xtrin
15.09.05, 10:19
Zniknal... wrocilam z pracy, przywital mnie jak zwykle i pobiegl za swoimi
sprawami. Po ok. 3 godzinach zaniepokoilam sie jego nieobecnoscia... Uchylone
okno, kota nie ma w calym mieszkaniu. Wylazl na gzyms kamienicy i lazil po
nim, nawiedzajac balkon sasiadki, ale teraz nie ma tam po nim ani sladu.
Pierwsze pietro w starym budownictwie. Kot ma dwa lata, urodzil sie na jakis
dzialkach, zostal do mnie przyniesiony gdy mial ok. 2 miesiecy. Wykastrowany
kocur, wychowany w mieszkaniu, karmiony, nie wypuszczany - zna tylko
mieszkanie, pare razy lazil po klatce schodowej i tym nieszczesnym gzymsie.
Brama jest na domofon, wiec zeby mogl wrocic na klatke musialby go ktos
wpuscic. Okolica to spokojne kilka malych uliczek przy centrum duzego miasta -
ruch samochodowy raczej niewielki, troche krzakow, kamienice z okienkami do
piwnic raczej pozaslanianymi, za bramami czasami podworka, po ktorych wlocza
sie koty.
To moj pierwszy kot, pierwsza taka jego wieksza ucieczka. Prosze wiec o
szczera opinie - jakie sa szanse, ze do mnie wroci? Boje sie, ze nieznajac
okolicy nie bedzie w stanie znalesc drogi do domu. Co moge zrobic? :(