24.07.02, 12:39
Dziś w nocy kotka mojej mamy prawdodpodobnie w trakcie zabawy wyskoczyła
lekkomyślnie z balkonu (drugie piętro). Nic jej się nie stało, bo nie leży
pod balkonem (zresztą raz jej się to już zdarzyło w ciągu dnia i mama zdążyła
ją zabrać z ulicy). Mama rano, po stwierdzeniu, że kotki nie ma, wyruszyła na
poszukiwania, ale cóż, kotki ani sladu. Teraz jest załamana i choć nie
płacze, to jednak widzę że jest przybita.
Kotka się nie znajdzie, zawsze z niej był dzikus, mama ją przygarnęła, bo
pętała się w okolicy ze swoją chorą siostrzyczką (siostrzyczkę przygarnął mój
brat), nie pozwalała się nikomu dotknąć, nawet mamie, choć ją jedynie
tolerowała. Mam pewność, że da sobie radę, bo do niedawna polowała nocami
(gdy mama mieszkała w starym mieszkaniu, na parterze w otoczeniu parku) i
przynosiła żaby, myszy i ptaki do domu.
Mama pewnie będzie jeszcze długo chodzić i jej szukać w okolicy, ale szczerze
wątpię w sukces. Najgorsze, że mieszka sama, niedawno zmarł mój tata i teraz
mama jest bardzo chwiejna psychicznie, każde zmartwienie ją załamuje........
Mama od kilku lat marzyła o tym, żeby mieć psa miniaturkę, pinczera lub
yorka. Przez to, że przygarnęła z litości tę kotkę, zrezygnowała z zakupu
psa. Myślę, że teraz mogłabym zrealizować jej marzenie.
Ale co, jeśli jednak kotka sie odnajdzie? Jest wysterylizowana i zdrowa,
myślę, ze nic jej się nie stanie, ale wątpię, czy będzie umiała wrócić, co
sądzicie ? Nie była wyprowadzana i od momentu przeprowadzki do nowego
mieszkania (rok temu) stale była w domu. Czy trafi do domu?

bes
Obserwuj wątek
    • daggy Re: kotka 24.07.02, 12:49
      Koty w szoku przeważnie uciekają po upadku, nawet te bardzo udomowione... Ale
      ja myślę, że jest szansa, żeby wróciła, może nie pod drzwi, tylko gdzieś w
      okolicy może być. Moja kotka pokonując wszelkie statystyki wypadła z 9 piętra,
      nic jej nie było i nie uciekła... Siedziała na kracie drzwi od sklepu w pobliżu
      miejsca, gdzie spadła.
      • bes Re: kotka 24.07.02, 12:54
        Właśnie w tym jest problem, że ta kotka choć mieszkała z mamą w domu i była z
        nią już od dwóch lat, sprawiała wrażenie tak niezależnej damy, że nawet mama
        miała problem, żeby ja przytulić, pogłaskać. Ona nigdy nie przychodziła do
        nikogo na pieszczoty, bawiła się zawsze sama, nie pozwalała nikomu brać się na
        ręce. Mama zaakceptowała jej zachowanie, i pogodziła się z tym, że
        ma "półdzikiego" zwierzaka w domu. Ale teraz mama się martwi, że nawet jak ją
        odszuka gdzieś w okolicy (gdzie zresztą włóczy się wiele dzikich kotów), to
        Kicia nie podejdzie do niej i mama nie będzie mogła jej złapać.

        bes
    • seul1 Re: kotka 24.07.02, 14:04
      Szukajcie!!!!!!Mój kot też taki niby niezależny, ale tylko w domu. Gdzie
      indziej, sam prawie prosi o otwarcie transportera i zabranie go do domu. Wtedy
      się okazuje,że potrafi przyjść i nawet rozpoznać głos.
      Kot w "gościach" , spadł kiedyś z 4 piętra, w ogóle nie znał terenu i wiesz co
      zrobił? Po prostu czekał w piwnicy sąsiedniego bloku. Mądry.
      A w ogóle znam przypadek, że kot się znalazł we Wrocławiu tak daleko od miejsca
      zamieszkania,że ja po prostu czasem w to wątpię. Ale był szukany.Potem były w
      Wyborczej nawet podziękowania dla znalazców.
    • Gość: kluba1 Re: kotka IP: *.we.client2.attbi.com 24.07.02, 15:40
      bes napisała:

      > Dziś w nocy kotka mojej mamy prawdodpodobnie w trakcie zabawy wyskoczyła
      > lekkomyślnie z balkonu (drugie piętro). Nic jej się nie stało, bo nie leży
      > pod balkonem (zresztą raz jej się to już zdarzyło w ciągu dnia i mama zdążyła
      > ją zabrać z ulicy). Mama rano, po stwierdzeniu, że kotki nie ma, wyruszyła na
      > poszukiwania, ale cóż, kotki ani sladu. Teraz jest załamana i choć nie
      > płacze, to jednak widzę że jest przybita.
      > Kotka się nie znajdzie, zawsze z niej był dzikus, mama ją przygarnęła, bo
      > pętała się w okolicy ze swoją chorą siostrzyczką (siostrzyczkę przygarnął mój
      > brat), nie pozwalała się nikomu dotknąć, nawet mamie, choć ją jedynie
      > tolerowała. Mam pewność, że da sobie radę, bo do niedawna polowała nocami
      > (gdy mama mieszkała w starym mieszkaniu, na parterze w otoczeniu parku) i
      > przynosiła żaby, myszy i ptaki do domu.
      > Mama pewnie będzie jeszcze długo chodzić i jej szukać w okolicy, ale szczerze
      > wątpię w sukces. Najgorsze, że mieszka sama, niedawno zmarł mój tata i teraz
      > mama jest bardzo chwiejna psychicznie, każde zmartwienie ją załamuje........
      > Mama od kilku lat marzyła o tym, żeby mieć psa miniaturkę, pinczera lub
      > yorka. Przez to, że przygarnęła z litości tę kotkę, zrezygnowała z zakupu
      > psa. Myślę, że teraz mogłabym zrealizować jej marzenie.
      > Ale co, jeśli jednak kotka sie odnajdzie? Jest wysterylizowana i zdrowa,
      > myślę, ze nic jej się nie stanie, ale wątpię, czy będzie umiała wrócić, co
      > sądzicie ? Nie była wyprowadzana i od momentu przeprowadzki do nowego
      > mieszkania (rok temu) stale była w domu. Czy trafi do domu?
      >
      > bes

      Kotka moze powrocic ale nie zapuka do drzwi. Dobrze jest wieczorem, gdy
      ucichna wszystkie halasy przejsc sie po okolicy i cichutko ja wolac. To, ze
      nie pozwalala sie przytulic, to wcale nie swiadczy, ze byla " dzikuska". Z
      moich 5-ciu kotow, jeden pakuje sie na sile w moje ramiona i mnuczy jak
      traktor, trzy pozostale nie lubia byc ani trzymane, podnoszone lub glaskane.
      Jeden z nich wychowal sie w zasadzie noszony przeze mnie, bo gdy go uratowalam
      byl bardzo chory , malutki i plakal zalosnie , gdy go zostawilam na sekunde
      samego. Zrobilam cos w rodzaju " nosidla" z chusty i nosilam go przez kilka
      tygodni wszedze. Teraz bestja! nie lubi byc nawet szczotkowany a na pieszczoty
      przychodzi jedynie kiedy ON zadecyduje, ze moze takie poufalosci znosic. Nie
      trac nadziej , poszperaj w piwnicach, moze kotke znajdziesz. Jeszcze jedna
      sprawa: czesto zwierzeta gdy sa chore lub zranione uciekaja i zaszywaja sie w
      ciemny kat. Poszukaj jej, zdaje sie, ze mama byla by bardzo szczesliwa z
      kocicy odnalezienia . Powodzenia !!
      • taczecia Re: kotka 24.07.02, 21:28
        trzymam mocno kciuki, z doswiadczenia wiem, ze kicie potrafia sie zaszyc, i tak
        przeczekuja szok. calkiem prawdopodobne ze kotka siedzi tuz obok
        miejsca "ladowania" w jakiejs dziurze i po prostu nie zamierza wychodzic - na
        razie. jak sie uspokoi, wyjdzie.
      • taczecia Re: kotka 24.07.02, 21:28
        trzymam mocno kciuki, z doswiadczenia wiem, ze kicie potrafia sie zaszyc, i tak
        przeczekuja szok. calkiem prawdopodobne ze kotka siedzi tuz obok
        miejsca "ladowania" w jakiejs dziurze i po prostu nie zamierza wychodzic - na
        razie. jak sie uspokoi, wyjdzie.
    • Gość: Lobelia Re: kotka IP: 195.187.102.* 24.07.02, 19:54
      Z tresci postu wnioskuję, że Twoja mama niedawno się
      przeprowadziła. Jeśli tak, to radziłabym poszukać kotki w
      okolicach poprzedniego miejsca zamieszkania, nawet jeśli
      to dość daleko. Kiedy moja babcia przeprowadziła się do
      moich rodziców, to jej kot nawiewał nam 4 razy i wracał
      na stare śmieci (ok. 10 km w prostej linii). Zrezygnował
      dopiero, kiedy pogonił go pies nowych lokatorów. Z
      drugiego piętra mogła skoczyć bez złych konsekwencji,
      poza tym z tego co piszesz wynika, że może nie skoczyła,
      tylko zwyczajnie zlazła.
      • bes Re: kotka 26.07.02, 10:57
        Niestety, kotki nadal nie ma. Mama szuka jej wieczorami, krąży po osiedlu i
        woła ją, pyta ludzi, ale nikt jej nie widział. Widzimy często bezpańskie koty,
        które włóczą się w pobliżu, ale jej nie ma. Poza tym ona jest cała czarna, ma
        tylko białe skarpetki, i trudno ją mamie wypatrzyć po ciemku. Ja nawet nie
        próbuję jej szukac, bo ona do mnie nigdy by nie podeszła, nie złapałabym jej w
        życiu. Nawet mama ostatnio stwierdziłą, że nawet gdyby ją znalazła,
        prawdopodobnie nie zdołałaby jej złapać - kotka nikomu na to nie pozwalała.

        Mama przeprowadziła się dokładnie rok temu, do starego mieszkania jest dość
        blisko, ale czy kot potrafi się zorientować do tego stopnia, że trafi do na
        stare śmieci po roku mieszkania w nowym miejscu i bez żadnego wychodzenia na
        dwór w tym czasie? Tam już nikt nie mieszka, budynek jest opuszczony zrobiono
        tam strzeżony teren budowy i remontu, mogłaby tam znaleźć schronienie, ale jak
        z kolei jej tam szukać późnym wieczorem??
        W okolicy nowego mieszkania mamy kotka nie ma się gdzie schować, sprawdzałyśmy
        okna do piwnic - są pozamykane, innych zakamarków w pobliżu nie ma, musiałaby
        odbiec dalej, ale gdzie? w pobliżu jest park, drugie osiedle, ogrodzony teren
        zakładów piwowarskich i plac budowy, również ogrodzony. Poza tym mnóstwo psów
        kręci się na terenie osiedla, przeciętnie co drugi mieszkaniec ma jakiegoś psa,
        ja zresztą również.
        Na razie czekamy, mama szuka, ale wątpię, byśmy kiedykolwiek zdołały ją
        odnaleźć. Mamie coraz bardziej jest przykro i coraz gorzej znosi jej brak w
        domu. Stara się wychodzić jak najczęściej z domu, ja podrzucam jej częściej
        moją sunię, żeby nie była sama, ale powoli szykuję się do kupna jej zwierzaka -
        psa. Jeśli kotka sie znajdzie, będzie miała dwie pupilki w domu.

        Dzięki Wam za słowa otuchy

        bes

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka