OSY

03.08.05, 16:26
Siedza w bluszczu na scianie domu i brzecza coraz bardziej bezczelnie. Podejrzewam gniazdo. Jak
sie ich pozbyc, jak wyprosic, zniechecic, nie zamieniajac sie w terminatora? Moze jakies zapachy,
olejki, skutecznie sklonia je do emigracji?
    • landrynka8 Re: OSY 03.08.05, 16:55
      Gniazda os najlepiej usuwac zimą (teraz moze lepiej nie ryzykuj) ale najlepiej
      sie dowiedz szczegółow u kogoś kto się tym zajmuje.

      Wiem tylko ze takie gniazda się topi.

      Osy wogóle mają taką tendencję do wracania w te same miejsca.
    • mairki Re: OSY 03.08.05, 21:04
      Obawiam się, że jedyną skuteczną metodą będzie straż pożarna. Zgłoś tę sprawę
      na tel. pogotowia straży pożarnej (będziesz musiała zakupić np. Raid przeciw
      owadom latającym, a poza tym nie płacisz nic więcej) takie gniazdo to
      zagrożenie życia, a jego rozmiary mogą Cię zadziwić.Piszę z własnego
      doświadczenia, nie można bagatelizować tej sprawy, niestety nie ma innej metody
      jak eksterminacja tych owadów ale przez wyspecjalizowane służby - stanowczo
      odradzam zabieranie się do likwidacji gniazda os przez osoby niedoświadczone w
      tym temacie.
      • wiesia.and.company Re: OSY 04.08.05, 09:50
        Miałam w wychodku na działce. Przyszedł chętny tubylec i kiedy padało (osy są
        wtedy senne i nie wylatują z tego "papierowego ula") po prostu zgarnął ze ściany
        do grubszej torby foliowej, którą potem nonszalancko wyniósł (życzyłam sobie,
        żeby w las i mam świętą nadzieję, że tak zrobił). Więc widziałam jak to robił i
        widziałam, że nic mu się nie szamotało. Po prostu musi padać.
        Pozdrawiam.
    • saavage Re: OSY 07.08.05, 13:42
      Też mieliśmy gniazdo na balkonie, brr.
      Na szczęśie znalazł się wujek, który miał wcześniej do czynienia z usuwaniem
      gniazd os i w nocy spryskał je wszystkie muchozolem (chyba), a potem gniazdo
      wpakowano do worka i wyniesiono...

      Oczywiście wujek był szczelnie zasłonięty , no i nikt w tym czasie nie palił
      światła. Na razie minął tydzień i osy nie wracają ;-)
      • dupekzoledny Re: OSY 07.08.05, 20:02
        a osy to też zwirzątka które trzeba kochać.
        • kasiajn Re: OSY 09.08.05, 13:00
          Dziekuje i pozdrawiam. Osy siadaja w bluszczu, bo ten kwitnie, wiec jest wyzerka. Na szczescie
          gniazda sie nie dopatrzylam. Na wszelki wypadek nie otwieram okna od strony nalezacej do os, jakos
          wytrzymam. One nie pchaja sie do domu, ja im nie przeszkadzam w jedzeniu. Kwiaty opadna, to i osy
          sie wyniosa.
          • mjot1 Re: OSY 09.08.05, 19:39
            One są!
            One nie dość że ot tak sobie postanowiły „być” to jeszcze brzęczą!

            Czy można przejść mimo i nie zareagować?
            Czyż nie zobowiązuje to żeśmy panami świata tego? (Wszak panowanie to nie tylko
            przyjemności, lecz i obowiązki czasem niemiłe).
            Czyż występek tak bezczelny miałby ujść bezkarnie?
            Czyż możemy tolerować potworności takie?
            Brzęczą!
            Za zbrodnię tak przerażającą może być wymierzona tylko jedna kara. Kara
            najwyższa. Śmierć! I to śmierć całej osiej rodziny z larwami i jajami włącznie.
            Tu nie czas na sentymenty czy jakieś miłosierdzie.
            Tu nie ma czasu na dywagacje czy te jaja to „życie napoczęte” już czy też
            jeszcze nie. Tu należy wydać wyrok sprawiedliwy, surowy i oczywiście jedynie
            słuszny.
            Tak trzymać miłośnicy zwierza wszelakiego!

            Do Kasiajn.
            Chwała Ci za to że nie poszłaś za jakże słusznymi radami.

            Najniższe ukłony!
            Wyższością istoty „bogom podobnej” nad resztą robactwa zachwycony M.J.
            • kasiajn Re: OSY 09.08.05, 23:20
              Dajze spokoj. Lubie zwierzaki i ani mi w glowie im robic krzywde. Osy mi nie straszne. Ladnie brzecza.
              Pozdrowienia, atrybutow boskich sie dobrowolnie zrzekam.
              • mjot1 Re: OSY 10.08.05, 14:14
                Ja wiem, że piszę za dużo, że przeginam, że wyjaskrawiam, że…
                Jednak nie potrafię przejść mimo jeśli ktoś dajmy na to zje ze smakiem pulardę
                czy kapłona i nadmieni mimochodem, że: „owszem ten brojler był niczego sobie,
                lecz gdyby tak był jeszcze troszkę chudszy…”

                Jak zwykle ponownie bez sensu i nie w temacie. Nieprawdaż?

                Najniższe ukłony! M.J.
            • saavage Re: OSY 11.08.05, 12:36
              Jasne

              Pięknie napisane


              Zgadzam się, nie jestem za zabjaniem (nawet os)

              Ale jeżeli one żądlą niczemu nie winną mamę, która wyszła wywiesić pranie? Na
              swoim własnym (nie należącym do os bynajmniej) balkonie. Ok, jeżeli ja wkraczam
              na ich teren, to mają prawo mnie przegonić, ale litości! To one zajęły NASZ
              teren (bezprawnie)i w konsekwencji trzeba je było eksmitować. Jestem przeciw
              brutalnemu rozwiązywaniu sprawy, ale ja sama bym się tego nie podjęła. Ciekawe
              co byś zrobił, gdybyś miał małe dzieci, które użądliłaby osa (u nas na
              szczęście do tego nie doszło). Os w każdym razie nie ma i mam nadzieję że nie
              wrócą.

              Pozdrawiam
              • mjot1 A co mi tam :-) 11.08.05, 21:29
                Dziecko. No tak... Prędzej czy później ten argument musiał paść. Podobny
                to: „zwierzęta a sprawa głodujących dzieci”.
                Argumenty nie do obalenia nieprawdaż?
                Któż u licha miałby czelność wystąpić przeciwko istocie tak bezbronnej jak
                dziecko właśnie?
                Wg mnie są to jednak „antyargumenty”. Wszak, gdy na scenę wchodzi dziecko
                wówczas górę biorą emocje a rozsądek idzie spać.
                Jednak „pociągnijmy” to nasze dziecko dalej.
                Oczywiście, że zagrażają mu osy zresztą tak jak i pieski czy kotki.
                Zagrożeniem dla maleństwa są owady, pająki, gady, płazy, ryby, ptaki, ssaki i
                po prostu wszystko co się rusza.
                A ja prowokacyjnie (na podstawie własnych obserwacji) ośmielam się twierdzić,
                że jest pewien gatunek który sam jeden stanowi dla naszego hipotetycznego
                dziecka zagrożenie większe niźli te wszystkie istoty wymienione powyżej razem
                wzięte. Gatunkiem tym jest człowiek.
                A teraz proszę o udowodnienie mi, że to moje powyższe twierdzenie jest kłamliwe.
                No bo gdyby okazało się, że mam rację to wówczas domagam się by zgodnie z
                odwiecznym prawem mierzyć wszystko „jedną miarką” i wyciągać konsekwencje (już
                nawet nie proporcjonalne) a jednakie także w stosunku do ludzi.

                Savage proszę nie bierz tego com powyżej nagryzmolił „do siebie”, bo ja to ot
                tak sobie ogólnie :-)

                Najniższe ukłony!
                Osolubny M.J.
                • saavage Re: A co mi tam :-) 12.08.05, 15:25
                  Masz rację Mjocie1
                  a ja jestem przewrażliwiona :)

                  Wolę pszczoły :)

                  Pozdrawiam
                  • kasiajn Bluszcz bez os 13.08.05, 12:42
                    Jak w temacie. Najadly sie i odlecialy, wszyscy zadowoleni, bluszcz zawiazuje owocniki, a osy maja
                    pelne brzuszki. Porzucily nas, co do jednej. Strat zero - jedna tylko usilowala zjesc pieroga z jagodami
                    w mojej kuchni, ale zostala wyproszona za drzwi. Bylo ich mnostwo, cala armia, ale bardzo
                    zdyscyplinowane, tylko praca, praca, praca.... Ciekawe,gdzie sa teraz.Pozdrawiam osolubow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja