Dodaj do ulubionych

koty ks.Twardowskiego

10.02.06, 11:22
wlasnie przeczytalam ze zakonnice z klasztoru Wizytek, gdzie mieszkal
ks.Twardowski nie zycza sobie jego kotow. Zwierzaki zostaly rozdane w dobre
rece ale nie wszystkie, niektore nadal sa w klatkach w lecznicy
mysle ze znajda dobry dom przez to, ze sprawa zostala naglosniona, nie byle
jakie to koty ale chodzi mi o to, jak podle sa te baby. Nawet przez sama
pamiec, szacunek do zmarlego ksiedza powinny koty zostawic. Bezduszne
wstretne babsztyle. Potrafia tylko pielegnowac oltarze. Wkurzylam sie
Obserwuj wątek
    • remislanc Re: koty ks.Twardowskiego 10.02.06, 13:46
      homohominilupus napisała:

      > nie byle jakie to koty

      A niby jakie - z dwoma glowami????


      ale chodzi mi o to, jak podle sa te baby. Nawet przez sama
      > pamiec, szacunek do zmarlego ksiedza powinny koty zostawic.

      Ciekawe, jak ktoś z twoich bliskich mialby 10 kocurów i by umarł to byś
      wszystkie zabrał.....Już to widzę


      >Bezduszne wstretne babsztyle.

      Jak jesteś inny to dmuchaj po te kocury!!!!!!!!

      >Potrafia tylko pielegnowac oltarze.

      A ty co potrafisz po za zrzędzeniem???


      >Wkurzylam sie


      Baw się dobrze.:)
      • pixie65 Homohomini... 10.02.06, 14:07
        coś trafiasz dzisiaj na niewrażliwych ludzi, albo "moralnych inaczej" (forum
        Dom :-))) Nie martw się, nie jesteś sama!
        Pozdrawiam
        • fedorczyk4 Re: Homohomini... 10.02.06, 16:08
          Strasznie smutne. Prawdziwa twarz koscielnej hierarchii. Bezdusznosc:-(((
          • remislanc Re: Homohomini... 10.02.06, 18:46
            jak takie smutne to sama zabierz te kocury i nie filozofuj! Ciekawe jaka Ty
            jesteś "duszna"........:)
        • homohominilupus pixie... 10.02.06, 23:02
          masz racje, ciezki byl to dzien (i caly tydzien)
          ale na pocieszenie butelka wina portugalskiego i od razu swiat jawi sie w
          jasniejszych barwach ;-)))
          pozdrawiam
    • kakui bo kot to dzielo szatana b/t 10.02.06, 18:45

      • p.galli Re: bo kot to dzielo szatana b/t 10.02.06, 19:19
        Baby sa wstretne ;) ale mysle sobie ze lepiej zeby koty byly tam gdzie je chca
        niz byly trzymane "z łaski" przez osoby ktore ich nie chca ani nie kochaja
        Kot głupi nie jest wyczuje - i mysle ze nawet jesli by tam zostaly, byly
        karmione itp to i tak bylyby nieszczesliwe
        Mam nadzieje ze znajda cieple kochajace domy i ludzi ktorzy beda je chcieli
        miec dla nich a nie dlatego ze sa kotami ks. Twardowskiego :)
    • majenkir Re: koty ks.Twardowskiego 11.02.06, 01:16
      Nieladnie siostrzyczki, oj nieladnie.
      Bozia patrzy z nieba....
      • fedorczyk4 Re: koty ks.Twardowskiego 11.02.06, 10:20
        Arie, dziekuje ze zdjelas moj post ktory byl odpowiedzia na post Remislanca.
        Przepraszam. Normalnie nie odpisuje trollom, ale czegos mnie wkurzyl tym razem
        i dalam upust. Potem bylo mi glupio ze sie to tego znizylam sorry. A wracajac
        do rzeczy, te koty teraz sa okropnie niesczesliwe bo zamkniete w klatkach. Czy
        macie jakies wiesci czy art. w Wyborczej dal jakies efekty? Sama bym wziela,
        ale wyczerpalam juz limit cierpliwosci meza. Dwa koty, szczur i pies.
        • misia007 Re: koty ks.Twardowskiego 11.02.06, 11:40
          Oczywiście , ze artykuły dały efekt(BO był jeszcze w "Zyciu} i zainteresowanie
          wzrosło, wczoraj czytałam , ze zostały jeszcze dwa ale dzis juz pewnie wszystkie
          mają dom, bo chętnych zrobiło sie wielu i wybierano opiekunów b.starannie.
          • m.pw Po sąsiedzku mieszka Prezydent, 11.02.06, 14:10
            który mówił kiedyś że kocha zwierzęta, jeśli nie na pokaz - to niechby
            przygarnął tego jednego. Jego kot miałby raźniej.
            Biedny ks. Twardowski - chcial spocząć wśród kwiatków, został zamurowany -
            przytłoczony betonem. Kociny, który kochał wylądowały w klatkach.
            Te świątobliwe kobiety ( przynajmnie w ich mniemaniu) powinny pamiętać że Bóg
            stworzył i kocha nie tylko ludzi ale tez całą przyrodę

            „Zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Bóg otacza je swoją opatrznościową troską.
            Przez samo swoje istnienie błogosławią go i oddają Mu chwałę. Także ludzie
            zobowiązani są do życzliwości wobec nich. (…) Sprzeczne z godnością ludzką jest
            niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie.”
            Katechizm Kościoła Katolickiego (2416-2418)

            A siostry co na to? Wyrzucenie kotów z ich miejsca to zadawanie cierpień.
            Czy Pan Bóg zechce pzryjąc ich modlitwę?
          • m.pw I jeszzce jeden cytat 11.02.06, 14:13
            "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich
            najmniejszych, mnieście uczynili" (Mateusz /25,40/)


            Na podstawie tego tekstu św. Franciszek z Asyżu nazywał braćmi i siostrami
            zwierzęta, rośliny, Ziemię i cały Kosmos. Nikt też w Średniowieczu nie robił
            mu z tego zarzutu.
            • mjot1 Re: I jeszzce jeden cytat 11.02.06, 17:01
              „Nikt też w Średniowieczu nie robił mu z tego zarzutu”
              Hm... Czy na pewno? Azaliż prawdą to jest?
              Toż przecie ja niepojęty ten fakt, że ów „święty szaleniec” nie spłonął jednak
              na stosie od zawsze za cud uważałem
              A teraz, jeśli to, co piszesz prawdą jest... To oto wiara ma właśnie w gruzach
              legła.

              Najniższe ukłony!
              Zdruzgotany M.J.
    • m.pw nastepny cytat 11.02.06, 14:29
      “Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta
      dręczonymi przez nie duszami”
      - Schopenhauer

      Niestety pasuje jak ulał, habit nic nie pomoże
      • p.galli Re: nastepny cytat 11.02.06, 16:07
        Moze siostrzyczki uczulenie na siersc maja ?:)
        • umfana siotrzyczki są przykładem 11.02.06, 20:40
          ludzkiej zawiści ludzi maluczkich...
          Mszczą się stare panny na kotach za księdza Twardzowskiego tak cenionego i
          kochanego przez polski naród!
          • homohominilupus Re: siotrzyczki są przykładem 12.02.06, 23:11
            umfana napisała:

            > ludzkiej zawiści ludzi maluczkich...
            > Mszczą się stare panny na kotach za księdza Twardzowskiego tak cenionego i
            > kochanego przez polski naród!

            a wiesz, ze tez mi to przez mysl przeszlo... no bo przeciez jesli kogos
            podziwiam i szanuje to po jego smierci nie jest mi latwo rozstac sie z jego
            rzeczami osobistymi, a co dopiero zwierzakami

            ale to dobrze, ze znajda dom, biedne sierotki
    • umfana Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opiekunów 12.02.06, 20:01
      Anna Błaszkiewicz 11-02-2006, ostatnia aktualizacja 11-02-2006 00:09

      Wielu naszych czytelników chciałoby się zaopiekować kotami osieroconymi przez
      zmarłego w styczniu ks. Jana Twardowskiego. Po piątkowym tekście o tym, że od
      dwóch tygodni są zamknięte w lecznicy, w redakcji rozdzwoniły się telefony.
      cd
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3158953.html
      • jul-kot Re: PRAWDA o siostrzyczkach ... 13.02.06, 16:40
        Witam!
        Znam osobiście siostrę Annę, która zajmuje się kotami w klasztorze. Kocha koty,
        ma kilka własnych, opiekuje się bezdomnymi. Jej zdjęcia kotów ilustrują książki
        ks. Twardowskiego. Koty mieszkają też w części zamkniętej klasztoru, są
        niezbędne do walki z gryzoniami.
        Co do kotów Księdza, widać już tych było za dużo dla władz kościelnych, nie
        winiłbym tu siostrzyczek. Wystarczyło, żeby Ksiądz zamknął oczy, zrobiono z
        nimi porządek. To tak, jakby władze te nie wierzyły w naukę, którą głoszą. A
        jeśli patrzy z Nieba na to, co się wyrabia? Jak im nie wstyd?
        To tyle ...
        Pozdrawiam, Juliusz.
        • umfana Re: PRAWDA o siostrzyczkach ... 13.02.06, 17:58
          Ja tak myślę sobie o siostrach, którym zależy na tych kotach i mają nic do
          "gadania"...
          Na pewno jest ich tam kilka. Jak one muszą cierpieć sterroryzowane przez
          zwyrodniałe władze klasztoru!
          Dla kotów i prawdziwych sióstr ta "eksmisja" to potworna tragedia :(
          • fedorczyk4 Re: PRAWDA o siostrzyczkach ... 14.02.06, 13:27
            Gwoli zakończenia wątku happy ennem, nieniejszszym donoszę że wszystkie koty
            mają już domy. Czego życzę wszystkim kotom bezdomnym i ich "społecznym"
            opiekunom.
      • remislanc Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 14.02.06, 09:43
        umfana napisała:

        > Anna Błaszkiewicz 11-02-2006, ostatnia aktualizacja 11-02-2006 00:09
        >
        > Wielu naszych czytelników chciałoby się zaopiekować kotami osieroconymi przez
        > zmarłego w styczniu ks. Jana Twardowskiego. Po piątkowym tekście o tym, że od
        > dwóch tygodni są zamknięte w lecznicy, w redakcji rozdzwoniły się telefony.


        Pewnie chcą mieć po ks. Twardowskim jakąś pamiątkę. Stare kocury
        niedlugo "odlecą" a ich futro (albo wypchany zwierzak) będzie w cenie.
        Równie dobrze zadzwoniliby, jeżeli do rozdania byłyby np. widelce.......:))))
        • anka.krysinska Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 15.02.06, 19:37
          Widelce mam. Nawet całkiem niebrzydkie, więc na sztućce ks. Twardowskiego nie
          reflektuję. Kocury nie są stare. Wiem, bo u mnie zamieszkał jeden z nich, ma na
          imię Sfinks. Nie mam zamiaru go wypchać. Póki co próbuję go oswoić. O ile wiem,
          nie ja jedna z osób, które te koty przygarnęły, mam takie kłopoty. One są
          przerażone i pół dzikie. Sfinks jest u mnie od dwóch dni i mam pewne sukcesy -
          dał się pogłaskać. Większość dnia spędza zaszyty w jakimś kącie, a w nocy
          przeraźliwie miauczy i demoluje co się da. Na szczęscie kobitki, które zajęły
          się adopcją "poetyckich" kotów były przytomne i oddały je ludziom, którzy mają
          jakieś pojęcie o zwierzętach. Ci, którzy chcieliby mieć "pamiątkę po księdzu
          Twardowskim" srodze by się zawiedli - te "pamiątki" nie nadają się do
          przytulania, drapią i gryzą, a do tego wszystkie obsikują co się da. To trudne
          zwierzaki po przejściach i trzeba mieć do nic naprawdę dużo cierpliwości. Trzeba
          im poświęcić naprawdę dużo pracy i jeszcze więcej serca. O ile wiem - wszystkie
          koty trafiły rewelacyjnie. Dlatego bądźcie uprzejmi nie wieszać na nas
          "zdechłych kotów". Sfinks trafił do mnie, ale równie dobrze mógłby to być inny
          potrzebujący zwierzak. Tak się zresztą umawiałam - jeśli nie będzie to kot
          Twardowiskiego, to nie ma sprawy. Trafił Sfinks. Zaczynamy się zaprzyjaźniać.
          Mam nadzieję, że nam się uda. Wszystkim pozostały nowym właścicielom "kotów
          Twardowskiego" życzę dużo cierpliwości - zobaczycie, będzie dobrze! Sfinks raz
          dał się wziąć na ręce!
          • homohominilupus Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 15.02.06, 21:25
            Dlatego bądźcie uprzejmi nie wieszać na nas
            > "zdechłych kotów".
            prosze nie przejmowac sie trollem o ksywie remislanc bo to chyba tylko on
            wieszal na Tobie "koty" ;-) niekarmone samo zdechnie a wiec zazwyczaj nalezy go
            ignorowac, niech sobie pobluzga, moze bedzie mu potem lzej?
            gratuluje decyzji, trzymam kciuki za oswojenie Sfinksa
            pozdrawiam
            • remislanc Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 16.02.06, 08:10
              homohominilupus napisała:


              > gratuluje decyzji, trzymam kciuki za oswojenie Sfinksa
              > pozdrawiam

              Po pierwsze nie bluzgam.
              Po drugie - może ty zabierzesz trochę futer do siebie a nie tylko wszystkim
              gratulujesz że zbierają kotki???

            • anka.krysinska Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 16.02.06, 11:49
              Nie dziękuję, bo zapeszę. Może jeszcze jedna sprawa - wszyscy czepiają się
              sióstr wizytek. No cóż - decyzja ich przeoryszy, wspartej przez kapelana dla
              mnie też jest kompletnie niezrozumiała. Wyżywienie kilku kotów w klasztorze nie
              jest chyba jakimś problemem. Weźcie pod uwagę jedno - w klasztorach nie panuje
              demokracja. Nie ma czegoś takiego, jak "kolektywne zarządzanie". To nie
              szeregowe siostry wyrzuciły te zwierzaki, tylko dwoje ludzi, którzy z jakiś
              sobie tylko znanych powodów podjęli tę decyzję. Nie można uogólniać. Kilkanaście
              dni temu siostry poprosiły na łamach Wyborczej o pomoc w wymianie okien. Wtedy o
              kotach Twardowskiego w ogóle nie miałam pojęcia. Nie namyślałam się długo -
              klasztor wizytek to perła architektury barokowej, dzieła sztuki wewnątrz mają
              sporą wartość, a ambona dłuta Plarsza to chyba najpiękniejszy przykład "małej
              architektury" w Polsce. Poza tym żal mi się zrobiło kobiet, które muszą żebrać,
              żeby ktoś im wymienił okna. Pieniadze wpłaciłam na podane konto. Nie żałuję -
              teraz zrobiłabym to samo. Gdzieś pojawiły się posty, nawołujące do odbierania
              wpłaconych pieniędzy, do bojkotu klasztoru. Jaki to ma sens? W tym klasztorze
              mieszkają kobiety, które naprawdę te zwierzaki bardzo lubiły. Jedna z sióstr
              zdjęciami kotów zilustrowała tomik wierszy Twardowskiego. One całą tę historię
              ciężko przeżyły. Nie dokładajmy im, bo i tak nie maja lekkiego życia po tym
              wszystkim, a nie sa niczemu winne. Dajmy im już spokój.
              • fedorczyk4 Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 16.02.06, 14:10
                Jak o mnie chodzi to calkiem sie zgadzam z Toba ze to nie "szeregowe" siostry
                zawinily, co jedynie jeszcze bardziej utwierdza mnie w moich pogladach
                dotyczacych relacji pomiedzy Kosciolem jako instytucja, a gloszonymi przezen
                wartosciami. Ciesze sie ze koty sa bezpieczne.
                • anka.krysinska Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 16.02.06, 14:37
                  Dyskurs o kotach przorodził się w dyskurs o sensie Kościoła i etyce. Boję się,
                  że w takich dysputach popełnia się podstawowy błąd - na Kościół patrzymy przez
                  pryzmat ludzi, którzy nim władają. Wszędzie są ludzie źli, tępi i głupi. W
                  Kościele też. Sa też ludzie wspaniali - choćby ksiądz Twardowski, ksiądz
                  Sikorski z kościoła na Deotymy, ksiądz Tischner... Oni mówili - i mówią - coś,
                  co głęboko zapada w serca, zostaje w nas. Nie szukajmy tylko rzeczy złych. To,
                  że nasz proboszcz jest tępym chamidłem, które do tego ledwo czyta i pisze, nie
                  znaczy, że cały Kościół jest taki. My oczywiście widzimy tylko tegoż tępego buca
                  i nie staramy się zajrzeć głębiej. Trudno nam się dziwić, bo bliższa koszula
                  ciału... Nie potępiajmy wszystkiego i przede wszystkim - nie uogólniajmy. To
                  krzywdzące. I jeszcze coś - nie jestem katoliczką, tylko luteranką, więc bronię
                  "nie swego". Jest taki fragment jednego z psalmów: "Wszystkie stworzenia duże i
                  małe. Wszystkie je stworzył nasz Pan". Pamiętajcie o tym.
                  Życzenia Sfinksowi przekazałam wraz z kawałkiem wątróbki.
                  • fedorczyk4 Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 16.02.06, 15:27
                    Smacznego:-))
              • umfana Re: Koty księdza Twardowskiego znajdą nowych opie 16.02.06, 15:28
                Mnie się serce kraje jak pomyślę o tych siotrach, które opiekowały się tymi
                kotami... Nie wyobrażam sobie co one muszą przeżywać :(((
                Nie wiem co bym zrobiła jak ktoś zabrałby mi moje koty tak bezsensownie...
                Dla nich to potworna tragedia!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka