważające
Polskę za kraj prawa, posłów za reprezentantów narodu, a psy za przyjaciół
ludzi – są proszone o skoncentrowanie swej uwagi na innych wątkach. Dziękuję.