Z moją pociechą wybraliśmy się wczoraj na duzy placyk zabaw (megaplacyk,
jakby sie to dzisiaj powiedziało

). Placyk był tak duży, że bardziej
bezpośrednio zetknęliśmy się z niewielką liczbą dzieci. I otóż, co tam
usłyszałam? Był Gutek (Gustaw), Janka (Janina) (dzieci zakolegowanych mam, na
moje oko KIK-owskich), Bernaś (Bernard) i Dorian. Ależ jestem (pozytywnie)
zdziwiona tym, jakie sie imiona teraz nadaje