Gość: malina
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.11.03, 22:47
Mieliśmy pieska, kundelka. Przypałętał się i stwierdził, że tu pomieszka.
Dobrze, mamy ogród nie będzie mu u nas źle.
Sunia odznaczała się wyjątkową chęcią do uciekania. Ktoś wychodził, otwierał
furtkę zawsze tak się zakręciła między nogami, że już biegła po ulicy.Nic nie
pomagały nasze nawoływania. Wracała po kilku godzinach.
Pewnego zimowego dnia uciekła jak zwykle. Kłopot polegał na tym ,że
temperatura była na dużym minusie, a my musieliśmy opuścić dom na dwa dni.
Ktoś z domowników pobiegł do domu po psie smakołyki w nadziei, że da się
przywabić. Nic nie pomogło im my głośniej krzyczeliśmy, tym ona szybciej
uciekała. Co było robić? Wyjechaliśmy.
Po powrocie pies zmarznięty , ale wyraźnie szczęśliwy czekał pod furtką. Czym
prędzej napełniliśmy psią miskę, a ktos wyszedł po zakupy do pobliskiego
sklepu. Sunia nie zjadła do końca, bo znów korzystając z okazji uciekła.
Po tym fakcie stwierdziłam,że nic a nic nie rozumiem psiej logiki.A Wy?
Teraz mam kota i wydaje mi się "logiczniejszy"