frrancuzka
22.09.03, 19:47
Od rana mam piekielnie zły humor. Spałam sobie w najlepsze kiedy mój kot
wypadł z balkonu ( prawdopodobnie wypadł, ale być może skoczył z
premedytacją). Ma 5 miesięcy a ja mieszkam na 1 pietrze. Rano szukałam go
wszędzie, wpadłam w prawdziwą histerię , chciałam wziąc sobie dzień wolnego
w pracyna konto poszukiwań. Na szczęscie gdy wyszłam na balkon ( po raz 3)
i krzyknęłam pojawiły się sterczace uszka kotki. Zeszłam po nią natychmiast,
była potwornie wystraszona ale dała sie złapać. Cały ranek ( przed moim
wyjściem) miauczała i siedziała koło balkonu ale ja jej nie wypuszczałam. PO
powrocie z pracy początkowo wygladała jakby zapomniała o rannej przygodzie
ale treaz siedzi pod balkonem i miauczy. Boje się że zasmakowała wolności i
znów wyskoczy.
Co mam robić? Mieliscie może podobną kocią przygode?
NB. Wkrótce kupuję nowe mieszkanie, prawdopodobnie jedynym kryterium bedzie
to, żeby nie było ono niżej niż na 5 pietrze :)))
frrancuzka