Podział na komuchów i €ropejczyków,
tak dzis niepasujacy do rzeczywistych podziałów społecznych w PRL-
u służy jedyniepropagandzie poparwnosci do PO-dzielenia Polaków.
A prawdziwy podział zawsze był inny...najlepszym dowodem na
nieprawdziwosć tych lansowanych w III RP podziałow
są te wszystkie spzreczne same ze sobą epitety - jakimi zostałem
uprzejmie obdarzony przez tutejszą jaczejkę kapusiowo-podszywkową,
dowodzącą ich paranoicznej bezradności - braku minimalnej chocby
logicznej argumentacji!!!!
W PRL-u były dwa rodzaje komuchów...oba poznałem z osobistych
konataktów w pracy serwisowej! Bo ta chrakteryzowała sie ZUPEŁNIE
nieznanym i obcym -zwyczajnie zatrudnionemu na etacie
- DOSWIADCZENIEM ŻYCIOWYM!!!!
Co dzień mozna było być w innej firmie w BEZPOSREDNIM KONTAKCIE Z
LUDŹMI...w ich zwyczajnym miejscu pracy ...z ich codziennymi
problemami. Konfliktami i opiniami na wszelkie możliwe tematy!
Od małej firmy np. ZETO...po molochy typu Siarkopol...
od uczelni po Ministerstwo czy Urzad Wojewódzki...albo bank
czy Policje a nawet Jed. Wosk. czy to lesne czy np. Szkołą Orląt
Dęlin...albo znowu zakłady zbrojeniowe COP-u. Czy rozmaite OBR-y.
Prawdziwego komucha, czy to w Slidarnosci czy w PZPR czy SB
poznaje po chrakterystycznych manierach"
________ WYPAD______
Cytat
__________aleś się cwaniaczku wzniósł nad PO-
marcin_rosol 22.03.10, 10:55 Odpowiedz
wypad komuchu
###################################
Cytat Kłamie dzisiejsza poprawność polityczna, jednostronnie
pokazując tamten czas jako jedną wielka traumę. Był entuzjazm
odbudowy. Zadziwiliśmy świat decyzją utrzymania stolicy w
nieistniejącej Warszawie. Odbudową warszawskiej starówki dokładnie
na wzór zburzonej. Zachłysnęliśmy się polską książką. 2 miliony
egzemplarzy Mickiewicza. 1.800 Sienkiewicza. Tego samego którego
dziś po raz drugi usiłuje się wyrugować z lektur i polskich serc.
O prawdziwym stosunku społeczeństwa do nowej rzeczywistości świadczą
słowa prof. Zachwatowicza, wypowiedziane przy łopacie, na
warszawskich gruzach a przypomniane ostatnio na wystawie w muzeum
Niepodległości: „bez względu na to, kto i jak długo będzie rządził
Polską, będzie to zawsze moja Polska”.
Ta ówczesna Polska była rozpięta na krzyżu obcych interesów
Przeżywała swoją optymistyczną tragedię. Optymistyczną, bo
rosła,żyła. Tragedię bo była polem cynicznej gry. Jak i dzisiaj.
Zachód mając nie czyste sumienie po sprzedaniu Stalinowi kraju
bohaterów tej wojny, zgadzał się na podtrzymywanie rządu na
uchodźctwie, chociaż tego rządu nie uznawał. (Dziwny to bywał rząd.
Np. premier Arciszewski nie uznawał największej polskiej zdobyczy –
Ziem Odzyskanych).Uznawał za to kwestionowany w sercach Polaków rząd
lubelski.
A jednocześnie pozwalał na wzywanie przez ośrodki emigracyjne do
przelewu krwi w Polsce i
rozsiewania iluzji o rychłej trzeciej wojnie światowej – oczywiście
o Polskę. Polskie „chciejstwo” nie chciało pamiętać o postawie
aliantów podczas wybuchu nie dawno zakończonej wojny. Zapytałem
zaprzyjaźnionego bohatera powojennej partyzantki Św. Pamięci
Hedę „Szarego”, czy jako dwudziesto paro letni komendant
rozbijający ubeckie więzienia, wierzył w wybuch nowej wojny?.
Odpowiedział: „oczywiście”. Czy w Wielkiej Brytanii wierzyła w to
choć jedna osoba?
I lała się polska krew. Słusznie kochamy tych, co ją przelewali.
Choćby za to, że krwawili z ukoronowanymi orzełkami na czapkach .
Słusznie oddajemy cześć „żołnierzom wyklętym”.
Należy im się to po latach przemilczeń.
Tylko czy z punktu widzenia realnych szans, mieli choćby
najmniejszą możliwość wygranej? Przecież to była wojna nie tylko
przeciw Stalinowi. Także Churchillowi i Rooseveltowi! Ich cynicznym
decyzjom!
I istniała druga strona medalu. Stalin wiedząc, ze istnieje w Polsce
podległe rządowi emigracyjnemu potężne, świetnie wyszkolone
podziemie, Stalinowi a nie dowierzając nawet polskim komunistom,
postawił na tych, którzy po „nożu w plecy” zdradzili kraj, którego
byli obywatelami i opowiedzieli się po stronie najeźdźcy i zasilił
ich swoją kadrą enkawudzistów pochodzących ze środowisk mniejszości
narodowych z Rosji, Ukrainy i Białorusi. Przelew krwi był im na
rękę , bo usprawiedliwiał rządy terroru, umacniał ich pozycję wobec
Moskwy i pozwalał rugować komunistów polskiego pochodzenia, jako
potencjalnych konkurentów do władzy. Apogeum ich siły stały się lata
1948 -1956 .Lata zemsty za wpuszczenie w krwiobieg polskiej
władzy „nacjonalistów” od Andersa i Maczka. Z RAF i Armii Krajowej.
O prawicowy nacjonalizm oskarżyli i wsadzili do mamra nawet swego
ideowego kolegę Gomułkę.
I ci z krwi i kości służalcy Stalina wraz z utratą stanowisk w
latach 56 i 68 zaczęli przemyśliwać o przewerbowaniu się na drugą,
tym razem antykomunistyczna stronę. Poglądy? Wymyślili
usprawiedliwienie: ”tylko krowa nie zmienia pogladów”!
I teraz skrót myślowy. Michnik swój artykuł w „Le Mondzie”
pt. „Podłożyłem bombę pod system” zaopatrzył rysunkiem rozrywanego w
strzępy białego orła. Moim zdaniem koresponduje to z wyczynem
telewizyjnego deprawatora Kuby Wojewódzkiego, udającego swawolnego
Dyzia, który nie dawno umoczył w ekskrementach naszą świętość
narodową, białą naszą czystością i czerwoną od naszej krwi. To są
próby wytrzymałości Polaków. Podobnie jak goebbelsowskie wymysły
Grosa. Przecież ekshumację w Jedwabnem przerwano po znalezieniu
niemieckich pocisków w stodole! Ten sam Michnik w USA w rocznicę
okrągłego stołu powiedział, że ten masoński mebel uratował
demokrację. Groziło narodowe i katolickie państwo Polaków. A
tymczasem coraz to wyżej unosi się kurtyna zasłaniająca dotąd prawdę
o okrągłym stole. Jan Rurarz napisał książkę udowadniającą że cała
operacja okrągłego stołu i w ogóle polska „pierestrojka” była
sterowana z Moskwy pod egidą Gorbaczowa a jej celem było obalenie
Breżniewa dla intronizacji „Michaiła”, który już był wytrenowany
przez Andropowa do nowego antyjałtańskiego podziału świata.
Dokonywanego przez te same państwa, które odwrotnie dzieliły go w
Jałcie. Kto pamięta, jakim kultem darzyli Gorbaczowa korowcy? Jak
plackiem przed nim leżała inteligencja z tzw „opozycji”? Widziałem
to na spotkaniu z Gorbaczowem na Zamku Królewskim. Profesor Dudek z
IPN gdzie może tam z determinacją demaskuje raporty polskiej komórki
kontrwywiadu w Moskwie, na temat nasilających się przed okrągłym
stołem licznych kontaktów ludzi opozycji z ambasadą radziecką oraz
fakt, ze Andrzej Wajda i Adam Michnik ( późniejsi
założyciele „Agory” i „Gazety Wyborczej” za
pieniądze „Solidarności”
na kilka dni przed „okrągłym stołem” byli
przyjmowani przez sekretarza wydziału zagranicznego KC KPZR Falina.
O czym rozmawiali? Co tam uzgadniali? Koresponduje to z
wypowiedziami redaktora Jerzego Sławomira Maca, że mniejszościom
narodowym dobrze wiodło się w Polsce, aż do odzyskanie przez Polskę
niepodległości. A więc wystarczy powrócić do rozbiorów by z powrotem
wiodło im się doskonale. „Paradis...” A bard „Solidarności” Jacek
Kaczmarski przytacza we wspomnieniowej książce rozmowę o
Polsce: „...Co się tak tym kraikiem przejmujesz? Przecież za parę
lat będzie znowu z tej Polski ksiąstewko warszawskie!” 18:06,
reakcja , Bohdan Poręba