vanee
13.07.06, 15:20
I nie tylko mnie. Opowiedziała mi koleżanka:
Pan K. ma pieska. Jest to stary pudelek, chory, lekko wyliniały, ale kochany
tak samo jak kiedyś.
Pan K. wyszedł ze swoim pupilem na spacer. Przed nim szedł również pan z
pieskiem. A na wprost nich zmierzało małżeństwo z kilkuletnim dzieckiem.
Dzieciak, jak tylko zauważył pierwszego psa, podbiegł do niego i go kopnął!
Właściciel nie zareagował zbyt burzliwie, uznając pewnie, że mały zostanie
pouczony przez rodziców itp.
Dzieciak skierował się w stronę psa pana K., który widząc, co się dzieje,
wziął psiaka na ręce.
W tym momencie bachor dostał furii. Zaczął tupać i wrzeszczeć "Ja chcę kopnąć
tego psa!!!".
Co w tym momencie zrobili rodzice? Otóż tatuś podszedł do pana K., wyciągnął
10 zł i powiedział "Pan postawi tego psa na ziemi"...
Oczywiście właściciela psa zatkało. Zabrał się stamtąd i zdaje się nawet nie
powiedział za bardzo, co sądzi o tym człowieku.
A ja powiem szczerze, że gdyby coś takiego mnie się zdarzyło, to, słowo daję,
wydrapałabym takiemu oczy! Jeśli nie byłabym w stanie go porządnie sprać...
Jak można wychowywać tak dzieci??? Jak można tak traktować zwierzęta??? No po
prostu tracę wiarę w ludzi...