Gość: Ilka
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
26.10.03, 19:00
Wczoraj usłyszałam wiele różnych historii o pastwieniu się nad zwierzakami-
np. zrzucanie kota z wysokości 13 piętra na rozciągniętą strunę od
fortepianiu, przywiązywanie zwierzaka do samochodu i sprawdzanie jego
szybkości (ze skutkiem śmiertelnym), specjalne rozjeżdzanie zwierząt
przechodzących przez ulicę. Boże, jak tak można ????? Co z naszym
człowieczeństwem, humanitaryzmem ?!
Ja sama wzbraniam się przed jazdą samochodem za miastem, bo boję się, że
mogłabym potrącić jakiegoś zwierzaczka, a już zgroza gdyby on jeszcze żył i
się męczył. Chciałabym w jakiś sposób pomóc zwierzętom, ale praca w
schronisku raczej nie wchodzi w grę, bo na widok tylu nieszczęśliwych istot
usiadłabym i płakała w głos. Podziwiam was wszystkich którzy macie siłę
stawić temu czoła.