Dodaj do ulubionych

Sterylizacja suki

05.01.05, 10:26
Czy ktos z was swoja suke sterylizowal? Jak powazna to jest operacja? Jak
przebiega gojenie? A jakie zmiany w charakterze zwierzaka? Kiedy najlepiej
wykonac zabieg?
Podzielcie sie doswiadczeniem :)))
Kasia
Obserwuj wątek
    • pierozek_monika Re: Sterylizacja suki 05.01.05, 10:39
      mogę opowiedzieć o moich kotkach to prawie to samo, z tym że suki nie
      przeżywają aż tak cieczek jak kocice rujki.
      Moje obie kotki są wysteylizowane, jedna ze świadomego wyboru, druga
      przygarnięta została wysterylizowana z powodu ropomacicza powstałego po
      podawaniu środków hormonalnych.
      Jest to dość poważny zabieg, poczytaj sobie o nim na tej stronie:
      www.vetserwis.pl/sterylizacja_pies.html
      ja tylko dopowiem, że szwy są zazwyczaj zdejmowane są po 10 dniach po zabiegu,
      kotki nie mają już teraz nawet blizny po operacji. Musisz zabezpieczyć dobrze
      ranę przed rozdrapywaniem, rozlizywaniem przez sunię, choć może się zdarzyć że
      ona nią wogóle nie będzie zainteresowana. Ja proponuję jednak nadzór i
      założenie jej kołnierza zabezpieczającego.
      Uważam, że to dużo lepsze niż kaftanik, bo rana szybciej się goi nieizolowana.
      Co do zachowania: jedna kotka jest i zawsze była mało ruchliwa, ale nie jest
      gruba, a druga kotka dalej jest takim samym sportowcem jak przed zabiegiem i
      jest szczupła. Wogóle nie widzę żadnych zmian w zachowaniu.
      U małego procenta suk może wystąpić problem z nietrzymaniem moczu czego musisz
      mieć świadomość, ale na szczęście jeśli się tak zdarzy to wiedz że po podaniu
      zastrzyku hormonów ten problem znika.
      Może jeszcze jeden wartościowy link:
      www.klubmolosa.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=109
    • kaisa100 Re: Sterylizacja suki 05.01.05, 11:51
      Dzieki Moniko! Moja kotka tez jest wysterylizowana, ale myslalam, ze u suk jest
      to powazniejszy zabieg. Dzieki za linki.
      Pozdrawiam
      Kasia
    • mysiam1 Re: Sterylizacja suki 05.01.05, 11:59
      Ja sterylizowałam (rękami weta, rzecz jasna ;-) ) moją suczkę pod koniec
      października. To oczywiście poważna ingerencja, w odróżnieniu od kastracji
      samca, ale jeśli zabieg przeprowadza fachowiec, wszystko powinno być OK.
      Moja suczka dostała przed narkozą zastrzyk ochraniający czy też wzmacniający
      krążenie, brzuszek został ogolony. Cała operacja trwała pół godziny, cięcie
      było niezbyt duże (ok. 10 cm), nie było potrzeby zakładania żadnego fartuszka
      ani kołnierza, bo rana była czyściutka i równa.Szwy nie do zdejmowania, same
      się wchłaniały. Dostała także środki p/bólowe. Już jakieś 15 minut po operacji
      zaczęła się budzić, oczywiście przez resztę dnia leżała, ale pod wieczór
      (operacja była wczesnym popołudniem)na dźwięk dzwonka do drzwi już próbowała
      wstawać i schodzić po schodach. Przez pierwsze 3-4 dni zdarzyło się jej
      popuścić mocz,no i staraliśmy się, żeby nie wychodziła za dużo (chociaż
      przyznam, że już w tym czasie była wyprowadzana, bo bardzo się tego domagała -
      oczywiście powolutku i w miejsca, gdzie nie mogła sobie pobrudzić rany).
      Odczekaliśmy jeszcze jakiś czas, zanim zaczęła chodzić na dłuższe spacery.
      Charakter jej się moim zdaniem nie zmienił, chociaż mój mąż twierdzi,
      że "grubiej" szczeka ;-).
    • eulalija Re: Sterylizacja suki 05.01.05, 12:22
      Sterylizowałam moją sukę ON-kę w lipcu 2003 roku. Zostawiłam ją rano w
      przychodni, tuż po podaniu "głupiego jasia" i umieszczeniu w dużej, czystej
      klatce. Sunia za szczęśliwa nie była ale wyraźnie odlatywała. Odebrałam ją o
      czwartej. Była wybudzona, choć trochę się chwiała na łapach. Szew krótki,
      ok.ośmiu cm, w środku nici rozpuszczalne, na wierzchu siedem supełków do
      zdjęcia po 10 dniach. Zrobiła chętnie siusiu od razu po wyjściu z przychodni.
      Niestety, mimo rozmowy z lekarzem nie otrzymałam jednej, niezwykle ważnej
      informacji. Powinien mi powiedzieć, że każda kropelka krwi to sygnał by
      natychmiast wracać do przychodni. Mojej dziewczynie trafił się krwotok
      miąższowy, w efekcie głupio czekałam, dopiero koło czwartej nad ranem
      pojechaliśmy do weta, dostała opatrunek uciskowy. Nie brała żadnych
      antybiotyków, dostałam dla niej receptę na Cyclo coś tam ... (za daleko mam
      sprawdzać co to było, w każdym razie dotyczyło krwi). Opatrunek uciskowy jej
      nie przeszkadzał, został zresztą zdjęty po 30 godzinach. Szew goił się nieźle,
      sunia raną się nie interesowała, lekkie zaczerwienienia lekarz kazał bardzo
      delikatnie przemywać Vagotylem. Pojawiły się problemy przy "poważniejszych"
      sprawach, wyraźnie ją bolało napinanie się. Na to dobrą metodą jest dodawanie
      przez te kilka dni do jedzenia parafiny by końcowy produkt przemiany materii
      miał hmmm... poślizg. Przez okres do wizyty o świcie nie chciała jeść, nie
      chciała też pić wody ale podstawiałam miskę pod nos, moczyłam palce, troszkę
      wody zlizywała. Głównie bardzo mocno spała. Z opatrunkiem uciskowym zaczęła
      szaleć, chciała biegać za patyczkami. Po zdjęciu opatrunku wróciła ostrożność,
      w sumie przez pięć dni zachowywała się statecznie i dostojnie. Szwy zostały
      zdjęte w terminie, brzuszek zarósł futrem po mniej więcej dwóch miesiącach tak,
      że nie widać było śładu. Charakter jej się nie zmienił ale w chwili
      sterylizacji miała dwa lata i 8 miesięcy, więc właściwie była już całkowicie
      ukształtowana i psychicznie i fizycznie. Co do terminu wykonywania zabiegu to
      lekarze, z którymi rozmawiałam, sugerowali by zdecydować się na to mniej więcej
      na dwa miesiące przed planowaną następną cieczką. Jesień i wiosna jest trochę
      uciążliwa ze względu na błoto, lato może być bardzo gorące, więc też nie służy
      gojeniu się rany (my mieliśmy farta, że dwa tygodnie lipca były chłodniejsze
      ale niezbyt deszczowe), zima, jeśli taka jak w tym roku też nie jest
      najszczęśliwsza, musisz sama wybrać porę i skorelować ją z planowaną następną
      cieczką. Pozdrawiam
      • dina2 Re: Sterylizacja suki 05.01.05, 21:28
        Moją suczkę ON-kę sterylizowałam w marcu 2003 roku. Operowana była w narkozie
        wziewnej(najbezpieczniejsza). Rana miała dlugość ok. 15cm. Parę godzin
        dochodziła do siebie, wodę piła z pomocą. Po zabiegu dostała zastrzyk p/bólowy.
        Później podawałam Pyralginę w tabletkach(2 razy 1 tab). Dzień po zabiegu była
        jeszcze słaba. Drugi dzień po zabiegu miała ochotę na bieganie i trzeba było
        uważać.
        Szwy zostały usunięte po ok. tygodnia czasu.Charakter pozstał bez zmian- suka
        cały dzień spędzałaby na zabawie.
        Więcej poczytasz tu:
        www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=16507
        www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=10127
    • vww Re: Sterylizacja suki 05.01.05, 21:49
      Zauważylam, że suki po sterylizacji przestają być postrzegane przez psy - samce
      jako " kobiety ". Miałam sznaucerkę olbrzymkę - po ropomaciczu - rzucił się na
      nią pies sąsiada i pogryzlby, gdybym nie interweniowala, a akurat z jego strony
      nie spodziewałam się ataku na moją sukę, gdyż psy znaly się dużo wcześniej i
      byl spokój.
      Drugi przyklad - moj dog, ktory jest gentlemanem w stosunku do psich pań,
      zaatakowal terierkę rosyjską, znajdował się zresztą w jej domu, na jej
      terytorium. Ta sunia także jest po sterylizacji. Coś w tym musi byc w takim
      razie. Chyba trzeba uważać na sterylizowane suki, żeby przypadkiem nie oberwaly.
      • eulalija Re: Sterylizacja suki 06.01.05, 10:25
        Niczego takiego jak Vww opisuje nie zauważyłam przy mojej ON-ce. Za to
        dostrzegłam jeszcze coś, w terminie pierwszej planowanej cieczki po
        sterylizacji i potem, w okresach co mniej więcej 5 miesięcy, u mojej suki
        występuje coś, co można by od biedy nazwać znaczeniem terenu. Pierwsze siusiu
        na spacerze jest normalne, duże, a potem kilka razy kuca w różnych miejscach i
        wydala kilka kropelek. W tym okresie pieski troszkę się nią interesują, ale po
        obwąchaniu odchodzą zdegustowane. I jeszcze drobiazg, koleżanki kundelek jest
        po kastracji, żaden pies go nie atakuje (mimo że kundelek jest agresywny i do
        niemal każdego psa czy suni wybiera się ze szczekiem), on nie pachnie jak pies,
        pachnie jak sunia. Więc może w przypadku sznaucerki nie chodziło o zmianę
        zapachu, może po prostu pies przestał ją lubić? A dog-gentelmen może był
        zdenerwowany wkroczeniem na obce terytorium? Nie upieram się, mam inne
        obserwacje.
        • vww Re: Sterylizacja suki 06.01.05, 16:26
          Ja tez się przy tym nie upieram. Po prostu to, co zobaczylam dalo mi podstawę
          do wysunięcia wniosku, że wysterylizowana sunia nie pachnie psom jak kobitka,
          ale dwa przyklady to może i za malo, więcej nic nie rzucilo mi się w oko, więc
          tak sobie tylko rzucam śmiale hipotezy, może ktoś inny nam sie tu dopisze?
          • mysiam1 Re: Sterylizacja suki 06.01.05, 17:27
            Nie mam na razie żadnych spostrzeżeń jeśli chodzi o moją sunię, ale inna, która
            została wysterylizowana już parę lat temu, jest traktowana przez inne psy
            neutralnie, chociaż z drugiej strony te, które jej kiedyś nie lubiły (i vice
            versa), nie lubią jej nadal. Moja sunia niestety dalej dość agresywnie reaguje
            na inne suki, przez co czasem wdaje się w jakieś bójki, ale poza tym inne psy
            chyba są nieco zdezorientowane - nie czują ani zapachu suki, ani psa.
          • saavage Re: Sterylizacja suki 06.01.05, 18:12
            Moja sunia była sterylizowana jakieśdwa miesiące temu. Od tego czasu mam
            wrażenie, że psy się nią BARDZIEJ interesują, czasem nawet aż tak, że mam
            wrażenie, że jest w trakcie cieczki ;) Za to ona jest bardzo agresywna w
            stosunku do innych psów i suczek. Zwykle mało interesowała się innymi psami, a
            teraz leci pierwsza ze szczekiem i z zębami. Na szczęści to mały jamnik, więc
            nikomu nie zagraża...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka