Dodaj do ulubionych

Pies a "bachory"

04.05.05, 13:57
Niedawno byłam z mężem w schronisku w Korabiewicach. Chcieliśmy zaadoptować
pieska. Kucnęliśmy między psami obślinieni i wycałowani przez nie, i
cieszyliśmy się razem z nimi. W pewnym momencie przyszła - jak się okazało -
pani Magda, osoba ktora prowadzi to schronisko. Zaczęła nas wypytywać co to
ma być za pies, jaka płeć, czy mamy dzieci itd... aż wreszcie pyta: Co sie
stanie z psem, jak przyjdzie dziecko? Odpowiedzieliśmy, że nic, sami
wychowaliśmy się z psami. Na to pani odpowiedziała: "pojawi się BACHOR i pies
znowu wróci do schroniska! To ta telewizja tak ogłupia, żeby te bachory
rodzić ciągle!" Zbaranieliśmy, nie mogłam uwierzyć, że cos takiego
usłyszałam! Zabraliśmy się stamtad czym prędzej i więcej do tej nieszczęsnej
kobiety nie wrócimy.
Obserwuj wątek
    • annskr Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 14:04
      Nie znam pani z Korabiewic, ale dzieci potrafią być bardzo okrutne dla
      zwierząt, a ona potem takie zwierzaki ratuje. Przez jedną nieprzymyślaną czyjąś
      wypowiedź nie odbierajcje bezdimnemu zwierzakowi szansy na do :)
    • melmire Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 14:09
      Chora kobieta, i dyplomacji nie ma za grosz. Obrazajac ludzi na pewno nie
      znajdzie domow dla zwierzat!
      Rozumiem ze sie pyta, ale nie w takiej formie, a juz wyciaganie takich
      wnioskow....
      Wiem ci mowie, adoptowalam kociaka i stalam sie ofiara zmasowanego ataku "bo on
      urosnie i go wyrzucisz" , taaaaaaaaaaaaa , na pewno!
    • jaszczuria Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 14:33
      gamacedur napisała:

      Na to pani odpowiedziała: "pojawi się BACHOR i pies
      > znowu wróci do schroniska! To ta telewizja tak ogłupia, żeby te bachory
      > rodzić ciągle!" Zbaranieliśmy, nie mogłam uwierzyć, że cos takiego
      > usłyszałam! Zabraliśmy się stamtad czym prędzej i więcej do tej nieszczęsnej
      > kobiety nie wrócimy.

      wypowiedź faktycznie może szokować, ale:
      sama znam wiele przypadkow, kiedy pies lub kot jest bezlitośnie wyrzucany na
      ulice po urodzeniu sie dziecka. Ta pani jako prowadząca schronisko z pewnością
      zna takich przypadkow dużo więcej. Stąd jej agresja.
      Ja bym proponowała, aby jednak wziąć zwierzaka, bo one nie są niczemu winne.
      zawsze za złość ludzka musza odpowiadać niewinne zwierzaki ???
    • cleo_1 Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 14:57
      Baba, choc przyjela zla taktyke, miala racje. Nie twierdze, ze WY tez
      oddalibyscie psa do schroniska. Pomysl jednak o tym, ze jak dziecko bedzie
      dokuczalo psu (a BEDZIE), to pies moze je "ostrzegac", a zatem: lapac zebami,
      warczec, czy nawet delikatnie (delikatnie w rozumieniu psa, nie 3-latka)
      ugryzc. Wtedy tez powiesz, ze ta "nieszczesna kobieta" nie miala racji?
      Widocznie na jakiejs podstawie sad swoj opierala...
      Poza tym, dla mnie dowodem Waszej nieodpowiedzialnosci jest to, ze
      zrezygnowaliscie z dania domu psu - ze wzgledu na glupia, niedyplomatyczna
      babe. Nie dlatego, ze przemysleliscie jej slowa i doszliscie do wniosku, ze
      jeszcze z ta decyzja zaczekacie, bo glupia nie glupia, ale moze ma racje, ale
      dlatego, ze po prostu zostawiliscie "calujace" Was psiaki, bo baba byla glupia.
      Sorry, ale to, co napisala, nie swiadczy o Was dobrze.

      gamacedur napisała:

      > Niedawno byłam z mężem w schronisku w Korabiewicach. Chcieliśmy zaadoptować
      > pieska. Kucnęliśmy między psami obślinieni i wycałowani przez nie, i
      > cieszyliśmy się razem z nimi. W pewnym momencie przyszła - jak się okazało -
      > pani Magda, osoba ktora prowadzi to schronisko. Zaczęła nas wypytywać co to
      > ma być za pies, jaka płeć, czy mamy dzieci itd... aż wreszcie pyta: Co sie
      > stanie z psem, jak przyjdzie dziecko? Odpowiedzieliśmy, że nic, sami
      > wychowaliśmy się z psami. Na to pani odpowiedziała: "pojawi się BACHOR i pies
      > znowu wróci do schroniska! To ta telewizja tak ogłupia, żeby te bachory
      > rodzić ciągle!" Zbaranieliśmy, nie mogłam uwierzyć, że cos takiego
      > usłyszałam! Zabraliśmy się stamtad czym prędzej i więcej do tej nieszczęsnej
      > kobiety nie wrócimy.
      • naise Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 15:08
        Ja też zostałam niemiło potraktowana w schronisku na Paluchu, wiem że trudno
        jest obrazić się na zwierzęta, ale takie zachownaie ludzi zmniejsza tylko szanse
        tych zwierząt na adopcje. Moje doświadczenia ze schroniskiem na Paluchu są
        trochę inne, nas nikt nie wypytywał o dzieci.
        Tam po prostu ludzie pracują za karę. Owszem są wolontariusze (którzy jak się
        okazuje mają tam niewiele do powiedzenia, MUSZĄ wykonywać polecenia, bo jak nie
        to się stwierdza że nie nadają się na wolontariuszy), ale ja ich nie spotkałam.
        Wybraliśmy się do schroniska po południu, jak się okazało za późno, bo adopcje
        są do 16:00 (jakieś dziwne pory, bo w tygodniu ludzie pracują w tych godzinach).
        Zostaliśmy potraktowani jak intruzi, wręcz wypędzeni ponieważ jak nam
        powiedziano "To nie sklep, że się
        wchodzi i kupuje, bo procedury adopcyjne trwają godzinę, a jest już po 15-stej a
        oni zaraz kończą pracę i nikt z nami siedział nie będzie". Nikt nie chciał nam
        pomóc (szukaliśmy psa do mieszkania w bloku, najlepiej dorosłego, mógł być chory
        lub kaleki), kartki z opisami psów na boksach nie zgadzały się zupełnie z
        pieskami które tam siedziały. Wybraliśmy dwa pieski, ale niestety jeden z nich
        był na kwarantannie, a o drugim nie zdążyliśmy się nic dowiedzieć bo pan się
        ulotnił. Byliśmy wściekli, z tej bezradności. Ludzie którzy prowadzą to
        schronisko wiecznie narzekają że brak funduszy, ale jak ktoś chce przygarnąć
        zwierzę, dać mu ciepło, to się go przepędza, albo utrudnia adopcję :( Ludzie
        którzy tam pracują są totalnie niewychowani, niekompetentni, robią to od
        niechcenia, psy mają brudne boksy, niektóre skaczą sobie do gardeł i nikt nie
        reaguje - widzieliśmy scenę" 5-6 psów w boksie, jeden siedzi w kącie a pozostałe
        wokół niego szczekają i podgryzają, a on biedny nie może się obronić.
        Próbowaliśmy odpędzić te psy, ale niewiele dało się zrobić
        przez kraty.
        • rezurekcja Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 15:54
          Prawdą jest, ze sie pani Magda odezwala nad wyraz nieelegancko. To tak
          eufemistycznie mowiac.
          I prawdą jest, ze jest brak elegancji z czegos wynikal.

          Moj pies jest z Korabiewic.
          Tyle, ze ja go bralam nie ze schroniska bezposrednio lecz od dotychczasowej
          opiekunki. Procedura polegala na tym, ze dziewczyna przywiozla mi psa i ze lzami
          w oczach sie ewakuowala. Potem wypelnilam karte aodpcyjna i przeslalam poczta.
          Pani Magdy nie znam.

          Prawda jest tez, ze o Paluchu osoby, ktore tam byly pisza od dawna rozne
          zatrwazajace rzeczy. I nikogo z wladz miasta to nie interesuje.
          • cleo_1 Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 15:59
            moze do wladz miasta trzeba napisac donos? czy ktos, kto byl i widzial, to
            zrobil? na podstawie wpisow w necie nikt - w tym kraju przynajmniej - nie
            podejmie zadnych dzialan...
            • naise Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 16:04
              Czasem po osiedlu mojej babci chodzi chłopak - wolontariusz z Palucha, zbiera
              stare koce, miski, jedzenie dla psów, opowiadał jak tam strasznie, że już nie
              raz były donosy, skargi - nawet na poszczególnych ludzi, niestety to nic nie
              daje. Wolontariusze nie mają nic do powiedzenia, każdy kto próbuje coś zmienić,
              zostaje natychmist odsunięty i przestaje być wolontariuszem. Nie wiem jak to
              jest możliwe, nie rozumiem czemu nikt nie reaguje :(( najbardziej na tym tracą
              zwierzęta :(
              • cleo_1 Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 16:09
                Zastanawiam sie, jak to jest mozliwe?
                Wydawalo mi sie, ze ludzie, ktorzy pracuja ze zwierzetami, prowadza takie
                miejsca, jak schroniska, robia to z milosci dla zwietrzat, bo nie dla
                pieniedzy, poniewaz sa inne, przyjemniejsze sposoby "robienia kasy"...

                naise napisała:

                > Czasem po osiedlu mojej babci chodzi chłopak - wolontariusz z Palucha, zbiera
                > stare koce, miski, jedzenie dla psów, opowiadał jak tam strasznie, że już nie
                > raz były donosy, skargi - nawet na poszczególnych ludzi, niestety to nic nie
                > daje. Wolontariusze nie mają nic do powiedzenia, każdy kto próbuje coś
                zmienić,
                > zostaje natychmist odsunięty i przestaje być wolontariuszem. Nie wiem jak to
                > jest możliwe, nie rozumiem czemu nikt nie reaguje :(( najbardziej na tym tracą
                > zwierzęta :(
                • naise Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 16:12
                  Napewno są schroniska w których tak jest, np. to z którego wzięliśmy naszą sunię
                  Maję. Udzielono nam fachowej porady, dostaliśmy środki na odrobaczenie, po dwóch
                  dniach zadzwoniła do nas do domu pani z pytaniem jak się piesek czuje. Nadal
                  jesteśmy w kontakcie z tą panią i niebawem mamy ją odwiedzić aby wyszła do nas i
                  zobaczyła jak sunia urosła.
            • bimbuniek Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 16:17
              He, he. Donos do władz miasta.
              To władze miasta decydują o obsadzaniu stanowiska dyrektora i władze dobrze
              wiedzą co się tam wyrabia.

              Na dowód tego, że Paluch to kuźnia kadr partyjnych (zarówno z lewej jak i tzw.
              prawej strony) przesyłam dwa linki:

              o byłej dyrekcji (poszukaj infomacji o emilu):
              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030605/kraj/kraj_a_1.html#1
              o obecnej dyrekcji (poszukaj na liście nazwiska W. Dejnarowicz - obecna
              dyrektor, chyba się nic ostatnio nie zmieniło, dawno nie miałem wieści nt.
              Palucha):
              wybory2002.pkw.gov.pl/prada/dk1/w14/p1421/o10792/k3130.html
              A psy? Tylko zakłócają "sprawne" funkcjonowanie schroniska.
    • bliba Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 17:10
      No to bardzo ladnie z waszej strony że sie rozmysliliscie i nie zabraliscie do
      domu zadnego psiaka..... jestescie wprost wspaniali! tylko pozazdroscic
      empatii...... Sama mam psa z korabiewic i nie dam zlego slowa powiedziec o tym
      schronisku. fachowa opieka, szybki i wyczerpujacy kontakt mailowy z
      wolontariuszami.... Zadabane pieski i p magda, ktora byc moze jest
      ekscentryczna i nie zawsze trafnie dobiera slowa ale jej oddanie i serce
      wlozone w prowadzenie i dbanie o schronisko pozwalaja jej te drobne bledy
      wybaczyc. Jej podejscie do ludzi wynika tylko i wylacznie z tego ze w zyciu
      widziala wiele zwierzecego nieszczescia ktorego ty i twoj maz nie jestescie w
      stanie sobie nawet wyobrazic..... liczy sie prawdziwa milosc do zwierzat....
      najwidoczniej wcale nie zalezalo wam na wzieciu psa, moze to i lepiej ze
      stamtąd pojechaliscie bo biedny moglby sie tylko u was meczyc.... tak wiec moze
      nad tym dzieckiem to tez sie zastanowicie......
      pozdrawiam wszystkich sypatyków korabiewic,
      www.korabiewice.empatia.pl , bierzcie stad pieski... na prawde warto!!!!!!!!!
      • gamacedur Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 19:06
        Pani Magda mogła nas jeszcze poszczuć psami aby sprawdzić nasze szczere
        intencje co do adopcji. Gdybyśmy mimo to stali pod bramą i prosili o wydanie
        pieska - może wtedy wykazalibyśmy się milościa do zwierząt?
        Wierzę w zaangażowanie pani Magdy w ratowanie zwierząt, ale chcąc znaleźć im
        przyszłych opiekunów nie powinna chyba ich zniechęcać? pozwoliłabyś nazwać
        swoje obecne lub przyszłe dziecko BACHOREM?? Jeśli tak, to może ty powinnaś się
        zastanowić nad macierzyństwem...?
        • bliba Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 19:29
          czy to aż tak okropnie cię dotknęło??? BACHOR BACHOR.... co najmniej jak bys po
          raz pierwszy uslyszala to słowo... a mało to ludzi którzy po urodzeniu dziecka
          pozbywają sie psa ze względu na sterylne warunki, urojoną zazdrość i inne takie
          chore kwestie.... mnie nie dziwi jej troska o to... apoza tym tak sobie
          myślę.... kiedy ja bralam mojego psiaka było ze mną jeszcze pięć rodzin.. i
          wszyscy jakoś tego sobotniego poranka znależli psiaka dla siebie i pani magda
          nikomu nie robila takich problemów... była miła i cieszyła się że jaj
          podopieczni znajdą dom. Dlatego tak sobie myślę że może coś takiego
          odrzucającego macie w sobie...... no bo jak to inaczej tłumaczyć???????????
          • gamacedur Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 21:53
            bliba napisała:

            > czy to aż tak okropnie cię dotknęło??? BACHOR BACHOR....


            Nie rozumiesz tego? To gdzie twoja empatia, o którą wołasz do mnie post wyżej?


            co najmniej jak bys po
            >
            > raz pierwszy uslyszala to słowo...


            Jest też słowo na "K". Jeśli je usłyszysz, usłyszysz po raz n-ty - będzie cię
            mniej bolało?


            A teraz gwoli ścisłości, a nie wyjaśnień. NIGDY nie oddalibyśmy psa, bo
            pojawiło się dziecko. Pies w moim i męża domu zawsze był traktowany jak członek
            rodziny. Kiedy niedawno umierał pies u rodziców męża, woziliśmy go wspólnie do
            lekarzy po całej Polsce. Uważamy też, że dziecko lepiej wychowa się ze
            zwierzęciem, bo będzie musiało nauczyć sie dzielić uczuciem i uwagą rodziców.
            Jeśli jednak dla takiej osoby jak pani Magda, która otacza się zwierzętami, bo
            ludzi najwyraźniej nie cierpi - jesteśmy odrzucający, jak łaskawa byłaś nas
            nazwać, to mogę tylko powiedzieć - dla takich ludzi jak ona czy ty CHCEMY być
            odrzucający.
            Decyzja została podjęta, i cokolwiek tu popiszesz, pani Magda skutecznie nas
            zniechęciła do przejażdzki do Korabiewic. Psów wciąż jest więcej niż rodzin
            chętnych do ich adopcji. I jeśli ktoś je NAPRAWDĘ kocha, to chyba celem
            nadrzędnym powinno byc dobro zwierząt, a więc - znalezienie im domu - bycie
            opryskliwym raczej temu nie służy. Dobranoc.
        • jaszczuria Re: Pies a "bachory" 05.05.05, 08:03

          gamacedur napisała:

          > Pani Magda mogła nas jeszcze poszczuć psami aby sprawdzić nasze szczere
          > intencje co do adopcji. Gdybyśmy mimo to stali pod bramą i prosili o wydanie
          > pieska - może wtedy wykazalibyśmy się milościa do zwierząt?
          > Wierzę w zaangażowanie pani Magdy w ratowanie zwierząt, ale chcąc znaleźć im
          > przyszłych opiekunów nie powinna chyba ich zniechęcać? pozwoliłabyś nazwać
          > swoje obecne lub przyszłe dziecko BACHOREM?? Jeśli tak, to może ty powinnaś
          się
          >
          > zastanowić nad macierzyństwem...?

          na ogół nie robię wycieczek osobistych, ale po tym co napisałas - zrobię - do
          Ciebie.
          przesadzasz, nawet bym powiedziała - histeryzujesz.
          czyżby pani Magda poznala się na Was ??
          • gamacedur Re: Jaszczuria 05.05.05, 12:11
            No cóż - robiąc wycieczki osobiste w moim kierunku, dałaś mi prawo do tego
            samego w twoim.
            Według mnie jesteś bezdzietną, może nie samą lecz na pewno samotną,
            nieszczęśliwą kobietą, która zrozumienie dostała tylko od zwierząt: nie
            oceniających, jedynych wiernych ci istot. Życzę miłego dnia.
            • gamacedur Re: Jaszczuria 05.05.05, 12:18
              Ach, i żeby było jasne - podsumowanie twojej osoby zrobiłam nie na podstawie
              jednej czy dwóch wypowiedzi, tak jak to ty byłaś łaskawa zrobić, lecz pokusiłam
              się o lekturę innych twoich postów. Pozdrawiam.
              • kraxa Gamacedur Twoja wyzszosc moralna 06.05.05, 16:30
                Nad Jaszczuria i inymi oponentami polega wedlug Ciebie na tym, ze masz MEZA!!!
                O matko, chyle czola, naprawde- jak ty musisz byc wspaniala. I w tej
                wspanuialosci chcialas sie utwierdzic, biorac biede ze schroniska. Zeby Ci ktos
                powiedzial, jaks ty milosierna. A Twoje milosierdzie zweryfikowalby czas- no i
                juz w przedbiegasz nie przeszlas tej próby. A teksty pod tytulem- "jestes stara
                samotna baba, która kochaja tylko zwierzeta" swiadcza o tym, ze Twoim
                powolaniem w zyciu jest rodzic bachory i z duma obnosic obraczke. Zrealizuj sie
                w tym, i zeby oszczedzic Ci szukania powiem od razu, ze jestem rozwódka, wiec
                pewnie znajduje sie w twojej ocenie jeszcze nizej niz Jaszczuria bogu ducha
                winna.
                • cleo_1 Kraxa, 06.05.05, 17:08
                  szkoda wchodzic w polemike z tymi ograniczonymi umyslami. Jakbym sie miala
                  przejmowac takimi "mezatkami" (tez mam wrazanie, ze g... itd jest dumna z faktu
                  posiadania meza, Nienarodzonego Dziecka (nie bachora!) i dobrego serca, ktore
                  kazalo jej podjac trud wedrowki do schroniska, i jest dumna z tak meznego
                  znoszenia tej wrednej baby Pani Magdy, a my tu jej nie rozumiemy, skandal),
                  padlabym na serce (byc moze stalo sie to z G..., ona taka nerwowa, druga babka -
                  pepsi, tez jakis nerwowy rocznik).
                  Laski chcialby, zeby swiat wygladal jak z bajki: one przepasane faruszkiem, z
                  usmiechem na ustach prasuja koszule swoim mezczyznom, mezczyzni buduja domy,
                  plodza dzieci (DZIECI!), woza zony do schronisk, gdzie te moga spelnic sie
                  charytatywnie.
                  • ania1964 Re: Kraxa, 06.05.05, 19:25
                    Dziewczyny,
                    Zrozumcie w końcu, ze ona nie była w żadnym schronisku i nigdy jej nawet do
                    głowy jej nie przyszło adoptować żadnego psa. Założyła prowokacyjny watek,
                    żeby oczernić jakąś kobietę i w ten sposób załatwić jakiś osobiste porachunki.
                    Może jej ta M. męża odbiła bo tak jakoś obsesyjnie wciąż nawiązuje do swojego
                    małżeństwa...;)
    • ina11 Re: Pies a "bachory" 04.05.05, 23:04
      Ta pani z Korabiewic na pewno napatrzyła sie na niejedną psią tragedię i nie
      tylko. Problem pies a bachory w wielu domach niestety istnieje czy tego chcemy
      czy nie. Moi sąsiedzi- dziecioroby- nowobogaccy- uważają że powinni mieć dużo
      dzieci- no taka niby prawdziwa katolicka radzinka. Nienawidza mojego psa, bo
      przez ogrodzenie czasami szczeka na ich dzieci. Te bachory cały czas go
      drażnią. Jeden z bachorów chciał mieć pieska. Niestety nowobogacka rodzinka
      wyklucza taką możliwość, bo wegług nich zwierzak na pewno zniszczyłby ich
      nowobogacki domek i przede wszystkim mógłby zrobić rewolucję w ich ogródku-
      notabene zaprojektowanym i wykonanym przez firmę ogrodniczą. Ja natomiast
      uważam, że psiak mógłby nauczyć te bachory odpowiedzialnośc itp, bo jak na
      razie to są rozpuszczone i nikt nie jest w stanie nad nimi zapanować. Pozdrawiam
      • mmk9 Re: Pies a "bachory" 05.05.05, 09:29
        Katolicka rodzina i bachory rozpuszczone ? Katolicki ojciec nie maltretuje ich
        zgodnie ze stereotypem ? Ogrodek projektowany przez firmę ? Ależ to
        oburzające ! No i PSA nie maja ? Szkoda, może byś doszla do wniosku, że
        szczekający pies za plotem może denerwować. Te 11 przy twoim nicku to wiek ?
        Czekaj, dorośniesz, to też zechcesz mieć BACHORA.Pozdr.
        • semidolce Re: Pies a "bachory" 05.05.05, 09:53
          Ojej, a ja też mam ogród zaprojektowany i wykonany przez firmę ogrodniczą.... I
          dwa dogi w tymże ogrodzie. A bachorów jeszcze nie. Ale to tylko kwestia czasu,
          planuje i "bachory" i kolejne psy. Nie, nie ze schroniska.

          A ponadto jakby mi ktos tak w schronisku powiedział, też bym zrezygnowała. Ale
          wiem też, że są miejsca, w których tak sie nie postępuje - przyszli właścicele
          sa mile widziani i udziela im się wszelkiej potrzebnej pomocy, tak przed
          adopcją jak i po. Ba, sama także zajmuję sie adopcjami, choć nie w schronisku,
          i czasem czuję się nachalna i natrętna, gdy dzwonię do ludzi po adopcji zapytać
          co z psiakiem i jak sobie radzą. nIewielu jest takich, którzy przychodzą po
          pomoc, wiekszość jest mocno podejrzliwa wobec mojego zainteresowania.

          Więc jak widać to bywa róznie, ale zachowanie opisanej pracownicy schroniska
          jest absolutnie niedopuszczalne i sprzeczne z dobrem zwierząt. I nie piszcie mi
          tu, że ona jest obra i je ratuje. Jakby chciała uratować nie odstraszałaby
          przyszłych właściceli.

          A wy jak chcecie pieska poszukajcie miejsca, w którym otrzymacie pomoc i radę,
          badźcie wybredni, wbrew temu, co tu piszą, to ma być wasz pies i macie się czuć
          z nim doobrze, nie bac się, móc uzyskać pomoc. W innym wypadku ani wy
          szczęśliwi nie bedziecie ani ów pies.

          A swoją drogą to dzieci sa jednak ważniejsze od psów (nie, nie znaczy to, że
          psa nalezy się pozbyć ze względu na dziecko).
          • cleo_1 Re: Pies a "bachory" 05.05.05, 10:33
            Dzieci wazniejsze od psow? niezla hierarchia jak na osobe zajmujaca sie
            adopcjami. Nieszczescie - czy ludzkie, dzieciece, czy psie, czy kocie - zawsze
            lamie serce. Mnie sie wydaje, ze chyba trzeba kochac po rowno, i swoje dzieci,
            i swoje psy. No, ja przynajmniej tak bym zrobila.
              • bliba Re: Pies a "bachory" 05.05.05, 12:50
                oj kochanie... mysle jednak ze ocene tego czy dzieci sa wazniejsze czy psy
                nalezy pozostawic kazdemu z osobna... ja przychylam sie do opinii ze psiaki sa
                wazniejsze!!!!!!
                poza tym czy kazdy musi lubic dzieci??????????? boze co za mentalnosc!!!!!!!!!!!
                • semidolce Re: Pies a "bachory" 05.05.05, 13:28
                  bliba napisała:

                  > oj kochanie... mysle jednak ze ocene tego czy dzieci sa wazniejsze czy psy
                  > nalezy pozostawic kazdemu z osobna... ja przychylam sie do opinii ze psiaki
                  sa
                  > wazniejsze!!!!!!
                  > poza tym czy kazdy musi lubic dzieci??????????? boze co za
                  mentalnosc!!!!!!!!!!
                  > !


                  Masz dziecko? I ile masz lat?
                  • rezurekcja eh, kobitki 05.05.05, 14:06
                    Nie mam dzieci, mam psy, ale tez uwazam, ze najpierw sa dzieci a potem zwierzeta.
                    Co nie znaczy, ze nalezy przsetac zajmowac sie zwierzetami.
                  • kraxa semidolce- na stos z wszystkimi 06.05.05, 16:33
                    Które sa dorosBe i SMIA nie miec i B+NIE PLANOWAC, lub co gorsza nie PRZEPADAC
                    za dziecmi. Ja sie do nich zaliczam. prosze zlinczuj nie, albo chociaz nazwij
                    mnie zalosna niechciana przez nikogo baba, bo do takiej retoryki zmierzasz.
            • bliba Re: Pies a "bachory" 05.05.05, 12:52
              cleo_1 napisała:

              > Dzieci wazniejsze od psow? niezla hierarchia jak na osobe zajmujaca sie
              > adopcjami. Nieszczescie - czy ludzkie, dzieciece, czy psie, czy kocie -
              zawsze
              > lamie serce. Mnie sie wydaje, ze chyba trzeba kochac po rowno, i swoje
              dzieci,
              > i swoje psy. No, ja przynajmniej tak bym zrobila.

              BRAWO BRAWO BRAWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • jaszczuria obrażeni na zwierzeta 05.05.05, 13:04
                przyjmując sposób myślenia ludzi, którzy obrazili sie na zwierzeta za to że
                pani Magda burknęła agresywnie, to ja powinnam tez olać psinę sąsiada:
                otóż mój sąsiad mial psa, o którego nie dbał, nie dawał jeść, nie wychodził na
                spacery. Więc ja zaczęłam to robić, bo szkoda mi było psa. Sąsiad nie był wcale
                wdzięczny (nie oczekiwałam tego). Zaczął nawet pastwić sie nade mną. Gdybym
                przyjęła postawe pewnych egzaltowanych histeryczek, to powinnam była olać psa.
                Nigdy z nim nie wychodzić, nie dać jeść, bo przecież JA, moje Ego, zostało
                obrażone.
                Taa, bo to zwierzę przeciez odpowiada za to co robi pan, no nie ??
                A ja, według niektórych zostałam uznana za przygłupa, (tu widać nawet po
                histerycznej wypowiedzi, za nieszczęśliwego przygłupa), dalej się opiekowałam
                tym psem.
                Nie żałuję ani trochę.
                • semidolce Re: obrażeni na zwierzeta 05.05.05, 13:42
                  A ja nie mówię, żeby się "obrażać na zwierzęta". Tylko jesli jadę do schroniska
                  aby zaadoptować stamtąd psa, to pracownicy schroniska (którym teoretycznie
                  powinno zależeć na tym, aby pies znalazł nowy dom) powinni być do mnie
                  uprzejmie nastawieni, służyć radą i pomocą.

                  I nie widzę nic złego w zajmowaniu się psem sąsiada, ale nie ma to związku z
                  bezczelnym i chamskim zachowaniem pracownicy schroniska.

                  I choć jak widać grzeszę i bluźnię mówiąc, że dzieci, jako istoty ludzkie, są
                  dla mnie ważniejsze od psów, a jednocześnie śmiem (z takim nastawieniem)
                  pomagać w adopcjach, to jednak z własnego doświadczenia powiem, że nigdy do
                  głowy by mi nie przyszło w tak grubiański sposób rozmawiać z przyszłymi
                  właścicielami. Bo mi zalezy na tym, aby pies, któremu szukam domu znalazł ów
                  dom. Inną sprawą jest to, że ma być to dom dobry dla psa. Ale tu bardziej
                  zwracam uwagę na handlarzy, pseudohodowców, niz na osoby, które (na Boga!) chcą
                  mieć dziecko. A jeśli pojawia się jakiś problem - osoby, które adoptowały psa
                  przy mojej pomocy zawsze maja mój numer telefonu, z przykazaniem, że jakby cos
                  się działo mają dzwonic nawet w środku nocy. Jeśli nie umiem im pomóc, pytam
                  inne, bardziej doświadczone osoby i wspólnie znajdujemy rozwiązanie.

                  Jednocześnie popełniam kolejny potworny grzech, a mianowicie zajmuję się
                  adopcjami psów tylko jednej, konkretnej rasy. Rasy, którą kocham i uwielbiam i
                  dla której wiele jestem w stanie poświęcić. I za moment zostanę tutaj za to
                  zlinczowana - lepiej zajmować się wszystkim po trochu, czyli niczym, a ludzi
                  chcących pomóc zbywać chamskimi odzywkami i biadolić jak to nam jest źle.

                  A do autorki wątku - jeśli nadal szukasz psa, napisz na prv to opowiem ci o
                  jaką rasę chodzi, być może bedzie to pies dla ciebie.
                    • semidolce Re: obrażeni na zwierzeta 05.05.05, 15:40
                      część z tych psów jest w schroniskach, część czeka na nowe domy w domach
                      naszych i naszych znajomych, część na szczęście może poczekać aż ktos się dla
                      nich znajdzie u starych właścicieli.

                      Życzę żeby udało wam się w spokojny i miły sposób znaleźć tego jedynego,
                      wymarzonego psa :)
                • gamacedur Re: obrażeni na zwierzeta 05.05.05, 15:59
                  jaszczuria napisała:

                  > przyjmując sposób myślenia ludzi, którzy obrazili sie na zwierzeta za to że
                  > pani Magda burknęła agresywnie, to ja powinnam tez olać psinę sąsiada:
                  > otóż mój sąsiad mial psa, o którego nie dbał, nie dawał jeść, nie wychodził
                  na
                  > spacery. Więc ja zaczęłam to robić, bo szkoda mi było psa. Sąsiad nie był
                  wcale
                  >
                  > wdzięczny (nie oczekiwałam tego). Zaczął nawet pastwić sie nade mną. Gdybym
                  > przyjęła postawe pewnych egzaltowanych histeryczek, to powinnam była olać
                  psa.
                  > Nigdy z nim nie wychodzić, nie dać jeść, bo przecież JA, moje Ego, zostało
                  > obrażone.
                  > Taa, bo to zwierzę przeciez odpowiada za to co robi pan, no nie ??
                  > A ja, według niektórych zostałam uznana za przygłupa, (tu widać nawet po
                  > histerycznej wypowiedzi, za nieszczęśliwego przygłupa), dalej się opiekowałam
                  > tym psem.
                  > Nie żałuję ani trochę.


                  Jaszczurio. Skoro tak uparłaś się, żeby być w opozycji, powinnaś wiedzieć, że
                  porównywanie pani Magdy ze schroniska w Korabiewicach do twojego pana sąsiada
                  jest dla niej krzywdzące. Cokolwiek by o niej powiedzieć, że nieszczęsna,
                  samotna i żałosna, to faktem jest, że psami zajęła się najlepiej jak umiała.
                  Widać, że zwierzaki mają u niej schronienie, opiekuje się nimi bardzo dobrze.
                  Tego chyba nie można powiedzieć o gburowatym sąsiedzie? Więc nie porównuj tych
                  dwóch sytuacji, bo twoja "szlachetność" jest tu jak najbardziej zrozumiana a
                  nawet wymagana i naprawdę nie ma się czym chwalić. Pozdrawiam.
              • ellen.ripley Gamocedur! 05.05.05, 13:20
                Co chcialas osiagnac piszac o tej przygodzie tutaj na forum? Ze wsciekle
                obronczynie psow zrozumia? Oburza sie? Napisz na Kobiecie, e-dziecku, ale nie
                tutaj, gdzie roi sie od zdeformowanych umyslowo nastepczyn Violetty Villas czy
                Brigitte Bardot, ktore wypiely sie zadkiem na wlasne dzieci, zeby spac, jesc,
                zyc miedzy zwierzakami, i histerczynie reaguja na to, ze ktos zachowal sie
                normalnie, czyli popukal sie w czolo na chamstwo pewnej zwierzomaniaczki.

                PS. A poza tym jestes za grzeczna dla swoich watpliwych rozmowczyn. Tutaj
                trzeba jak zwierze! Kasac, gryzc, warczec, inaczej nie zrozumia!
                • cleo_1 to jakies nieporozumienie 05.05.05, 13:43
                  Ellen (chyba faktycznie jestes tu "Obca", sluszny nick), nie masz racji. A
                  rczej - nie do konca msz racje, tak jak wszyscy tu, kazdy ma swoja.
                  Sa rozni ludzie. Jedni nie lubia dzieci, inni nie lubia zwierzat, dla jednych
                  dzieci sa wazniejsze, dla innych zwierzeta, a jeszcze inni kochaja oba gatunku
                  tak samo. Nie masz racji mowiac, ze autorka posta zachowala sie slusznie. Jesli
                  NAPRAWDE chciala adoptowac psa, nie powinna zwracac uwagi na komentarze tej
                  kobiety, to jest to, co ja czuje, jak ja oceniam te sytuacje. Te psy byly Bogu
                  ducha winne, cierpiace, czekajace na dom i milosc, ta babka pisze: Kucnęliśmy
                  między psami obślinieni i wycałowani przez nie, i
                  cieszyliśmy się razem z nimi. Sorki, ale mnie to nie pasuje, jedno do drugiego.
                  Albo jestem malostkowa i biore do serca az tak bardzo gadanie - w mojej ocenie -
                  glupiej baby, albo mam serce i staram sie zrozumiec, dlaczego ta baba tak
                  gada, staram sie z nia porozmawiac, wyjasnic pewne sprawy, rozumiem, ze to
                  wynika z jej doswiadczen i obaw, a nie z jej widzimisie. I nie rezygnuje z psa,
                  po ktorego przyjechalam.
                  To oczywiscie tylko moje zdanie.
                  To tak, jakbym oburzala sie na procdury adopcyjne dziecka - ze musze czekac, a
                  kobieta jest dociekliwa, czasami niemila, ze przychodzi mi kontrola do domu, ze
                  wypytuja o moje zarobki, sprawdzaja czy mam w domu czysto itp. Jesli NAPRAWDE
                  chce adoptowac dziecko, nic mi w tym nie przeszkodzi. Nie zostawie dziecka, do
                  ktorego przychodz i ktoremu robie nadzieje, tylko dlatego, ze "glupia baba", w
                  intencji dobra tego dziecka (czego ja, swoim ciasnym umyslem, nie jestem w
                  stanie pojac) tak mnie dreczy.
                  Odnosze te sytuacje do psow i innych zwierzakow, a jesli Ty uwazasz, ze
                  zwierzeta sa gorsze od ludzi, faktycznie pomylilas forum - i Ty, i autorka
                  posta. Ona sa tylko INNE. Nie gorsze. I czesto bardzo cierpia.
                  • rezurekcja Re: to jakies nieporozumienie 05.05.05, 15:46
                    cleo_1 napisała:

                    Jesli
                    >
                    > NAPRAWDE chciala adoptowac psa, nie powinna zwracac uwagi na komentarze tej
                    > kobiety, to jest to, co ja czuje, jak ja oceniam te sytuacje.


                    cleo, ale ja rozumiem uczucia gamacedur.
                    Mną tez by miotnęło przy takim komentarzu. Widocznie mamy podobny temperament.
                    A pnai Magda mogla byc wku...ona, bo byc moze znow przyjela psa, oddanego
                    dlatego, ze zupe przesolil.
                • gamacedur Re: Gamocedur! 05.05.05, 13:57
                  ellen.ripley napisała:

                  > Co chcialas osiagnac piszac o tej przygodzie tutaj na forum?

                  Hmm...w końcu to forum Zwierzęta, a temat dotyczy zwierząt.


                  >
                  > PS. A poza tym jestes za grzeczna dla swoich watpliwych rozmowczyn. Tutaj
                  > trzeba jak zwierze! Kasac, gryzc, warczec, inaczej nie zrozumia!

                  Jestem za grzeczna?? Mój Boże, a ja się zamartwiam czy przypadkiem nie zraniłam
                  kogoś naprawdę nieszczęśliwego i smutnego w tym wykłócaniu się o racje. Widać,
                  trochę się różnimy :-))
                  Pozdrawiam.
          • ina11 Re:Semidolce 05.05.05, 14:05
            Witam semidolce!
            Ja też ma ogród zaprojektowany przez firme ogrodniczą. To nie jest żaden
            zarzut. Mój pies (duży obronny) biega do woli po ogrodzie i wiadomo że czasem
            coś psoci, taki jest urok psa:), ale liczyłam sie z tym i było do dla mnie
            naturalne, że mój ogórd nie zawsze będzie dzięki temu wyglądał jak z
            katalogu :). Ale Tylko Ci ludzie o których pisałam to małomiasteczkowi
            nowobogaccy- z całą tą mentalnością, która przesłoniła im wszystko. Jedno z ich
            dzieci bardzo chce mieć psa i myślę że wiele by się przy nim nauczyło, ale cała
            rodzinka wytłumaczyła kilkuletniemu chłopcu, że w ogóle psy są "be", bo tylko
            brudzą, kopią, śmierdzą i jest z nimi straszne utrapienie. Szkoda mi po prostu
            tego chłopca że z takim przekonaniem wejdzie w "życie". Pozdrawiam
        • ina11 Re: mmka9 05.05.05, 14:32
          Witam
          Może Cię zdziwię nie mam 11 lat, ale rozumując Twoim sposobem to Ty masz 9?
          Poza tym ja jestem katoliczką i to że napisałam "katolicka" rodzina nie znaczy
          mojej ironii itp. Ostatnio zauważyłam że bardzo wiele nowobogackich
          małomiasteczkowych rodzin przez "sponsoring" kościoła "buduje" sobie opinię. Są
          to często ludzie duchowo bardzo mało związani z kościołem. Po prostu taki jest
          trend. Ja też ma ogórek zaprojektowany przez firmę- to nie jest żaden zarzut.
          Po prostu intencja i przesłanie mojej wypowiedzi zostały źle zrozumiane. To że
          nia maja psa to ich sprawa, ale jedno z ich dzieci bardzo chce mieć psa i myślę
          że wiele by się przy nim nauczyło, ale cała rodzinka wytłumaczyła kilkuletniemu
          chłopcu, że w ogóle psy są "be", bo tylko brudzą, kopią, śmierdzą i jest z nimi
          straszne utrapienie. Szkoda mi po prostu tego chłopca że z takim przekonaniem
          wejdzie w "życie". Można inaczej wytłumaczyć dziecku że w tej chwili nie może
          mieć psa, a nie takimi argumentami, które u dziecka pozostaną pewnie na całe
          życie. Odnośnie szczekania mojego psa- robi to tylko wtedy gdy dzieciaki
          sąsiadów go drażnią patykami itp. Zgadzam się że szczekanie psa może być
          denerwujące, ale wieczny wrzask kilkorga rozwydrzonych dzieci też może być
          męczący dla starszej osoby, która często u nas przebywa. I Ty też spróbuj to
          zrozumieć ! Poza tym jestem już dorosła chcę i planuję mieć "Bachora". A tak na
          koniec- mój pies ma bardzo dobry kontakt z dziećmi które do nas przychodzą.
          Mimo że jest to duży pies rasy obronnej to dzieciaki mogą robić z nim wszystko-
          ciągnąc za uszy itp, a on jest łagodny jak baranek. Pozdrawiam
          • mmk9 Re: mmka9 05.05.05, 16:30
            Hyyy, Ino, właściwie to sorry. Udzielił mi się nastroj tego wątku. Prawdą
            jestze ja też nie lubie nowobogackich karierowiczów i takich co to te ogrodki
            wymuskane, a w domu bron Boze psiego włoska ani choc jednej bakterii. A
            bachory/hihi/alergiczne z tego są. Tylko ze przeginanie w drugą stronę jak
            widać też jest ciutkę wqrwiajace. Co do chłopca, jest nadzieja że sobie nie da
            wcisnąć ciemnoty. Oj trudno mi sie lepiej wytłumaczyć , moze 9 to moje IQ. I
            jak tu życ ???
            • gatta5 Re: mmka9 05.05.05, 23:33
              Gamacedur, po prostu nie powinnaś się zupełnie przejmować tym co mówiła ta
              pani, skoro chciałaś zabrać psiaka. Poza tym trochę mnie dziwi, że obrażasz się
              za określenie bachor, skoro nie moglo się ono tyczyć twojego dziecka, bo go
              jeszcze nie masz. Przejmować się określniem "bachor", to naprawdę przesada. Ja
              kiedys brałam koty ze schroniska. Najpierw jednego, za jakiś czas drugiego.
              Pani potraktowała mnie podejrzliwie ( bo miala zapisane, że brałam wcześniej) i
              czułam się, tak jakbym nie wiadomo co z tymi kotami robiła. Poczułam się
              urażona, bo przeciez uwielbiam koty, ale coż trudno taka rola tej pani:-)
              • gamacedur Re: 05.05.05, 23:43
                gatta5 napisała:

                > Gamacedur, po prostu nie powinnaś się zupełnie przejmować tym co mówiła ta
                > pani, skoro chciałaś zabrać psiaka. Poza tym trochę mnie dziwi, że obrażasz
                się
                >
                > za określenie bachor, skoro nie moglo się ono tyczyć twojego dziecka, bo go
                > jeszcze nie masz. Przejmować się określniem "bachor", to naprawdę przesada.
                Ja
                > kiedys brałam koty ze schroniska. Najpierw jednego, za jakiś czas drugiego.
                > Pani potraktowała mnie podejrzliwie ( bo miala zapisane, że brałam wcześniej)
                i
                >
                > czułam się, tak jakbym nie wiadomo co z tymi kotami robiła. Poczułam się
                > urażona, bo przeciez uwielbiam koty, ale coż trudno taka rola tej pani:-)


                No cóż, może nie jestem tak pobłażliwa. Bachory to może sobie rodzić ktoś kto
                je tak nazywa. Ja urodzę dzieci.
                • cleo_1 Re: 06.05.05, 09:39
                  Ty urodzisz dzieci, ale przyjmij do wiadomosci, ze kazdy ma prawo nazwac je
                  bachorami, nawet przy Tobie, nawet Twoje dzieci. To jego prawo.
                  Jesli twierdzisz, ze kochasz zwierzaki i chcialas adoptowac psa (w takim celu -
                  napisalas - pojechalas do schroniska), to powinnas go adoptowac (z Twojego
                  poprzedniego wpisu wnosze, ze mialas z kogo wybierac).
                  Wydaje mi sie jednak, ze tak naprawde nie doroslas do psa, choc byc moze
                  doroslas do dziecka. Nie adoptuj zwierzaka. Ktos, kto tak alergicznie i
                  histerycznie reaguje na takie glupie gadanie, nie traktujac go wlasnie jako
                  glupiego, tylko tak smiertelnie powaznie, bedzie - to tylko moje zdanie,
                  podkreslam! ale widzialam juz takie mamy - alergiczna i histeryczna matka,
                  ktora nieba dziecku przychyli, nawet za cene meczenia psa (bo pies bedzie dla
                  dziecka) i uczynienia z niego bachora, czego nawet nie zauwazy.
                  Przepraszam za te wycieczki osobiste, ale bijesz rekordy arogancji piszac na
                  forum zwierzeta takie posty. Powinnas raczej pisac na formu "dzieci" (opowiadac
                  o tym, jak ktos skrzywdzil Twoje Nienarodzone) lub na formum "kobieta"
                  opowiadajac o glupiej babie. Nie ma tu forum "przewrazliwione przyszle matki",
                  wiec tam nie mozesz napisac, szkoda.
                  Mimo wszystko pozdrawiam.
                  Przykro, ze nie widzisz niewlasciwosci, nieczulosci i niewrazliwosci swojego
                  postepowania tam, w schronisku, i nie widzisz niestosownosci swoich skarg tu,
                  na tym forum, gdzie wiekszosc rozumie, ze sa psy zle i dobre, bachory i dzieci,
                  i nadwrazliwie baby w schroniskach, ktore trzeba scierpiec. Wspolczuje dziecku,
                  ktore mialabys adoptowac, pewnie pozwolilabys, aby Cie pokochalo, a potem
                  zostawila, bo ktos smialby Cie obrazic pytajac, czy masz jakies kundle w domu,
                  ktore moga pogryzc dzieciaka.
                  • pepsi23 Re: 06.05.05, 10:10
                    cleo_1 napisała:

                    > Ty urodzisz dzieci, ale przyjmij do wiadomosci, ze kazdy ma prawo nazwac je
                    > bachorami, nawet przy Tobie, nawet Twoje dzieci. To jego prawo.

                    to znaczy, że jeśli nazwę Cię głupią ot tak sobie to znaczy, że mam prawo.
                    Tak? I ty się nie obrazisz, nie oburzysz tylko przyjmiesz to z godnościa bo ja
                    mam takie prawo.....

                    > Jesli twierdzisz, ze kochasz zwierzaki i chcialas adoptowac psa (w takim
                    celu -
                    > napisalas - pojechalas do schroniska), to powinnas go adoptowac (z Twojego
                    > poprzedniego wpisu wnosze, ze mialas z kogo wybierac).
                    > Wydaje mi sie jednak, ze tak naprawde nie doroslas do psa, choc byc moze
                    > doroslas do dziecka. Nie adoptuj zwierzaka. Ktos, kto tak alergicznie i
                    > histerycznie reaguje na takie glupie gadanie, nie traktujac go wlasnie jako
                    > glupiego, tylko tak smiertelnie powaznie, bedzie - to tylko moje zdanie,

                    Co ma piernik do wiatraka? Trudno nie zareagowac na takie gadanie, większość
                    nieprzygotowanych ludzi na takie słowa zareaguje właśnie tak samo. Ja napewno
                    nie wyszłabym bez słowa tylko utarła nos Pani Magdzie.

                    > podkreslam! ale widzialam juz takie mamy - alergiczna i histeryczna matka,
                    > ktora nieba dziecku przychyli, nawet za cene meczenia psa (bo pies bedzie dla
                    > dziecka) i uczynienia z niego bachora, czego nawet nie zauwazy.

                    O to jestes wielką znawczynią ludzkich charakterów i powiem ci że obrażasz w
                    tej chwili wiele matek i właścicieli zwierząt.

                    > Przepraszam za te wycieczki osobiste, ale bijesz rekordy arogancji piszac na
                    > forum zwierzeta takie posty. Powinnas raczej pisac na formu "dzieci"
                    (opowiadac
                    Post jest o Pani Magdzie ze schroniska traktującej ludzi po chamsku i
                    utrudniającej znalezienie domu dla swoich podopiecznych.

                    > Mimo wszystko pozdrawiam.
                    > Przykro, ze nie widzisz niewlasciwosci, nieczulosci i niewrazliwosci swojego
                    > postepowania tam, w schronisku, i nie widzisz niestosownosci swoich skarg tu,
                    > na tym forum, gdzie wiekszosc rozumie, ze sa psy zle i dobre, bachory i
                    dzieci,
                    Taak, wszyscy doskonale rozumieją te sprawy, ale nic nie usprawiedliwia takiego
                    zachowania pani Magdy.
                    rozumiem gdyby przyszli i powiedzieli, że chcą psa dla dziecka bo sobie właśnie
                    zamarzyło.

                    > i nadwrazliwie baby w schroniskach, ktore trzeba scierpiec. Wspolczuje
                    dziecku,
                    > ktore mialabys adoptowac, pewnie pozwolilabys, aby Cie pokochalo, a potem
                    > zostawila, bo ktos smialby Cie obrazic pytajac, czy masz jakies kundle w
                    domu,
                    > ktore moga pogryzc dzieciaka.

                    No to już jest szczyt arogancji wypowiadać się wten sposób.
                    Nikt normalny nie powie kundle, a jeżeli już to każdy ma swój rozum i powinien
                    zareagować na taką wypowiedź. Ktoś kto pracuje przy adopcjii dzieci nie
                    powinien tak się wypowiadac, jeżeli jednak to nie powinien tam się znaleźć i
                    nie miec do czynienia z dziecmi.
                    Wypowiadając się w ten sposób obraziłaś mnie i moje dziecko. I nikomu nie
                    pozwalam nazywac psów kundlami w swojej obecności.
                    • cleo_1 Re: 06.05.05, 10:55
                      > to znaczy, że jeśli nazwę Cię głupią ot tak sobie to znaczy, że mam prawo.
                      > Tak? I ty się nie obrazisz, nie oburzysz tylko przyjmiesz to z godnościa bo
                      ja > mam takie prawo.....

                      jest pewna roznica:
                      1) ja jestem na swiecie, dzieci g...cos tam jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy w
                      ogole kiedykolwiek beda.
                      2) zalezy, przy jakiej okazji tak bys mnie okreslila i kim dla mnie jestes -
                      kazdy czasem zachowuje sie jak glupi, nie od razu obrazam sie, jak ktos tak na
                      mnie mowi. Chodzi mi o te konkretna sytuacje. Nie usprawiedliwiam pani Magdy,
                      tylko staram sie zrozumiec, ze jej slowa mogly wyplynac z jakich negatywnych w
                      tym wzgledzie doswiadczen. Staralbym sie byc po prostu ponad to, ponad jej
                      chamstwo czy arogancje, bo przyszlam tam w okreslonym celu, postepowanie g...
                      (nie moge zapamietac jej nicka) jest postwepowaniem typu na zlosc mamie odmroze
                      sobie uszy, tyle, ze tu szanse na dom stracila zywa, czujaca istota. Jest to
                      wina obu stron - ludzi - a cierpia na tym zwierzaki. Czy tak trudno byc ponad
                      ludzkie gadanie?

                      > Co ma piernik do wiatraka? Trudno nie zareagowac na takie gadanie, większość
                      > nieprzygotowanych ludzi na takie słowa zareaguje właśnie tak samo. Ja napewno
                      > nie wyszłabym bez słowa tylko utarła nos Pani Magdzie.

                      Twoje utarcie nosa Pani Magdzie bedzie kosztowalo - byc moze - zycie jakiegos
                      zwierzaka, ktorego wzielabys, ale nie wezmiesz, bo Pani Magda Ci nagadala, a
                      zwierzak za 2 dni trafi do uspienia. O to Ci chodzi? To jest wlasnie sluszne
                      postepowanie? Utrzec komus nosa?? Rany, gdzie Wy macie serca, laski? Gdzie
                      Wasza wrazliwosc? Przeciez tu nie chodzi o pania Magde, tylko o te nieszczesne
                      psy!

                      > O to jestes wielką znawczynią ludzkich charakterów

                      oczywiscie, ze tak. mam w sobie duzo empatii i potrafie obserwowac i wyciagac
                      wnioski. nie oznacza to, ze mam monopol na prawde.

                      i powiem ci że obrażasz w
                      > tej chwili wiele matek i właścicieli zwierząt.

                      nie to bylo moim zamiarem, ale jakos nie jest mi specjalnie przykro, ze tak
                      ktos moze to odebrac. Wyrazam swoje zdanie, nikt nie musi go podzielac, caly
                      czas podkreslam, ze pisze, jak JA to odbieram, oceniam.
                      Ja tez czuje sie urazona Waszym podejsciem. Takie zycie.

                      > Taak, wszyscy doskonale rozumieją te sprawy, ale nic nie usprawiedliwia
                      takiego zachowania pani Magdy.

                      wlasnie tym sie roznimy, bo ja uwazam, ze nie trzeba usprawiedliwaic jej
                      zachowania, tylko wziac psiaka, ktory nie ma z nia NIC wspolnego, odejsc i
                      zapomniec o przykrym incydencie, cieszyc sie psiakiem i tym, ze prawdopodobnie
                      uratowalo mu sie zycie.

                      > rozumiem gdyby przyszli i powiedzieli, że chcą psa dla dziecka bo sobie
                      właśnie > zamarzyło.

                      coz, takie sytuacje Pani Magda tez pewnie miala.

                      > No to już jest szczyt arogancji wypowiadać się wten sposób.

                      To byla sytuacja hipotetyczna. Nikogo nie chcialam obrazic. Chcialam
                      przeniesiec sytuacje z gruntu adopcji psa na grunt adopcji dziecka, co pewnie
                      niektorym jest po prostu blizsze. Jesli nieszczesliwie sie wyartykulowalam, to
                      tylko z emocji, nie z checi obrazenia czy dokuczenia.

                      > Wypowiadając się w ten sposób obraziłaś mnie i moje dziecko. I nikomu nie
                      > pozwalam nazywac psów kundlami w swojej obecności.

                      Niektore psy sa kundlami, czy tego chcesz, czy nie (z racji urodzenia),
                      niektore dzieci sa bachorami. Jesli kogos to uraza, to znaczy, ze jest
                      zaslepiony albo glupi. Chyba mi nie powiesz, ze wszystkie dzieci sa OK?
                      Niektore sa nieznosne. Te bradzo nieznosne i rozkapryszone to bachorki.
                      I NIE MOWIE TEGO, PEPSI, ANI O TWOIM, ANI O ZADNYM INNYM KONKRETNYM DZIECKU, BO
                      NA SZCZESCIE ZNAM mile dziec, w wiekszosci. Wiec jesli czujesz sie obrazona, to
                      Twoj problem.
                      Ja zamykam na ten temat dyskusje. Jest bezsensowna, piszemy o roznych rzeczach,
                      albo widziemy te same w tak rozny sposob, ze porozumienie w tej sprawie
                      przynajmniej wydaje sie byc niemozliwe.
                      pozdrawiam
                      • pepsi23 Re: 06.05.05, 11:27
                        Nie zamkniemy jeszcze tej dyskusji. Wszystkie dzieci sa dziećmi, jeżeli sa
                        nieznośne to tylko wina rodziców i ich należy za to winić. Ja tez różnie myślę
                        o dzieciach, jestem normalna tez reaguje emocjonalnie, ale staram się
                        zrozumieć dlaczego trak się zachowują i zazwyczaj wychodzi na to, że to dorośli
                        sa przyczyną. Jeżeli pani Magda nazwała jej przyszłe dziecko bachorem jest
                        napewno chamska, nie ulega wątpliwości, ale nie nalezy naskakiwać na g..też nie
                        moge zapamiętac nica i ubliżac jej bo tak się zachowała...zachowała się
                        normalnie w przeciwieństwie do pani M. Należy radzic g...by poszła do
                        schroniska w innym terminie i była przygotowana na panią M.
                        jezeli chodzi o kundle: nie mam na mysli psow mieszańców.
                        ktoś kto złośliwie mówi do psa kundel nie ma na myśli mieszańca tylko złośliwą
                        nazwę.
                        Pisząc,że jeżeli jestem obrażona bo nazwałaś również moje dziecko bachorem to
                        mój problem otóż nie. Teraz Ty zachowujesz sie jak pani M., a jeśli tego nie
                        rozumiesz to znaczy, że Ty masz klapki na oczach i nie widzisz nic poza swoim
                        noskiem. To tak jak ja bym w tej chwili powiedziała o Twoim dziecku: ale masz
                        wrednego bachora. Napewno Cię to nie rusza? A może: ale masz wrednego kundla?
                        I uważas, że mam prawo tak mówić. Nie, nie mam prawa. I przepraszam Cię za te
                        epitety, (w przeciwieństwie do Ciebie) ale bez tego chyba nie zrozumiesz.
                        • cleo_1 Re: 06.05.05, 13:58
                          Pepsi
                          > Nie zamkniemy jeszcze tej dyskusji

                          no dobrze:)

                          Wszystkie dzieci sa dziećmi, jeżeli sa
                          > nieznośne to tylko wina rodziców i ich należy za to winić

                          Niestety, obawiam sie, ze nie masz racji. Sa dzieci ZLE. Powiem wiecej - zaraz
                          na mnie naskocza obronczynie dzieci, ale coz, przezyje - dziecko jest istita
                          aspoleczna z natury. Norm spolecznych, etycznych, moralnych uczy sie od
                          doroslych, od rodzicow. Dziecko nie zna sprawiedliwosci, etyki, wszystkiego
                          tego, czym my, dorosli, jestesmy naszpikowani, i czego go nauczymy. Dziecko nie
                          wstydzi sie wyjsc na ulice nago, nie wstydzi sie dlubac w nosie i publicznie
                          puszczac baki. Uczymy ich dopiero, ze to nieprzystio, tego nie wolon, ze kot
                          tez czuje, ze go boli jak ciagniemy go za ogon. Jesli dziecko nie ma dobrego
                          doroslego kolo siebie, ktory prawidlowo pokieruje jego rozwojem, czesto (nie
                          zawsze) pozostaje taka aspoleczna, spaczona istota, ktora wiesza koty na plocie
                          i podpala male psiaki. Czasami rodzice nie sa w stanie nic na to poradzic...
                          wlasnie dlatego, ze dziecko moze byc zle, tak jak moga byc zli dorosli.

                          Ja tez różnie myślę
                          > o dzieciach, jestem normalna tez reaguje emocjonalnie, ale staram się
                          > zrozumieć dlaczego trak się zachowują i zazwyczaj wychodzi na to, że to
                          dorośli sa przyczyną

                          czesto tak jest, za czesto, ale wydaje mi sie, ze ta nasza dyskusja wykracza
                          poza ramy tego forum. Powiem tylko tyle: nie jestem stara panna, nie jestem
                          bezrobotna, nie jestem samotna, nie jestem biedna, nie jestem nieszczesliwa,
                          nie nienawidze dzieci, nie jestem oblakana na punkcie zwierzat, nie lubie
                          wchodzic w pyskowki, nie jestem... jestem... uff. Chyba najprosciej wyrazilam
                          to, co czuje, w ktoryms z pierwszych postow. Posotapilabym inaczej niz g... cos
                          tam, wzielabym upatrzonego pieska, zapomniala o babie. Po prostu. I wcale nie
                          nie oznacza, ze pozwolilabym mieszac sie z blotem. Moja ocena wlasnej osoby,
                          tego kim i czym jestem, jest na tyle wysoka, ze takie sytuacje raczej nie
                          wyprowadzaja mnie z rownowagi, nie musze sie dowartosciowywac takimi
                          dzialaniami, jakie podjela g... itd. Trzeba byc albo bardzo nerwowym, albo
                          niepwenym tego, co sie cche zrobic, albo miec niska samoocene, zeby az tak
                          przejmowac sie tym, co mowi obca kobieta o moich nienarodoznych dzieciach - ja
                          tego postu g... gos tam po prostu nie pojmuje. I powtarzam wcale nie uwazam, ze
                          Pani Magda zachowala sie slusznie, milo, nie byla arogancka (jesli faktycznie
                          powiedziala to, co pisze g.... - tej pewnosci tez nie mamy, skad mam wiedziec,
                          ze g... to nie klamczuszka?). Wrecz przeciwnie, widze jej blad, ale jak ktos
                          chce adoptowac psa, inaczej postepuje...

                          . Jeżeli pani Magda nazwała jej przyszłe dziecko bachorem jest
                          > napewno chamska

                          widzisz, a ja bym to zinterpretowala tak, ze:
                          1) ma zly dzien, 2) kto wlasnie przyniosl jej do schroniska psa, bo urodzilo mu
                          sie dziecko, 3) generalnie nie nalezy do zbyt milych osob (co nie znaczy, ze
                          musze jej odplaca ta sama moneta!) 4) raczej mowi ogolnie, nie moim dziecku,
                          ktorego nie mam, a moze tylo luki w edukacji nie pozwalaja jej precyzyjnie i
                          abstrakcyjnie sie wyrazac.

                          , nie ulega wątpliwości, ale nie nalezy naskakiwać na g..też nie moge
                          zapamiętac nica i ubliżac jej bo tak się zachowała...

                          szkoda pisac wiecej o g..., dla mnie nie jest ona partnerem do rozmowy, braki w
                          argumentacji nadrabia naskakiwaniem na ludzi.

                          zachowała się
                          > normalnie w przeciwieństwie do pani M. Należy radzic g...by poszła do
                          > schroniska w innym terminie i była przygotowana na panią M.

                          a wiec jednak:)
                          nie boisz sie, ze zniecheci ja kolejna Pani M?

                          > jezeli chodzi o kundle: nie mam na mysli psow mieszańców.
                          > ktoś kto złośliwie mówi do psa kundel nie ma na myśli mieszańca tylko
                          złośliwą nazwę.

                          wiem, co mialam na mysli. Poniewaz ja nie nazywam psow kundlami, stoimy chyba
                          na tym samym stanowisku.

                          > Pisząc,że jeżeli jestem obrażona bo nazwałaś również moje dziecko bachorem to
                          > mój problem otóż nie.

                          Nie wkladaj w moje usta slow, ktorych nie wypowiedzialam. Jak moglam nazwac
                          Twoje dziecko bachorem, jak nawet nie wiem, czys ty chlopak, czy dziewczyna,
                          czy masz lat 19, czy 60, czy masz dziecko w koncu czy nie????

                          To tak jak ja bym w tej chwili powiedziała o Twoim dziecku: ale masz
                          > wrednego bachora.

                          Mow do woli:) Jak moze mnie ruszac, skoro JESZCZE dziecka nie mam?:)

                          Napewno Cię to nie rusza? A może: ale masz wrednego kundla?
                          > I uważas, że mam prawo tak mówić. Nie, nie mam prawa. I przepraszam Cię za te
                          > epitety, (w przeciwieństwie do Ciebie) ale bez tego chyba nie zrozumiesz.

                          masz oczywiscie racje, ze byloby mi przykro, ale dlaczego mialabys tak mowic?
                          Moja psina do any przyloz:) Co innego jakbys miala podstawy. No i moja psina
                          JUZ JEST, zyje, ma imie, chodzi na spacery. Zapewniam Cie, ze jakbym psa nie
                          miala, moglabys spuchnac mowiac "wredny kundel", nic bys nie wskorala (nie
                          urazilabys mnie)
                          pozdrawiam
                  • gamacedur Re: cleo1 06.05.05, 12:06
                    Hahaha! Dawno sie tak nie ubawiłam jak teraz twoim postem! :)))
                    Możesz sobie poszczekać tu na tym forum ile chcesz droga cleo. Ja i tak zrobię
                    tak jak uważam, a już na pewno nie zamierzam się oglądać na żałosną, spoconą
                    przy klepaniu tych wszystkich wypocin Cleo.

                    Poczytaj siebie i popatrz, kto tu naprawdę histeryzuje? No myśl myśl. Prześpij
                    się. Zjedz coś. I jeszcze raz przeczytaj to co piszesz. Jeśli dalej podpisujesz
                    się pod tym co napisałaś, to ja już nie widzę dla ciebie ratunku. No, ale muszą
                    być tacy jak ty, żeby inni czuli się lepsi. Cześć Cleo...
                  • robertmar1 Re: 07.05.05, 21:23
                    A jak Cię nazwę skończoną kretynką to też uznasz, że mam prawo tak o Tobie
                    powiedzieć nawet Cię nie znając?
    • mmaupa Pytanie do gamycedur 06.05.05, 11:48
      Mam pytanie (jakos nikt sie nie zaciekawil do tej pory) - czy masz zamiar wziac
      psa z innego schroniska, bez pani Magdy i innych baboli? Bo uwazam, ze warto by
      bylo, wydaje mi sie, ze skoro Ty i Twoj ukochany wychowaliscie sie z psami i
      sie troche na nich znacie, to czemu nie?

      To tylko z ciekawosci.
      • pepsi23 Re: Pytanie do gamycedur 06.05.05, 11:59
        Bo wszyscy naskoczyli na gamę zamiast od razu poradzić jej by olała panią M. i
        poszła innego dnia. Napisałam o tym troche wyżej, wszyscy siadli na nią jaka to
        ona nieczuła albo zbyt czuła albo obrażalska a pani M. to kobieta po
        przejściach, fajna i wogóle usprawiedliwiona nie chamska broń Boże.
        A gama tylko chciała sie pożalić i co uzyskała? Odpowiedź że sama jest wredna,
        nieczuła, nie kocha dzieci, nieludzka. Na jej m-cu chyba bym tu nie zajżała.
        • jaszczuria Re: Pytanie do gamycedur 06.05.05, 12:05

          pepsi23 napisała:

          > Bo wszyscy naskoczyli na gamę zamiast od razu poradzić jej by olała panią M.
          i
          > poszła innego dnia. Napisałam o tym troche wyżej, wszyscy siadli na nią jaka
          to
          >
          > ona nieczuła albo zbyt czuła albo obrażalska ...
          Na jej m-cu chyba bym tu nie zajżała.

          ten post to tez naskoczenie na gamecedur i pisanie jaka to ona wredna ????


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=23472938&a=23474815

          masz rację, niech tu lepiej nie zaglada, bo chyba jej nie zalezy na zwierzetach
          • pepsi23 Re: Pytanie do gamycedur 06.05.05, 12:16
            A nie pomyślałaś, że zareagowała emocjonalnie?
            Nigdy nie byłaś w takiej sytuaxcji? Ty z dobrymi intencjami a ktoś na Ciebie
            warknie. Dalej jestes milutka? Czy sobie pójdziesz? Jak ochłonie to pójdzie.
            Chyba.
        • gamacedur Re: Pepsi 06.05.05, 12:23
          W bloku moich rodziców mieszkała stara panna, która miała psy. Znałam ją od
          dziecka, widuję ją do tej pory. To nieszczęśliwa kobieta, piszcząca na wszystko
          co żywe dookoła (oprócz ptaszków i zwierząt), skłócona ze wszystkimi dookoła.
          Traktowaliśmy ją pobłażliwie, musiała być bardzo nieszczęśliwa. Żyła
          zwierzętami i dla zwierząt. Nic poza nimi nie miała. W dzisiejszym
          społeczeństwie to chore, ale musimy pamiętać, że takie osoby jednak istnieją. I
          nawet mają dostęp do internetu :))
          • pepsi23 Re: Pepsi 06.05.05, 12:32
            No właśnie....zgadzam sie w 100 proc.
            Istnieją tez małolaty, które nie rozumieją co to znaczy miec dziecko, a nawet
            myślec o dziecku w kategoriach realnych. No cóż sa rmałolaty, stare panny i
            inny nawiedzieńcy. Nic jednak nie usprawiedliwia braku dobrego taktu,
            wychowania i poszanowania człowieka.
      • gamacedur Re: Pytanie do gamycedur 06.05.05, 12:17
        Oczywiście że weźmiemy psa. W innym schronisku. Pani Magda jak tak będzie
        odstraszać swoim zachowaniem chętnych do adopcji, to nikt, poza oczywiście
        tymi, które można opluć i z błotem zmieszać je i ich rodzinę, tam nie pojedzie.
        A psy powinny wychowywać się w normalnych, zdrowych domach. Pozdrawiam.
        • pepsi23 Re: Pytanie do gamycedur 06.05.05, 12:20
          No właśnie. Metoda opluwania i odstraszania potencjalnych właścicieli jest
          metodą wątpliwą. Pani M. do niczego nie dojdzie. Albo raczej do przepełnieni a
          swojego schroniska i jak to ktos napisał do uśpienia kolejnego psiaka bo go
          nikt nie chciał. Gdzie tu logika? Miłość do psów?
    • landrynka8 Re: Pies a "bachory" 06.05.05, 12:08
      Może p.Magda ma taka właśnie metodę "odstraszania" przyszłych właścicieli (ci
      co przez to przechodzą b.kochają psy). Przynajmniej widzi kto naprawdę chce psa.

      Jeśli tak bardzo kochasz psy to dlaczego tak szybko sie poddałaś. Czy nie jest
      wazniejsze dobro już i tak skrzywdzonego psa od własnej dumy?
      • gamacedur Re: Pies a "bachory" 06.05.05, 12:46
        landrynka8 napisała:

        > Może p.Magda ma taka właśnie metodę "odstraszania" przyszłych właścicieli (ci
        > co przez to przechodzą b.kochają psy). Przynajmniej widzi kto naprawdę chce
        psa
        > .

        To dość prymitywna metoda sprawdzania przyszłych właścicieli, nie sądzisz?


        >
        > Jeśli tak bardzo kochasz psy to dlaczego tak szybko sie poddałaś. Czy nie
        jest
        > wazniejsze dobro już i tak skrzywdzonego psa od własnej dumy?


        Tak... Myślałam nad tym, żeby mężnie wypiąć pierś i krzyknąć "Strielaj! za
        sobaki!". Ale zwyczajnie sobie poszłam! Co za chamstwo i ignorancja... No nic,
        o dobru psa będziemy pamiętać po naszemu, po prostu adoptując go z innego
        schroniska.
    • rezurekcja z postu gamycedur 06.05.05, 13:40
      wywiazala sie niezla ale raczej pyskowka niz dyskusja.
      A ja na jej miejscu tez bym sie zapienila.
      Coz, kazdy ma prawo do swoich reakcji.
      Czasem, jak juz odreaguje to widzi sprawe inaczej.
      Wiec moze uznajmy, zesmy wszyscy odreagowali. I zakonczmy?...
      Z mojej strony EOT.
      Powodzenia wszystkim zycze.

    • gamacedur Re: z postu gamycedur 06.05.05, 14:47
      Pewnego pięknego dnia spotkałam panią Magdę, która z obłędem w oczach dyszała
      (tak!), że przyjdą bachory na świat i co będzie z psem, i że teraz tak ta
      telewizja ogłupia (!!) żeby rodzić te bachory i rodzić. Ponieważ wydało mi się
      to chore, tym bardziej jak na "dobrotliwą miłośniczkę zwierząt" napisałam to na
      forum. Rzeczywiście wywiązała się pyskówka. A że nie chce mi się już pracować u
      podstaw nad ludźmi, których życie zepchnęło na margines życia wśród zwierząt i
      dla zwierząt, to i ja zakończę swoje wpisy. Nie naprawię całego świata - tym
      kobietom potrzeba miłości, rodziny, wsparcia, normalności, (może
      mężczyzny...?), a nie moich postów.
      Jeszcze tylko szanownej Cleo wyjaśnię: mój nick "Gamacedur" to nic innego jak
      Gama C-dur. Dla mnie to trywialna rzecz, ale ją najwyraźniej ta wiedza mocno
      przerosła. Teraz zacznie się szukanie w wyszukiwarkach :-D
      • cleo_1 Re: z postu gamycedur 06.05.05, 15:08
        G...cos tam.
        Ja nie potrzebuje mezczyzny, psa, kota i dzieci zeby czuc sie pelnowartosciwoym
        czlowiekiem, czego jak widac, Ty o sobie nie mozesz powiedziec. Prosze tylko,
        nie wyciagaj pochopnych wnioskow - swoim zwyczajem - ze tych elementow w moim
        zyciu brak.
        Nie mow do mnie "szanowna", skoro wcale tak nie myslisz. Utrwalasz tylko
        wyobrazenie o sobie jako o dwulicowej furiatce, ktora tak nisko ocenia swoja
        wartosc, ze bierze sobie do serca wszystko, co kto o niej i nie o niej mowi i
        pisze. W przeciwienstwie do Ciebie, nie ociekam potem i jadem. Jestem
        niegrzeczna, bo w koncu sobie na to zarobilas (u mnie), bedac chamska w
        stosunku do mnie. Nie dopuszczasz mysli, ze ktos moze miec inne zdanie?
        Napisalas tego posta, i myslalas, ze kazdy oburzy sie razem z Toba? Ze caly
        swiat mysli jak Ty? Bylby to chory swiat, i nie nazwe Cie "moja droga", bo
        wcale nie jestes mi droga, tylko infantylna i prostacka.
        rowniez nie pozdrawiam, bo szczegolnie na Twoim zdrowiu to mi nie zalezy.
        Co do gamy-c-dur: faktycznie cienko spiewasz, i rownie cienkie sa Twoje tu
        wypociny. Wiec nick calkiem sluszny.
    • pierozek_monika Re: Pies a "bachory" 06.05.05, 15:53
      przypominam, że w netykiecie jest taki punkt:
      Nie obrażaj i nie atakuj personalnie swoich rozmówców.

      Jesli nikt nie ma nic konstruktywnego do dodania w temacie wątku, to po co go
      dalej ciągnąć?
      • ontarian Re: Pies a "bachory" 06.05.05, 17:24
        tak jest pierog
        po lapach im! co oni sobie mysla!
        wyzywac sie tu beda, cholery jedne

        az zaluje, ze nie zagladalem tu wczesniej
        bo calkiem ciekawy watek sie zrobil
        a tak nudno sie zapowiadal
        • cleo_1 Re: Pies a "bachory" 06.05.05, 17:27
          > az zaluje, ze nie zagladalem tu wczesniej
          > bo calkiem ciekawy watek sie zrobil
          > a tak nudno sie zapowiadal

          :)))
          wiele straciles, moj drogi, ale moglbys sobie pouzywac, az mi Cie szkoda...:(
      • ania1964 Re: Pies a "bachory" 06.05.05, 19:28
        Moim zdaniem cały watek nadaje się do wycięcia bo oczernia konkretna osobę,
        która nawet obronić się nie może. Jak dla mnie to jakaś próba załatwienia
        osobistych porachunków z wykorzystaniem forum.
    • robertmar1 Re: Pies a "bachory" 07.05.05, 21:19
      Zrobiliście bardzo dobrze wychodząc z tego schroniska bez zabrania
      jakiegokolwiek psa, tylko ja bym zrobił jeszcze ten kroczek dalej i udałbym się
      do innego przytuliska by stamtąd wziąć czworonoga.
      Pani Magda odpowiada sobą za to schronisko i powinna wiedzieć, że nie może
      gadać głupot. Jeśli chce by jej schronisko było poważane, to powinna sama sobą
      coś prezentować, a takie teksty o bachorach świadczą jak najgorzej o niej jako
      człowieku. Jak można tak na starcie zdyskredytować człowieka jak ona?
    • rogeria Pies a "bachory" - smutny koniec dyskusji 08.05.05, 13:09
      Szkoda, że wywiązała się taka awantura w tym wątku, bo moim zdaniem problem, od
      którego się zaczęło zszedł na plan ..nasty. Rozumiem Cię gamocedur i Twoje
      oburzenie, też bym się wkurzyła na takie zachowanie, bo było ono po prostu
      pozbawione szacunku dla Was. Rozumiem też, że Pani Magda mogła mieć zły dzień,
      ale to nie usprawiedliwia jej super nietaktownego zachowania. Po prostu Was
      obraziła. Reguły międzyludzkie jakieś istnieją i każdemu nalezy się szacunek,
      zwłaszcza temu, kogo nie znamy. Nie chcę się wymądrzać, ale chyba
      najsensowniejszym zachowaniem byłoby powiedzenie Pani Magdzie o tym, jak się
      poczuliście i że właśnie dlatego psa nie chcecie wziąć. Być może wzięła by coś
      z tych słów do siebie, być może nie. Ale to byłaby przynajmniej jasna
      informacja.

      Nie jestem starą panną, uważam, że miejsce zwierząt jest jednak PO dzieciach,
      ale kocham zwierzęta i staram się im pomagać i szanować na tyle, na ile to
      możliwe. Nieczęto się tutaj wypowiedam, chociaż często czytam wypowiedzi i
      myślę, że taka agresja skierowana na gamęcedur była zupełnie bezsensowna. Nie
      wiem jaka jest gamacedur, czy wyrzuciłaby psa, czy nie, ale naskakiwanie na nią
      niczego nie zmiani. A agresja budzi agresję i zwierzętom to nie pomoże W NICZYM.
      Tyle ja...

      PS. Mam doświadczenia ze schroniskiem lubelskim, które prowadzą (o ile nic się
      nie zmieniło) dwie Panie. Bardzo pomocne, kontaktowe, uprzejme, mimo, że
      zapracowane. Jak widać można...




      • pepsi23 Re: Pies a "bachory" - smutny koniec dyskusji 09.05.05, 08:45
        Oj jak długo mnie nie było, no proszę już nawet prowokację podejżewają.
        Rogerio ja też mam do czynienia z lubelskim schroniskiem na Pancerniaków, na
        moim podwórku mieszkają dwa pieski pochaodzące właśnie z tamtąd i zgadzam się z
        Tobą, że kultura obowiązuje każdego, nawet panią M. po przejściach. Ktoś
        wcześniej napisał, że zalicza się do ludzi nie przepadających za dziećmi-ja też
        się do nich zaliczam bo przepadam tylko i wyłącznie za swoim, ale nie nazywam
        ich bachorami tylko dlatego, że sa obce. Ludzie opamiętajcie się!
        • jaszczuria zaczynam wątpić 09.05.05, 09:24

          zaczynam wątpić czy to prawda.
          warto, aby ktos z Korabiewic dowiedział sie o tym wątku. No i może dowiemy się,
          czy p. Magda cos takiego mogła powiedzieć.
          Tu nawet padło pytanie " a gdyby poszczuła psami...""
          to tak, jakby p. Magda jeszcze mogła i psami szczuć.
          Pomówieniami można zrobić wielka krzywdę. Nie tylko ludziom. Najwięcej stracą
          zwierzęta
        • cleo_1 Re: Pies a "bachory" - smutny koniec dyskusji 09.05.05, 13:29
          Pepsi i inni bioracy udzial w dyskusji
          Zauwaz, ze ci, ktorzy wyznaja opcje odmienna od Twojej czy gamycedur nie
          pochwalali zachowaniaosoby prowadzacej schronisko, czyli nie uznawali ze
          zachowala sie poprawnie i wlasciwie - przynajmniej ja nigdzie tak nie
          napisalam, wrecz przeciwnie uwazam, ze bylo to malo taktowane i srednio
          delikatne. Mnie chodzilo tylko o to, za na zachowanie gamycedur nie powinno
          miec wplywu glupie gadanie, skoro przyszla tam adoptowac psa, zwlaszcza, ze
          ten "bachor" byl - jak dla mnie - dosc abstrakcyjny, bo przeciez Gama nie ma
          dzieci.
          Mysle jednak, ze wszyscy dalismy sie poniesc emocjom. Jestesmy tu i piszemy
          (wiekszosc z nas) poniewaz kochamy zwierzaki, niezalezni od kolejnosci (przed
          czy za czy razem czy w miejsce dzieci). Pomyslalam sobie, ze wcale nie chcialam
          sie tak pieklic i urazac nikogo, niezaleni od swojego zdania na temat
          postepowania gamycedur, powinnismy uznac prawo tej osoby do podjecia wlasnej
          decyzji. No i jesli kogos urazilam, to tylko dlatego, ze czulam sie
          wyjatkowo "sprowokowana":) niemniej nawet to mnie nie usprawiedliwia, dlatego
          przepraszam, jesli kogos urazilam - nie swoja opinia, ale niemilym slowem.
          Lapka na zgode, tym za i tym przeciw.
          • pepsi23 Re: Pies a "bachory" - smutny koniec dyskusji 09.05.05, 13:48
            O właśnie i chyba o to chodzi.
            Przepraszam, jeśli zapędziłam się za daleko w tej dyskusji, jeżeli już to
            właśnie z tych samych powodów: jestem zwierzolubem, ale też cenię człowieka i
            mimo wszelkich wad jekie rodzaj ten posiada znam jego m-ce w szeregu.
            Przepraszam, łapka.
            Pepsi.
    • vip_wielka8 Re: Pies a "bachory" 09.05.05, 15:33
      Na tym i na innych forach internetowych pojawił się ostatnio temat związany z
      kopiowaniem uszu i ogonów, w wyniku dyskusji między pojawiają się przy tym i
      takie wypowiedzi:

      "jak sie bahorowi potem przestaną kolczyki podobac, to se wyjmie i mu sie
      dziura zarośnie, a pies ucha badź ogona nie odyska"

      "aborcja, tak uważam ze powinna byc dozwolona, gdyż jest wyborem swiadomym
      kobiety która nosi płód- nikt mi nie wmówi ze takie 'cos' w macicy mysli i jest
      człowiekiem...."

      Jak myślicie, do której grupy, przeciwników czy zwolenników kopiowania, zalicza
      się pełen empatii autor powyższych słów?
        • ontarian Re: Pies a "bachory" 09.05.05, 17:59
          cleo_1 napisała:

          > a kogo to interesuje?
          na przyklad mnie
          bo jak cos rownie obrazliwego
          jest napisane pod adresem psiuniek
          to albo od razu jest wycinane
          albo sfora swirkow, wlasnie z takimi tekstami sie rzuca
          ale pisanie w ten sposob o dzieciach i ludziach
          jest dozwolone, skoro teksty takie nie sa
          z taka gorliwoscia i szybkoscia usuwane
          • cleo_1 Re: Pies a "bachory" 10.05.05, 10:00
            > na przyklad mnie

            interesuje cie, do ktorej grupy zalicza sie VIP?
            a co w tym interesujacego?
            jak chce, zebysmy wiedzieli, niech powie, ale kazac zgadywac?
            chyba ze to takie VIP-owskie: wszyscy sie mna interesujacie:)

            > bo jak cos rownie obrazliwego
            > jest napisane pod adresem psiuniek
            > to albo od razu jest wycinane

            ja jakos tego w ten sposob nie odebralam.
            czyli to byla prowokazja?
            jakos nikt tego nie wycial
            nikt nawet za bardzo nie zareagowal.

            > albo sfora swirkow, wlasnie z takimi tekstami sie rzuca

            jakimi?
            ja napisalam tylko "kogo interesuje poglad VIPa w tej spawie" - mam ciekawsze
            zajecia niz domyslanie sie jego pogladow w jakiejkolwiek sprawie, o to mi
            chodzilo.

            > ale pisanie w ten sposob o dzieciach i ludziach
            > jest dozwolone, skoro teksty takie nie sa
            > z taka gorliwoscia i szybkoscia usuwane

            chyba przesadzasz. tekst nie zostal ani usuniety ani skomentowany, chyba tylko
            przez Ciebie
            Nie rzuacaj sie tak, ontarian.

            pozdrowka na ladny wotrek
              • cleo_1 Re: Pies a "bachory" 10.05.05, 21:45
                > "nikt mi nie wmówi ze takie 'cos' w macicy mysli i jest człowiekiem...."
                > dokladnie to samo napisalbym o autorze

                mowisz o mnie?
                gdybys nie byl tak oszczedny w slowach, moze zrozumialabym,o co Ci chodzi.
                przykro mi, nie rozumiem
                pozdrawiam
    • at_work Re: Pies a "bachory" 10.05.05, 22:15
      Mam piątkę dzieci i jeszcze młodą goldenkę (teraz ma 2 lata), jest
      fantastyczna. Dzieci ją uwielbiają i nie wyobrażam sobie, żeby kogoś teraz z
      nas (wliczając w to goldenkę) mogło w naszej rodzinie zabraknąć.
      Zobaczcie sami www.julunga.pl na stronie są całkiem realistyczne dowody.
      Mam ich jeszcze przeogromną liczbę na zdjęciach i głównie we wdzięcznej pamięci.
      Co do pani magdy, to pewnie psy jej nie lubią. Zauważyłem, że bardzo dobrze
      wyczuwają w ludziach ich ludzkie cechy.
      Może tak dobrze się czujemy z psem w naszej sforze? :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka