Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie są tak okrutni ?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.03, 19:00
Wczoraj usłyszałam wiele różnych historii o pastwieniu się nad zwierzakami-
np. zrzucanie kota z wysokości 13 piętra na rozciągniętą strunę od
fortepianiu, przywiązywanie zwierzaka do samochodu i sprawdzanie jego
szybkości (ze skutkiem śmiertelnym), specjalne rozjeżdzanie zwierząt
przechodzących przez ulicę. Boże, jak tak można ????? Co z naszym
człowieczeństwem, humanitaryzmem ?!
Ja sama wzbraniam się przed jazdą samochodem za miastem, bo boję się, że
mogłabym potrącić jakiegoś zwierzaczka, a już zgroza gdyby on jeszcze żył i
się męczył. Chciałabym w jakiś sposób pomóc zwierzętom, ale praca w
schronisku raczej nie wchodzi w grę, bo na widok tylu nieszczęśliwych istot
usiadłabym i płakała w głos. Podziwiam was wszystkich którzy macie siłę
stawić temu czoła.
Obserwuj wątek
    • Gość: kotka Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 20:01
      Gość portalu: Ilka napisał(a):
      > Chciałabym w jakiś sposób pomóc zwierzętom, ale praca w
      > schronisku raczej nie wchodzi w grę,

      wiele schornisk potrzebuje wsparcia, mozna im zaniesc rozne rzeczy potrzebne
      zwierzakom (koce, karme, miski), mozna je wspomoc finansowo (przeslac pieniadze
      na cele schroniska lub sponsorowac konkretnego zwierzaka)
    • Gość: m.pw Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 10:15
      Ja też chcialam bardzo pomagać zwierzakom, a nie mogłam sie odważyć żeby
      pojechać do schroniska na Paluchu czy do Celestynowa, tam gdzie tysiece psów i
      kotów siedzą w klatkach. Wiem,że było to chowanie głowy w piasek.
      Wreszcie przeczytałam gdzieś o kocim Azylu w Konstancinie, ponieważ mieszkamy
      nie daleko wysłałam na zwiad córke. Dałam jej troche pieniązków, jakieś kocyki
      i wysłuchałam relacji. "Tam jest tyle kotów, ze trzeba uważnie stąpać, zeby
      ktoregoś nie rozdeptać, tak sie garna do człowieka. Proszą, zeby pogłaskać,
      podrapać za uchem, przytulić". Za pare dni pojechałam sama i już od ponad roku
      jestem wolontariuszką. Drapie koty za uszami, roznosze jedzenie, zmieniam w
      miskach wode - czasem pare razy po drodze wyleje, bo kociuchy skacza mi na
      ramiona, żeby pomruczeć do ucha. Córka wozi koty do wetów, jeździ do aptek po
      leki lub przygotowuje na komputerze różne druczki, pomaga pisać listy i
      podziekowania. Czasem gdy jest taka potrzeba, bo p.Irena jest bardzo zajęta
      robimy porządki, gotujemy azylantom jedzenie.
      Można się doskonale odreagować po trudach codziennego życia czyli zaaplikować
      sobie kototerapię.
      Obejrzyj stronkę Azylu www.azyl.org.pl ,odważ się i przyjedź! Napisz do mnie
      jeśli chcesz wiedziec wiecej, adresu Azylu na str nie podajemy, bo ludzie
      przerzucaja przez płot koty , lub pudełka z kocietami. mój namiar: m.pw@wp.pl
      Pozdrawiam M.
      • Gość: tomaszxxx Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? IP: *.chello.pl 27.10.03, 11:54
        Ja z apelem do Ilki: chciałem zaprotestować przeciwko pisaniu głupot. Mimo iz
        naprawdę uważam się za osobę z bujną wyobraźnią, to za nic nie mogę sobie
        wyobrazić jak wygląda rzut kotem z 13 pietra na strunę od fortepianu?? Czy to
        jest żart? Czy Ty Droga Ilko byłas może kiedyś na 13 piętrze? Spójrz w dół i
        zastanów sie czy w swojej miłości do kotów i potępieniu ludzi (z których
        naprawdę nie wszyscy są źli) nie zeszłaś przypadkiem na manowce zdrowego
        rozsądku. To musiałby być rzeczywiście jakis nieprawdopodobny wirtuoz rzutów
        kotami z 13 piętra na struny od fortepianów, żeby w mojej wyobraźni
        zacząłfunkcjonować jako postac rzeczywista.
        Ludzie krzywdzą zwierzęta, zwierzęta ludzi. Pisząc o krzywdzie, jaką zwierzęta
        wyrządzają ludziom, nikt nie konfabuluje.
        Kiedy jednak piszemy o krzywdzie, jaka ludzie wyrządzają zwierzętom - często
        zmyślamy. Po co się tak nakręcać? Po co? Krzywdy nie dość? "Złych ludzi" nie
        dość?
        • Gość: Ilka Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.03, 20:52
          Ja z apelem do Ilki: chciałem zaprotestować przeciwko pisaniu głupot. Mimo iz
          > naprawdę uważam się za osobę z bujną wyobraźnią, to za nic nie mogę sobie
          > wyobrazić jak wygląda rzut kotem z 13 pietra na strunę od fortepianu?? Czy
          to
          > jest żart? Czy Ty Droga Ilko byłas może kiedyś na 13 piętrze? Spójrz w dół i
          > zastanów sie czy w swojej miłości do kotów i potępieniu ludzi (z których
          > naprawdę nie wszyscy są źli) nie zeszłaś przypadkiem na manowce zdrowego
          > rozsądku. To musiałby być rzeczywiście jakis nieprawdopodobny wirtuoz rzutów
          > kotami z 13 piętra na struny od fortepianów, żeby w mojej wyobraźni
          > zacząłfunkcjonować jako postac rzeczywista.
          ------------------------
          Nie dalej jak w sobotę usłyszałam tę historię i nie mam powodów, żeby w nią
          nie wierzyć. Miejscem tych "zabaw" jest miasto Łódź i zsypy w blokach.
          Nie zarzucaj mi proszę pisania głupot.
          • Gość: tomaszxxx Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? IP: *.chello.pl 28.10.03, 13:12
            Droga Ilko, ja Cię naprawdę bardzo przepraszam, ale serio: nie można pisać,
            nawet jedynie powtarzając, że ktoś celuje kotami z 13 piętra w struny od
            fortepianów. To że kot „z miasta Łodzi pochodzi” niczego nie zmienia – wszędzie
            znajdziesz zwyrodnialców. Musisz kochana zamienić część swojej niesamowitej
            wrażliwości na nieufność niestety, bo inaczej będą Cię w życiu krzywdzić inni -
            nie koniecznie „źli” ludzie. Nie wierz we wszystko co usłyszysz. Jak ja słysze
            określenie „nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć” to od razu mam ochotę Cię
            ratować.
            Stąpaj twardo po ziemi, nie daj się życiu. Ja w ramach propozycji na Twoją
            resocjalizację proponuję kurs jazdy samochodem poza miastem. Nauczę jak
            jeździć, aby omijać wszystkie koty i psy.
            Jak ja np. dowiaduję się, że na nagraniu magnetofonowym jest
            fragment „przychodzę od Leszka, ale on nie jest sam” a potem w lampie katodowej
            widzę sympatyczną twarz Leszka Millera, która mówi, że nie ma z tym nic
            wspólnego – to naprawdę nie stwierdzam, że "nie mam powodów żeby mu nie
            wierzyć". Nie mam powodów, żeby mu wierzyć.
            • Gość: kot Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? IP: *.mech.pw.edu.pl 28.10.03, 13:39
              Witam!
              Nie musi być struny, życie i tak jest okrutne. Niekoniecznie trzeba trafić w tę
              strunę, żeby zwierzę uśmiercić. Mój syn był kiedyś świadkiem takiego rzutu, nie
              na strunę, tylko tak sobie, żeby zobaczyć, czy kot zrzucony z klatki schodowej
              na siódmym piętrze spadnie na cztery łapy i co sobie przy okazji zrobi. Kot
              spadł, poczołgał się pod schody i tam został. Stamtąd zabrałem go do domu.
              Kotkę ze złamanym kręgosłupem przechowywaliśmy w wanience przez ponad dwa
              miesiące. W wanience, bo próbowała się czołgać i robiła pod siebie.
              Opiekowaliśmy się nią, karmili, staraliśmy się wyleczyć. Niestety postępowały
              zaniki mięśni, kotka nie odzyskała władzy w nogach, uszkodzenie kręgosłupa było
              trwałe. W końcu kotka za poradą lekarzy została uśpiona, trudno wyobrazić sobie
              wybieranie nieczystości spod zwierzęcia i mycie go przez wiele lat.
              Innego małego kotka młodzi eksperymentatorzy wrzucili do palącego się kubła na
              śmiecie. Kot wyskoczył z popalonym futrem i spalonymi poduszkami łapek, ale nie
              miał już siły uciekać. Leczyliśmy go przez wiele tygodni.
              Niedawno banda zwyrodnialców wywlekła spod samochodu kota znajomej staruszki.
              Wrócił po kilku dniach, ale z powyłamywanymi zębami.

              Ludzkie okrucieństwo to nie jest temat do żartów, głęboko współczuję tym,
              którzy tego nie rozumieją.
              Pozdrawiam, Juliusz.
              • wadera2 Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? 28.10.03, 21:45
                Rozmawiałam w gronie znajomych o tej strunie i przedstawiłam stanowiska obu
                stron co do prawdopodobieństwa takiego zdarzenia. I oto jedna z uczestniczących
                w rozmowie młodych osob stwierdziła, że jej kumple (znajomi - nie chciałąbym
                obrażać tej dziewczyny) robili coś takiego, ale zostali przedonienie przez
                sąsiada. O co więc w tym rzucaniu na strunę chodzi? Okazuje się, że o to aby
                spróbować kotem trafić. Niekoniecznie to się musi udać - to jak gra w darta,
                przyjemność polega na próbowaniu i rywalizacji (trafił - nie trafił) dlatego
                najlepiej jak jest kilka kotów do paru rzutów.
                Tak więc to co dla normalnego, jak Tomaszxxx, wydaje się fantazją jest ,
                niestety, możliwe. Ludzkie zwyrodnialstwo nie ma granic, a pomysłowość w
                wymyślaniu okrucieństw jest ogromna. Tym bardziej cieszy fakt, że są takie
                wrażliwe osoby jak Ilka. Ilko, proszę, nie zmieniaj się!
                I Juliusz, który mądrymi radami pomógł już wielu sosbom na tym forum, a jak
                widzę jest również jest prawdziwym przyjacielem zwierząt, człowiekiem który na
                prawdę pomaga. Po przeczytaniu postu Juliusza jestem jednak podniesiona na
                duchu, momo jego smutnej treści. Bo jednak morze ludzkiej głupoty i
                zwyrodnialstwa jest równoważone przez cechy przeciwne.
                • Gość: Ilka Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.03, 22:07
                  Kocie i Wadero2

                  dziękuję
                  • Gość: tomaszxxx Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni, Panie kot ? IP: *.chello.pl 29.10.03, 10:45
                    Ma Pan całkowitą rację, Panie kot. Pamiętam Pana z ostatnich tygodni, kiedy
                    bardzo rozsądnie wypowiadał się Pan na temat podejścia do życia przez pryzmat
                    okienka piwnicznego. Nic dodać, nic ująć. Podpisuję się oburącz. Generalnie
                    Pana posty są bardzo wielebne, bym powiedział. Oby więcej takich ludzi jak Pan.

                    Tutaj jednak Panie kot struna jest ważna. Pewnie że nie musi byc struny, ale
                    struna jest. Struna jest ważna, ponieważ demonizuje i tak już wystarczająco
                    zdemonizowanych. Struna tworzy kolejną cegiełkę do muru między nami: np. miedzy
                    tymi chcącymi mieć prawo do nieposiadania psa, a psa posiadającymi.
                    Oczywiście najistotniejszy jest kontekst. Tu jest tragiczny. Chyba jednak
                    dziewczęciu rozpoczynającemu wątek chodziło o pytanie DLACZEGO ludzie krzywdzą
                    zwierzęta, a nie o przykłady okrucieństw. Pan bardzo sugestywnie obrazuje męki
                    kotów. Ja jestem wzruszony. Wzruszenie odbiera mi mowę. Jednak nie rozumiem co
                    ten Pana wpis robi pod pytaniem DLACZEGO? Czy to jakaś dywersja na wypadek
                    gdyby pojawił się ktoś z innym zdaniem? (Zwołujmy się bracia i siostry w
                    miłości do czworonogów!!). Tu się oczywiście nie pojawi, dzieją się okropności,
                    bo ludzie są źli. Ale są też i dobrzy, których coraz trudniej dostrzec.

                    Mądre pytanie dziewczęcia pozostaje aktualne. DLACZEGO krzywdzą Panie kot, a
                    nie JAK krzywdzą? W tej niszy zasadne wydają się pytania o zmyślaniu, które
                    zadałem powyżej.

                    Struna jest ważna Panie kot, poniewaz pozwala Panu uniknąc odpowiedzi na
                    postawione pytanie, a nakręcac towarzystwo do kolejnej krucjaty przeciw
                    zwyrodnialcom. Kim są ci zwyrodnialcy niech Pan sobie sam odpowie, a mi powie
                    łaskawie co Pan zrobił z tymi dziećmi którzy wyrzucili kota z siódmego piętra.
                    Niech Pan nie opowiada co Pan zrobił z kotem, ale co Pan zrobił w kierunku, aby
                    te same dzieciaki nie zrobiły tego po raz drugi.

                    Ja nie wierzę w tę strunę, Panie kot. Martwi mnie bardzo śmieszna solidarność
                    forumowiczów, którzy gotowi są na pniu zmyślać coś o dialogach ze znajomymi,
                    którzy nagle również w posiadanie strun od fortepianów weszli i okazuje się –
                    również wielbią w ten sposób męczyć koty. To, czy rzeczywiście jedna z dam
                    ożywiających dyskusję zmyśla i na ile, pozostaje w jej sumieniu. Dlaczego więc
                    zmyślamy? W dużym skrócie, Drodzy: często nie dlatego, że ci zwyrodnialcy są
                    coraz bardziej źli. To my jesteśmy „bardziej dobrzy”, bo margines okropności
                    się powiększa, a my? My mimo że nie robimy totalnie nic albo robimy niewiele –
                    jesteśmy „bardziej dobrzy”. Wygodne.

                    Dlaczego ludzie krzywdzą zwierzęta? Ja nie wiem. Może Pan wie, Panie kot.

                    Takie puenty jak Pan raczył zaserwować na koniec może Pan pisać pod adresem
                    adwersarzy pt Mimi, bibi, psipsi, Anulka oraz grzesio. Czemu miało to służyć i
                    jaki jest adres? Ja wiem, że z żadnej krzywdy nie można się śmiać. Konwencja
                    jaką stosuję, jest wg badań jedną z najskuteczniejszych. Jest tu kilka osób na
                    forum, którym kilka moich postów do dziś stoi w gardle. W tym Pan.

                    Pozdrowienia
                    • Gość: Dorota Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni jak tomaszxxx IP: 194.181.60.* 29.10.03, 11:51
                      Tomasz udaj się koniecznie do psychiatry i lecz się człowieku, lecz
                      • waleryj Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni jak tomaszxxx 29.10.03, 12:30
                        do Pana Kot

                        rzeczywiscie co zrobione zostalo w kierunku ukarania sprawcow okaleczenia tych
                        kotow? Czyzbysmy wylacznie leczyli symptomy problemu?
                        • Gość: tomaszxxx Bystra Dorotka IP: *.chello.pl 29.10.03, 22:25
                          Ja do Bystrej Dorotki, jak się sama określa.
                          Otóż Bystra Dorotko, nie można – nie wypada po prostu – pisać o sobie: „Jestem
                          bystra”. Możesz napisać np.: „uważam, że jestem bystra”. Albo: „sądzę, że
                          jestem bystra”, ewentualnie: „mam nadzieję, że jestem bystra”. Rozumiesz w czym
                          rzecz skarbie, mam nadzieję. Pisząc na poważnie „jestem bystra”, zawsze
                          narażasz się na stwierdzenie osoby postronnej która przeczytała kilka twoich
                          postów, że bystrzak z ciebie kochanie jak z mysiej pizdy wór na mąkę. Szczytem
                          wszystkiego jest twój konflikt z panem gitmanem, którego uważam za
                          najrozsądniejszą osobę na tym forum.

                          Czy jechałaś kiedyś tramwajem albo autobusem, Bystra Dorotko? Jeśli tak, to
                          może zdarzyła ci się taka sytuacja, że nagle staje za tobą w tłoku jakiś
                          współpasażer i zaczyna ci z tyłu kaszleć. Kaszle, prycha i siorba, fluka i
                          normalnie gile mu zwisają do pasa oraz dym idzie uszami – a ty jakoś nawet nie
                          masz ochoty mu grzecznie powiedzieć, żeby sobie poszedł. Zastanawiasz się tylko
                          dlaczego kaszle, skoro totalnie nic nie wnosi do poziomu intelektualnego
                          autobusu. Mówisz mu więc w końcu niegrzecznie, ażeby spierdalał i podajesz mu
                          chusteczki higieniczne, Bystra Dorotko.

                          Ja ci właśnie Bystra Dorotko takie chusteczki funduję, wiesz, takie „Velvet”
                          czy inne. Weź może spróbuj zastosować się do wytycznych, ulżysz i sobie i
                          ludziom którzy przypadkiem skierują wzrok na te twoje „posty”. Weź więc kilka
                          chusteczek „Velvet” i dokładnie wytrzyj sobie usta. Rób tak codziennie o tej
                          samej porze, trenuj, a gdzieś za miesiąc będziesz mogła pocałować mnie w dupę.
                          Trenuj, bo warto.

                          Był to mój pierwszy i ostatni post do ciebie, Bystra Dorotko. Żal że w
                          konwencji prostackiej, ale zawsze staram się dopasować do poziomu
                          intelektualnego adwersarza.

                          Czuwaj
                          • Gość: kot Re: dlaczego krzywdzą? IP: *.mech.pw.edu.pl 30.10.03, 13:43
                            Witam!
                            Napisałem o kilku znanych mi przypadkach bezinteresownego znęcania się nad
                            zwierzętami. Dzieci sąsiadów wyrzuciły dla zabawy z wysokiego piętra kota
                            łamiąc mu kręgosłup. Co ja zrobiłem z tymi dziećmi? Ano nic. A co mogłem
                            zrobić? Już ich nie było. Nie było mnie przy tym, nie było świadków. To było
                            dosyć dawno, lecącego kota widziało moje dziecko, które miało wtedy kilka lat.
                            Inne dzieci mówiły podobno, kto to zrobił, ale to za mało, żeby oskarżać.
                            Co byście zrobili, poszli do rodziców? Wyprą się tego, jeszcze Was wyśmieją,
                            przecież to oni je tak wychowali. Nie wolno dziecka dotknąć palcem, to jest
                            karalne. Wynająć zbira? To będzie niemoralne, a co gorsza nieskuteczne, bo
                            tylko utwierdzi winowajcę w przekonaniu, że dopuszczalne jest każde draństwo,
                            nie wolno tylko dać się złapać.

                            Ja WIEM, dlaczego ludzie krzywdzą zwierzęta, dlaczego ludzie krzywdzą ludzi.
                            Nie mają norm moralnych, a zwykle łatwiej i atrakcyjniej jest być złym, niż
                            dobrym. Robią tak, bo uchodzi im to bezkarnie.

                            Jeśli trudno jest oskarżyć i skazać bandziora za pobicie człowieka lub rodziców
                            za znęcanie się nad dziećmi, to jak się do tego ma krzywda jakiegoś tam
                            zwierzaka?
                            Jeśli ktoś, nie kryjąc się z tym zbytnio, otruje przykładowo sto kotów, albo
                            zaćwiczy na śmierć własnego psa, może spać spokojnie. Zgodnie z ustawą o
                            ochronie zwierząt jest to karalne, ale jeśli nawet inspektor TOZ-u przechowa
                            trupy w lodówce jako dowód rzeczowy i wystąpi do sądu, czy znajdzie się
                            świadek, który to widział, a jeśli nawet, czy zgodzi się zeznawać w sądzie
                            przeciwko, dajmy na to, sąsiadowi? Będzie się bał zemsty kogoś, kto może być
                            równie bezwzględny dla ludzi, jak dla zwierząt. Tamten nie pójdzie nawet
                            siedzieć ze względu na małą szkodliwość społeczną czynu, co najwyżej dostanie
                            wyrok w zawieszeniu. A co będzie potem? Można się tylko domyślać.

                            Jeśli dręczenie zwierząt będzie SPOŁECZNIE AKCEPTOWALNE, traktowane OBOJĘTNIE
                            lub celowo NIEZAUWAŻANE, bo tak jest najwygodniej, nie zmieni się nic.
                            Tego co piszę nie piszę dla zabawy, ani z grafomaństwa, piszę po to, żeby
                            przypadki okrucieństwa w stosunku do zwierząt były ZAUWAŻALNE. To jest na razie
                            wszystko, co mogę zrobić, oprócz ratowania zwierząt z mojego bezpośredniego
                            otoczenia.

                            A jeśli chodzi o twórczość Pana T. ...
                            Autor wprawdzie nazwał ją kiedyś "wypocinami" , ale ja się z tym nie zgadzam.
                            Uważam, że taki talent marnuje się po prostu na tym skromnym forum.
                            Kiedyś często jedyną możliwością uzewnętrznienia się były wiadome drzwi.
                            Teraz mamy internet i o wiele większe możliwości. I efekty.
                            Wystarczy byle pretekst, choćby ta nieszczęsna struna, a powstaje literackie
                            arcydzieło. Tak, ta struna jest WAŻNA, muszę to przyznać. Może rodzi się nam
                            drugi Hrabal? Już od dawna w literaturze beztrosko używa się wulgaryzmów, to
                            tylko podnosi wartość dzieła. Tylko w którym miejscu się śmiać?

                            p.s.
                            Jakiekolwiek wynurzenia na tym forum nie stają mi kością w gardle, mam
                            ważniejsze sprawy na głowie. Przecież tu może napisać byle kto, co mu się tylko
                            zachce. To najwyżej daje świadectwo jego kulturze. Mam się tym wszystkim
                            przejmować?
                            Pozdrawiam, Juliusz.
                            • Gość: kaja Re: dlaczego krzywdzą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.03, 12:34
                              nie tak dawno usiłowaliśmy nie być obojętni i efekt był taki ,że ci którzy
                              ustawowo mają zająć się ściganiem takich przestępstw byli wręcz groteskowo
                              nieudolni w tym co robili znaleźliźmy osoby ,które powiedziałyby coś na temat
                              znęcania się nad zwierzętami jednego dewianta, ale dzielnicowy nawet nie raczył
                              zapytać o dane tych osób tylko sobie znanym trybem prowadził postępowanie
                              I teraz pytanie retoryczne co dalej?
                          • Gość: Dorota Re:NIESZCZĘSNY TOMASZXXX IP: 194.181.60.* 30.10.03, 14:47
                            Bardzo się cieszę, że tak na ciebie działam nędzny, odrażający i koszmarny
                            typie z piekła rodem, twoje wytyczne wsadź sobie w swą odpychającą gębę i rób
                            zgodnie ze swym bardzo minimalistycznym poziomem intelektualnym, spadaj z tego
                            forum buraku
                            • waleryj zlo do Ciebie wroci tomaszuxxx 31.10.03, 07:28
                              wszystkie stworzenia w naturze powinno sie szanowac.Nie rozumiesz tego?
                              Pewnego dnia ktos tak brutalnie potraktuje Twoje dzieci ale bedzie za pozno.
                              • Gość: tomaszxxx Drogi Panie kot IP: *.chello.pl 03.11.03, 09:58
                                Oho, wreszcie w pańskich postach, Panie kot, dostrzegam emocje! Próbuje Pan być
                                złośliwy i nawet to Panu wychodzi. Jeszcze trochę, a doczekam się dnia, kiedy
                                zaklnie Pan szpetnie wzbogacając swój warsztat o jakieś mocne słowa typu kurwa.
                                Jeśli Pan kot powie kiedyś "kurwa", to ja zemdleje. Tak jak struna, kurwa też
                                jest - dostrzega Pan to Panie kot kochany? Żyjemy w świecie kurew, proszę
                                szanownego Pana - w świecie, do którego - może tak jak ja? - boi się Pan
                                wpuścić swoje dziecko. Liczę na to, że kiedyś usłyszę zamiast: "niegrzeczni
                                chłopcy, którzy wyekspediowali kota z siódmej kondygnacji w bezdenną otchłań
                                przestworzy", po prostu: "skurwysyny" - bo na nic innego nie zasługują. Jeśli
                                rozebrać to słowo, to często określa przyczynę złego stanu rzeczy. Menel
                                wychowa menela, jak tu ktoś słusznie zauważył - straszne.

                                To nie literatura Panie kot, to podwórko. Oczywiście - podoba mi się dyskretna
                                łuna prawdziwych wzruszeń nad drżącymi wrażliwością Pana postami, pięknymi i
                                delikatnymi niczym poranna rosa na brzegu skrzydełka motylka, niczym szelest
                                sukienki w czasie spaceru po łąkach (rzadko zakładam), niczym rozgwieżdżone
                                niebo oglądane przez okno domu w lesie.. Ach, Panie kot.. Ten Pana język! Co
                                jednak zwyrodnialcy na to? Przecie o nich gadamy??? Ci Pana zwyrodnialcy z
                                pewnością nie mówili wyrzucając kota przez okno: "płyń po morzach i oceanach,
                                niech Ci ziemia lekką będzie..", tylko powiedzieli coś w deseń: "i chuj!
                                poleciał!!" oraz chichotali. Jak Pan nie będzie mówił ich językiem i rozumował
                                w niszy nastolatka ogolonego na pałę z psem rzeźnickim na smyczy, to Panu
                                zostanie rola naprawiania tego, co już się stało. Trzeba próbować zapobiegać i
                                wychować, w miarę jak sił i konceptu. I odwagi, żeby stanąć twarzą w pysk z
                                takim nastolatkiem, i powiedzieć: kurwa dość.

                                Pan w ogóle kojarzy mi się z dystyngowanym angielskim gentlemanem, spokojnym,
                                opanowanym, flegmatycznym, z dobrym sercem. Kapcie, herbatka w fotelu, gazeta,
                                człap.., człap.. Pan chyba nawet tę herbatę pije z typową angielską flegmą,
                                Panie kot? Siła spokoju, i często - siła argumentów nie podlegających dyskusji,
                                a szkoda.

                                Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że przez swoje cechy charakterologiczne
                                (tfu..! co za zwrot..) nie ma Pan szans na stosowanie terapii nazwanej tu
                                naprędce: Kompleksowe Otrzeźwienie Terapeutyczne, w skrócie KOT, Panie kot.
                                Otóż jest to terapia, którą powinien Pan zastosować wobec tych
                                siedmiopiętrowców. Złoty środek, recepta, panaceum, pacaneum - droga do
                                szczęścia dla wszystkich..! Ale po kolei, bo zaraz zamiast wyłonić z tego
                                chaosu jakąś esencję, nie wyłonię nic i nikt nie uwierzy mi że jestem poważny
                                • Gość: tomaszxxx cd IP: *.chello.pl 03.11.03, 10:44
                                  „Kotka wypluła ząb..!” Wiewiór – czytał Pan, Panie Juliuszu? Nie mogę..

                                  Napisałem, że nie wiem dlaczego ludzie krzywdzą zwierzęta, ale próbuję się
                                  domyślać. W dużej części przypadków robi to młodzież i podrostki. Dlaczego?
                                  Rzecz sprowadza się moim zdaniem do wywalczenia sobie lepszej pozycji w
                                  stadzie. Powiedzmy, że normy moralne nie istnieją - ok - ale to nie jest
                                  odpowiedź na pytanie: dlaczego?, tylko wstęp do charakterystyki
                                  charakterologicznej (tfu..!); opis, nie przyczyna. Potrafię wyobrazić sobie
                                  grupę tzw. zwyrodnialców, w której normy moralne nie istnieją nie zabijającej
                                  kotów. Robi Pan proste błędy logiczne, środek do poszukiwania odpowiedzi (l.m.)
                                  nie jest odpowiedzią. Weźmy grupkę tych siedmiopiętrowców dzień po zdarzeniu.
                                  Spotykają się między blokami w szerszym gronie i Marcysia lat 15 mówi do
                                  koleżanek: "Nie uwierzycie, kurwa, ale ten pojebany Kacperek wyrzucił wczoraj
                                  kota przez okno z siódmego piêtra..!" Panny reagują różnie, złością, piskiem,
                                  szturchają Kacperka, mówią że "jest pojebany", ale koniec końców Kacperek
                                  wybija się na indywidualność w grupie, daje dowody swojego twardego (w pojęciu
                                  tych dzieciaków) charakteru, staje się koniec końców kimś, kogo inni się BOJĄ.
                                  Bo jeżeli zdolny jest do czegoś takiego, to ten nasz Kacperek - czego jeszcze
                                  może dokazać? Kacperek stoi w grupie ze swoim rottkiem i się uśmiecha,
                                  ewentualnie chichocze. Jest znacznie wyżej w hierarchii i stada, niż był.

                                  To tak trochę jak w środowisku normalnych ludzi, tylko warsztat argumentów
                                  inny - nie tak ubogi, straszny i prymitywny - na zasadzie jak największego
                                  szoku. Słyszał Pan pewnie często rozmowy starszych Pań? "A moja córka to jest
                                  stewardesą.." "A moja córka zna angielski i hiszpański.." " A moja to...." -
                                  licytacja Panie kot, konkurencja w przyrodzie. Jedni chcą być lepsi od drugich,
                                  mamy to zakodowane. Przecież łyse pały w dresach z bulikami i pitbulami nie
                                  bedą ustalać hierarchii w stadzie licytując się, kto ile zna języków i w jakim
                                  stopniu posiadł ich znajomość! Na Boga.. W dzisiejszych czasach, kiedy idziemy
                                  na film do kina od lat 15-stu i zastanawiamy się dlaczego panna z odciętą
                                  połową czaszki mówi do kamery - trudno zrozumieć tych tzw. zwyrodnialców.
                                  Rodzice tu nic nie pomogą, bo podwórko wzięło nad nimi górę, albo "starzy" są
                                  np menelami. Dzieci licytują się kto ile na raz wziął niebiesko - żółtych
                                  tabletek, co zrobił z kotem oraz jak „ostry” jest bulik czy inny rottek..

                                  Powinien Pan im zastosować KOT-a, Panie kot – biec im na ratunek, zaraz potem
                                  jak ratował to zwierzę. Przemówić argumentami które zrozumieją i JEDYNYMI,
                                  jakie do nich miałyby szansę trafić. Dygresja: nie ma Pan czasami wrażenia,
                                  spotykając nowych ludzi, albo sięgając pamiecią wstecz, że w przyrodzie dość
                                  często występuje pewien podły podtyp homo ledwo sapiens: wredny, mało
                                  komunikatywny, odpychający, odrażający wręcz, z charakterem ukształtowanym w
                                  tak okropny sposób, że współczuje Pan dzieciom takiego indywiduum
                                  (dowcipnisiom: nie pisze o sobie) Dlaczego tak jest? Moja teoria jest
                                  niemożliwie wręcz prosta! Otóż nikt nigdy nie zastosował takiej osobie KOT-a,
                                  skutecznego nie tylko w kontekście męczenia zwierząt. Inny: traktowanie
                                  podwładnych przez pracodawcę, przykłady można mnożyć.. Kuracja wstrząsowa na
                                  poziomie instynktu, terapia hormonami. Dlaczego nie zastosował Pan KOT-a tym
                                  siedmiopiętrowcom?? Dlaczego nie przemówił Pan ich językiem, kurwa? Rodzice? Po
                                  co? Rodzice często są gorsi od swoich pociech, ale na szczęście walczą w innych
                                  stadach i w inny sposób. Ale tez rządzi nimi strach!! Dlaczego Pan ich nie
                                  zidentyfikował i nie wziął pod fleki, nie wytarmosił ich po ryjach i nie
                                  przewiesił przez parapet 7 pietra z pytaniem co czuł kot?

                                  Kompleksowe Otrzeźwienie Terapeutyczne jest tak skuteczne, że nawet Pan nie
                                  przypuszcza jak bardzo. Trzepanie po ryjach i pranie po mordach, Panie kot
                                  kochany.. U mnie na osiedlu paru młodzieńców kłania mi się tak nisko, że
                                  szoruje kichawami po chodnikach. Jestem gotowy zrobić KOT-a każdemu, kto
                                  jeszcze jest do uratowania, albo nadaje się do zresocjalizowania - i samochód
                                  mam cały, nie porysowany i ze wszystkimi kołpakami.
                                  KOT, Panie kot - jest skuteczny. Gdybym chciał tu dawać przykłady z życia
                                  wzięte, nie starczyłoby przestrzeni wirtualnej. Może tez jest tak, że młodzi
                                  ludzie (nie tylko młodzi?) maja potrzebę uzewnętrznienia ciemnej strony naszej
                                  natury – gdyby nie świadomość, że ujdzie im to bezkarnie – pewnie by tego nie
                                  zrobili(!!!) Dlatego mam pretensję, że Pan nie obił im ryjów – tak żeby
                                  zapamiętali do końca życia; nawet jak będą w pracy drzeć się i kląć na
                                  podwładnego, będzie nad nimi wisiało wspmnienie skromnego Pana kota w łapciach,
                                  który dał im lekcję na temat norm moralnych.
                                  Jeśli jeszcze kiedyś skromny pracownik da lekcję norm moralnych swojemu
                                  szefowi, mamy postać szefa w pełni zresocjalizowaną – i tu już naprawdę nie
                                  musi to już być fizyczna perswazja, wystarczy przypomnienie uczucia zwierzęcego
                                  strachu, którego szef kiedyś doświadczył.

                                  Im więcej KOT-ów, tym więcej kotów, Panie kot - w dużym skrócie. Więcej kotów
                                  ma szanse na uniknięcie losu zwierzaków opisanych przez Pana. Nie szkoła,
                                  religia, paciorki rano i wieczorem - bo kot już pofrunął. Pomóc można i
                                  kolejnym kotom i tym tzw. zwyrodnialcom. A jak Pan wie, większość z nich z
                                  takiego sadyzmu po prostu wyrośnie, tylko pokłosiem będzie niestety cierpienie
                                  ich rodzin. Ma Pan szansę przyspieszyć to pierwsze, nie dopuścić(?) do drugiego.
                                  Jeśli chce Pan wychować dziecko w szacunku dla siebie i innych, oczywiście musi
                                  Pan dawać przykład swoją osobą. Ja ostatnio stałem na czubku kasztanowca i
                                  trząsłem delikatnie drzewem, a mój 4 letni brzdąc zbierał kasztany. Podszedł
                                  jakiś człowiek i wyartykułował zadzierając głowę: "Ej ty, kurwa, niszczycielu
                                  przyrody!!". Co miałem zrobić?? Teraz jak pytam brzdąca, co tatuś robił z tym
                                  panem, nie chce nic mówić. Czarna dziura, nic nie mówi. Ja jednak naprawdę wolę
                                  żeby już teraz wiedział, że jesteśmy tylko zwierzętami i na pewne zjawiska
                                  recepta jest tylko na poziomie zwierzęcych zachowań. I niech ktoś mi powie, że
                                  forum to nie jest o ludziach.

                                  Chomik mi się zepsuł, powiedziała Ala
                                  włożyła go do lodówki i psestał się rusać.
                                  Gdy dziadek mi się zepsuł, cała rodzina się zjechała
                                  Miałem sen że usiadł

                                  Chomik mi się zepsuł i kto go naprawi
                                  Szukamy fachowca, co najmniej anioła
                                  Niech znowu żyje - niech sprawi
                                  i oddycha, i biega po stołach

                                  Niech Pan sprawi, Panie Kot - przez duże "K"
                                  Rozstaję się z Panem w tym wątku

                                  Pozdrawiam -
                                  byle kto
                                  • wadera2 Re: cd 03.11.03, 15:42
                                    O Rany!
                                    A ja myślałam, że pytanie zawarte w tym poście było retoryczne...Myślałam, że
                                    wynikało z wybuchu emocji u autorki. Nawet mi nie przyszło do głowy odczytać je
                                    jako prowokację do rozważań o ludzkiej naturze. Może szkoda.
                                    Czy kara wychowuje czy jest tylko zemstą? Czy zło mozna zwalczyć złem?
                                    Zapraszam do dyskusji, osobiście wydaje mi się, że nie tędy droga. Ale może to
                                    dlatego, że bliższa mi jest postawa Juliusza i jego styl działania i wypowiedzi
                                    niż Tomaszaxxx, może nie mysle racjonalnie tylko emocjonalnie i to jest błąd.
                                    Niemniej ciągle wydaje mi się , że owszem - jezeli widzę ludzi dręczących
                                    zwierzę, to przeciwdziałam dostępnymi środkami, w tym walnięciem w wiadomo co.
                                    Ale kiedy kot leży połamany, to ratuję mu życie, a nie poszukuję sprawców,
                                    których i tak nie ukarze żaden sąd chyba, że samo-sąd, ale tego jednak nie
                                    polecam.
                                    Acha, co do tej nieszczęsnej struny - to ona chyba nie jest struną i nie jest
                                    od fortepianu czy pianina, ale ludzie jednak mówią o "strunie", więc czym jest?
                                    Moja propozycja - żyłka! Ale teraz to już na prawdę zmyślam, niech tam,
                                    sumienie nic mi nie mówi :-))
                                    • Gość: kot Re: ciąg dalszy ... IP: *.mech.pw.edu.pl 04.11.03, 11:21
                                      Witam!
                                      A jednak talent ... Nie jestem zwolennikiem metod gwałtownych, co wcale nie
                                      znaczy, że w mojej obecności ktoś może bezkarnie skrzywdzić cokolwiek lub
                                      kogokolwiek. Już pisałem, nie było mnie przy wypadkach, o których była mowa.
                                      Trudno np. obijać kogoś za to, że tam był i biernie się temu przyglądał, a to,
                                      że jakieś dziecko powie, że wie, kto to zrobił, to jeszcze nie dowód.
                                      Nie będę też tutaj kląć. Klawiatura i ekran nie są w stanie wywołać we mnie
                                      dostatecznie silnych emocji.
                                      A wracając do sprawy, Wadera napisała, że eksperymentom na zwierzętach
                                      przeszkodził kiedyś sąsiad, który przegonił. I o to właśnie chodzi. Ludzie
                                      muszą zacząć ZAUWAŻAĆ, co się wokół nich dzieje. Oczywiście, trzeba reagować.

                                      Napisałem poprzednio, że nic więcej nie mogę zrobić, ale tak nie jest.
                                      WIEM, co trzeba robić, każdy o tym wie.
                                      Pominąłem coś, co uważałem za zbyt naturalne, żeby o tym pisać.
                                      To proste, WYCHOWUJMY NASZE DZIECI NA LUDZI.
                                      Moje dzieci nie skrzywdzą żadnego zwierzęcia. Myślę, że człowieka też nie.
                                      Jedenaście lat temu mój młodszy syn przywiózł do domu z wyprawy na ryby dwa
                                      ślepe kocięta, które ktoś wrzucił do wody by je utopić. Kocięta odchowaliśmy,
                                      wykarmili smoczkiem, wyrosły z nich piękne duże kocury. Koty te traktują nas
                                      jak swoich rodziców, bo prawdziwych nigdy nie oglądały.
                                      Dzieci nie tylko moje. Jeden z największych „rozrabiaków” ze szkoły, w której
                                      uczyła moja żona przyniósł kiedyś do nas świeżo urodzone żywe kocięta,
                                      wyrzucone przez „właściciela” w reklamówce do zsypu.

                                      Napisałem, że nic nie zrobiłem w sprawie dręczenia tamtych zwierząt. Tak było,
                                      wtedy uważałem to za bezcelowe. Ja nie, coś zrobiła natomiast moja żona.
                                      Rozmawiała z matką jednego z tych chłopców.
                                      Efekt – ta matka poszła do szkoły i oskarżyła naszego syna o znęcanie się nad
                                      zwierzętami! Była szybka i przedsiębiorcza, wiedziała, co się powinno zrobić.
                                      Potem musieliśmy się gęsto tłumaczyć, i chyba nie do końca nam uwierzono.

                                      To było dosyć dawno. Dzieci, o których pisałem zdążyły już dorosnąć i mają już
                                      za sobą pierwsze wyroki. Nie za dręczenie zwierząt. Za kradzieże, włamania,
                                      rozboje.
                                      To wszystko.
                                      Pozdrawiam, Juliusz.
            • martyynka Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? 05.11.03, 14:12
              Do Tomaszaxxx:
              Co jak co - musisz przyznać, że Łódź jest miastem zwyrodnialców:
              - robienie z ludzi "skór"
              - dzieci w beczkach i zero reakcji ze strony opieki społ.
              - ICh Troje
              Więc nie mnie nie zdziwi !
              • Gość: wadera2 Re: Dlaczego ludzie są tak okrutni ? IP: 62.148.86.* 05.11.03, 14:37
                A moja znajoma mieszkająca w Łodzi dodaje do tej listy jeszcze prezydenta
                Kropiwnickiego, brrr.;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka