Dodaj do ulubionych

POGRYZIENIA

27.06.03, 14:26
Ostatnio przeglądam sobie stare tematy dotyczące pogryzień przez psy.
Niechce sie wypowiadac zbyt obscesowo, ale niema tutaj jakiejs sensownej dyskusji, tylko przepychanka piłki o nazwie "winny" z boiska chodowców na połowę rodziców.
Po pierwsz w "Małym Księciu" jest taki cytat: "Czlowiek jest odpowiedzialny za to co oswoi" I to sie tyczy wszstkich rzeczy martwych, zwierząt i ludzi... a wiekszosci z nas poprostu to niewychodzi, bo albo sa na to za głupi albo zbyt aroganccy itd itp.
Jeżeli czlowiek kupuje sobie rotweillera to powinien się liczyć z jego uwarunkowaniami psychicznymi. Ale z tego co zauważyłem to ludzie kupuja sobie psy kompletnie zapominając ze były one stworzone do jakiegos celu...
Skrajnym przypadkiem DEBILIZMU sa ludzie którzy kupują Rotki (które notabene sa super rasa obronną i sa zrównoważone i w ogole bardzo karne, a każdy czlowiek majacy silna reke potrafi sobie je spokojnie ułożyć) czy Amstafy i chodza na spacery i ucza ich agresji. Bo żeby pies zachowywal sie agresywniee to trzeba go tego nauczyc. Śmiertelne pogryzienia przez rotweillery wynikaja z ignorancji ich właścicieli, oraz nieprzemyslanych zachowań innych ludzi. Bo pytam sie kto rozumny przy zdrowych zmyslach wejdzie na posesje z dwoma biegajacymi samopas rotweillerami??? Nieostrzeżone na czas dziecko, złodziej, amator cudzych jablek czy kto....???? Albo ktos sobie nie zdaje sprawy ze tam sa psy, ale za to jest odpowiedzialny właściciel, albo ludzka głupota.
Ludzka głupota taksamo jest wypuszczanie psow samopas na czas jak wlasciciel siedzi w pracy... itd itp.
Jedno jest pewne, że wine za wszystkie pogryzienia pooszą LUDZIE nie PSY!!!!
Psy tylko bronily swojego terytorium, albo zachowywaly sie tak jak je nauczono...
Czyli w kazdym przypadku pogryzienia winni sa ludzie, bo sie w wiekszosci nieznaja.
A każdego psa trzeba
1 zacząć szkolic od 3 miesiaca życia
2 Zacząć szkolic od 3 miesiaca życia
i jeszcze raz szkolic!!!!
bo i jamnik potrafi dotkliwie pogryzc dziecko...
Insza inszosc ze jak w zwyklej szkole i przy szkolenu psow okazuje sie że niektórzy nigdy niepowinni sobie psa kupic.
To tyle...
Obserwuj wątek
    • Gość: Mustela Re: POGRYZIENIA IP: *.ima.pl 27.06.03, 16:12
      To nie jest takie jasne z tym szkoleniem, a przynajmniej nie wystarczające.
      Nieuzasadniona agresja to jedna rzecz, a nie rozpoznawanie "pozycji poddańczej"
      czyli leżącego na plecach dziecka i zagryzanie go - całkiem inna. Odchyły
      psychiczne - trzecia. Za większość tych wad odpowiada HODOWCA i "sterujący nim"
      Związek Kynologiczny ze swoimi wystawami piękności i "czystości rasowej",
      dopiero potem można szukać winy u opiekuna. Co do tej "pozycji poddańczej"
      trzeba by najpierw ustalić, którą teorię pochodzenia psa przyjmujemy, od Canis
      lupus, Canis aureus czy jeszcze inną. Wtedy dopiero przypomnieć sobie jak to z
      tym "rozpoznawaniem" wygląda u tych zwierząt i się zastanawiać..... zostawiam
      to dla "kompetentnych miłośników eunuchów" - może coś wniosą.
      Jeśli idzie o charakter psa, w tym jego "dziwne", agresywne zachowania,
      należałoby zacząć także od źródełka - HODOWCÓW. Związek Kynologiczny od zawsze
      popełniał błąd, hmmmm do czego by to porównać? No może do niektórych, głupich,
      a chciwych przedsiębiorstw nie znających podstaw matematyki. Nie rozumieją one,
      że funkcję można maksymalizować tylko w jedną stronę czyli np.: maksymalizować
      zyski przy stałych kosztach produkcji, lub minimalizować koszty przy stałej
      produkcji. Nie da się kija ciągnąć w dwie strony: minimum kosztów, maksimum
      zysków. Może to nie najlepszy przykład ale coś podobnego dzieje się z hodowlą.
      Nie da się zaprzeczyć, że ostry dobór hodowlany pod kątem odpowiednich cech
      fizycznych w żadnym razie nie idzie w parze z utrzymaniem /nie mówiąc o
      rozwoju/ cech duchowych. Nie znam naukowca, geniusza, który ze wzg. na swoją
      buźkę, zarazem mógłby reklamować majtki czy szampony przeciw łupieżowe, nie
      znam też idealnie pięknej kobiety, obdarzonej bodaj znośną inteligencją:).
      Wszystkie te cechy osobno są wystarczająco rzadkie, że nie sposób je znaleźć
      łącznie u tego samego osobnika. Dlatego też nie znam championa żadnej psiej
      rasy, którego chciałabym mieć na własność.
      To tak w biegu bo muszę lecieć... może się rozgrzeje....
      • kgrabinski Re: POGRYZIENIA 30.06.03, 15:09
        Gość portalu: Mustela napisał(a):

        Za większość tych wad odpowiada HODOWCA i "sterujący nim"
        >
        > Związek Kynologiczny ze swoimi wystawami piękności i "czystości rasowej",
        > dopiero potem można szukać winy u opiekuna.

        Z całym szacunkiem, ale to zdanie raczej było - delikatnie mówiac - nieprzemyslane... A to dlatego, ze ze swojej dlugoletniej praktyki w szkoleniu psów wiem jedno: Główny wpływ na psychike psa ma właściciel!!!
        Czyli nie Zwiazek Kynologiczny i nie Hodowca chociaz o ich wpływie bedzie pózniej. To osoba przebywajace z psem jest w głównej mierze odpowiedzialna i na to sa dowody, badania i codziennosc, bo jak wytłumaczyc że pies w rekach jednych włascicieli szczeka, rzuca sie na wszystkich itd. a u innej osoby po 1 mcu jest potulnym psem, który przychodzi na każdą komende itd. To NIEUMIEJETNOŚĆ POSTĘPOWANIA Z PSAMI jest tego powodem. Mozna sie tego nauczyc ale od kogos kto sie na tym zna.
        Traktowanie Owczarka Kaukazkiego jak członka rodziny, siadanie z nim do jednego stołu, brak wymagan w stosunku do psa i na dodatek mieszkanie z takim pluszakiem konczy sie po dwoch latach tragedia. I niech mi mani tutaj nie wypisuje o błędach hodowcow. Bo i owszem jak w każdej dziedzinie sa ludzie, którzy beda w psach widzieli tylko zarobek, kryli dwa razy do roku. Często jeszcze dochodzi do kryc na imbred, czyli rodzenstwem, to potem wychodza jakies poczwarki, albo psychiczne psy... Ale to jest jakis tam % ludzi zajmujacych sie Hodowla... My postawilismy np. w hodowli ON na charakter, ale nasze psy zdobywaja również medale na wystawach i jakos sie to udalo, tak wiec Pani teoria o minimalizacji kosztów przy stalej produkcji czy zwiekszanie produkcji ze zwiekszaniem kosztów jest słuszna, ale chyba tylko do przedsiebiorstw.
        Pozatym pisze Pani o tym ze niezna Pani zadnego naukowca który bu mógł reklamowac majtki, a ja sam na studiach miałem super pania doktor za która cały wydzial sie ogladal... i znowu cos szwankuje.
        Juz pisze co szwankuje w tym rozumowaniu... nie odnosi sie ono do ogółu tylko do jednostek, a jak zastosowac program do jednostek... Czy aby psy przstaly gryzc "niewine" dzieci to należy zbadac pod wzgledem psychiki każdego psa i właściciela, hodowce i ludzi ze Zw. kynologicznego (Chiste) i dopiero osadzic czy sie nadaje do koegzystencji z ludzmi??? Czy Pani sfinansuje nam tą operacje w kraju. I tak nikt nie sprawdza czy placi sie podatek za psa itp. Należy zacząć od obowiazku rejestrowania psów, a nastepnie szkolenia...
        Dlaczego tak z uporem maniaka wracam do szkolenia??? Bo wtedy dokladnie widac, czy dany czlowiek jest w stanie poradzic sobie z takim pupilem. Rowniez z doswiadczenia mowie, ze 25% ludzi nigdy nie powinno miec psa bo sie poprostu niepotrafi z nim obchodzic. Psy moga miec tylko ludzie zdecydowani, którzy beda potrafili pokazac psu, że jest na samym dole w hierarhi stada, jakim jest rodzina. Jezeli dana rasa była stosowana do walk, czy jako stróż od ładnych kilkuset lat, tzn że ma to wpojone, zakodowane genetycznie. Dlatego należy nad tym kodem miec kontrole. I tego własnie sie trzeba nauczyc...
        • Gość: hanka Re: POGRYZIENIA IP: *.ichf.edu.pl 30.06.03, 16:00
          Oj coś niezupełnie tak . Pisze Pan że psy mogą mieć ludzie zdecydowani , którzy
          będą potrafili psu pokazać ze jest na samym dole w hierarchi stada jakim jest
          rodzina . Napewno powinni mieć je ludzie o dobrym sercu , kochający zwierzęta -
          nie wyżywający sie na nich ( co powoduje wywołanie agresji ) , nie uczący
          agresji . Mam ośmioletniego bullteriera - członka naszej rodziny - wcale mu nie
          pokazujemy że jest na samym dole w hierarchi - a wręcz rozpieszczamy , dużo z
          nim rozmawiamy tak poprostu "po ludzku " od początku przyzwyczajaliśmy do
          zabawy ze zwierzatkami małymi ,chodziłam z nim karmić gołębie ( wcale ich nie
          goni ) i nie przeszkadza mi wcale że wyrósł na " byczka Fernando " . Uwielbia
          pieszczoty , łasi się do obcych - witając podczas spacerów . Uważam że
          osiągnęłam zamierzony cel - aby nie mieć kłopotów podczas spacerów . Na
          szkoleniu nie był - w przeciwieństwie do mojej suki dobermanki ,którą miałam
          jako nastolatka w rodzinnym domu . Ukończyła kurs towarzysza i obrońcy , a była
          dosyć agresywna i z charakterem . Napewno bardziej niebezpieczna od bullka .
          Także zdecydowanie , szkoła , pokazanie miejsca w rodzinie powinno być napewno
          w połaczeniu z miłością i dobrym ukierunkowaniem - mogę to powiedzieć
          zdecydowanie po ośmiu latach spędzonych z naszym kochanym bullkiem dla którego
          najgorszą karą jest usłyszeć - dlaczego jesteś niegrzeczny - Zakopałby sie
          biedny wtedy z zawstydzenia pod ziemie ale na szczęscie nie są to przewinienia
          na tyle poważne aby mu odbierać radość życia- besztając go .
    • Gość: passer domesticus Re: POGRYZIENIA IP: *.nsm.pl 28.06.03, 13:25
      No i proszę.... może w końcu jakaś mała dyskusja nastąpi...?
      A ja tak tylko też w biegu, więc nie za wiele i nie za długo. Mustello a co
      masz na myśli mówiąc o idealnej piękności. Wiemy doskonale, że wszystko to
      sprawa gustu, a ten.... No dajmy ma ten przykład....hm.... o proszę! Catrine
      Deneve( czy to tak się pisze?)- uznana jest za wzrór idealnego pięka. A mnie
      ona się nie podoba, bo ma kwadratową twarz... I co Ty na to? Noooo, nie chcę
      powiedzieć,że jest brzydka. Nie! nie! oczywiście, że niejedna panienka przy
      niej....umarłaby z zazdrości.No, ale mnie się nie podoba i już! Ale załóżmy, że
      jest jednak idealnie piękna, no to czy znaczy to , że grzeszy inteligencją?
      albo nie jest ona nawet znośna:)
      Wiem jednak co miałaś na myśli pisząc o tej agresji i o tym gdzie nie tkwi
      wszystkiego zła przyczyna.
      No mam nadzieję, że choć kilka słów i inni zainteresowani tematen napiszą..?
      Pozdrawiam miło
      • Gość: passer domesticus Re: POGRYZIENIA IP: *.nsm.pl 28.06.03, 13:28
        małe sprostowanko: pytanie miało brzmieć "czy znaczy to, że nie grzeszy
        inteligencją"
        Jeszcze raz pozdrowionka
        • Gość: Mustela Re: POGRYZIENIA IP: *.ima.pl 30.06.03, 19:59
          Jestem za! Podpisuję się zawsze jedną ręką pod opiniami ludzi rozsądnych, od
          których mogę się czegoś nauczyć, a dwiema rękami pod opiniami ludzi, którymi
          kieruje, nazwijmy to "mądre serce", o "głupim sercu" może kiedyś coś powiem.
          Nie sposób w jednym poście nawet z grubsza ustosunkować się do tematu, który
          spokojnie można by podzielić na wiele wątków. Pierwszy i najważniejszy, to po
          co dzisiejszemu człowiekowi - opiekunowi - "trzymaczowi", userowi, pies? Czy ma
          to być: 1. członek rodziny, jak najpiękniej pisze Hania, czy 2. pies użytkowy,
          co jest zrozumiałe, czy 3. dodatek do kożucha, co nie jest zrozumiałe. I każdy
          z tych punktów, to osobny temat rzeka. Z tą klasyfikacją wiąże się w zasadzie
          wszystko. Odpowiedzialność, konieczność lub zbędność szkolenia /pies sam w
          sobie nie jest taki głupi o ile należy do punktu pierwszego/, te obzywane
          przeze mnie sterylizacje, schroniska, wieszanie lub przywiązywanie w lesie i
          wiele innych spraw.
          Hodowcy raczej zawsze dostosują się do potrzeb i to może nie byłoby jeszcze
          najgorsze, ale hodowcy także, zawsze dostosują się do najgłupszej z głupich
          tyranek świata - do mody. To ona kieruje popytem, a co za tym idzie, rodzeniem
          na wyścigi, kryciem w pokrewieństwie, ba, nowym słownictwem zoologicznym
          zapożyczonym z przemysłu jak: zmęczenie rasy. To ona ma czelność dyktować
          niewinnemu psu, jak powinien wyglądać. To ona, kiedy tylko nadejdzie, potrafi
          doszczętnie zniszczyć doskonałe, pierwotne właściwości duchowe każdej rasy. I
          jak się zdaje, nawet najrzetelniejsi z rzetelnych hodowcy, którzy woleliby
          raczej się utopić niż zataić jakiegoś niedoskonałego w jednym promilu przodka,
          nie uważają bynajmniej za nic złego wyhodowanie wypaczonego duchowo, fizycznego
          adonisa. No przepraszam, zwraca się baczną uwagę na tak ważne sprawy
          psychiczne, jak umiejętność biegania w kółko z właścicielem po ringu, nie
          uciekanie gdzie pieprz rośnie przed widownią i nie odgryzienie obcemu
          człowiekowi - sędziemu ręki, jeżeli najdzie go ochota pomacać psa po żebrach.
          Cyt.: "My postawilismy np. w hodowli ON na charakter, ale nasze psy zdobywaja
          również medale na wystawach i jakos sie to udalo". Teoretycznie, jako taki
          kompromis miedzy doborem hodowlanym na rozwój cech duchowych i fizycznych jest
          możliwy. Jednak silna konkurencja na ringu musi prowadzić do przeginania w
          kierunku nagradzaniu "morfy". Wystarczy popatrzeć na stare obrazy psów,
          hodowanych głównie w celach użytkowych i na ich dzisiejszych potomków,
          liczących się do tej samej rasy. To złośliwe karykatury. Powtarzam kompromis i
          to jako taki. Postawić wyłącznie na charakter, w praktyce hodowlanej
          oznaczałoby wyhodowanie nowej rasy. Przykładowo, tak było z gołębiami
          pocztowymi, gdzie próbowano oddzielić hodowlę "użytkową", od "pokazowej" i
          osiągnięto efekt powstania całkiem odrębnych ras. Czym akwariowa welonka czy
          teleskop przypomina swego wszędobylskiego kuzyna z wód nizinnych - karasia?
          Może wystarczy na ten raz. Chce tylko jeszcze raz zaznaczyć, nie mówię o
          randze, o starym jak świat problemie także ludzkim, co ważniejsze:
          dziedziczność psychiczna czy wychowanie? Mówię o kolejności rozpatrywania
          takich spraw. Najpierw pochodzenie od dzikiego przodka, potem hodowla w obrębie
          nowego gatunku i nowych ras, a na końcu wychowanie, no powiedzmy że przez
          usera:) I jeszcze dodam, że nie mogę się zgodzić co do tego szacunku,
          cyt.: "25% ludzi nigdy nie powinno miec psa bo sie poprostu niepotrafi z nim
          obchodzic." Zdaje mi się ta cyfra jest mocno zawyżona, może chodziło o to, że
          max. 25% z tych aktualnych posiadaczy jako tako nadaje się do trzymania psa. Z
          ostatnią częścią wypowiedzi zgodzić się nie mogę. Cyt.: "Psy moga miec tylko
          ludzie zdecydowani, którzy beda potrafili pokazac psu, że jest na samym dole w
          hierarhi stada, jakim jest rodzina. Jezeli dana rasa była stosowana do walk,
          czy jako stróż od ładnych kilkuset lat, tzn że ma to wpojone, zakodowane
          genetycznie. Dlatego należy nad tym kodem miec kontrole. I tego własnie sie
          trzeba nauczyc".
          Psy mogą mieć wszyscy ludzie o ile nabywają je w celu powiększenia,
          zdrowej!, "prawidłowo" kochającej się rodziny, psy mogą mieć użytkownicy,
          wymagający od psa jedynie pewnych, szczególnych cech, jak np. myśliwi,
          ratownicy górscy, hodowcy parzystokopytnych:) i jeszcze inni. Spychanie psa na
          dno hierarchii rodzinnej, podobnie jak panowanie nad kodem genetycznym psów
          bojowych to chyba nieporozumienie, ale to inna sprawa.
          Narazieńko, pięknie pozdrawiam i... gnam
          • kgrabinski Re: POGRYZIENIA 04.07.03, 15:57
            Gość portalu: Mustela napisał(a):


            > Nie sposób w jednym poście nawet z grubsza ustosunkować się do tematu, który
            > spokojnie można by podzielić na wiele wątków. Pierwszy i najważniejszy, to po
            > co dzisiejszemu człowiekowi - opiekunowi - "trzymaczowi", userowi, pies? Czy ma
            >
            > to być: 1. członek rodziny, jak najpiękniej pisze Hania, czy 2. pies użytkowy,
            > co jest zrozumiałe, czy 3. dodatek do kożucha, co nie jest zrozumiałe.

            > z tych punktów, to osobny temat rzeka.
            I POD TYM PODPISZE SIE WSZYSTKIMI CZTEREMA KONCZYNAMI!!! Jest tylko male ale do dalszej części, że pies dla zdrowej rodziny nie wymaga szkolenia... tutaj bym jeszcze podzielil to na rasy i poddal w watpliwość stwierdzenie "normalna rodzina"
            > Hodowcy raczej zawsze dostosują się do potrzeb i to może nie byłoby jeszcze
            > najgorsze, ale hodowcy także, zawsze dostosują się do najgłupszej z głupich
            > tyranek świata - do mody. To ona kieruje popytem, a co za tym idzie, rodzeniem
            > na wyścigi, kryciem w pokrewieństwie, ba, nowym słownictwem zoologicznym
            > zapożyczonym z przemysłu jak: zmęczenie rasy. To ona ma czelność dyktować
            > niewinnemu psu, jak powinien wyglądać.
            NO JEZELI JUZ W TEN SPOSOB ROZMAWIAMY TO TRZEBA ZACZAC OD POPYTU I PODAŻY. kTOS TĄ PODAŻ NAJPIERW W LUDZIACH MUSI WYWOŁAĆ... NAPEWNO NALEZY SIE SPODZIEWAC ZWIEKSZONEJ PODAZY NA DALMATYNCZYKI PO TAK PIEKNYCH FILMACH Z TYMI PSAMI. TO NIC ZE PIES TEN BYL WYCHODOWANY JAKO OZDOBA SALONU I POD KOLOR UMASZCZENIA KONI.
            ITD, ITP. TRZEBA MYSLEC PRZY WYBORZE PSA I POSTARAC SIE POZNAC DANA RASE ZANIM SIE PODEJMIE OSTATECZNA DECYZJE...
            "25% ludzi nigdy nie powinno miec psa bo sie poprostu niepotrafi z nim
            > obchodzic." Zdaje mi się ta cyfra jest mocno zawyżona, może chodziło o to, że
            > max. 25% z tych aktualnych posiadaczy jako tako nadaje się do trzymania psa. Z
            > ostatnią częścią wypowiedzi zgodzić się nie mogę. Cyt.: "Psy moga miec tylko
            > ludzie zdecydowani, którzy beda potrafili pokazac psu, że jest na samym dole w
            > hierarhi stada, jakim jest rodzina. Jezeli dana rasa była stosowana do walk,
            > czy jako stróż od ładnych kilkuset lat, tzn że ma to wpojone, zakodowane
            > genetycznie. Dlatego należy nad tym kodem miec kontrole. I tego własnie sie
            > trzeba nauczyc".
            > Psy mogą mieć wszyscy ludzie o ile nabywają je w celu powiększenia,
            > zdrowej!, "prawidłowo" kochającej się rodziny, psy mogą mieć użytkownicy,
            > wymagający od psa jedynie pewnych, szczególnych cech, jak np. myśliwi,
            > ratownicy górscy, hodowcy parzystokopytnych:) i jeszcze inni. Spychanie psa na
            > dno hierarchii rodzinnej, podobnie jak panowanie nad kodem genetycznym psów
            > bojowych to chyba nieporozumienie, ale to inna sprawa.
            > Narazieńko, pięknie pozdrawiam i... gnam

            i TUTAJ SIE CALKOWICIE NIEZGODZE... BO CHOCIAZBY PZYKLAD HANI Z BULLTERRIEREM ZAPRZECZA TEMU CO NAPISALAS... JEZELI JEJ BULL NIE SCIAGa I NIEZABIJA WSZYSTKIEGO SO RUSZA SIE SZYBCIEJ NIZ 30 KM/H TO ZNACZY ZE MAJA NAD NIM KONTROLE. dLACZEGO WSZYSCY KONTROLE kojarza z laniem, wrzaskiem itp??? Kontrola to pewność że pies nie wykona tego czego od niego nie oczekujemy. Kontrola jest wyprzedzanie mysli psa i zapobieganie powstawaniu sytuacji gdzie niejestesmy w stanie nad psem panowac, ale zeby to zrobic nalezy najpierw sie na psiej psychice znac.. a najlepsza do tego metoda jest szkolenie... szkolenie to tez nie tylko uczenie psa gryzienia... mozna szkolic na PT, PT2.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka