Gość: zalękniona
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
02.07.03, 13:23
Moja maleńka kociczka, dobra, milutka, wesoła i nigdy na nikogo nie
wyciągająca pazurków, choruje już kilkanaście dni. Ma łzawiące,przymkniete
oczka, czerwone spojówki, zwęzone źrenice i opuchnięty buziaczek.
Wet. mówi, ze to zakaźna choroba jakaś (druga kotka, starsza, ktora jest w
domu, nie zaraził się na szczęscie, jak dotąd)
Kociczkę na pierwszej wizycie zakroplił jaimiś kropelkami ( chyba po prostu
te oczy jej przepłukał) i posmarował ślipka maścią. W domu zakraplałam jej
gentamecyną 3 razy dziennie najpierw jedno oko, teraz oba, bo drugie choroba
zaatakowała po tygodniu.Po 6 dniach nie było jednak poprawy. W czasie
ponownej wizyty wet. dal małej jakiś antybiotyk w zastrzyku, ktory mial
działać 2 dni i kazał w dalszym ciągu podwać gentamecynę. A dziś znów dostała
zastrzyk, miała zakroplone czymś oczy i posmarowane oxycortem A, którym mam
jej oczy smarować zamiast gentamecyną.
Bardzo sie niepokoję o maleńką, bo wet. powiedział, że :-Kotki raczej z tej
choroby wychodzą.
To "raczej" mnie martwi.
Nie spytalam o nazwę tej choroby i o to, czy, jesli kociczka wyzdrowieje, to
oczka będą calkiem sprawne.
Czy ktoś może wie o jaką chorobę chodzi i czy maleńkiej grozi poważne
niebezpieczeństwo ?
Nie wyobrażam sobie, bym mogła ją, tfu,,tfu,tfu, stracić.
Takiego dobrego kotka rzadko się spotyka.