Gość: ketiw1
IP: *.terminus.pl / 195.116.99.*
23.03.04, 19:15
Piszę to, bo niedobrze mi się robi jak czytam wypociny "specjalistów", dla
których jedynym źródłem wiedzy zdają się być FAKTY TVN. A więc w ramach
sprostowania w maksymalnym srócie:
1)Czy antyglobaliści buntują się przeciwko globalizacji?
Nie. Ludzie zwani "antyglobalistami" są de facto "alterglobalistami", nie
zamierzają zawracać rzeki kijem. Chcą po prostu, by globalizacja przybrała
nieco inne formy, by zwrócono uwagę na niektóre szkodliwe procesy. Martwi ich
kierowanie się w polityce światowej egoizmem, interesem finansistów,
koncernów. Chcą regulacji "wolnego rynku", który dawno przestał być wolny, za
sprawą wielkich korporacji wymuszających monopol, niszczących drobne
przedsiębiorstwa i wykorzystujących biedne kraje. Niepokoi ich że 40% proc
finansów całego świata jest skupionych w rękach 243 multimilionerów. Chcą
zmniejszyć rosnącą przepaść pomiędzy bogaczami i biedakami (którzy stanowią
2/3 świata). Protestują przeciwko egoizmowi, handlu bronią (którym parają się
także najbogatsze kraje), wspieraniu dyktatorów w ameryce południowej i
afryce, degradacji środowiska naturalnego, którego niewiele pozostało.
Przejmują się umierającymi z głodu milionami dzieci i dorosłych, rozwojowi
globalnej przestępczości. Chcą być zauważeni, chcą zwrócić uwagę na to co dla
nich ważne, chcą rozmów z chowającymi się za kordonami policji i wojska
politykami i biznesmenami, którzy w miękkich fotelach wpływają na kształt
nowoczesnego świata.
2)Czy globaliści to bogata, znudzona młodzież z Europy zachodniej?
też. Ale to przedewszystkim działacze społeczni z Ameryki Łacińskiej, USA,
Europy. Są wśród nich nobliści, pisarze, ekonomiści, naukowcy, reprezentanci
biednych społeczności, starzy i młodzi.
3)Czy antyglobaliści to ci co robią zadymy, tłuką szyby i demolują samochody?
Nie. W każdym zbiorowisku znajdą się oszołomy, które wychwalają fidela castro
i walczą z policją. To nie oni jednak organizują zjazdy i to nie oni są
zatroskani problemami, których dotyczą zjazdy. Stanowią margines. Telewizja,
jak to ona pokazuje tylko zadymy bo to wiadomo - barwne, sensacyjne,
kontrowersyjne, ciekawe i nieskomplikowane. Kilkuset tysięczne nieraz
zjazdy "alterglobalistów" to jednak przedewszystkim wykłady, sympozja,
dyskusje, odczyty, rozmowy, solidarność i życzliwość. To wspólna troska i
zaduma najróżniejszych środowisk i opcji politycznych, nie tylko lewicowych.
Altergobaliści to też w pewnym stopniu np socjaldemokratyczna, szwedzka
partia SAP, która rządzi w tym państwie od 70 lat z rewelacyjnymi skutkami
(największe bezpieczeństwo i opieka państwowa na świecie, a także imponujące
pkb), przeznacza ogromne pieniądze na zagraniczną pomoc humanitarną,
protestuje przeciwko rozpasanemu kapitalizmowi, który zamienia się w
strukturę rządzoną przez prawo dżungli.
Podsumowując ten totalny skrót alterglobaliści to ludzie wrażliwi na ludzką
krzywdę i cierpienie, zatroskani losem świata, proponujący nowe rozwiązania
(np. podatek Tobina), stanowiący przeciwwagę dla tendencji liberalno-
kapitalistycznych. To w dużej części ludzie wykształceni, uznani, rozważni,
dalecy od radykalizmu, utopijnego myślenia i zadymy. Szkoda, że są
dyskredytowani przez merkantylno-komercyjną telewizję i przez Was. Tak mało o
nich wiecie.
Zainteresowanym polecam książkę o antyglobalistach Artura
Domosławskiego, "Globalizację" Zygmunta Baumana najróżniejsze artykuły i
reportaże Kapuścińskiego. Pozdrawiam "alterglobalistów"!!!!