lilith76 19.04.05, 14:01 poniżej urywek wywiadu z Moniką Richardson i jej mężem dotyczący imion ich dzieci: GALA: Mówicie na nią Zośka? MONIKA: Tak, Zośka, nie Sophie. Podobnie Tomek jest w Anglii Tomkiem i w angielskim przedszkolu uczy się pisać Tomek, nie Tom czy Thomas. Pani dostała wzór, jak się to pisze, i tak go uczy. dla mnie to fajny przykład, że skoro jesteśmy w Europie, to nie musimy koniecznie kopiować imion zza miedzy, ale podkreślać rodzime. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bonnie75 Re: pozytywny przykład 19.04.05, 14:46 Tak czulam, ze Monika R. po calej serii programow "Europa da sie lubic" bedzie promowala "polskie", mimo, ze jej maz jest Anglikiem. Jest to rzeczywiscie swietny przyklad na to, ze nawet mieszkajac za granica i majac meza - obcokrajowca mozna podkreslac kraj, z ktorego sie pochodzi.Chwala jej za to, bardzo popieram!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gaudencja Re: pozytywny przykład 16.09.05, 16:04 Jak widać - można i tak. Wykorzystywanie wyjazdu za granicę po to, żeby skwapliwie nadawać obce imiona, nie jest obowiazkowe. POzdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
linna-altair Re: pozytywny przykład 20.09.05, 19:45 Ja absolutnie nie!!!Juz teraz tu mieszkając chciałabym mieć i nazwać dzieci zagranicznymi(amerykańskimi) imionami A wyjeżdżając za granicę na pewno nie pojadaę by promować polską kulturę.Przykro mi,ale to nie w moim stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
gaudencja Re: pozytywny przykład 20.09.05, 20:23 Niczego innego się po Tobie nie spodziewałam Ale nie martwię się, bo masz jeszcze dużo czasu na ewentualne zmiany zdania Odpowiedz Link Zgłoś
theodorka Re: pozytywny przykład 20.09.05, 20:27 linna-altair napisała: > Ja absolutnie nie!!!Juz teraz tu mieszkając chciałabym mieć i nazwać dzieci > zagranicznymi(amerykańskimi) imionami A wyjeżdżając za granicę na pewno nie > pojadaę by promować polską kulturę.Przykro mi,ale to nie w moim stylu. Wolałabym nazwać dziecko Genowefa czy Kunegunda, niż nadać mu jakieś amerykańskie imię . Odpowiedz Link Zgłoś
mankencja tak mi się przypomniało 15.02.06, 16:33 sąsiadka mojej babci urodzila się w Ameryce i nazwana została Gladys. po powrocie do Polski została Władzią 'bo to tak podobnie brzmi - Władzia, Gladzia...' btw jak bywam brzmiało imie Gladysława? Odpowiedz Link Zgłoś
linna-altair Re: pozytywny przykład 21.09.05, 19:39 Skąd ja wiedziałam,że tak na to zareagujecie...Dużo czasu,czy ja wiem?Raczej nie więcej niż pięć lat,a może jednak nie?Nie wiem.Na pocieszenie dodam,że mimo upodobania do imion amerykańskich coraz bardziej zaczynają mi sie podobać imiona polskie Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: pozytywny przykład 15.02.06, 11:01 Nie widze w tym nic nadzwyczajnego - jeżeli jedno z rodziców jest danej narodowości, cóż jest dziwnego w tym, że nazywają dzieci właśnie imionami albo zdrobnieniami w swoim własnym języku. A propos: Mój młodszy przyrodni brat, ktory wychowywal sie za granica, uzywal w szkole angielskiej imienia Tomek (wym. cos miedzy polskim Tomkiem a TOU-mek). Wolał to (i dalej woli) od angielskiej wersji swojego imienia (Tom albo Thomas), chociaz w przedszkolu był Tommy (Tomi). Bardzo istotna rolę odgrywa fakt, ze imię wymawia się tak jak się pisze - w obu językach - i nie nastręcza żadnych trudności. Natomiast moim starszym przybranym braciom nigdy nie przyszlo do głowy używac swoich imion Paweł i Michał. Wyszłoby z tego coś jak POŁ-el i MICZ-al. Trzeba by każdego poprawiać, sto razy codziennie. Albo wymyslic coś, co dałoby się przyczytać po angielsku, np. Pavel i Mihal. Całkowicie więc rozumiem ich decyzje, żeby uzywać zwykłych Paul i Michael. Pozdrawiam, Kaeira Odpowiedz Link Zgłoś
idaaa Re: pozytywny przykład 15.02.06, 13:54 Podobny sposób myślenia staram się wpajac Moim Dzieciom. Na wieki wieków amen mają zostać Filipem, Dawidem i Florą a nie Philipem, Davidem & Flo... Odpowiedz Link Zgłoś
gyokuro Re: pozytywny przykład 20.03.06, 00:11 Mnie zazwyczaj wymawiają Kasza To ja chyba dziękuję... Odpowiedz Link Zgłoś