Gość: Andy
IP: *.acn.pl
30.05.03, 18:32
Przed kilkoma laty przygarnelismy stara suke, owczarka szkockiego "colliey"..
Dbalismy o nia, a ona odwdzieczala sie swoim przywiazaniem.To tylko kilka lat
minelo...Dzis miala ok.11-lat, chorowala ciezko.Po operacji nie przezyla...
Po poludniu skonala w naszym domu, na naszych oczach.Odzeszla do krainy
wiecznych lowow, w piekny majowy dzien, w najpiekniejszej porze roku.
Czuje, ze stracilem wiernego i szczerego przyjaciela.... powiedzcie mi jak to
mozna przezyc?