Dodaj do ulubionych

Po powrocie z pracy......

05.08.03, 15:38
Oczywiście wracam pędem, bo przecież psiuki same... Nawet teraz, latem, gdy
nie są zamykane w domu, ale mają do dyspozycji cały ogródek - i tak lecę
galopem. Szał powitań! Jakby nie było mnie z miesiąc, a nie tylko parę
godzin.Wybiegamy na spacer. Dziewczyny starają się dać mi buzi, a Rudzielec
lata w kółko i szczeka jak opętany. Rozpakowanie zakupów i obiad dla nas musi
poczekać - po powitaniach i spacerze jestem uroczyście prowadzona do kuchni -
tam gdzie stoją miski, sześcioro oczu hipnotycznie wpatruje się we mnie, czy
już sięgam po gar z żarciem. Potem kuchnia wypełnia się odgłosami ciamkania,
mlaskania i chrupania - jak w sporym chlewiku. Ten odgłos wywabia z sypialni
faceta w smokingu, czyli naszego biało-czarnego kota. Tu powitanie jest
raczej zdawkowe, natomiast zainteresowanie zawartością miski - spore.
Nakarmione towarzystwo układa się do poobiedniej sjesty (z wyjątkiem kota,
który właśnie się wyspał przez cały dzień, a teraz udaje się na łowy), a ja
mogę zająć się innymi sprawami.
Następny nacisk będzie wywierany na mnie dopiero przed wieczorem - znowu te
uparte, świdrujące spojrzenia, tym razem p.t."Zostaw te bzdury, chodz z nami
na dłuuugi spacer!" No i ulegam oczywiście, a cóż mogę innego zrobić?
I tak zwierzaki ustawiają nam dzień, a każde odstępstwo od reguł (pózny
powrót, micha o innej porze, za krótki spacer) wywołuje wyrzuty sumienia.....
Pozdrawiam wszystkich "uwiązanych" do swoich zwierzaków!
def
Obserwuj wątek
    • trufelka Re: Po powrocie z pracy...... 06.08.03, 01:12
      Lubie czytac o Twoich dziewczynach:)))
      To Ty masz az 3 pieski? Wyglada ze wszystkie suczki, tak?
      Czy to byl swiadomy wybor, czy wolisz z jakiego powodu suczki? Ciekawi mnie to
      bo sama nigdy nie mialam suczki.
      • default Re: Do Trufelki - odp 06.08.03, 08:33
        Cześć,
        zawsze wolałam suki. Są jakoś "bliżej serca",bardziej domowe, czułe, kochane.
        Pies ma czasem swoje "samcze" sprawy i potrafi o domu i pani całkiem zapomnieć.
        Teraz mamy jednego psa, ale to przypadek, po prostu się przybłąkał no i został.
        Natomiast suki jeszcze do niedawna mieliśmy trzy - mama+dwie córeczki, ale
        niestety mama zachorowała wiosną na raka i zmarła.... Więc mamy teraz te dwie
        sierotki i Rudego przybłędę.
        A na spacery chodzą ze mną towarzysko jeszcze dwa psy sąsiadów, więc
        wyprowadzam niezłe stadko.....
        Pozdrawiam,
        def
        P.S. Wczoraj trochę za małe porcje dostały, bo była resztka żarcia, ale nie
        dały się zbyć - siedziały przed lodówką dotąd, dopóki nie wyciągnęłam jakichś
        parówek i nie obdzieliłam towarzystwa :)
    • Gość: gosia Re: Po powrocie z pracy...... IP: *.lv.lv.cox.net 06.08.03, 02:08
      default napisała:

      > Oczywiście wracam pędem, bo przecież psiuki same... Nawet teraz, latem, gdy
      > nie są zamykane w domu, ale mają do dyspozycji cały ogródek - i tak lecę
      > galopem. Szał powitań! Jakby nie było mnie z miesiąc, a nie tylko parę
      > godzin.Wybiegamy na spacer. Dziewczyny starają się dać mi buzi, a Rudzielec
      > lata w kółko i szczeka jak opętany. Rozpakowanie zakupów i obiad dla nas musi
      > poczekać - po powitaniach i spacerze jestem uroczyście prowadzona do kuchni -
      > tam gdzie stoją miski, sześcioro oczu hipnotycznie wpatruje się we mnie, czy
      > już sięgam po gar z żarciem. Potem kuchnia wypełnia się odgłosami ciamkania,
      > mlaskania i chrupania - jak w sporym chlewiku. Ten odgłos wywabia z sypialni
      > faceta w smokingu, czyli naszego biało-czarnego kota. Tu powitanie jest
      > raczej zdawkowe, natomiast zainteresowanie zawartością miski - spore.
      > Nakarmione towarzystwo układa się do poobiedniej sjesty (z wyjątkiem kota,
      > który właśnie się wyspał przez cały dzień, a teraz udaje się na łowy), a ja
      > mogę zająć się innymi sprawami.
      > Następny nacisk będzie wywierany na mnie dopiero przed wieczorem - znowu te
      > uparte, świdrujące spojrzenia, tym razem p.t."Zostaw te bzdury, chodz z nami
      > na dłuuugi spacer!" No i ulegam oczywiście, a cóż mogę innego zrobić?
      > I tak zwierzaki ustawiają nam dzień, a każde odstępstwo od reguł (pózny
      > powrót, micha o innej porze, za krótki spacer) wywołuje wyrzuty sumienia.....
      > Pozdrawiam wszystkich "uwiązanych" do swoich zwierzaków!
      > def

      Bardzo to ladnie i jakze trafnie opisalas. Ja tez mam podobne przezycia i
      dylematy- aczkolwiek tylko z jedna sunia. Moje kochane czarne slepka czasem
      zabieram ze soba do pracy{ moge sobie na to pozwolic} - wiec czasem te
      nasze "rozstania" nie sa tak uciazliwe. Pozdrawiam i zycze zdrowia.
    • Gość: MaU Re: Po powrocie z pracy...... IP: *.chello.pl 06.08.03, 08:27
      Cudowne!
      Nie mam psa, ale mam dwie kocice, które wcale nie witają się zdawkowo. Rytuał
      jest zawsze ten sam. Tuż po wejściu do mieszkania trzeba odłożyć wszelkie
      siaty, bo przejście blokują dwa rociągnięte na dywanie, mruczące ciała.
      Przyszedł czas na drapanie brzuszków, łebków, uszek... ogólnie wszystkiego co
      uda się do drapania podstawić. Potem ta żywa zapora prowadzi człowieka do
      kuchni (wciąż ocierając się o nogi - to cud, że mamy jeszcze wszystkie zęby),
      gdzie odbywa się sprawdzanie zawartości siatek. Ostatnia część spektaklu to
      koncert na dwa głosy pod hasłem "Pomoc głodującym" (czytaj: jeeeeeeść!).
      Koncerty odbywają sie też czasami rano, żeby przypomnieć, że napełnienie kociej
      miseczki ma obsolutny priorytet (każdą inną czynność można przecież przełożyć
      na później!).
      I to jest właśnie to! Kochamy te ciamkania w kuchni, wyrzut w psich czy kocich
      oczach, udawaną niewinność, gdy coś zbroją, włażenie pod nogi, na kolana,
      układanie nam harmonogramu dnia.
      Pzdr.
    • Gość: Basia Re: Po powrocie z pracy...... IP: 213.241.45.* 06.08.03, 08:40
      jak wracam z pracy pieski ( 2 panów i 2 dziewczynki ) czekają na mnie...ach jak
      ta gromada potrafi czekać. W domu jest z nimi zawsze moja mama i to ona im daje
      jeść.
      Tak się jednak jakoś składa,że one zawsze wyczują o której godzinie ja wracam i
      zawsze ktoś stoi na czatach przy drzwiach- zawsze się zastanawiam czy sobie
      jakiś "dyżurów" nie obmyśliły, czekają jak winda podjeżdża na nasze piętro i na
      charakterystyczny dźwięk kluczy i wtedy ten co czeka pod drzwiami daje znać
      ( szczekaniem) i za chwilę cała czereda mknie do mnie z różnych kątów
      mieszkania. Mam jamniki więc trzeba się do nich przychylić bo każde chce mnie
      polizać po buzi ( takie słodkie całuski).Ileż przy okazji radości, merdania
      ogonkami, i szczekojękania....cała radość
      No a dopiero po powitaniu z nimi mogę się przywitać z mamą
    • Gość: Alcik Re: Po powrocie z pracy...... IP: *.solcon.nl 06.08.03, 12:25
      U mnie tez jest szescioro oczu i 22 oczka/papuzki/.Pracuje w domu,ale gdy
      gdzies wychodze po powrocie czeka mnie ten sam rytual.Omal mnie z milosci nie
      udusza a siatki sa dokladnie obwachiwane..i nosy w nie wsadzone.Masz cos dla
      nas?Dwie pary oczek to sa chlopaki a jedna sunia-zgadza sie,ze jest
      najmadrzejsza i w zwiazku z tym "szefuje" calemu psiemu stadku..Gdy zasiade
      przy komputerze leza zawsze "w nogach".Spia rowniez w lozku i kolo niego.Nie
      wyobrazam sobie zycia bez psow.Pozdrawiam wszystkich psiarzy i ich pieski
      A.
      • Gość: ewcia Re: Po powrocie z pracy...... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.03, 21:59
        ja mam mniej wiecej podobnie, tylko na mnie sie wiesza corcia, a pod nogami
        peta sie sunia. I trzeba obie dopiescic, rozdzielac calusy tak, by zadna sie
        nie czula pominieta.
        A na spacerku piesek w lewo, a corcia na rowerku w prawo. Ech, coz to za
        szczescie. :))))
    • Gość: malina Re: Po powrocie z pracy...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 22:55
      Pięknie opisujecie swoje zwierzaki. Są naszymi ulubieńcami, ale dlaczego?
      Czasem wpada mi do głowy pomysł, że my kochamy być kochane. One darzą nas taką
      ufną miłością. Wniosek wyciąga się sam trzymamy zwierzęta dla siebie samych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka