Dodaj do ulubionych

Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem...

02.07.12, 13:55
Kuriozalne. A kiedy pisałem by Konkordat zerwać a pasożytom pokazać ich miejsce w szeregu spotkałem się z głosami oburzenia. Oto jak swoim ofiarom namieszali w głowach, że będą się dawali doić aż do śmierci a potem pójdą do... nieba wink

Ruszył proces ws. dawnej nieruchomości zakonu ks. misjonarzy w centrum stolicy. Strona kościelna, opierając się na zasadach zwrotu nieruchomości zagrabionych dekretem Bieruta, chce od skarbu państwa nieruchomości zamiennej lub dużego odszkodowania - 234 mln zł. Państwo odmawia, powołując się na... ukaz carski z 1864 r.

W całej Polsce toczy się dziś mniej więcej 120 procesów, w których przedstawiciele Kościoła i instytucji kościelnych domagają się nieruchomości albo odszkodowań sięgających setek milionów złotych.

Od 1989 r. Komisja Majątkowa przekazała stronie kościelnej ponad 65,5 tys. ha i 143,5 mln zł rekompensat. Rozpoznała ponad 2,8 tys. wniosków. Komisję zlikwidowano po tym, jak media ujawniły, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - a te miały być zaniżane. Od orzeczeń Komisji samorządom nie przysługiwały odwołania.

www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12055142,Dekret_Bieruta_kontra_ukaz_carski__Zakon_chce_od_panstwa.html
Jak długo jeszcze nosiciel będzie tolerował pasożyta?
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 15:17
      Po powstaniu styczniowym w 1864 r. ukaz cara Aleksandra II przejął sporną nieruchomość na własność Królestwa Polskiego - była to represja za udział zakonników w powstaniu.

      no pięknie! Gdyby sprzyjali zaborcy - mieliby majątek!!! A ponieważ walczyli o Niepodległą - majątek stracili, co potwierdza rząd Rzeczypospolitej w wolnej Polsce!!!

      KURIOZUM!!!

      nie wiem, czy państwo może się powoływać na ukaz carski - nie ma ciągłości państwowej z czasami zaborów - to była carska Rosja!!!

      JEDNAKOWOŻ. Uważam, że skoro po odzyskaniu niepodległości po I W.Ś. zakonnicy stanęli przed sądem, który sprawy nie rozstrzygnął aż do wybuchu II W.Ś. - teraz to sąd ma podjąć decyzję. Bo z II RP mamy ciągłość państwową.

      Słusznie zakonnicy wystąpili. Raz na zawsze trzeba przeciąć ten dylemat.

      • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 15:21
        i jeszcze jedno Matelocie. Sprawy własnościowe mają się nijak do konkordatu. Konkordat można zerwać, a przed sądy i tak będą pozywani ci, którzy administrują cudze. Sądy nie działają na mocy konkordatu, a zakonnicy są obywatelami tego kraju i mają takie same prawa do własności, jak ja czy Ty.
        • matelot Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 16:32
          a000000 napisała:

          > i jeszcze jedno Matelocie. Sprawy własnościowe mają się nijak do konkordatu. Ko
          > nkordat można zerwać, a przed sądy i tak będą pozywani ci, którzy administrują
          > cudze. Sądy nie działają na mocy konkordatu, a zakonnicy są obywatelami tego kr
          > aju i mają takie same prawa do własności, jak ja czy Ty.

          Polska ziemia należy do Polski a nie Watykanu. Zakonnicy nie posiadają majątku własnego, prawda? Są biedni, nie mają nic. Jak towarzysz Stalin...
          • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 17:45
            matelot napisał:

            > Polska ziemia należy do Polski a nie Watykanu.

            ależ OCZYWIŚCIE!!!! Watykan nie jest właścicielem ani jednej piędzi ziemi... jedyne co Watykan może, to zakazać lub wydać zgodę na pomniejszenie majątku kościoła, czyli na sprzedaż, o której myśli episkopat. Nasz, polski episkopat. Składający się z polskich obywateli.


            >Jak towarzysz Stalin...

            towarzysz Stalin to ma usta słodsze od malin big_grin
        • pulbek Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 17:26
          a000000 napisała:

          > Sądy nie działają na mocy konkordatu

          To Ci się tylko tak wydaje. Sąd Najwyższy już nie raz orzekał, że w sprawach związanych z Kościołem prawo kanoniczne ma wyższość nad polskimi ustawami, właśnie na mocy konkordatu, który jest ratyfikowaną umową międzypaństwową.

          Był na przykład przypadek, że parafia wzięła kredyt z banku, a później wnosiła o uznanie umowy kredytowej za nieważną, bo zgodnie z prawem kanonicznym proboszcz nie może wziąć kredytu bez zgody biskupa. Z polskich przepisów nic takiego nie wynika, ale Sąd Najwyższy przyznał rację Kościołowi, który "rządzi się w swych sprawach własnym prawem" (art. 2 ustawy o stosunku państwa do kościoła katolickiego). W tym przypadku za rządzenie się w swych sprawach uznano wzięcie kredytu bankowego. Takich historii jest o wiele więcej. Gdyby nagle w prawie kanonicznym pojawił się przepis, że wykonawcy remontu kościoła nie trzeba płacić, jeżeli jest on w stanie grzechu ciężkiego, to polskie sądy raczej nie mogłyby nic na to poradzić.

          Tak więc to nie takie proste z tym konkordatem.

          Pulbek.

          • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 17:54
            pulbek napisał:

            bo zgodnie z prawem kanonicznym probosz
            > cz nie może wziąć kredytu bez zgody biskupa.

            bo to biskup jest reprezentantem kościoła w danej diecezji, nie proboszcz. Proboszcz bez upoważnienia nie jest stroną reprezentującą. Ty też nie możesz wziąć kredytu z banku w imieniu swojego pracodawcy dotąd, dokąd nie otrzymasz na to plenipotencji.

            Gdyby nagle w prawie kanoni
            > cznym pojawił się przepis, że wykonawcy remontu kościoła nie trzeba płacić, jeż
            > eli jest on w stanie grzechu ciężkiego, to polskie sądy raczej nie mogłyby nic
            > na to poradzić.

            nie żartuj. Nie płacenie wykonawcy jest grzechem wołającym o pomstę do nieba.
            W prawie kanonicznym nie mogą się pokazać rozwiązania sprzeczne z Ewangelią. To byłby koniec Kościoła.

            > Tak więc to nie takie proste z tym konkordatem.

            dla tych którzy nie rozumieją istoty kościoła - owszem.

            • pulbek Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 21:36
              a000000 napisała:

              > dla tych którzy nie rozumieją istoty kościoła - owszem.

              Toteż się zgadzamy: prawo kanoniczne stoi ponad państwowym. Gdyby było tak jak piszesz, że sądy nie kierują się konkordatem, to do rozstrzygania stosunków prawnych z Kościołem w ogóle nie byłoby potrzebne "zrozumienie jego istoty". Wystarczyłoby zrozumienie istoty Kodeksu Cywilnego i paru innych.

              Pulbek.
              • pulbek PS 02.07.12, 21:41
                A co do roli proboszcza i biskupa, mylisz się zupełnie. Zgodnie z w/w ustawą, każda parafia ma osobowość prawną (art. 7 ust. 1 p. 5), co oznacza że ma zdolność do czynności prawnych, w tym zaciągania zobowiązań.

                No, chyba że właśnie czasem nie ma, bo akurat prawo kanoniczne twierdzi coś sprzecznego z ustawą smile

                Pulbek.
              • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 03.07.12, 11:19
                pulbek napisał:


                > Toteż się zgadzamy: prawo kanoniczne stoi ponad państwowym.

                odwrotnie. Prawo państwowe stoi ponad kanonicznym. Urzędnicy nie są sądzeni wedle prawa kanonicznego, księża są sądzeni wedle prawa państwowego.

                Prawo kanoniczne to WEWNĘTRZNA regulacja w kościele. Dotyczy zupełnie innych dziedzin, niż prawo państwowe. To jest taki wewnętrzny statut. Gdy się poświęcisz i zmusisz do zapoznania - sam zobaczysz, że nie jest sprzeczny z prawem państwowym.

                Państwo postawiło wymóg, że REPREZENTANT jakiejś społeczności musi mieć tej społeczności plenipotencje na daną sprawę. Stąd działania proboszcza bez upoważnienia od biskupa to samowolka, również cywilnie. Tak zawarte umowy nie są ważne lub mają wadę prawną.

                Gdyby kodeks cywilny pokrywał swoim tekstem całość życia społecznego - nie istniałyby STATUTY różnych organizacji. Statuty mające moc prawną na wypadek sporu. Sądy powołują się na zapis statutowy obowiązujący STRONĘ. Dlaczego inaczej mają traktować kościół? Kodeks kanoniczny obowiązuje stronę kościelną. I sądy ten fakt uwzględniają. Nie rozsądzają wedle tego kodeksu czy statutu, tylko UWZGLĘDNIAJĄ, że strona była zobowiązana zrobić coś w sposób opisany w statucie. Sąd, aby wydać prawomocny i ostateczny wyrok w sporze między obywatelami musi OCENIĆ stan faktyczny, zamiary, zobowiązania.... i inaczej potraktuje osobę, która dobrowolnie wzięła na siebie jakieś obowiązki i podpisała statut ,na ten przykład PKP (no, niech to będzie wymóg pokazania się w mundurze w miejscu pracy), a zupełnie inaczej spojrzy na brak munduru u osoby, która nie wpisała się do organizacji stawiającej taki wymóg.
                Dlatego sądy uwzględniają zobowiązania stron. Kodeks kanoniczny obowiązuje proboszcza, więc sąd ma prawo się czepiać braku plenipotencji do czynności bankowych. W tym momencie taki proboszcz jest przestępcą kanonicznym i przestępcą świeckim, bo WYŁUDZIŁ bezprawnie kredyt. A kościół może się od spłat kredytu odciąć.
                Tu właśnie wychodzi brak zrozumienia organizacji kościoła... proboszcz nie jest właścicielem parafii, więc ma ograniczenia w czynnościach prawnych. To tak jak właściciel kamienicy wynajmie administratora, który ma określone prawa i obowiązki, ale są pewne czynności na które musi mieć odrębną zgodę właściciela. W świecie cywilnym taki właściciel-biskup dysponuje swym majątkiem bez ograniczeń, ale w świecie kościelnym biskup nie jest de facto właścicielem - a więc na zbycie majątku powyżej określonej wartości wymagana jest zgoda kościelnych władz nadrzędnych biskupa, czyli Watykanu. Sądzę, że gdyby papież zechciał sprzedać freski z kaplicy sykstyńskiej, to musiałby uzyskać zgodę soboru ORAZ ministra kultury Włoch. Bo papież ma władzę nieograniczoną jedynie w zakresie religii. Nie miej jednak jego zgoda na zbycie fresków byłaby wymagalna.
                Prezes firmy też nie jest właścicielem majątku trwałego - ten ma właścicieli cywilnych, akcjonariuszy, udziałowców.... ALE! prezes może sprzedać obraz wiszący w gabinecie, po spełnieniu warunków statutowych.


                • pulbek Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 03.07.12, 13:10
                  a000000 napisała:

                  > Urzędnicy nie są sądzeni wedle prawa kanonicznego,

                  Ależ są. Podałem przykład. Życzysz sobie sygnaturę orzeczenia SN z glosą? Znajdę, jeśli potrzeba.

                  > Prawo kanoniczne to WEWNĘTRZNA regulacja w kościele. Dotyczy zupełnie innych dz
                  > iedzin, niż prawo państwowe. To jest taki wewnętrzny statut. Gdy się poświęcisz
                  > i zmusisz do zapoznania - sam zobaczysz, że nie jest sprzeczny z prawem państw
                  > owym.

                  Zupełnie innych? Księga V tytuł II też dotyczy zupełnie innych dziedzin? Konkretnie kanon 1281 paragraf 1 KPK jest sprzeczny z polskim prawem, z ustawą o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego i wymienionymi w niej osobami prawnymi Kościoła. Stwierdził to Sąd Najwyższy i uznał wyższość KPK nad tą ustawą. Jakie masz argumenty przeciwko, poza ogólną teorią istoty kościoła?

                  > Państwo postawiło wymóg, że REPREZENTANT jakiejś społeczności musi mieć tej spo
                  > łeczności plenipotencje na daną sprawę. Stąd działania proboszcza bez upoważnie
                  > nia od biskupa to samowolka, również cywilnie. Tak zawarte umowy nie są ważne l
                  > ub mają wadę prawną.

                  Twierdzisz że proboszcz nie może podpisywać żadnych umów bez upoważnienia biskupa? Nie wiem co Ci poradzić.

                  Pulbek.
                  • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 03.07.12, 13:30
                    pulbek napisał:

                    > Ależ są. Podałem przykład. Życzysz sobie sygnaturę orzeczenia SN z glosą? Znajd
                    > ę, jeśli potrzeba.

                    chętnie się zapoznam.

                    >Konkretnie kanon 1281 paragraf 1

                    § 1. Przy zachowaniu przepisów statutów, zarządcy nieważnie wykonują czynności, które przekraczają granice i sposób zwyczajnego zarządzania, jeśli nie uzyskali wcześniej pisemnego upoważnienia od ordynariusza.

                    Ten paragraf obowiązuje stronę kościelną. Mówi, że ten zarządca który nie ma upoważnienia od biskupa - nie ma uprawnień do wykonywania czynności właściwych właścicielowi.

                    Parafia ma osobowość prawną, ale proboszcz nie ma władzy absolutnej - jest tylko zarządcą o ograniczonych prawach.

                    > Twierdzisz że proboszcz nie może podpisywać żadnych umów bez upoważnienia bisku
                    > pa?

                    dlaczego ŻADNYCH? oczywiście, że pewne umowy może podpisywać, ale akurat branie kredytów w imieniu parafii nie leży w jego kompetencji.
                    U nas proboszcz zabrał się za remont kościoła. Musiał mieć na to zgodę biskupa..... teraz z kurią ustala szczegóły... następnie wystąpi o kredyt. Za zgodą biskupa.
                    Ja nie wiem, jak można nie rozumieć podstawowej rzeczy, że tymczasowy zarządca nie ma uprawnień właścicielskich.



                    • pulbek Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 06.07.12, 07:23
                      Ech, wcięło mi gdzieś wpis. No to w skrócie:

                      a000000 napisała:

                      > chętnie się zapoznam.

                      Są takie dwa orzeczenia w bardzo podobnych sprawach, co ciekawe z zupełnie różnymi sentencjami, ale w obu uzasadnieniach powołują się na KPK aż furczy:

                      IV CKN 88/00
                      IV CK 108/03

                      Są dostępne ze strony Sądu Najwyższego.

                      >
                      > >Konkretnie kanon 1281 paragraf 1
                      >
                      > Ten paragraf obowiązuje stronę kościelną. Mówi, że ten zarządca który nie ma up
                      > oważnienia od biskupa - nie ma uprawnień do wykonywania czynności właściwych wł
                      > aścicielowi.

                      Gdyby tak było, to czynność podjęta bez uprawnień, których konieczność nie jest zapisana w ustawie/rozporządzeniu, a tylko w wewnętrznym regulaminie/statucie/KPK, byłaby ważna. Co najwyżej proboszcz, który jej dokonał, podlegałby wewnętrznej odpowiedzialności za przekroczenie uprawnień.

                      (Wiesz, że jeżeli podpiszesz z kimś umowę sprzedaży samochodu sąsiada, to ta umowa jest ważna? Nie ma tu znaczenia, że samochód nie jest Twoją własnością i że nie miałaś uprawnień do jego sprzedaży. To jest Twój problem i z umowy musisz się wywiązać albo odpowiedzieć za jej złamanie. Gdyby umowa była nieważna, to byłby to problem kupującego, że zapłacił Ci bez powodu.)

                      Tymczasem okazuje się, że w przypadku Kościoła podjęta niezgodnie z KPK czynność jest w ogóle nieważna, co sprawia, że w praktyce KPK obowiązuje nie tylko stronę kościelną, ale także wszystkich, którzy ze stroną kościelną robią interesy.

                      > Parafia ma osobowość prawną, ale proboszcz nie ma władzy absolutnej - jest tylk
                      > o zarządcą o ograniczonych prawach.
                      > Ja nie wiem, jak można nie rozumieć podstawowej rzeczy, że tymczasowy zarządca
                      > nie ma uprawnień właścicielskich.

                      Proboszcz nie jest "tymczasowym zarządcą", tylko po prostu organem osoby prawnej, jaką jest parafia. Co więcej, jest to w ogóle jedyny organ parafii wymieniony w ustawie, więc nie ma tu nawet mowy o jakichś sporach kompetencyjnych między organami.

                      Pulbek.
      • matelot Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 16:29
        a000000 napisała:

        > Po powstaniu styczniowym w 1864 r. ukaz cara Aleksandra II przejął sporną ni
        > eruchomość na własność Królestwa Polskiego - była to represja za udział zakonni
        > ków w powstaniu.

        >
        > no pięknie! Gdyby sprzyjali zaborcy - mieliby majątek!!! A ponieważ walczyli o
        > Niepodległą - majątek stracili, co potwierdza rząd Rzeczypospolitej w wolnej Po
        > lsce!!!
        >
        > KURIOZUM!!!
        Kuriozum. Tak, od słowa kuriasmile

        Rząd potwierdza ale płacić nie chce. Co innego gdyby Kaczyński był premierem, no ale nie jest. A ja uważam, że "patriotyzm" zakonników był nieco innego rodzaju niż można przypuszczać. Walczyli oni z ekspansją prawosławia a nie o Polskę. Ich ojczyzną jest Watykan.


        >
        > nie wiem, czy państwo może się powoływać na ukaz carski - nie ma ciągłości pańs
        > twowej z czasami zaborów - to była carska Rosja!!!
        >
        No właśnie. Sprawa sprzed stuleci dawno powinna być przedawniona. Kościół otrzymał ogromny majątek na ziemiach odzyskanych i powinien zrezygnować ze wszelkich roszczeń wobec żywiciela. No ale bajki o niebie są dla maluczkich oni potrzebują kasy by godnie żyć. Dupa pasożyta lepiej się prezentuje w mercedesie niż na osiołku. Tylko nie pisz, proszę, że pieniędzy potrzebują by wspomagać biednych bo i teraz mogą to robić żyjąc niczym pączki w maśle.smile


        > JEDNAKOWOŻ. Uważam, że skoro po odzyskaniu niepodległości po I W.Ś. zakonnicy s
        > tanęli przed sądem, który sprawy nie rozstrzygnął aż do wybuchu II W.Ś. - teraz
        > to sąd ma podjąć decyzję. Bo z II RP mamy ciągłość państwową.

        Liczę, że sąd im odmówi i że sędziowie nie są owładnięci dążeniem do "zbawienia" bo jeśli tak, to klapa.
        >
        > Słusznie zakonnicy wystąpili. Raz na zawsze trzeba przeciąć ten dylemat.

        Raz na zawsze trzeba przeciąć ten dylemat nacjonalizując majątki kościelne. Francja to zrobiła i jest OK. A kościół, dla tych co jednak potrzebują miraży, powinien być narodowy. Skromny, oddany na służbę państwu a nie watykańskiej mafii.
        • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 17:38
          matelot napisał:

          > Kuriozum. Tak, od słowa kuria

          Nie.
          Curia - to jest zespół urzędów sprawujących władzę na danym terenie.
          Curiosum - osobliwość.

          >Walczyli oni z ekspansją prawosławia a nie o Polskę.

          Być może, ale w powstaniu nie o wiarę chodziło bynajmniej.

          > Ich ojczyzną jest Watykan.

          Nie rozumiesz. Watykan nie jest NICZYJĄ ojczyzną, nie istnieje narodowość watykańska.

          > No właśnie. Sprawa sprzed stuleci dawno powinna być przedawniona.

          byłaby - gdyby nie proces sądowy ciągnący się z przerwą na komunę już od prawie stu lat.

          > Raz na zawsze trzeba przeciąć ten dylemat nacjonalizując majątki kościelne.

          proponujesz komunistyczne rozbójnictwo.

          A kościół, dla tych co jednak potrzebują miraży, pow
          > inien być narodowy. Skromny, oddany na służbę państwu a nie watykańskiej mafii.

          wiesz, co oznacza kościół w służbie PAŃSTWA????? To jest Dekalog regulowany ustawami sejmowymi. Dziękuję za taki kościół.

          Watykan NIE JEST mafią. Jest to państwo teokratyczne mające status obserwatora ONZ.
          Mafia to tajna organizacja przestępcza. Być może, że na terenie Watykanu takowa działa... no ale na terenie Włoch też działa... czy Włochy to mafia?





          • matelot Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 18:33
            Kościół w służbie państwa jest przyjazny a nie wrogi. Przyjazny kościół, który ma liczne, najczęściej niezasłużone, przywileje nie stawia państwa przed sadem, szczególnie, kiedy tak wiele skorzystał.
            Oto kościółek w Danii:
            https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3155111,2,1,IMG-0532.html

            A tak te sprawy wyglądają w Polsce:

            [img]https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2813569,2,7,IMG-1514.html

            Znacjonalizować a księżom płacić pensję na poziomie szeregowego policjanta. Watykanowi figę z makiem. Okazjonalnie. Czy ktoś wie jaka kasa corocznie tam płynie na luksusowe utrzymanie tych pasożytów?
            • matelot Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 18:37
              Raz jeszcze linki bo coś nie zagrało:

              https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3155111,2,1,IMG-0532.html

              i drugie

              https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2813569,2,7,IMG-1514.html
            • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 19:21
              matelot napisał:

              > Kościół w służbie państwa jest przyjazny a nie wrogi.

              podległy? bez własnego zdania? podporządkowany?

              Ja od złodzieja przejmę Twoją łódkę.... gdy postawisz mnie pod sąd - oskarżę, że jesteś mi wrogi.

              > Znacjonalizować a księżom płacić pensję na poziomie szeregowego policjanta.

              całkiem dobrze by na tym wyszli.

              Czy ktoś wie jaka kasa corocznie tam płyni
              > e na luksusowe utrzymanie tych pasożytów?

              kiedyś to było 10%, tak zwane świętopietrze.

              pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99topietrze
              Ile teraz? nie wiem i mnie to nie obchodzi. Ja daję kościołowi, a komu kościół daje, to nie moja sprawa. Wiem, że wielka część jest przeznaczona na cele charytatywne w ubogich krajach.

          • matelot Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 18:48
            Nie rób, proszę, ze mnie idioty. Po zdaniu z kuriozum postawiłem emotikona z "oczkiem" co jednoznacznie oznacza żart.

            > >Walczyli oni z ekspansją prawosławia a nie o Polskę.
            >
            > Być może, ale w powstaniu nie o wiarę chodziło bynajmniej.

            To charakterystyczne by podłączać się do narodowych zrywów a potem wystawiać rachunek.
            Cel powstania nie był religijny - był narodowy. Odszkodowanie, o które teraz walczą "powstańcy" ma zubożyć ten naród o który walczyli? To już lepiej niech oni się modlą...
            • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 19:12
              matelot napisał:

              >co jednoznacznie oznacza żart.

              a więc nie żartuj ze spraw poważnych.

              >Odszkodowanie, o które teraz walczą "powstańcy"

              odszkodowanie dotyczy zagrabionego majątku, nie udziału w powstaniu.

              >To już lepiej niech oni się modlą...

              a zadbasz o ich stronę materialną? samym słowem Bożym nie wyżyją...

              • matelot Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 19:20
                a000000 napisała:

                > matelot napisał:
                >
                > >co jednoznacznie oznacza żart.
                >
                > a więc nie żartuj ze spraw poważnych.
                >
                > >Odszkodowanie, o które teraz walczą "powstańcy"
                >
                > odszkodowanie dotyczy zagrabionego majątku, nie udziału w powstaniu.
                >
                > >To już lepiej niech oni się modlą...
                >
                > a zadbasz o ich stronę materialną? samym słowem Bożym nie wyżyją...
                >

                To prędzej znajdą się w ukochanym raju. Czyżby w to sami nie wierzyli? (ŻART)
                A śmierć głodowa im nie grozi, pisałem wyżej, żyją jak paczki w maśle. Dwieście ponad milionów? Chyba ich pogięło, to chciwość...
                • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 19:23
                  matelot napisał:

                  Dwieście
                  > ponad milionów? Chyba ich pogięło, to chciwość...

                  nie, taka jest cena rynkowa spornych nieruchomości. Zważ, że to ścisłe centrum stolicy.
        • qwardian Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 17:56


          Sprawa sprzed stuleci dawno powinna być przedawniona.


          W katolickiej Polsce sprawy przedawnione sa przed 966 rokiem. Mieszko powierzyl Polske Watykanowi w dokumencie Dagome Judex. Polska prawnie jest panstwem koscielnym zreszta wlacznie z Prusami, ktore bezprawnie zeswiecczono. Zygmunt Stary przyjmujac hold z rak swieckiego elektora dopuscil sie zdrady....

          -
          "Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia"
          Zygmunt Bauman
          www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html
          • matelot Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 18:42
            Polska jest państwem ŚWIECKIM, przynajmniej teoretycznie i czas aby zaczęły wreszcie obowiązywać standardy państwa świeckiego bo co chwilę jacyś bosonodzy oszuści będą nam wytaczali procesy o majątek skonfiskowany przez króla czy innego cara. Niech wystąpią do Rosji, która jest spadkobierczynią carskiej Rosji.

            qwardian napisał:
            • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 19:09
              matelot napisał:

              > Polska jest państwem ŚWIECKIM,

              a nie! Polska jest państwem NEUTRALNYM światopoglądowo. To oznacza, że wszystkie światopoglądy są traktowane jednakowo i dla działania państwa nieistotne.
              Gdyby Polska była państwem świeckim - światopogląd świecki byłby nadrzędny.
              • matelot Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 19:23
                Wiem... pomarzyć nie wolno? Wiem też, że za mego życia się nie doczekam ale ilość powołań spada, postępowanie kleru też się przyczynia do spadku zainteresowania czarami.
                Na msze uczęszcza już tylko około 40% wierzących. To dobry prognostyk na przyszłość. Dlatego chcą się jeszcze ile wlezie nachapać...
                • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 19:30
                  matelot napisał:

                  > Wiem... pomarzyć nie wolno? Wiem też, że za mego życia się nie doczekam

                  e tam... kto wie? Przy obserwowanym tempie ateizacji społeczeństwa wcale to nie jest takie niemożliwe.

                  >postępowanie kleru też się przyczynia do spadku zainteresowania czarami.

                  to nie są czary.

                  Ale fakt, postępowanie części kleru kościołowi na zdrowie nie wychodzi.

              • benek231 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 04.07.12, 17:19
                a000000 napisała:

                > matelot napisał:
                >
                > > Polska jest państwem ŚWIECKIM,
                >
                > a nie! Polska jest państwem NEUTRALNYM światopoglądowo. To oznacza, że wszystk
                > ie światopoglądy są traktowane jednakowo i dla działania państwa nieistotne.
                > Gdyby Polska była państwem świeckim - światopogląd świecki byłby nadrzędny.
                >
                >
                *Plec pleciugo... Neutralnosc swiatopogladowa panstwa rowna sie liberalne panstwo, a wiec przede wszystkim oddzielenie religii od panstwa. Artykul 25 Konstytucji, narzucajacy panstwu polskiemu zawieranie konkordatow z Watykanem, na warunkach dyktowanych przez Watykan, jednoznacznie przekresla mozliwosc kandydowania Polski do grona panstw swiatopogladowo neutralnych. Dalej masz konkordat i obowiazek wziecia kk na utrzymanie przez podatnika - co bardzo silnym jest zwiazkiem pomiedzy tymi podmiotami, skoro jeden utrzymuje drugi (wynikajaca z tego zaleznosc pomijam). Nie zalece Ci douczenia sie, bo i tak mnie mnie posluchasz. smile
                • a000000 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 04.07.12, 20:23
                  benek231 napisał:

                  >Neutralnosc swiatopogladowa panstwa rowna sie liberalne panst
                  > wo, a wiec przede wszystkim oddzielenie religii od panstwa.

                  czyli.... państwo komunistyczne.

                  quod erat demonstrandum... tongue_out

                  PAŃSTWO tworzą obywatele, którzy są religijni (90%).... jak chcesz rozdzielić obywatela samego od siebie?

                  Dalej masz konkordat i obo
                  > wiazek wziecia kk na utrzymanie przez podatnika


                  Konkordat to tylko układ z katolikami.... są jeszcze układy z innymi denominacjami, nie zapominaj...

                  85% katolików utrzymuje garstkę prawosławnych, protestantów, żydów.... Bo oni TEŻ dostają różne dotacje. Ale ja im nie żałuję. Religia jest ważnym czynnikiem budującym społeczne więzi, więc jestem za.

                  >Nie zalece Ci douczenia sie, bo i tak mnie mnie posluchasz.

                  łaaaa... Twój geniusz przewidywania mnie poraża...

                  podpisała: ulubiona pleciuga Benia.

    • pro100 Re: Pasożyt sądzi się ze swoim nosicielem... 02.07.12, 21:42
      miałem nadzieję, że kurnik pozwał us ale nerwica eklezjogenna trzyma mocno!
    • jaceq Res habilis 03.07.12, 00:21
      "Zasiedzenie – sposób nabycia określonego prawa wskutek upływu czasu, jedna z instytucji dawności. Funkcją zasiedzenia jest uzgodnienie stanu prawnego i stanu posiadania, instytucją prawną, która może działać przeciwstawnie do zasiedzenia, jest tzw. rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych. Swoistym odstępstwem prawnym są obydwa te uregulowania."




      Nie ma żadnego powodu, by nie zastosować tego prawa do pazernych "odzyskiwaczy" w czarnych i purpurowych kieckach i na mocy tego prawa oddalenie ich "powództw" raz na zawsze. Wprawdzie "Nie można było zasiedzieć rzeczy służącej do kultu religijnego" ale przecież jaki kult można uprawiać na polu ogórków nawet, jeśli prawem kaduka wetknie się tam jakiś krzyż?
      • pikrat Re: Res habilis 03.07.12, 09:15
        Szkoda, ze nie mozna sie dowiedziec w jaki sposob 'misjonarze' weszli w posiadanie. Kto wie czy nie przy pomocy przestepstwa? Mogli obiecac ciezko choremu czlowiekowi miejsce w niebie jesli ten podpisze akt darowizny. Dzis nazwyaloby sie to doprowadzeniem osoby poszkodowanej do niekorzystnego dysponowania majatkiem czy jakos tak. W kazdym razie jest na to paragraf.

        'Misjonarze', wjechali do Warszawy na osiolkach a teraz chca milionow od osiolkow.uncertain
        • a000000 Re: Res habilis 03.07.12, 11:57
          pikrat napisał:

          > Szkoda, ze nie mozna sie dowiedziec w jaki sposob 'misjonarze' weszli w posiada
          > nie.

          przeważnie król czy inny jaśnie pan sprowadzał misjonarzy do kraju w konkretnym celu (szpitale, szkoły, modlitwy, czy mniej zbożne cele jak walka z poganami - Krzyżacy!!!) i w zamian za zajęcie się "problemem" i w celu umożliwienia wykonania zadania - nadawał im ziemie.

          Mogli obiecac ciezko choremu czl
          > owiekowi miejsce w niebie jesli ten podpisze akt darowizny. Dzis nazwyaloby sie
          > to doprowadzeniem osoby poszkodowanej do niekorzystnego dysponowania majatkiem
          > czy jakos tak. W kazdym razie jest na to paragraf.

          również jest na to paragraf kanoniczny. Określone zostały warunki uzyskania miejsca w niebie (żal za grzechy, zadośćuczynienie pokrzywdzonemu, szczera poprawa....) - przepisanie majątku nie jest wymienione. Jest to zwykłe chamskie naciągactwo. Owszem, historia zna takie przypadki... ale to z nauką kościoła nie ma nic wspólnego.

          Wygląda na to, że to królowa Maria Ludwika Gonzaga ( żona Jana Kazimierza) w 1651r sprowadziła ten zakon i nadała im ziemie.



      • a000000 Re: Res habilis 03.07.12, 12:00
        jaceq napisał:


        > Nie ma żadnego powodu, by nie zastosować tego prawa

        a więc niech sąd raz na zawsze utnie dywagacje.
        Jeśli zakon powoła się na dekret Bieruta - to sprawa zostanie oddalona. Powinni wrócić do wokandy z przedwojnia.... i wystąpić o kontynuację.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka