Dodaj do ulubionych

kicia - hegemon

26.07.02, 15:20
poniewaz wybieram sie na kilka dni poza swoje miasteczko odwiozlam wczoraj
Kicie do kolezanki.
U mnie zwierzatko mile i potulne , u niej pokazala rozki.
Tam na stale rezyduje dorosly, wielki kot kastrat Macius i
poltoraroczna ,wykastrowana Muska.
Kicia wkroczyla do domku, w kilka minut zwiedzima cale 3 poziomowe lokum. Gdy
pojawili sie stali mieszkancy zaczela na nich tak warczec, ze w poplochu
pouciekaly na zewnatrz. Troche trwalo, zanim sytuacja zostala opanowana i
lody przelamane.
myslal by kto, moja 4 miesieczne malenstwo takim tyranem
Obserwuj wątek
    • Gość: kluba1 Re: kicia - hegemon IP: *.we.client2.attbi.com 26.07.02, 16:47
      Zawsze byla sama i jest do tego przyzwyczajona !!! To ci Kicia dopiero !! Ten
      pobyt z innymi kotami chyba dobrze jej zrobi .
      • android Re: kicia - hegemon 26.07.02, 23:50
        Gość portalu: kluba1 napisał(a):

        > Zawsze byla sama i jest do tego przyzwyczajona !!! To ci Kicia dopiero !!
        Ten
        >
        > pobyt z innymi kotami chyba dobrze jej zrobi .

        Bywa roznie.Odys np. nie przebywa na podworku (mieszkam w bloku), ale wychodzi
        czesto na klatke i paleta sie po niej z schodami w gore, schodami w dol.
        Ostatnio wydostal sie jednak w niewyjasniony sposob na podworko.I tam zapoznal
        sie z psem "przybleda".Nawiazanie kontaktu obserwowalem osobiscie i o maly wlos
        nie peklem ze smiechu.Kot stal obok samochodu a nagle zza maski wyszedl
        pies.Pies zobaczyl Odysa i zatrzymal sie, mruzac przy tym dziwnie oczy.Kot
        jednak zamiast jak to kot zjezyc ogon i uciec, zamachal radosnie ogonem i
        zblizyl sie do psa, po czym obwachal go ze wszystkich stron.Tego wachania pies
        jednak nie wytrzymal do konca.Puscily mu nerwy i uciekl gdzie pieprz rosnie.W
        chwile pozniej nadszedl od strony smietnikow czarny kot - mieszkaniec
        podworka.Odys zjezyl na jego widok ogon, jednak zblizyl sie ciekawie
        i...zaprzyjaznil w najlepsze do tego stopnia, ze nie chcial wracac do
        domu.Musialem wyciagac go za ogon (juz mi wybaczyl ;) spod samochodu pod ktorym
        dyskutowal z nowym przyjacielem.
        Jak wiec widac koty zyjace w amotnosci nie zawsze reaguja agresja na obecnosc
        pobratymcow jak i rzekomych wrogow.

        andek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka