W październiku przyjdzie na świat mój bratanek. Jak że mój brat to Arek, a jego narzeczona Ania, uznali, że syn też ma być na A

Chcieli imię, które dobrze by się przyjęło w Anglii, bo tam mieszkają.
Najpierw miał być Antek, ale moja mama bardzo oponowała, no i nie pasował do nazwiska zupełnie. Potem zrezygnowali z litery A, bo nic im się nie podobało i wymyślili... Oliwiera/Oliviera. Tym razem ja oponowałam jeszcze głośniej niż mama przy Antku. Na szczęście im przeszło i powrócili do litery A.
Stanęło na tym, że będzie Aleksander, bo funkcjonuje i w Polsce, i w UK, do tego ładnie komponuje się z nazwiskiem, no i mamy babcię Aleksandrę, która się ucieszyła

Tak więc od dwóch miesięcy brzuch to Olek i wszyscy już się przyzwyczaili.
Ale ja, jak to ja, musiałam spróbować przeforsować jeszcze coś innego, więc stwierdziłam, że skoro już na 100% będzie Olek, to może Olgierd, a nie Aleksander. Mój brat od razu zaprotestował, ale bratowa się zachwyciła. Rozpoczęło się wielkie przekonywanie, w wyniku którego brat zaczął się łamać

A Wam, jak bardziej się podoba - Olgierd czy Aleksander?
Wiem, że można było nieco krócej, ale moja humanistyczna dusza kazała mi wszystko opisać dokładnie