lisa2
05.03.02, 20:31
Nareszcie policja polska posiada system elektroniczny, który umożliwia szybkie
porównywanie różnych, zarejestrowanych w nim śladów, znalezionych w miejscach
przestępst. Również i głównie, porównywanie odcisków palców, które wcześniej
wprowadzono do systemu z kart odciskowych, rejestrowanych wcześniej osób przez
policję.
Policja znalazła wreszcie ślad, który według niej, mógł być rozwiązaniem sprawy
sprzed 18 lat. I zaczęły się schody. Mimo że ślad okazał się trafny, odcisk
palca na butelce znalezionej w miejscu przestępstwa, zidentyfikowano jako
odcisk osoby, którą po jakimś czasie, po latach, musiała złożyć odciski palców,
w związku z uchylaniem się od płacenia alimentów.
Co robi policja. Wyciąga akta sprawy, zatrzymuje osobę o tych odciskach palców
i pod zarzutem popełnienia zbrodni sprzed 18 lat przekazuje sprawę do
prokuratury w celu wznowienia sprawy i osądzenia aresztowanego.
Prokuratura zachowała się uczciwie. Przeczytała materiały dostarczone przez
policję i nakazała wypuszczenie aresztowanego na wolność.
DLACZEGO? Pyta policja, przecież w NIEMCZECH taki dowód, to WYSTARCZAJĄCY
DOWÓD!!!
Mój komentarz:
1) My jesteśmy w Polsce. Obowiązuje nas Polska Konstytucja i Polskie prawo,
niezależnie skąd i jakie procedury, różne instytucje państwowe przejmą.
2) W celu oskarżenia kogoś, należy udowodnić, że przestępstwo zostało przez
niego popełnione, znaleźć na niego dowody winy. Przestępstwo zostało
popełnione, lecz ze śladów na miejscu przestępstwa, nie wynikało w żaden sposób
powiązanie jakiegokolwiek śladu z osobą, która ten ślad mogła zostawić.
3) 18 lat temu w Łodzi zamordowano 2 prostytutki, na znalezionej w ich
mieszkaniu butelce znaleziono odciska palca, być może sprawcy morderstwa, tego
policja tocząca śledztwo po wykryciu zbrodni prawdopodobnie nie udowodniła.
W związku z tym właśnie brakiem dowodu, że osoba pozostawiająca ślad na
butelce, mogła tę butelkę dotknąć w sklepie, lub też nawet będąc u tych pań
osobiście, ale przed zbrodnią wyjść, i nic o tym nie wiedzieć. Oczywiście, że
mogła również popełnić tę zbrodnię, ale jakość śladu z butelki, widocznie nie
jest taka duża, skoro to nie jest niezbity i jednoznaczy dowód.
Dlatego uważam, że policja powinna myśleć, i nie wydawać zbyt pochopnych
wyroków, a potem nie oburzać się na prokuraturę. To jest zbyt poważna sprawa,
by móc skazać kogoś, a zbrodnia jest poważna, tu można do stać dożywocie.
Trzeba dokładnej analizy sytuacji, w jakich odcisk mógł być pozostawiony przez
oskarżonego. Należy prześledzić - po 18 latach jest to bardzo trudne, jeśli w
ogóle możliwe - co robił oskarżony przed popełnieniem zbrodni. Czy przypadkiem
nie pracował w jakiejś wytwórni wódek, rozlewni, hurtowni, sklepie; czy nie
zajmował się pokątnym handlem alkoholem, czy przypadkiem sam nie kupował wódkę
w melinach. A może te prostytutki się tym zajmowały, i on od nich chciał kupić.
Należałoby sprawdzić, czy korzystał z usług tych prostytutek, czy był ich
znajomym czy obcą osobą. Jeśli korzystał z ich usług, to jak często. Jeśli nie
korzystał z ich usług to jakiego rodzaju kontakty go z nimi łączyły, znajomość,
biznes, legalny czy nielegalny?
Na te i inne podstawowe i szczegółowe pytania powinni znaleźć odpowiedź
policjanci, specjaliści policyjni i sądowi.
Z doniesień dziennikarzy, jakie się ukazały w ostatnich dniach, wynika że,
policja nie dokonała szczegółowej, wystarczającej analizy śladów i efekt taki
jak wyżej.
Jest to ośmieszenie się policji, która usiłowała jak najszybciej pokazać
pozytywne efekty wydania mnóstwa pieniędzy na ten system. Potwierdzić jego
przydatność.
Przecież tego nikt nie kwestionuje, że system jest przydatny. A policja powinna
nauczyć się trzymać język za zębami, gdy chodzi o nierozpoznane przestępstwa, a
publikować tylko w tych przypadkach, w których szansa na znalezienie przestępcy
będzie większa po ich opublikowaniu.
Nauczka na przyszłość. Od Dziś!!!
lisa2