Po krótkim milczeniu spowodowanym kampania wyborczą, gdzie mówienie
niepopularnej prawdy mogłoby komuś zaszkodzic, Janusz Palikot znów odrodził
się w swojej najlepszej formie. Inna rzecz, ze pełne odrodzenie nie
nastapiłoby gdyby nie inspiracja z ust samego brata męczennika, który w
wieczór wyborczy zaapelował o "rzetelne wyjaśnienie okoliczności tragedii
smoleńskiej". Niewatpliwie moznaby mówic o rzetelności, gdyby Zmarłemu pobrano
do badania krew na okoliczność zawarcia alkoholu. Oczywiscie to nie jedyne
pytanie, na które raczej posłowi nikt nie odpowie, zastepując odpowiedź
swiętym oburzeniem...
Poseł pytał również o to dlaczego samolot miał 25 minut opóźnienia? Gdyby
wyleciał o czasie mógłby spokojnie lądować. Co przez ten czas robił Lech
Kaczyński i czy środowisko prezydenta nie wywierało wpływu na załogę?
Ale te pytania to mała perła i to bez pianki.
Później Palikot zaatakował kler. Uznał, że w tysiącach kościołów doszło do
złamania ciszy wyborczej. Księża mieli nawoływać do głosowania na
Kaczyńskiego. - Dlatego czekam na zgłoszenia przypadków od światków tych
wydarzeń. Następnie skieruję sprawę do sądu - zapowiedział poseł, który
przypomniał o rozdziale Kościoła od państwa. - Około stu komisji wyborczych na
Lubelszczyźnie było usytuowanych w pobliżu parafii. Czy to właściwe? Czy nie
powinno być tak, jak za sklepami z alkoholem, że komisje muszą być oddalone od
kościołów? - stawiał pytania Palikot.
Te pytania sa wyjatkowo tendencyjne, bo sugerują niedwuznacznie, ze kosciół
wpływa na politykę państwa, że nie kieruje się słynnym "Bogu co boskie a
cesarzowi co cesarskie". Ta wiadomość z pewnością wzburzy światłe umysły cór i
synów KK, spowoduje lawinę protestów z rzadaniem przywrócenia kary smierci
włącznie.