Dodaj do ulubionych

Nie ma czegoś takiego jak "antyglobaliści"!!!

IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 23.03.04, 19:15
Piszę to, bo niedobrze mi się robi jak czytam wypociny "specjalistów", dla
których jedynym źródłem wiedzy zdają się być FAKTY TVN. A więc w ramach
sprostowania w maksymalnym srócie:

1)Czy antyglobaliści buntują się przeciwko globalizacji?
Nie. Ludzie zwani "antyglobalistami" są de facto "alterglobalistami", nie
zamierzają zawracać rzeki kijem. Chcą po prostu, by globalizacja przybrała
nieco inne formy, by zwrócono uwagę na niektóre szkodliwe procesy. Martwi ich
kierowanie się w polityce światowej egoizmem, interesem finansistów,
koncernów. Chcą regulacji "wolnego rynku", który dawno przestał być wolny, za
sprawą wielkich korporacji wymuszających monopol, niszczących drobne
przedsiębiorstwa i wykorzystujących biedne kraje. Niepokoi ich że 40% proc
finansów całego świata jest skupionych w rękach 243 multimilionerów. Chcą
zmniejszyć rosnącą przepaść pomiędzy bogaczami i biedakami (którzy stanowią
2/3 świata). Protestują przeciwko egoizmowi, handlu bronią (którym parają się
także najbogatsze kraje), wspieraniu dyktatorów w ameryce południowej i
afryce, degradacji środowiska naturalnego, którego niewiele pozostało.
Przejmują się umierającymi z głodu milionami dzieci i dorosłych, rozwojowi
globalnej przestępczości. Chcą być zauważeni, chcą zwrócić uwagę na to co dla
nich ważne, chcą rozmów z chowającymi się za kordonami policji i wojska
politykami i biznesmenami, którzy w miękkich fotelach wpływają na kształt
nowoczesnego świata.

2)Czy globaliści to bogata, znudzona młodzież z Europy zachodniej?
też. Ale to przedewszystkim działacze społeczni z Ameryki Łacińskiej, USA,
Europy. Są wśród nich nobliści, pisarze, ekonomiści, naukowcy, reprezentanci
biednych społeczności, starzy i młodzi.

3)Czy antyglobaliści to ci co robią zadymy, tłuką szyby i demolują samochody?
Nie. W każdym zbiorowisku znajdą się oszołomy, które wychwalają fidela castro
i walczą z policją. To nie oni jednak organizują zjazdy i to nie oni są
zatroskani problemami, których dotyczą zjazdy. Stanowią margines. Telewizja,
jak to ona pokazuje tylko zadymy bo to wiadomo - barwne, sensacyjne,
kontrowersyjne, ciekawe i nieskomplikowane. Kilkuset tysięczne nieraz
zjazdy "alterglobalistów" to jednak przedewszystkim wykłady, sympozja,
dyskusje, odczyty, rozmowy, solidarność i życzliwość. To wspólna troska i
zaduma najróżniejszych środowisk i opcji politycznych, nie tylko lewicowych.
Altergobaliści to też w pewnym stopniu np socjaldemokratyczna, szwedzka
partia SAP, która rządzi w tym państwie od 70 lat z rewelacyjnymi skutkami
(największe bezpieczeństwo i opieka państwowa na świecie, a także imponujące
pkb), przeznacza ogromne pieniądze na zagraniczną pomoc humanitarną,
protestuje przeciwko rozpasanemu kapitalizmowi, który zamienia się w
strukturę rządzoną przez prawo dżungli.

Podsumowując ten totalny skrót alterglobaliści to ludzie wrażliwi na ludzką
krzywdę i cierpienie, zatroskani losem świata, proponujący nowe rozwiązania
(np. podatek Tobina), stanowiący przeciwwagę dla tendencji liberalno-
kapitalistycznych. To w dużej części ludzie wykształceni, uznani, rozważni,
dalecy od radykalizmu, utopijnego myślenia i zadymy. Szkoda, że są
dyskredytowani przez merkantylno-komercyjną telewizję i przez Was. Tak mało o
nich wiecie.
Zainteresowanym polecam książkę o antyglobalistach Artura
Domosławskiego, "Globalizację" Zygmunta Baumana najróżniejsze artykuły i
reportaże Kapuścińskiego. Pozdrawiam "alterglobalistów"!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: blq Re: Nie ma czegoś takiego jak "antyglobaliści"!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.04, 20:39
      Problem w tym, ze takich jak Ty "antyglobalistow" czy tez "alterglobalistow"
      jest niestety bardzo malo. Walczycie tylko z najbardziej negatywnymi efektami
      globalizacji. Po prostu macie troche wieksza wiedze, zauwazacie wiecej. Ludziom
      generalnie nei chce sie myslec. Twoj post poprze 99% rozsadnych ludzi. I co z tego?

      Problemy sa dwa. Po pierwsze, wiekszosc ludzi, tych rozsadnych, jest pochlonieta
      innymi zajeciami niz roztrzasanie problemow globalizmu. Maja prace, nauke,
      rodzine, milosci, hobby itp. Jesli nawet ktos sie skusi i cos tam przeczyta, to
      najwyzej podpisze jakis protest, pojdzie na jedno spotkanie, pogada z kumplami
      przy piwku i na tym sie skonczy.

      Po drugie, musisz przyznac ze przyciagacie mnostwo radykalnych oszolomow,
      psujacych Wam opinie. Nacjonalistow, sekciarskich pseudokatolikow a'la radio
      Maryja, pacyfistow idiotow, ekologow idiotow itp. I co z tego ze Wy jestescie
      dobrzy jak oni sa zli?


      pozdr.
      • Gość: wikul Re: Nie ma czegoś takiego jak "antyglobaliści"!!! IP: *.acn.waw.pl 23.03.04, 23:43
        Gość portalu: blq napisał(a):

        > Problem w tym, ze takich jak Ty "antyglobalistow" czy tez "alterglobalistow"
        > jest niestety bardzo malo. Walczycie tylko z najbardziej negatywnymi efektami
        > globalizacji. Po prostu macie troche wieksza wiedze, zauwazacie wiecej.
        Ludziom
        > generalnie nei chce sie myslec. Twoj post poprze 99% rozsadnych ludzi. I co z
        t
        > ego?
        >
        > Problemy sa dwa. Po pierwsze, wiekszosc ludzi, tych rozsadnych, jest
        pochloniet
        > a
        > innymi zajeciami niz roztrzasanie problemow globalizmu. Maja prace, nauke,
        > rodzine, milosci, hobby itp. Jesli nawet ktos sie skusi i cos tam przeczyta,
        to
        > najwyzej podpisze jakis protest, pojdzie na jedno spotkanie, pogada z kumplami
        > przy piwku i na tym sie skonczy.
        >
        > Po drugie, musisz przyznac ze przyciagacie mnostwo radykalnych oszolomow,
        > psujacych Wam opinie. Nacjonalistow, sekciarskich pseudokatolikow a'la radio
        > Maryja, pacyfistow idiotow, ekologow idiotow itp. I co z tego ze Wy jestescie
        > dobrzy jak oni sa zli?
        >
        > pozdr.

        Masz rację. Takich jak ketiw1 to garstka, niestety. Większość to ci których
        opisuje Łoziński :

        ...Konfederacja zadymiarzy
        Zawodowi zadymiarze wywodzą się z tak różnych organizacji, jak Federacja
        Anarchistyczna, Ruch Społeczeństwa Alternatywnego, Obywatelski Ruch
        Ekologiczny, Walcząca Grupa Rewolucyjna, Związek Komunistów Polskich
        Proletariat, Komunistyczna Młodzież Polski, Lewicowa Alternatywa,
        Spartakusowska Grupa Polski, Nurt Lewicy Rewolucyjnej, Grupa Inicjatywna Partii
        Robotniczej, Grupy Samorządności Robotniczej, Radykalna Akcja Antykomunistyczna
        RAAK czy Akcja Alternatywna Naszość. Najłatwiej wspólny język znajdują
        anarchiści, ekolodzy, ruchy komunizujące oraz związkowcy. Najbardziej
        zaangażowanymi zadymiarzami są anarchiści Maciej Roszak, Jany Waluszko, Marek
        Kurzyniec, antyglobaliści Mariusz Nowak, Marek Piekarski, Grzegorz Baczak i
        Piotr Rachwalski, ekolodzy Olaf Smolkień, Łukasz Sokołowski czy Rafał Górski,
        działacze Naszości Piotr Lisiewicz, Maciej Koziołocki, Jarosław Czarnecki czy
        Adrian Gałaszkiewicz oraz działacze RAAK Wojciech Wybranowski, Wojciech Olszak
        czy Grzegorz Heczko.
        Maciej Roszak brał udział w antyglobalistycznych demonstracjach w Kolonii (1999
        r.), Pradze (2000 r.), Genui (2001 r.). Co roku uczestniczy w demonstracjach
        przeciw łamaniu praw człowieka w Chinach. Blokował budowę autostrady przez Górę
        Świętej Anny. Razem z prawicową Naszością demonstrował przed konsulatem Rosji w
        Poznaniu (przeciw wojnie w Czeczenii). Zerwał wtedy flagę rosyjską z konsulatu,
        co doprowadziło do międzynarodowego incydentu. Niedawno protestował przeciw
        interwencjom USA w Afganistanie i Iraku. Nie widzi sprzeczności między obroną
        praw człowieka w Chinach i Czeczenii a obroną reżimu talibów czy Saddama
        Husajna.
        Marek Kurzyniec pojechał do Czeczenii protestować przeciw wojnie. Został tam
        porwany i uwolniony w wyniku działań polskiej dyplomacji, m.in. Zenona
        Kuchciaka. Potem pojechał protestować na Białoruś, gdzie został na krótko
        aresztowany. Już w kraju protestował przeciw akcji USA w Afganistanie i Iraku.
        Mówi, że brał udział w tylu protestach, że nie potrafi wymienić nawet połowy z
        nich. Niedawno uczestniczył w akcji odsyłania książeczek wojskowych do MON -
        miała to być forma protestu przeciw wojnie w Iraku. Z kolei Jany Waluszko
        zaczynał od protestów przeciw budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu. Później
        był uczestnikiem ponad stu protestów i manifestacji. Waluszko wspomina, jak
        uzyskał poparcie dla działań anarchistów ze strony księdza Henryka Jankowskiego
        z gdańskiej parafii św. Brygidy. - Tłumaczyliśmy księdzu, że jesteśmy
        anarchistami i niewierzącymi, a prałat Jankowski na to: "Rozwijajcie, chłopcy,
        dalej ducha narodowego i katolickiego" - opowiada. ...
        Krzysztof Łoziński
    • Gość: lesio Re: Twoj post brzmi sympatycznie IP: *.usouthal.edu 23.03.04, 22:39
      i rozsadnie (choc osobiscie nie lubie slowa "troska" - ze wzgl. na
      skojarzenia). Gdzie w Twojej klasyfikacji umiejscawia sie sympatyczna skad-
      inand pani/panna Emilia, piszaca na FA?
      • Gość: Emily Re: Twoj post brzmi sympatycznie IP: *.dc.dc.cox.net 25.03.04, 04:36
        jesli o mnie chodzi, to jestem zadeklarowana alteglobalistka, antyzadymowa,
        ale probojkotowa.
        pozdrawiam
        • Gość: lesio Re: dodaj: IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 26.03.04, 04:54
          ...z inhibujaca dopamina dzialajaca ekscytacyjnie i deplecja 5-
          hydroksytryptaminy...
          Pozdrawiam Cie cieplo rowniez!
          • Gość: Emily Re: dodaj: IP: *.dc.dc.cox.net 26.03.04, 13:54
            you got it!wink)
            pozniej dodam na razie zmykam na konferencje
            pozdro
    • dokowski Są i zasługują na tę nazwę 24.03.04, 09:39
      Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

      > Chcą regulacji "wolnego rynku", który dawno przestał być wolny

      Jest coraz bardziej wolny. Niedawno dołączyła do niego Europa Wschodnia. Nawet
      Chiny zaczynają się otwierać. Wolny rynek rozwija się i triumfuje.

      > Niepokoi ich że 40% proc finansów całego świata jest skupionych w rękach
      > 243 multimilionerów. Chcą zmniejszyć rosnącą przepaść pomiędzy bogaczami
      > i biedakami (którzy stanowią 2/3 świata).

      To jest właściwa struktura organizacji społeczności światowej. Dzięki takiej
      hierarchii świat się rozwija i ludzie się bogacą, bo praca jest wydajna i
      dobrze zorganizowana. Warunkiem rozwoju jest, aby bogaci bogacili się szybciej
      niż ubodzy. Jest to istota dobrej organizacji, która jest przeciwieństwem
      socjalizmu. W socjalizmie następuje rozkład, którego objawem jest zmniejszanie
      się różnic pomiędzy bogatymi a biednymi - tak działa prawo wzrostu entropii w
      ekonomii.

      > politykami i biznesmenami, którzy w miękkich fotelach wpływają na kształt
      > nowoczesnego świata.

      Fotele powinny być miękkie - ten debilny wtręt obnaża duszę antyglobalisty-
      socjalisty

      > protestuje przeciwko rozpasanemu kapitalizmowi, który zamienia się w
      > strukturę rządzoną przez prawo dżungli.

      A to już stara dobra bolszewicka propaganda

      > stanowiący przeciwwagę dla tendencji liberalno-kapitalistycznych.

      A więc będący wrogami wolnego świata.
      • Gość: ketiw1 Re: Są i zasługują na tę nazwę IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 24.03.04, 11:58
        Odpiszę tylko raz, bo mam podejrzenia, że dyskusja z Tobą za chwilę zmieni się
        w wymianę wyzwisk. Jesteś radykałem, brak wiedzy nadrabiasz uproszczonymi
        apelami emocjonalnymi, wydaję ci się, że istnieje tylko jedna słuszna droga -
        liberalny kapitalizm. Tymczasem jest wiele krajów, które mają kapitalizm
        regulowany, połączony z opieką socjalną. Te kraje są najbardziej spokojne,
        bezpieczne, ludziom żyje się dobrze i dostatnio (patrz np. skandynawia). W
        krajach tych przestępczość jest prawie zerowa, emigranci asymilują się
        najszybciej, a pkb jest niewiele niższe niż w krajach z drapieżnym
        kapitalizmem. Tylko co to znaczy? W USA np. większość pkb robią miliarderzy, a
        więc dane o średnich dochodach i produkcie krajowym są w przypadku przeciętnych
        obywateli zaniżone. W Szwecji miliarderów nie ma, ale nie ma też bezdomnych,
        żebraków, środowisk kryminogennych i rzesz niezadowolonych. Nie wierzysz? Jedź
        zobaczyć.
        Co do "wolnego rynku", to twa wiedza jest mizerna i nie zdajesz sobie sprawy z
        jego obecnego kształtu.
        Co do twego poglądu o tym, że dzieki skrajnej nierówności można się rozwijać i
        że to jest sprawiedliwe, to gdybyś urodził się w etiopii, albo w USA w
        dzielnicy meksykańskiej, to byś zdanie zmienił diametralnie. Punkt widzenia
        zależy od punktu siedzenia, tylko, że jak ktoś nie jest sobie w stanie
        wyobrazić widoku z drugiej strony, to jest to świadectwo zawężonych horyzontów
        myślowych, które ma się wprost proporcjonalnie do IQ i wrażliwości. Każdy
        radykalizm i skrajność prowadzi do utopii i jest krótko mówiąc po prostu zawsze
        idiotyczna.
        Pozdrawiam.
        • dokowski Nie wątpię, że jako antyglobalista masz takie ... 24.03.04, 15:03
          Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

          > mam podejrzenia, że dyskusja z Tobą za chwilę zmieni się
          > w wymianę wyzwisk.

          ... skłonności. Jednak nie uda ci się wciągnąć mnie w coś takiego. Wyzwiskami
          obrzucam tylko antysemitów i damskich bokserów, którzy nazywają siebie
          antyaborcjonistami.

          > wydaję ci się, że istnieje tylko jedna słuszna droga - liberalny kapitalizm.

          tak jest

          > Tymczasem jest wiele krajów, które mają kapitalizm
          > regulowany, połączony z opieką socjalną.

          Jedno nie wyklucza drugiego. A nawet więcej - liberalny kapitalizm zapewnia
          opiekę socjalną dla potrzebujących.

          Widać że tego nie rozumiesz, więc wyjaśnię.

          Kapitalizm pozwala osiągać tzw. wartość dodatkową, czyli mówiąc po chłopsku,
          kapitalizm pozwala na wytworzenie nadwyżek, którymi można podzielić się z
          innymi.

          Liberalizm z kolei zapewnia, że władze państwowe wykonują to, czego chcą od
          państwa wyborcy, ponieważ w wolnych wyborach wybierani są przedstawiciele
          większości. A większość ludzi w kapitalizmie, to ludzie ubodzy, którzy
          rozumieją potrzeby socjalne. Niczego nie trzeba regulować, bo w liberalnej
          demokracji większość zawsze zagłosuje na partie, które są za podatkami na pomoc
          socjalną.

          > W USA np. większość pkb robią miliarderzy, a
          > więc dane o średnich dochodach i produkcie krajowym są w przypadku
          > przeciętnych obywateli zaniżone. W Szwecji miliarderów nie ma,
          > ale nie ma też bezdomnych, żebraków, środowisk kryminogennych
          > i rzesz niezadowolonych.

          Szkoda, że tak mało jesteś oczytany i twoja wiedza ogranicza się tylko do
          sloganów z politycznej propagandy. Polecam wspaniałą lekturę "Strzelby,
          zarazki, maszyny", w której opisane jest, jak inaczej rozwijała się cywilizacja
          w zależności od klimatu i kontynentu. Porównywanie Szwecji i USA tak jak to
          zrobiłeś jest kompletnym absurdem. Te różnice nie mają nic wspólnego z
          polityką. Jesteś homo politicus z klapkami na oczach.


          > Co do twego poglądu o tym, że dzieki skrajnej nierówności można się rozwijać

          I nie rozumiesz, co czytasz. Napisałem że dzięki organizacji opartej na
          hierarchii. Kiedyś na tym forum pokazałem matematycznie, czyli policzyłem
          explicite, dlaczego hierarchia (taka np. jak w wojsku) przekłada się na
          wykładniczy wzrost dochodów na kolejnych szczeblach. Zwyczajny, gładki,
          wykładniczy wzrost, a nie jakieś "skrajne" nierówności. Twoje argumenty są
          czysto emocjonalne i demagogiczne.

          > Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

          Także od wykształcenia. Ciemiaki nie rozumieją ekonomii, więc łatwo dają się
          nabierać na taką demagogię.

          > tylko, że jak ktoś nie jest sobie w stanie wyobrazić widoku z drugiej strony

          Przeczytaj sobie "Heban" Kapuścińskiego, a zrozumiesz ogrom nędzy i cierpienia
          tych ludów, które nie chcą dołączyć do wolnego świata. Twoje współczucie dla
          biednego Meksykańca w USA musi zresztą być udawane, bo nie jest możliwe, abyć
          nie wiedział o tragedii np. w Korei Pn. Dyktatury, którzy nie chcą liberalnej
          demokracji, są winne cierpieniom swoich poddanych.

          > świadectwo zawężonych horyzontów
          > myślowych, które ma się wprost proporcjonalnie do IQ

          Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić mojego IQ.

          Jak widzisz, nie udało ci się sprowokować mnie do wyzwisk. Jeżeli jednak lubisz
          wyzwiska, to napisz, że aborcja jest morderstwem, albo napisz, że to Żydzi byli
          winni i należało im się, a obrzucę cię obelgami tak jak lubisz.
          • Gość: ingen Re: Nie wątpię, że jako antyglobalista masz takie IP: 193.0.69.* 24.03.04, 16:40
            obaj macie racje i obaj polowicznie, od razu zaznaczam, za czuje niemal
            organiczny wstret to komunistow, maoistow i tych wszystkich, ktorzy droga
            rewolucji chca nam zgotowac wspaniala przyszlosc, oczywiscie ze jedyna droga
            jest kapitalizm i gospodarka rynkowa, lecz nmie mozna zapominac o negatywnych
            skutkach jakie niesie to ze soba dla wielu krajow czy regionow swiata, ok sa
            tez pozytywy i pewnie nawet jest ich wiecej , nie znaczy to jednak , ze mozna
            zapomniec o tym co jest zle i nie starac sie naprawiac, kraje polnocy zasobne,
            majace kapital i wyksztalcone struktury gospodarcze domagaja sie dzis
            liberalizacji, ale wybiorczo, bez rolnictwa, oprocz tego nie mozna zapominac,
            ze przez wiele dziesiecioleci i dzis takze stosuja subsydia i inne protekcje
            dla wlasnych gospodarek, instrumenty na ktore nie stac biednych krajow, w
            ktorych obcy kapital robi co chce nie przejmujac sie , zadnymi zasadami, jedyna
            nadzieja w spolecznosci miedzynarodowej , ktora moze takie korporacje
            kontrolowac i przywolywac do porzadku, vide Shell czy Nike i akcje
            konsumwencjkie przeciwko tym firmom.
          • Gość: ketiw1 Re: Nie wątpię, że jako antyglobalista masz takie IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 25.03.04, 00:51
            Prosiłbym Cię, byś mnie nie szufladkował jako antyglobalistę z pewnymi
            skłonnościami, bo nic co tu napisałem nie wskazuje na to, że mam takowe.
            > Jedno nie wyklucza drugiego. A nawet więcej - liberalny kapitalizm zapewnia
            > opiekę socjalną dla potrzebujących.
            Ja też nie widzę niczego lepszego od kapitalizmu, jednak martwi mnie, że nie
            rozumiesz znaczenia przymiotnika "liberalny" w odniesieniu do tego modelu.
            Liberalny oznacza tendencję do deregulacji, a więc stworzenia systemu w którym
            stwarza się szanse na tworzenie monopolu przez potęgi finansowe i ograniczenia
            socjalu do absolutnego minimum. Przedstawicielem liberalnego kapitalizmu w
            polsce jest np. (skądinnąd bardzo kulturalny, posiadający wysoką kulturę
            polityczną) Korwin Mikke, który proponuje zlikwidowanie wszystkiego prawie
            oprócz wojska, policji, sądów i administracji, pozostawiając ubogich bez opieki
            np. zdrowotnej.
            Kapitalizm pozwala osiągać tzw. wartość dodatkową, czyli mówiąc po chłopsku,
            > kapitalizm pozwala na wytworzenie nadwyżek, którymi można podzielić się z
            > innymi.

            Nie podzielam twego optymizmu. Jak pokazuje życie apetyt rośnie w miarę
            jedzenia, bogaci dzielą się tym niechętniej im więcej posiadają (od tej reguły
            są oczywiście chlubne wyjątki), a jakiekolwiek "nadwyżki" to mżonka. Coś
            takiego nie istnieje, bo zawsze można więcej wydać na samochód, dom, nową
            inwestycję, czy odłożyć na konto. Nie należę do najbiedniejszych, jednak nie
            powiem, żebym dysponował jakimiś "nadwyżkami". A TY?

            > Szkoda, że tak mało jesteś oczytany i twoja wiedza ogranicza się tylko do
            > sloganów z politycznej propagandy. Polecam wspaniałą lekturę "Strzelby,
            > zarazki, maszyny", w której opisane jest, jak inaczej rozwijała się
            cywilizacja
            >
            > w zależności od klimatu i kontynentu. Porównywanie Szwecji i USA tak jak to
            > zrobiłeś jest kompletnym absurdem. Te różnice nie mają nic wspólnego z
            > polityką. Jesteś homo politicus z klapkami na oczach.(...)
            Przeczytaj sobie "Heban" Kapuścińskiego, a zrozumiesz ogrom nędzy i cierpienia
            > tych ludów, które nie chcą dołączyć do wolnego świata. Twoje współczucie dla
            > biednego Meksykańca w USA musi zresztą być udawane, bo nie jest możliwe, abyć
            > nie wiedział o tragedii np. w Korei Pn. Dyktatury, którzy nie chcą liberalnej
            > demokracji, są winne cierpieniom swoich poddanych.

            Heban czytałem, jak i wszystkie inne książki tego autora. Liberalna demokracja
            jest czymś innym niż liberalny kapitalizm, w dodatku każda demokracja z
            definicji powinna być liberalna, więc coś takiego na dobrą sprawę nie istnieje.
            Problemy trzeciego świata nie wynikają z braku liberalnego kapitalizmu, a z
            braku demokracji właśnie. Ale nie tylko. Nie bez znaczenia jest fakt, że
            narzuciliśmy afrykanom, przyzwyczajonym do systemu plemiennego, system
            państwowy, w którym się nie odnajdują. Swoje zrobił też kolonializm,
            wykorzystywanie niższego szczebla rozwoju, klimat. W krajach, gdzie walczy się
            nowoczesną bronią, a ludzie nie mają nowoczesnego kibla, nie mówiąc o szkołach,
            uniwersytetach, zakładach pracy, szpitalach nie da się zbudować demokracji.
            Tymczasem nasza troska ogranicza się do karmienia tyranów pomocą humanitarną,
            nieraz wspierania ich, gdy to leży w naszym interesie ekonomicznym i
            politycznym, sprzedawaniu broni. Zadanie nie łatwe, jednak na razie bardziej
            szkodzimy niż pomagamy, destabilizując układy sił i kupując od elit potrzebne
            surowce za bezcen. Głodnych i tak prawie nie karmimy, choć rozwinięte kraje
            twierdzą, że jest inaczej.

            Nie zastanawiałbym się długo czy zamieszkać w korei czy usa, jednak czemu nie
            powinienem porównywać USA i Szwecji? Uważam, że model szwedzki jest lepszy i
            tyle, a wprowadzić go można także w innych krajach rozwiniętych.

            Kończąc jeszcze raz mówię, że jestem za kapitalizmem, tyle, że regulowanym, bez
            możliwości koncentrowania kapitału w miliardach dolarów na jednostkę bo i po
            co? Nie wierzę w zupełną równość - bo nie istnieje ona w przyrodzie. Chcę
            większej sprawiedliwości i mniej egoizmu, tego by nierówne szanse nie
            powodowały np. produkowania 4,5 mln więźniów w USA, z którymi nie wiadomo co
            zrobić bo okradani podatnicy nie chcą na nich płacić. Nie chcę żyć w kraju
            gdzie prywatyzuje się więzienia, by zamiast strat przynosiły zyski - bo to
            chore i nie humanitarne. Widzę inne możliwości rozwiązania takich problemów,
            niż uleganie populizmowi, co prowadzi do powstania patologii, których pełne
            jest społeczeństwo amerykańskie. Nie uważam krajów z liberalnym kapitalizmem za
            złe, ale uważam, że byłyby jeszcze lepsze gdyby wprowadzić mądre regulacje. Czy
            to takie lewackie i utopijne?


            • mr_watchman Re: Nie wątpię, że jako antyglobalista masz takie 25.03.04, 10:33
              Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

              > Kończąc jeszcze raz mówię, że jestem za kapitalizmem, tyle, że regulowanym,
              > bez możliwości koncentrowania kapitału w miliardach dolarów na jednostkę bo i
              > po co?

              Po pierwsze, pytanie "po co?" nie powinno być twoim zmartwieniem. Na przykład -
              Bill Gates jest obrzydliwie bogaty. Po co? A co mnie to obchodzi? Przecież to
              nie moje pieniądze, tylko jego. Można by raczej zapytać "dlaczego?", ale i tu
              odpowiedź jest prosta - bo umie robić dobre interesy.
              Po drugie, skoro jesteś za kapitalizmem regulowanym bez możliwości koncentracji
              dużego kapitału w jednym ręku, to znaczy, że popierasz socjalizm. To nie jest
              żaden przytyk, masz prawo być socjalistą. Chciałbym jednak wiedzieć w imię
              czego uważasz, że człowiek już bogaty nie może bogacić się bardziej? Czy to aby
              nie zazdrość tobą kieruje? Tylko się nie obraź - ja szczerze i śmiało mogę
              wyznać, że zazdroszczę bogatym ich bogactwa, tak jak zazdroszczę np. wybitnym
              pisarzom ich talentów.

              > Nie wierzę w zupełną równość - bo nie istnieje ona w przyrodzie.

              W istocie.

              > Chcę większej sprawiedliwości i mniej egoizmu, tego by nierówne szanse nie
              > powodowały np. produkowania 4,5 mln więźniów w USA, z którymi nie wiadomo co
              > zrobić bo okradani podatnicy nie chcą na nich płacić.

              A co to jest twoim zdaniem "większa sprawiedliwość i mniej egoizmu"? Czy
              zabranie Gatesowi połowy majątku i rozdanie jej różnym życiowym nieudacznikom
              to sprawiedliwość? Bo moim zdaniem sprawiedliwe jest to, że ktoś, kto ma
              tzw. "łeb do interesów", bogaci się dzięki swoim zdolnościom, a ktoś, kto z
              trudem rozumie, że dwa i dwa daje cztery, zasila doły społeczne.

              > Nie chcę żyć w kraju gdzie prywatyzuje się więzienia, by zamiast strat
              > przynosiły zyski - bo to chore i nie humanitarne.

              Dlaczego? W czym więzienie państwowe jest zdrowsze i bardziej humanitarne od
              prywatnego?

              > Widzę inne możliwości rozwiązania takich problemów, niż uleganie populizmowi,
              > co prowadzi do powstania patologii, których pełne jest społeczeństwo
              > amerykańskie.

              Nie to co Korea Płn., prawda? Tam to dopiero jest raj na ziemi - nietknięty
              patologią liberalizmu.

              > Nie uważam krajów z liberalnym kapitalizmem za złe, ale uważam, że byłyby
              > jeszcze lepsze gdyby wprowadzić mądre regulacje.

              Sypnij garścią przykładów owych mądrości. No i powiedz, które kraje liberalne
              masz na myśli.

              > Czy to takie lewackie i utopijne?

              Tak.
              • Gość: ketiw1 Re: Nie wątpię, że jako zarozumialec masz takie IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 25.03.04, 13:20
                Nie to co Korea Płn., prawda? Tam to dopiero jest raj na ziemi - nietknięty
                > patologią liberalizmu.
                >
                Jak cytujesz to rzetelnie, bo zaraz dalej powiedziałem, że o niebo wolę USA
                niż Koreę.
                Po drugie, skoro jesteś za kapitalizmem regulowanym bez możliwości koncentracji
                >
                > dużego kapitału w jednym ręku, to znaczy, że popierasz socjalizm.

                Popieram opiekę socjalną wysokiego stopnia, a to jeszcze nie socjalizm.
                Popieram wolny rynek, ale uważam, że żeby był wolny, trzeba go regulować, bo
                nieregulowany staje się dziki a nie wolny i niewoli tych którzy mają małe
                kapitały. Przykładem niech będą przepisy antydumpingowe. Gdyby nie one
                zwyciężały by tylko silne przedsiębiorstwa, wymuszając monopol, a po jego
                zdobyciu obniżając jakość i podwyższając cenę towarów i usług. Przykłady można
                mnożyć.
                > > Nie chcę żyć w kraju gdzie prywatyzuje się więzienia, by zamiast strat
                > > przynosiły zyski - bo to chore i nie humanitarne.
                >
                > Dlaczego? W czym więzienie państwowe jest zdrowsze i bardziej humanitarne od
                > prywatnego?
                Tak, ma ku temu szanse. Jak pokazała praktyka w więzieniach prywatnych robi
                się wszystko żeby obniżyć koszty co ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo w
                tych zakładach, brak jakiejkolwiek sensownej resocjalizacji, warunki poniżej
                norm, co z kolei owocuje eskalacją agresji, złych nawyków i powracania do
                jeszcze sprawniejszego procederu po wyjściu na wolność. Większe są szanse na
                resocjalizację człowieka otoczonego przez wychowawców (ktorzy notabene nie
                muszą go po rączkach całować), psychologów, nauczycieli niż przez prądojeby,
                druty i kamery. Po za tym praktyka USA pokazała, że w więzieniach prywatnych
                nagminnie nadużywano władzy, łamano prawa człowieka, używano broni w
                sytuacjach, w których jest to zabronione, znęcano się nad więźniami, bo nadzór
                nad strażnikami był za mały.
                > A co to jest twoim zdaniem "większa sprawiedliwość i mniej egoizmu"? Czy
                > zabranie Gatesowi połowy majątku i rozdanie jej różnym życiowym nieudacznikom
                > to sprawiedliwość?
                Hola hola! widzę że masz propagandowe zapędy. Ja nie chciałem nikomu zabierać
                tego co już ma, tylko wprowadzić przepisy, które w przyszłości dałyby szansę
                innym, nawet zdolniejszym programistom niż ci od Gatesa i szanse lepszym
                produktom, a także niższym cenom. Póki co "łeb do interesów" Gatesa sprowadza
                się do utrzymywania monopolu, który służy tylko jemu, a nie użytkownikom i
                zdolnym informatykom. To właśnie przykład rynku zniewolonego właściwie przez
                jedną korporację, a nie rynku wolnego. Daj więc spokój apelom emocjonalnym.

                > nie zazdrość tobą kieruje? Tylko się nie obraź - ja szczerze i śmiało mogę
                > wyznać, że zazdroszczę bogatym ich bogactwa, tak jak zazdroszczę np. wybitnym
                > pisarzom ich talentów
                Choć pewnie trudno w to uwierzyć ludziom twego pokroju, to nie zazdroszczę -
                nie moja to cecha. Jestem w pełni usatysfakcjonowany moim przeszło 10-letnim
                japońskim samochodem, przytulnym mieszkankiem i smacznym jedzeniem, a także
                tym, że mogę sobie pozwolić na wakacje pod namiotem za granicą. Wystarcza mi to
                i nie myślę o tym jak zdobyć więcej. Miłej gonitwy smile jeśli wiesz co chcę
                powiedzieć.
                > Sypnij garścią przykładów owych mądrości. No i powiedz, które kraje liberalne
                > masz na myśli.
                Przepisy antykoncentracyjne, antydumpingowe, podatek Tobina (tłumaczyć co to
                jest nie będę, jak Cię interesuje to sprawdź), strategiczne gałęzie gospodarki
                przynajmniej w części w rękach państwa. Określone najniższe krajowe płace,
                przepisy dające pewne prawa związkom zawodowym (oby nie za wielkie). Przykłady
                można mnożyć, a te przepisy i regulacje, a także wiele innych powinno się
                znaleźć w każdym kraju kapitalistycznym. Kraje z gospodarką zbyt liberalną to
                dla mnie np. USA, Holandia, Nowa Zelandia.

                To mój ostatni post do Ciebie, bo choć dyskusja z Tobą jest w miarę ciekawa, to
                nie lubię jak się mnie wybiórczo i tendencyjnie cytuje nie starając dojść do
                prawdy i kompromisu, a jedynie udowodnić swoją tezę i zdyskredytować oponenta.
                Jeśli jesteś najmądrzejszy i znasz wszystkie tajniki polityki, gospodarki, tego
                co sprawiedliwe i dobre oraz uważasz, że wszystko co najlepsze już wymyślono,
                to wogóle nie dyskutuj, tylko stań na beczce w hyde parku i przekonaj tych co
                jeszcze błądzą do jedynej słusznej drogi.
                Znamienne, że ustosunkowałeś się tylko do niektórych moich argumentów i
                postulatów, nie odpowiadając na te, na które nie umiałeś, co nie przeszkodziło
                ci zasugerować, że jestem lewakiem i utopijnie myślę. pozdrawiam, bez odbioru.
                • dokowski To jest właśnie największe zło antyglobalistów 25.03.04, 13:47
                  Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

                  > Tymczasem nasza troska ogranicza się do karmienia tyranów pomocą humanitarną,
                  > nieraz wspierania ich

                  Gdybyśmy obalili tyranów tak jak to zrobiliśmy w Iraku i wprowadzili liberalny
                  kapitalizm w miejsce wspierania tyranów pomocą humanitarną, to głód, choroby i
                  cierpienia na świecie zostałyby zlikwidowane.

                  Ale niestety antyglobaliści sprzeciwiają się zmianie tyranów na liberałów,
                  sprzeciwiają się zmianom ustrojowym w krajach socjalistycznych, bo w imię
                  swoich celów programowych sprzeciwiają się przemianie całego świata w jedną
                  globalną wioskę o ustroju demokracji liberalnej.

                  Dlaczego antyglobaliści nie rozrabiają pod ambasadą Korei Pn? Bo nie obchodzą
                  ich miliony umierających w cierpieniach ludzi, ale interesuje ich tylko to,
                  żeby wykrzyczeć swą nienawiść do USA.

                  > Kończąc jeszcze raz mówię, że jestem za kapitalizmem, tyle, że regulowanym

                  A o znaczy tele samo co "liberalnym". Bo kapitalizm może być regulowany tylko
                  poprzez prawo uchwalone demokratycznie w parlamencie wybranym demokratycznie.
                  Raz już to wyjaśniałem, ale widzę że nie zrozumiałeś.

                  Dobrze funkcjonująca gospodarka ma tę cechę, że większość majątku jest w rękach
                  nielicznych, bogatych biznesmenów. Dzięki temu praca jest wydajna i pracownicy
                  dużo zarabiają w porównaniu do zarobków w gospodarce socjalistycznej, są jednak
                  biedni w porównaniu ze swoimi biznesmenami. Takie społeczeństwo w wolnych
                  wyborach zawsze wybierze władze, które będą pomagać biednym, ponieważ ludzie
                  biedni są większością. Dlatego w wolnym kraju, w liberalnym kapitalizmie, tacy
                  jak Korwin-Mikke są bez szans. Prawie nikt na takich nie zagłosuje, bo biedni
                  boją się pozostać bez pomocy państwa, nawet jeśli mają w perspektywie nadzieje
                  na wzrost zarobków. Wolą zarabiać dużo i być bezpieczni w liberalnym
                  kapitalizmie, niż zarabiać bardzo dużo, ale żyć w strachu pod dyktaturą Korwina-
                  Mikke.

                  Próbujesz sztucznie przeciwstawić liberalny kapitalizm liberalnej demokracji.
                  To tylko gra słów. Jeżeli w wolnym kraju są wolne wybory, to ustrój
                  socjaldemokratyczny będzie wybierany niezależnie od nazwy partii. Tak wybrana
                  władza musi ściągać podatki na pomoc socjalną, w więc nie może robić nic, co by
                  groziło zmniejszeniem zysków biznesmenów, bo to oni płacą najwięcej. Rząd,
                  który ma pomagać biednym, musi pozwolić biznesmenom na optymalne organizowanie
                  produkcji, bo inaczej podcinałby gałąź na której siedzi on i biedacy, którzy na
                  niego głosowali.

                  Wolność i demokracja wymuszają więc liberalizm w gospodarce, a on z kolei jest
                  źródłem środków na pomaganie biednym. Dlatego w liberalnym kapitalizmie nie ma
                  biedy, a w krajach, które nie chcą liberalnego kapitalizmu jest bieda i cierpią
                  tam i umierają miliony dzieci.

                  > produkowania 4,5 mln więźniów w USA

                  To nieuchronna konsekwencja wolności. Wolni ludzie muszą popadać czasem w
                  konflikty.

                  > Nie uważam krajów z liberalnym kapitalizmem za
                  > złe, ale uważam, że byłyby jeszcze lepsze gdyby wprowadzić mądre regulacje

                  Kto miałby je wprowadzić? Przecież musiałby mieć mandat pochodzący z wolnych
                  wyborów, a więc musiałby mieć poparcie biednej większości społeczeństwa. Innymi
                  słowy regulacje muszą być nie tylko mądre, ale także dawać biednym konkretne
                  korzyści. A gdzie biedni mogą mieć lepiej niż mają w kraju liberalnym?

                  Narysuj sobie dwie piramidy: jedną w kształcie trójkąta równoramiennego, a
                  drugą w kształcie wklęsłym (czyli z ostrym czubkiem), w taki sposób, żeby miały
                  mniej więcej to samo pole powierzchni. Bez wdawania się w zbędne szczegóły
                  piramida wklęsła obrazuje hierarchiczną strukturę dobrze funkcjonującego
                  przedsiębiorstwa - liczna grupa pracowników, nieliczna kadra kierownicza,
                  niewielu dyrektorów i jeden szef.

                  Wyobraź sobie teraz, że te dwie piramidy pokazują rozkład dochodów w
                  społeczeństwie. Piramida wklęsła pokazuje rozkład krytykowany przez
                  antyglobalistów, a piramida trójkątna obrazuje ideał socjalistyczno-
                  antyglobalistyczny, gdzie różnice pomiędzy biednymi i najbogatszymi są mniejsze.

                  Podziel teraz te piramidy na kilka poziomych pasków, jakbyś pokroił je poziomo
                  na plasterki. Szerokość plasterka pokazuje ilość ludzi w plasterku. Teraz
                  wyobraź sobie ilu ludzi będzie głosować za pomocą socjalną dla biednych, w
                  której piramidzie biedni stanowią większość społeczeństwa? Rozumiesz już teraz
                  dlaczego w socjalizmie biedni umierają z głodu? Bo nie są w większości.

                  Porównaj jeszcze, ile zarabiają biedni, kiedy piramida jest wklęsła, a kiedy
                  trójkątna, jeśli założymy, że suma pieniędzy jest ta sama. W piramidzie
                  wklęsłej biedni zarabiają więcej, gdyż węższe plasterki ze środka pozwalają i
                  biednym i bogatym zarabiać więcej. Możesz to przeliczyć, to dość prosta
                  matematyka. A wniosek jest taki, że nawet przy tej samej wydajności pracy w
                  gospodarce, biedni mają więcej pieniędzy, jeśli najbogatsi mają więcej
                  pieniędzy. To samo podpowiada zwykły zdrowy rozsądek. Jeśli chcesz zmniejszyć
                  ilość kadry kierowniczej w firmie, aby dać podwyżki pracownikom, to musisz
                  podnieść też płace dyrekcji, aby zgodziła się robić to, co robili zwolnieni
                  kierownicy.
                  • Gość: ketiw1 Re: To jest właśnie największe zło bezmyślności IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 25.03.04, 14:42
                    Przeciwko wojnom protestują pacyfiści a nie alterglobaliści. Widzę, że tych co
                    ci nie pasują do jednego worka lubisz wkładać.
                    Z tymi tyranami to jest tak, że jak na razie USA jednego obaliły (któremu
                    kiedyś pomagały w siłę urosnąć), a w samej ameryce południowej kilkunastu co
                    najmniej krwawych generałów na czele państw postawiły, by tępili ruchy lewicowe
                    i opór zdesperowanych wieśniaków. To co się zarzuca USA, to fakt, ze dbają u
                    siebie o demokrację, decydując jednocześnie, kto gdzie, kiedy i jak będzie
                    rządził w innych, słabych krajach. Jak to się ma do samostanowienia i
                    demokracji? Nijak. W dodatku jeśli wiemy, że USA wspierały dyktatorów i
                    szkoliły ich armie, to czy nie mamy prawa podejrzewać, że zbrodnie husajna nie
                    były prawdziwą przyczyną ataku? Są gorsze państwa od USA i gorsze zbrodnie
                    (patrz Rosja), ale czy nie powinniśmy najpierw od tego najlepiej
                    zorganizowanego, wydawałoby się najbardziej odpowiedzialnego wymagać?

                    > Dlaczego antyglobaliści nie rozrabiają pod ambasadą Korei Pn? Bo nie obchodzą
                    > ich miliony umierających w cierpieniach ludzi, ale interesuje ich tylko to,
                    > żeby wykrzyczeć swą nienawiść do USA.

                    Wyobraź sobie, że tak jak większość alterglobalistów bardzo obchodzą mnie
                    ludzie umierający w Korei Pólnocnej, tyle że wiemy, że żadne protesty na wiele
                    się tu nie zdadzą. To że protestujemy przeciwko polityce USA pokazuje, że w
                    gruncie rzeczy mamy nadzieję, że zwrócą na nas uwagę, bo zdajemy sobie sprawę,
                    że wielu ludzi nadal ceni tam wolność, ludzkie życie i prawo. W stosunku do Kim
                    Dzong Ila nie mamy takich złudzeń. Wobraź sobie że lubię amerykanów i darzę ich
                    szacunkiem, mimo, że uważam, że wyrządzili sporo krzywd w odległych rejonach
                    świata.

                    Co do twich piramidek to sorry, ale wydaje mi się, że o kant dupy możesz je
                    rozbić. Gospodarka to nie parę linni, choć tak by było łatwiej dla manipulacji.
                    Zresztą wszystko zależy od wysokości tej "socjalistycznej piramidki", bo
                    szwedzka jest znacznie niższa, niż ta twoja wklęsło-amerykańska, a co za tym
                    idzie nie ma takich różnic między najbogatszym, a najbiedniejszym.
                    Najbiedniejszy w Szwecji jest bogatszy od swego odpowiednika z USA wiele razy,
                    a najbogatszy setki, czy tysiące razy biedniejszy od Gatesa. Dzięki temu jest
                    większa równość, a jednocześnie takie możliwości awansu społ. i finansowego,
                    który zdaje się zadowalać tamto społeczeństwo. Biedacy nie muszą wybierać
                    spośród bogaczy swojego przedstawiciela (jak kandydat nie ma w USA kasy, to nie
                    ma go w mediach = jest bez szans), co jest samo w sobie już poważnym nonsensem.
                    Jest większa szansa na wybranie wspólnego kandydata (od 70 lat wygrywa jedna
                    partia), który dbałby o interes możliwie potężnej większości. Jeszcze jedno -
                    dół piramidki jest zawsze szerszy od góry, więc wydawałoby się, że biedaków
                    jest w każdym kraju więcej, a to nie prawda.

                    > To nieuchronna konsekwencja wolności. Wolni ludzie muszą popadać czasem w
                    > konflikty
                    Wobraź sobie, że im mniej regulacji i im większy liberalizm w gospodarce, im
                    bardziej rozwarstwione przychody tym większa liczba przestępców - porównaj
                    statystyki różnych krajów po prostu.

                    Co do Twoich problemów z nomenklaturą, to jeszcze raz wyjaśniam: nie ma czegoś
                    takiego jak demokracja liberalna, bo to mniej więcej masło maślane, a
                    kapiatlizm dzieli się na ten bez regulacji i z dążeniem do minimalnych podatków
                    i minimalnego socjalu czyli LIBERALNY
                    i regulowany, który nie ma swojej jednej nazwy (w Szwecji nazywa się to TRZECIĄ
                    DROGĄ, albo PAŃSTWEM DOBROBYTU - [welfare state])
                    Ten podział nie ja wymyśliłem, więc pretensje kieruj nie do mnie, mi się on
                    zresztą wydaje bardzo logiczny, chyba, że logika nie jest twoją mocną stroną.
                    Liberalny - znaczy wolny, a więc pozbawiony (wolny od) ograniczeń i regulacji.
                    Czy to jasne, czy jeszcze troszkę łopatologii?

                    Jest jeszcze jedna sprawa: zgodzisz się chyba, że pieniądze dają władzę,
                    większe możliwości działania? Wobraź więc sobie że Bill Gates np., będąc
                    bogatszym od niejednego państwa, może pozwolić sobie na taki lobbying,
                    wywieranie wpływów i nacisków ekonomicznych, a także na przekupstwo, szantaż,
                    czy konstruowanie monopolu (co jeszcze potęguje jego zyski), że jest silniejszy
                    i znaczy więcej de facto niż tysiące jego rodaków razem wziętych, co z kolei
                    jest samo w sobie sprzeczne z duchem demokracji. Nie każdy może to
                    wykorzystuje, ale sama ,możliwość jest już niebezpieczna i niesprawiedliwa, a i
                    od nadużyć się aż roi.

                    Zamiast polemizować z tym za wszelką cenę za pomocą piramidek, linii, pasków i
                    Bóg wie czego jeszcze, spójrz na świat takim jakim jest (nie przez wykresy) i
                    zastanów się, czy nie mam racji, a dopiero wtedy odpowiedz.

                    Największym wrogiem wiedzy nie jest brak wiedzy, a iluzja, że się ją posiada.


                    • Gość: Oozie Ketiw z Carnivale? IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 26.03.04, 11:56
                      Gość portalu: ketiw1 napisał(a):
                      > i regulowany, który nie ma swojej jednej nazwy (w Szwecji nazywa się to
                      >TRZECIĄ DROGĄ, albo PAŃSTWEM DOBROBYTU - [welfare state])

                      Primo - ketiw OBUDŹ się!
                      Trzecia droga umarła!
                      Zbankrutowała! DZIESIĘC LAT TEMU! Nie ma czegoś takiego, nakryło się kopytami,
                      leży nieruchomo, trup.
                      Pojąłeś??
                      I daj spokó tej Szwecji bo piszesz żenujące bzdury.
                      FYI - wyższy socjal jest w Norwegii, a tam nie mieli "trzeciej drogi
                      szwedzkiego socjalizmu".
                      To o czym bełkoczesz było CZTERDZIEŚCI-TRZYDZIEŚCI lat temu.

                      A z innej beczki - wspomniałeś podatek Tobina - a masz jakiś pomysł jak niby by
                      ten podatek można było naliczać?
                      • Gość: ketiw1 Re: Ketiw z Carnivale? IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 26.03.04, 13:55
                        Proponuję relanium na początek.
                        Prawda, że Szwecja już nie jest taka sama jak 20 lat temu. Młodzi chcą bardziej
                        drapieżnego rynku, większej elastyczności. To jednak nie dowodzi, że ten kraj
                        ma liberalny kapitalizm - socjal jest tam strasznie rozbudowany nadal. A chyba
                        nie zaprzeczysz, że lata największego rozkwitu i dobrobytu W tym państwie
                        pokrywają się z okresem "trzeciej drogi"?
                        • Gość: Oozie Re: Ketiw z Carnivale? IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 26.03.04, 14:40
                          Gość portalu: ketiw1 napisał(a):
                          > A chyba nie zaprzeczysz, że lata największego rozkwitu i dobrobytu W tym
                          >państwie pokrywają się z okresem "trzeciej drogi"?

                          No to jakby twierdzić że Polska najbarziej rozkwitała pod rządami tow. Gierka.
                          Rozumiesz co to znaczy budować państwo na kredyt?
                          Wiesz czemu odeszli od owego socjalizmu?
                          nie dlatego że "młodzi chcieli drapieżnego rynku" - dlatego że nie było z KOGO
                          zdzierać żeby system działał.

                          A co z Tobinem i twoją ideą?
                      • Gość: ketiw1 Re: Ketiw z Carnivale? IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 26.03.04, 14:01
                        news.bbc.co.uk/1/hi/business/1868983.stm
                        • Gość: Oozie Re: Ketiw a Tobin. IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 26.03.04, 16:37
                          No ja wiem o kto to był Tobin i o co chodzi z jego pomysłem.
                          Ciekawi mnie jak TY byś widział praktyczne wprowadzenie tej idei w życie.
                          Abstrachując od faktu że Tobin to postkeynesista...
                    • dokowski Najlepsza dla ludzkości jest globalna wioska z ... 26.03.04, 14:56
                      ... wolnym rynkiem globalnym i demokracją w każdym kraju.

                      Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

                      > jak na razie USA jednego obaliły

                      Talibów też obaliły, obaliły komunizm w Serbii ... , a wcześnie wygrały wojnę z
                      ogromnym sowieckim imperium zła

                      > a w samej ameryce południowej kilkunastu co
                      > najmniej krwawych generałów na czele państw postawiły

                      Mieszasz różne okresy historyczny. Polityki czasów zimnej wojny nie można
                      porównywać do polityki współczesnej. Wtedy świat trzeba było za wszelką cenę
                      obronić przed zarazą socjalizmu, przed ekspansją ZSRR i RWGP. Każdy skurwysyn
                      był dobry, jeśli opowiedział się po stronie Wolnego Świata w walce z Imperium
                      Zła.

                      > by tępili ruchy lewicowe

                      To miało oczywiście priorytet najwyższy. Dzisiaj lewica to po prostu złodzieje,
                      wtedy - to byli sojusznicy sowieckich zbrodniarzy.

                      > Jak to się ma do samostanowienia i demokracji? Nijak.

                      Prawo do samostanowienia jest niczym w obliczu tego, co się dzieje np. w Korei
                      Pn. gdyby USA miało dość siły i wolnych pieniędzy, to powinny niezwłocznie i
                      bez ostrzeżenia zaatakować ten kraj, siłą przyłączyć go do Korei Pd. i siłą
                      zaprowadzić w nim liberalną demokrację. Uratowaliby miliony nieszczęśliwych
                      ludzi. To byłby najwspanialszy dobry uczynek w historii ludzkości.

                      > W dodatku jeśli wiemy, że USA wspierały dyktatorów i
                      > szkoliły ich armie, to czy nie mamy prawa podejrzewać

                      Jeśli masz na myśli okres zimnej wojny, to nie mamy prawa teraz wątpić w dobre
                      intencje USA tylko na podstawie togo, co robiły wtedy.

                      > tak jak większość alterglobalistów bardzo obchodzą mnie
                      > ludzie umierający w Korei Pólnocnej, tyle że wiemy, że żadne protesty
                      > na wiele się tu nie zdadzą. To że protestujemy przeciwko polityce USA

                      Zachęcacie USA do ataku na Koreę?

                      > pokazuje, że w gruncie rzeczy mamy nadzieję, że zwrócą na nas uwagę

                      To piękna odpowiedź. To właściwie zamyka dyskusję. Jeżeli zgodzimy się z tą
                      logiką: "apelujemy do sumień i współczucia najlepszego kraju świat, bo u
                      najlepszych ludzi najszybciej uzyskamy zrozumienie i poparcie dla naszych
                      dobrych celów" - to ja tylko chylę czoła przed tym podejściem i nie pozostaje
                      mi nic innego jak przyznać, że alterglobaliści robia dobrą robotę, w
                      przeciwieństwie do antyglobalistów nienawidzących USA i globalnej
                      kapitalistycznej wioski, w której dzieci nie umierają z głodu.

                      > bo zdajemy sobie sprawę,
                      > że wielu ludzi nadal ceni tam wolność, ludzkie życie i prawo.

                      To piękne zdanie mówi jeszcze więcej: "Krytykujemy USA bez skrupułów, bo wiemy,
                      że Amerykanie wiedzą, że uważamy USA za najlepszy kraj na świecie, więc nie
                      odbiorą naszej krytyki jako przejawu wrogości, ale uznają ją za zachętę do
                      dalszej walki o wolność i demokrację na świecie". Do takich alterglobalistów
                      czuję nieodpartą sympatię.


                      > W stosunku do Kim Dzong Ila nie mamy takich złudzeń. Wobraź sobie że lubię
                      > amerykanów i darzę ich szacunkiem, mimo, że uważam, że wyrządzili
                      > sporo krzywd w odległych rejonach świata.

                      Realia zimnej wojny ich usprawiedliwiają

                      > Co do twich piramidek to sorry, ale wydaje mi się, że o kant dupy możesz je
                      > rozbić.

                      Już to zrobiłem. Napisałem przecież, że to nędzna namiastka obliczeń, jakie
                      zamieściłem kiedyś na tym forum.

                      > Zresztą wszystko zależy od wysokości tej "socjalistycznej piramidki", bo
                      > szwedzka jest znacznie niższa

                      Z przyczyn geograficznych i klimatycznych. Być może w ich warunkach jest
                      optymalna, tak jak amerykańska w warunkach Ameryki.

                      > Najbiedniejszy w Szwecji jest bogatszy od swego odpowiednika z USA
                      > wiele razy

                      Styl życia włóczęgi w klimacie Szwecji się nie przyjmie. Szwecja nie ma takich
                      romantycznych tradycji, jak "na kolejowym szlaku" w USA.

                      > a najbogatszy setki, czy tysiące razy biedniejszy od Gatesa.

                      To prosta konsekwencja liczebności populacji podmiotów jednego rynku
                      ekonomicznego. Przy wykładniczym wzroście dochodów jest to rezultat
                      niezaskakujący.

                      > Dzięki temu jest większa równość

                      Równość w tym sensie to atrybut zła. Idea takiej równości (wymyślił to Jezus,
                      wprowadził w życie Lenin) zawsze prowadzi do złego.

                      > dół piramidki jest zawsze szerszy od góry, więc wydawałoby się, że biedaków
                      > jest w każdym kraju więcej, a to nie prawda.

                      Nie zrozumiałeś modelu piramidki pokrojonej na poziome plasterki. Biedakami są
                      ci z dolnego plastra. Ale im wyższa piramida, im bardziej złożone i różnorodne
                      społeczeństwo, tym więcej jest tych plasterków. Zsumowana długość środkowych
                      plastrów może w piramidzie trójkątnej być większa niż podstawa piramidy, a
                      wtedy biedni zaczynają ubożeć coraz bardziej.

                      Dobra piramida jest na tyle wklęsła, że suma długości wszystkich plastrów
                      oprócz najniższego jest mniejsza niż długość podstawy piramidy.

                      > Wobraź sobie, że im mniej regulacji i im większy liberalizm w gospodarce, im
                      > bardziej rozwarstwione przychody tym większa liczba przestępców - porównaj
                      > statystyki różnych krajów po prostu.

                      To oczywista nieprawda. Największa przestępczość jest w socjalistycznych
                      dyktaturach typu ZSRR. Czytałeś Archipelag Gułag? W dzisiejszych czasach
                      największa przestępczość jest w tych państwa Afryki, które nie chcą stać się
                      częścią wolnego świata.

                      > Co do Twoich problemów z nomenklaturą, to jeszcze raz wyjaśniam:
                      > nie ma czegoś takiego jak demokracja liberalna

                      Oczywiście jest. Czysta demokracja, to zgodna i nieskrępowana wola większości
                      (aktywnych politycznie podmiotów). Czysty liberalizm, to (niezgodna)
                      nieskrępowana aktywność każdego pojedynczego podmiotu.

                      Demokracja liberalna łączy obydwa ideały. Zgodna wola większości owszem
                      decyduje w większości przypadków, ale nie może być skuteczna, jeśli by miała
                      pozbawić pojedyncze podmioty prawa do nieskrępowanej aktywności. Prawo do
                      nieskrępowanej aktywności też ma swoje ograniczenie – żaden podmiot nie może
                      przeforsować swojej woli, która byłaby sprzeczna z wolą większości.

                      > kapiatlizm dzieli się na ten bez regulacji i z dążeniem do minimalnych
                      podatków
                      > i minimalnego socjalu czyli LIBERALNY i regulowany
                      (...)
                      > zresztą wydaje bardzo logiczny, chyba, że logika nie jest twoją mocną stroną.

                      Puste słowa. Widzę, że nie możesz się pokusie obrażania. Jak już mówiłem, nie
                      dam się w to wciągnąć. Zauważ jedynie, że ja piszę logicznie explicite -
                      wyjaśniam pojęcia i konstruuję spójne logicznie modele, natomiast ty uprawiasz
                      bełkotliwą demagogię, używasz słowa „logiczny”, a nie piszesz logicznie.
                      Natomiast ja wyjaśniłem ci logicznie, w jaki sposób liberalna demokracja
                      prowadzi do uchwalenia podatków na cele pomocy socjalnej. Ty tego nie
                      zrozumiałeś i ze złości próbujesz mnie obrażać. A przecież każdy myślący
                      człowiek musi widzieć, że akurat logika jest moją mocną stroną.

                      > Liberalny - znaczy wolny, a więc pozbawiony (wolny od) ograniczeń i
                      regulacji.
                      > Czy to jasne, czy jeszcze troszkę łopatologii?

                      Jeszcze! Daj z siebie więcej! Napisz jeszcze, też łopatologicznie, co to
                      znaczy „demokratyczny”. A może zrozumiałeś już, że to nie to samo
                      co „liberalny”?

                      > Jest jeszcze jedna sprawa: zgodzisz się chyba, że pieniądze dają władzę,
                      > większe możliwości działania?

                      Zgadzam się. To dobrze. Bogactwo to wielka odpowiedzialność. Człowiek bogaty
                      powinien mieć dużo władzy.

                      > co z kolei jest samo w sobie sprzeczne z duchem demokracji.

                      Nie jest sprzeczne. Poczytaj o źródłach i genezie demokracji. Pierwsza
                      demokracja funkcjonowała w ustroju niewolniczym, a jednak była demokracją.
                • mr_watchman Re: Nie wątpię, że jako zarozumialec masz takie 25.03.04, 16:05
                  Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

                  > Jak cytujesz to rzetelnie, bo zaraz dalej powiedziałem, że o niebo wolę USA
                  > niż Koreę.

                  Okay, moje przeoczenie. Ale powrócę jeszcze do sedna. W KAŻDYM społeczeństwie
                  (państwie) występują różnorakie patologie, rzecz w tym, że niektóre
                  państwa/społeczeństwa stanowią jako całość jedną wielką patologię (społeczną,
                  ekonomiczną, polityczną itp.), np. Korea Płn. Dlatego wolałbym żyć w USA godząc
                  się na pewne ryzyko zetknięcią się z patologiami niż żyć w Korei Płn. obcując z
                  patologią jako stanem trwałym i typowym.

                  > Popieram opiekę socjalną wysokiego stopnia, a to jeszcze nie socjalizm.

                  Z niecierpliwością czekam na pogłębioną analizę różnic.

                  > Popieram wolny rynek, ale uważam, że żeby był wolny, trzeba go regulować,

                  Wybacz, ale to jest zdanie wewnętrznie sprzeczne. Albo coś jest wolne, albo
                  regulowane. Owszem, regulacja może wynikać z gry rynkowej, np. wielkość podaży
                  towaru X reguluje stosunek jego ceny do popytu. Ale to jest regulacja, która
                  wynika z wolności rynku, a nie - odgórnych nakazów władzy.

                  > bo nieregulowany staje się dziki a nie wolny i niewoli tych którzy mają małe
                  > kapitały.

                  Piszesz jak nieodżałowany dziadzio Marks. W jaki sposób wolny (a niech będzie,
                  że i dziki) rynek niewoli tych, którzy dysponują małym kapitałem? I co to w
                  ogóle znaczy?

                  > Przykładem niech będą przepisy antydumpingowe. Gdyby nie one zwyciężały by
                  > tylko silne przedsiębiorstwa, wymuszając monopol, a po jego zdobyciu
                  > obniżając jakość i podwyższając cenę towarów i usług.

                  Jest tylko jedno "ale". Skąd wiesz, czy w opisanej sytuacji inna duża firma
                  (działająca dotąd w innej branży) nie spróbowałaby wykroić dla siebie kawałka
                  tak zmonopolizowanego rynku? Jeśli jej się nie uda - trudno, pozostanie przy
                  poprzedniej branży, jeśli się uda - mamy konkurencję. Traktujesz rynek tak,
                  jakby zdobycie monopolu w danej branży przez jedną firmę oznaczało, że nikt nie
                  może próbować zmienić tego rynku.
                  Zwróć uwagę, że mimo przepisów antydumpingowych monopol Microsoftu trzyma się
                  dobrze. Więc może by tak puścić wszystko na żywioł, skoro rozwiązania
                  instytucjonalno-regulowane nie przynoszą pożądanych efektów?

                  > Tak, ma ku temu szanse. Jak pokazała praktyka w więzieniach prywatnych robi
                  > się wszystko żeby obniżyć koszty co ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo w
                  > tych zakładach, brak jakiejkolwiek sensownej resocjalizacji, warunki poniżej
                  > norm, co z kolei owocuje eskalacją agresji, złych nawyków i powracania do
                  > jeszcze sprawniejszego procederu po wyjściu na wolność.

                  Z twojego opisu wynika, że w Polsce mamy prywatne więzienia - opisane efekty
                  jak ulał pasują do naszej rzeczywistości.

                  > Większe są szanse na resocjalizację człowieka otoczonego przez wychowawców
                  > (ktorzy notabene nie muszą go po rączkach całować), psychologów, nauczycieli
                  > niż przez prądojeby, druty i kamery.

                  Przydałby się jakiś dowód na poparcie tej tezy, no nie?

                  > Po za tym praktyka USA pokazała, że w więzieniach prywatnych
                  > nagminnie nadużywano władzy, łamano prawa człowieka, używano broni w
                  > sytuacjach, w których jest to zabronione, znęcano się nad więźniami, bo
                  > nadzór nad strażnikami był za mały.

                  Czekam, kiedy napiszesz, że w ŻADNYM państwowym więzieniu NIGDY nie doszło do
                  tego rodzaju zdarzeń. Wal śmiało, internet jest jak papier - cierpliwy.

                  > Hola hola! widzę że masz propagandowe zapędy. Ja nie chciałem nikomu zabierać
                  > tego co już ma, tylko wprowadzić przepisy, które w przyszłości dałyby szansę
                  > innym, nawet zdolniejszym programistom niż ci od Gatesa i szanse lepszym
                  > produktom, a także niższym cenom. Póki co "łeb do interesów" Gatesa sprowadza
                  > się do utrzymywania monopolu, który służy tylko jemu, a nie użytkownikom i
                  > zdolnym informatykom.

                  Na tym polega właśnie talent Gatesa. To, co przynosi zysk, nie musi być
                  moralne. Przykładem niech będzie sprzedaż alkoholu czy papierosów.

                  > To właśnie przykład rynku zniewolonego właściwie przez
                  > jedną korporację, a nie rynku wolnego. Daj więc spokój apelom emocjonalnym.

                  Dobrze. Wracając zatem do suchych dywagacji powiedz mi, jakie dokładnie zmiany
                  przepisów wprowadziłyby ową sprawiedliwość.

                  > Choć pewnie trudno w to uwierzyć ludziom twego pokroju, to nie zazdroszczę -
                  > nie moja to cecha.

                  A jakiego to ja jestem pokroju?

                  > Jestem w pełni usatysfakcjonowany moim przeszło 10-letnim japońskim
                  > samochodem, przytulnym mieszkankiem i smacznym jedzeniem, a także
                  > tym, że mogę sobie pozwolić na wakacje pod namiotem za granicą. Wystarcza mi
                  > to i nie myślę o tym jak zdobyć więcej. Miłej gonitwy smile jeśli wiesz co chcę
                  > powiedzieć.

                  Ależ ja cię do niczego nie zmuszam. Nie każę ci zmienić 10-letniego wraka na
                  nowego mercedesa, a przytulnego mieszkanka (niech zgadnę - 40 m2) na pałac. Żyj
                  jak chcesz, ale daj też żyć innym po swojemu, jeśli wiesz, co chcę powiedzieć.

                  > Przepisy antykoncentracyjne, antydumpingowe, podatek Tobina (tłumaczyć co to
                  > jest nie będę, jak Cię interesuje to sprawdź), strategiczne gałęzie
                  > gospodarki przynajmniej w części w rękach państwa. Określone najniższe
                  > krajowe płace, przepisy dające pewne prawa związkom zawodowym (oby nie za
                  > wielkie).

                  Ale to wszystko już w Polsce mamy (z mojej wypowiedzi wyłączam ów podatek -
                  sprawdzę w wolnym czasie). Każdą opisaną przez ciebie "mądrość" już nam władza
                  zaaplikowała. Dodam, że to jest właśnie źródło nędzy w tym kraju.

                  > Przykłady można mnożyć, a te przepisy i regulacje, a także wiele innych
                  > powinno się znaleźć w każdym kraju kapitalistycznym. Kraje z gospodarką zbyt
                  > liberalną to dla mnie np. USA, Holandia, Nowa Zelandia.

                  I co, źle tam jest? Tylko nie pisz ogólnikami typu: "W USA policjant pobił
                  Murzyna, a w Holandii narkoman zabił staruszkę", tylko podaj konkretne dane:
                  PKB per capita, poziom bezrobocia itp.

                  > To mój ostatni post do Ciebie, bo choć dyskusja z Tobą jest w miarę ciekawa,
                  > to nie lubię jak się mnie wybiórczo i tendencyjnie cytuje nie starając dojść
                  > do prawdy i kompromisu, a jedynie udowodnić swoją tezę i zdyskredytować
                  > oponenta.

                  Szkoda, że z mniej lub bardziej wyimaginowanych względów metodologicznych
                  chcesz uciąć dyskusję. Ale cóż... Zatem przeczytaj chociaż mój post. Tak po
                  prostu, z szacunku dla innego człowieka. Chyba stać cię na taki gest? Chyba
                  twoje umiłowanie wzniosłych haseł nie jest li tylko teoretyczne?

                  > Jeśli jesteś najmądrzejszy i znasz wszystkie tajniki polityki, gospodarki,
                  > tego co sprawiedliwe i dobre oraz uważasz, że wszystko co najlepsze już
                  > wymyślono, to wogóle nie dyskutuj, tylko stań na beczce w hyde parku i
                  > przekonaj tych co jeszcze błądzą do jedynej słusznej drogi.

                  Widzisz, różnica pomiędzy nami polega na tym, że ja nie uzurpuję sobie tak
                  całościowiej wiedzy, jak też ani nie zabraniam, ani nie zmuszam nikogo do
                  głoszenia poglądów w sposób określony tylko przeze mnie. To właśnie wolność -
                  pisz co chcesz i gdzie chcesz.

                  > Znamienne, że ustosunkowałeś się tylko do niektórych moich argumentów i
                  > postulatów, nie odpowiadając na te, na które nie umiałeś, co nie
                  > przeszkodziło ci zasugerować, że jestem lewakiem i utopijnie myślę.

                  Pytałeś, to odpowiedziałem. Prawda w oczy kole?

                  > pozdrawiam, bez odbioru.

                  Nawzajem, filozofie od siedmiu boleści.
                  • Gość: ketiw1 Re: Nie wątpię, że jako zarozumialec masz takie IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 25.03.04, 22:15
                    > > Popieram opiekę socjalną wysokiego stopnia, a to jeszcze nie socjalizm.
                    > Z niecierpliwością czekam na pogłębioną analizę różnic.
                    >
                    socjalizm (przynajmniej w naszym, polskim rozumieniu) oznacza dla większości
                    centralne planowanie, utrudnianie działalności przedsiębiorstwom prywatnym,
                    brak bodźców motywacyjnych. Kapitalizm regulowany stwarza najlepsze warunki dla
                    drobnej przedsiębiorczości, nie ogranicza możliwości rozwoju, brak jest
                    centralnego planowania. Utrudnia życie natomiast ludziom, którym nie wystarczy
                    dobra, przynosząca zyski firma, którzy chcą więcej i więcej kasy, której nie
                    mogą spożytkować nawet na własne potrzeby (nie mylić z fanaberiami, 10
                    posiadłościami z basenem, rolsroysami, seksturystyką itd.). Utrudnia życie
                    monopolistom, korupcji, wyzyskiwaczom. Daje szansę przeciętnym i niezbyt
                    zamożnym.
                    > Wybacz, ale to jest zdanie wewnętrznie sprzeczne. Albo coś jest wolne, albo
                    > regulowane.
                    Wolny rynek, to dla mnie rynek obwarowany pewnymi przepisami właśnie, bo jak
                    powiedziałem brak regulacji prowadzi do umacniania się silnych, co prowadzi do
                    błędnego koła szkodliwego dla konsumentów, ludzi przeciętnych. W anarchii
                    (która zdawałoby się jest wolnością nieograniczoną) wielu ludzi nie będzie
                    wolnych, bo będą wykorzystywani i krzywdzeni przez silniejszych i bardziej
                    brutalnych, a po ich stronie nie stanie policja i sądy. Podobnie ma się rzecz w
                    przypadku rynku. Rolę policji spełniać będą tu pewne mądre i życiowe przepisy,
                    mówiące co wolno, a czego nie, tak, by wszyscy mieli szanse i swoje miejsce, by
                    nie byli niszczeni ze szkodą dla ogółu.
                    > Piszesz jak nieodżałowany dziadzio Marks. W jaki sposób wolny (a niech
                    będzie,
                    > że i dziki) rynek niewoli tych, którzy dysponują małym kapitałem? I co to w
                    > ogóle znaczy?
                    Ile razy mam gadać to samo? Sposoby (niektóre): dumping, wymuszanie monopolu,
                    nieczysta konkurencja, korupcja, lobbying. Co to znaczy? że jak wymyślę trzy
                    razy lepszy i tańszy lek na hiv to nie będę mógł go sprzedać afrykanom, bo
                    jakaś firma wykupiła patent i choć ja go udoskonaliłem, to nic to nie da. Albo
                    że jak postawię świetną i tanią restaurację na terenie dzierżawionym od miasta,
                    to mc donalds zapłaci za ten teren 2x więcej tylko po to bym im nie robił
                    konkurencji i nie mógł się rozwinąć. Albo, że północno amerykański koncern,
                    który wykupił ziemię w ameryce południowej, uprawia bezwartościową, jednorodną
                    genetycznie żywność, podrasowaną w labolatorium i karmioną sztucznym nawozem,
                    to ja jako biedny indianin, nie sprzedam kilku ton mojej kukurydzy, bo jedyny w
                    rejonie odbiorca ma umowę z tą amerykańską firmą na wyłączność i nie będzie się
                    narażał. To uproszczone przykłady, choć chyba nie bez wartości.
                    > Z twojego opisu wynika, że w Polsce mamy prywatne więzienia - opisane efekty
                    > jak ulał pasują do naszej rzeczywistości.
                    Nie powiedziałem, że państwowe więziennictwo zawsze jest lepsze, tylko, że ma
                    po temu szansę, podczas gdy prywatne zawsze będzie się kierowało zyskiem a nie
                    dobrem społecznym. Wyobraź sobie co by było w polskich puszkach, gdyby je
                    sprywatyzować, a prezesem zrobić, dajmy na to - jaskiernię. Brak wyobraźni?
                    > Przydałby się jakiś dowód na poparcie tej tezy, no nie?
                    Patrz więziennictwo w Skandynawii.
                    > Czekam, kiedy napiszesz, że w ŻADNYM państwowym więzieniu NIGDY nie doszło do
                    > tego rodzaju zdarzeń. Wal śmiało, internet jest jak papier - cierpliwy
                    Patrz wyżej

                    > Dobrze. Wracając zatem do suchych dywagacji powiedz mi, jakie dokładnie
                    zmiany
                    > przepisów wprowadziłyby ową sprawiedliwość.
                    odpowiedź:
                    > > Przepisy antykoncentracyjne, antydumpingowe, podatek Tobina (tłumaczyć co
                    > to
                    > > jest nie będę, jak Cię interesuje to sprawdź), strategiczne gałęzie
                    > > gospodarki przynajmniej w części w rękach państwa. Określone najniższe
                    > > krajowe płace, przepisy dające pewne prawa związkom zawodowym (oby nie za
                    > > wielkie).
                    ____________
                    > Ale to wszystko już w Polsce mamy (z mojej wypowiedzi wyłączam ów podatek -
                    > sprawdzę w wolnym czasie). Każdą opisaną przez ciebie "mądrość" już nam
                    władza
                    > zaaplikowała. Dodam, że to jest właśnie źródło nędzy w tym kraju.

                    Przepisy te u nas są tak kulawę, że przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego

                    I co, źle tam jest? Tylko nie pisz ogólnikami typu: "W USA policjant pobił
                    > Murzyna, a w Holandii narkoman zabił staruszkę", tylko podaj konkretne dane:
                    > PKB per capita, poziom bezrobocia itp.
                    >
                    Pewnie że w porównaniu z polsą, czy ukrainą jest super (dla większości), tyle,
                    że zawsze może być lepiej i chyba o to chodzi. To nie głównie amerykanie
                    ponoszą koszty liberalnego rynku, a państwa biedne, które są od nich
                    uzależnione (patrz np. mój przykład rolniczy z indianinem).

                    A jakiego to ja jestem pokroju?
                    Zadowolony liberał-konsumpcjonista, któremu się udało, bo nie urodził się gdzie
                    indziej, w innych warunkach, innej rodzinie.





                    • mr_watchman Re: Nie wątpię, że jako zarozumialec masz takie 26.03.04, 10:54
                      Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

                      ) socjalizm (przynajmniej w naszym, polskim rozumieniu) oznacza dla większości
                      ) centralne planowanie, utrudnianie działalności przedsiębiorstwom prywatnym,
                      ) brak bodźców motywacyjnych. Kapitalizm regulowany stwarza najlepsze warunki
                      ) dla drobnej przedsiębiorczości, nie ogranicza możliwości rozwoju, brak jest
                      ) centralnego planowania. Utrudnia życie natomiast ludziom, którym nie
                      ) wystarczy dobra, przynosząca zyski firma, którzy chcą więcej i więcej kasy,
                      ) której nie mogą spożytkować nawet na własne potrzeby (nie mylić z
                      ) fanaberiami, 10 posiadłościami z basenem, rolsroysami, seksturystyką itd.).
                      ) Utrudnia życie monopolistom, korupcji, wyzyskiwaczom. Daje szansę przeciętnym
                      ) i niezbyt zamożnym.

                      Rozumiem twoje intencje, ale niestety życie negatywnie weryfikuje takie
                      pomysły. Najlepszym przykładem mogą być Niemcy albo Japonia, które - wychodząc
                      z podobnych założeń - stosunkowo szybko zaczęły powiększać obszary regulowane i
                      wspomagane przez państwo.
                      A mechanizm jest prosty - jeśli państwo przejmuje na siebie pewne obowiązki, to
                      musi zdobyć na to środki. Najprostszym rozwiązaniem jest zwiększenie podatków,
                      co jednak hamuje przedsiębiorczość (wynika to z prostej arytmetyki - w
                      kieszeniach przedsiębiorców zostaje mniej pieniędzy) i zniechęca do
                      zatrudniania. Niewielkie podatki nie mają większego wpływu na koszty
                      działalności gospodarczej, ale po przekroczeniu pewnej granicy (w każdym kraju
                      innej, co chyba oczywiste) OPŁACA się być nieuczciwym, a przesądza o tym
                      stosunek kosztów podatkowych do zysków z szarej strefy (przy uwzględnieniu
                      ewentualnych łapówek dla kontroli).
                      I jeszcze jedno - jeśli z podniesienia podatku wpływ do budżetu państwa wynosi
                      X, to czysty zysk jest mniejszy, choćby z uwagi na to, że z czegoś trzeba
                      utrzymać organy kontroli itp. Zbyt duże opodatkowanie albo przeregulowanie
                      danego rodzaju działalności skłania także do łapownictwa, na co z reguły
                      odpowiedzią państwa jest utworzenie kolejnego organu kontrolującego organy
                      kontrolujące przedsiębiorców. To się rozrasta - jak nowotwór.

                      ) Wolny rynek, to dla mnie rynek obwarowany pewnymi przepisami właśnie, bo jak
                      ) powiedziałem brak regulacji prowadzi do umacniania się silnych, co prowadzi
                      ) do błędnego koła szkodliwego dla konsumentów, ludzi przeciętnych.

                      To zdanie także jest wewnętrznie sprzeczne. Jeśli jesteś zwolennikiem rynku
                      regulowanego, to okay - bądź nim, przecież ci nie zabronię. Ale nie nazywaj
                      tego wolnym rynkiem, bo twoje wypowiedzi nie wytrzymują konfrontacji z
                      definicją encyklopedyczną i zdrowym rozsądkiem.

                      ) W anarchii (która zdawałoby się jest wolnością nieograniczoną) wielu ludzi
                      ) nie będzie wolnych, bo będą wykorzystywani i krzywdzeni przez silniejszych i
                      ) bardziej brutalnych, a po ich stronie nie stanie policja i sądy.

                      Dlatego nie jestem zwolennikiem anarchii. I dlatego akceptuję pewien stopień
                      fiskalizmu - właśnie w celu utrzymywania sądów, policji czy wojska.

                      ) Podobnie ma się rzecz w przypadku rynku. Rolę policji spełniać będą tu pewne
                      ) mądre i życiowe przepisy, mówiące co wolno, a czego nie, tak, by wszyscy
                      ) mieli szanse i swoje miejsce, by nie byli niszczeni ze szkodą dla ogółu.

                      Wybacz, ale to myślenie zgoła totalitarne. W normalnym państwie podstawowa
                      reguła dla obywateli głosi, że co nie jest zakazane, jest dozwolone. Odwrotnie
                      dla organów i urzędników państwowych - co nie jest dozwolone, jest zakazane. Ty
                      zaś postulujesz "mądre i życiowe przepisy", dzięki którym będę wiedział, co mi
                      wolno. Dziękuję, postoję.

                      ) Ile razy mam gadać to samo? Sposoby (niektóre): dumping, wymuszanie monopolu,
                      ) nieczysta konkurencja, korupcja, lobbying.

                      Ale przecież nasze przepisy już uwzględniają te postulaty, niektóre nawet w
                      sposób bardzo rygorystyczny. Rozumiem, że z radością powitasz zakaz handlu w
                      niedzielę przez sklepy powyżej określonej powierzchni. Kiedy jednak minie ci
                      pierwszy zachwyt, pomyśl o pracownikach tych sklepów, z których część niestety
                      straci pracę.

                      ) Co to znaczy? że jak wymyślę trzy razy lepszy i tańszy lek na hiv to nie będę
                      ) mógł go sprzedać afrykanom, bo jakaś firma wykupiła patent i choć ja go
                      ) udoskonaliłem, to nic to nie da.

                      Przykład do bólu teoretyczny. Wymyślenie czy udoskonalenie leku na HIV oznacza
                      wielomilionową (jeśli nie wielomiliardową) inwestycję, a nie sądzę, abyś
                      dysponował odpowiednim zapleczem kapitałowym.
                      Nic zatem dziwnego, że ktoś, kto opracuje taki lek, chce go opatentować i na
                      tym patencie zarabiać. Inaczej zbankrutuje i pożegna się z badaniami nad
                      następnymi lekarstwami.

                      ) Albo że jak postawię świetną i tanią restaurację na terenie dzierżawionym od
                      ) miasta, to mc donalds zapłaci za ten teren 2x więcej tylko po to bym im nie
                      ) robił konkurencji i nie mógł się rozwinąć.

                      Akurat parę tygodni temu "Wyborcza" opisywała przypadek faceta, który chciał w
                      Warszawie, przy Marszałkowskiej, otworzyć kawiarnię. Zajęło mu to chyba prawie
                      rok i kosztowało go ok. 200 tys. zł. Ale nie stracił czasu i pieniędzy na walkę
                      z globalistycznym McDonaldem, ale z władzami miasta i mieszkańcami budynku,
                      którym nasze biurokratyczne przepisy ułatwiają walkę z inwestorem. To właśnie
                      przykład działania "mądrych i życiowych przepisów".

                      ) Albo, że północno amerykański koncern, który wykupił ziemię w ameryce
                      ) południowej, uprawia bezwartościową, jednorodną genetycznie żywność,
                      ) podrasowaną w labolatorium i karmioną sztucznym nawozem,
                      ) to ja jako biedny indianin, nie sprzedam kilku ton mojej kukurydzy, bo jedyny
                      ) w rejonie odbiorca ma umowę z tą amerykańską firmą na wyłączność i nie będzie
                      ) się narażał.

                      Co to znaczy - jedyny w rejonie odbiorca - monopolista? Jeśli jest monopolistą,
                      to komu boi się narazić? Czy prawo tego państwa zabrania owemu Indianinowi
                      handlować z kimś innym? Czy zabrania jemu i innym rolnikom utworzenia
                      spółdzielni?
                      Jeśli odpowiedź na te trzy pytania (z wyjątkiem drugiego) brzmi: "tak", to masz
                      w działaniu przykład rynku regulowanego, który tak ci się podoba.

                      ) To uproszczone przykłady, choć chyba nie bez wartości.

                      A jednak udało mi się je zakwestionować.

                      ) Nie powiedziałem, że państwowe więziennictwo zawsze jest lepsze, tylko, że ma
                      ) po temu szansę, podczas gdy prywatne zawsze będzie się kierowało zyskiem a
                      ) nie dobrem społecznym. Wyobraź sobie co by było w polskich puszkach, gdyby je
                      ) sprywatyzować, a prezesem zrobić, dajmy na to - jaskiernię. Brak wyobraźni?

                      Nie wiem, co by było, ale wiem, co jest obecnie w więzieniach państwowych.
                      Dlatego twierdzę, że twoja powyższa teza nie znajduje oparcia w faktach.

                      ) Patrz więziennictwo w Skandynawii.

                      Wybacz, wzrok już nie ten. Może jakiś linczek do jakiejś stronki czy sam mam
                      się dokopywać do tych informacji? Tylko istnieje ryzyko, że znajdę coś
                      przeciwnego twoim tezom.

                      ) Przepisy te u nas są tak kulawę, że przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego

                      Co oznacza, że gdyby ich nie było, to byłoby lepiej.

                      ) Pewnie że w porównaniu z polsą, czy ukrainą jest super (dla większości),
                      ) tyle, że zawsze może być lepiej i chyba o to chodzi. To nie głównie
                      ) amerykanie ponoszą koszty liberalnego rynku, a państwa biedne, które są od
                      ) nich uzależnione (patrz np. mój przykład rolniczy z indianinem).

                      Twój przykład z Indianinem nie wytrzymał próby logiki, więc pominę go
                      milczeniem.
                      Prezentujesz ciekawy sposób myślenia. Z jednej strony zarzucasz bogatym, że
                      chcą się bogacić bardziej, a kiedy opisujesz państwa bogate, stwierdzasz, że
                      jest tam dobrze, ale mogłoby być lepiej. Zdecyduj się w końcu - popierasz chęć
                      zysku czy nie?
                      W przeciwieństwie do ciebie lubię operować konkretnymi danymi - tzw. minimum
                      socjalne w USA to roczny dochód (na czysto) ok. 9000USD. 99% Polaków żyje
                      poniżej tego minimum. Wychodzi na to, że lepiej być biednym w państwie
                      Wielkiego Szatana Liberalnego Wyzysku (zupełnie dla hecy połączyłem retorykę
                      fundamentalistów islamskich i anty
                      • mr_watchman ciachu-ciachu 26.03.04, 10:56
                        Muszę być bardziej skrótowy, bo moja rozwlekłość srodze się na mnie zemściła.
                        Oto brakujący fragment:

                        > Pewnie że w porównaniu z polsą, czy ukrainą jest super (dla większości),
                        > tyle, że zawsze może być lepiej i chyba o to chodzi. To nie głównie
                        > amerykanie ponoszą koszty liberalnego rynku, a państwa biedne, które są od
                        > nich uzależnione (patrz np. mój przykład rolniczy z indianinem).

                        Twój przykład z Indianinem nie wytrzymał próby logiki, więc pominę go
                        milczeniem.
                        Prezentujesz ciekawy sposób myślenia. Z jednej strony zarzucasz bogatym, że
                        chcą się bogacić bardziej, a kiedy opisujesz państwa bogate, stwierdzasz, że
                        jest tam dobrze, ale mogłoby być lepiej. Zdecyduj się w końcu - popierasz chęć
                        zysku czy nie?
                        W przeciwieństwie do ciebie lubię operować konkretnymi danymi - tzw. minimum
                        socjalne w USA to roczny dochód (na czysto) ok. 9000USD. 99% Polaków żyje
                        poniżej tego minimum. Wychodzi na to, że lepiej być biednym w państwie
                        Wielkiego Szatana Liberalnego Wyzysku (zupełnie dla hecy połączyłem retorykę
                        fundamentalistów islamskich i antyglobalistów) niż bogatym w Polsce.

                        > Zadowolony liberał-konsumpcjonista, któremu się udało, bo nie urodził się
                        > gdzie indziej, w innych warunkach, innej rodzinie.

                        Ale z ciebie szybki diagnostyk. Szkoda, że równie szybki co omylny. Oczywiście,
                        jestem liberałem, ale nie wywodzę się z bogatej rodziny (czego zresztą żałuję).
                        Czy jestem konsumpcjonistą? A kto to taki? Zanim odpowiesz, powiem ci tylko, że
                        moim zdaniem najlepszą (ba! jedyną nawet) drogą do zamożności jest praca i
                        oszczędność. Reszta pomysłów na życie to fanaberie sfrustrowanych lewaków.
                        • Gość: ketiw1 Re: ciachu-ciachu IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 26.03.04, 13:38
                          news.bbc.co.uk/2/hi/business/3551347.stm
                          masz tu link do artykułu znaleziony przez andromedę, który ukazuje zdobycze
                          niekontrolowanego rynku i globalizacji, oraz ich już widoczne skutki. Niedługo
                          (postaram się wieczorem) dać moje linki
                        • Gość: ketiw1 Re: ciachu-ciachu IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 26.03.04, 13:43
                          news.bbc.co.uk/1/hi/business/3319895.stm
                          masz tu następny
                      • Gość: KETIW1 Re: Nie wątpię, że jako zarozumialec masz takie IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 26.03.04, 13:05
                        ) Albo że jak postawię świetną i tanią restaurację na terenie dzierżawionym od
                        ) miasta, to mc donalds zapłaci za ten teren 2x więcej tylko po to bym im nie
                        ) robił konkurencji i nie mógł się rozwinąć.

                        Akurat parę tygodni temu "Wyborcza" opisywała przypadek faceta, który chciał w
                        Warszawie, przy Marszałkowskiej, otworzyć kawiarnię. Zajęło mu to chyba prawie
                        rok i kosztowało go ok. 200 tys. zł. Ale nie stracił czasu i pieniędzy na walkę
                        z globalistycznym McDonaldem, ale z władzami miasta i mieszkańcami budynku,
                        którym nasze biurokratyczne przepisy ułatwiają walkę z inwestorem. To właśnie
                        przykład działania "mądrych i życiowych przepisów".

                        ) Albo, że północno amerykański koncern, który wykupił ziemię w ameryce
                        ) południowej, uprawia bezwartościową, jednorodną genetycznie żywność,
                        ) podrasowaną w labolatorium i karmioną sztucznym nawozem,
                        ) to ja jako biedny indianin, nie sprzedam kilku ton mojej kukurydzy, bo jedyny
                        ) w rejonie odbiorca ma umowę z tą amerykańską firmą na wyłączność i nie będzie
                        ) się narażał.

                        Co to znaczy - jedyny w rejonie odbiorca - monopolista? Jeśli jest monopolistą,
                        to komu boi się narazić? Czy prawo tego państwa zabrania owemu Indianinowi
                        handlować z kimś innym? Czy zabrania jemu i innym rolnikom utworzenia
                        spółdzielni?
                        Jeśli odpowiedź na te trzy pytania (z wyjątkiem drugiego) brzmi: "tak", to masz
                        w działaniu przykład rynku regulowanego, który tak ci się podoba.

                        ) To uproszczone przykłady, choć chyba nie bez wartości.

                        A jednak udało mi się je zakwestionować.

                        brawo. Jesteś wielki. Tylko, że zakwestionować można wszystko, nawet kształt
                        ziemi. Tylko czy zawsze trzeba? Wyobraż sobie, że mój przykład z indianinem
                        jest zupełnie prawdziwy, choć nieco uproszczony. Wyobraź sobie, że nafta dała
                        szansę wielkim obszarnikom w ameryce łacińskiej, pozbawiła ziemi jej
                        wcześniejszych dzierżawców. Obszarnicze molochy zatrudniają bardzo niewielu
                        ludzi i płacą im skandalicznie mało. Ludzi zastąpiły głównie maszyny, które
                        zanieczyszczają wodę, która z kolei stanowi w wielu miejscach towar wielce
                        deficytowy. Brakuje jej do picia. powiększyła bezrobocie, podwyższając niby pkb
                        danego kraju (bo zbiera się więcej z jednego hektara - co przekłada się na
                        jakość zbiorów i zanieczyszczenie oraz eksploatację gleby). Rezultat jest taki,
                        że USA szczyci się zwiększeniem PKB małych krajów, a de facto ludzie zbiednieli
                        i narasta tam ruch kontestacyjny, który jest dużą siłą w całym ruchu
                        alterglobalistycznym. Kto zyskuje? "Wolny rynek" czyli szczęśliwcy, którzy mają
                        miliardy na inwestycję, oraz przychylna inwestorom administracja. Kto traci?
                        Rdzenni mieszkańcy, którym obiecano wcześniej kokosy. jest jeszcze sprawa
                        odbiorców, której nie chce mi się zwyczajnie roztrząsać. Ja założyłem ten wątek
                        w celu obrony alterglobalistów przed masową krytyką, a nie po to by z 10
                        osobami wdawać się w niekończące szczegółowe dywagacje natury ekonomicznej.
                        Jeśli Cię interesuje ta tematyka, to poleciłem Ci książki mądrych ludzi -
                        sięgnij, przeczytaj, zmień zdanie, albo utwierdź się w dotychczasowym.
                        Ale nie nazywaj
                        > tego wolnym rynkiem, bo twoje wypowiedzi nie wytrzymują konfrontacji z
                        > definicją encyklopedyczną i zdrowym rozsądkiem.
                        Wytrzymują, a także wytrzymują konfrontację z logiką. Tak jak w anarchii
                        człowiek nie jest wolny, tak w liberalnym kapitaliźmie wolny nie jest rynek.
                        wszystko jeszcze zależy od tego jak rozumiemy wolność, a definicji jest sporo w
                        encyklopediach różnych i słownikach, więc nie zarzucaj sprzeczności moim
                        twierdzeniom z tymiże pomocami naukowymi.
                        > ) Przepisy te u nas są tak kulawę, że przynoszą skutek odwrotny do
                        zamierzonego
                        >
                        > Co oznacza, że gdyby ich nie było, to byłoby lepiej.
                        Nie bądź demagogiem. To co powiedziałeś jest tylko częścią prawdy, bo to wcale
                        nie znaczy, że gdyby były skonstruowane mądrze i uczciwie, to też by nie było
                        lepiej, albo i najlepiej.

                        JA NIE TWIERDZĘ ŻE MAM 100% RACJI I OCZYWIŚCIE NA PEWNO W RÓŻNYCH KWESTIACH SIĘ
                        MYLĘ. jEDNAK, TO, ŻE ŹLE SIĘ DZIEJE ZA SPRAWĄ ŚWIATA ROZWINIĘTEGO W ŚWIECIE
                        TRZECIM TO FAKT. tO ŻE PAŃSTWA Z KAPITALIZMEM REGULOWANYM SĄ BEZPIECZNIEJSZE I
                        JEST TAM MNIEJ KRZYWDY NIŻ W PAŃSTWACH Z KAPITALIZMEM LIBERALNYM TO TEZ FAKT.
                        TO ŻE ZYSK NIE POWINIEN MIEĆ TAKIEGO ZNACZENIA JAK MA TO JUŻ OPINIA (WIELU
                        LUDZI). JEST JESZCZE SZEROKIE ZAGADNIENIE GLOBALIZACJI PRZESTĘPCZOŚCI POWIĄZANE
                        Z BIZNESEM I EKONOMIĄ I ŁAMANIEM PRAW CZŁOWIEKA. POSTARAM SIĘ O LINKI, JEŚLI
                        CIĘ TO INTERESUJE. POZDRAWIAM
                        • mr_watchman Re: Nie wątpię, że jako zarozumialec masz takie 26.03.04, 15:36
                          Gość portalu: KETIW1 napisał(a):

                          > brawo. Jesteś wielki.

                          To chyba oczywiste, ale od ciebie zależy, czy wykorzystasz tę edukacyjną
                          szansę, jaką ci stworzyłem, i nauczysz się czegokolwiek ode mnie.

                          > Tylko, że zakwestionować można wszystko, nawet kształt ziemi.

                          I po co uciekasz się do prymitywnych haseł? Twoje tezy na temat McDonalda
                          zakwestionowałem podając konkretny przykład z życia. Dyskusja nt. kształtu
                          ziemi siłą rzeczy musi opierać się o argumenty naukowe z jednej strony i o
                          halucynacyjne wizje różnych oszołomów - z drugiej. A ja argumentowałem
                          odwołując się do faktów. A że tobie fakty nie pasują do teorii, to już twój
                          problem.

                          > Tylko czy zawsze trzeba? Wyobraż sobie, że mój przykład z indianinem
                          > jest zupełnie prawdziwy, choć nieco uproszczony.

                          A czego w nim zabrakło? Może odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania?

                          > Wyobraź sobie, że nafta dała szansę wielkim obszarnikom w ameryce łacińskiej,
                          > pozbawiła ziemi jej wcześniejszych dzierżawców.

                          Cóż, takie życie dzierżawcy. Nie od dziś wiadomo, że tylko własność jest
                          najlepszym tytułem prawnym stanowiącym gwarancję trwałego władania rzeczą.

                          > Obszarnicze molochy zatrudniają bardzo niewielu ludzi i płacą im
                          > skandalicznie mało.

                          Niech więc się zwolnią i zatrudnią tam, gdzie płacą więcej. Ach, nie mogą, bo
                          amerykański koncern jest jedynym pracodawcą. Co za pech, że owi biedni Indianie
                          nie potrafią sami zatroszczyć się o siebie.

                          > Ludzi zastąpiły głównie maszyny, które zanieczyszczają wodę, która z kolei
                          > stanowi w wielu miejscach towar wielce deficytowy. Brakuje jej do picia.

                          Tak, tak, z maszynami walczono już w XIXw. Na znak protestu przestańmy używać
                          edytorów tekstu, niech panie maszynistki zarobią na życie. Przecież nie może
                          być tak, że ktoś 20 lat pracował stukając na maszynie, a teraz jakiś tam edytor
                          pozbawia go pracy. Z drugiej strony maszynistki pozbawiły pracy producentów
                          wiecznych piór... Rozumiesz do czego zmierzam czy to zbyt zawiłe dla ciebie?

                          > powiększyła bezrobocie, podwyższając niby pkb danego kraju (bo zbiera się
                          > więcej z jednego hektara - co przekłada się na jakość zbiorów i
                          > zanieczyszczenie oraz eksploatację gleby). Rezultat jest taki,
                          > że USA szczyci się zwiększeniem PKB małych krajów, a de facto ludzie
                          > zbiednieli i narasta tam ruch kontestacyjny, który jest dużą siłą w całym
                          > ruchu alterglobalistycznym. Kto zyskuje? "Wolny rynek" czyli szczęśliwcy,
                          > którzy mają miliardy na inwestycję, oraz przychylna inwestorom administracja.
                          > Kto traci? Rdzenni mieszkańcy, którym obiecano wcześniej kokosy. jest jeszcze
                          > sprawa odbiorców, której nie chce mi się zwyczajnie roztrząsać.

                          Szkoda, bo może dotarłbyś do tej wielkiej tajemnicy, jak to się stało, że zanim
                          do tego kraju dotarły amerykańskie inwestycje, nic się tu nie działo. Bo to, że
                          ci ludzie biedni są teraz, nie zmienia faktu, że byli biedni wcześniej.

                          > Ja założyłem ten wątek w celu obrony alterglobalistów przed masową krytyką, a
                          > nie po to by z 10 osobami wdawać się w niekończące szczegółowe dywagacje
                          > natury ekonomicznej.

                          A jak ty sobie wyobrażałeś obronę altero- czy antyglobalistów? Że wszyscy będą
                          przyklaskiwać głoszonym przez ciebie dyrdymałom i nikt nie zdobędzie się na
                          najmniejszą nawet krytykę?

                          > Jeśli Cię interesuje ta tematyka, to poleciłem Ci książki mądrych ludzi -
                          > sięgnij, przeczytaj, zmień zdanie, albo utwierdź się w dotychczasowym.

                          Jeśli to rzeczywiście mądre książki, to niestety ich nie przeczytałeś. Albo
                          zabrakło ci rozumu, aby pojąć zawartą w nich treść.

                          > Wytrzymują, a także wytrzymują konfrontację z logiką. Tak jak w anarchii
                          > człowiek nie jest wolny, tak w liberalnym kapitaliźmie wolny nie jest rynek.
                          > wszystko jeszcze zależy od tego jak rozumiemy wolność, a definicji jest sporo
                          > w encyklopediach różnych i słownikach, więc nie zarzucaj sprzeczności moim
                          > twierdzeniom z tymiże pomocami naukowymi.

                          Dobrze, że odwołujesz się do logiki. Użyj zatem tego narzędzia i zastanów się,
                          czy określenie "regulowany" nie stoi aby w sprzeczności z terminem "wolny"?

                          > Nie bądź demagogiem. To co powiedziałeś jest tylko częścią prawdy, bo to
                          > wcale nie znaczy, że gdyby były skonstruowane mądrze i uczciwie, to też by
                          > nie było lepiej, albo i najlepiej.

                          Ale nie są "mądre i uczciwe" i śmiem twierdzić - nigdy nie były. A gdybanie,
                          jaki mielibyśmy raj na ziemi, gdyby przepisy lepiej ten raj regulowały, to
                          tylko zbiór pobożnych życzeń. A może demagogia? Sam wybierz.

                          > JA NIE TWIERDZĘ ŻE MAM 100% RACJI I OCZYWIŚCIE NA PEWNO W RÓŻNYCH KWESTIACH
                          > SIĘ MYLĘ. jEDNAK, TO, ŻE ŹLE SIĘ DZIEJE ZA SPRAWĄ ŚWIATA ROZWINIĘTEGO W
                          > ŚWIECIE TRZECIM TO FAKT.

                          Nie, to twój wniosek. Nie myl wniosków z faktami.

                          > tO ŻE PAŃSTWA Z KAPITALIZMEM REGULOWANYM SĄ BEZPIECZNIEJSZE I JEST TAM MNIEJ
                          > KRZYWDY NIŻ W PAŃSTWACH Z KAPITALIZMEM LIBERALNYM TO TEZ FAKT.

                          Podaj jakieś konkretne dane, np. ilość kradzieży samochodów, zabójstw czy pobić
                          w różnych krajach.

                          > TO ŻE ZYSK NIE POWINIEN MIEĆ TAKIEGO ZNACZENIA JAK MA TO JUŻ OPINIA (WIELU
                          > LUDZI).

                          Zysk jest podstawowym pojęciem i podstawową wartością w życiu człowieka. Każdy
                          człowiek działa dla zysku. Nieliczne wyjątki są pięknym przykładem
                          szlachetności naszego gatunku.
    • Gość: ingen Re: Nie ma czegoś takiego jak "antyglobaliści"!!! IP: 193.0.69.* 24.03.04, 16:42
      alez oczywiscie ze sa, nie mozesz zaprzeczyc ze sa na swiecie ludzie ktorzy na
      haslo MFW czy Bank Swiatowy wyciagaja kamienie, do tego skrajni lewacy czy
      anarchisci, oczywiscie ze to wtylko widoczny margines, na szczescie polskie
      media zauwazaja powoli te roznice i nie wrzucaja wszystkich do jednego worka
    • Gość: Emily antyglobaliści sa w PL IP: *.dc.dc.cox.net 25.03.04, 04:33
      Witaj, ketiw! tak milo Cie czytac i milo wiedziec, ze w PL tez rodzi sie ruch
      alterglobalizmu. Wiem, ze w PL alteglobalisci maja swoje pismo - "Dzis".
      alterglobalistka definitywna
      • indris alterglobaliści sa w PL, ale nie TAM ! 25.03.04, 14:56
        "Dziś" jest pismem (miesięcznikiem chyba), określającym się jako "lewicowe",
        którego naczelnym redaktorem jest M.F.Rakowski, ostatni I Sekretarz KC PZPR.
        Nie czytałem go, ale z omówień w "Trybunie" (i nazwisk autorów) mogłem
        wywnioskować, ze jest to organ PRLowskich dinozaurów. Może tam czasem i piszą o
        alterglobaliźmie, ale i "GW" pisze czasem o przyrodzie a nie jest przez to
        pismem ekologów ani tym mniej Zielonych.
        • Gość: Emily kup Dzis, poczytaj i sie przekonaj, IP: *.dc.dc.cox.net 26.03.04, 00:22
          to pismo dla intelektualistow, a ze wiekszosc alterlobalistow ma poglady
          lewicowe, to inna sprawa. W Dzis jest bardzo wiele tekstow
          alterglobalistycznych. A Rakowski jest wybitnym redaktorem, po raz drugi (po
          Polityce) stworzyl wybitne pismo.
    • Gość: Oozie Model szwedzki IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 25.03.04, 14:05
      Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

      >szwedzka partia SAP, która rządzi w tym państwie od 70 lat z rewelacyjnymi
      >skutkami (największe bezpieczeństwo i opieka państwowa na świecie, a także
      imponujące pkb),
      Niestety to nie jest prawda a raczej mówiąc wprost - KŁAMSTWO I PROPAGANDA.
      Tzw szwedzki socjalizm lub inaczej mówiąc trzecia droga zbankrutowała już kilka
      lat temu
      Nie mówiąc o tym, że w swym szczytowym okresie doprowadziła owa wychwalana
      partia do tego, że część obywateli płaciła podatki w wysokości 99% dochodu, co
      spowodowało błyskawiczny odpływ bogatszych obywateli do krajów mniej
      złodziejskich.
      Kuriozum było swego czasu naliczenie p. Astrid Lindgren podatku w wysokości
      101% dochodów.
      A GDP w wysokości 2,5% rocznie to też nie jest żadne aj waj...

      >przeznacza ogromne pieniądze na zagraniczną pomoc humanitarną,
      To że większe niż w Polsce to o niczym nie świadczy.

      >protestuje przeciwko rozpasanemu kapitalizmowi, który zamienia się w
      > strukturę rządzoną przez prawo dżungli.
      ???? Naprawdę????
      Od kiedy?
      • Gość: ketiw1 Re: Model szwedzki IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 25.03.04, 15:06
        Zarzucanie mi kłamstwa i propagandy jest kłamstwem i propagandą.

        > Tzw szwedzki socjalizm lub inaczej mówiąc trzecia droga zbankrutowała już
        kilka
        >
        > lat temu

        Doprawdy? jedź zobaczyć jak żyją tam ludzie, zbadaj nastroje, a wtedy opowiadaj
        o bankructwie.

        > Nie mówiąc o tym, że w swym szczytowym okresie doprowadziła owa wychwalana
        > partia do tego, że część obywateli płaciła podatki w wysokości 99% dochodu,
        co
        > spowodowało błyskawiczny odpływ bogatszych obywateli do krajów mniej
        > złodziejskich.
        > Kuriozum było swego czasu naliczenie p. Astrid Lindgren podatku w wysokości
        > 101% dochodów.
        > A GDP w wysokości 2,5% rocznie to też nie jest żadne aj waj...
        Jaka część? Zespół abba i ace of bace? Owszem podatki są wysokie, tylko zobacz
        jakie ten 8-mio milionowy, wielki i dziki kraj ma drogi, koleje, lotniska, jak
        dba o środowisko, jaka jest opieka zdrowotna, socjalna, szkolnictwo (ile
        uniwersytetów przy tak nielicznym społeczęństwie), jaka architektura, na jakim
        poziomie badania naukowe itd. Jak to zobaczysz, to dopiero gadaj o
        złodziejstwie tamtego państwa (oby nas ktoś tak okradł, choćby dziś)
        Co do wynaturzeń, błędów i nonsensów to są one obecne wszędzie także i tam. To
        co mówisz, to jakieś jednostkowe, barwne anegdoty, a nie rzetelna analiza. Tęzę
        się kształtuje na podstawie argumentów a nie naciąga się argumenty tak by do
        tezy pasowały.

        > >przeznacza ogromne pieniądze na zagraniczną pomoc humanitarną,
        > To że większe niż w Polsce to o niczym nie świadczy.

        W ten sposób można zanegować KAŻDY argument.

        > >protestuje przeciwko rozpasanemu kapitalizmowi, który zamienia się w
        > > strukturę rządzoną przez prawo dżungli.
        > ???? Naprawdę????
        > Od kiedy?

        Od wielu lat. Na temat globalizacji można dużo przeczytać w nowym programie
        partii SAP (polecam lekturę).
        • Gość: Oozie Re: Model szwedzki IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 25.03.04, 15:49
          Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

          > Zarzucanie mi kłamstwa i propagandy jest kłamstwem i propagandą.
          Bynajmniej. Twierdzę że jesteś ofiarą kłamstw i propagandy.

          > Doprawdy? jedź zobaczyć jak żyją tam ludzie, zbadaj nastroje, a wtedy
          >opowiadaj o bankructwie.
          Nie muszę jechać na szczęście. Wystarczy za okno spojrzeć na Blasieholmstori
          gate...

          > Jaka część? Zespół abba i ace of bace?
          Po pierwsze pisze się Ace of Base.
          Po drugie to są przykłady - Bjoern Borg, Ingmar Bergman, Stefan Edgberg to są
          przykłady ZNANYCH ludzi. Mniej znanych sporo wówczas wyjeżdżało.

          >Owszem podatki są wysokie,
          No - do 50%. Z czego ogólnopaństwowy 25%, a reszta idzie do fylke, która może
          ustalić podatek na np. 1%...Pomyliły ci się lata - to co mówisz było przed
          1994, przed reformą podatków. Francja ma wyższy podatek, i Niemcy i Luxemburg i
          Holandia i Austria. W zasadzie tylko Dania ma obecnie niższy poziom podatku
          dochodowego
          Trochę kłamiesz, nie?

          > To co mówisz, to jakieś jednostkowe, barwne anegdoty, a nie rzetelna analiza.
          Raczej ty sprzedajesz slogany a nie analizę. Chcesz analizy? A proszę bardzo -
          www.handels.gu.se/epc/archive/00001492/
          albo
          econwpa.wustl.edu/eprints/ge/papers/9610/9610001.abs
          • Gość: ketiw1 Re: Model szwedzki IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 25.03.04, 16:07
            To że mi podałeś jeszcze trzy nazwiska i kilka cyfr (które kłócą się z
            wcześniej podanymi) nie uwiarygadnia nadal twej tezy. i co z tego, że ten
            podatek tyle, a ten tyle?
            Odpowiedz na moje argumenty o drogach, kolei i uniwersytetach, o niskiej
            przestępczości, o praktycznym braku nędzy, o spokoju, potem odnieś to do
            sytuacji w USA, a następnie drogą analizy i syntezy wykaż, że model USA jest
            dla ogółu ludzi bardziej przyjazny. Wtedy możemy polemizować.


            Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma
            • Gość: Oozie Re: Model szwedzki IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 25.03.04, 16:33
              Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

              > To że mi podałeś jeszcze trzy nazwiska i kilka cyfr (które kłócą się z
              > wcześniej podanymi) nie uwiarygadnia nadal twej tezy. i co z tego, że ten
              > podatek tyle, a ten tyle?
              No w kwestii Szwecji nie podałeś ANI JEDNEJ cyfry a tylko puste slogany. To raz.
              Dwa - tyle z tego że ty twierdzisz że w Szwecji są bardzo wysokie podatki a z
              tego dobrobyt(propaganda), a ja obalam ów mit a tym samym daję odpór kłamliwej
              propagandzie.

              > Odpowiedz na moje argumenty o drogach, kolei i uniwersytetach
              Podobnie jak w Niemczech, Holandii, Francji czy Anglii. Ty nie masz ŻADNYCH
              argumentów niestety oprócz pustosłowia.
              Naprawdę myślisz że Uppsala jest AŻ TAK lepsza od St.Andrews czy EAP? Naiwny.

              >o niskiej przestępczości,
              Olof Palme RIP. Anna Lind RIP....ale niska przestępczość.
              Ilu to premierów zabito w Polsce ostatnio? A ilu ministrów?

              >o praktycznym braku nędzy, o spokoju, potem odnieś to do sytuacji w USA,
              A ty mieszkałeś choć przez chwilę w Szwecji albo w USA?
              Czy tylko tak na podstawie TV?

              >a następnie drogą analizy i syntezy wykaż, że model USA jest dla ogółu ludzi
              >bardziej przyjazny.
              Taaaa i napisz mi za darmo pracę semestralną o mdelach welfare state.
              A buzi na dobranoc nie łaska?

              Idę na piwo - za 40 SEK z czego 25% to VAT FYI...a normalnie na żarcie jest
              21%...
              • Gość: ketiw1 Re: Model szwedzki IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 25.03.04, 21:33
                > No w kwestii Szwecji nie podałeś ANI JEDNEJ cyfry a tylko puste slogany. To
                raz
                > .
                Cyfra sprawdzona w internecie, encyklopedii czy gdziekolwiek nie jest dla mnie
                wyznacznikiem wiedzy sprawdzającego.

                > >o niskiej przestępczości,
                > Olof Palme RIP. Anna Lind RIP....ale niska przestępczość.
                > Ilu to premierów zabito w Polsce ostatnio? A ilu ministrów?
                I to jest właśnie kłamliwa propaganda. zabito, bo do niedawna politycy w
                Szwecji chodzili bez jakiejkolwiek ochrony. Ilu w Szwecji jest złodziei
                samochodów, gangów, pobić, porwań dla okupu, włamań czy morderstw? Ile jest
                krajów na świecie, które cieszą się lepszymi statystykami? Tu jest do Ciebie
                pytanie o cyfrę - tę podaj, jeśli chcesz uwiarygodnić swoją tezę, a jak nie to
                mi nie mów o zamordowanej pani premier, bo to nie czyni jeszcze ze Szwecji
                kraju niebezpiecznego. Ja spałem kilka razy w największych miastach Szwecji na
                trawniku w śpiworze, bo nie miałem na hotel i nic mi się nigdy nie stało, a
                pijani żołnierze życzyli mi dobrej nocy i pytali, czy w czymś nie pomóc.
                Spróbuj zrobić to samo w polskich miastach, albo na Bronksie, China town,
                paryżu, amsterdamie, barcelonie, czy berlinie - wcześniej spisz testament.

                > > Odpowiedz na moje argumenty o drogach, kolei i uniwersytetach
                > Podobnie jak w Niemczech, Holandii, Francji czy Anglii. Ty nie masz ŻADNYCH
                > argumentów niestety oprócz pustosłowia.
                > Naprawdę myślisz że Uppsala jest AŻ TAK lepsza od St.Andrews czy EAP? Naiwny.
                >
                tylko, że powinieneś zdawać sobie sprawę, że w tych krajach zagęszczenie
                ludności na km kwadratowy jest kilka, a nawet kilkanaście razy wyższe. Szwedzi
                swoje drogi, tory, uniwersytety itd budowali ogromnym wysiłkiem, kosztem
                wyrzeczeń i wysokich podatków. Byłem, widziałem, dalej tak twierdzę. A skoro Ci
                się tak w Szwecji nie podoba, to co tam robisz chłopczyku? Wracaj do polski
                robić w markecie, albo jedź do jackowa w Chicago, lub na green point - tam
                dopiero zakosztujesz zdobyczy kapitalizmu. Tak ci źle a na piwko masz za 40
                koron, pytam jeszcze raz - co tam robisz malutki, kto cię zmusza do siedzenia w
                tym ubogim, niebezpiecznym, złodziejskim kraju?


                Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma
                • Gość: Oozie Re: Model szwedzki IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 26.03.04, 11:45
                  Gość portalu: ketiw1 napisał(a):

                  > Cyfra sprawdzona w internecie, encyklopedii czy gdziekolwiek nie jest dla
                  >mnie wyznacznikiem wiedzy sprawdzającego.

                  a chwilę potem

                  >Tu jest do Ciebie pytanie o cyfrę - tę podaj, jeśli chcesz uwiarygodnić swoją
                  >tezę
                  Ketiw - pardą - OCHUJAŁEŚ??? Najpierw negujesz podstawowe dane dostępne
                  wszędzie a potem chcesz żebym ci statystyk szukał???
                  No weź się zdecyduj.
                  I to nie chodzi o wiedzę bo KAŻDY w miarę inteligentny umie w sieci danych
                  szukac ale tego jakie podatki płacę to chyba jest kruca fuks wiedza nie?

                  > mi nie mów o zamordowanej pani premier,
                  Anna Lind nie była premierem; premierem był Olof Palme. Jesteś mało żę wręcz
                  zabetonowany swoją proapgandą to w dodatku niedouczony.

                  > tylko, że powinieneś zdawać sobie sprawę, że w tych krajach zagęszczenie
                  > ludności na km kwadratowy jest kilka, a nawet kilkanaście razy wyższe.
                  >Szwedzi swoje drogi, tory, uniwersytety itd budowali ogromnym wysiłkiem,
                  >kosztem wyrzeczeń i wysokich podatków.
                  A co ma gęstość zaludnienia do rangi uniwersytetu????
                  Chłopie opanuj się z tymi bredniami!

                  > się tak w Szwecji nie podoba, to co tam robisz chłopczyku? Wracaj do polski
                  Misiu a co ci do tego gdzie i dlaczego pracuję?
                  Zazdrościsz?
                  Gwarantuję ci że z mojej pracy Polska ma znacznie więcej pożytku niż z twojego
                  gadulstwa.

                  >albo jedź do jackowa w Chicago, lub na green point - tam dopiero zakosztujesz
                  >zdobyczy kapitalizmu.
                  W zasadzie FYI pracowałem pół roku w NY - co prawda nie na Green Poincie, a pod
                  całkiem dobrym adresem 250 Vesey Street - o ile ci to COKOLWIEK mówi.

                  >Tak ci źle a na piwko masz za 40 koron, pytam jeszcze raz - co tam robisz
                  >malutki, kto cię zmusza do siedzenia w tym ubogim, niebezpiecznym,
                  >złodziejskim kraju?
                  Chłopcze ty nie rozumiesz najprostszych danych!
                  Tu nie chodzi o to, że piwko w pubie jest za c.a. 20 złotych przeliczając -tu
                  chodzi o to że na to piwko jest podatek 25%!
                  Rozumiesz?
                  LINIOWY, równy dla wszystkich, jak to podatki pośrednie mają w zwyczaju.
                  Nie ma że bogaty płaci na biednych - chcesz piwo - to płać moms na państwo.

                  A tak FYI jest w okolicy Stockie gmina gdzie podatek lokalny jest 0,5%. Prawie
                  cała położona na wyspach. A parę kilometrów dalej płaci się lokalny podatek 21%.
                  Łapiesz na czym polega demokracja w podatkach?

                  • Gość: ketiw1 Re: Model szwedzki IP: *.terminus.pl / 195.116.99.* 26.03.04, 13:26
                    zAPROPONOWAŁEM CI BYŚ PODAŁ CYFRĘ MAJĄCĄ ZNACZENIE, A NIE TAKIE KTÓRE W OCZACH
                    LAIKÓW BUDUJĄ TWOJĄ WIARYGODNOŚĆ. nIE CHCE CI SIĘ TO NIE.

                    Jeśli na moje pytania odpowiadasz "a co cie to obchodzi" to nie mamy o czym
                    rozmawiać.
                    jeśli zamiarzasz czepiać się pomyłek, które nie mają znaczenia dla meritum
                    sprawy to...patrz dwie linijki wyżej.
                    Deklaracje o pożytku społecznym twojej działalności bez poparcia jakąkolwiek
                    informacją są bez znaczenia. "a ja wczoraj świat przed zagładą uratowałem".
                    co ma zagęszczenie ludności do liczby uniwersytetów i rozwoju infrastuktury?
                    ano ma się tak, że świadczy o wydolności, sprawności, pracowitości i jakości
                    gospodarki i mieszkańców.

                    To że uzyskałeś znaczący status społeczny w USA (jeśli to wogóle prawda) nie
                    znaczy, że miliony twoich rodaków mają na to szansę wyjeżdżając do USA (o ile
                    wizę dostaną.

                    Widzę że lubisz szukać dziury w całym. Nie obchodzi cię cena piwka, tylko to
                    ile proc. wynosi podatek. Więc o co ci chodzi? o pomarudzenie. A chyba wiesz
                    jaki problem stanowi alkohol w szwecji (głównie sprawa ponurego klimatu) i
                    wiesz zapewne na co idą te podatki i dlaczego kupno alkoholu jest tam
                    utrudnione?

                    I zapytam jeszcze raz. Co robisz w kraju, który ci się tak nie podoba? czemu w
                    USA nie zostałeś? a może jesteś po prostu emisariuszem, szpiegiem i dlatego
                    znoszisz tę szwedzką katorgę?
                    • Gość: Oozie Oj ketiw..... IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 26.03.04, 14:36
                      TY podaj chociaż JEDNE dane a nie propagandowe pustosłowie na temat kraju
                      którego w ząb nie znasz - od wczoraj naciskam, a ty nic.
                      Tylko hasełka.
                      Co do pracy - a co ci mam odpowiedzieć?
                      Czy ja się pytam dlaczego ty masz problem z pracą i dla ciebie zakres kariery
                      kończy się na Green Poincie?
                      Mam ci - haha - na forum uwiarygodniać co ja robiłem w USA?
                      Żarty wolne chłopie. Co ty masz się za head huntera z Korn&Ferry?
                      Gwarantuję ci natomiast że miliony moich rodaków - o ile będą mieli odpowiednie
                      kwalifikacje - mogą znaleźć lepszą pracę niż na budowie.
                      Deko merytorycznie naprowadzę cię, domorosły rewolucjonisto.

                      >Nie obchodzi cię cena piwka, tylko to ile proc. wynosi podatek. Więc o co ci
                      >chodzi?
                      Nie wiesz o co chodzi? O KASĘ chodzi misiu, o kasę.
                      Z CZEGO państwo ma na te zasiłki i inne duperele.
                      Ty nie rozumiesz że z podatków, a jeśli to pojąłeś to nie rozumiesz z których.
                      Najprościej ci to wyłożę - podatek dochodowy w Szwecji jest 25% (w Polsce 40%).
                      Ale - podatek gminny jest od 0% do 25% - rozumiesz?
                      Mieszkańcy lokalnie decydują ile wydadzą na drogi, przystanki, lekarza etc.
                      A nie jak w Polsce - odgórnie.
                      I najważniejsze - podatki pośrednie - gros wpływów jest LINIOWA.

                      >A chyba wiesz jaki problem stanowi alkohol w szwecji (głównie sprawa ponurego
                      >klimatu)
                      Bzdura. A dokładnie DWIE bzdury.
                      Owszem - alkohol powyżej 12% procent kupuje się w Vinmonopolet, ale to nie
                      dlatego jest problem, że klimat jet ponury tylko dlatego że strasznie ludzie
                      pili.
                      Ale piwo? Kiedy chcesz i ile chcesz.

                      >i wiesz zapewne na co idą te podatki i dlaczego kupno alkoholu jest tam
                      >utrudnione?
                      A ty wiesz? Chyba nie...

                      I zapytam jeszcze raz. Co robisz w kraju, który ci się tak nie podoba?
                      Czy ja powiedziałem że mi się nie podoba? Czy tylko rozwiewam twe idealistyczne
                      mity na temat którego w ogóle nie znasz.

                      >czemu w USA nie zostałeś?
                      A czemu ty do USA nie pojechałeś?
                      FYI - bo okres pracy był pół roku i kończył się adekwatnymi egzaminami i
                      papierkiem.

                      >a może jesteś po prostu emisariuszem, szpiegiem i dlatego znoszisz tę szwedzką
                      >katorgę?
                      Szpiegiem - hahahaha - a może masonem? Pamiętaj że jestem cyklistą wink)))
    • Gość: lesio Re: Szkoda, ze przestaliscie pisac IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 26.03.04, 04:49
      dobrze sie czytalo...
      Drogi Ketiv, tylko pare uwag (nie bede przytaczal nielubianych przez Ciebie
      liczb).
      Gdy slysze/widze slowo "troska" z reguly jest tak, ze ktos ma zamiar
      zatroszczyc sie moim portfelem, stad nie ufam alter-altruistom, tj. "-
      globalistom". Pomoc potrzebujacym nie jest zakazana. Pomogles jakiemus?
      O Szweckim wymiarze sprawiedliwosci kilka (zaslyszanych i przeczytanych)
      rewelacji (zadnych liczb): bandyci wypuszczani sa z wiezien na przepustki z
      oplaconymi przez podatnika biletami na przejazd do rodzinnej miejscowosci.
      Jakis rok (czy dwa) temu slyszalem o morderstwie popelnionym w pociagu przez
      takiego wlasnie resocjalizujacego sie delikwenta. Szwedzkie min.
      sprawiedliwosci podobno wymyslilo wysylanie wiezniow na statkach wycieczkowych
      na Karaiby, bo podobno wplywa to korzystnie na lagodzenie obyczajow. Myslales
      juz o nastepnych wakacjach?
      Moj kolega odwiedzajacy ten piekny kraj nie spal co prawda w spiworze na
      trawniku (interesujacy wskaznik jakosci zycia i bezpieczenstwa - przy okazji),
      stac go bylo na motel. W tymze motelu mieszkali rowniez miejscowi bezrobotni,
      ktorym dobrotliwy rzad zapewnial w ten sposob mieszkanie. Z codziennym
      sprzataniem i innymi serwisami, bo wszak hotelarzom wisi kto placi.
      Juz widze tyrajacych Amerykanow, ktorzy spiesza z poparciem dla polityka, ktory
      cos takiego zaproponuje...
      Wreszcie, jesli myslisz o "Szwedzkim modelu" dla Polski - wiedz, ze PKB w
      Polsce jest tak z dziewiec razy nizszy niz w Szwecji (zadnych liczb).
    • Gość: andromeda o co walcza alterglobalisci ? IP: *.dc.dc.cox.net 26.03.04, 05:05
      oni walcza z "cudem gospodarczym" administracji Busha.

      news.bbc.co.uk/2/hi/business/3551347.stm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka