Dodaj do ulubionych

Ucieczka kota

15.09.05, 10:19
Zniknal... wrocilam z pracy, przywital mnie jak zwykle i pobiegl za swoimi
sprawami. Po ok. 3 godzinach zaniepokoilam sie jego nieobecnoscia... Uchylone
okno, kota nie ma w calym mieszkaniu. Wylazl na gzyms kamienicy i lazil po
nim, nawiedzajac balkon sasiadki, ale teraz nie ma tam po nim ani sladu.
Pierwsze pietro w starym budownictwie. Kot ma dwa lata, urodzil sie na jakis
dzialkach, zostal do mnie przyniesiony gdy mial ok. 2 miesiecy. Wykastrowany
kocur, wychowany w mieszkaniu, karmiony, nie wypuszczany - zna tylko
mieszkanie, pare razy lazil po klatce schodowej i tym nieszczesnym gzymsie.
Brama jest na domofon, wiec zeby mogl wrocic na klatke musialby go ktos
wpuscic. Okolica to spokojne kilka malych uliczek przy centrum duzego miasta -
ruch samochodowy raczej niewielki, troche krzakow, kamienice z okienkami do
piwnic raczej pozaslanianymi, za bramami czasami podworka, po ktorych wlocza
sie koty.
To moj pierwszy kot, pierwsza taka jego wieksza ucieczka. Prosze wiec o
szczera opinie - jakie sa szanse, ze do mnie wroci? Boje sie, ze nieznajac
okolicy nie bedzie w stanie znalesc drogi do domu. Co moge zrobic? :(
Obserwuj wątek
    • rezurekcja Re: Ucieczka kota 15.09.05, 11:11
      xtrin napisała:


      > okolicy nie bedzie w stanie znalesc drogi do domu. Co moge zrobic? :(

      na razie poszukac w wyszukiwarce forumowej, np

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=28357214&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=27108582&v=2&s=0
      bo temat juz byl kilkarotnie przerabiany i koelzenstwo udzielalo
      detalicznych porad. Pamietam tylko, że ze wzgledu na fakt, ze kot moze byc
      przestraszony, nie bedzie wychodzil kiedy jest duze natezenie ruchu , zatem
      nalezy wczesnym rankiem i poznym wieczorem pochodzic po okolicy, wolajac go
      przy oknach piwnic i podobnych zakamarach. Warto rozkleic ogloszenie, bo moze
      ktos znalazl i nie wie, co robic.
      • wiesia.and.company Re: Ucieczka kota 15.09.05, 14:50
        Nie sądzę, żeby kot sam do Ciebie wrócił. Ty musisz go szukać i to bardzo
        intensywnie i nie biegaj, a rozglądaj się i nawołuj. Potem odczekaj i znów się
        rozglądaj. A rezurekcja podała ci namiary na wszystkie wcześniejsze porady.
        Życzę powodzenia i oby kotek się znalazł.
    • fruuu Re: Ucieczka kota 15.09.05, 17:02
      i wracaj kilka razy w te same miejsca, za pierwszym razem może się nie pokazać
      bo go coś przestraszy. najbardziej prawdopodone jest otwarte okienko piwniczne
      (dziura w oknie) najbliżej miejsca, w ktorym spadł/zszedł na ziemię. kot jest
      prawdopodobnie przerażony i szukał pierwszego ciemnego kąta jaki się nawinął.
      wołaj go po imieniu i nie oczekuj że wyjdzie, może tylko dać znać że tam jest
      (miauknięcie, poruszeni gwałtowne). jeżeli usłyszysz jakąkolwiek dzwięk w
      odpowiedzi na wołanie leć do tej piwnicy i przekop ją od góry do dołu. kot się
      może nie odezwać jeżeli będzie w pobliżu ktoś obcy (np właściciel piwnicy
      otwierający ci drzwi).
      na poszukiwania zabierz ze sobą kocyk (z transporterkiem ciężko się gania po
      osiedlu), jak go znajdziesz może mieć jakieś obrażenia. najlepiej go zawinąć i
      do weta.
      uprzedz najbliższych wetów i kliniki całodobowe oraz schronisko. ktoś może kota
      tam zanieść (ja obdzwoniłam wszystkich wetów w na bemowie jacy byli w książce
      telefonicznej :D).
      ja tak moją kocicę wyciągnęłam ze sterty cuchnących nieziemsko śmieci
      zagrzebaną tak że jej nie było widać(bidula śmierdziała potwornie po tym, ja
      tez). tylko pomiałkiwała cichutko (ledwo ją słyszałam) w odpowiedzi na wołanie.
      kastrowany kocur nie poleciał na randke, siedzi i czeka gdzieś na ciebie :)
      powodzenia

      fruuu
      • lucy_z Re: Ucieczka kota 16.09.05, 22:15
        Moja kotka uciekla od weterynarza, przy nas bo drzwi były otwarte. Mimo
        trzymania, przy zastrzyku, wyrwała się. Było to w innym mieście niż mieszkamy.
        Przeszukiwanie dzielnicy nic nie dało. Rozwieszaliśmy ogłoszenia ciągle gdzie
        się dało i ciągle je doklejalismy bo ludzie zrywali. Na szczęście miała na sobie
        zielone szelki co ją charakteryzowało i mowiło o tym, ze nie jest to jakiś
        bezpański kotek. Po tygodniu kicia się znalazła, wystraszona bardzo ale
        szczęśliwa. Ludzie własnie zobaczyli te szelki, zainteresowali się i ...znaleźli
        ogloszenie i tak nasza dzikuska wróciła do domu:)))
    • gokha Re: Ucieczka kota 16.09.05, 23:27
      szukaj koniecznie szukaj!!!!!!!!
      chodz pod krzaki, w ciemne miejsca, do piwnic, jest na pewno gdzies w okolicy
      bo jest przestraszony
      ale koniecznie szukaj i WOŁAJ
      moj uciekl wieczorem, nikt sie nie zorientowal, typowy domowy kot absolutnie
      niewychodzacy, ktos go wypuscil z klatki, rano okazalo sie ze kota nie ma,
      szukanie, a on pod pierwszym krzakiem cala noc siedzial skulony telepal sie i
      jak zaczelam go wolac to sie cichutko odzywal.
      trzymam kciuki, wolaj go glosno po imieniu i przetrzep okoliczne krzaki i
      piwnice. napisz jakie rezultaty....
    • xtrin Re: Ucieczka kota 17.09.05, 07:34
      Jest juz w domu :). Wczesnym rankiem dostalam telefon, ze kot odpowiadajacy
      rysopisowi (czyli caly czarny, co niewiele w sumie mowi) siedzi na korytarzu
      dwie klatki dalej, zestresowany jakis. Polecialam, choc bez nadzieji, ze to moje
      (nie)szczescie zagubione. Wchodze po schodach i miedzy pretami balustrady patrzy
      na mnie mordka ktora nie pomyle z zadna inna :)))). Nie zareagowal jakos
      specjalnie na moj widok, ale pozwolil bez oporow wziasc sie na rece i zaraz sie
      przytulil do mnie. Teraz lazi po mieszkaniu nieco osowialy, ale zdarzyl juz
      wchlonac pol puszki tunczyka :).
      Tak wiec sprawdzily sie ogloszenia. Chodzac po podworkach i wolajac go przyznam
      ze tracilam powoil nadzieje, widzac ile jest przeroznych zakamarkow, piwnic do
      ktorych sie nie dostane, dziur, zadaszen... ile kotow wszelakiej masci sie po
      nich wloczy. Ale udalo sie... Znowu siedzi mi na rekach i mruczy. :)
      • idka20 Re: Ucieczka kota 17.09.05, 13:27
        > Wchodze po schodach i miedzy pretami balustrady patrz
        > y
        > na mnie mordka ktora nie pomyle z zadna inna :)))). Nie zareagowal jakos
        > specjalnie na moj widok, ale pozwolil bez oporow wziasc sie na rece i zaraz sie
        > przytulil do mnie.

        hehe identyczna historia jak z moim kotem. zginal, po czym po 3 czy tam 4 dniach przyszla corka sasiadki, ze chyba moj kot lezy w siasiednim bloku na klatce. poszlam, a ten lezal na ziemi i nawet nie mial sily sie ruszyc. wzielam go na rece i sprawni przenioslam do domu (co w normalnych warunkach byloby awykonalne, bo sie wyrywa). pochlanal straszna ilosc jedzenia i poszedl spac.

        podejrzewam ze wlazl do czyjejs piwnicy i mial szczescie, bo akurat ktos otworzyl drzwi. w tym czasie mogl wyjsc na klatke. ale cala prawde zna tylko on :)
        teraz nosi biala obrozke przeciwpchelna z wypisanym adresem i telefonem (zeby nikt nie pomyslal ze bezpanski, nio i jesli dalby do siebie podejsc byloby wszystko jasne - jeden telefon i mialabym kota z powrotem:)
      • mairki Re: Ucieczka kota 18.09.05, 17:55
        Tak się cieszę , że kocur się odnalazł - pozdrowienia dla Ciebie i mruczka
        • wiesia.and.company Re: Ucieczka kota 19.09.05, 10:10
          Dobrze, że się znaleźliście. Caluski w nos biednego zestresowanego.
          Pozdrawiam
      • rezurekcja ufff!!!! n/t 19.09.05, 10:14

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka