Dodaj do ulubionych

moja kotka sie odnalazla

IP: *.qc.sympatico.ca 08.07.03, 05:48
Witam!
czy ktos pamieta list z przed roku w ktorym to oplakiwalam zaginiecie
kotki? Udajac sie na dluzszy pobyt do kanady zabralam ja ze soba.
Bedac juz w kanadzie pojechalam odwiedzic kolezanke i na ten czas
zostawilam kicie pod opieka moich znajomych. gdy wrocilam kici nie
zastalam. Mowili, ze nie mogla sie zaadoptowac w nowym miejscu i
odwiezli ja do z powrotem do miejsca gdzie mieszkalam, pozostawiajac
ja w ogrodzie.
Po wielu dniach poszukiwan kotka musialam wrocic do Polski sama.
Tak sie zlozylo, ze znow pojechalam do Kanady, po roku i coz sie
okazalo. Kicia sie odnalazla!!!
Prawda byla taka, ze im uciekla a oni bali sie przyznac. Biedna
szwendala sie caly rok w okolicy miejsca ostatniego jej pobytu. Gdy moi
znajomi pozbyli sie psa, zaczela pojawiac sie w ich ogrodzie. to co
zobaczylam, ten strzep kota jaki z niej pozostal - poplakalam sie. Uszy
we fragmentach (odpadly na mrozie), wyleniala, wychudzona, ogonet
cienki jak palec. Z dawnej jej urody pozostaly jej tylko duze zielone,
obecnie przerazone oczy. Coz, wlosy zapewne kiedys jej odrosna (mam
nadzieje), ale uszy zapewne nie. Kicia byla dzielna, ze przezyla te slynna,
mrozna kanadyjska zime.

Rozpisalam sie, ale chodzi mi o jedna rzecz. Kotka ma gleboka rane
pod pacha przedniej lapki, rozdarta na jakies 4cm skore tak, ze widac
czerwone mieso.
Pobieglam szybko do tamtejszego weterynarza. wygolili wlosy, zszyli to
rozciecie, dali antybiotyk, skasowali mnie na ponad 100 dol. zszycie sie
rozlazlo, rana jaka byla tak pozostala, minelo ok dwa tygodnie i nie chce
sie goic. Czy moge domowymi srodkami jakos przyspieszyc to gojenie?
Boje sie, ze wda sie jakas infekcja. czy przecierac to chore miejsce
jakims specyfikiem? pamietam, ze w aptece w Polsce mozna dostac
takie cos w spray,u i tym sie psika na rane. Troche jestem tu bezradna.
nie znam sie na kanadyjskich lekarstwach i aptekach. Prosze o jakies
sugestie.
Pozdrawiam, Dana
Obserwuj wątek
    • trufelka Re: moja kotka sie odnalazla 08.07.03, 07:22
      Gość portalu: Dana777 napisał(a):

      >> rozciecie, dali antybiotyk, skasowali mnie na ponad 100 dol. zszycie sie
      > rozlazlo, rana jaka byla tak pozostala, minelo ok dwa tygodnie i nie chce
      > sie goic. Czy moge domowymi srodkami jakos przyspieszyc to gojenie?

      na 100 dolarow? Masz szczescie! Mnie skasowali na $500 bo jamnik polknal cala
      tasme do klejenia.
      >
      • Gość: Dana777 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.qc.sympatico.ca 09.07.03, 04:01
        Trufelko!
        Chyba zaszczepilam kota na wscieklizne, potem udalam sie do
        weterynarza po zaswiadczenie o stanie zdrowia kota. z tym
        zaswiadczeniem w ciagu 2 albo 3 dni musialam sie udac chyba do
        wojewodzkiego weterynarza. ten na podstawie opini twojego wet.
        wypelnia papier i przystawia mase pieczatek. i z tym papierem w ciagu
        dwoch tygodni mozesz wywiezc kota. nie wiem do jakiego kraju sie
        udajesz. do kanady nie ma problemu z wwiezieniem kota. musisz w
        deklaracji zaznaczyc, ze wwozisz zwierze. wtedy przy odprawie skieruja Cie
        z kotem w odpowiednie miejsce. tam pokazesz ten papier od gl. wet. i
        zaplacisz wjazdowe za kota ok. 30 dol. To wszystko. jesli chcesz wiezc
        kota samolotem to bilet do Am. kosztuje dodatkowo od ok. 500 zl. Kota
        mozesz wiezc na pokladzie w klatce pod fotelem. to ciezka proba dla
        zwierzaka, uprzedzam. Moja ledwo to przezyla, ale to mala histeryczka.
        moze inne koty to lepiej beda znosily.
        pozdrawiam
        • Gość: Dana777 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.qc.sympatico.ca 09.07.03, 04:03
          Przepraszam, ten list oczywiscie byl adresowany nie do trufelki ale do
          jotkobuu.
    • jkobuu Re: moja kotka sie odnalazla 08.07.03, 07:58
      Witam!!
      Biedna kicia, ile musiała wycierpieć.....biedactwo.Ja akurat nic Ci nie
      poradzę i nie odpowiem na Twoje wątpliwości.
      Ale mam pytanie do Ciebie. W jaki sposób przewiozłaś kotkę, jak wygląda ta
      procedura? Myślę o wyjeździe na rok i chciałabym kotecka zabrać ze sobą,bo
      inaczej to chyba umrę z tęsknoty ;(
      Nie wiem jak się zabrac do tego, byłabym wdzięczna za wszelkie wskazówki :))
      Pozdrawiam
      • Gość: Dana777 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.qc.sympatico.ca 09.07.03, 04:08
        Chyba zaszczepilam kota na wscieklizne, potem udalam sie do
        weterynarza po zaswiadczenie o stanie zdrowia kota. z tym
        zaswiadczeniem w ciagu 2 albo 3 dni musialam sie udac chyba do
        wojewodzkiego weterynarza. ten na podstawie opini twojego wet.
        wypelnia papier i przystawia mase pieczatek. i z tym papierem w ciagu
        dwoch tygodni mozesz wywiezc kota. nie wiem do jakiego kraju sie
        udajesz. do kanady nie ma problemu z wwiezieniem kota. musisz w
        deklaracji zaznaczyc, ze wwozisz zwierze. wtedy przy odprawie skieruja Cie
        z kotem w odpowiednie miejsce. tam pokazesz ten papier od gl. wet. i
        zaplacisz wjazdowe za kota ok. 30 dol. To wszystko. jesli chcesz wiezc
        kota samolotem to bilet do Am. kosztuje dodatkowo od ok. 500 zl. Kota
        mozesz wiezc na pokladzie w klatce pod fotelem. to ciezka proba dla
        zwierzaka, uprzedzam. Moja ledwo to przezyla, ale to mala histeryczka.
        moze inne koty to lepiej beda znosily.
        pozdrawiam

        • jkobuu Re: moja kotka sie odnalazla 09.07.03, 10:02
          Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. Właśnie myślałam o podróży samolotem,ale
          wyjaśniłaś mi moje wątpliwości. Tylko jak kot zniesie 12 godz. podróży to nie
          wiem..Ostatecznie można podać jakies łagodne środki uspakające. Głóny problem
          będzie z załatwiamiem się kici..
          Pozdrawiam i życzę zdrówka Twojemu koteckowi,wierzę że wszystko bedzie
          dobrze :)))))) To cud że przeżyła tak długo czekając na Ciebie- aż łza kręci
          się w oku...
          • Gość: Dana777 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.qc.sympatico.ca 09.07.03, 14:06
            Podczas kilkunastu godzin podrozy kicia nie zrobila ani razu sisiu ani
            kupki. mysle, ze one nie lubia sie pod siebie zalatwiac. ja podalam srodek
            uspokajajacy ktory polecil mi wet. ale ona nie zniosla tego dobrze. te
            srodki maja to do siebie, ze przegrzewaja. byla wycienczona, ale
            podkreslam, ze ten kot byl i jest neurotyczny. Wiem, ze inne koty znosza to
            calkiem dobrze. mysle, ze wazna jest przewiewna klatka i taka ktora
            zmiesci sie pod fotel. A moze jednak dla kici bedzie lepiej gdy zostanie w
            domu. Ja swoja zabralam bo nie mialam z kim jej zostawic.
            Pozdrawiam, Dana
          • Gość: Dana777 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.qc.sympatico.ca 09.07.03, 14:08
            Musze jeszcze dodac, ze mimo wszysko z kicia bylo mi latwiej znosic
            pierwsze miesiace spedzone tak daleko od domu. z nia czulam sie mniej
            samotna.
            • jkobuu Re: moja kotka sie odnalazla 10.07.03, 09:26
              Ja też nie mam z kim zostawić. Tzn niby mogę u rodziców,ale boję się że nie
              bedą zajmować się nią tak jak trzeba ;)Bo to jest moja,moja kiciusia kochana ;)
              I będę bardzo za nią tęsknić. Jakie to dziwne jak człowiek może przyzwyczaić
              się do tego kawałka jedwabistego futerka.
              Kiedy byłam na szkoleniu 5 tyg. najbardziej brakowało mi właśnie jej mruczenia.
    • Gość: m.pw Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 08.07.03, 10:36
      <<Pewnie źle zszyli ranę, albo kicia przy niej "robiła". Najlepiej będzie
      jeśli napiszesz następny post,pisząc tytuł wątku: Do Pana Kota. On udziela
      fantastycznych porad. Napewno coś wymyśli. M.
    • Gość: kluba1 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.we.client2.attbi.com 08.07.03, 12:40
      Dana , proponuje udanie sie do INNEGO vererynarza . Kotka moze byc wycienczona
      i dlatego sie nie goi , moze byc infekcja - niech vet to obejrzy !! Swoja
      droga to nie moge uwierzyc, ze ludzie ktorzy mieli sie nia opiekowac okazali
      sie tacy nieodpowiedzialni. Gdy kotka zaczela sie pokazywac u znajomych w
      ogrodku to nie mogli jej przyjac do domu albo nawet oddac do schroniska ???
      Biedna kociczka !! Biedna, biedna, dzielna kociczka. Bardzo, bardzo mi jej
      zal !! Nic dziwnego, ze ma przerazone oczy !! Nie wiem, czy jej to kiedys
      przejdzie. Mam u siebie kota ktory strasznie ucierpial od ludzi i w pewnej
      sytuacji widze u niego takie wlasnie szalone przerazenie i za kazdym razem
      plakac mi sie chce. Twoja kociczka jest niesamowicie dzielna, ze to wszystko
      przetrzymala. Czekala na twoj powrot , mysle ze to jest to , co pomoglo jej
      przetrwac. Trzymajcie sie obydwie!!! Napisz, prosze , jak sie kociczka czuje i
      czy udalo sie zaleczyc ta rane.
    • uwazna Re: moja kotka sie odnalazla 08.07.03, 12:47
      Gość portalu: Dana777 napisał(a):


      > Rozpisalam sie, ale chodzi mi o jedna rzecz. Kotka ma gleboka rane
      > pod pacha przedniej lapki, rozdarta na jakies 4cm skore tak, ze widac
      > czerwone mieso.
      > Pobieglam szybko do tamtejszego weterynarza. wygolili wlosy, zszyli to
      > rozciecie, dali antybiotyk, skasowali mnie na ponad 100 dol. zszycie sie
      > rozlazlo, rana jaka byla tak pozostala, minelo ok dwa tygodnie i nie chce
      > sie goic. Czy moge domowymi srodkami jakos przyspieszyc to gojenie?
      > Boje sie, ze wda sie jakas infekcja. czy przecierac to chore miejsce
      > jakims specyfikiem?

      Moim zdaniem tak duże rozdarcie wymaga ponownego szycia. Dobry i uczciwy
      lekarz powinien to poprawić za symboliczną opłatą. Inna sprawa, że dół pachowy
      to trudne do gojenia miejsce, bo skóra zmienia tam swoje położenie przy każdym
      ruchu kota. Należałoby założyć jakis sprytny opatrunek i ograniczyć aktywność
      kota. Na gojące się szwy są produkowane różne maści przyspieszające ten
      proces. Nie pamiętam ich nazw, poza tym w Kanadzie mogą być zupełnie inne. To
      lekarz powinien je wybrać. Proponuję Ci umieścić ten wątek na forum
      eksperckim "Weterynaria". Może dr zaproponuje jakąś doraźną, domową pomoc.
      Twoja kotka to wyjątkowa szczęściara, skoro udało jej się przeżyć rok bez
      żadnej pomocy. Szczerze gratuluję! :-)
    • goc.jola Re: moja kotka sie odnalazla 08.07.03, 13:26
      Wydaje mi się, że jeśli weterynarze spartaczyli robotę,to powinni za darmo
      poprawić. Gdyby nie(?), to jeśli to jest rana 4-centymetrowa i jakiś szew tam
      jeszcze trzyma, powinna się nawet sama wygoić przy Twojej niewielkiej pomocy.
      Mojemu kotu wyleczyłam kiedyś większą ranę na łapce, robiąc mu okłady z naparu
      suszonych liści babki zwyczajnej (Plantago major)– jeszcze ciepłym polewałam
      ranę, potem gazę, którą przykładałam do rany i bandażowałam. Robiłam tak przez
      kilka dni, aż rana się pięknie oczyściła (była strasznie zapaskudzona), po czym
      zdjęłam opatrunek, a rana niemal na moich oczach pięknie się zabliźniła.
      Dodatkowo nalewałam trochę tego naparu na spodeczek i kot sam też pił, co
      ogólnie dobrze mu robiło. Wydaje mi się, że jest to niezły i tani sposób, a
      babkę chyba powinnaś też dostać w Kanadzie, gdzie jak rozumiem ciągle jesteś.
      Gdyby jednak była nieosiąglana, spróbuj innego zioła tam dostępnego,
      stosowanego przy zranieniach – większość z nich ma rewelacyjne działanie. Nie
      wiem tylko, co z tymi szwami, trzeba by to chyba poprawić lub po oczyszczeniu
      rany spróbować samemu wyjąć?
      Jola
      • Gość: Gosia Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.lodz.mm.pl 09.07.03, 20:27

        Koniecznie idź do veta, niech szyje ranę jeszcze raz. Ale z okładami z babki
        też możesz spróbować. Albo z liści łopianu (rzepy - te co się czepiają psiego
        ogona)- pięknie goi rany. Można robić okłady z umytych i zmiażdżonych liści:
        zawinąć liście gazą i roztłuc czystym młotkiem, przyłożyć do rany i przymocować
        bandażem albo plastrem. Co kilka godzin zmieniać okład.

        Poniżej kilka linków do ston o ziołach dla kotów (po angielsku)

        www.holisticat.com/c_and_c.html
        www.nowak.on.ca/trina/
        www.thelavendercat.com/generic.html?pid=17
        Życzę zdrówka dzielnej kiciuni


    • Gość: kluba1 Re: moja kotka sie odnalazla/do Dana IP: *.we.client2.attbi.com 08.07.03, 13:41
      Dana,bardzo sie przejelam twoja kociczka ale teraz chcialam dopisac jeszcze
      jedno : veterynarz przyjal zaplate za leczenie. Jest to jego
      odpowiedzialnoscia aby opiekowac sie kociczka az do wyleczenia. Napisalam :
      idz do INNEGO veterynarza ale mialam na mysli : zabierz kociczke do tej samej
      kliniki , porozmawiaj z glownym weterynarzem i niech sie INNY nia zajmie ale w
      ramach juz otrzymanej przez klinike zaplaty. Czy ten vet dal kociczce "
      kolnierz" aby nie mogla rany rozlizywac? Z tego co piszesz rana jest w
      paskudnym miejscu , pewnie bez ponownego szycia sie nie obejdzie . "Domowe "
      srodki nie pomoga .
    • Gość: Dana777 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.qc.sympatico.ca 09.07.03, 04:16
      Dziekuje wszystkim za listy.
      Udam sie jeszcze raz do wet. z reklamacja. Mam nadzieje, ze mnie nie
      skasuja ponownie.
      Ale to prawda, to miejsce slabo sie goi. Nie ma dostepu powietrza.
      Jezeli chodzi o ludzi ktorzy nia sie opiekowali. rozumiem, ze mogla im
      uciec, ale dlaczego mnie wprowadzili w blad? szukalam jej w
      niewlasciwym miejscu. A potem gdy sie znowu zaczela pojawiac w ich
      ogrodzie, bylo to juz na wiosne, troche ja podkarmiali ale nie dala sie
      zlapac ani nawet podejsc. To troche dzika kotka, boi sie wszystkiego co
      sie rusza, no moze z wyjatkiem cmy, taka troche neurotyczna. dlatego tak
      b. sie balam o nia, czy przezyje. ale poradzila sobie. mam nadzieje, ze te
      wlosy jej chociaz odrosna. zastanawiam sie czy ich nie zgolic, bo sa
      zfilcowane. Co o tym myslicie?
      pozdrowienia
      • Gość: avva Re: moja kotka sie odnalazla IP: 194.181.108.* 09.07.03, 08:38
        Gratulacje dla kotki, trzymam za nią kciuki;-)
        Popieram przedmówców- wyślij ten post na forum eksperckie weterynaria.
        Dr Maciej Mikłusz lub dr Adam B. Pietroń na pewno udzielą ci porady, choćby
        odnośnie futerka , czy maści. Odzywaj się do nas.

        Pozdrawiam Avva
    • goc.jola Re: moja kotka sie odnalazla 09.07.03, 07:58
      Zapomniałam dodać – a w przypadku, gdybyś się zdecydowała na środki ziołowe,
      jest to istotne – że opatrunek też polewałam kilka razy dziennie naparem babki,
      tak żeby nie wysechł. Po zdjęciu opatrunku, ranę jeszcze od czasu do czasu
      przemywałam tymże naparem.
      Życzę szybkiego powrotu do zdrowia Twojej cudownej kotce.
      • alex.z.deszczu Re: moja kotka sie odnalazla 09.07.03, 15:49
        Zdenerwowal mnie ten wątek trochę.
        Nie podoba mi się zostawianie kota u nieodpowiedzialnych znajomych i na
        dodatek, kłamców.
        W całej historii kiciuś, nikt inny, przeżył najgorszą gehennę.
        Przyzwyczajona do swej pani, ciepła, opieki, pełnej miski, a tu takie coś...
        Bardzo mi żal tej kociczki.
        A tym ludziom, którzy się nia tak ładnie `zaopiekowali`, nagadalabym do słuchu.
        Może nawet chciałabym, by choć tydzień, bez domu i jedzenia oraz ubrania,
        spędzili sobie kawałek zimy kanadyjskiej...
        alex
        • Gość: kluba1 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.we.client2.attbi.com 09.07.03, 16:42
          alex.z.deszczu napisała:

          > Zdenerwowal mnie ten wątek trochę.
          > Nie podoba mi się zostawianie kota u nieodpowiedzialnych znajomych i na
          > dodatek, kłamców.
          > W całej historii kiciuś, nikt inny, przeżył najgorszą gehennę.
          > Przyzwyczajona do swej pani, ciepła, opieki, pełnej miski, a tu takie coś...
          > Bardzo mi żal tej kociczki.
          > A tym ludziom, którzy się nia tak ładnie `zaopiekowali`, nagadalabym do
          słuchu.
          > Może nawet chciałabym, by choć tydzień, bez domu i jedzenia oraz ubrania,
          > spędzili sobie kawałek zimy kanadyjskiej...
          > alex
          Czesc Alex. Zgadzam sie z toba zupelnie. W poprzedniej mojej wypowiedzi
          koncentrowalam sie na kociczce ale piesci mi sie zaciskaly gdy myslalam o
          tych " znajomych". Po pierwsze nie wywiazali sie z tego, czego sie podjeli ale
          rozumiem - kot uciekl. Ale dlaczego klamali na ten temat i z tego , co
          rozumiem skierowali wlascicielke kici na poszukiwania w zlym kierunku.
          Kociczke jestem pewna mozna bylo zlowic, sa do tego specjalne lapki a jak nie,
          to mogli jej jakis domek przygotowac do mieszkanai na zewnatrz. Wystarczylo
          kilka pudelek po np, telewizowach wlozyc jeden w drugi i wyscielic
          steropianem. Moim zdaniem ONI powinni zaplacic za leczenie kociczki - i tak
          by byli do konca jej dluznikami.
          Biedna , dzielna kociczka.
          • Gość: kluba1 Re: moja kotka sie odnalazla/do Dana IP: *.we.client2.attbi.com 09.07.03, 17:08
            Dana, jesli chcesz, to prosze napisz do mnie na kluba11@gazeta.pl
          • alex.z.deszczu Re: moja kotka sie odnalazla 10.07.03, 00:19
            No.
            Dzielna naprawdę.
            Już teraz, Boga by na świecie nie było, gdyby , tfu,tfu,tfu, cos złego jeszcze
            miało sie jej stać.
            pozdr.alex
            • Gość: kluba1 Re: moja kotka sie odnalazla/do Danna IP: *.we.client2.attbi.com 11.07.03, 17:34
              Danna, odezwij sie !!!
    • Gość: Dana777 Re: moja kotka sie odnalazla IP: *.qc.sympatico.ca 12.07.03, 03:33
      Ja tez bylam na nich wsciekla, ale to bylo rok temu. I jakos nie potrawie
      sie wyklocac po angielsku, a tym bardziej po francusku. To byla dla tego
      kota taka nieoczekiwana zmiana miejsc, dokladnie, od cieplego,
      bezpiecznego kata i pelnej miski na poniewierke, glod i chlod.
      Nie moglam zrozumiec, ze majac trzypoziomowy dom i kilka sypialni, nie
      byli w stanie mojego kota odseparowac od swojego kota. Gdyby mi ktos
      powiezyl zwierze pod opieke to chocby z samego strachu, aby nic mu sie
      nie stalo, nie spuscilabym go z oka. Ale ogolnie to sa mili ludzie tylko
      troche inna mentalnosc. Nie lubia klopotow. Nie nawykli to stresujacych
      sytuacji, do wyzwan.
      Ostatnio rozmawialam troche z nimi i co sie okazalo - prawdopodobnie
      kicia spedzila cala zime w okolicach ich domu. Oni mieli psa ktorego w
      dzien trzymali na zewnatrz, tam tez mu dawali jesc. I kiedy na noc brali go
      do domu to prawdopodobnie kicia zakradala sie do ogrodu i wyjadala
      jego resztki. Oto dlaczego przezyla zime. Ale to tylko teoria. Wiec gdy pies
      zostal oddany na farme (bo szczekanie przeszkadzalo sasiadom) kicia
      zaczela pojawiac sie rano w ogrodzie. Bylo to juz w kwietniu. Wiec oni ja
      podkarmiali ale nie byli pewni czy to jest ona, tak sie zmienila. Nie dala
      sie im zlapac, czemu sie nie dziwie, bo ona jest b. plochliwa. Ucieka od
      obcych. Wiec jak przyjechalam do Kanady to od razu o swicie pobieglam
      do tego ogrodu zobaczyc czy to moj kot ich odwiedza. (Nie
      przypuszczalam, ze jeszcze kiedys ja zobacze i nawet przymierzalam sie
      do nowego kotka). Ona juz tam czekala, przycupnieta i wogole sie mnie
      nie bala. od razu mnie poznala ale byla troche osowiala. Wiec szybciutko
      zabralam ja do domu. To dziwne, zachowywala sie tak jakby ten dom
      opuscila raptem wczoraj, tak jakby nie miala swiadomosci uplywu czasu.
      Ale to moze tylko wrazenie.
      Teraz kicia ma sie lepiej, o, nawet b. dobrze. Powrocil jej humor i chec do
      igraszek i zabawy w berka. Chyba jest szczesliwa. Tylko boi sie wszystkich
      kotow. Ostatnio zauwazylam, ze pozwala im wyjadac z miski. Kreci sie tu
      cala masa kotow, bo sasiadka lubi dokarmiac.

      Poszlam z nia do wet. Zaapilkowali jej polewanie rany jodyna, czyms w
      tym rodzaju i nie skasowali mnie za wizyte. Moze bylo im glupio.

      Jeszcze sie zastanawiam co z robalami. Po czym poznac czy ma je czy nie
      i czy to sie przenosi na ludzi! Nie szura pupa po ziemi.
      Poszlam z nia wczoraj do piaskownicy aby pogrzebala w piasku. I zrobila
      kupe. Natychmiast skontrolowalam kupe. Kupa w porzadku ale w
      odleglosci 4cm od tej zwartej kupy spacerowala sobie biala glista. Mysle,
      troche za daleko od tej kupy, moze to glista piaskowa. W piasku przeciez
      glisty tez zyja. Od tego momentu zaczelo mnie swedziec. No nie wiem.
      Pare dni temu kupilam tu jakis specyfik na robaki, podalam jej, wiec nie
      powinno byc zadnej glisty, zwl. zywej.
      W kazdym razie bardzo dziekuje wszystkim za wsparcie. Rok temu., gdy
      sie wyplakiwalam na forum (tutaj nikt nie rozumial mojej rozpaczy), tez b.
      mi pomogliscie i trzymaliscie kciuki (dzisiaj pamietam tylko kube1 i kota)).
      Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam
      dana
      • Gość: kluba1 Re: moja kotka sie odnalazla/Dana777 IP: *.we.client2.attbi.com 14.07.03, 21:37
        Gość portalu: Dana777 napisał(a):

        > Ja tez bylam na nich wsciekla, ale to bylo rok temu. I jakos nie potrawie
        > sie wyklocac po angielsku, a tym bardziej po francusku. To byla dla tego
        > kota taka nieoczekiwana zmiana miejsc, dokladnie, od cieplego,
        > bezpiecznego kata i pelnej miski na poniewierke, glod i chlod.
        > Nie moglam zrozumiec, ze majac trzypoziomowy dom i kilka sypialni, nie
        > byli w stanie mojego kota odseparowac od swojego kota. Gdyby mi ktos
        > powiezyl zwierze pod opieke to chocby z samego strachu, aby nic mu sie
        > nie stalo, nie spuscilabym go z oka. Ale ogolnie to sa mili ludzie tylko
        > troche inna mentalnosc. Nie lubia klopotow. Nie nawykli to stresujacych
        > sytuacji, do wyzwan.
        > Ostatnio rozmawialam troche z nimi i co sie okazalo - prawdopodobnie
        > kicia spedzila cala zime w okolicach ich domu. Oni mieli psa ktorego w
        > dzien trzymali na zewnatrz, tam tez mu dawali jesc. I kiedy na noc brali go
        > do domu to prawdopodobnie kicia zakradala sie do ogrodu i wyjadala
        > jego resztki. Oto dlaczego przezyla zime. Ale to tylko teoria. Wiec gdy pies
        > zostal oddany na farme (bo szczekanie przeszkadzalo sasiadom) kicia
        > zaczela pojawiac sie rano w ogrodzie. Bylo to juz w kwietniu. Wiec oni ja
        > podkarmiali ale nie byli pewni czy to jest ona, tak sie zmienila. Nie dala
        > sie im zlapac, czemu sie nie dziwie, bo ona jest b. plochliwa. Ucieka od
        > obcych. Wiec jak przyjechalam do Kanady to od razu o swicie pobieglam
        > do tego ogrodu zobaczyc czy to moj kot ich odwiedza. (Nie
        > przypuszczalam, ze jeszcze kiedys ja zobacze i nawet przymierzalam sie
        > do nowego kotka). Ona juz tam czekala, przycupnieta i wogole sie mnie
        > nie bala. od razu mnie poznala ale byla troche osowiala. Wiec szybciutko
        > zabralam ja do domu. To dziwne, zachowywala sie tak jakby ten dom
        > opuscila raptem wczoraj, tak jakby nie miala swiadomosci uplywu czasu.
        > Ale to moze tylko wrazenie.
        > Teraz kicia ma sie lepiej, o, nawet b. dobrze. Powrocil jej humor i chec do
        > igraszek i zabawy w berka. Chyba jest szczesliwa. Tylko boi sie wszystkich
        > kotow. Ostatnio zauwazylam, ze pozwala im wyjadac z miski. Kreci sie tu
        > cala masa kotow, bo sasiadka lubi dokarmiac.
        >
        > Poszlam z nia do wet. Zaapilkowali jej polewanie rany jodyna, czyms w
        > tym rodzaju i nie skasowali mnie za wizyte. Moze bylo im glupio.
        >
        > Jeszcze sie zastanawiam co z robalami. Po czym poznac czy ma je czy nie
        > i czy to sie przenosi na ludzi! Nie szura pupa po ziemi.
        > Poszlam z nia wczoraj do piaskownicy aby pogrzebala w piasku. I zrobila
        > kupe. Natychmiast skontrolowalam kupe. Kupa w porzadku ale w
        > odleglosci 4cm od tej zwartej kupy spacerowala sobie biala glista. Mysle,
        > troche za daleko od tej kupy, moze to glista piaskowa. W piasku przeciez
        > glisty tez zyja. Od tego momentu zaczelo mnie swedziec. No nie wiem.
        > Pare dni temu kupilam tu jakis specyfik na robaki, podalam jej, wiec nie
        > powinno byc zadnej glisty, zwl. zywej.
        > W kazdym razie bardzo dziekuje wszystkim za wsparcie. Rok temu., gdy
        > sie wyplakiwalam na forum (tutaj nikt nie rozumial mojej rozpaczy), tez b.
        > mi pomogliscie i trzymaliscie kciuki (dzisiaj pamietam tylko kube1 i kota)).
        > Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam
        > dana
        Dana, nareszcie znalazlam twoja odpowiedz. Dobrze, ze poszlas do weterynarza.
        Z tego co wiem, co nie tyle, ze bylo im glupio , to po prostu bylo ich
        obowiazkiem bo za leczenie zaplacilas. Zgadzam sie z Kotem, tez bym jej teraz
        nie wypuszczala az dojdze do ciebie. Nie tylko, az sie odpasie ale az sie jej
        ta rana zagoi.Kociczka jest oslabiona i moze byc nawet przez inne koty
        zaatakowania nie mowiac juz o brudzie i chorobach dzikich kotow. Pisz , co sie
        z kociczka dzieje. Czy rana sie goi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka