Dodaj do ulubionych

operacja suni..

29.10.03, 22:29
powiedzcie, czy ktoś ma szuczke, po operacji wycięcia guza sutka i kilku
cycuszków oraz sterylizacji? Moja niunia ma miec taką operację i chciałabym
wiedzieć czy po takiej operacji są problemy z wybudzeniem lub ze zdrowiem.
weterynarz mówie, ze wszystko bedzie ok, ale ja i tak sie martwie (w
ostatnim czasie musialam uspić psa, bo był chory i to chyba dlatego nie
przepadam za weterynarzami....)
z góry dziękuje za wszystkie posty ;))
pozdrowionka ;)
Obserwuj wątek
    • monia.i Re: operacja suni.. 29.10.03, 23:39
      Moja suczka miesiąc temu miała taką operację - sterylizacja oraz wycięcie
      jednego rzędu gruczołów wraz z guzkami. teraz jest już całkiem dziarska - są
      pewne problemy, ale nie wiem, czy związane z przebytym zabiegiem. Być może coś
      się po prostu przyplątało..Ale tak na oko jest OK :-) W jakim wieku jest Twoja
      sunia?
      Pozdrawiam!
      • gabiko Re: operacja suni.. 30.10.03, 08:52
        Moja sunia ma ok 7 lat (nie jestem pewna, bo ja przygarnęliśmy i wtedy
        weterynarz mówił, że ma około 1-1,5 roku). W każdym bądź razie teraz wet mówi,
        że jest to jak najbardziej odpowiedni wiek na tego rodzaju operację. Jest
        dosyc spora (ow. niem) i dosyć żywa. Mam domek z kawałkiem terenu i w dzień
        pieski są na dworzu i latają ;))) także wet stwierdził, że ma swietną kondycję
        i wszystko powinno być ok, ale wiesz jak to jest....

        Dzięki Ci Moniu za dobre słowa, bo weterynarz to jak sprzedawca - zawsze ci
        powie, że jest lub będzie ok...
        Mam nadzieję, że będzie dobrze..
        Najchętniej byśmy jej wcale nie cieli, ale zdajemy sobie sprawe, że musimy.....
        pozdrawiam i jeszcze raz dziekuję ;)))
    • saavage Re: operacja suni.. 29.10.03, 23:54
      Moja suczka co prawda nie miala takich problemow, ale tez miala operacje -
      wyciecie guzka na glowie. Oczywiscie odbylo sie to pod narkoza, pamietam, jak
      najpierw dostala glupiego jasia, poszlysmy z nia przejsc sie na kilka minut i
      w polowie drogi zaczely platac sie jej nogi i juz nie byla w stanie sie
      utrzymaC... w sumie smieszne zdarzenie, ale wtedy myslalam, ze sie rozplacze.
      Ale operacja przebiegla dobrze, po narkozie sie wybudzila bez problemu, tyle,
      ze przez poltora dnia byla oszolomiona i troche wymiotowala.

      Mam nadzieje, ze z Twoja sunia wszystko pojdzie dobrze :) zycze zdrowia jej a
      Tobie cierpliwosci i sily

      Pozdrawiam
      • gabiko Re: operacja suni.. 30.10.03, 08:59
        > najpierw dostala glupiego jasia

        moja też dostanie, bo nie bardzo lubi weterynarzy i sie na nich troszkę
        wścieka.......

        nie dziękuję za Twoje zyczenia, bo to ponoć przynosi pecha (niby człowiek nie
        wierzy, ale tak na wszelki wypadek... ;)
        pozdrawiam ;))
        • monia.i Re: operacja suni.. 30.10.03, 10:07
          Moja Kora ma 11 lat i jest nad wyraz dziarska...Być może w związku z tym
          dostała dwa głupie jasie - po pierwszym miałam wrażenie, że sunia wręcz się
          ożywiła (być może walcząc z sennością) no i po 20 minutach lekarz zalecił drugą
          dawkę..Troche się o psa bałam - lekarz powiedział, że w zależności od tego, jak
          będzie znosiła narkozę, tak poprowadzi zabieg - jeśli będzie ok - dołoży
          usypiacza i usunie i macicę i sutki, jeśli będą kłopoty - poprzestanie na
          sterylizacji (miała początki ropomacicza). No ale najwyraźniej było ok - fakt,
          że pies dość długo się wybudzał no i przez następne 12 godzin była kołowata -
          ale do samochodu weszła na własnych łapach.
          Zobaczysz - będzie dobrze. Tylko sie nie przejmuj, że przez pierwszych parę dni
          może to wszystko brzydko wyglądać. Ja sie przeraziłam, jak Korze łapa spuchła
          jak balon a szef w pachwinie się rozlazł..:-(
          Pozdrawiam!
          • gabiko Re: operacja suni.. 30.10.03, 10:18
            o rany.....

            no wlasnie najbardziej sie boje tego wybudzania....
            czy ja dobrze myślę, że Twoja Kora była odebrana zaraz po operacji czy też
            została w lecznicy? bo my mamy Werę odebrać zaraz po operacji.....

            pozdrawiam
            • monia.i Re: operacja suni.. 30.10.03, 10:38
              Psa przywieźliśmy do lecznicy o 18.15. Pan doktor powiedział, żeby o psa zacząć
              sie telefonicznie dowiadywać o 22. Na moje pytanie o to, czy Kora będzie
              przytomna, czy też jakiś kocyk do transportu mamy zabrać - lekarz odpowiedział,
              że on ma obowiązek oddać mi wybudzonego psa. O 22 okazało się, że lalunia śpi -
              i mam zadzwonić za pół godziny. Po pół godzinie było to samo...No i w końcu po
              23 mogliśmy po nią przyjechać. Była słaniająca się, kołowata i baaardzo biedna -
              myślałam, że sie tam rozryczę..No, ale najwyraźniej wszystko odbyło się tak,
              jak trzeba. Zresztą pies przed zabiegiem miało robione EKG - twoja sunia pewnie
              też będzia miała (albo jest już po). Na drugi dzień była totalnym żywczykiem -
              no ale trzeciego, jak już jej odeszło znieczulenie..:-( ledwie łaziła.
              Przepraszam, że się tak rozpisuję - chyba jeszcze to przeżywam..Jakbyś coś
              jeszcze chciała wiedzieć - pytaj :-)
              • Gość: astra Re: operacja suni.. IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 30.10.03, 11:26
                Moja sunia owczarek niemiecki 8 letnia miała w kwietniu operacje, stan nie był
                najlepszy bo w ciągu 1-2 miesięcy guzek powiększył się straszliwie, do tego
                była jeszcze sterylizowana, operacja trwała chyba ok. 2 godzin a potem było
                wybudzanie,mimo że pies miał byc wybudzony jak przyjechałam o konkretnej
                godzinie to siedziałam z nim na podłodze i z moją mamą przez następną godzinę
                bo nie mogła się do końca obudzić, ale operacja mimo nienajciekawszej kondycji
                została przeprowadzona super, zero komplikacji, dobrze założone szwy (trzeba na
                to zwrócic uwage bo podobno niektórzy weci zakładają za mało szwów i powłoka
                brzuszna potrafi się rozerwac jak sunia zacznie to lizać czy szarpać - takich
                historii w lecznicy jak czekałam na operację słyszałam parę, a poza tym miałam
                kiedyś małą sunie i niestety tak się właśnie stało tylko na szczęście w porę
                moja mama zareagowała), dodam że moja ONka jest z deczka przypasiona waży 57 kg
                a powinna 47 i było duże zagrożenie życia - polecam z całego serca klinikę na
                Strzeleckiego 24h na dobe na Ursynowie, nie znam nazwiska lekarza ale widać
                było że dał z siebie wszystko i podobno uratował niejedna sunię, jak coś to
                mogę się podpytac mojej mamy..... dodam jeszcze tylko że najlepiej jest sunię
                od razu wystarylizować co zapobiegnie nawrotowi guzów ponieważ hormony
                odpowiedzialne za to przestaną działać, u mojej suni jest jak na razie super,
                odmłodniała .... trzeba tylko pamiętac o pilnowaniu suni po operacji żeby nie
                lizała rany, chociaż to jest bardzo trudne, chwila nieuwagi i może dojśc do
                rozerwania szwów, wielu wetów zakłada kołnierz ale pies się w tym męczy, moja
                mama uszyła kubraczek taki dość ścisły i zapinany u góry na suwak, pamiętam też
                że parę razy dziennie przemywałam rany rivanolem i potem smarowałam alantanem
                bo mniej swędzi sunię jak się goi, to tyle jak masz jakieś dodatkowe pytania to
                pisz na priva astra@autograf.pl
                • Gość: monia Re: operacja suni.. IP: 217.97.138.* 30.10.03, 11:48
                  Nam tez pan doktor przykazał, żebysmy pilnowali psa, żeby rany nie lizała..Ale -
                  co ciekawe - ona zupełnie nie była nią zainteresowana - nawet po zdjeciu
                  części szwów..ale i tak cały czas jest ubierana (jak ma zostać sama w domu) -
                  tak na wszelki wypadek. No i szwy rzeczywiście się w dwóch miejscach nieco
                  rozeszły, przez to opuchnięcie (a opuchnięcie - z powodu usunięcia węzła), ale
                  te wszystkie miejsca się nad podziw ładnie "zeszły", przemywane były roztworem
                  Vagotylu (albo jakoś tak) - żadnego rivanolu..ale pewnie każdy lekarz ma jakieś
                  swoje ulubione specyfiki..W każdym razie na szczęście nic nam nie ropiało.
              • gabiko Re: operacja suni.. 30.10.03, 14:00
                nie ma problemu, dzięki za wszystko, bardzo mi to pomogło ;))) jeszcze nie
                było ekg.... wiem, że 2 dni po operacji mam z nią jechać na antybiotyk i
                jeszcze coś...
                ale mnie uspokoiłaś ;)))))))))))))))))
                wielkie dzięęęęęki
              • gabiko Re: operacja suni.. 31.10.03, 18:20
                Moniu, a powiedz mi jak wyglądała sprawa z załatwianiem się? czy musieliście
                psice wynosić na dwór, czy sama wychodziła?
                • monia.i Re: operacja suni.. 31.10.03, 22:27
                  Na szczęście wychodziła sama - jest sporym pieskiem (wyżlica) więc byłoby
                  trochę ciężko :-) Ale na początku to nie były nawet spacery, tylko krótkie
                  wyjścia na siku i coś więcej. No i trzeba ją było trochę do tego wyjścia
                  ponamawiać. Ale myślę, że to od psa zależy. Przez parę dni była na środkach
                  przeciwbólowych (pyralgin w czopku). Czyli przemieszczała się o własnych
                  siłach, ale powolutku. Zobaczysz - będzie dobrze.
                  • gabiko Re: operacja suni.. 31.10.03, 22:32
                    dzięki

                    baaardzo baaardzo mi pomogłaś ;))
                    mysle, że ten wielki dzień nadejdzie w przyszłym tygodniu ....

                    jeszcze raz baaardzo baardzo Ci dziękuję ;)
                    • monia.i Re: operacja suni.. 31.10.03, 22:58
                      Nie dziękuj aż tak baaardzo :-) ale koniecznie daj znać, jak poszło!
                      Moja znajoma (która nam zresztą lekarza i klinikę poleciła) miała suczkę po
                      takiej właśnie operacji. I dzięki jej uwagom i podpowiedziom przed i po byłam
                      troche spokojniejsza. Więc cieszę się, że teraz ja mogę choć trochę komus
                      pomóc. Dzięki uwagom owej zaprzyjaźnonej osoby nie przeżyłam szoku na widok
                      rany 3 dni po zabiegu - oklice szwu były sine i obrzmiałe (całkiem inaczej, niż
                      zaraz po operacji) więc się lekko spłoszyłam...
    • Gość: Fenol Re: operacja suni.. IP: *.devs.futuro.pl 31.10.03, 20:54
      chyba dobry fachowiec,rzadko kto informuje że przy usunięciu guza listwy
      mlecznej konieczna jest sterylizacja suki aby ograniczyć powturne
      prawdopodobieństwo nowotworu.Jeśli przed zabiegiem osłucha płuca i klatkę
      piersiową aby sprawdzić układ krążenie jest dobry wal w ciemno.Chyba nie należy
      do naciągaczy
      • gabiko Re: operacja suni.. 31.10.03, 22:34
        dzięki za podpowiedź
      • Gość: ciekawska Re: operacja suni.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 01:11
        Sterylizacja w tym wieku nie ma zadnego znaczenia dla powstawania dalszych
        guzow sutka. Owszem sterylizacja ma jedynie znaczenie, w tym wieku, aby suka
        nie miala ropomacicza, i nowotworow tez, macicy.
        Dobrze tez jest zrobic rtg klatki piersiowej i dac do odczytu dobremu
        rentgenologowi-chodzi o przerzuty na pluca i wezly chlonne:( Mojej suki rtg
        ogladalo pieciu wetow i kazdy mowil co innego-uwierzelam w opis zrobiony na
        SGGW. Dobrze tez jest zrobic usg jamy brzusznej aby niestety wiedziec na czym
        sie stoi. Nie mowie juz -to podstawa-ekg serducha i podstawowe badani mocz,
        krew.To wazne dla samego zabiegu. ja przy tak powaznym zabiegu jedank wybralbym
        klinike gdzie jest narkoza wziewna i pod kontrola anastazjologa bedzie zabieg.
        Chemioterapie stosuje sie tez i u psiakow-zycze suni szybkiego powrotu do
        zdrowia.
        Polecam strone www.vetserwis.pl tam jest wlasnie napisane o szansach na guzy
        sutkow, itd.
        • monia.i Re: operacja suni.. 01.11.03, 01:21
          Ale ma znaczenie dla tych guzków, które juz są.
        • gabiko Re: operacja suni.. 01.11.03, 08:45
          dzięki za stronkę ;) jest dobra ;)
          pozdrawiam
    • gabiko Re: operacja suni.. 06.11.03, 09:11
      dzięki WAM wszystkim za dobre rady i otuchę ;))
      dzisiaj jade z niunią na 12....
      pozdrawiam Was bardzo, bardzo serdecznie ;)

      ps. napisze pozniej jak poszło
      • monia.i Re: operacja suni.. 06.11.03, 09:48
        Będzie dobrze! Napisz koniecznie!!! I pamiętaj - ona na początku ma prawo
        wyglądać kiepsko..
        • monia.i Re: operacja suni.. 06.11.03, 21:10
          Gabiko - co z sunią?
          Pozdrawiam!
          • gabiko Re: operacja suni.. 07.11.03, 03:58
            Moniu,
            sorki, że nie pisałam wcześniej, ale siedziałam przy niej,
            teraz jest spokojniejsza i śpi, więc pisze.
            pojechaliśmy po nią o 17.... wyglądała jak 158 nieszczęść...
            ma dwa okropnie długie cięcia, lekarz mówił, że w sumie ma ponad 100 szwów
            i że operacja trwała 3 godziny...
            jak wyszliśmy z lecznicy to pomyliła samochody ;))
            wniesliśmy ją do domku na takiej płachcie, bo nie chcieliśmy,
            żeby chodziła po schodach.
            na początku (już w domku) była zakręcona i jak usypiała to się strasznie
            trzęsła, ale to narkoza z niej tak schodziła. na daną chwilę jest OK ;)
            już kojarzy, pije i jak druga moja suka szczeka na dworku to usiłuje podejść
            do okna i zobaczyć co się dzieje, tak samo jest z samochodami ;)
            oczywiście miała przygotowane legowisko u mnie w pokoju,
            ale odkąd tylko jest w domku - azymut na łóżko i nijak inaczej ;)
            położyliśmy ją tam i od razu poszła spać.... a ja czuwam, piciu jej daje,
            głaszcze po główce jak się obudzi i pilnuje żeby nie zeszła ;)
            ma kołnierz, już się chyba do niego przezwyczaiła, w sobote idziemy na
            antybiotyk a w następną sobote chyba już będzie miała zdjęcie szwów.
            troche jeszcze przecieka, ale wet mówił, że tak może być przez 24h po operacji.
            ogólnie powiedział, że był to dosyć ciężki przypadek i że jest bardzo
            zadowolony z rezultatu.
            to na razie tyle
            dzieki jeszcze raz za pomoc, już jestem spokojna, chociaż wygląda dalej
            okropnie.
            jak chcesz to masz priva gabiko@gabiko.neostrada.pl
            pozdrawiam bardzo serdecznie ;)
            • monia.i Re: operacja suni.. 07.11.03, 10:05
              Bidulka :-) ale dobrze, że już po wszystkim :-) i że nie było tak źle. Mam
              nadzieję, że dostałaś receptę na coś przeciwbólowego? Ona może być jeszcze
              dzisiaj ponarkozowa...ale potem zacznie ją boleć. Wiem, że moja łaciata przez
              jakieś 24h była pod wpływem znieczulenia pooperacyjnego (chyba) bo na drugi
              dzień zachowywała się, jakby nigdy nic...ale juz pod wieczór było kiepściutko -
              i musiałam się nauczyć, jak się aplikuje czopki psu..:-)
              monia.i@gazeta.pl
              pozdrawia :-)
            • saavage Re: operacja suni.. 07.11.03, 16:35
              Hej dzielna wlascicielko!

              Jak sie dzis czuje Twoja sunia? Jak tylko bedzie "kontaktowac" ucaluj ja w
              mokry nosek ode mnie i mojej Dony :*

              Pozdrawiam i zycze powodzenia w rehabilitacji :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka