Dodaj do ulubionych

kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli kotow)

IP: *.telsten.com / 10.21.7.* 11.01.03, 19:24
witajcie,

postanowilam przygarnac malego kotka, ze schroniska.
zawsze mialam psa i dobrze wiem jak wychowac szczeniaka i jak nim
pozniej sie opiekowac gdy dorosnie, ale niewiele wiem o kotach.
obecnie jestem "na swoim", pies zostal z rodzicami i jakos juz sie
przyzwyczai.
teraz mieszkam sama i moj tryb
zycia (duzo pracy, rzadko bywam w domu) nie bylby odpowiedni dla psa.
a poniewaz nie moge zyc w domu w ktorym nie ma zwierzaka, pomyslalam o kocie.
potrzebuje waszych rad i wskazowek. i bardzo bede wdzieczna jezeli ktos
odpowie
na moje pytania i watpliwosci. czy moglibyscie mi polecic jakas literature
dotyczaca wychowywania malego
kotka? i ponizej mam jeszcze pare pytan, na ktore odpowiedzi raczej nie
znajde w
zadnej literaturze, a mysle ze wlasciciele kotow beda mogli na nie
odpowiedziec.

1. czy kot jest w stanie sam wytrzymac w domu przez wiele godzin. czasami
wychodze
do pracy rano o 8mej i wracam o 23ciej. nie jest tak codziennie ale zdarza
sie.

2. mieszkam w bloku, na 3 pietrze. czy kotkowi nalezy zabronic wychodzenia na
balkon wogole
czy sa to na tyle inteligentne zwierzeta ze wiedza ze nie nalezy skakac z
balkonu?

3. czy kot moze mieszkac tylko w domu, czy musi koniecznie wychodzic na
spacery?

4. bardzo czesto wyjezdzam na pare dni, ale bede miala warunki zeby zabierac
kota ze soba.
jak koty znosza podroz samochodem. moj pies znosil ja bardzo zle. tzn.
wszystko bylo w
porzadku jezeli jechal jeszcze kotos oprocz kierowcy i mogl go trzymac na
kolanach. nie bylo
mowy o tym zeby kierowca mogl prowadzic samochod jezeli nie mial pasazera
ktory zajalby sie
psem. czy z kotami jest tak samo? czy bede mogla liczyc na to ze kot
spokojnie spedzi
podroz w koszyku a ja bede mogla prowadzic samochod?

5. jak koty znosza rozlake z wlascicielem przez jakis czas. jezeli np. wyjade
i oddam go
komus pod opieke, czy kot to przezyje. pytam dlatego ze mysle ze moj pies
napewno by ciezko
to zniosl.

6. no i jeszcze jedno pytanie ktore az sie obawiam zadac bo pewnie wiekszosc
z was pomysli
ze jestem bez serca:
jesli np. bede musiala wyjechac na 2-3 dni i nie bede miala mozliwosci zabrac
kicie ze soba
oraz nie znajde dobrej duszki ktora sie nia zaopiekuje, czy kot wytrzyma w
domu sam tyle czasu.
zakladam ze oczywiscie jedzenie i picie mu zostawie.

7. ile srednio czasu zajmuje nauczenie malego kotka zalatwiania sie do
kuwety.
przez pierwsze pare dni zamierzam nie chodzic do pracy tylko poswiecic
go na "wychowanie" kici.

wiem ze dla "rasowych" wlascicieli kotow moje pytania moga sie wydac
smieszne, ale
ja bardzo chcialabym znac odpowiedzic. uwazam ze powiadanie zwierzecia w domu
to
duza odpowiedzialnosc.

z gory dziekuje wszystkim ktorzy zechca sie ze mna podzielic swoim
doswiadczeniem.

Pozdrawiam,
Ania.
Obserwuj wątek
    • Gość: sorella Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto IP: 212.106.159.* 11.01.03, 21:40
      Witaj!
      Powszechnie uwaza sie, ze koty sa zwierzetami malo towarzyskimi i swietnie
      sobie radza z samotnoscia. Tez tak uwazalam (nie wiem na jakiej podstawie),
      dopoki sama nie stalam sie 'kocia mama'. W tym streotypowym mysleniu o kotach
      zgadza sie jedynie to, ze kot sporadycznie pozostawiony sam w domu na dluzszy
      czas, znosi to duzo lepiej od psa. Po prostu spi przez wiekszosc czasu. Na
      codzien kot, ktory nie opuszcza mieszkania, potrzebuje towarzystwa czlowieka
      lub innego zwierzecia. Te, ktore same wychodza na zewnatrz, maja swoje sprawy,
      wlasne sciezki i przyjaznie wypelniajace im zycie. Moja kotka po smierci psa,
      przy ktorym spedzila cale swoje zycie bardzo tesknila - czekala wpatrzona w
      drzwi wejsciowe w godzinach, w ktorych pies zwykle wracal ze spaceru. Stala sie
      apatyczna i wyraznie smutna. Chodzila, mialczac po mieszkaniu, jakby szukala
      swego starego przyjaciela. I chociaz jestem z nia przez caly dzien, zamieszkala
      z nami jeszcze jedna koteczka, z ktora po trwajacej tydzien nienawisci i ostrej
      walce, bardzo sie polubily i wszystko robia razem. Razem tez chodza za mna krok
      w krok i przebywaja tylko w tym pomieszczeniu, w ktorym jestem ja. Skoro wiec
      przez wiekszosc dnia nie ma Cie w domu, moze byloby lepiej wziac od razu dwa
      kotki? Slyszalam, ze niektorym kotom wystarczy ich wlasne towarzystwo, ale to
      juz chyba sprawa charakteru :)
      Nie wiem jak rozwiazesz problem karmienia malego kociaka, ktory musi dostawac
      swiezy pokarm kilka razy dziennie; karmienie kociaka wylacznie sucha karma nie
      jest zalecane. Rocznego kota wystarczy karmic tylko rano i wieczorem, wiec
      byloby to jakies wyjscie.
      Korzystanie z kuwety, w przypadku moich kotek, nie bylo zadnym problemem -
      kazda po pokazaniu jej kuwety, od razu zalatwiala tam swoje potrzeby i nigdy
      nie zalatwily sie w innym miejscu.
      Balkon jest miejscem dla kota dosc niebezpiecznym. Pierwsza kotka spadla 3 razy
      z wysokosci kilku pieter, zanim nauczyla sie zbytnio nie ryzykowac. Ale i tak
      wychodzi na blache poza barierka. Boje sie, ze teraz kiedy wazy 4 kg, taki
      upadek skonczylby sie tragicznie, wiec wiosna pomysle o jakims zabezpieczeniu.
      Oba moje koty zle znosza jazde samochodem, ale tu tez nie mozna uogolniac, bo
      mozesz trafic na kota-globtrotera - to sprawa indywidualna. Lepiej jednak
      przewozic go w zamknietym transporterze, niz luzem - nigdy nie widomo co kota
      przestraszy i jaka bedzie jego reakcja.
      W czasie dluzszej nieobecnosci lepiej pozostawic kota w jego mieszkaniu, niz
      przenosic go na obce terytorium. Wystarczy, ze ktos zaprzyjazniony raz dziennie
      przyjdzie go nakarmic i wyczyscic kuwete.
      Poczytaj wypowiedzi na forum ZWIERZETA, WETERYNARIA, forum prywatne KOTY. Jest
      tez sporo ciekawych stron o kotach. Ja dzieki nim dowiedzialam sie wiele o
      wychowaniu, pielegnacji i zywieniu kotka. Z pewnoscia taka lektura pomoze Ci w
      podjeciu decyzji.
      Pozdrawiam,
      s.
    • Gość: Kitty Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 21:51
      Witam,
      Mam kota i postaram sie odpowiedzieć na Twoje pytania :)

      > 1. czy kot jest w stanie sam wytrzymac w domu przez wiele godzin. czasami
      > wychodze
      > do pracy rano o 8mej i wracam o 23ciej. nie jest tak codziennie ale zdarza
      > sie.
      ODP. To tylko mit, że koty są samotnikami. Trudno im wytrzymać smaym tak długo.
      Może to powodować u nich stres, który ma czasami przykre konsekwencje (np.
      załatwianie się poza kuwetą - nie ze złośliwości, ale właśnie ze stresu). Jeśli
      ktoś posiada 2 koty, to mogą zostawać długo same, bo zajmą się soba nawzajem,
      ale jeden kotek? Koty potrzebują równie duzo uwagi, co psy, choć inaczej
      wyrażanej.

      > 2. mieszkam w bloku, na 3 pietrze. czy kotkowi nalezy zabronic wychodzenia na
      > balkon wogole
      > czy sa to na tyle inteligentne zwierzeta ze wiedza ze nie nalezy skakac z
      > balkonu?
      ODP. Nie są. Nie należy wypuszczać kota na balkon czy też zostawiać przy kocie
      dostepu do otwartego okna. Koty mają bardzo silny instynkt łowiecki i wytarczy
      ruch owada, aby skoczyły z balkonu czy też okna i... wniosek jest prosty:
      zabiły się. Najlepiej jest dokładnie zabezpieczyć balkon siatką, wtedy kicia
      będzie mogła na nim siedzieć.

      > 3. czy kot moze mieszkac tylko w domu, czy musi koniecznie wychodzic na
      > spacery?
      OPD. Jeśli kot jest od małego wychowywany w domu, to nie potrzebuje spacerów,
      bo nie zna smaku "wolności". Ja nie chodzę z moim kotem na spacery, bo mieszkam
      w mieście i jset to zbyt niebezpieczne i stresujące dla kota (hałas, smród ,
      samoachody, psy itp.)

      > 4. bardzo czesto wyjezdzam na pare dni, ale bede miala warunki zeby zabierac
      > kota ze soba.
      > jak koty znosza podroz samochodem. moj pies znosil ja bardzo zle. tzn.
      > wszystko bylo w
      > porzadku jezeli jechal jeszcze kotos oprocz kierowcy i mogl go trzymac na
      > kolanach. nie bylo
      > mowy o tym zeby kierowca mogl prowadzic samochod jezeli nie mial pasazera
      > ktory zajalby sie
      > psem. czy z kotami jest tak samo? czy bede mogla liczyc na to ze kot
      > spokojnie spedzi
      > podroz w koszyku a ja bede mogla prowadzic samochod?
      OPD. Mój kot nie lubi jazdy samochodem. Absolutnie nie wolno przewozić kota w
      koszyku. W sklepach zoologicznych i hipermarketach są dostępne specjalne
      plastikowe transportey dla kotów, takie jakby klatki. Są najbezpieczniejsze dla
      kota (bo nie może się on skaleczyć wystającą końcówką źdźbła wikliny z koszyka)
      i praktyczne, bo łatwo je umyć i są składane. Kot jest bardzo szybkim, zwinnym
      zwierzęciem i nie może być przewożony luzem. Koniecznie musi być zamknięty.
      Zresztą transoprter się też przyda, gdy trzeba będzie kota zawieźć do
      weterynarza lub znajomych na przechowanie. podczas podróży kot może strasznie
      miauczeć. W książkach polecają, żeby nie zwracać na niego uwagi, to przestanie.
      Ale ja ta nie potrafię :)

      > 5. jak koty znosza rozlake z wlascicielem przez jakis czas. jezeli np. wyjade
      > i oddam go
      > komus pod opieke, czy kot to przezyje. pytam dlatego ze mysle ze moj pies
      > napewno by ciezko
      > to zniosl.
      >ODP. Kot też by to ciężko znióśł. Oczywiście są sytuacje, w których nie ma
      innego wyjścia, ale lepiej , żeby to się zbyt często nie zdarzało. Koty też się
      przywiązują do swoich ludzi.

      > 6. no i jeszcze jedno pytanie ktore az sie obawiam zadac bo pewnie wiekszosc
      > z was pomysli
      > ze jestem bez serca:
      > jesli np. bede musiala wyjechac na 2-3 dni i nie bede miala mozliwosci zabrac
      > kicie ze soba
      > oraz nie znajde dobrej duszki ktora sie nia zaopiekuje, czy kot wytrzyma w
      > domu sam tyle czasu.
      > zakladam ze oczywiscie jedzenie i picie mu zostawie.
      ODP. Kot wytrzyma sam w domu, ale jak?! W jakim bedzie stanie? Przecież kot
      musi mieć dostęp do świeżej wody, trzeba ją zmieniać ze 2 razy dziennie. A
      jedzenie? Owszem, można zostawić suche, ale co , jeśli kot jest przyzwyczajony
      i do suchego i i do puszki? Przecież puszki mu nie zostawisz na 2-3 dni, bo
      się zepsuje. A jak będzie miał tylko suche, to koniecznie musi pić, a kot nie
      pije nieświeżej wody . No a kuweta? Nie zmienia się codziennie całego żwirku,
      ale usuwa się specjalną łopatką mokrą warstwę i kupki. Koty nie znoszą brudnej
      kuwety! A jeśli kot się czymś zatruje i będzie wymiotował? Albo coś sobie
      zrobi? Co wtedy? Nikt mu nie pomoże. Że już nie wspomnę, jakie to obciążenie
      dla "psychiki" kota. Tyle czasu sam??? Stres, stres, i męka dla zwierzaka.

      > 7. ile srednio czasu zajmuje nauczenie malego kotka zalatwiania sie do
      > kuwety.
      > przez pierwsze pare dni zamierzam nie chodzic do pracy tylko poswiecic
      > go na "wychowanie" kici.
      ODP. Ja wzięłąm mojego kota od pewnej pani, gdy miał 3 miesiące i już był
      nauczony załatwianai się do kuwety, więc nie wiem, jak się uczy tego kota:)

      Polecam książkę "Ty i twók kot"

      Aniu, nie mogę się powstrzymać od wyrażenia swojej opinii. Uważam, że Twoja
      praca nie pozwala Ci na posiadanie kota. Branie kota dlatego, że nie można mieć
      psa, bo jest się nieobecnym w domu to błą, bo kotek też wymaga poświęcenia i
      uwagi. Rozumiem to, że chcesz mieć zwierzaka, ale... Sama wiesz, że zwierzę to
      odpowiedzialność. Nie porównuj psa z kotem. To zupełnie inne zwierzeta i
      naprawdę pojedynczy kot czuje się samotny w pustym mieszkaniu. Bardzo Cię
      proszę, zastanów się jeszcze raz, czy na pewno musi to byc kot i czy na pewno
      masz warunki, żeby mu zapewnić szczęśliwy żywot. Naprawdę, jako p[osiadaczka
      kota i znajoma wielu posiadaczy kotów wiem , ze te zwierzęta to nie samotniki.
      Przepraszam, jeśli ostudziłam Twój entuzjazm i za to , że się wtrącam w Twoje
      sprawy, ale myslę, że zależy Ci na tym, abyś ani Ty się nie męczyła , ani kot.
      Zastanów się jeszcze.
      Napisałaś, że Twój tryb życia nie byłby odpowiedni dla psa. Uwierz, dla kota
      też raczej nie. (chyba że masz warunki, aby wziąć dwa koty)

      Pozdrawiam.
    • uwazna Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto 11.01.03, 22:20
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > czy moglibyscie mi polecic jakas literature
      > dotyczaca wychowywania malego
      > kotka?

      Tu nie pomogę. Moje książki są juz dość wiekowe i pewnie dawno juz ich nie ma
      na rynku. Moze ktoś inny będzie miał rozeznanie w aktualnościach.

      > 1. czy kot jest w stanie sam wytrzymac w domu przez wiele godzin. czasami
      > wychodze
      > do pracy rano o 8mej i wracam o 23ciej. nie jest tak codziennie ale zdarza
      > sie.

      Tak.

      > 2. mieszkam w bloku, na 3 pietrze. czy kotkowi nalezy zabronic wychodzenia
      na
      > balkon wogole
      > czy sa to na tyle inteligentne zwierzeta ze wiedza ze nie nalezy skakac z
      > balkonu?

      Dopóki balkon nie zostanie zabezpieczony, kot powinien być wypuszczany
      wyłącznie pod nadzorem. Mój balkon jest zabepieczony siatką do wys. barierki,
      a kot przebywa na nim w szelkach, przypięty na dość krótkiej smyczy.
      Pamiętaj, koty bardzo często wypadają lub skaczą z balkonów i okien.

      > 3. czy kot moze mieszkac tylko w domu, czy musi koniecznie wychodzic na
      > spacery?
      Nie musi wychodzić. Z całą pewnością nie należy wypuszczać go samopas.

      > 4. bardzo czesto wyjezdzam na pare dni, ale bede miala warunki zeby zabierac
      > kota ze soba.
      > jak koty znosza podroz samochodem. moj pies znosil ja bardzo zle. tzn.
      > wszystko bylo w
      > porzadku jezeli jechal jeszcze kotos oprocz kierowcy i mogl go trzymac na
      > kolanach. nie bylo
      > mowy o tym zeby kierowca mogl prowadzic samochod jezeli nie mial pasazera
      > ktory zajalby sie
      > psem. czy z kotami jest tak samo? czy bede mogla liczyc na to ze kot
      > spokojnie spedzi
      > podroz w koszyku a ja bede mogla prowadzic samochod?

      Różnie. Wszystko zależy od kota. Podobnie jest z psami. Moja kotka początkowo
      nie lubiła, teraz jest przyzwyczajona. Jeżeli jedziesz bez pasażera, kot
      powinien być w zamkniętym transporterku.

      > 5. jak koty znosza rozlake z wlascicielem przez jakis czas. jezeli np.
      wyjade
      > i oddam go
      > komus pod opieke, czy kot to przezyje. pytam dlatego ze mysle ze moj pies
      > napewno by ciezko
      > to zniosl.

      Koty źle znoszą rozłąkę z opiekunem. Tęsknią. Jeszcze gorzej znoszą oddanie w
      obce miejsce na jakiś czas. Lepiej niech ktoś do nich przychodzi, choćby raz
      dziennie. Najlepiej zaprzyjaźnić się z sąsiadem. Ja, jesli tylko mogę,
      zabieram swojego kota ze sobą. Ale nie zawsze jest to możliwe :-(.

      > 6. no i jeszcze jedno pytanie ktore az sie obawiam zadac bo pewnie wiekszosc
      > z was pomysli
      > ze jestem bez serca:
      > jesli np. bede musiala wyjechac na 2-3 dni i nie bede miala mozliwosci
      zabrac
      > kicie ze soba
      > oraz nie znajde dobrej duszki ktora sie nia zaopiekuje, czy kot wytrzyma w
      > domu sam tyle czasu.
      > zakladam ze oczywiscie jedzenie i picie mu zostawie.

      Znieść zniesie, ale lekko mu nie będzie. No i trzebaby zostawic więcej kuwet,
      bo z braku czystej, będzie robić obok. Zdecydowanie polecam wariant mojej
      przedmówczyni. Od razu 2 koty - zajmą się sobą i nie będą się czuły takie
      opuszczone plus od czasu do czasu ktoś dochodzący, kto nakarmi i posprząta.
      >
      > 7. ile srednio czasu zajmuje nauczenie malego kotka zalatwiania sie do
      > kuwety.
      > przez pierwsze pare dni zamierzam nie chodzic do pracy tylko poswiecic
      > go na "wychowanie" kici.

      Różnie. Moja załatwia się do sedesu i sama wpadła na ten pomysł od razu.
      Sięgając pamięcią do innych moich kotów - 1-2 dni.

      > wiem ze dla "rasowych" wlascicieli kotow moje pytania moga sie wydac
      > smieszne

      Nic tu śmiesznego nie znajduję. Samo życie :-). W wolnej chwili poczytaj sobie
      niniejsze forum. Jest na nim bardzo wiele porad dla 'początkujących i nie
      tylko' kociarzy. Gratuluję pomysłu zakocenia się. Kot to jest to.
      • dz Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto 12.01.03, 01:03
        Poszukaj sobie na poprzedniej stronie bodajże jest wątek pt. "Jak się żyje z
        kotem?" - w miarę wyczerujący a bardzo ciekawy (jest tam i mój wpis ;-).

        ps. Jakoś mnie zmobilizowało to zapytanie, więc jesli jesteś ciekawa, zobacz tę
        stronę:

        republika.pl/de_zet/kot/1.htm
        jest tam kilka "scenek rodzajowych" ;-))

        i sorry za jakość zdjęć - do zawodowego fotografa mi trochę brakuje....

        pozdrawiam
        dz
        • moni_citroni Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto 12.01.03, 15:31
          Slicznosci :-) Zwlaszcza 1. zdjecie na drugiej stronie :-))
          • dz Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto 15.01.03, 00:55
            moni_citroni napisała:

            > Slicznosci :-) Zwlaszcza 1. zdjecie na drugiej stronie :-))


            hehe......dzięki, w imieniu Kici ;-)) skoro Ci się tak podoba, to wykadrowałem
            to zdjęcie..i są 3 nowe..kota strasznie cięzko sfotografować, tak nawiasem
            mówiąc....zwykle bywa szybszy od migawki aparatu, który i tak należałoby mieć
            ciągle w pogotowiu.....


            z kocim pozdrowieniem

            mrauuuuu.....
            dz
    • madziasz Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto 13.01.03, 09:03
      Gość portalu: ania napisał(a):
      > 1. czy kot jest w stanie sam wytrzymac w domu przez wiele godzin. czasami
      > wychodze do pracy rano o 8mej i wracam o 23ciej. nie jest tak codziennie ale
      zdarza sie.

      Odp. tak - w wyjątkowych sytuacjach jest w stanie wytrzymać:) tylko jeśli już
      taka sytuacja będzie miała miejsce to kot musi mieć dostęp do jedzonka i wody:)

      > 2. mieszkam w bloku, na 3 pietrze. czy kotkowi nalezy zabronic wychodzenia
      na balkon wogole czy sa to na tyle inteligentne zwierzeta ze wiedza ze nie
      nalezy skakac z balkonu?

      odp. jeśli kot ma wychodzić na balkon to balkon powinien być zabezpieczony tak
      by zwierzak nie miał możliwości - nawet przypadkiem - wypadnięcia z niego...
      >
      > 3. czy kot moze mieszkac tylko w domu, czy musi koniecznie wychodzic na
      > spacery?

      odp. nie - kot nie musi wychodzić na spacery:)

      > 4. bardzo czesto wyjezdzam na pare dni, ale bede miala warunki zeby zabierac
      > kota ze soba. jak koty znosza podroz samochodem. moj pies znosil ja bardzo
      zle. tzn. wszystko bylo w porzadku jezeli jechal jeszcze kotos oprocz kierowcy
      i mogl go trzymac na kolanach. nie bylo mowy o tym zeby kierowca mogl
      prowadzic samochod jezeli nie mial pasazera ktory zajalby sie psem. czy z
      kotami jest tak samo? czy bede mogla liczyc na to ze kot spokojnie spedzi
      > podroz w koszyku a ja bede mogla prowadzic samochod?

      odp. a to już wydaje mi się, że zależy od konkretnego zwierzaka, niektóre
      znoszą lepiej niektóre gorzej...

      > 5. jak koty znosza rozlake z wlascicielem przez jakis czas. jezeli np.
      wyjade i oddam go komus pod opieke, czy kot to przezyje. pytam dlatego ze
      mysle ze moj pies napewno by ciezko to zniosl.

      odp. ogólnie jeśli już będzie taka sytuacja że nie będziesz mogła go zabrać ze
      sobą i ktoś będzie się musiał nim zajmować - dobrze by to była osoba znana
      kotu:)a kot na pewno przeżyje - tylko nie wiadomo jak:)

      > 6. no i jeszcze jedno pytanie ktore az sie obawiam zadac bo pewnie wiekszosc
      > z was pomysli ze jestem bez serca: jesli np. bede musiala wyjechac na 2-3
      dni i nie bede miala mozliwosci zabrac kicie ze soba
      > oraz nie znajde dobrej duszki ktora sie nia zaopiekuje, czy kot wytrzyma w
      > domu sam tyle czasu. zakladam ze oczywiscie jedzenie i picie mu zostawie.

      odp. są różne sytuacje w życiu - i ogólnie kot wytrzyma - tylko dobrze by
      jednak było coby ktoś do niego zaglądał... koty to wbrew pozorom też zwierzaki
      lubiące towarzystwo:)

      > 7. ile srednio czasu zajmuje nauczenie malego kotka zalatwiania sie do
      > kuwety. przez pierwsze pare dni zamierzam nie chodzic do pracy tylko
      poswiecic go na "wychowanie" kici.

      odp.no proszę - bardzo dobrze jak na początek:) ogólnie kot powinien od razu
      zacząć się załatwiać do kuwety - byle by tylko wiedział gdzie stoi:)
      przynajmniej zawsze w przypadku moich kotów tak było:)
      >
      > wiem ze dla "rasowych" wlascicieli kotow moje pytania moga sie wydac
      > smieszne, ale ja bardzo chcialabym znac odpowiedzic. uwazam ze powiadanie
      zwierzecia w domu to duza odpowiedzialnosc.

      odp. i tak trzymaj - to wielka odpowiedzialność ale i wiele radości:)
      życzę cierpliwości i pociechy z kotka:)
    • Gość: kocio Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto IP: *.acn.pl 13.01.03, 14:40

      Witaj,

      Sporo osób już odpowiedziało, ale dodam kilka swoich komentarzy. Proponuję,
      abyś wyciągnęła "średnią" z zebranych opinii, kotofani czasem bywają
      przewrażliwieni na różnym punkcie (a to jedzonko, kuwety, kot sam w domu...).

      > postanowilam przygarnac malego kotka, ze schroniska.
      > zawsze mialam psa i dobrze wiem jak wychowac szczeniaka i jak nim
      > pozniej sie opiekowac gdy dorosnie, ale niewiele wiem o kotach.
      >

      Generalnie, kocie charaktery są jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz na
      jaki trafisz :o)
      Myślę, że dotyczy to w szczególności kotków rasy ogólnopolskiej, różne ładne
      acz "udziwnione" rasy mają podobno bardziej jednorodne usposobienia (nie wiem,
      nie mam takiego).

      > teraz mieszkam sama i moj tryb
      > zycia (duzo pracy, rzadko bywam w domu) nie bylby odpowiedni dla psa.
      > a poniewaz nie moge zyc w domu w ktorym nie ma zwierzaka, pomyslalam o
      kocie.

      Sporo osób ma w koty w podobnej sytuacji. Dołączam swój głos do chóru tych,
      którzy proponują wzięcie dwóch zaprzyjaźnionych kotów. To nie jest żadne
      dziwactwo, taka dwójka żyje własnym życiem, także pod nieobecność człowieka.
      Logistyka "obsługi" dwóch kotów praktycznie nie różni się od tego co trzeba
      zapewnić jednemu. Poza tym, młode kotki potrafią być dość destrukcyjne. W
      przypadku pary, wektory sił destrukcji przynajmiej częściowo kotki kierują
      przeciwko sobie ;o))

      >
      > 1. czy kot jest w stanie sam wytrzymac w domu przez wiele godzin.

      Kot z upływem czasu dostosowuje swój rytm dnia do dnia swojego człowieka.
      Jeśli dom w dzień jest pusty i cichy, jest woda i przyzwoite jedzenie, to po
      prostu przesypia czasem pojadając, a uaktywnia się gdy przychodzi zwyczajowa
      pora powrotu człowieka. Kot może spokojnie przesypiać 16-18 godzin na dobę.

      > 2. mieszkam w bloku, na 3 pietrze. czy kotkowi nalezy zabronic wychodzenia
      na balkon

      Generalnie, kotom nie należy wierzyć :o))
      To człowiek musi przewidzieć, co kot może zrobić i starać się wyprzedzić
      wydarzenia. To jak z dzieckiem - nie zostawiaj "szansy" na zrobienie sobie
      krzywdy. Na balkon - owszem, ale pod Twoim okiem, zresztą inni już napisali co
      można zrobić. Młodym, zdrowym kotkom zwykle zdrowo odbija, więc gorąco
      namawiam na zwiekszoną czujność i usuwanie "spod łap" rzeczy, które mogą
      doprowadzić do zguby. Z czasem poznajesz swojego zwierza na tyle, że z marszu
      przewidujesz co może zrobić.

      >
      > 3. czy kot moze mieszkac tylko w domu, czy musi koniecznie wychodzic na
      > spacery?

      Koty "wewnętrzne" aka "kanapowe" bardzo często nie mają żadnego interesu w
      wychodzeniu dalej niż na balkon. To jednak zależy od egzemplarza i z pewnością
      kot mający możliwość wychodzenia wcześniej czy później skorzysta z tego.
      Małego kotka raczej będzie ciągnąć na zewnątrz, z czystej kociej ciekawości i
      instynktu. Kot ze złymi wspomnieniami "ze świata" może dać się pokroić, byle
      tylko nie wyjść poza bezpieczny i dostatni dom. Młode koty mieszkające w
      mieszkaniu bardzo dużo ryzykują, kiedy pojawia się popęd płciowy który pcha
      kota na zewnątrz. Zwierzak nie bardzo wie co się z nim dzieje, ale może
      próbować czmychnąć w poszukiwaniu partnera. Taka eskapada w warunkach np.
      blokowiska może być jego ostatnią... Proponuję jednak nie przejmować się tym
      zanadto, dopóki futrzak nie osiągnie odpowiedniego wieku. W ogromnej
      większości przypadków kastracja sprawia, że zwierzak znacznie bardziej trzyma
      się bezpiecznego domu no i żyje dłużej.

      >
      > 4. bardzo czesto wyjezdzam na pare dni, ale bede miala warunki zeby zabierac
      > kota ze soba.
      >

      Znowu, wiele zależy od konkretnego egzemplarza. Są koty, które w samochodzie
      idą spać i niewiele je obchodzi. Niestety prawie wszystkie znane mi koty
      bardzo się stresują podróżą, w niektórych przypadkach potrafią robić piekło ze
      strachu. Wydaje się, że jest zgoda w opiniach, że mały futrzak regularnie
      zabierany w drogę łatwiej akceptuje wyjazdy już jako dorosły. No i zabieranie
      kota na zewnątrz zwykle wymaga podwojenia uwagi - zestresowany kot NAPRAWDĘ
      może sobie zrobić krzywdę, uciec itp. Poza tym - TYLKO kontenerek. Kup
      solidny, z dobrego materiału (dobrze skonstruowane drzwi, trwale oprawiona
      rączka), dość spory (kot rośnie, można transportować dwa koty razem) i wtedy
      masz z głowy wyprawy do lekarza czy inne.

      > 5. jak koty znosza rozlake z wlascicielem przez jakis czas.

      Patrz poprzednie punkty, wiele zalezy od usposobienia kota. Kot który dobrze
      Cię zna z zasady zawsze wita Cię przy drzwiach. Mój na przykład potrafi czasem
      mnie "obsobaczyć" za 2-godzinną nieobecność, a czasem po wielu godzinach
      nieobecności przychodzi na powitanie zaspany i ledwo patrzy na oczy. Jeżeli
      futerkowiec pozostaje na znanym sobie terenie (ze swoją kuwetą, miseczkami,
      ulubionymi miejscami do spania, zabawkami, zapachami itd.) to znosi samotność
      lub dłuższą nieobecność Tego Właściwego Człowieka zupełnie dobrze. Stres
      pojawia się, kiedy przenosi się go w nieznane mu miejsca, do nieznanych ludzi,
      zapachów. Tak więc jeśli możesz zapewnić kotu pozostanie w domu i kogoś kto
      mógłby "na dochodząco" i fachowo dopieszczać kota(y), to pewnie byłyby
      znacznie szczęśliwsze. Chodzi o to, żeby ze zwierzami trochę posiedzieć,
      narobić trochę ruchu, pogłaskać. Czasem wyjeżdzasz choćby na wakacje, a wtedy
      sprawę może rozwiązać aliant-kociarz albo np. ktoś z rodziny, kto zamieszka
      choćby na parę dni u Ciebie. Podsumowując: im mniej elementów kociej
      rzeczywistości ulega zmianie, tym lepiej.

      >
      > 6. no i jeszcze jedno pytanie
      > jesli np. bede musiala wyjechac na 2-3 dni

      Ha, zdarza mi się tak robić. Rzadko, ale zdarza się (np. 3 dni i 2 noce). Jak
      z każdą nieobecnością wśród ludzi - nastaw się na to, że należy kotu poświęcić
      po powrocie więcej czasu i zrekompensować brak obecności ludzkiego domownika.
      To samo dotyczy wielogodzinnej nieobecności w ciągu dnia. Zresztą, im więcej
      (dobrych!) mięludzkich zachowań przeniesiesz na kota, tym większa szansa na
      jego dobre samopoczucie. Koty bardzo dobrze "uczą się" swojego człowieka i
      wtedy perspektywa zniknięcia co jakiś czas na 2 dni nie jest taka straszna.

      Śmiem twierdzić, że w wieku bodaj 3 lat kotu stabilizuje się usposobienie,
      upodobania i ogólnie charakter, jeśli spędza z Tobą całe życie to tworzy swoje
      sposoby na przekazanie o co mu chodzi (przeróżne dźwięki i gesty).

      >
      > 7. ile srednio czasu zajmuje nauczenie malego kotka zalatwiania sie do
      > kuwety.
      > przez pierwsze pare dni zamierzam nie chodzic do pracy tylko poswiecic
      > go na "wychowanie" kici.

      Prawie bez wyjątku, wszystkie znane mi koty łapały od 1-2 "podejścia" do czego
      służy żwirek. Dla niektórych bardzo młodych kotków żwirek to tak samo dobre
      miejsce do harców jak każde inne, można się tam zdrzemnąć (dysponuję
      materiałem dowodowym w postaci zdjęć). Kot często szuka "miejsca" zaraz po
      posiłku, więc wystarczy po prostu wstawić go do żwirku po jedzeniu i sprawdzić
      czy załapał.
      Myślę, że np. cały weekend może wystarczyć na pierwsze oswojenie kotka(ów) z
      nowym miejscem.

      > wiem ze dla "rasowych" wlascicieli kotow moje pytania moga sie wydac
      > smieszne

      Żadne z Twoich pytań nie jest śmieszne. Pytaj o wszystko co budzi Twoje
      wątpliwości, w końcu chodzi o to żeby być jak najlepszym "człowiekiem kota" :o)

      Napisz jak Ci idzie na nowej drodze życia z kotem(ami)!
      Pozdrawiam.
      • naturella Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto 13.01.03, 15:55
        Wiecie co? Mysle, ze nawet jesli kot co jakis czas zostanie sam na dwa dni, to
        i tak bedzie mu o niebo lepiej niz w schronisku. mam kota, pracuje codziennie
        od 9-18 (w tych wlasnie godzinach nie ma mnie w domu) i kot od malenkosci (3
        miesiace) zostawal sam. teraz cieszy sie, jak przychodze, ale w weekend i tak
        caly dzien spi i nie zwraca na mnie uwagi - przyzwyczail sie. Od malego tez
        zdarzalo mi sie zostawiac go raz na 1,5-2 miesiecy u znajomych na weekend -
        znajomi maja kota i mojemu kociakowi bardzo sie tam podobalo. Raz zostawilam
        kota na dwa dni samego (jedna noc) - zostawilam mu puszke, duzo suchej karmy i
        wode (nie rozumiem, dlaczego ktos napisal, ze wode nalezy zmieniac dwa razy
        dziennie, skoro soki w lodowce stoja pare dni, a woda w butelce jest dobra 24
        godziny - teoretycznie, bo ludzie piją ją o wiele dluzej!). Uwazam, ze dla kota
        mniejszym stresem jest zostac samotnie w domu na dwa dni niz jechac piec godzin
        samochodem - dlatego nie ryzykowalam. Na krotkie dystanse moj kot jest idealny
        w samochodzie, nie kreci sie, lezy na kolanach. Ale nie mialabym sumienia
        ciagnac go samochodem.
        • Gość: Kitty Dlaczego zmieniam wodę dwa razy dziennie... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.03, 21:05
          naturella napisała:

          (nie rozumiem, dlaczego ktos napisal, ze wode nalezy zmieniac dwa razy
          > dziennie, skoro soki w lodowce stoja pare dni, a woda w butelce jest dobra 24
          > godziny - teoretycznie, bo ludzie piją ją o wiele dluzej!).

          Podejrzewam, że każdy pisał o kotach na podstawie własnego doświadczenia, a z
          mojego wynika, że woda stojąca w miseczce (poza butelką i lodówką) szybciej
          robi się "nieświeża" niż woda z butelki. Dlatego zmieniam ją dwa razy dziennie.
          Przecież nie bedę trzymała kociej miski z wodą w lodówce :)
    • Gość: też Ania Re: kot w dom ... (prosze o rady wlascicieli koto IP: *.acn.pl 15.01.03, 23:21
      Czy nie uważasz droga Aniu, że wypadałoby tym wszystkim, którzy Ci
      odpowiedzieli (niektórzy bardzo obszernie,) napisać chociaż
      zdawkowe "dziękuję"?
      • Gość: ania dziekuje. IP: *.telsten.com / 10.21.7.* 16.01.03, 07:06
        Aniu,

        masz racje, slusznie mnie ganisz.

        jestescie wspaniali, bardzo wam dziekuje.
        zajrzalam na to forum pierwszy raz i nie spodziewalam sie ze udzielicie mi tylu
        jakze madrych i praktycznych rad. przestudiowalam pracowicie wasze posty i caly
        watek "zycie z kotem". przemyslalam sprawe jeszcze raz i doszlam do wniosku, ze
        jednak PORADZE SOBIE.

        wiem juz dzisiaj duzo wiecej o charakterach kotow, o ich wychowaniu, o
        radosciach i obowiazkach. wczoraj wybralam sie na wielkie zakupy, zakupilam
        wszystkie niezbedne akcesoria (lacznie ze spryskiwaczem - super rada z
        watku "zycie z kotem"). dziekuje wam za rady dotyczace transportera do
        przewozenia kota w samochodzie. pewnie kupilabym zwykly wiklinowy koszyk. i
        taki probowaly mi wcisnac panie w dwoch sklepach w ktorych nie bylo
        transporterow. ale ja pouczona waszymi radami obejrzalam je w srodku i to
        naprawde bardzo niebezpieczene przewozic kota w czyms takim z powodu
        wystajacych w srodku ostrych kolcow.

        tak wiec jestem juz przygotowana (w duzej mierze dzieki waszym postom rowniez)
        na "zakocenie". i wiecie co? zamierzam wziac od razu dwa koty tak jak
        radziliscie :-). na razie codziennie rano dzwonie do jedynego w moim miescie
        schroniska dla zwierzat, pracowicie przegladam prase, oraz ogloszenia w
        gabinetach weterynaryjnych. okazuje sie ze znalezc kogos kto chce sprzedac lub
        oddac male kicie nie jest tak latwo. ale szzukam dopiero pare dni.

        jeszcze raz serdecznie Wam wszystkim dziekuje, rozumiem rowniez wasze posty w
        ktorych (w jakze seerdeczny i delikatny sposob) wyrazacie niepokoj o to czy moj
        kot(y) nie bedzie zbyt samotny. moze to troche faktycznie tak wygladalo, bo
        moje pytania dotyczyly glownie kociej samotnosci, ale tak naprawde to nie jest
        i nie bedzie tak zle ;-) ale pomysl wziecia dwoch kotow jednoczesnie bardzo mi
        sie spodobal i tak zamierzam wlasnie zrobic. trzymajcie za mnie kciuki.

        i do uslyszenia. na to forum zamierzam zagladac bardzo czesto jako kocia mama,
        ktora wkrotce bede. pa, pa.

        Ania.
        • Gość: Kitty jeszcze małe co nieco IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 19:07
          Witaj,
          Może za bardzo skrytykowałam twoją chęć posiadania kota, a raczej warunki,
          jakie przedstawiłaś, ale ja tak tylko dla waszego dobra... (twojego i kici)

          Dobry pomysł z dwoma kotkami! Ja też długo szukałam mojego kota, ale w koncu
          się udało:)
          Chciałam Ci jeszcze poradzić, abyś rozważyła wykastrowanie zwierzaków.

          OK, już Ci nie przeszkadzam, szukaj swoich kociaków. Trzymam kciuki!
          A może napiszesz,co tam u was słychać, jak już będziesz miała nowych domowników?

          Pozdrawiam
    • Gość: ania Pierwszy kot juz JEST !!!!!!!!! IP: *.telsten.com / 10.21.7.* 18.01.03, 19:11
      Hej,

      sluchajcie mam juz swoja pierwsza kicie!.
      jest to kotka i ma ok. 3 miesiecy. jest to rasowy, bialo-szary dachowiec
      (podobnie umaszczony jak kicia dz na zdjeciach). wczoraj przywiozlam ja ze
      schroniska.
      byly tam dwa kotki do wziecia ale niestety drugi juz mial wlasciciela.
      ale pracownik schroniska obiecal do mnie zadzwonic gdy tylko pojawi sie
      jeszcze jeden kotek. tak wiec mysle ze wkrotce moja kicia bedzie miala
      kolezanke lub kolege.

      kot wczoraj jeszcze wygladal jak kupka nieszczescia, byl bardzo smutny,
      przestraszony, niewiele jadl. i przede wszystkim bardzo sie bal. musialam
      bardzo cicho chodzic po mieszkaniu, nawet gwaltowne wstanie z krzesla
      powodowalo ze uciekal za lozko. ale dzisiaj rano... sluchajcie to juz inny kot.
      jest radosny, bawi sie, je, chodzi za mna krok w krok, ciagle mnie zaczepia,
      mruczy i patrzy na mnie tak jakby mi chcial powiedziec, ze jest szczesliwy ze
      go zabralam ze schroniska. poza tym to juz "wychowany" kot. umie korzystac z
      kuwety (bardzo mnie tym zaskoczyl), wie do czego sluzy pieniek do drapania
      ktory mu kupilam. mysle ze ten kot juz kiedys mial swoj dom.

      chcialam sie jeszcze podzielic z wami swoja refleksja na temat wizyty w
      schronisku. bylam w schronisku dla zwierzat pierwszy raz w zyciu i musze
      powiedziec, ze ta wizyta wywarla na mnie ogromne wrazenie. nie dlatego ze
      zwierzeta zyja tam w ciezkich warunkach, bo przy takiej ilosci bezdomnych
      zwierzat trudno im stworzyc lepsze, a pracownicy i tak bardzo sie staraja.
      uderzyla mnie bardzo psychika i zachowanie tych zwierzakow.
      zeby dojsc do kociarni, musialam przejsc przez dlugi korytarz gdzie po obu
      stronach byly klatki dla psow. gdy tamtedy szlam te psy przez caly czas
      szczekaly. ale jak szczekaly... nie bylo zlosci w ich glosie, tam byla ogromna
      prosba: "prosze cie zabierz mnie stad...", slychac to bylo w ich glosie i
      przede wszystkim widac w ich spojrzeniach. koty reagowaly podobnie.
      gdy wzielam pierwszy raz swojego kicie na rece to tak sie do mnie mocno
      przytulil, chyba juz wiedzial ze pojedzie ze mna.
      te zwierzeta naprawde sa tam bardzo nieszczesliwe. postaram sie zeby moj kot
      sie czul u mnie jak najlepiej, ale mysle ze nawet jezeli w jakims momencie sie
      nie sprawdze jako "kocia mama" to i tak bedzie mu duzo lepiej niz tam.

      poza tym bylam bardzo zaskoczona tym jak milymi i sympatycznymi ludzmi sa
      pracownicy schroniska. jak sie dowiedzieli ze zwierzak znalazl dom wszyscy
      bardzo sie ucieszyli i przyszli z nim pozegnac. jeden z pracownikow najpierw
      mnie "wybadal" czy zdaje sobie sprawe z odpowiedzialnosci i obowiazkow jakie
      niesie ze soba posiadanie zwierzecia oraz pouczyl mnie ze kot moze sie czuc
      zagubiony, moze sie bac i jak mam z nim postepowac przez pierwsze dni.

      to na razie, musze konczyc, bo jakis maly zwierz wlasnie wskoczyl na biurko i
      pewnie prosi o kolacje ;-)

      Ania.


      • uwazna Re: Pierwszy kot juz JEST !!!!!!!!! 18.01.03, 20:11
        Witaj!
        Gratuluję pierwszego nabytku. Trochę szkoda, że nie mogłaś dostać 2 kotków
        równocześnie. Im dłuższa będzie zwłoka w dokooptowaniu drugiego zwierzaka, tym
        większe mogą być kłopoty. Pierwsza kicia, jako już zasiedziała może się
        buntować, gdy po dłuższym czasie przyniesiesz drugą. Wprawdzie tak młode koty,
        jak Twój na ogół nie przejawiają jeszcze silnych zachowań terytorialnych, ale
        jeżeli chciałabyś odłożyć kolejną adopcję o parę miesięcy, to trzeba liczyć
        się z przejściowymi na szczęście problemami w dogadaniu się obu zwierzaków.
        Trzymaj więc rękę na pulsie i postaraj się o drugą kicię możliwie szybko.

        Co do wrażeń ze schroniska, to masz absolutnie rację. Trudno o bardziej
        przygnębiające miejsce na ziemi. Całe szczęście, że ten personel taki
        życzliwy. Chwała im za to :-)
        Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka