Dodaj do ulubionych

kłopot z przybłąkanym psem

06.09.05, 12:19
dziecko zaczęło się bawić z przypadkowo napotkanym kundelkiem a kundelek tak
się rozochocił że od trzech dni okupuje bramę pod podwórkiem. Tak zabidzony że
aż żal na niego krzyknąć że nie mówiąc o odganianiu. Starowinka jakaś widać.
no a my nie chcemy miec psa. żeby to był taki pies co to zje i pójdzie ale on
terroryzuje nas psychicznie bo wszystkim go żal, a tym bardziej ze nikt go nie
chce przyzwyczajać bo w zimie co? Co z nim zrobić ? W końcu jakos funkcjonował
na tym łez padole przez swój marny zywot.To klasyczna sytuacja kiedy on nas
sobie wybrał a nie my jego. Co zrobić żeby do niego wrócil. Ludzie, kastrujcie
swoje psy bo tylko krzywdę tym zwierzakom robicie.
Obserwuj wątek
    • andiamo Re: kłopot z przybłąkanym psem 06.09.05, 12:42
      > Ludzie, kastrujcie
      > swoje psy bo tylko krzywdę tym zwierzakom robicie.

      Oho, zbliża się "wielki dzień" (może nadejdzie w lutym, albo w marcu?), kto
      wie...
    • mysiam1 Re: kłopot z przybłąkanym psem 06.09.05, 14:09
      Jeśli nie chcecie go wziąć ( a szkoda...), nie możecie mu wspólnie z innymi
      mieszkańcami zrobić choćby porządnej, ocieplanej budy, żeby miał jak spędzić
      chłodniejsze pory roku, nie macie zamiaru go dokarmiać, to....złapcie go na
      jakąś prowizoryczną smycz i zawieźcie do schroniska. Tam chociaż będzie miał co
      jeść, gdzie spać i nie przejedzie go żaden samochód.

      forresty napisał:

      > dziecko zaczęło się bawić z przypadkowo napotkanym kundelkiem a kundelek tak
      > się rozochocił że od trzech dni okupuje bramę pod podwórkiem. Tak zabidzony że
      > aż żal na niego krzyknąć że nie mówiąc o odganianiu. Starowinka jakaś widać.
      > no a my nie chcemy miec psa. żeby to był taki pies co to zje i pójdzie ale on
      > terroryzuje nas psychicznie bo wszystkim go żal, a tym bardziej ze nikt go nie
      > chce przyzwyczajać bo w zimie co? Co z nim zrobić ? W końcu jakos funkcjonował
      > na tym łez padole przez swój marny zywot.To klasyczna sytuacja kiedy on nas
      > sobie wybrał a nie my jego. Co zrobić żeby do niego wrócil. Ludzie, kastrujcie
      > swoje psy bo tylko krzywdę tym zwierzakom robicie.
      • forresty Re: kłopot z przybłąkanym psem 06.09.05, 20:29
        no ale co z takim psem zrobić? Trzeba przecież go jakoś odpchlić , zadbać,
        zaszczepić chyba. nigdy nie miałem psa. może pomożecie. On na grzbiecie wyłysiał
        prawie i ma jakąs czarną skórę. może do weta? Ale najpierw trzeba go jakoś do
        porządku doprowadzić bo zapchli mi cały samochód. Co robić?
        • fedorczyk4 Re: kłopot z przybłąkanym psem 06.09.05, 20:35
          Jeżeli stać Cię na to (finansowo) to do weta, ale pcheł się możesz nie bać, nie
          są zainteresowane ludźmi. Bój sie raczej smrodu, ale i to daje sie usnąć.W
          schroniskach mają obowiązek zapewnić mu opiekę weterenaryjną. Najtrudniej może
          być znaleźć miejsce. Pozdrowienia.
          • forresty Re: kłopot z przybłąkanym psem 06.09.05, 20:50
            o dziwo nie śmierdzi. jednak całość wygląda dość odpychająco. no zdecydowaliśmy
            że wystawimy mu jakąś budę i zapewnimy wikt na starość. nie wiem tylko co z
            zimą. jak dotąd jakoś sobie radził pewnie więc chyba w budzie przetrwa? on taki
            jamnikowaty jest. siwa morda i trochę ma oczy zaropiałe. no i ta sierść jakaś
            wytarta. ciągle sie drapie. zapchlony chyba ale nie wiem czy nie ma jakiejś
            grzybicy. w czym tego stworzaka wykąpać? jak się da. Do pcheł wystarczy obroża
            czy co jeszcze trzeba?
            • fedorczyk4 Re: kłopot z przybłąkanym psem 06.09.05, 20:58
              Weta trzeba i to bezwzględnie! Budę trzeba ocieplić styropianem, wyłożyc czymś
              i na samą zimę przesłaniać wejście kocem, ale jeśli stary, chory i
              przyzwyczajony do warunków domowych może być cienko. Ale na pewno będzie mu
              znacznielepiej niż pod płotem. Cieszę się że przejmujecie się nim "czynnie".
              Ale jeszcze raz podkreślam absolutną konieczność wizyty u weta. On wszystko
              powie, bo czasem można niechcący zrobić coś nie tak. Zwłaszcza jeśli chodzi o
              zabiegi dermatologiczne :-))
              • wiesia.and.company Re: kłopot z przybłąkanym psem 07.09.05, 11:49
                Dobrze, że czujecie się w pewnym sensie odpowiedzialni za bezdomnego, który
                sobie Was upodobał. Fedorczyk4 mądrze napisał/napisał. Spróbujcie się do tego
                zastosować.
                Pozdrawiam
                • venus22 Re: kłopot z przybłąkanym psem 07.09.05, 21:44
                  Pies jest zaniedbany dlatego wyglada odpychajaco. Na pewno po wizycie u weta,
                  dobrym jedzeniu i paru kapielach moze sie okazac ze to nie taka starowinka i
                  piekny pies.


                  Szczerze radze okazcie serca i wezcie psa do siebie, jeszcze moze okazac sie ze
                  nie wiecie jak mogliscie bez niego zyc.
                  najgorzej maja wlasnie takie starsze psy bo nikt ich nie chce.
                  jak byly mlode to fajnie a jak sie zestarzaly- na bruk.

                  A w zyciu nigdy nic nie wiadomo. Zdaje sobie sprawe ze takie historie sa raczej
                  rzadkie ale wiele razy widzialam w TV Animal Miracles jak takie przybledy
                  ratowaly swoim opiekunom zycie...jakby przeznaczenie...

                  Venus

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka