carmella
02.01.04, 10:22
zaraz mnie cos trafi, po prostu...
Oczywiscie nad moja choroba trwaja debaty rodzinne co to moze byc i od czego.
Ja juz na szczescie czuje sie lepiej i obylo sie bez szpitala.
Wlasnie zadzwonila moja ciotka, ktora mnie poinformowala, ze wlasnie
rozmawiala ze znajoma lekarka i tamta na 100% jest przekonana, ze to
swinstwo, ktore w sobie mialam to przywlokl kot. fajnie, bez badan
jakichkolwiek to wie - nawet mnie nie widziala. I teraz jest of kors gadanie,
ze kota musze sie pozbyc. Matko jedyna. Na szczescie w niedziele wracam "do
siebie", ale mam tylko nadzieje, ze nie beda suszyc glowy mojemu chlopakowi,
ze ma wyrzucic kota do piwnicy i zakazac mu spac ze mna.
Tzn spac ze mna to on na 100% nie bedzie, tu ma tylko taka dyspenze, bo nie
mam go gdzie zamknac.
A swoja droga to bylam z tym czyms co mialam u jakichs badan mimo, ze sie
meczylam bardzo. Na szczescie leki mi pomogly,
A wlasnie patrze przez okno na tlumek ludzi pod przychodnia - zamknieta, bo
lekarze nie podpisali kontraktow.