Dodaj do ulubionych

skad macie koty?

IP: *.we.client2.attbi.com 23.07.03, 07:47
Czy wasze koty was "znalazly" czy szukaliscie specjalnego kota? Mysle, ze
to jest istotne bo jesli kot was " znalazl" to macie zupelnie inny uklad niz
gdybyscie po prostu kupili kota jako dodatek do mieszkania. Jak to u was
bylo? WAS znalazly koty czy wy je znalezliscie?
Obserwuj wątek
    • jkobuu Re: skad macie koty? 23.07.03, 09:08
      Mogę w sumie powiedziec,że moja kocia znalazła mnie ;-) Pewnego lutowego
      wieczoru mój brat powiedział,że w kotłowni sąsiedniego bloku jest mały kotecek
      i przeraźliwie miauczy. Nie chciałam kotka,ale brat przyniósł mi go (jak sie
      okazało ją) tylko pokazać ;) Nakarmiłam ją ,napoiłam i poszłam zanieść z
      powrotem do kotłowni. Postawiłam ją przy okienku i odwróciłam się ,żeby wejśc
      do domu, a ona spryciula myk między nogami i pobiegła do góry. Idę, a ona
      siedzi na wycieraczce pod moimi drzwiami. Jak podeszłam weszła mi na stopę
      (taka malutka była),chwyciła pazurkami spodni,tak obłapiając nogę jakby sie
      przytulała i zaczęła tak żałośnie miauczeć ,że nie miałam serca ją wyrzucić.to
      wyglądało tak jakby mówiła,nie wyrzucaj mnie..No i szczęśliwie jest moją panią
      od 4 lat :)
    • Gość: dziunia Re: skad macie koty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.03, 09:38
      Moja Kicia po prostu pojawiła się pewnego letniego dnia na ganku przed
      domem.Akurat czytałam książkę a pies jak zwykle stała na parapecie i patrzyła
      przez okno,ale jak zawsze jest spokojna to tym razem ciągle patrzyła w dół
      machając ogonem.W końcu zaczęła popiskiwać no ale ja nie zwracałam uwagi
      chociaż nie było to normalne to jej zachowanie(książka była ciekawa;))Po jakimś
      czasie przyszedł mój szwagier który mieszka na dole i pyta się czy widziałam
      kotka.Oczywiście mocno się zdziwiłam ale skojarzyłam to z zachowaniem psa no i
      tak się dowiedziałam o Kici.Była malutka tak na oko 2-miesięczna i okropnie
      zapchlona więc od razu poszła pod prysznic gdzie została wymyta szamponem na
      pchły dla psów co jest przecież niedozwolone,ale ja nigdy nie miałam kota
      (zawsze psy) więc nic na ten temat nie wiedziałam.No i już została.Robiliśmy
      wywiad środowiskowy;) w dzielnicy czy ktoś nie zgubił kotka ale nikt się nie
      przyznał nawet nikt nie miał kotki z kociętami także naprawdę nie wiadomo skąd
      ona przyszła(a nasza dzielnica jest mała i nie łączy się ściśle z miastem i
      raczej wszyscy się znają)A teraz jakbym miała dom bardziej na uboczu a nie przy
      ulicy to napewno miałabym więcej kotów:)
    • Gość: sonia Re: skad macie koty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.03, 09:53
      ja mam kocura - Felusia (ok. 7-8 letniego) który tak naprawdę jest kotem
      naszych sąsiadów z klatki obok. zdecydowanie to on wybrał nas i u swoich
      dawnych państwa prawie się już nie pojawia, całe dnie i noce przesiadując u
      nas. pierwszy raz pojawił się na Wigilii 4 lata temu i stopniowo, coraz
      częściej nas odwiedzał aż właściwie możemy uznać, że jest nasz . kocisko jest
      najmądrzejszym stworzeniem jakie znam, wystarczy powiedzieć że załatwia się do
      kibelka (choć wody nie spuszcza )o takich numerach jak otwieranie drzwi i
      otwieranie sobie wody z kranu do picia to nawet nie będę wspominć. wszystko
      rozumie, reaguje np. na hasło "zrób brzuszek"- tarza się wtedy po podłodze
      i "daj buzi",daje znać gdy chce wyjść z domu. pozatym jest strasznym
      pieszczochem, uwielbia się przytulać i doskonale wie że gdy o 5 rano zacznie
      drapać meble to napewno zaraz ktoś wstanie i żeby na niego wrzsnąć ale później
      i tak da mu jeść i pogłaszcze.
      pozdrawiam wszystkich kociarzy ( i psiarzy też)
    • Gość: dorka Re: skad macie koty? IP: *.ilab.pl 23.07.03, 10:11
      mój kot stacjonarny został wzięty od ludzi.zadzwoniłam na ogłoszenie z gazety,
      że są kotki do oddania. pojechałam, biegało kilka, już takich sporawych, długo
      się nie zastanawiałam, pokazałam paluchem na kocia i pani rzuciła się z
      pasztetem, aby go złowić. kocio jest zwykłym buraskiem z białym krawatem, ale
      jest bardzo piękny. jest już u nas 3 lata.
      koty niestacjonarne przychodzą same pod blok. dokarmiam, robię im odpchlenie,
      czasem leczę i daję się przespać u siebie na kanapie. a że są dzikusy, to do
      domu raczej się nie przyzwyczajają. wcześniej był burasek, teraz łaciaty. nie
      wiem kto kogo wybrał... lubię kociaszki /ale one wolą mojego męża :(( /
    • Gość: kaska Re: skad macie koty? IP: *.tele2.pl 23.07.03, 12:23
      1. Najstarsza kotka, Tomek: kolega mial kotke, ktora sie okocila, nie dbal o te
      koty. Tomcia byla najmniejsza i najslabsza, pozostale ja bily. Wzielam ja.
      2. Ludwik: pewna pani uratowala kocurka na podworku: walczyl na smietniku ze
      szczurami o jedzenie. No ale nie mogla go miec bo miala juz dwa. zadzwonil do
      mnie znajomy wete i wzielam go.
      3. Felus - byl wielkosci myszki, lezal na podwrku dwa dni, karmilam go
      strzykawka. Niestety umarl jak mial poltora roku, podobno na serce.
      4. Jest wiec Bercik: dowiedzialam sie od wete ze pewna niepelnosprawna pani ma
      kotke a kotka dwa kotki. No i wzielam Bercika;-)
      • Gość: goja Re: skad macie koty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.03, 12:33
        Mój kocurek został mi pod rzucony pod drzwi.Był bardzo malutki,znajdował się w
        koszyku obok leżała konserwa.Zakochałam się od razu,mieszkam z moim kotem już
        ponad 7 lat ale czasem sie zachowuje jakby minie pierwszy raz widział i ucieka
        ode mnie,nie mam pojęcia czemu.
    • Gość: m.pw Re: skad macie koty? IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 13:45
      Podaję odkad pamietam:kotka Baśka 1/2 syjamka - dostałam od kolegi
      kotka Kicia z piwnicy na UW; Kot Czykita piękny pers przechodzacy z rąk do rąk,
      bo trafiał do głupich ludzi; Rudy I - wrzucony przez płot z przetraconym
      grzbietem, pewnie po to zeby nie gonił samochodu - potem trochę krzywo chodził,
      ale dożył sedziwego wieku - jak wszystkie ; Miki I - urodzony w Inst. Motor.
      pod biurkie mojego męża; Miki II wzięty od państwa, którzy przygarnęli
      cięzarna, dziką kotkę - te wszystkie już kolejno poodchodziły do kociego nieba.

      Obecnie mam Rudego II - persa, którego dostałam na imieniny, Ruzię (imię od
      rudych plam)- wrzuconą przez płot, w wieku 2 mies. chyba przeznaczona psom na
      pożarcie; Miki III z ogłoszenia- oddam w dobre ręce; Rysio maine-coon dostał go
      mąż i Ryżyk azylant z Konstancina. M.
    • Gość: kasia Re: skad macie koty? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 18:49
      moją siedmioletnią kotkę mam z krakowskiego programu telewizyjnego "Kundel bury
      i kocury"
      • Gość: Rambo Re: skad macie koty? IP: *.wcp.pl 23.07.03, 20:49
        Podaję w kolejności przybycia:
        - Misiulka, 8 lat temu, czarno-biała , dałam się namówić przez znajomych,
        którym okociła się kotka, jako kociak była nieznośna, dziś pieszczocha i
        stateczna grubaska
        - Kiciunia, 6 lat temu, srebrzysta, z ulicy, była dorosła i bezdomna w miejscu
        gdzie karmiłam koty, przychodziła na jedzenie i pieszczoty, wreszcie zniknęła
        na parę tygodni, jak wróciła miała bardzo poranioną łapkę, zaniosłam ją do
        lecznicy no i została, pieszczocha ale boi się obcych
        - Misiek, 5 lat temu, burasek, z tej samej ulicy co Kiciunia, był już ładnie
        podrośniętym kociakiem, trójkę jego rodzeństwa zabił koci katar, i kiedy
        zauważyłam, że i on ma koci katar, zrobiło mi się go strasznie szkoda i
        zawiozłam do lecznicy, liczyłam, że znajomi go przygarną ale nikt nie chciał,
        no i został, jest bardzo płochliwy i straszny pieszczoch, niestety
        pozostałości kociego kataru mu zostały do dziś
        - Tygrys, rok temu, roczny burasek, od przyjaciół, którzy nigdy nie mięli kota
        i jakoś nie mogli się z nim dogadać, najbardziej psi z kotów, przybiega na
        wołanie, nikogo się nie boi, wielki pieszczoch, uwielbia ugniatać łapkami,
        głośno mruczy, potrafił skoczyć na nogę albo ugryźć jak mu coś nie pasowało,
        teraz znacznie grzeczniejszy.
    • Gość: Baśka Re: skad macie koty? IP: *.net80.citysat.com.pl 23.07.03, 20:36
      Kot, którego mam już od siedmiu lat, trafił do naszego domu dzięki szczęśliwemu
      zbiegowi okoliczności.Jako jedyny palący belfer w szkole, w której wtedy
      pracowałam, poszłam na długiej przerwie zapalić "w tereny zielone" wokół szkoły
      i to był ten szczęśliwy zbieg okoliczności. W krzakach zastałam dwóch uczniów,
      z których jeden trzymał za łebek maleńkiego kociaka (5 tygodni)a drugi właśnie
      podpalił mu zapalniczką ogonek. Kiciuś trafił natychmiast do weterynarza i na
      okres rekonwalescencji zabrałam go do domu, obiecując mężowi, który nigdy nie
      chciał kota, że znajde kotu "rodzinę". Ale o dziwo to właśnie mąż (a nie jak
      myślałam dorastające dzieciaki) doglądał kociaka, pilnował regularnego
      podawania leków i smarował maścią. A po tygodniu nie było już mowy o oddaniu
      kota gdziekolwiek. Z małego, nieszczęśliwego kociaczka wyrósł piękny kocur o
      imieniu Luter, z czarną jedwabistą sierścią i puszystym ogonem (weterynarz nie
      dawał gwarancji czy ogon, który był najbardziej poparzony "się utrzyma").
      Nasza 11-letnia wtedy suka zajeła się kociakiem jak własnym "dzieckiem".To
      niesamowite jak pies potrafi przyjaźnić się z kotem (albo kot z psem?), nawet
      na spacery chodzili razem. Śmiesznie wyglądali- mały kundelek i większy od
      niego czarny kot. Kiedy dwa lata temu nasza ciężko chora Tinga odeszła, kot
      strasznie za nią tęsknił.
    • Gość: ilona Re: skad macie koty? IP: *.ruczaj.pl / 192.168.19.* 23.07.03, 20:40
      a mój pierwszy został znaleziony na budowie skrzydła biblioteki UJ i jest
      baaaardzo mądry i spokojny. Wbi się Mecenas.
      A mała koteczka została zabrana od ludzi ze wsi którzy chcieli kotki wyrzucic,
      gdy je odkryli urodzone w ich oborze. Kicia nie ma imienia i jest całkowicie
      nieokiełznana.
      Kocia para świetnie się rozumie
    • Gość: kluba1 Re: skad macie koty? IP: *.we.client2.attbi.com 23.07.03, 21:25
      Myci- rudy ok12-13 lat. Poszlam pozna noca do malego sklepiku i wracajac do
      domu zobaczylam malutkiego kotka bawiacego sie na chodniku lisciem.
      Poglaskalam i poszlam do domu. Cos mi sie wcisnelo do mieszkania gdy otwieralam
      dzwi i to wlasnie byl Myci. Odnioslam na miejsce gdzie go znalazlam, szukalam
      innych kotow, jego mamy - nic !! W koncu musialam go zabrac ze soba bo i tak
      sie mnie uczepil. Na drugi dzien przepytalam wszystkich w okolicy i nikt nie
      widzial kotki z kociakami, nikt kociaka nie zgubil - jednym slowem spadl z
      nieba!! Zatrzymalam Myci a byla to b. powazna decyzja bo mieszkalam w budynku
      gdzie koty byly niedozwolone i JA bylam ta osoba ktora miala tego porzadku
      pilnowac !! Probowalam znalezc mu inny dom ale dwa razy do mnie wracal wiec
      stwierdzilam, ze to przeznaczenie i... zmienilam mieszkanie ! :-)))
      -Bebe - 9 lat. Bialy tylko uszy i ogon ma prawie czarne ale w zasadzie ma tam
      mieszane czarne i biale wloski. Bebe trafil z "ochronki" - mial byc uspiony a
      moja polowica nieswiadomie wdepnal do srodka budynku podwozac jakies stare
      akwarium ktore chcielismy oddac. Bebe jest niesamowity jesli chodzi o
      wspinanie sie i wciskanie w rozne male miejsca. Dwa razy juz myslalam, ze go
      stracilam bo spadl z balkonu ZABEZPIECZONEGO ale zawsze znalazl jakas mala
      szparke.
      - w miedzyczasie polowica przytaszczyl swoja Kocice-Dziewice
      - George - matka wynosilka go z gniazda pod domem kilkakrotnie bo jest "
      inny " . Jako polidaktyl ma wiecej paluszkow. Pozniej dzieci go znalazly i
      sprawdzaly, czy to prawda, ze kot spada zawsze na 4 lapy . On byl prawie
      jeszcze slepy. Odebralam myslac ze to juz naprawde trupek ale pod wplyweem
      zapachu jedzenia w samochodzie ozyl. Wychodowalam go NAPRAWDE na wlasnej piersi
      bo mialczal smutno pozostawiony sam wiec go cale dnie i noce tulilam a tezaz -
      zaraza!- nie da sie nawet poglaskac. Ma fajne lapki i fajny ogon. Jest to
      jedyny kot jakiego znam ktory potrafi ogon wykrzywic w gzygzak imitujacy
      weza.
      - w domu zaczynalo sie robic gesto ale przybyl jeszcze Charley. Znalazlam go
      wraz z reszta jego rodziny opryskanego chyba pepper spray - to byl widok
      ktorego nigdy nie zapomne!! Koty byly spryskane po glowach wiec tarly lebkami
      o chodnik bo przeciez tego wylizc nie mogly. Cale glowy to byly jedne wielkie
      ropiejace, obsiadle przez muchy rany !! Nawet nie wiedzialam ze Charley jest
      taki sliczny - po tym jak mu siersc odrosla zrobil sie przepieknym tuxido
      kotem. Ma skrzywiony sam koniuszek ogona , czyli jak by wybity dysk - jest to
      wyczowalne pod palcami. Sadze, ze mu ogrodnik to sprawil kosiarka. Charley do
      tej pory ucieka gdy ktos kichnie a sadze , ze ogrodnicy mieli katar sienny przy
      koszeniu trawy.

      I tak mnie znalazly !! A ja sie z tego ciesze bardzo.
    • Gość: gosia Re: skad macie koty? IP: *.di.pl / 192.168.0.* 23.07.03, 22:43
      kluba1 - Zawsze mnie to nurtowało... Jeżeli nie jest to tajemnicą to czy
      mogłabyś mi powiedzieć skąd jesteś???

      Co do tematu. Ja mojego śp. kotka znalazłam u siebie w ogrodzie pod jaśminem.
      Przerazliwie mialczal i wyblagalam rodzicow, zeby go wziac do domu no i sie
      zgodzili! Na poczatku Pcius (bo tak na niego mowilam) byl zdziczaly i wlazil
      caly czas do dziury w moim biurku. Irysek mial zawsze bardzo dobry apetyt i
      nie trzeba bylo duzo czekac az brzuszek zrobil mu sie wielki jak bania :) no i
      pewnego razu doszlo do tego, ze w czasie ucieczki probujac wcisnac sie do
      dziury po prostu sie nie zmiescil - wlasnie z powodu bruszka! :) Irysek byl
      swietnym kotkiem... Byl taki kochany, taki spokojny, bardzo duzo spal (w
      roznych dziwacznych pozach np. na plecach z prostymi lapkami :)) zawsze bylo z
      nim duzo smiechu... Po latach zrobila sie z niego taka kochana przytulanka...
      :((( Bardzo mi go brakuje i czesto jeszcze rycze po nim po nocach... Nie moge
      w dalszym ciagu pogodzic sie z jego smiercia. Ale pragne miec kotka! Bo ja
      kocham koty... nie moge bez nich zyc... A kolejnego spodziewam sie dopiero pod
      koniec sierpnia.
      • Gość: kluba1 Re: skad macie koty?/do Gosia IP: *.we.client2.attbi.com 24.07.03, 00:29
        z urodzenia - z Warszawy , obecnie od lat z Los Angeles , :-)))
    • zotkiefka Re: skad macie koty? 24.07.03, 04:29
      Gość portalu: kluba1 napisał(a):

      > Czy wasze koty was "znalazly" czy szukaliscie specjalnego kota? Mysle, ze
      > to jest istotne bo jesli kot was " znalazl" to macie zupelnie inny uklad niz
      > gdybyscie po prostu kupili kota jako dodatek do mieszkania. Jak to u was
      > bylo? WAS znalazly koty czy wy je znalezliscie?


      Ja szukalam specjalnego kota i znalazlam.Jak ktos nie ma kotka a chce to
      prosze sobie sciagnac:-)
      • zotkiefka p.s. 24.07.03, 04:30
        zotkiefka napisał:

        > Gość portalu: kluba1 napisał(a):
        >
        > > Czy wasze koty was "znalazly" czy szukaliscie specjalnego kota? Mysle, z
        > e
        > > to jest istotne bo jesli kot was " znalazl" to macie zupelnie inny uklad n
        > iz
        > > gdybyscie po prostu kupili kota jako dodatek do mieszkania. Jak to u was
        > > bylo? WAS znalazly koty czy wy je znalezliscie?
        >
        >
        > Ja szukalam specjalnego kota i znalazlam.Jak ktos nie ma kotka a chce to
        > prosze sobie sciagnac:-)


        p.s.
        Na imie ma Felix ale ja na swojego wolam MIMI:-)
        • Gość: brookie Re: p.s. IP: *.tnt1.per1.da.uu.net 24.07.03, 06:18



          > p.s.
          > Na imie ma Felix ale ja na swojego wolam MIMI:-)

          Moja starsza kotka tez ma na imie Felix. Znajomy przywiozl ja do nas jako 7
          tygodniowa kuleczke kiedy zmienilismy mieszkanko ( w starym nie moglismy miec
          zadnego zwierzaczka ). Jedna z jej kociat, Misty tez zostala z nami.
    • uwazna Re: skad macie koty? 24.07.03, 13:36
      Był chłodny, ponury dzień Wszystkich Świętych, sześć lat temu. Wracaliśmy z
      mężem samochodem z cmentarza. Już niedaleko domu kątem oka zauważyłam (jak to
      uważna ;-)) czarne uszy wystające z trawy na pasie zieleni rozdzielającym dwie
      bardzo ruchliwe jezdnie. Depnęłam po hamulcach i zaczęłam szukać miejsca do
      zaparkowania. Wiedziałam, że kot w takim miejscu najprawdopodobniej jest po
      wypadku. Zabrałam gruby, wielki ręcznik z samochodu i pędem pognaliśmy do
      zwierzaka. Leżał rozpłaszczony w trawie i tylko te uszy sterczały. Tuż obok
      było ruchliwe przejście dla pieszych, ale oczywiście nikt z przechodniów nie
      zainteresował się kotem. Gdy zbliżyliśmy się, kociak - na oko 4-miesięczny -
      nie podniósł głowy, tylko wydał z siebie ciche, rozpaczliwe miauuu. Na głowie
      widać było błoto - dowód na bliskie spotkanie z samochodem. Z wielką
      ostrożnością przenieśliśmy ją (po pyszczku zorientowałam się, że mam do
      czynienia z panienką) na ręcznik, starając się, by nie ruszyć kręgosłupa,
      potem w samochód i do pobliskiej całodobowej przychodni weterynaryjnej. W
      samochodzie kot "ożył". Okazało się, że zupełnie dobrze się porusza, a u
      weterynarza wcisnął się pod szafkę. Oględziny nie wykazały żadnych uszkodzeń
      poza utratą górnego kła. Ogłoszenia o "znalezisku" nie dały żadnego odzewu,
      więc kicia została z nami. Po tym wypadku pozostal jej wielki lęk przed
      samochodami. Bardzo też boi się obcych ludzi. Musiała być wtedy w wielkim
      szoku, skoro dała się nam zabrać z miejsca wypadku.
    • lady_moon Re: skad macie koty? 26.07.03, 18:52
      jakiś czas temu uratowałam przed utopieniem 4 maluchy. do tej pory tak na
      prawdę nie wypuściłam spod przysłowiowych skrzydeł jeszcze ani jednego, gdyż
      trudno jest znaleźć kotu nowy, pełny miłości dom. pokochałam wszystkie i jestem
      pewna, że zostanie u mnie conajmniej jeden. każdy jest inny, każdy wyjątkowy.
      szkoda że nie mogę zatrzymać wszystkich... gdybym miała duży dom z ogrodem...
      achhh a tak czeka mnie rozstanie i pewnie płacz okropny :(
      pozdrawiam ciepło i razem z maluchami machamy łapkami
      • Gość: gosia Re: skad macie koty? IP: *.di.pl / 192.168.0.* 26.07.03, 22:17
        Moja kociczke znalazlam jak wracalam ze spaceru. Jest wspaniala! Sczegolowo
        opisalam ja w poscie: Mam kotka!!! Jakies rady? A ona (bo nie ma jeszcze
        nazwy :)) macha do Was teraz lapka i xmkb ,.frmvvvvvvvvvvvvvvvvvv o! :) To
        wlanie jej sprawka! :))) Znudzilo jej sie siedzenie na kolanach i postanowila
        przejsc po klawiaturce. :) Teraz siedzi na podkladce od myszy sie myje... :)
    • Gość: ru486 Re: skad macie koty? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.03, 00:22
      Nie myslalem, ze bede opiekowal sie kotem - nawet rpzez mysl mi to nie
      przeszlo.Pewnego dnia natknalem sie jednak pod drzwiami mego bloku na
      zabiedzonego, wychudzonego, brudnego kociaka.Od tego momentu Odys jest wraz ze
      mna.
    • Gość: chattfree Re: skad macie koty? IP: *.consolidated.net 27.07.03, 04:04
      A ja to mojego kotka kupilam w butiku w Paryzu.To taka mala rasa co zyje caly
      czas w butelce od wina Sangria.Butelka jest skonstruowana przemyslnie i nic nie
      czuc jak co drugi dzien Zofia zmieni piasek.Kosztowal niemalo ok 2500 Euro ale
      sie oplacilo bo zjada malutko i nie mozemy wiele czasu poswiecic na zabawy i
      tak zabawnie drapie czasem w ta sciane butelki..Nazywa sie Trebuchodonozor i
      jest kastrowanym chlopcem.Maz mowi ze nie bedzie wiele wiekszy od
      ogorka ...hi,hi,hi...polecam ta rase ,jest nieklopotliwa i bardzo
      przyjazna .chattfree
    • drobny.kurczak Re: skad macie koty? 27.07.03, 20:40
      A ja mam od prawie siedmiu lat kocurka z Gazety z rubryki "Kto przygarnie"
      Byly kotki do oddania w dobre rece, pojechalam na miejsce - rzeczywiscie: w
      domku z ogrodkiem mieszkalo sobie osmiotygodniowe kocie rodzenstwo.
      Wlascicielka zachwalala szarego odwaznego kocurka, wyraznie najwiekszego z
      calej czworki, ale ja uparlam sie na czarnrgo, mniejszego i wyraznie
      przestraszonego. Nigdy nie zalowalam tej decyzji. Kot wyrosl na pieknego
      duzego osobnieka o anielskim charakterze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka