kakui
19.05.05, 21:47
Jak wytłumaczyć jakiemuś idiocie, że kot to nie roślinka i nie można go
przenosić tam, gdzie tego by się chciało!!! Gościu przed chwilą mi gadał, że
mam "sobie wziąść te koty do domu" bo załatwiają sie w piaskownicy i jego
dzieci będą chore!!! Owe zwierzęta nie załatwiają sie do piaskownicy już od
pół roku bo mają duży teren na który nikt nie ma wstępu(jest opłotowany, nikt
tam nie chodzi, nic tam nie ma). Według faceta one ciągle tam się załatwiają
bo je widzi. Powiedziałam, że czekam na zdjęcie. Spytałam go też jakie to
choroby roznoszą. Nie był w stanie wymienić ani jednej!!! Ale powiedział, że
na pewno są!!! Spytałam o toksoplazmoze. Oczywiście od razu pamiętał. Tyle,
że jełop nie wie, że sam może mieć toksoplazmoze od źle ugotowanej wieprzowiny
(albo źle wędzonego boczku)!!! Mówi, że teren między blokoami jest jego.
Poprosiłam go o akt własności. Zatkało go. Prosze koty wydam w dobre ręce a
po jego bloku będą biegały myszy i szczury. No problem, jestem skłonna to
zrobić. Powiedział o jakiś zakazach jednak ja nic takiego nie słyszałam
(owszem były - w latach 60 i 70). Ma przestarzałe informacje. A tak wogóle to
on sam nie wie chyba czym można się zarźic nad Morzem Bałtyckim. NO i jak
wyprowadza bachory do piaskownicy to sie chyba wie, że jest to toaleta
jamniczka i miłych panów z łysymi główkami. Powiedziałam, żeby zgłośił mnie
do Straży Miejskiej ale jakoś się nie garnął - wszem i wobec oznajmiłam mu,
że wyjdzie na kompletnego idiotę. Ja się go nie boję. Jeżeli ktoś miał
podobne sytuacje niech pisze.
Czekam. Pa pa.
P.S.Inny z tego samego bloku groźił mi sądem;) jakoś jeszcze nic nie przyszło
hihi :D ;)