Dodaj do ulubionych

zaraz mnie cos trafi

02.01.04, 10:22
zaraz mnie cos trafi, po prostu...
Oczywiscie nad moja choroba trwaja debaty rodzinne co to moze byc i od czego.
Ja juz na szczescie czuje sie lepiej i obylo sie bez szpitala.
Wlasnie zadzwonila moja ciotka, ktora mnie poinformowala, ze wlasnie
rozmawiala ze znajoma lekarka i tamta na 100% jest przekonana, ze to
swinstwo, ktore w sobie mialam to przywlokl kot. fajnie, bez badan
jakichkolwiek to wie - nawet mnie nie widziala. I teraz jest of kors gadanie,
ze kota musze sie pozbyc. Matko jedyna. Na szczescie w niedziele wracam "do
siebie", ale mam tylko nadzieje, ze nie beda suszyc glowy mojemu chlopakowi,
ze ma wyrzucic kota do piwnicy i zakazac mu spac ze mna.
Tzn spac ze mna to on na 100% nie bedzie, tu ma tylko taka dyspenze, bo nie
mam go gdzie zamknac.

A swoja droga to bylam z tym czyms co mialam u jakichs badan mimo, ze sie
meczylam bardzo. Na szczescie leki mi pomogly,
A wlasnie patrze przez okno na tlumek ludzi pod przychodnia - zamknieta, bo
lekarze nie podpisali kontraktow.
Obserwuj wątek
    • Gość: Maryla Re: zaraz mnie cos trafi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 13:12
      Nie przejmuj się ciotkĄ; jak mojego syna kiedyś kot podrapał, to lekarz z całą
      powaga poinformował mnie, że istnieje coś takiego, jak choroba kociego pazura
      i że mam "bserwować objawy". Lekarz medycyny! opowiadający gusła , których
      nawet nie potrafił sprecyzować! Horror!

      A pani Barbara Pietkiewicz , znana dziennikarka z Polityki, opisała kiedyś
      sytuację, która sama przeżyóła. Gdy była młodą kobietą zrobił jej się guz
      tarczycy. Usunjięto go. Po jakimś czasie guz wrócił. Znowu go usunięto. Po 13
      operacji lekarz powiedział przerażonej pani Pietkiewicz: Wie pani, poradzę
      pani nieoficjalnie: niech pani sobie sprawi kota i niech go pani nauczy spać
      na swojej szyi.
      Od tego czasu minęło wiele lat. Pani Pietkiewicz pisała, że zawsze jest w jej
      domu co najmnie jeden kot. Guzy przestały się odradzać. Pani jest tamtemu
      lekarzowi ogromnie wdzięczna.

      Carmello, kochaj swojego Poldzia i nie słuchaj zabobonnych ludzi! :-)
      • Gość: carmella Re: zaraz mnie cos trafi IP: 195.82.180.* 02.01.04, 14:39
        akurat jest cos takiego jak choroba kociego pazura - tzn wyszukalam dzis w
        necie jak szukalam innych chorob odzwierzecych. tzn w miejscu zadrapania moga
        pojawic sie jakies pecherzyki, bla bla bla
        ja jestem cala podrapana i jeszcze zyje!!

        Zeby bylo smiesznie, wrocila z pracy moja mama - koty przenosza chorobe, ze nie
        bede mogla miec dzieci - powiedzial jej pan w pracy!!

        Jezu drogi, dlaczego ludzie najpierw nie poczytaja, nie dowiedza sie u
        kompetentnych osob, tylko "jedna baba drugiej babie"

        Biedna Polunia, bogu ducha winna zotala przekleta przez cala moja rodzine.
        • mysikluliczek Re: zaraz mnie cos trafi 02.01.04, 16:41
          Ech, nie przejmuj sie. Ludzie zawsze beda gadac bzdury, oczywiscie to ze nie
          bedziesz mogla miec dzieci - zapewne chodzi o toksoplazmoze. Po pierwsze:
          bardzo trudno sie zarazic od kota (90% przypadkow zarazen to przez tatary i
          ptasie odchody), no i musialabys sie bardzo starac: grzebac w kociej kuwecie i
          przez dwa dni nie myc rak, itp. Poza tym toksoplazmoza jest grozna tylko w
          momencie zarazenia, jesli jestes w poczatkowym stadium ciazy. Jesli przejdziesz
          ja wczesniej, jestes uodporniona do konca zycia. Wiesz pewnie o tym wszystkim,
          ale pisze to jeszcze raz, gdyby czytal ktos, kto nie wie. Prawda jest taka, ze
          ludzie niewiele wiedza na ten temat, nie chca sie dowiedziec. Lepiej uwierzyc,
          ze winny jest kot. Jesli nie wiadomo - to juz wiadomo. Smutne to, ale niestety
          prawdziwe. Jesli chodzi o "chorobe kociego pazura", to rzeczywiscie istnieje
          cos takiego, ze w miejscu zadrapania pojawiaja sie jakies pecherze, dolegliwosc
          znika po kilku dniach. Zdarza sie to niezmiernie rzadko. Czytalam, ze tak
          naprawde to niewiele lekarzom na ten temat wiadomo. Wspolczuje Ci Carmello, bo
          teraz pewnie bedziesz miala zlote rady od wszystkich, ktorzy martwia sie o
          Twoje zdrowie, i przyczyne upatruja w kociaczku. Jedyne co mozesz zrobic, to
          postarac sie wytlumaczyc, jak to naprawde jest z tymi kotami, co moga przenosic
          i jak to naprawde wyglada. Zycze powodzenia i duzo wytrwalosci
          • Gość: Maja Re: zaraz mnie cos trafi IP: *.chello.pl 03.01.04, 13:35
            Choroba kociego pazura jak najbardziej istnieje - przeszłam ją jako dziecko,
            kiedy podrapał mnie kot kuzynów - przy rance zrobił się pęcherz, który trzeba
            było przeciąć i oczyścić. Ale w wypadku kota domowego, niewychodzącego takie
            zakażenie jest mniej prawdopodobne. Ja na wszelki wypadek dezynfekuje
            zadrapania wodą utlenioną.
            A ludzie niestety są głupi i przesądni. Całe szczęście moim rodzicom,
            początkowo raczej na "nie", przemówiły do rozumu następujące wyniki
            badań: "jeśli rodzice nie są uczuleni na kota, a dziecko wychowuje się z kotem
            od małego, zmniejsza się ryzyko wystąpienia u niego alergii". A także możliwość
            wykonywania testów w kierunku tokso. Wprawdzie dziecka na razie nie planujemy,
            ale to ich uspokoiło.
        • Gość: doc Re: zaraz mnie cos trafi IP: 62.233.181.* 03.01.04, 15:32
          Cała podrapana i jakoś żyjesz, no rzeczywiście argument...
          Choroba kociego pazura jest i to wcale nie rzadko. Bakterię odpowiedzialną za
          ta chorobę przenoszą nie tylko koty, ale i chomiki, świnki morskie. Leczenie
          antybiotyki i leczenie chirurgiczne. A co do toksopasmozy - nie ma trwałej
          odporności, ale rzeczywiście groźna jest dla płodu, gdy kobieta cięzarna
          zakazi się w pierwszym trymestrze. Dla dodrosłego człowieka o sprawnym
          układzie odporności nie jest groźną choroba; można jej nawet nie zauważyć.
    • adogaj Re: zaraz mnie cos trafi 03.01.04, 13:39
      Kiedyś w Egipcie koty były uważane za święte. Dopiero epoka Śresdniowiecza
      wprowadziła zabobonną nienawiść do kotów i zagnieździło się to w umysłach
      ludzkich po wieki wieczne. Kot należy do Archetypu Cienia(wzorzec negatywny
      zachowań i lęków ludzkich projektowany na niewinne zwierzę)i pozbyć się go nie
      można. Mniej naukowo nazwane jest to przesądem, który jest nie do wytępienia.
      Psychika ma ogromny wpływ na organizm fizyczny - powstają zaburzenia
      psychosomatyczne pod wpływem tego archetypu-przesądu. Stąd biorą się
      rzeczywiste choroby. Kochaj kota i przytulaj, poczytaj, badź swiatłą istotą, a
      kot odpłaci Ci dobrą energią i wszystko ułoży się jak w bajce. Pamietaj,
      że "kocia krzywda" bedzie się za Tobą ciagnąć - tyle zła ile człowiek zrobił
      tyle odbiera. Energia jest funkcją materii.
    • l2m Re: zaraz mnie cos trafi 07.01.04, 15:14
      Et, daj sobie spokój. Lekarze są bardzo różni, bardzo kompetentni i trochę
      mniej ;-) Jeżeli któraś lekarka, nie oglądając Cię na oczy, na podstawie
      jedynie słów Twej ciotki (a przypuszczam, że owa ciotka wie o symptomach Twej
      choroby też nie bezpośrednio, tylko z czyichś słów) kategorycznie stwierdza, że
      powodem Twej dolegliwości jest to a tamto, to skłonna jestem myśleć, że zbyt
      kompetentna ta lekarka nie jest. Dodam jeszcze, że nawet najlepsi lekarze mogą
      mieć bardzo dziwaczne przekonania w niektórych kwestiach (niekoniecznie
      dotyczących zwierząt domowych ;-) ). Wobec tego - niech Cię nic nie trafia, :-)
      wyluzuj się i trochę dystansu do wygadywanych przez różne osoby sensacji. :-)
    • jul-kot Re: choroby od kota? 08.01.04, 12:30
      Witam!
      Mało jest chorób, którymi można zarazić się od kota. W twoim przypadku,
      Carmello, mogłyby to być bakterie beztlenowe, gdyby Twoja kotka miała jakieś
      oznaki choroby, np. długotrwałą, wyniszczającą biegunkę. Zresztą i tak przy
      przestrzeganiu zasad higieny jest to mało prawdopodobne, miałem już w domu
      takie koty. O ile wiem, Twoja kotka biegunki nie miała. Raczej mogło być coś w
      jedzeniu, kiedyś zatrułem się kaszą na wczasach, tylko ja, choć stołowało się
      tam sporo osób, widać miałem szczęście trafić na tą jedyną odrobinę zarazy.
      Pomogło konsekwentne niejedzenie przez dwa dni.
      Od kota można dosyć łatwo zarazić się chyba tylko grzybicą, o ile kot ją ma.
      Toksoplazmozą bardzo trudno, pisałem już o tym wcześniej parę razy. Procentowo
      więcej ludzi miało kiedyś kontakt z tą chorobą, niż kotów ( według badań
      niemieckich ludzie ok. 90%, koty ok. 70% populacji ). Po przechorowaniu,
      praktycznie bezobjawowym, powstają w organizmie przeciwciała i trwała odporność
      na resztę życia. Tak więc jeśli ktoś się obawia tej choroby, powinien najpierw
      SOBIE zrobić test na obecność przeciwciał. Na ponad 90 procent wyjdzie, że są i
      delikwent może już spać spokojnie.
      Choroba kociego pazura jest niebezpieczna, ale nie każdy kot może zarazić, musi
      być nosicielem tych bakterii. Dla pewnosci weterynarze zalecają przecieranie
      JODYNA zadrapań, a zwłaszcza głębszych ran, jak np. ugryzienia, bo chorobę
      wywołują bakterie beztlenowe, które wtedy maja sprzyjające warunki do rozwoju.
      Może to interesować więcej osób, napiszę jeszcze na ten temat oddzielnie.
      Pozdrawiam Ciebie i Kotkę, Juliusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka